Cześć wszystkim!
Mam pewien, na pozór dość błahy problem i chciałby poznać kobiecą perspektywę w tej sprawie.
Od dwóch lat jestem w związku z dziewczyną, a od prawie roku mieszkamy razem. Ja mam 31 lat, a ona 26. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i planujemy wspólną przyszłość. Ona jest naprawdę wspaniała - mądra, inteligentna, twardo stąpającą po ziemi, śliczna.
Problem niestety polega na tym, że nie jestem jej pierwszym partnerem seksualnym i to mnie dobija. Ona była w 2 dwóch dłuższych związkach i miała 4 przelotne znajomości. Wiem, że to normalne i nigdy nie sądziłem, że będzie mi to przeszkadzać, w zasadzie to nadal mi nie przeszkadza, bo ona pomimo że ma doświadczenie z innymi, to każdego dnia z pełną świadomością wybiera mnie, zarówno w normalnym życiu, jak i w łóżku i to mnie bardzo kręci oraz podbudowuje moje ego. Jednak świadomość, że uprawiała seks bez gumki ze swoimi byłymi i całowała się z nimi, trochę mnie zniechęca.
Mówiąc wprost - obrzydza mnie to, że penisy innych facetów oraz to co z nich wypływa znajdowały się w każdej otworze ciała mojej dziewczyny.
Wiem, że na niej już nie ma żadnych pozostałości innych facetów, ale nadal czuję do tego trochę wstręt.
I żeby nie było, ja jej o to nigdy nie pytałem, bo naprawdę dla mnie liczy się to co jest teraz i jak mnie traktuje, a nie to co robiła zanim dowiedziała się o moim istnieniu. Ona sama mi o tym powiedziała podczas jakiejś rozmowy gdy opowiadaliśmy o swojej przeszłości.
Dziwnie się czuję, że dziewczyna o której myślę w kategoriach przyszłej żony i matki swoich dzieci dotykała innych facetów i miała kontakt z ich wydzielinami.
Doradźcie mi coś jak mogę sobie z tym poradzić.