Mam dwójkę znajomych - on mocno za PiS, ona mocno przeciwko. On desperat, jej przez wiele lat brzydko pachniało z ust. O dziwo ja - chociaż zawsze szanuję związki i staram się nie przekraczać ich sfery osobistej; w tym przypadku nawet wykazuję pogardę dla obojga. W zasadzie nie szanuję, nie uznaję, kpię, mimo że jestem skrajnym monogamistą i nigdy związku bym nie rozbił.
Co ciekawe, poznałem kiedyś korwinistę, który spotykał się z razemitką. W tym przypadku jednak, szanowałem ich decyzję i relację mimo różnic i w życiu nie odważyłbym robić sobie polewki z ich perturbacji.
Znacie podobne przypadki? Wydaje mi się, że związek "konfederazemowy" działa trochę na zasadzie przyciągania przeciwieństw, podczas gdy popisowy jest totalną aberacją? Mi osobiście podobają się Pani poseł Magda Filipek-Sobczak i minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (ale już wspominałem w innym wątku, że gust wywiodłem od Madeleine Stowe ![]()