Jestem z moim partnerem już od 6 lat. Tak się zastanawiam już od dłuższego czasu czy to w ogóle ma sens.
Partner , jak twierdzi kocha mnie, ale ja nie czuję się przy nim w stu procentowych swobodnie. Jest między nami taka niewidzialna ściana. Nie jestem w stanie się przy nim zrelaksować, ciągle się stresuje zanim coś powiem, bo on mnie często krytykuje. Niby subtelnie, ale zawsze narzuca mi swoje zdanie, a jak się sprzeciwiam, to robi się gęsta atmosfera.
Irytuje mnie jeszcze, że po tylu latach razem ja nawet nie wiem ile on zarabia. Kiedyś mi powiedział, że nie jest gotowy, żeby o takich rzeczach rozmawiać ze mną, ale o moich zarobkach wie, bo nie mam nic do ukrycia. To jest jakiś żart- tyle lat razem pod jednym dachem, a on ma takie sekrety. Przecież ja mu nie zabiorę nic. Chciałam tylko wiedzieć, bo przecież jak ludzie są razem, to nie mają przed sobą tajemnic. I te jego uniki z telefonem. Nie dość, że ma pozakładane hasła, to jeszcze cały czas odwraca się plecami, żebym przypadkiem nie zobaczyła jak hasło wpisuje. On moje oczywiście zna. Wątpię, żeby kogoś miał, bo nigdzie nie chodzi,raczej jakieś inne rzeczy przede mną ukrywa.
Co on kombinuje? Już od dawna myślę, żeby to skończyć, bo czuję się z nim jak z lokatorem a nie jak z życiowym partnerem. Tylko tak się do niego przyzwyczaiłam, że na samą myśl, że go nie będzie obok robi mi się przykro.
Już od dawna myślę, żeby to skończyć
Babskie pierdolamento.
Ja mysle, ze skoro nie jestes szczesliwa w tym zwiazku, to powinnas sie rozstac, badz porozmawiac o tym, jak sie czujesz gdy jestes tak traktowana.
Nad czym się zastanawiasz? ![]()
To nie jest zwiazek dla Ciebie. Poszukaj sobie kogos lepszego
A jest możliwość że zarabia pieniądze w jakiś nielegalny sposób? To by tłumaczyło ze nie chce mówić o zarobkach i ukrywa telefon.
7 2024-09-27 18:46:19 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-09-27 18:47:36)
..........Partner , jak twierdzi kocha mnie, ale ja nie czuję się przy nim w stu procentowych swobodnie. Jest między nami taka niewidzialna ściana. Nie jestem w stanie się przy nim zrelaksować, ciągle się stresuje zanim coś powiem, bo on mnie często krytykuje. Niby subtelnie, ale zawsze narzuca mi swoje zdanie, a jak się sprzeciwiam, to robi się gęsta.......... .
Czerwonych flag jest naprawdę dużo, ale już samo to co napisałaś właśnie w tym zdaniu budzi najwyższy niepokój. Twój partner nie traktuje cię poważnie, nie jest z tobą szczery i wcale nie chce być. Do tego krytykuje cię aby podkopać twoją pewność siebie, to taka forma przemocy w białych rękawiczkach. Dopóki nie poczujesz się równa jemu, nie będziesz zadawać pytań i nie przyjdzie ci do głowy skontrolować go i zażądać od niego wyjaśnień, gdy coś ci się nie spodoba.
Nie chcę być złą wróżką, ale jego miłość do ciebie to raczej wygodnictwo, bo nie dociekasz prawdy i dajesz sobą manipulować.
Pewnie drugiej takiej jak ty długo by szukał.
Twój partner nie traktuje cię poważnie, nie jest z tobą szczery i wcale nie chce być.
I to działa w dwie strony:
Już od dawna myślę, żeby to skończyć
Taki vibe od człowieka też czuć. A jak człowiek nie wie na czym stoi, to zaczyna się robić opryskliwy/sfrustrowany, bo ma niejasne sygnały z drugiej strony.
To tak, jakby zapytać: 'ładnie w tym wyglądam?' i usłyszeć, że cudownie od osoby mającej minę kota srającego gwoździami na pustyni.
Pierwsza reakcja każdej osoby to defensywne 'o chuj ci chodzi? '
Jak chce się z nim rozstać - to niech to zrobi. A nie uskutecznia pierdololamento z doszukiwaniem się dziwnych kwestii i dorabianiem piździe uszu. Bo jak ktoś szuka - to zawsze znajdzie.
[
Jak chce się z nim rozstać - to niech to zrobi. A nie uskutecznia pierdololamento z doszukiwaniem się dziwnych kwestii i dorabianiem piździe uszu. Bo jak ktoś szuka - to zawsze znajdzie.
Powiedzial co wiedział. ![]()
10 2024-09-27 19:01:17 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-09-27 19:01:48)
Związek budowany na szczerości ma działać w dwie strony. Nie da się go budować, jak jedna strona rozmyśla o zerwaniu i szuka sobie argumentów.
Jest z nim od 6 lat i 'zawsze' był jaki jest. Widziały gały co brały. Szukanie teraz na siłę dowodów winy w drugim człowieku jest cienkie jak sik pająka.
Mówi się prosto - sorry, ale to nie działa. Jesteś fajny, było miło, ale szukam czegoś innego. I tyle. A nie próbuje obarczyć winą za rozstanie jednocześnie wybielając siebie (no przecież to nie moja wina, zobaczcie jaki on jest, to ON za to odpowiada).
To co robi autorka to typowe pierdololamento wspomniane przez Legata.
Już o tym zerkaniu do nieswojego portfela nie wspomnę....
Związek budowany na szczerości ma działać w dwie strony. Nie da się go budować, jak jedna strona rozmyśla o zerwaniu i szuka sobie argumentów.
Jest z nim od 6 lat i 'zawsze' był jaki jest. Widziały gały co brały. Szukanie teraz na siłę dowodów winy w drugim człowieku jest cienkie jak sik pająka.
Mówi się prosto - sorry, ale to nie działa. Jesteś fajny, było miło, ale szukam czegoś innego. I tyle. A nie próbuje obarczyć winą za rozstanie jednocześnie wybielając siebie (no przecież to nie moja wina, zobaczcie jaki on jest, to ON za to odpowiada).
To co robi autorka to typowe pierdololamento wspomniane przez Legata.
Już o tym zerkaniu do nieswojego portfela nie wspomnę....
Już to pisałeś, nie powtarzaj się. Tak nikt cię nie bierze na poważnie na tym forum, więc choćbyś się nie wiem jak nadął i naubliżał autorce, to i tak lepiej nie będzie ![]()
Zuzanna od dawma myśli o odejściu ze związku, chwalmy Pana zleciało jej tak 6 latek. Podobne gadanie mamy u Smutnej, też odchodzi z forum od dawna.
No i jakoś czy to w jednym nicku, czy innym - dokazuje nam na forum, porosząc czas od czasu, żeby nie brac jej na poważnie. ![]()
Zuzanna od dawma myśli o odejściu ze związku, chwalmy Pana zleciało jej tak 6 latek. Podobne gadanie mamy u Smutnej, też odchodzi z forum od dawna.
No i jakoś czy to w jednym nicku, czy innym - dokazuje nam na forum, porosząc czas od czasu, żeby nie brac jej na poważnie.
To kobiece forum, więc jesli komuś przeszkadzają kobiety ze swoimi problemami na kobiecym forum, to droga wolna. Żaden facet nie musi się męczyć z "dokazującymi" tu kobietkami.
Salomonko niepotrzebnie obniżasz loty.
Legat napisał/a:Zuzanna od dawma myśli o odejściu ze związku, chwalmy Pana zleciało jej tak 6 latek. Podobne gadanie mamy u Smutnej, też odchodzi z forum od dawna.
No i jakoś czy to w jednym nicku, czy innym - dokazuje nam na forum, porosząc czas od czasu, żeby nie brac jej na poważnie.
To kobiece forum, więc jesli komuś przeszkadzają kobiety ze swoimi problemami na kobiecym forum, to droga wolna. Żaden facet nie musi się męczyć z "dokazującymi" tu kobietkami.
No wlasnie to jest kobiecie forum i kobiety tutaj rzadza
Salomonko niepotrzebnie obniżasz loty.
A ja myślę, że to ty właśnie robisz.
17 2024-09-27 22:35:44 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-09-27 22:39:20)
Coś je nie tak, ale nie to, że nie znasz jego zarobków.
Ja nie muszę znać zarobków partnera, on nie zna moich..
Natomiast znamy swoje możliwości finansowe, czyli.wiwmy mniej więcej na jaki poziom życia nas stać. To nie jest powód do zerwania.
Natomiast to, że nie czujesz się z nim swobodnie, już tak.
Pytanie dlaczego się nie czujesz?
Tu wbrew pozorom odpowiedź nie jest taka oczywista, bo nie podajesz szczegółów, nie wiemy jak przebiegają wasze dialogi.
Może być tak, że On jest krytykacki i złośliwy wobec Ciebie sam z siebie, albo ma ukryte pretensje, albo sarkastyczny styl, którego Ty nie trawisz.
W dwóch ostatnich przypadkach jest szansa cis zmienić, jeśli nie było na ten temat otwartej, spokojnej rozmowy..
Ps..Nie wyobrażam sobie zakładania do telefonu partnera.
Nie zaglądałam do telefonu męza nigdy, przez 25 lat
18 2024-09-28 00:22:52 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-09-28 07:01:48)
Jestem z moim partnerem już od 6 lat. Tak się zastanawiam już od dłuższego czasu czy to w ogóle ma sens.
Partner , jak twierdzi kocha mnie, ale ja nie czuję się przy nim w stu procentowych swobodnie. Jest między nami taka niewidzialna ściana. Nie jestem w stanie się przy nim zrelaksować, ciągle się stresuje zanim coś powiem, bo on mnie często krytykuje. Niby subtelnie, ale zawsze narzuca mi swoje zdanie, a jak się sprzeciwiam, to robi się gęsta atmosfera.
Irytuje mnie jeszcze, że po tylu latach razem ja nawet nie wiem ile on zarabia. Kiedyś mi powiedział, że nie jest gotowy, żeby o takich rzeczach rozmawiać ze mną, ale o moich zarobkach wie, bo nie mam nic do ukrycia. To jest jakiś żart- tyle lat razem pod jednym dachem, a on ma takie sekrety. Przecież ja mu nie zabiorę nic. Chciałam tylko wiedzieć, bo przecież jak ludzie są razem, to nie mają przed sobą tajemnic. I te jego uniki z telefonem. Nie dość, że ma pozakładane hasła, to jeszcze cały czas odwraca się plecami, żebym przypadkiem nie zobaczyła jak hasło wpisuje. On moje oczywiście zna. Wątpię, żeby kogoś miał, bo nigdzie nie chodzi,raczej jakieś inne rzeczy przede mną ukrywa.
Co on kombinuje? Już od dawna myślę, żeby to skończyć, bo czuję się z nim jak z lokatorem a nie jak z życiowym partnerem. Tylko tak się do niego przyzwyczaiłam, że na samą myśl, że go nie będzie obok robi mi się przykro.
Jeśli czujesz się z nim jak z lokatorem, to najwyższy czas to przerwać, tym bardziej, że jak napisałaś, dzieli was "niewidzialna ściana". Jak sobie wyobrażasz z nim dalsze 6 lat? Nadal chcesz się czuć zestresowana i bać się krytyki partnera? Ale też z twojej strony jest tak, że nie dajesz partnerowi jasnych sygnałów, na przykład, że nie potrafisz się przy nim zrelaksować. Przecież ci przykro, prawda? Ciekawi mnie też, czy ty przed nim nie masz żadnych sekretów? Jak to wygląda, że ty wszystko mu mówisz, a on nie? Pytam, bo skoro partner nie jest gotowy, żeby rozmawiać z tobą o finansach, mówi, że kocha, a tak naprawdę szuka powodów, żeby cię skrytykować i postawić na swoim, to znaczy, że wy w żadnym poważnym związku nie jesteście, a przynajmniej nie jesteś dla niego dość ważna. Nie musisz znać hasła do jego telefonu, nie musisz znać dokładnej kwoty jego dochodów, ale jeśli nie ma między wami szczerości, nie traktuje cię jako równorzędnej partnerki, to jaka czeka cię przyszłość z nim?
PS Legat, czytałeś poprzedni temat autorki czy intuicja?
Zuzanna.
Jak się czujesz źle ze swoim partnerem to albo czas na poważną rozmowę i powiedzenie mu co Ci przeszkadza w Waszej relacji a jak były takie próby i nic się nie zmieniło to zakończenie związku.
Szkoda czasu na tkwienie w kiepskim związku. Jak było tak od dawna to tak będzie. Widać zupełnie do siebie nie pasujecie.
Po cholerę taki związek jak się w nim czujemy źle i boimy się odezwać ?