propozycja seksu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: propozycja seksu

no i masz ci los...
Pierwszy maz znecal sie nade mna psychicznie (przedewszystkim) i czasem bil, drugi zneca sie tylko psychicznie.
Powoli wyzwalam sie z chorych zwiazkow. Psychicznie i prawnie.
Powoli zaczynam sie zmieniac, myslec o sobie, kochac siebie.
Mam dwoje dzieci.
W zasadzie moge byc samotna... nie jestem tak glupia i nieciekawa, zebym z soba nie mogla wytrzymac. Mam wspanialych przyjaciol.

Wczoraj dostalam propozycje seksu. Przyjaciel, zonaty facet, bez dzieci, innego wyznania, innej narodowosci, szanowany pracownik rzadu (nie polskiego) bardzo inteligentny czlowiek... zaproponowal mi seks.
Zrobil to w taki sposob, ze mnie rozgrzewal powoli, zanim sie spostrzeglam co ze mna sie dzieje. Potem byl erotyczny sen z jego udzialem....

a myslam, ze sie juz kocham i szanuje.
Dzis rano obudzilam sie nie tylko ze snu, ale i z kolejnej pulapki.

Odpisalam dupkowi smsem: (tlumacze na polski)" Okazales swojej zonie oraz mnie ogromny brak szcunku taka propozycja. Jestem Toba zawiedziona.
W zaleznosci od tego co uczynisz, zdecyduje czy nadal moge uwazac Cie za przyjaciela."

Dzwonil juz 7 razy...Nie odbieram... chce odpoczac... To ja zdecyduje kiedy chce rozmawiac

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: propozycja seksu

Zaimponowałaś mi. Nie dałaś się wciągnąć w kolejną spiralę.
<Brawa NA Stojąco!!!>

3

Odp: propozycja seksu

Bardzo fajny "przyjaciel"...

4

Odp: propozycja seksu

dobrze zrobiłaś

tak na marginesie: sms Ci zaproponował?

5

Odp: propozycja seksu
alaclaudie napisał/a:

Zaimponowałaś mi. Nie dałaś się wciągnąć w kolejną spiralę.
<Brawa NA Stojąco!!!>

absolutnie zgadzam się z alaclaudie!
niesamowite, że mimo tylu przeciwności nie dałaś się wciągnąc w "pułapkę"
Myślę, że postąpiłaś bardzo dobrze pisząc mu takiego smsa (chyba wezmę z Ciebie przykład! ), ale dlaczego nie odbierzesz telefonów od niego? Może dało mu to do myślenia, może chciał przeprosić. Obojętnie czy będziesz nadal chciała utrzymywac tą "przyjaźń" czy też nie, myślę że powinnaś porozmawiać z nim, powtórzyć swoje stanowisko. Taki tekst powiedziany prosto w oczy ( mam nadzieje! ) będzie terapią szokową dla "przyjaciela".

6

Odp: propozycja seksu

Nie znam waszych układów(zaznaczam,że jestem facetem)nie wiem czy czasem nie wysyłałaś sygnałów  które mógł nadinterpretować(częsta wada mężczyzn,którym się wydaje,że samotna kobieta,może spragniona itd)Jednak nie do tego zmierzam.Forma propozycji,sms-a zwala z nóg.Totalny brak kultury.Na powitanie powinien dostać w "DZIUB"Pamiętam taką sytuacje na przyjęciu,kiedy jedna z pań się rozpłakała,na co zareagował gospodarz i dowiedział w rozmowie na osobności,że jego przyjaciel w rozmowie z tą panią zaproponował właśnie seks(była samotna a on wypity)gospodarz  natychmiast zażądał przeprosin od tego przyjaciela i wyprosił za drzwi nakazując,że już nie ma wstępu do tego domu.A wiem że mimo upływu  lat zakaz jest stosowany.W moim przekonaniu ten Twój przyjaciel  nie jest  prawdziwym przyjacielem.

7

Odp: propozycja seksu
kasieńka08 napisał/a:

ale dlaczego nie odbierzesz telefonów od niego? Może dało mu to do myślenia, może chciał przeprosić.

odebralam.... juz
Powiedzial, ze nie wie jak to sie stalo i ze przeprasza
Powiedzialam, "wierze ze przepraszacz, nie wierze, ze nie wiesz jak to sie stalo. Przemysl to. "

On jest 12 lat mlodszy ode mnie... Myslalam ze nalezy do moich przyjaciol. Nie chce miec takich przyjaciol.
Przyjaciol sie wybiera.
Nie jestem na niego skazana.
Nie bede sie podniecac mysla, ze mnie chce choc stara baba jestem... no bo kto mnie chce "pacan jeden"? Co to za zdobycz?
Ja chce zdobyc serce czlowieka uczciwego..... Sa tacy?

8

Odp: propozycja seksu

Wielki szacun dla Ciebie!!!!

9

Odp: propozycja seksu
carboczar napisał/a:

Nie znam waszych układów(zaznaczam,że jestem facetem)nie wiem czy czasem nie wysyłałaś sygnałów  które mógł nadinterpretować(częsta wada mężczyzn,którym się wydaje,że samotna kobieta,może spragniona itd)

Oczywiscie ze wysylalam sygnaly... te sygnaly to: mam czterdziestke, jestem samotna, mam duze cycki
to tyle....
duzo bym dala zeby miec 20 lat, miec kogos, ... a piersi sobie nie obetne... wiec te sygnaly bede wysylac stale.
dodam ze to juz 6 propozycja romansu od duzo mlodszych facetow w przeciagu ostatnich 2 lat
Znamienne, ze sa mlodsi o 10-17 lat... widocznie tylko do takich wysylam sygnaly

Panowie chca uszczesliwic wszystkie samotne kobiety... a co z tymi co siedza u nich w domu i czekaja z obiadkiem... no tak one juz nie sa samotne, wiec nie trzeba ich uszczesliwiac

10

Odp: propozycja seksu

hehe ..to się musiał poczuć...jak idiota:P

11

Odp: propozycja seksu

Chcesz zdobyć serce uczciwego faceta i moim zdaniem zdobędziesz.Jesteś bardzo mądrą kobietą...powtórzę słowa niektórych forumowiczów....zaimponowałaś mi.Niektórzy faceci to rzeczywiście dupki.Postawił na szalę przyjaźń z Tobą.....ciekawe jak się teraz czuje sam ze sobą.Jedno jest pewne.....na Twoją przyjaźń nie zasługuje.

12

Odp: propozycja seksu
Zazdrosc napisał/a:

Ja chce zdobyc serce czlowieka uczciwego..... Sa tacy?

Mam nadzieje ze sa... Chociaz jak dla mnie niewidoczni albo na wymarciu wink

13

Odp: propozycja seksu

No ale dlaczego się zaraz oburzać?  Jeśli masz to gdzieś to olewasz. Jeśli inna na to pójdzie - jej sprawa. Jeśli to przyjaciel to cóż wygłupił się (szczególnie co do formy) ale przynajmniej pokazał się z prawdziwej strony.  Teraz wiesz co mu w głowie siedzi i tylk oTy decydujesz co z tym zrobisz smile

14

Odp: propozycja seksu

a ja zapytam tak z drugiej strony
Zazdrosc a niechce ci sie sexu?? nawet z przelotnym facetem? to nie kolioduje z poszukiwaniem stalego zwiazku.
a twoje szczescie??
chyba ze sex do szczescia ci nie potrzebny albo nie wyobrazasz sobie sexu bez milosci-kiedys tak myslalam, zacznam zmieniac zdanie.

15

Odp: propozycja seksu

Gratuluję Ci decyzji, że nie dałaś się uwieźć. Zachowałaś się jak typowa kobiet z głową na karku. Oby było więcej takich kobiet.

Uczciwi faceci są na pewno. smile No ale niestety zdarzają się tacy jak w twoim przykładzie. Żonaci, pragnący seksu z inną kobietą niż żona.
Uważaj na siebie. Z resztą, chyba nie muszę Ci tego mówić. big_smile

16

Odp: propozycja seksu
syla135 napisał/a:

a ja zapytam tak z drugiej strony
Zazdrosc a niechce ci sie sexu?? nawet z przelotnym facetem? to nie kolioduje z poszukiwaniem stalego zwiazku.
a twoje szczescie??
chyba ze sex do szczescia ci nie potrzebny albo nie wyobrazasz sobie sexu bez milosci-kiedys tak myslalam, zacznam zmieniac zdanie.

Nie wyobrazam sobie seksu z zonatym facetem... sorry ale czulabym sie jak worek na sperme
Facet moze byc przelotny... co nie znaczy z trasy przelotowej. Nie musze zaraz brac slubu. No ale musi miec w sobie cos! Zonaci, dla mnie tego czegos nie maja. Takie imbecyle szukajace gdzie tu sie wyzyzc. I od razu widze ich pokretna nature. Nie lubie glupich i prymitywnych mezczyzn. Zonaty co szuka kochanki to dla mnie prymityw conajmniej emocjonalny i moralny. A ja mam byc darmowa prostytutka, zeby z kasy nie rozliczal sie zonie? hyh!

Szczescia dla mnie nie ma w przydroznym kontakcie... wolalabym chyba wibrator.
Nie mam problemu z posiadaniem partnera do seksu i do rozmowy. Nalogowo uwielbiam inteligentnych ludzi z poczuciem humoru. Moge z takimi rozmawiac bez konca.

17

Odp: propozycja seksu
Alexytymia napisał/a:

hehe ..to się musiał poczuć...jak idiota:P

Wiesz, jak wspomne to az sie smieje sama do siebie. Wmurowalo go gdy mnie zobaczyl w sklepie na miescie. Byl z zona i wybieral mebelki do nowego domu... ha ha ha a ja z corka szukalysmy lustra do jej pokoju (nastolatki!)
Mysle, ze w tamtym momencie chcial umrzec. Czytalam to z jego pobladlej twarzy... ha ha ha
A zona zapytala go: Are u OK sweetie? takim cieniutkim, cichym glosikiem. Mila kobieta i ladna. taka delikatna. Powinien dbac o nia jak o skarb! Palant jeden.
Jeszze jedna taka nieudana proba i moze mu sie odechce romansow.

18

Odp: propozycja seksu
Zazdrosc napisał/a:

Wmurowalo go gdy mnie zobaczyl w sklepie na miescie. Byl z zona i wybieral mebelki do nowego domu... ha ha ha a ja z corka szukalysmy lustra do jej pokoju (nastolatki!)
Mysle, ze w tamtym momencie chcial umrzec. Czytalam to z jego pobladlej twarzy... ha ha ha
A zona zapytala go: Are u OK sweetie? takim cieniutkim, cichym glosikiem. Mila kobieta i ladna. taka delikatna. Powinien dbac o nia jak o skarb! Palant jeden.
Jeszze jedna taka nieudana proba i moze mu sie odechce romansow.

A wierzysz ze zdarzy mu sie odmowa ponownie? Bo ja az taka naiwna nie jestem, przynajmniej od pewnego czasu.
Sa ludzie i sa taborety - tak to okreslil kiedys moj kolega. I tu mial racje.
No i taboretow jest znacznie wiecej. Rozmnazaja sie cholery w postepie geometrycznym...

19

Odp: propozycja seksu
nell999 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Wmurowalo go gdy mnie zobaczyl w sklepie na miescie. Byl z zona i wybieral mebelki do nowego domu... ha ha ha a ja z corka szukalysmy lustra do jej pokoju (nastolatki!)
Mysle, ze w tamtym momencie chcial umrzec. Czytalam to z jego pobladlej twarzy... ha ha ha
A zona zapytala go: Are u OK sweetie? takim cieniutkim, cichym glosikiem. Mila kobieta i ladna. taka delikatna. Powinien dbac o nia jak o skarb! Palant jeden.
Jeszze jedna taka nieudana proba i moze mu sie odechce romansow.

A wierzysz ze zdarzy mu sie odmowa ponownie? Bo ja az taka naiwna nie jestem, przynajmniej od pewnego czasu.
Sa ludzie i sa taborety - tak to okreslil kiedys moj kolega. I tu mial racje.
No i taboretow jest znacznie wiecej. Rozmnazaja sie cholery w postepie geometrycznym...

Wierze, ze jest wiecej porzadnych kobiet niz porzadnych mezczyzn... Z matematycznego punktu widzenia on ma wieksza szanse spotkac uczciwa kobiete, niz ja sad uczciwego mezczyzne... a to niesprawiedliwe, bo on szuka dla kopa w d*** a ja dla szczescia... i zyli dlugo i szczesliwie

20

Odp: propozycja seksu
Zazdrosc napisał/a:

Wierze, ze jest wiecej porzadnych kobiet niz porzadnych mezczyzn... Z matematycznego punktu widzenia on ma wieksza szanse spotkac uczciwa kobiete, niz ja sad uczciwego mezczyzne... a to niesprawiedliwe, bo on szuka dla kopa w d*** a ja dla szczescia... i zyli dlugo i szczesliwie

Sprawiedliwosci nie ma na tym swiecie, niestety...
Pod tym wzgledem nie mam nadziei na poprawe...

21

Odp: propozycja seksu

Drogie Panie to ja wam zaserwuje mały orzeszek do zgryzienia. Ostatnio rozmawiałem ze znajomą, o jej przyjaciółce. Otóż wysłała ona swoje dziecię na tydzień z dziadkami na wakacje. I zabrała się za obdzwanianie byłych, znajomych i przyjaciół (facetów żonatych, będących w związkach) byle by tylko się z nimi umówić i uwieść. Ona (30+) na finiszu rozwodu, nie mieszkająca z mężem - kobieta o wielkich potrzebach. Ponoć mąż ją krótko trzymał (chyba się nie dziwię czemu). Zamiast iść na babskie cotygodniowe biesiadowanie, wypytywała koleżanki, która to bielizna będzie najbardziej... hmmm odpowiednia. Wiem, że udało się jej przynajmniej jednego, żonatego, skusić - w ciągu trzech dni - tydzień zaznaczam się nie skończył.
Tak zobrazowaną historyjką chciałbym dojść do pewnej prawidłowości.
Wiemy że wiele związków się rozpada, kobiety zrywają sie przy tym nie raz jak ze smyczy- moja fryzjerka podobnie miała - mówię o zerwaniu się ze smyczy, o tym że robiła głównie te rzeczy, na których w małżeństiw jej było mało, stają się łowcami wyciągającymi mężczyzna spod skrzydeł ich partnerek. Ba z błachego powodu - znajomi, byli, eks, gdzie namierzyć ich łatwo sięgając po numer do komórki, naszej-klasy i gdzie tam jeszcze. Potem chodzą historie po facetach - wiadomo, że takie historyjki to coś co zajmuje uwagę towarzystwa. I pogląd się uciera. Widomo, że rozwódka, wddowa, to kobieta z doświadczeniami, która się od razu nie zakocha, będzie miała dystans, ale potrzeby też ma.
Zatem jest potencjalnie mniejszym zagrożeniem dla faceta będącego w związku z inną kobietą, bo z taką to łatwiej się dogadać, stalić zasady, ona wie co i jak. A teraz do sedna, ajk myslicie czy Zazdrość otrzymałaby w przeciągu tych dwóch wspomnianych lat, tyle samo awansów od mężczyzn, gdyby była mężatką. Sorki, ale według mnie nie. Czemu wspomniałem o wdowie, bo mam znajomą, wórnież (30+) wdowę, która pracowała i pracuje w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. Póki żył mąż, nie zdarzyło się. Po jego śmierci, + pare miesięcy , zaczeły się sypać propozycje. Prawda jest taka, a nie inna. Możecie ich nazwyać Dupkami, bo pewnie są, ale pamiętajcie że nie jedna taka panna dość mocno zapracowała na ten stan rzeczy. No może już nie panna.

22

Odp: propozycja seksu

Oczywiscie Dunkis!
Przez 22 lata malzenstwa dostalam tylko jeden taki "awans"

Rozwodki pachna slodko... to i robactwo sie schodzi.
Ale czy kobiety sa temu winne? hmmm... sa rozne kobiety i rozni mezczyzni.
Przygladam sie wlasnie takiej co usiluje uwiesc mi meza (drugiego)... nie wiem co nia kieruje. Wraca jak bumerang. Maz nie mieszka juz ze mna.... "walizki za drzwi"
ma totalna wolnosc... i nadal jej nie chce... czy to do niej nie dociera? Teraz jak juz ma "czarno na bialym, ze on z nia nigdy nie bedzie.. to zaczyna walczyc w jakis dziwny sposob.. zaczela mnie obgadywac, krytykowac etc etc.. i to tak infantylnie, ze mi na fotce co znalazla w internecie zle z oczu patrzy i mozna wyczytac jaka to zaborcza jestem i chce panowac nad mezem. Niigdy mnie nie widziala na oczy... Po co to robi? Dla spermy? Dla slow "kocham Cie"? Dla poczucia wygranej? Nie rozumiem tego. Maz ja zablokowal na paru komunikatorach, ale to nie pomaga... pisze dluuuugie maile.
Patrze na to z dystansem... Jest problemem meza nie moim...
... i zeby bylo smiesznie, zaraz po jego wyprowadzce zrobilo sie u mnie jak w ulu... znow slodko pachne... dla meza tez chyba wink

23

Odp: propozycja seksu

Zazdrość szanuję Cię za umiejętność używania przez Ciebie ostrych słów, zwłaszcze ich. Podoba mi się Twój dowcip, jest cięty, a że wymierzony w kierunku mężczyzn, cóż taki Twój urok. Jesteś inteligentną kobietą w 100 % kobietą, bo mimo tego wszystkiego widać po Tobie targające emocje.
???
bo prawie cały akapit poświęciłaś zabiegom kobiety, której na oczy nie widziałaś, lata za Twoim eks. No dawaj Co Cię boli? Że jednak, za tak dobrze poznanym przez Ciebie facetem ugania się jego eks? Ty jako eks, obserwujesz swojego eks, który mota się ze swoją eks`` lol. Wiesz o blokowanych komunikatorach, długich mailach... do czego Ci to, robisz za osobę do zwierzania? Lepiej już słuchać i czytać te posty tutaj.
Co do ula, to wiedz że zawsze pachniałaś słodko, (może to się komuś nie spodoba) ale przez 22 lata mieszał chyba z mniej apetycznym? Co czyniło go mniej słodkim? Dla Twojego eks też.... bo już nie pachniesz nim? Tylko sobą?
(boże broń mnie teraz przed gromami)

24 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-07 05:11:39)

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

Zazdrość szanuję Cię za umiejętność używania przez Ciebie ostrych słów, zwłaszcze ich. Podoba mi się Twój dowcip, jest cięty, a że wymierzony w kierunku mężczyzn, cóż taki Twój urok. Jesteś inteligentną kobietą w 100 % kobietą, bo mimo tego wszystkiego widać po Tobie targające emocje.
???
bo prawie cały akapit poświęciłaś zabiegom kobiety, której na oczy nie widziałaś, lata za Twoim eks. No dawaj Co Cię boli? Że jednak, za tak dobrze poznanym przez Ciebie facetem ugania się jego eks? Ty jako eks, obserwujesz swojego eks, który mota się ze swoją eks`` lol. Wiesz o blokowanych komunikatorach, długich mailach... do czego Ci to, robisz za osobę do zwierzania? Lepiej już słuchać i czytać te posty tutaj.
Co do ula, to wiedz że zawsze pachniałaś słodko, (może to się komuś nie spodoba) ale przez 22 lata mieszał chyba z mniej apetycznym? Co czyniło go mniej słodkim? Dla Twojego eks też.... bo już nie pachniesz nim? Tylko sobą?
(boże broń mnie teraz przed gromami)

Kryj sie Dunkis.. ha ha ha

Co mnie boli w tej eks.... ona chce do mnie napisac (uprzedzono mnie o tym) i zzera mnie to... bo ja ie mam jej nic do powiedzenia. Co mozna powiedziec do kobiety ktora wysyla noca smsy do mojego meza? co mozna powiedziec kobiecie ktora tak mnie nienawidzi choc mnie nie zna? Najchetniej to bym chciala zeby mi dali swiety spokoj.
To ze sie ugania jest w zasadzie jej sprawa.... boli mnie ze moj eks nie stanal na wysokosci zadania, ze okazal sie mala prymitywna jaszczurka, ze chcialam wierzyc iz jest wielki, szlachetny i uczciwy... zachowal sie jak dran, Oh Dunkis, nawet nie wiesz jaki dran. Wiem o tym co sie u niego dzieje bo on stara sie do mnie wrocic za wszelka cene... i chyba zaczal sie bac, ze ta kobieta mu to utrudnia, budzac we mnie nieufnosc,

Z tym slodkim zapacham to byl raczej zart... uzywam tych samych perfum...
Ale faktem jest, ze po rozstaniu zaroilo sie wokol od facetow chetnych na seks choc pozornie proponujacych rozne uklady. Wszyscy sa mlodsi o 10 lat i wiecej....
Nie jest prawda, ze moj dowcip skierowany jest w stone mezczyzn! Stanowczo zaprzeczam.
Prawda jest, ze wiekszosc na forum to kobiety opisujace swoich partnerow.... ale niejednej sie "uslyszalo ode mnie"
Nie ze zgryzliwosci, tylko dlatego, ze jak czasem prejaskrawi sie pewne rzezy to one bardziej trafiaja do rozumu... a to jest moim celem, skoro juz pisze.

Yeah... nie pachne juz nim....lubilam jego zapach.
Jestem jak pacjent przed wyborem "Albo pani umrze za rok albo musimy dzis odciac pani chora reke. Co pani decyduje?"
No wiem, ze zycie to wielka wartosc... ale ta moja ukochana reka, jak ja bez reki bede zyc?...rozumiesz teraz Dunkis co mnie boli? Bo ja wybralam zycie.
... i czytam tu posty kobiet co roztkliwiaja sie nad ta "chora reka"...

a Ciebie lubie... wiec gdzie tu atak na mezczyzn?
Jak ktos jest smart to ja jestem potulna jak branek.

PS Moderatorze strasznie mnie drazni ten dopisek "Cioteczka Dobra Rada"... czuje sie jakbym musiala smazyc powidla, robic swetry... albo mialabym jakis przewlekly okres. Nie da sie zmienic  na "Niezalezny Obserwator z ONZ" albo Kobieta w 100%.. jak to Dunkis sam napisal?

25

Odp: propozycja seksu

Niestety opis - "cioteczka(...)" i inne zależy od ilości postów. Zaś 100% netkobieta- jest wyróznieniem. 
Podoba mi się Twoje poczucie humoru. Masz rację skoro już tracisz czas by komuś przemówić do rozumu, trzeba to zobrazować.
Dunkisowi zapewne nie chodziło o perfumy wink haha.
Twoje uwagi w kierunku płci przeciwnej są jak najbardziej trafne a przez to .. gorzkie.
Życzę Ci powodzenia. I zakładania kolejnych, ciekawych wątków. Ten o zdradzie jest fenomenalny!
( a teraz radzę zbadać poziom glukozy wink ) 3maj się!

26

Odp: propozycja seksu

Też lubię czytać komentarze zazdrosci, dla mnie nie ma w nich goryczy tylko oparty na poczuciu humoru dystans.
Moje samotne koleżanki przeżywają to, co ty. Więcej - kiedy odmawiają, faceci nie mogą w to uwierzyć. Zdradę traktują jak coś normalnego, jak codzienne zabiegi higieniczne. Oczywiście wszyscy to żonate dupki.
Co do kobiet. Jestem mężatką, mój mąż wydaje się mi być też uczciwy, choć ostatnio między nami zazgrzytało.
Rok temu był na wyjeździe służbowym, miesiąc temu czyszcząc kompa znalazł zdjęcia z imprezy. Powysyłał znajomym i jakie było jego i moje zdziwienie, gdy jedna z jego koleżanek w odpowiedzi wysłała mu swój akt. Nie porno, bo to byłoby dla niego obrzydliwe, ale działający na wyobraźnię zrobiony przez artystę akt. Na mnie podziałało to bardzo mocno, nie widziałam jej na żywo i nie mogłam uwierzyć, że mojego męża ten akt śmieszy (adres meilowy na który wysłała był wspólny). Potem podobnie jak u Ciebie zaczął się atak na gg, facebooku, meile, że ją fascynuje, oszalała dla niego, jest cudem w jej życiu itd.
Mąż wyciszył jej emocje, wierzę, że mu się udało, powoli zrywał kontakt, ale co by było, gdyby trafiła na kryzys w naszym małżeństwie? Jej intencje są dla mnie oczywiste.

27

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

Co do ula, to wiedz że zawsze pachniałaś słodko, (może to się komuś nie spodoba) ale przez 22 lata mieszał chyba z mniej apetycznym? Co czyniło go mniej słodkim? Dla Twojego eks też.... bo już nie pachniesz nim? Tylko sobą?

Spedzilam z moim "separacyjnym"mezem dwa dni  w hotelu... tongue . Znow nim pachne.

Mialam dwoch mezow. Pierwszy 22 lata
Drugi tylko trzy... i nadal jest mezem, tylko ze w separacji.

28 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-09 10:04:52)

Odp: propozycja seksu

Alaclaudie, trafiłaś w sedno pisząc, że nie chodziło mi o perfumy. Jednak skoro juz mowa o preferencjach organo-leptycznych, to wydaje mi się że zapach mężczyzni jest jedną z rzeczy , które powodują iz równiez i pod tym względem kobieta dobiera sobie partnera smile Wydaje mi się że zazdrości nie doceniliśmy i ona wie, że nie chodziło o te "perfumy", no chyba, że jej rzeczywiście tak bardzo brakuje tego zapachu - no teraz, to juz ją całkowicie przystawiłem do muru.

...
...
...
tu było wiele, wiele linijek tekstu, ale zanim go umieściłem pojawił się kolejny wpis zazdrości:

cyt:
"Spedzilam z moim "separacyjnym"mezem dwa dni  w hotelu...  . Znow nim pachne."

... rozumim, że chodziło Ci "tylko" o to, by nim pachnieć smile he he no to rozbaiłaś mnie. Zburzyłaś w wielu miejscach mój obraz Twojej osoby, a potwierdziłaś ten z mojego przedostatniego postu
-100% kobiety
-100% emocji
Wygląda to tak, jakbyś zrobiła sobie przerwś dwutygodniową na ... by wcielić się w skórę "cioteczki..." he he no rozbroiłas mnie na całego. Najlepsze jest to , że napisałaś to tak jakby Ci uśmiech od rana nie schodził z Twarzy ... nasycona, albo i nie, ale ważne że pachnąca.
No i znów przez chwilę będzie pusto w domu - bo będziesz nim pachniała.
Słuchaj a tak całkiem serio, ostatnio gdy napisałem, że dziwne w tym wszystkim jest to jak mocno zakotwiczona jesteś w życiu swojego drugiego niedzoszełego eks, poprzez te emocje związnae z tą kobietą co na niego naciska, to teraz mam wrażenie, że walczysz o Twoją miłość. Może najlepszym rozwiązaniem było by wybranie się gdzieś, na jakieś dwa tygodnie by sobie intensywniej popachnieć... Wiesz kto się lubi ten się czubi, zazdrość, rozstanie, zdrana jak by na to nie patrzeć wprowadzają w związek na tyle dużo zmian i emocji, by te prawdziwe uczucia się odrodziły i wyszło na jaw co jest dla ludzi ważne. W końcu mogłaś się poczuć taką kochanką w pewnym stopniu , nawet pomimo tego że jest on Twoim mżem, przecież nie czułaś na nim sowjego zapachu, to prawie tak jakby to był inny facet, czyż nie było to na tyle ekscytujące by ... jednk... wkońcu, aż tak długo nie będziesz nim pachniała, pomimo, że to w końcu oryginalny perfum i dłużej się nosi (prawdziw mąż, nie podróbka, ani żaden tam odzysk - choć ten odzysk - no tego to nie jestem pewnien smile

ps.
a za to że się wcześniej napociłem i napisałem się tego tyle, co potem musiałem pousuwać to ... ah, ważne że jesteś choć odrobinę zaznałaś szczęścia. No ale Co Ty teraz będziesz opowiadała tym wszyskim kolezankom jak się spotkacie, a one będą psioczyły na swoich mężów.... będziesz dla nich zjaiskowa i będziesz opowiadała same ohy i ahy, czy po prostu zostawisz to dla siebie i będziesz sobie w duchu powtarzała, oj wy głupie baby, czy wy wiecie ile znaczy zapach?

Przepraszam za głupie oczywiście nie miało to tak brzmieć ale tak jakoś brzmi ..... no nikomu nie ubliżałem i dodatkowo ten wpis nie jest edytowany ze względuna to słowo

29

Odp: propozycja seksu

Pelny szacunek,ja wlasnie przezywam koszmar....

30

Odp: propozycja seksu

basik7772 jeżeli nie napiszesz co to za koszmar, to raczej nic tutaj nie osiągniesz, napisałaś, na dzień dzisiejszy dopiero dwa posty, z czego obydwa są komentarzami. Wyrzucenie z siebie tego co boli, juz jest początkiem pójścia w dobrym kierunku, no chyba że masz kogoś z mim możesz rozmawiać. Ale wtedy po co byś pisała, że przeżywasz koszmar? Raczej nie po to by być, na tym szczególnym forum, tajemniczą. No ale co ja tam plece trzy po trzy.

31

Odp: propozycja seksu

Hm, Dunkis... Myslisz, ze zdrada moze wprowadzic w zwiazek pozytywne zmiany, cos odrodzic? Cholera, bo ja jestem zagubiona jak nie wiem co. Nigdy nie czulam, zeby cos umieralo, styglo, wygaslo w moim zwiazku. Nawet teraz z perspektywy czasu (rok to juz chyba perspektywa) niczego takiego nie moge sie doszukac. A jednak stalo sie. Dzis seks wydaje sie jeszcze lepszy, ale nie moge odnalezc dawnej milosci w moim sercu, takiego cielecego zapatrzenie sie w jednego czlowieka. Teraz co, prezenty, kwiety, czekoladki, slodkie smsy, a ja czuje sie jak malpa, ktorej daje sie banan i sprawdza, ile jeszcze bananow trzeba, zeby poczula sie szczesliwa. Dobrze, ze jestescie tutaj. Wasze dyskusje sklaniaja mnie do refleksji, do zastanowienia sie nad sama soba. Chcialabym miec sile i madrosc Zazdrosci. Jest naprawde nietuzinkowa. Choc ja tez kopnelabym zonatego w tylek. Tylko, ze ja mam jeden problem, tak slepo jestem zapatrzona w meza, ze nawet jak mi ktos kladzie na oczach jakies seksualne podchody, to tez ich nie widze, a raczej wykazuje tak totalny brak zainteresowania, ze az sama sobie sie dziwie. Jestem nienormalna?
Obserwujac ludzi wokol stwierdzam, ze coraz trudniej o wartosciowych, i mezczyzn i kobiety. Ciesze sie jednak, ze jeszcze nie wszystko stracone.

32

Odp: propozycja seksu

aga333
nie wiem czy Ci się spodoba moja odpowiedź na Twoje pytanie, ale moja odpowiedź brzmi - tak. Dobrze wiesz, że związek to nie tylko Ty. To że Ty czegoś nie czułaś, to nie znaczy, że druga strona tego nie czuje. Sama wiesz, że nie wszystkie rzeczy działają na Was jednakowo. Ty potrafisz się śmiać lub płakać z rzeczy które inaczej wpłyną na Twojego partnera. Czasem potrafisz się uśmiechnąć, dla Twoarzystwa, choć wcale nie jest to dla Ciebie aż takie śmieszne. Ale próbujesz dzielić właśnie te doznania z drugą swoją połową. Czy to czasem nie działa w drugą stronę. Taką rzecz nadrabiamy rozmową. Dlatego włąśnie uważam, że to jeden z najważniejszych elementów związku, dla mnie fundametalna. Rozmawiać o wszystki, oczywiście jako kobieta powinnaś pozostawać tajemnicza dla mężczyzny, ale w w sferze uczuć. Ja czerpię siłę, z tego gdy rozmawiam z żoną o uczuciach, o dbieraniu rzeczy z innego punktu spojrzenia. Co wcale nie znaczy, że występują różnice zdania. A zdrada - tak może odrodzić rzeczy i być przekuta na pozytywną stronę. Jeśli się prawdziwie kocha. No a to co sama napisałaś, że seks jest jeszcze lepszy, czy to już nie jest pozytywną zmianą? Ja z żoną jesteśmy prawie 11 lat po ślubie, za niedługo rocznica, a ja mam wciąz ochotę z nią dwa razy dziennie się kochać. Wcale to nie znaczy że jest zadra, która powoduje że ciągle czujemy się doskonale. Doskonale czuję się wtedy, jedynie wtedy gdy na chwile zapominam. W każdej innej chwili sprawa zdrady towarzyszy mi jak cień. To wcale nie znaczy że nie jestem szczęśliwy. Mam wrażenie że dążysz do takiego stanu, albo go raczej oczekujesz, gdy wyda CI się że zdrady nie było, że to przeszłość która jest historią o której się nie pamięta. Ale czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie. Czy zdradę należy wymazać z pamięci? Wybaczyć się da, zapomnieć - ja chyba nie potrafię. Masz szczęście że jesteś kobietą, jeżeli o to chodzi. Bo na moje nieszczęście sprawdza się takie powiedzenie że, ... a czekaj, jest to lustrzane odbicie tego :

U mężczyzny wdzięczność za minione rozkosze jest wieczna. Dla Was kobiet, mężczyzna, któregoście kochały, jest niczym.

Co w moim przypadku przekształca się w to, że jako mężczyzna wciąż rozpamiętuję kochanka żony, za to ona jedynie boi się o moje potencjalne kochanki.

Co do zazdrości, poczytaj jej jednego z ostatnich postów - szczególnie te o zapachu smile - ja wyhamowałem jak pies pluto.... ale kobieta zmienną jest, a jej to może akurat było potrzebne, ważne by tak jak ona - być zadowolonym.

Pisząc o Tych podchodach które czynią wobec Ciebie inni mężczyźni, to czy Ty czasem właśnie nie napisałaś, że żałujesz, że ich nie widzisz? Skoro nazywasz to problemem. hmmmmm.... może to nie tak jest do końca, może Ty właśnie jesteś na początkowym etapie odnajdywania w sobie potrzeby sprawdzenia innego zapachu?

33

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

... rozumim, że chodziło Ci "tylko" o to, by nim pachnieć smile he he no to rozbaiłaś mnie. Zburzyłaś w wielu miejscach mój obraz Twojej osoby, a potwierdziłaś ten z mojego przedostatniego postu
-100% kobiety
-100% emocji
Wygląda to tak, jakbyś zrobiła sobie przerwś dwutygodniową na ... by wcielić się w skórę "cioteczki..." he he no rozbroiłas mnie na całego. Najlepsze jest to , że napisałaś to tak jakby Ci uśmiech od rana nie schodził z Twarzy ... nasycona, albo i nie, ale ważne że pachnąca.
No i znów przez chwilę będzie pusto w domu - bo będziesz nim pachniała.

a zatem tak... nie chodzilo mi o to by nim pachniec. seks z nim to jedna z najlepszych rzeczy jaka mi sie trafila w zyciu.
Oj, Dunkis... pewnie ze 100%emocji we mnie... zwlaszcza teraz gdy przez ten placz wylala sie ze mnie cala woda.

Nie zrobilam sobie przerwy na wcielenie sie w skore cioteczki... zrobilam sobie przerwe na pobycie z NIM sam na sam.
W moim domu juz nigdy nie bedzie pusto bez wzgledu czy on bedzie czy nie. W moim domu jestem JA i jest mnie pelno na wszystkich pietrach.
JESTEM TAK SZCZESLIWA, ze nie sposob opisac.
Pozegnalam sie z nim pod jego domem...(jechalismy moim samochodem) i poczulam sie W O L N A!!!
Wolna, wyleczona, spokojna.
Nie wiem czy sie z nim zwiaze na nowo w jakis wezelek malzenski, ale nie jest to dla mnie dramat ani temat do przemyslan na teraz. Nie musze przegladac sie w jego oczach, zaslugiwac na cos, starac sie. Nie musze ponosic ofiary, walczyc... totalnie nic nie musze i nic mi sie nawet nie chce.

Wyjazd byl cudowny. Fajny facet z niego nawet.
O pierwszej w nocy powiedzialam "wiesz, mam ochote na tort" a on na to "tak, na jaki? na kawalek czy caly? Zaraz Ci to zalatwie" (restauracja hotelowa dla ulatwienia byla juz zamknieta tongue)
.. i tak mysle sobie czy ja go nie ubezwlasnowolnilam ta moja troska o niego? Czy przeze mnie byl taki bezradny?
A tu tygrys zalatwi tort o 1:00 w nocy! Moze traktowalam go jak zwierze hodowlane a nie jak krola lwa?
Moze to jest tak, ze to my kobiety ustawiamy naszych panow w takiej bezradnej roli bo potrzebujemy... nie wiem(?) czuc przewage, albo sile(?)... wiec przyjmujemy pozornie role sluzebna by zawladnac panowanie nad domem.... i to prymitywne powiedzenie o szyi i glowie w domu... Czyz to nie obrazliwe dla naszych panow.
Moze powinnismy gleboko zastanowic sie co to partnerstwo? i ostatnie pytanie..
Czy nie przeszkadzaja nam w tym partnerstwie i normalnym traktowaniu sie jako ludzie a nie jako kobieta i mezczyzna, te glupie stereotypy narzucajace nam co powinna kobieta a co powinien facet w domu. A na strazy tych powinnosci najczesciej stoja tesciowe.
Trzeba wylamac sie z tego dziadostwa powinnosci i tradycji "rol plci".. zeby mozg troche odswierzyc.

34

Odp: propozycja seksu
Zazdrosc napisał/a:

[Moze to jest tak, ze to my kobiety ustawiamy naszych panow w takiej bezradnej roli bo potrzebujemy... nie wiem(?) czuc przewage, albo sile(?)... wiec przyjmujemy pozornie role sluzebna by zawladnac panowanie nad domem.... i to prymitywne powiedzenie o szyi i glowie w domu... Czyz to nie obrazliwe dla naszych panow.
Moze powinnismy gleboko zastanowic sie co to partnerstwo? i ostatnie pytanie..
Czy nie przeszkadzaja nam w tym partnerstwie i normalnym traktowaniu sie jako ludzie a nie jako kobieta i mezczyzna, te glupie stereotypy narzucajace nam co powinna kobieta a co powinien facet w domu. A na strazy tych powinnosci najczesciej stoja tesciowe.
Trzeba wylamac sie z tego dziadostwa powinnosci i tradycji "rol plci".. zeby mozg troche odswierzyc.

Ja bardzo proszę moderatorów by na pierwszej stronie umieścili to jako stały element strony powitalnej. Tej Pani należy się nobel za odkrycie Ameryki.
Takich rzeczy to już powinni uczyć w podstawówce.

35 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-08-10 14:58:24)

Odp: propozycja seksu
Zazdrosc napisał/a:

Moze to jest tak, ze to my kobiety ustawiamy naszych panow w takiej bezradnej roli bo potrzebujemy... nie wiem(?) czuc przewage, albo sile(?)... wiec przyjmujemy pozornie role sluzebna by zawladnac panowanie nad domem.... i to prymitywne powiedzenie o szyi i glowie w domu... Czyz to nie obrazliwe dla naszych panow.
.

A moze to nasi panowie sa tak leniwi i tak wygodni, ze chetnie podejmowanie decyzji, dokonywanie wyborow, zwlaszcza tych trudnych, zostawiaja na naszych glowach? Takie lwy salonowe. A prwdziwy zwierz budzi sie w nich, kiedy sa przyparci do muru. Moj jak nie musi, to nawet palcem nie kiwnie. Ale jak nie ma wyboru, to i posprzata, ugotuje, dziecmi sie zajmie i rozwiaze wszystkiego rodzaju problemy. Mysle, ze troche my, kobiety, potrzebujemy miec takie przerosniete koty do glaskania. Oswajamy je latami, poniekad dostosowujemy do swoich wyobrazen, ale druga strona medalu jest taka, ze one bardzo chetnie daja sie oswajac, glaskac i taka pozycja glowy na silnej szyi po prostu im odpowiada. Nigdy osobiscie nie tlamsilam mojego lwa, wrecz przeciwnie, zawsze konsultowalam z nim decyzje, pytalam o jego zdanie i bardzo, naprawde bardzo czesto przyznawalam mu racje, bo po prostu ja mial. Czasem moj kotek pokazywal pazurki, nawet ryknal grubym glosem, ale to raczej po to, zeby dodac sobie powagi. Ogolnie rzecz biorac mysle, ze jest zwykla zwiazkowa symbioza.

Zazdrosc,
super ze pachniesz swoim niedoszlym ex, ze jestes szczesliwa. Dla mnie jestes 100% nie tylko net-kobieta, nawet jesli jest to 100% emocji. Na pewno zaslugujesz na to szczescie. To wlasnie emocje nami rzadza, sprawiaja, ze jestesmy tu gdzie jestesmy, i czujemy to co czujemy. Wielu z nas chcialoby posiadac zdolnosc panowania nad emocjami, uczuciami. O ilez byloby nam latwiej? A moze nudniej?

36

Odp: propozycja seksu

Zazdrość, rozbawiłaś mnie.
jestem w trakcie rozwodu,od roku nie mieszkam z mężem,też miałam pecha, nie dość że synuś mamusi (a jego mamusia mieszka obok) to jeszcze źle mnie traktował.ale w końcu wyprowadził się do mamusi,ja zostałam z 2 dzieci.
wiesz też powoli zaczyna mi brakować faceta,choć na początku zarzekałam się nigdy więcej! dałam nawet ogłoszenie do telegazety (w domu nie mam neta),początkowo chciałam poznać nowych ludzi,znajomych (jestem kurą domową więc brakuje mi kontaktu z ludźmi),jednak szybko zorientowałam się że mężczyźni koleżanek nie szukają,no i ja chyba też nie szukam kolegi...
Dostałam mnóstwo tel. i smsów, i co... dalej jestem sama.Dużo miałam propozycji sexu,a jak słyszę że facet chce mi pomóc to już wiadomo o co chodzi.Porządni faceci też się odezwali,ale albo mi się nie podobali,albo ich wystraszyłam swoim niezdecydowaniem i deklaracją jedynie przyjaźni.jeden mnie nawet zakręcił,pracuje w delegacji kawał drogi ode mnie,nie dał rady przyjechać do mnie w ciągu 3 miesięcy i dałam sobie z nim spokój.
Nam rozwódką ciężko znaleźć faceta ,,na stałe".myślę,że w moim przypadku,facetów odstraszają dzieci (3 i 6 lat),pewnie też moje niezdecydowanie i ostrożność,natomiast, tak jak napisała Zazdrość przyciągamy ,,robactwo",mężczyzn którzy szukają sexu bez zobowiązań.No i chyba też jesteśmy wybredne,nie chcemy pchać się na siłę znowu w jakieś problemy,jak jesteśmy same to mamy święty spokój,choć dobrze mieć kolegę z którym można pogadać...

37

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

aga333
nie wiem czy Ci się spodoba moja odpowiedź na Twoje pytanie, ale moja odpowiedź brzmi - tak. Dobrze wiesz, że związek to nie tylko Ty. To że Ty czegoś nie czułaś, to nie znaczy, że druga strona tego nie czuje. Sama wiesz, że nie wszystkie rzeczy działają na Was jednakowo. Ty potrafisz się śmiać lub płakać z rzeczy które inaczej wpłyną na Twojego partnera. Czasem potrafisz się uśmiechnąć, dla Twoarzystwa, choć wcale nie jest to dla Ciebie aż takie śmieszne. Ale próbujesz dzielić właśnie te doznania z drugą swoją połową. Czy to czasem nie działa w drugą stronę. Taką rzecz nadrabiamy rozmową. Dlatego włąśnie uważam, że to jeden z najważniejszych elementów związku, dla mnie fundametalna. Rozmawiać o wszystki, oczywiście jako kobieta powinnaś pozostawać tajemnicza dla mężczyzny, ale w w sferze uczuć. Ja czerpię siłę, z tego gdy rozmawiam z żoną o uczuciach, o dbieraniu rzeczy z innego punktu spojrzenia. Co wcale nie znaczy, że występują różnice zdania. A zdrada - tak może odrodzić rzeczy i być przekuta na pozytywną stronę. Jeśli się prawdziwie kocha. No a to co sama napisałaś, że seks jest jeszcze lepszy, czy to już nie jest pozytywną zmianą? Ja z żoną jesteśmy prawie 11 lat po ślubie, za niedługo rocznica, a ja mam wciąz ochotę z nią dwa razy dziennie się kochać. Wcale to nie znaczy że jest zadra, która powoduje że ciągle czujemy się doskonale. Doskonale czuję się wtedy, jedynie wtedy gdy na chwile zapominam. W każdej innej chwili sprawa zdrady towarzyszy mi jak cień. To wcale nie znaczy że nie jestem szczęśliwy. Mam wrażenie że dążysz do takiego stanu, albo go raczej oczekujesz, gdy wyda CI się że zdrady nie było, że to przeszłość która jest historią o której się nie pamięta. Ale czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie. Czy zdradę należy wymazać z pamięci? Wybaczyć się da, zapomnieć - ja chyba nie potrafię. Masz szczęście że jesteś kobietą, jeżeli o to chodzi. Bo na moje nieszczęście sprawdza się takie powiedzenie że, ... a czekaj, jest to lustrzane odbicie tego :

U mężczyzny wdzięczność za minione rozkosze jest wieczna. Dla Was kobiet, mężczyzna, któregoście kochały, jest niczym.

Co w moim przypadku przekształca się w to, że jako mężczyzna wciąż rozpamiętuję kochanka żony, za to ona jedynie boi się o moje potencjalne kochanki.

Co do zazdrości, poczytaj jej jednego z ostatnich postów - szczególnie te o zapachu smile - ja wyhamowałem jak pies pluto.... ale kobieta zmienną jest, a jej to może akurat było potrzebne, ważne by tak jak ona - być zadowolonym.

Pisząc o Tych podchodach które czynią wobec Ciebie inni mężczyźni, to czy Ty czasem właśnie nie napisałaś, że żałujesz, że ich nie widzisz? Skoro nazywasz to problemem. hmmmmm.... może to nie tak jest do końca, może Ty właśnie jesteś na początkowym etapie odnajdywania w sobie potrzeby sprawdzenia innego zapachu?

Dunkis
Moja historie pewnie znasz, walkuje ja od roku. I napisze jeszcze raz, nie sama zdrada jest dla mnie problemem, tylko to ze nie moge znalezc jej motywow. Mam 60% pewnosci, ze sprawa zostala zmanipulowana, 40% ze nie. Procent jest oczywiscie na dzisiaj i zmienia sie w zaleznosci od mojego nawet nie wiem czego, humoru, depresji, zachcianki. Moj dylemat jest tego typu: jesli moj maz i ja zostalismy nafaszerowani jakims swinstwem, to jak bardzo go ranie moimi oskarzeniami, wyladowywaniem zlosci, wypominaniem, dogadywaniem, wysylaniem smsow z jej zdjeciami, wysalaniem jej nr telefonu, jak dlugo moze to znosic? Jesli jest winny i mna manipuluje, strach ogarnia go do tego stopnia, ze posuwa sie do takiej gry, oklamywania mnie, ze nie umie powiedziec prawdy, oszukuje mnie, jak dlugo moze to ukrywac, czy jest sens zyc w takim zaklamaniu i marnowac ta resztke czasu, jaka mi pozostala? Proste, chcialabym wiedziec, z czym musze sie zmierzyc, tylko wiedziec. Na dzien dzisiejszy nie mysle o rozstaniu, ale jak mam wybrac, co myslec, ze zyje z niewinnym, czy zaklamanym zdrajca? Jak dlugo mozna zyc z taka niepewnoscia? Jak dlugo mozna zyc, nie bedac w pelni szczesliwym, emocjonalnie? (wiadomo, zawsze czegos nam brakuje, pieniedzy, wody w kranie, nowego dachu itd) Moze ci, co wybieraja rozstanie, potencjalna szanse na nowe pelne szczescie maja racje?

Inni mezczyzni? Nie istnieja, nie ciekawi mnie ich zapach, nie szukam swojego odbicia w ich oczach. Przez chwile nawet myslalam, zeby w odwecie zrobic to samo, isc gdzies na bok i sprubowac z kims innym. I wiesz co, nawet nie moglam sobie tego wyobrazic. 19 lat jestesmy razem. Kochamy sie dwa razy dzienni, czasem trzy, czasem nawet cztery czy piec. W zaleznosci od czasu, pracy. Zawsze tak bylo. Piszac, ze seks jest lepszy nie wyrazilam sie jasno. Zawsze byl dobry. Chodzilo mi raczej o to, ze poczulam taka postke, niesamowita strate, jakby cala milosc, ktora byla niezniszczalna, niepodwazalna, odeszla niewiadomo gdzie, a mi pozostal tylko seks, no i prubowalam sie cieszyc nim. Co do tajemniczosci w uczuciach... No nie wiem. Trudna sprawa. Znamy sie do tego stopnia, ze ze sposobu w jaki oddych, lapie powietrze wiem, co go trapi, i choc tego nie mowi, to jedyn czego potrzebuje to jest to, zebym go przytulila i powiedziala, ze wszystko bedzie dobrze, albo, ze da rade, ze sobie z tym poradzi. Tak samo po sposobie w jaki otwieram drzwi, drapie sie po szyi on niemalze zna moje mysli. Nie musimy mowic, zeby sie rozumiec. Myslisz, ze taki stan rzeczy wzial sie z powietrza? Zawsze bylismy blisko siebie, zawsze rozmawialismy duzo, o wszystkim, niczym, waznym, niewaznym. Wiec myslisz, ze jest ktos lub cos, co moze pomoc mi zrozumiec?
Wiesz czego boje sie najbardziej? Nie tego, ze sprawa sie powtorzy, bo to juz dyskwalifikacja calkowita, nie tego, ze moge zostac sama. Najbardziej boje sie niepewnosci, zycia w takim niepelnym szczesciu, oszukiwania siebie i jego, ze jest dobrze, kiedy dobrze nie jest. Tego boje sie najbardziej

38 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-11 04:04:37)

Odp: propozycja seksu

Tak powinni nas uczyc juz w podstawowce... ale kto? Zaraz znajdzie sie tlum wasko myslacych nauczycieli wykrzykujacych slowo TRADYCJA!!
Zawsze mnie denerwowalo, ze mowi sie do dziewczynek "musisz miec porzadek w pokoju, przeciez jestes dziewczynka"... "mezczyzni nie placza" itp.
Trzymanie sie kurczowo rol, ktorych tradycja siega epoki kamienia lupanego jest w dobie komputerow, internetu, samochodow i rownouprawnienia kobiet tongue lekko przestarzale i ma sie nijak do naszej rzeczywistosci.
Nasz mezczyzna nie musi walczyc z przyroda, wychodzic na polowanie po calodziennej orce w polu, czy szykowc sidel na mamuta. Nasz mezczyzna w dzisiejszych czasach moze miec mamuta szefowa, walka z przyroda moze sie ograniczyc do walki z kurzem za pomoca elektroluksa, a orka w polu to przeciez korki uliczne. Nasz mezczyzna moze byc niesprawnym majsterklepka, moze sie nie znac na podatkach i bac sie lobuzow na ulicy... jesli szczesliwie sie zlozylo i sam nie jest tym lobuzem.
My kobiety, nie musimy juz pilnowac ognia w domu (co wredni przedstawiciele gatunku ludzkiego rozumieja jako gorace gary wypelnione pachnaca strawa) bo mozemy pilnowac tego ognia w sobie wespol zespol z naszym mezczyzna. My kobiety nie przechodzimy kursow na pomoc domowa w brzuchu u matki tak jak nasi panowie nie przechodza kursu na mysliwego.
Denerwuje mnie jak ktos mowi "wy kobiety" bo czuje sie jak w klanie z moja tesciowa, z tesciowa Moni z innego watku i poslanka Berger.
Gdy mowimy "wy mezczyzni"... to tez taki klan zlozony z ojca Rydzyka, meza ww Moni, meza Lilusi i innych mezow, serdecznego przyjaciela poslanki Berger i tego pana w berecie z daszkiem co bez mrugania zajechal mi dzis droge.
Trzeba zaczac od siebie. Na poczatek unikac tego WY.... wszystkie\scy.
...a potem moze rachunek sumienia i zadumka nad wlasna bezradnoscia zyciowa w roznych dziedzinach... i to spychalstwo roboty tlumaczone rola plci u podstaw ktorego lezy zwykle lenistwo... a to nadskakiwanie panom w celu zdobycia samca to chyba jakas zamierzchla potrzeba, ktora nie odpadla nam razem z ogonem.
... a kobiety co skacza jak pajace przy facecie, rywalizuja z zonami, albo sa sluzba domowa to powinny zamieszkac na drzewie razem z reszta przodkow.
do pierwotnego grona dolacza panowie co udaja wojownikow na polowaniu i robia nam taki metlik w glowie, ze nie dostrzegamy, iz to przebierancy.
Partnerstwo polega na sprawiedliwym podziale obowiazkow i sprawiedliwym podziale czasu na odpoczynek. I tylko tesciowa Moni i jej kolezanki mysla, ze kobieta odpoczywa w polu na powietrzu, albo nieruchomo przy zlewie a facet zeby odpoczac to musi miec piwo i telewizor.
A mezczyznie nalezy sie prawo do odmowienia zreperowania spluczki, wywiercenia dziur w scianie, kladzenia kostki brukowej pod domem zaraz po pracy oraz UTRZYMYWANIA RODZINY!
Partnerstwo to uklad miedzy dwojgiem ludzi polegajacy na dogadaniu sie w sprawie seksu, rodziny, obowiazkow domowych i odpoczynku.
Powinnismy przed jakimkolwiek zwiazkiem ustalic nasze wartosci i priorytety... jak w spolce zoo, co dla przeciwwagi nie ma nic wspolnego z tymi na drzewach.
Dunkis, ja nie odkrylam Ameryki... ja tylko zeszlam z drzewa... widze tych przebierancow wokol i te nadgorliwe samice wabiace samcow.
Widze tez ludzi... normalnych. Chce byc czlowiekiem... nie samica.

... yh...zmeczylam sie big_smile

39

Odp: propozycja seksu

Niezle Zazdrosc. Masz racje, malzenstwo sp z o.o. Tylko kto nam moze o tym powiedziec kiedy mamy po 18 - 20 lat, jestesmy glupiutkie, naiwne, ze ten kotek z ostrymi pazurkami, ktorego zlapalysmy w sidla naszego dziewczecego, jeszcze dzieciecego uroku, pod naszym bokie wyrosnie na prawdziwego tygrysa, czy to w kuchni, na podworku, garazu, czy lozku. Ze te silne raczki, ktore nas macaja i wywoluja pierwsze dreszczyki podniecenia, potrafia jeszcze cos wiecej, niz tylko pchac sie pod spudniczke. I tak spedzamy lata pracujac nad naszymi panami, ktorzy zamiast luczni krzepko dzierza pilota w dloni, nadzieje z roku na rok topnieja, my sie starzejemy... Sama popelnilam wiele bledow w moim zwiazku, ale na przekor wszystkiemu jest on zwiazkiem, parnerstwem, a nie oparta na wyzysku chora komorka spoleczna. A teraz mam nawet jeszcze lepiej, bo moj lew ubiega moje potrzeby i jeszcze odbiera czesc moich obowiazkow. Fajnie, nie?...

40

Odp: propozycja seksu

Cieszę się zazdrość, że mojego podsumowania związanego z ameryką nie odebrałaś negatywnie, bo miało jedynnie być podkreśleniem Twoich słów. Partnerstwo jakie opisujesz właśnie z punktu dzisiejszego dnia jest na dzisiaj ujęte w najwłaściwsze ramy. Nie żyjemy, ani w prehistorii, ani wiekach śrenich, nawet nie 30 - 40 lat temu. Gdzie kążdy facet winien odgrywać rolę złotej rączki, a każda kobieta grać rolę matki polki. To że każdy facet może iść do sklepu wybrać interesujące go danie i przygotować obiad, nawet czytając przepisy z internetu, albo każda Pani może w ramach posiadanego ubezpieczenia mieszkania , wezwać specjaliste od walących sie spraw w domu. Spowodowało zatarcie się ról. To partnerstwo jest wręcz wymuszonym stanem w dzisiejszym świecei, może właśnie to powoduje, iz  nie mając wzorów z domu, od rodzicó ludzie się tak gubią, mają więcej czasu na kręcenie się wokół innych, a jedyne co mogą zrobić to dochodzić do takich prawd, jakie przedstawiłaś swoim doświadczeniem. Ale na to trzeba tych nieszczęsnych doświadczeń i inteligancji. Dziś najważniejsze to właśnie znaleźć ten złoty podział, umiejętnie współpracować i cieszyć się rezultatami. Ale wiesz, o ile takie zmiany w społeczeństwie chyba następowały wolnie, i utarte schematy sprawzały się w kolejnych pokoleniach, tak teraz nawet ten wydawało by się jak najbardziej właściwy sposób sformułowania partnerstwa, wydaje mi się że będzie niewydajnym dla tego pokolenia co rośnie w przedszkolach. Spowoduje że zupełnie inne wartości będą dominowały, bo będzie trzeba szybciej, łątwiej, przejściowo, niestabilnie, byle do przodu.

Aga, Wy sobie nie wyjaśniliście wszystkiego najwyraźniej do końca. Skoro nie rozumiesz, albo nie potrafisz zrozumieć to jest to problem. Te frustrujące sytuacje, nastawienie do siebie, towarzysząca ciągle niepewność bierze się z Tego. Ja do dzisjaj wiem , że w moim związku jestem ja, ona i on - choć tylko w mojej głowie. Żadko kiedy o nim przestaje myśleć. Radzę sobie z tym jakoś, ale wcale nie jest łatwo, całkiem mozliwe że tak już będzie zawsze. Ale wcale nie oznacza to że miłość przez to staje się słabsza. Wyszedłem z założenia, że muszę wszystko poznać, natknąłem się na opór, ale to była dla mnie jedyna droga do tego by pójśc dalej. i nie twierdzę, że wszystko zrozumiałem, bo tak nie jest. Jeżeli widzisz to że on potrzebuje też przytulenia i wsparcia, daj mu to nie zwlekaj ani się nie zastanawiaj. Dająć poczujesz się lepiej, bo przecież tak jest, że gdy kochasz dając siebie, bierzesz rónie dużo. Dzieląc się Twoja miłość rośnie, poczucie radości ze sprawiania ukochanej osobie wzmacia. Natomiast rozmowa buduje - to co napisała zazdrość, tego nie da sie zbudować bez rozmowy.
podobnie jak ty myślę, że gdyby systuacja sie powtórzyła to byłaby całkowita dyskwalifikacja. Wiesz choc czasami się zastanawiam, czy to wszytko mnie na tyle nie wzmocniło  bym przetrwał podobną burzę, łapię się na tym, że tak przetrwałbym i to pewnie łatwiej niż pierwszą. Ale to co mnie dziś mnie boli, co powoduje że czasem wariuje, brak zaufania - z tym bym sobie nie poradził. Kochałbym, ale odszedł bo inaczaj samego bym siebie zniszczył. Może bym nie znalazł nikogo inngo kogo bym tak mocno pokochał. bałbym się iż taka osoba mogłą by to czuć i podobnie jak u Ciebie ta niepewność jest straszna. Ale wcale to nie oznacza, że mam się dziś nie angażoawać, i nie zyć w pełni szczęścia, dokładać starań - choć wcale nie jest dobrze. Ale popatrz na to tak, jest na tyle dobrze na ile tylko Ty sobie pozwolisz na to. Ty o tym decydujesz, jeśli będziesz chciała to zmienić, zrobisz to. Od Ciebie to zależy. Skoro boisz się samotności, zainwestuj to co Ci zosatło, na ile masz siły, by tej samotności nigdy nie zaznać.

41

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

Dająć poczujesz się lepiej, bo przecież tak jest, że gdy kochasz dając siebie, bierzesz rónie dużo. Dzieląc się Twoja miłość rośnie, poczucie radości ze sprawiania ukochanej osobie wzmacia.

O nie nie nie nie nie.
Tak jak zgadzam się w Tobą, Dunkis, w większości twoich poglądów, tak tutaj chyba musimy cofnąć się do lekcji pierwszej...

42

Odp: propozycja seksu
pollyanna napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Dająć poczujesz się lepiej, bo przecież tak jest, że gdy kochasz dając siebie, bierzesz rónie dużo. Dzieląc się Twoja miłość rośnie, poczucie radości ze sprawiania ukochanej osobie wzmacia.

O nie nie nie nie nie.
Tak jak zgadzam się w Tobą, Dunkis, w większości twoich poglądów, tak tutaj chyba musimy cofnąć się do lekcji pierwszej...

Pollyanno, zakładam, że nie czepiasz się literówek, a zatem bądź tak uprzejma rozwinąć swoje hufce i napisać co się kryje pod tym zwielokrotnionym "nie".

Póki co , pozwól jednak, że zwrócić Twoją uwagę na pewną rzecz. Zacytowany fragment wypowiedzi nie stanowi szerokiej tezy, mająca sprawdzać się w każdej sytuacji. Ba, powiem więcej sprawdza się wyłącznie w bardzo wyjątkowych i rzadkich sytuacjach, a właśnie do takich osobiście zaliczam sytuacje aga333.
Dawanie miłości człowiekowi, który ją odwazjemnia, a za taki ukłąd poczytuje, obecne życie aga333, jest miejscem gdzie miłość dawana daje więcej osobie ofiarującej niż tej, która to otrzymuje, a to z prostej przyczyny, że osoba która tę miłość otrzymuje będzie starała sie odwzajemnić z dwukrotnie większą siłą. A ta siła jest bardzo potrzebna i na niej trzeba się skupić.

Może trochę odejdę od tematu, ale napiszę Ci coś co jakiś czas przesłałem osobie, która złapawszy oddech w swoim związku. Mianowicei zaczeła się martwić, że to, iż zaczeło się jej układać w związu, nie oznacza, iż uda się jej przetrwać z partnerem burzę, która wcześniej, czy później nadejdzie i boi się tego, że jej nie przetrwają. Zatem cytuję:

"(...) prawda jest taka, że nadejdą napweno gorsze chwile, bo to jest nieuniknione, bo tam gdzie jest miłość tam są i one, ale chodzi o to, żebyśmy sobie z nimi radzili lepiej niż dotychczas i jeśli tak będzie to na podstawie tego będę mogła stwierdzić, że mój związek się zmienia, bo wiadomo, że przez pryzmat tylko tych dobrych chwil, które teraz przeżywamy nie można oceniać związku,tylko właścnie poprzez umiejętność radzenia sobie podczasz nieporozumień. No ale nie będę o tym myślała teraz, bo jest pięknie (...)."

na co ja odpowiedziałem mniej więcej tak:

"...ok., niech i tak będzie. .(...)  ja mam odmienne zdanie na ten temat. Związek nie ocenia się poprzez pryzmat złych chwil i sposobie radzenia sobie z nimi. Związek to ciągłość, teraz gdy jest dobrze i wtedy gdy jest źle, nie separuj tych dwóch stanów od siebie, (...), od Was zależy w jakim kierunku pójdzie. Ale wszystko co Was łączy jest związkiem, a szczególnie te dobre chwile stanowią o tym, jaki ten związek jest To one dają siłe i potrzebę wspólnego radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Sytuacji tych się unika i stara się by było ich jak najmniej, by właśnie związek przetrwał, by wróciły te dobre chwile. Te złe sa sprawdzianem nie związku, a ludzi. Te dobre chwile napędzają i kumulują energię, która ma wystarczyć, by właśnie w ciężkich chwilach sobie pomóc, wybaczyć. Wyobrażasz sobie pomoc (...), w stanie, gdy przez długi czas bylibyście sobie obojętni? Czy z takim samym zaangażowaniem i chęcią wyciągnełabyś do niego rekę, jak w przypadku gdy np.  mielibyście za sobą udany tydzień? To właśnie te dobre chwile są motorem związku, one go budują, to one są takie ważne, to o nich będziesz myślała w ciężkiej sytuacji, by wróciły, to do nich będziesz tęskniła, to one są najważniejsze w Waszym życiu. One nadadzą sens walki o ZWIĄŻEK - o te DOBRE CHWILE. I właśnie dlatego nie warto o złych rzeczach myśleć na zapas, ani myśleć, że będą sprawdzianem. One będzą sprawdzianem, tego na ile wcześniej naładowaliście swoje akumulatory - czyli jak mocno i jak dobrze pracowaliście nad swoim związkiem - dlatego twierdzę, że związek to wyłącznie te dobre chwile."

43

Odp: propozycja seksu

Brawo, zgasiłaś faceta:) swoją drogą musisz być intrygująca skoro 10 lat młodsi faceci proponują takie rzeczy:)

44

Odp: propozycja seksu

Dori, to działa w bardzo specyficzny sposób, to nie chodzi o wiek, a doświadczenie i pozycje takiej osoby w tłumie.

45

Odp: propozycja seksu

Dunkis,
pozwolisz, że zacznę od końca smile
A więc w nawiązaniu do Twojej odpowiedzi na moją... zaczepkę? - ja osobiście uważam, że wyjście z chwil kryzysowych bardziej jest sprawdzianem siebie samego, niż związku... Wtedy się dowiesz, czy bierzesz nogi za pas i uciekasz przed problemami, czy czepiasz się jakiegoś szczegółu i wałkujesz go bez opamiętania, czy starasz się zrozumieć problemy i oczekiwania partnera... Rzecz jasna sprawdzacie się też oboje, ale raczej na tle indywidualnych zachowań... No ale to już moje osobiste zdanie. Zresztą mam wrażenie, że w swojej wypowiedzi też o tym poniekąd piszesz.

A teraz wracając do mojej riposty - cóż, chodziło mi o to, co wałkujemy tutaj na tysiąc sposobów. Domyślam się, że tobie nie o to chodziło, ale boję się, że może to zostać zrozumiane opacznie.
No więc - dawanie miłości nie ma ci dawać spełnienia. To jest to, czego tutaj staramy się nauczyć, prawda?
Że niewolnicze czasem kochanie i dawanie komuś siebie nie jest kwintesencją związku.
"gdy kochasz dając siebie, bierzesz rónie dużo" - a gdzie tam, dajesz wszystko, a ile razy nie dostajesz nic...
Więc ja osobiście wprowadziłabym tu poprawkę (jeśli pozwolisz i prawa autorskie nie zabraniają...) - "gdy dajesz siebie kochającej cię osobie, bierzesz równie dużo".
Czy udało mi się wypowiedzieć już jaśniej...?

46

Odp: propozycja seksu

Gdyby w moim zwiazku zabraklo dawania i brania, milosci, ktora daje spelnienie, rozmow, ktore pozwalaja zrozumiec siebie na wzajem, wspolnych decyzji, ktore pomoga rozwiazac problemy - skonczylabym to, bo to oznaczaloby, ze moj zwiazek umarl. A to, ze nie rozumiem tego co sie zdarzylo nie oznacza, ze nie wyjasnilismy sobie wszystkiego do konca, tylko ze jest zbyt wiele pytan, na ktore nie potrafie znalezc odpowiedzi nie tylko ja, ale takze i moj maz. Ciesze sie, ze mam swoj zwiazek, choc terza musze zyc w cieniu zdrady, ale kto wie, co bedzie jutro? Moja depresja narazie jest w stanie remisji, wiec moge byc prawie szczesliwa, a moze nawet uda mi sie zapomniec na chwile i poczuc calkowite szczescie?

47 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-12 08:44:12)

Odp: propozycja seksu

. niestety 2xwrzucił mi sie post. śmiało można to usunąć smile

48

Odp: propozycja seksu

pollyanna, przepraszam, ale chyba z wrażenia nie doczytałaś, a może się mylę ... to co opisałaś, w pierwszysm akapicie swojej ostatniej wypowiedzi, wcześniej nakreśliłem jednym zdaniem. Powtórzę ...
... Te złe (przyp. chwile próby) sa sprawdzianem nie związku, a ludzi. ...
Zatem masz dobre wrażenie, bo dokładnie właśnie o to mi chodziło. Ależ mnie to bardzo Cieszy, że tak zgrabnie rozwinełaś, teraz widzę, że to - dość ważne z mojego punktu widzenia zdanie, zgineło w tłumie.

Zaczyman być zazdrosny, o to jak sprytnie wyciągasz z moich zdań, to o co mi chodzi.... i potrafisz ująć w przystępny sposób.

!!! Ogłoszenie, !!!
Zatrudnię korektora i redaktora moich postów, mających umiejętność łowienia tego co mam do przekazania.

ps. pollyanna?

Jedna malutka uwaga, dawanie miłości daje spełnienie. (od razu mówię bo pewnie naraziłem się na riposty - choć może być ciekawie, zawężam to zdanie wyłącznie do aktu dawania)
niewolnicze kochanie, czy też inne wariacje na ten temat, są wyłącznie pochodnymi, nad którymi tutaj co prawda zazwyczaj się najczęściej skupiamy, ale jest to wyłącznie echo dawania miłości.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany dyskusją zapraszam.

Aga333, bez tego co piszesz - branie dawanie....nie ma mowy o związku - udanym związku, a Twój wydaje sie taki teraz być. Ma bagaż, który się ciągnie i nie oszukujmy sie nigdy nie zniknie. Ale nie jest to najważniejsze. Może właśnie te wydarzenia Was na tyle zwiążą, że będziecie o tyle mądrzejsi, że Wasz związek okaże się silny i przetrwa ewentualne zawieruchy, których by nie przetrwały związki, nie mające takich doświadczeń. A sama czytasz, że do tego by związek się rozpadł nie trzeba wiele.
Druga kwestia, skoro są pytania, na które nie potraficie sobie odpowiedzieć, to znaczy, że jest jeszcze jakaś nieodkryta prawda - komuś w waszym związku prawdopodobnie brakuje odwagi, by całkowicie się otworzyć. Prawdopodobnie te przyczyny są spowodowane bardzo prostymi, ale jednak silnymi blokadami. Choćby wstyd, albo poczucie, że kiedy teraz coś zostanie nazwane po imieniu, prawda zaboli drugą stronę. I nie mówię o rzeczach, które się zdarzyły, bo zakładam, że rozmowy na temat szczegółów macie dawno za sobą. Ale, bojąc się spojrzeć rzeczywistemu obrazowi ich następstw prosto w twarz, boicie się tego. Ktoś pewnie powiedziałbym że trzeba by wam było specjalisty. Nie zaprzeczę. Ale więcej satysfakcji będziecie mieli jeżeli sami do tego dojdziecie.
Co rozumiesz przez to ... teraz muszę żyć w cieniu zdrady, ale co będzie jutro? - chyba nie masz zamiaru zrobić czegoś głupiego?
Aga posłałem Ci wiadomość, dotykającą bardzo osobistej sprawy, przeczytaj a zobaczysz z czym ja się borykam.

49 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-14 04:59:34)

Odp: propozycja seksu
Dunkis napisał/a:

To że każdy facet może iść do sklepu wybrać interesujące go danie i przygotować obiad, nawet czytając przepisy z internetu, albo każda Pani może w ramach posiadanego ubezpieczenia mieszkania , wezwać specjaliste od walących sie spraw w domu. Spowodowało zatarcie się ról.

mialam dzis bardzo groznie wygladajaca sytuacje na autostradzie. Nie chce opisywac szczegolow, ale dzieki mojej reakcji ocalilam zycie 5 osobom albo przynajmniej trzy samochody.
Ludzie z jednego samochodu, to kobieta z mezem (na tylnym siedzeniu dziecko ok 7lat) wybiegli zeby mi podziekowac a ona sie przytulila do mnie i zaczela plakac. Facet z drugiego samochodu samochodu trzasl sie jak galareta i tez  bakna pod nosem "dziekuje"... no ja sie trzeslam tez oczywiscie ( i o czym tamci nie wiedza, zwymiotowalam do rowu z nerwow chyba jakies 10 min potem)
Teraz po 9 godzinach zebralam mysli i jakos od razu przypomnialam sobie Twoja powyzsza wypowiedz... i chce napisac o swoich spostrzezeniach.
Wiesz, ja zawsze bylam blokowana przez mojego meza tekstami "baba za kierownica" bedziesz jezdzic po moim trupie" "baby do garow a nie za kolko", do tego zawsze to on prowadzil, on sie znal, on umial, on trafial, nie bladzil, on byl najlepszym kierowca na drodze a inni to idioci,
ze jakos mimo zewnetrznego buntu, gdzies podswiadomie uwierzylam, ze ja sie do tego nie nadaje (prawo jazdy zrobilam niedawno)....
Po dzisiejszym wypadku zadzwonilam do trzech osob zeby sie wygadac (ach te emocje) moj kumpel powiedzial "masz refleks i wyobraznie ale przedewszystkim masz dobre odruchy. Tych odruchow nie mozna sie nauczyc, albo sie je ma albo nie... nigdy nie balem sie powierzyc mojej corki twojej opiece gdy bralas ja na wakacje. Teraz mam dowod dlaczego"

Ten tekst byl jak... normalnie "cegla w glowe"... jak to, ja kobieta? ja nieudacznik? ja kierowca?
moje pierwsze dni za kolkiem to koszmar ktory wspominam z rozewnieniem i smiechem. Wyprawa do sklepu pol km dalej to byla wyprawa zycia...tyle zakretow 2x skret w lewo uff
zawsze sobie mowilam: za rok bedzie lepiej, tylko sie nie poddawaj i przyj do przodu..

bo wiesz Dunkis wszystkiego trzeba probowac i sie nie poddawac. To, ze nas ktos wyreczal w czyms to nie znaczy, ze jestesmy  nieudolni. To ze nie prowadzilam samochodu bo maz mi nie pozwalal i z pogarda wypowidal sie o kobietach za kolkiem, i w pewien sposob wyreczal mnie z tego zadania to nie znaczy, ze jest to ponad moje mozliwosci.
Dlatego kazdy facet nie musi wchodzic do sklepu by kupic ulubione danie... moze je sam ugotowac. to nic ze nie umie... wystarczy przec do przodu, nie dawac sie wiecej wyreczac i powtarzac sobie : no moze  takie sobie to danie mi dzis wyszlo ale za rok bedzie smaczniejsze. Gotowanie jest jak art... tylko nie kolory laczysz a smaki.
a kazda pani ubezwlasnowolniona w sprawach technicznych na wlasne lub czyjes zyczenie moze sama duzo zrobic w domu. W zeszlym tygodniu zreperowalam spluczke... wielkie mi haloo... a jak nie umiem czegos to dzwonie po technika (tak jak moj byly maz zreszta)

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024