Związek z odzysku w którym się męczę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z odzysku w którym się męczę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: Związek z odzysku w którym się męczę

Witam,
Jestem ze swoim D już ponad 14 lat, mamy syna lat 11 i ogólnie za sobą wzloty i upadki. Za nami jedno rozstanie dwa lata temu, kiedy to ja odeszłam, miałam dość jego olewatorskiego stosunku do mnie i braku starań, a do tego podejrzewałam ze nie jest wobec mnie szczery. Później okazało się, ze pisał z inną na boku, czego rzekomo żałował. No ale ok, ja też byłam już znudzona tym zwiazkiem. Minęło kilka miesięcy, on bardzo się starał, poszedł na terapię, walczył o mnie i w końcu mnie przekonal do tego, żeby spróbować jeszcze raz. No i teraz minęło 2 lata odkąd wrocilismy do siebie, a ja czuje jakby od środka coś mnie paliło, takie dziwne uczucie... Niby jest ok, niby się w miarę dogadujemy, no ale wlasnie- niby

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

To już sama musisz wiedzieć co Cię pali od środka, bo to nic nie mówi co czujesz

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Witam,
Jestem ze swoim D już ponad 14 lat, mamy syna lat 11 i ogólnie za sobą wzloty i upadki. Za nami jedno rozstanie dwa lata temu, kiedy to ja odeszłam, miałam dość jego olewatorskiego stosunku do mnie i braku starań, a do tego podejrzewałam ze nie jest wobec mnie szczery. Później okazało się, ze pisał z inną na boku, czego rzekomo żałował. No ale ok, ja też byłam już znudzona tym zwiazkiem. Minęło kilka miesięcy, on bardzo się starał, poszedł na terapię, walczył o mnie i w końcu mnie przekonal do tego, żeby spróbować jeszcze raz. No i teraz minęło 2 lata odkąd wrocilismy do siebie, a ja czuje jakby od środka coś mnie paliło, takie dziwne uczucie... Niby jest ok, niby się w miarę dogadujemy, no ale wlasnie- niby

Nie wiem czemu nie dodał się caly wątek..

W każdym razie. Z mężem odkąd się zeszliśmy jest równia pochyła, kłócimy się coraz częściej o błahe rzeczy. Najbardziej niepokoi mnie fakt, że on nagle zaczął znikać z domu "do kolegów" Kilka razy zdarzyło mu się nie wrócić na noc, co potem tłumaczył za dużą ilością alko i obiecywał się poprawić. Niestety, ale on o wszystko wina obarcza mnie. Ostatnimi czasy ciągle na mnie narzeka, mimo że staram się jak mogę być dla niego miła to wciąż jest źle. Znalazłam lepsza pracę, zaczęłam studia, wszystko to robię dla nas. Wolny czas poświęcam jemu, dziecku, dbaniu o dom... Ale wciąż źle. Ostatnio powiedział mi, że chce go zamknąć w klatce, a on sobie na to nie pozwoli. Wkurza się gdy pytam gdzie idzie, z kim, kiedy wroci- mówi wtedy że jestem detektywem i mam zająć się swoim życiem. Ostatnio byli u nas znajomi, siedzieliśmy przy stole, wiadomo był alkohol, a on praktycznie połowę czasu spędził w telefonie- nie wiem czy z kimś pisał czy nie. Potem wyszedł nad ranem do sklepu i dzwonił pod numer zapisany jakimś męskim imieniem (niby kolega z pracy) kilka razy ten kolega dzwonił do niego, ale nigdy nie odebrał przy mnie. Nie znam hasła, telefon jest pilnowany non stop, ale raz widziałam w rejestrze połączeń że dzwonił w ciągu dnia kilka razy do tego "kolegi", a z tego co wiem to nie są jakimiś super kumplami, bardziej znajomymi z pracy. W łóżku też już nie to... Tzn czasami bywa jeszcze bardzo dobrze, ale raczej jak ja go namówię. Tak to po prostu odwraca się i idzie spać, a zawsze był ogień. Dziś znowu powiedział mi, że wychodzi. Gdy go nie ma wścieka się że dzwonię, albo po prostu nie odbiera telefonu i znika na 6-7 godzin tłumacząc że był umyć auto, albo tu był u kolegi. Praktycznie co weekend wychodzi, ale już nie na noc. Raczej tak między 14-22. Jak pytam o której wróci to on przecież nie wie, ja go kontroluje, czepiam się. Wszystko mu we mnie przeszkadza. Raz nawet oświadczył, że się wyprowadza bo nie możemy się dogadać. Ale potem prosił żebyśmy się pogodzili. Wiem, że jeździ dużo autem, bo zaczął więcej wydawać na paliwo( wiem ze podrożało, ale no tankuje danego dnia i ma 300 km do przejechania, a na drugi dzień już tylko 150, do pracy mając może 40 w dwie strony).
Przez to non stop się zremy... I to strasznie.
Sama już nie wiem czy mam paranoje i chorobliwa zazdrość przez to że kiedyś się rozstalismy i mnie oszukiwał... Czy mam o co się martwić? Nie wiem bo... On tak obraca kota ogonem, że to ja wymyślam i mam paranoje. Nie wiem co robić i co myśleć. Myślałam żeby sprawdzić mu telefon, ale raz że nie chce tego robić, a dwa pilnuje go jak oka w głowie wiec nawet chyba to niemożliwe. Nie chce być wariatka

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Witam,
Jestem ze swoim D już ponad 14 lat, mamy syna lat 11 i ogólnie za sobą wzloty i upadki. Za nami jedno rozstanie dwa lata temu, kiedy to ja odeszłam, miałam dość jego olewatorskiego stosunku do mnie i braku starań, a do tego podejrzewałam ze nie jest wobec mnie szczery. Później okazało się, ze pisał z inną na boku, czego rzekomo żałował. No ale ok, ja też byłam już znudzona tym zwiazkiem. Minęło kilka miesięcy, on bardzo się starał, poszedł na terapię, walczył o mnie i w końcu mnie przekonal do tego, żeby spróbować jeszcze raz. No i teraz minęło 2 lata odkąd wrocilismy do siebie, a ja czuje jakby od środka coś mnie paliło, takie dziwne uczucie... Niby jest ok, niby się w miarę dogadujemy, no ale wlasnie- niby

Nie wiem czemu nie dodał się caly wątek..

W każdym razie. Z mężem odkąd się zeszliśmy jest równia pochyła, kłócimy się coraz częściej o błahe rzeczy. Najbardziej niepokoi mnie fakt, że on nagle zaczął znikać z domu "do kolegów" Kilka razy zdarzyło mu się nie wrócić na noc, co potem tłumaczył za dużą ilością alko i obiecywał się poprawić. Niestety, ale on o wszystko wina obarcza mnie. Ostatnimi czasy ciągle na mnie narzeka, mimo że staram się jak mogę być dla niego miła to wciąż jest źle. Znalazłam lepsza pracę, zaczęłam studia, wszystko to robię dla nas. Wolny czas poświęcam jemu, dziecku, dbaniu o dom... Ale wciąż źle. Ostatnio powiedział mi, że chce go zamknąć w klatce, a on sobie na to nie pozwoli. Wkurza się gdy pytam gdzie idzie, z kim, kiedy wroci- mówi wtedy że jestem detektywem i mam zająć się swoim życiem. Ostatnio byli u nas znajomi, siedzieliśmy przy stole, wiadomo był alkohol, a on praktycznie połowę czasu spędził w telefonie- nie wiem czy z kimś pisał czy nie. Potem wyszedł nad ranem do sklepu i dzwonił pod numer zapisany jakimś męskim imieniem (niby kolega z pracy) kilka razy ten kolega dzwonił do niego, ale nigdy nie odebrał przy mnie. Nie znam hasła, telefon jest pilnowany non stop, ale raz widziałam w rejestrze połączeń że dzwonił w ciągu dnia kilka razy do tego "kolegi", a z tego co wiem to nie są jakimiś super kumplami, bardziej znajomymi z pracy. W łóżku też już nie to... Tzn czasami bywa jeszcze bardzo dobrze, ale raczej jak ja go namówię. Tak to po prostu odwraca się i idzie spać, a zawsze był ogień. Dziś znowu powiedział mi, że wychodzi. Gdy go nie ma wścieka się że dzwonię, albo po prostu nie odbiera telefonu i znika na 6-7 godzin tłumacząc że był umyć auto, albo tu był u kolegi. Praktycznie co weekend wychodzi, ale już nie na noc. Raczej tak między 14-22. Jak pytam o której wróci to on przecież nie wie, ja go kontroluje, czepiam się. Wszystko mu we mnie przeszkadza. Raz nawet oświadczył, że się wyprowadza bo nie możemy się dogadać. Ale potem prosił żebyśmy się pogodzili. Wiem, że jeździ dużo autem, bo zaczął więcej wydawać na paliwo( wiem ze podrożało, ale no tankuje danego dnia i ma 300 km do przejechania, a na drugi dzień już tylko 150, do pracy mając może 40 w dwie strony).
Przez to non stop się zremy... I to strasznie.
Sama już nie wiem czy mam paranoje i chorobliwa zazdrość przez to że kiedyś się rozstalismy i mnie oszukiwał... Czy mam o co się martwić? Nie wiem bo... On tak obraca kota ogonem, że to ja wymyślam i mam paranoje. Nie wiem co robić i co myśleć. Myślałam żeby sprawdzić mu telefon, ale raz że nie chce tego robić, a dwa pilnuje go jak oka w głowie wiec nawet chyba to niemożliwe. Nie chce być wariatka

5

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

On ma się starać, on ma walczyć..jprdl.

Brakuje ci emocji. Skocz na bunji czy coś.

6 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-11-14 19:16:33)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Najbardziej niepokoi mnie fakt, że on nagle zaczął znikać z domu "do kolegów" Kilka razy zdarzyło mu się nie wrócić na noc, co potem tłumaczył za dużą ilością alko i obiecywał się poprawić.
...
Ostatnio powiedział mi, że chce go zamknąć w klatce, a on sobie na to nie pozwoli. Wkurza się gdy pytam gdzie idzie, z kim, kiedy wroci- mówi wtedy że jestem detektywem i mam zająć się swoim życiem.
...
Potem wyszedł nad ranem do sklepu i dzwonił pod numer zapisany jakimś męskim imieniem (niby kolega z pracy) kilka razy ten kolega dzwonił do niego, ale nigdy nie odebrał przy mnie.
...
Nie znam hasła, telefon jest pilnowany non stop, ale raz widziałam w rejestrze połączeń że dzwonił w ciągu dnia kilka razy do tego "kolegi",
...
Praktycznie co weekend wychodzi, ale już nie na noc. Raczej tak między 14-22. Jak pytam o której wróci to on przecież nie wie, ja go kontroluje, czepiam się.

Przecież to ewidentne, że ma kochankę.

Wychodzi do sklepu i dzwoni do kolegi he he jasneee…

Zatrudnij prywatnego detektywa i zbieraj dowody na rozwód z jego winy. Niech go srogo zaboli przynajmniej po kieszeni.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Behemoth666 napisał/a:

On ma się starać, on ma walczyć..jprdl.

Brakuje ci emocji. Skocz na bunji czy coś.

Ja też się staram i to bardzo, zeby było miedzy nami tylko dobrze. A w zamian słyszę, że mam obsesje na jego punkcie bo się pytam dokad idzie... To nie wiedziałam, że wlasnego faceta nie można o to pytać.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
M!ri napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Najbardziej niepokoi mnie fakt, że on nagle zaczął znikać z domu "do kolegów" Kilka razy zdarzyło mu się nie wrócić na noc, co potem tłumaczył za dużą ilością alko i obiecywał się poprawić.
...
Ostatnio powiedział mi, że chce go zamknąć w klatce, a on sobie na to nie pozwoli. Wkurza się gdy pytam gdzie idzie, z kim, kiedy wroci- mówi wtedy że jestem detektywem i mam zająć się swoim życiem.
...
Potem wyszedł nad ranem do sklepu i dzwonił pod numer zapisany jakimś męskim imieniem (niby kolega z pracy) kilka razy ten kolega dzwonił do niego, ale nigdy nie odebrał przy mnie.
...
Nie znam hasła, telefon jest pilnowany non stop, ale raz widziałam w rejestrze połączeń że dzwonił w ciągu dnia kilka razy do tego "kolegi",
...
Praktycznie co weekend wychodzi, ale już nie na noc. Raczej tak między 14-22. Jak pytam o której wróci to on przecież nie wie, ja go kontroluje, czepiam się.

Przecież to ewidentne, że ma kochankę.

Wychodzi do sklepu i dzwoni do kolegi he he jasneee…

Zatrudnij prywatnego detektywa i zbieraj dowody na rozwód z jego winy. Niech go srogo zaboli przynajmniej po kieszeni.


No właśnie. Ja nie rozumiem tego po co tak bardzo chciał do mnie wrócić, po co obiecywal cudowna poprawę skoro tak się zachowuje. No to są tylko poszlaki... Nie dokładnie wychodzi do sklepu, żeby zadzwonić do kolegi, ale widzialam że miał wybrany ten numer, a z innym kolega faktycznie był wtedy.
Na detektywa mnie nie stać, nie zarabiam takich pieniędzy, a teraz każdy grosz chce odkładać bo niewiadomo co to będzie. Chce się upewnić i go przylapac tylko jak. No przecież to co wypisałam to chyba oznaki zdrady czy tak jak on mówi mam paranoje? Twierdzi, że mam obsesje i nie daje mu wolności. Po co tak robić Boże nie rozumiem tego........ I jeszcze robi ze mnie wariatke. Jak mu powiedziałam że może się wyprowadzić jak chce i ok. To dalej siedzi. A ma kochankę? Nie wiem czy jemu się to kalkuluje ja mu nie gotuje i nie piore odkąd jest między nami tak źle. W zasadzie żyjemy jak obcy ludzie

9

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

No właśnie. Ja nie rozumiem tego po co tak bardzo chciał do mnie wrócić, po co obiecywal cudowna poprawę skoro tak się zachowuje.

Bo mu wygodnie. Dom i dziecko ogarnięte. Alimentówn na dziecko ani na Ciebie płacić nie musi. A w czasie wolnym przyjemności.

Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

No to są tylko poszlaki...

Nie poszlaki tylko 99,9% szans że tak jest.

10

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Do tego on chce żyć jak singiel...
Nie ma sensu przy nim tkwić, jest mu wygodnie, robi co chce, a Ciebie lekceważy, oszukuje, więc masz prawo źle się z tym czuć, nawet jakby nie miał kochanki, co jest chyba nieprawdopodobne.
Powiedz mu wprost, że w tej sytuacji nie widzisz was dalej razem. Sama widzisz, że ludzie się nie zmieniają, flirciarzem i kobieciarzem zostanie na zawsze.

11

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Zainstaluj jakieś urządzenie nagrywające w aucie. Wyjdzie taniej niż detektyw.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Jestem tak wkurzona na sama siebie, ze się dałam w ogóle namówić na ten powrót, aż szlak mnie trafia. W czasie rozstania, które trwało 6 miesięcy miałam okazję poznać kilku fajnych i rokujących facetów. Ogólnie na brak zainteresowania ze strony mężczyzn nigdy nie narzekałam, ale dla niego to jestem raczej szarą myszą, nawet jeśli się staram. Nagle wolności zapragnął i jeszcze śmie mi wmawiać, że każdy facet tak robi, że on to wyjątkowo porządny jest. Mąci mi w głowie, mówiąc teksty typu "ty każdego się czepiasz", albo że ja żyję jego życiem zamiast swoim. No kurde, a nie powinno być to nasze życie? Mam sluzbowy telefon, a w nim wygrana funkcję znajdź moje urządzenie. Podrzucę go na weekend do schowka i może włączę też nagrywanie. Wtedy będzie jasne co

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
wieka napisał/a:

Do tego on chce żyć jak singiel...
Nie ma sensu przy nim tkwić, jest mu wygodnie, robi co chce, a Ciebie lekceważy, oszukuje, więc masz prawo źle się z tym czuć, nawet jakby nie miał kochanki, co jest chyba nieprawdopodobne.
Powiedz mu wprost, że w tej sytuacji nie widzisz was dalej razem. Sama widzisz, że ludzie się nie zmieniają, flirciarzem i kobieciarzem zostanie na zawsze.

Oj niestety. Niby każdy zasługuje na 2 szanse, ale on ewidentnie wmawia mi, ze zwariowałam. A przyjaciele mówią mi, ze myślę jak najbardziej racjonalnie. Tylko z nim się nie da rozmawiać.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

15

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Jest boczna, a Ty robisz za zasłonę dymną i wychodzi mu taniej, bo nie musi płacić alimentów.

16

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

Uważaj z tym wyganianiem go z domu, bo będzie mógł przewalczyć rozwód nie z jego, a z Twojej winy.

Musisz mieć dowody.

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-14 22:58:08)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

A to jest Twoje mieszkanie? Macie ślub?

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

3...2...1....staram sie oddychać i trzymać nerwy na wodzy. Nie powiem mu że wiem, że pewnie ten kolega zapisany w tel to jego kochanka. Chociaż tak bardzo chciałabym powiedzieć i krzyczeć. Póki co zamknęłam się w sypialni, on w innym pokoju i zagryzam zęby ze złości. Powiem wam, ze zmienił się od kilku miesięcy. Stał się zimny jak lód, oschly, o wszystkie problemy w związku zaczął obwiniać mnie, nagle zaczął potrzebować czasu dla siebie i więcej swobody. Nagle zaczęłam go dusić.
Tak bardzo chciałabym dorwać ten telefon i zobaczyć co się tam kryje że aż mnie skręca. Ale nie nie mogę nic powiedzieć. Chce krzyczeć. Ale muszę się uspokoić. Dowody no właśnie, jak je zdobyc. Musze poczekac do weekendu z tym podsluchem w aucie. A nie wiem jak to wytrzymam. Gdy mu wykrzycze gnojek wszystkiego się wyprze. Jestem pewna. Potrzebuje siły na to wszystko

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
wieka napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

A to jest Twoje mieszkanie? Macie ślub?

Mieszkanie wynajmowane. Trzy lata temu wróciliśmy z UK i już od tamtego roku mieliśmy kupować coś swojego, no ale to kredyty drogie, to go nie stać. Ewidentnie nie chce ze mną.
Ślubu nie mamy, kiedyś były zaręczyny ale pierścionek w rzece utonął. Napisałam mąż, no bo tyle lat ze jak małżeństwo....

20

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

Bardzo mądrze napisała m!ri

M!ri napisał/a:

Zatrudnij prywatnego detektywa i zbieraj dowody na rozwód z jego winy. Niech go srogo zaboli przynajmniej po kieszeni.

Ewidentnie jest coś nie tak. Wiem, że załączają się emocje, ale jak chcesz, żeby poniósł konsekwencje swoich czynów to

1. Nagrywaj każdy spór na dyktafon. Te, w których obarcza Cię winą ( chociaż nic nie zrobiłaś ) - również.

2. Jeżeli Cię stać, to zatrudnij detektywa. Będziesz miała na tacy jego wybryki.

3. Złóż papiery rozwodowe ( z jego winy! )dopiero wtedy kiedy będziesz przekonana o jego winie i będziesz miała dowody. Na pewno facet będziesz odgrażał się, że Cię zniszczy itd. ale jak masz dowody, to łatwo go zostawisz na lodzie.

Jak wygląda kwestia rozdzielności majątkowej? Wszystko jest na Was?

21

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Jak nie masz ślubu to nic dla siebie nie ugrasz, ale i przez rozwód nie musisz przechodzić. Dowody nie są Ci w takim razie potrzebne. Najłatwiej będzie gdy znajdziesz dla siebie mieszkanie i po prostu postawisz go przed faktem dokonanym. Później idziesz do sądu po alimenty na dziecko i tyle. A on niech zażywa tej wytęsknionej wolności.

22

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
wieka napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

A to jest Twoje mieszkanie? Macie ślub?

Mieszkanie wynajmowane. Trzy lata temu wróciliśmy z UK i już od tamtego roku mieliśmy kupować coś swojego, no ale to kredyty drogie, to go nie stać. Ewidentnie nie chce ze mną.
Ślubu nie mamy, kiedyś były zaręczyny ale pierścionek w rzece utonął. Napisałam mąż, no bo tyle lat ze jak małżeństwo....

A to nie mąż... to zmienia postać rzeczy. Kopnij go w tyłek. Na pewno sobie poradzisz 100 razy lepiej bez niego. Alimenty i tak będzie musiał bulić na młodego. Od nowego roku sąd nie może przyznać mniej, niż 600 zł. Jednak jest to uzależnione od zarobków ojca.

23

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

A wynajem jest na niego czy na Ciebie, bo nie wiem dlaczego czekasz, żeby on się wyprowadził?
Dobrze, że nie masz ślubu w tej sytuacji, nie ma nawet  sensu zbierać dowody, bo do niczego Ci nie będą potrzebne.

24

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Możesz wspomagać się czymś na uspokojenie - może melisa na początek? Może jakieś tabletki ziołowe? A jeśli to będzie za mało, to może atarax? Nie uzależnia i daje szybki efekt.
Jedź teraz dużo czekolady, łykaj magnez, po prostu wycisz nerwy.
Oczywiście, że on do niczego się nie przyzna, nawet złapany za rękę będzie krzyczał, że to nie jego ręka.
Wmawia Ci, że jak zwykle masz urojenia, robi z Ciebie wariatkę i broni się na zasadzie, że najlepszą obroną jest atak.
Stosuje wobec Ciebie gaslighting, dość łagodny, ale jeszcze bardziej przyparty do muru zaatakuje Cię z całej siły.
Prawdopodobnie on nie nosi się z zamiarem opuszczenia Ciebie, bo po co mu problemy?
Być może, że kręci z mężatkami ? Brakuje to takich? Nie brakuje. Zawsze są pod ręką.

Detektyw mocno by Cię skasował, może nawet na kilka tysięcy, to zależałoby od zakresu jego pracy.
Musisz znaleźć dowody na to, że jest/ są inne.
Dlatego powinnaś panować teraz nad nerwami, ponieważ do takich spraw potrzebne jest chłodne i metodyczne podejście. Nerwy odłóż na wysoką półkę.

Współczuję.

25

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
wieka napisał/a:

A wynajem jest na niego czy na Ciebie, bo nie wiem dlaczego czekasz, żeby on się wyprowadził?
Dobrze, że nie masz ślubu w tej sytuacji, nie ma nawet  sensu zbierać dowody, bo do niczego Ci nie będą potrzebne.

I dobrze i źle. Źle, bo NIC ich formalnie nie łączy poza dzieckiem. Dobrze, bo łatwiej może go kopnąć w zdradziecką dupkę smile

Teraz kwestia, żebyś zrozumiała, że BEZ NIEGO poradzisz sobie doskonale, a poradzisz, bo mądra i fajna z Ciebie kobieta!
Widzisz siebie w takiej relacji za 2-5, czy 10 lat? Raczej nie. Im szybciej podejmiesz konkretną decyzję, tym lepiej dla Ciebie i Twojego poczucia własnej wartości.

26

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
wieka napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przed chwilą zapytalam czy mogę wziąć jego telefon skoro nic nie ma do ukrycia. Oczywiście wpadł w furie że jestem wariatka i osaczam go z każdej strony. Serio już mam dość. Chciałabym żeby się wyniósł..... Ale obawiam się że tak prędko tego nie zrobi

A to jest Twoje mieszkanie? Macie ślub?

Mieszkanie wynajmowane. Trzy lata temu wróciliśmy z UK i już od tamtego roku mieliśmy kupować coś swojego, no ale to kredyty drogie, to go nie stać. Ewidentnie nie chce ze mną.
Ślubu nie mamy, kiedyś były zaręczyny ale pierścionek w rzece utonął. Napisałam mąż, no bo tyle lat ze jak małżeństwo....

Nie jesteście małżeństwem? Tym lepiej dla Ciebie. Możesz pogonić typa w każdej chwili, s dowody możesz zbierać tylko po to, by mieć milion pewności.
Alimenty na dziecko i tak będzie musiał płacić.
Ciekawe czy ktoś wyłowił z rzeki Twój pierścionek zaręczynowy.
Ostro i toksycznie się zaczęło i ostro oraz toksycznie się skończy.
To tak jak mówią, że gdy po weselu goście i młodzi dostają sraczki, to czeka ich goofniane życie.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
wieka napisał/a:

A wynajem jest na niego czy na Ciebie, bo nie wiem dlaczego czekasz, żeby on się wyprowadził?
Dobrze, że nie masz ślubu w tej sytuacji, nie ma nawet  sensu zbierać dowody, bo do niczego Ci nie będą potrzebne.

Wynajem jest na nas oboje. Chciałam żeby on sie wyprowadził po to, żeby oszczędzić synkowi stresu. Ma tu swój pokoik, mamy też kota który rzecz jasna zostanie ze mną

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
rinho91 napisał/a:
wieka napisał/a:

A wynajem jest na niego czy na Ciebie, bo nie wiem dlaczego czekasz, żeby on się wyprowadził?
Dobrze, że nie masz ślubu w tej sytuacji, nie ma nawet  sensu zbierać dowody, bo do niczego Ci nie będą potrzebne.

I dobrze i źle. Źle, bo NIC ich formalnie nie łączy poza dzieckiem. Dobrze, bo łatwiej może go kopnąć w zdradziecką dupkę smile

Teraz kwestia, żebyś zrozumiała, że BEZ NIEGO poradzisz sobie doskonale, a poradzisz, bo mądra i fajna z Ciebie kobieta!
Widzisz siebie w takiej relacji za 2-5, czy 10 lat? Raczej nie. Im szybciej podejmiesz konkretną decyzję, tym lepiej dla Ciebie i Twojego poczucia własnej wartości.

Staram się tak myśleć, kiedy się z nim rozstalam to urosłam (w sensie psychicznym;) a po powrocie do niego znowu zrobiłam się smutna, zakompleksiona, jakaś melancholijna. Mimo, że na codzień się uśmiecham to w głębi duszy jestem przygnębiona i nawet moje sukcesy mnie nie cieszą. Wcześniej byłam zadbana, ostatnio się zapuscilam i w lustrze widzę smutna osobę. Nie rozumiem dlaczego on mi to robił... Dawałam mu tyle miłości i ciepła, domowe ognisko. A on? Wiecznie źle, wiecznie pretensje o wszystko. Byłam już wolna, ale wróciłam i jestem za to na siebie zła. Boję się, okropnie się boję. Jest drogo, czasy ciężkie, a ja zarabiam niewiele ponad najniższa. Mam wokół przyjaciół i rodzinę, choć on twiedzi, że wszystkich się czepiam i jestem dziwna

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
ulle napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
wieka napisał/a:

A to jest Twoje mieszkanie? Macie ślub?

Mieszkanie wynajmowane. Trzy lata temu wróciliśmy z UK i już od tamtego roku mieliśmy kupować coś swojego, no ale to kredyty drogie, to go nie stać. Ewidentnie nie chce ze mną.
Ślubu nie mamy, kiedyś były zaręczyny ale pierścionek w rzece utonął. Napisałam mąż, no bo tyle lat ze jak małżeństwo....

Nie jesteście małżeństwem? Tym lepiej dla Ciebie. Możesz pogonić typa w każdej chwili, s dowody możesz zbierać tylko po to, by mieć milion pewności.
Alimenty na dziecko i tak będzie musiał płacić.
Ciekawe czy ktoś wyłowił z rzeki Twój pierścionek zaręczynowy.
Ostro i toksycznie się zaczęło i ostro oraz toksycznie się skończy.
To tak jak mówią, że gdy po weselu goście i młodzi dostają sraczki, to czeka ich goofniane życie.

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

30

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

To porozmawiaj z nim poważnie, że ma się wyprowadzić do końca miesiąca, jak nie, to Ty wypowiadasz wynajem i się wyprowadzasz z synem, bo tak dalej nie da się żyć wspólnie.
Ale musisz być konsekwentna, a syn przyzwyczai się do innego miejsca, tak, że musisz być gotowa na każdy scenariusz.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
ulle napisał/a:

Możesz wspomagać się czymś na uspokojenie - może melisa na początek? Może jakieś tabletki ziołowe? A jeśli to będzie za mało, to może atarax? Nie uzależnia i daje szybki efekt.
Jedź teraz dużo czekolady, łykaj magnez, po prostu wycisz nerwy.
Oczywiście, że on do niczego się nie przyzna, nawet złapany za rękę będzie krzyczał, że to nie jego ręka.
Wmawia Ci, że jak zwykle masz urojenia, robi z Ciebie wariatkę i broni się na zasadzie, że najlepszą obroną jest atak.
Stosuje wobec Ciebie gaslighting, dość łagodny, ale jeszcze bardziej przyparty do muru zaatakuje Cię z całej siły.
Prawdopodobnie on nie nosi się z zamiarem opuszczenia Ciebie, bo po co mu problemy?
Być może, że kręci z mężatkami ? Brakuje to takich? Nie brakuje. Zawsze są pod ręką.

Detektyw mocno by Cię skasował, może nawet na kilka tysięcy, to zależałoby od zakresu jego pracy.
Musisz znaleźć dowody na to, że jest/ są inne.
Dlatego powinnaś panować teraz nad nerwami, ponieważ do takich spraw potrzebne jest chłodne i metodyczne podejście. Nerwy odłóż na wysoką półkę.

Współczuję.


Tego raczej już się nie dowiem z kim on tam kręci. Ale na insta obserwuje same półnagie szl***y więc nieciezko sie domyślić, że coś jest na rzeczy. No i to zachowanie, ewidentnie nie jest normalne, choć za rękę nie złapałam ani dowodów nie mam na tacy

32

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

Nawet przy opiece naprzemiennej będą zasądzone alimenty. Prawnie nie da się inaczej.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
M!ri napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

Nawet przy opiece naprzemiennej będą zasądzone alimenty. Prawnie nie da się inaczej.

A o tym nie wiedziałam. Tymbardziej, że on zarabia prawie 3 razy tyle co ja, a na rachunki kazał składać się w zasadzie po połowie... Co za czlowiek

34

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Do opieki naprzemiennej musi być zgoda obojga rodziców, współpraca i trzeba przekonać do tego sędziego. To nie jest takie hop, że on sobie to wywalczy. Walka w sądzie = brak opieki naprzemiennej, to jedna kwestia.
Druga, że sąd musi rozstrzygnąć kwestię alimentów, musi. Mogą być zasądzone, może też być zasądzone, że koszty idą w własnym zakresie.
Jednocześnie cały czas, to musiałby przekonać sędziego, że obecnie jest to sprawowane i poświęca dużo czasu dziecku, a raczej tutaj tego nie widać.
W skrócie: próbuje Ciebie zastraszyć.
Scenariusz z kolei rysuje się standardowy, boczniak jakiś jest, a w Tobie widzi wroga krok po kroku... stąd jego zachowanie takie, a nie inne.

35 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-14 23:47:16)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

To nawet lepiej jakbyście mieli opiekę naprzemienną, dasz sobie radę, nie daj się zastraszać i szntażować.

Tylko obawiam się, że on wcale tego nie chce, bo to mu utrudni imprezowe życie.

"W przypadku orzeczenia opieki naprzemiennej sądy niekiedy odstępują od orzekania o alimentach, chyba że pomiędzy rodzicami występują dysproporcje w możliwościach zarobkowych oraz stanie majątkowym"

Spokojnie więc dostaniesz alimenty, jak jest duża różnica w zarobkach.


Już jutro możesz wystąpić o alimenty i opiekę naprzemienną, zaskocz go taka informacją.

36

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

Oczywiście, typowy "samiec przedrozwodowy". Wszystko co Ci wmawia w kontekście rozstania jest nieprawdą. Próbuje Cię szantażować, żeby lepiej na tym wyjść.

Nie dostanie opieki naprzemiennej. W polskich realach sądowniczych opiekę w 95% dostają matki. Oczywiście, że straszy Cię, bo zależy mu na tym, by zostało jak jest i żeby nie płacił alimentów -  a będzie bulił na 100% smile Podcina Ci skrzydła. Niszczy Twoje poczucie własnej wartości. Oczywiście, że sobie poradzisz smile - wiesz ile znam takich przypadków jak Twoje? Setki smile Kobiety po czasie żałowały, że szybciej nie podjęły decyzji o rozstaniu.

Z jakiej okolicy polski piszesz?

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
wieka napisał/a:

To nawet lepiej jakbyście mieli opiekę naprzemienną, dasz sobie radę, nie daj się zastraszać i szntażować.

Tylko obawiam się, że on wcale tego nie chce, bo to mu utrudni imprezowe życie. przypadku orzeczenia opieki naprzemiennej sądy niekiedy odstępują od orzekania o alimentach, chyba że pomiędzy rodzicami występują dysproporcje w możliwościach zarobkowych oraz stanie majątkowym.

"W przypadku orzeczenia opieki naprzemiennej sądy niekiedy odstępują od orzekania o alimentach, chyba że pomiędzy rodzicami występują dysproporcje w możliwościach zarobkowych oraz stanie majątkowym"

Spokojnie więc dostaniesz alimenty, jak jest duża różnica w zarobkach.


Przy poprzednim rozstaniu tak się dogadaliśmy i to funkcjonowalo
Zajmował sie synem tydzień on, tydzień ja. Niby dlaczego ja sama mam mieć wszystko na głowie, a on czas wolny? Niech też pierze sprząta i się uczy z dzieckiem. Tylko że wtedy też robił pokazowe, żebym do niego wróciła. Nie wiem jak będzie teraz gdy wie że już pozamiatane.

Wzięłam valused na uspokojenie, jutro muszę zebrać się do pracy. Dopiero 1,5 miesiąca tam pracuje i też mi ciężko, bo nowości i nauka. Za dużo na mojej głowie.

A on faktycznie widzi we mnie wroga, wrzoda na du*ie. No to rozwiąże jego problemy i dam mu spokój tak jak chce

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
rinho91 napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

Oczywiście, typowy "samiec przedrozwodowy". Wszystko co Ci wmawia w kontekście rozstania jest nieprawdą. Próbuje Cię szantażować, żeby lepiej na tym wyjść.

Nie dostanie opieki naprzemiennej. W polskich realach sądowniczych opiekę w 95% dostają matki. Oczywiście, że straszy Cię, bo zależy mu na tym, by zostało jak jest i żeby nie płacił alimentów -  a będzie bulił na 100% smile Podcina Ci skrzydła. Niszczy Twoje poczucie własnej wartości. Oczywiście, że sobie poradzisz smile - wiesz ile znam takich przypadków jak Twoje? Setki smile Kobiety po czasie żałowały, że szybciej nie podjęły decyzji o rozstaniu.

Z jakiej okolicy polski piszesz?


Mam nadzieję, że będzie bulil i to gruba kasę, bo niemało zarabia. Popisuje się przed znajomymi ile to nie ma pieniedzy- więc niech da na syna. Wiecznie mu mało, wiecznie zapracowany.
Z tym podcinaniem skrzydeł to zgadzam się w pelni, niestety ale tak jest... Niszczy moja samoocenę i poglądy. Wmawia mi, że jestem dziwna, ze znajomych też wkurzam, ze jestem jak moja mamusia... A moja mama to równa babka, w przeciwieństwie do jego rodziców.

Tylko nie rozumiem czemu, za co, po co... Dałam mu tyle miłości

Jestem z okolic Wroclawia wink

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Wstałam, poszłam do pracy. Napisałam mu, że jeszcze w tym tygodniu składam wniosek o alimenty i żeby zastanowił się czy chce sie dogadać co do opieki czy walczyć. Czekam na reakcje.... Nerwy mną szargaja

40 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-15 09:38:38)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
rinho91 napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

A on cwany jest, chce opieki naprzemiennej i twierdzi, że wtedy nie da mi grosza alimentów... Straszy że sobie nie poradzę.

Oczywiście, typowy "samiec przedrozwodowy". Wszystko co Ci wmawia w kontekście rozstania jest nieprawdą. Próbuje Cię szantażować, żeby lepiej na tym wyjść.

Nie dostanie opieki naprzemiennej. W polskich realach sądowniczych opiekę w 95% dostają matki. Oczywiście, że straszy Cię, bo zależy mu na tym, by zostało jak jest i żeby nie płacił alimentów -  a będzie bulił na 100% smile Podcina Ci skrzydła. Niszczy Twoje poczucie własnej wartości. Oczywiście, że sobie poradzisz smile - wiesz ile znam takich przypadków jak Twoje? Setki smile Kobiety po czasie żałowały, że szybciej nie podjęły decyzji o rozstaniu.

Z jakiej okolicy polski piszesz?


Mam nadzieję, że będzie bulil i to gruba kasę, bo niemało zarabia. Popisuje się przed znajomymi ile to nie ma pieniedzy- więc niech da na syna. Wiecznie mu mało, wiecznie zapracowany.
Z tym podcinaniem skrzydeł to zgadzam się w pelni, niestety ale tak jest... Niszczy moja samoocenę i poglądy. Wmawia mi, że jestem dziwna, ze znajomych też wkurzam, ze jestem jak moja mamusia... A moja mama to równa babka, w przeciwieństwie do jego rodziców.

Tylko nie rozumiem czemu, za co, po co... Dałam mu tyle miłości

Jestem z okolic Wroclawia wink

On tego nie musi robić za coś, po to by dopiec Ci do żywego, żeby upodlic albo mścić się.
On robi to, bo jest takim a nie innym człowiekiem i lubi realizować swoje potrzeby, a że akurat kręcą go baby, to wiadomo, że będzie szedł w tym kierunku.
Taki vzlowiek. Mało to jest takich?
Nic z tym nie zrobisz, nawet gdybyś ręce urobila po pachy, dawała mu gwiazdkę z nieba i była złota i brylantowa, to on chętnie wyciągnie łapę po wszelkie dobro, jakie mu dajesz, a i tak za Twoimi plecami będzie robił to, co dla niego jest największą przyjemnością.
Nie miej złudzeń.
Alimenty dostaniesz.
Wyobraź sobie, że miałabyś spędzić z tym człowiekiem resztę życia.
Robi Ci regularny gaslighting i dlatego coraz bardziej obnizasz loty. Jesteś po prostu w toksyku, który Cię niszczy.
Powinnaś zrobić z tym porządek, bo w życiu nie ruszysz do przodu.
Nie bój się, niech dzieje się, co chce. Ważne, żebyś wyszła z tego bagna.

41 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-11-15 10:45:23)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Opieka naprzemienna  to najlepsze rozwiazanie, gorzej jakby ojciec wcale nie interesował się synem.

Bądź konsekwentna, bo to dla Ciebie też dobre
rozwiązanie.

Sama musisz się szanować, żeby partner Cię szanował.
Trzymaj się, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
ulle napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
rinho91 napisał/a:

Oczywiście, typowy "samiec przedrozwodowy". Wszystko co Ci wmawia w kontekście rozstania jest nieprawdą. Próbuje Cię szantażować, żeby lepiej na tym wyjść.

Nie dostanie opieki naprzemiennej. W polskich realach sądowniczych opiekę w 95% dostają matki. Oczywiście, że straszy Cię, bo zależy mu na tym, by zostało jak jest i żeby nie płacił alimentów -  a będzie bulił na 100% smile Podcina Ci skrzydła. Niszczy Twoje poczucie własnej wartości. Oczywiście, że sobie poradzisz smile - wiesz ile znam takich przypadków jak Twoje? Setki smile Kobiety po czasie żałowały, że szybciej nie podjęły decyzji o rozstaniu.

Z jakiej okolicy polski piszesz?


Mam nadzieję, że będzie bulil i to gruba kasę, bo niemało zarabia. Popisuje się przed znajomymi ile to nie ma pieniedzy- więc niech da na syna. Wiecznie mu mało, wiecznie zapracowany.
Z tym podcinaniem skrzydeł to zgadzam się w pelni, niestety ale tak jest... Niszczy moja samoocenę i poglądy. Wmawia mi, że jestem dziwna, ze znajomych też wkurzam, ze jestem jak moja mamusia... A moja mama to równa babka, w przeciwieństwie do jego rodziców.

Tylko nie rozumiem czemu, za co, po co... Dałam mu tyle miłości

Jestem z okolic Wroclawia wink

On tego nie musi robić za coś, po to by dopiec Ci do żywego, żeby upodlic albo mścić się.
On robi to, bo jest takim a nie innym człowiekiem i lubi realizować swoje potrzeby, a że akurat kręcą go baby, to wiadomo, że będzie szedł w tym kierunku.
Taki vzlowiek. Mało to jest takich?
Nic z tym nie zrobisz, nawet gdybyś ręce urobila po pachy, dawała mu gwiazdkę z nieba i była złota i brylantowa, to on chętnie wyciągnie łapę po wszelkie dobro, jakie mu dajesz, a i tak za Twoimi plecami będzie robił to, co dla niego jest największą przyjemnością.
Nie miej złudzeń.
Alimenty dostaniesz.
Wyobraź sobie, że miałabyś spędzić z tym człowiekiem resztę życia.
Robi Ci regularny gaslighting i dlatego coraz bardziej obnizasz loty. Jesteś po prostu w toksyku, który Cię niszczy.
Powinnaś zrobić z tym porządek, bo w życiu nie ruszysz do przodu.
Nie bój się, niech dzieje się, co chce. Ważne, żebyś wyszła z tego bagna.


Mogłabyś coś więcej napisać o tym gashlightingu? Robi tak, żebym tego nie zauważała? Powoli mnie testuje i coraz bardziej przesuwa granice?

43

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:
ulle napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Mam nadzieję, że będzie bulil i to gruba kasę, bo niemało zarabia. Popisuje się przed znajomymi ile to nie ma pieniedzy- więc niech da na syna. Wiecznie mu mało, wiecznie zapracowany.
Z tym podcinaniem skrzydeł to zgadzam się w pelni, niestety ale tak jest... Niszczy moja samoocenę i poglądy. Wmawia mi, że jestem dziwna, ze znajomych też wkurzam, ze jestem jak moja mamusia... A moja mama to równa babka, w przeciwieństwie do jego rodziców.

Tylko nie rozumiem czemu, za co, po co... Dałam mu tyle miłości

Jestem z okolic Wroclawia wink

On tego nie musi robić za coś, po to by dopiec Ci do żywego, żeby upodlic albo mścić się.
On robi to, bo jest takim a nie innym człowiekiem i lubi realizować swoje potrzeby, a że akurat kręcą go baby, to wiadomo, że będzie szedł w tym kierunku.
Taki vzlowiek. Mało to jest takich?
Nic z tym nie zrobisz, nawet gdybyś ręce urobila po pachy, dawała mu gwiazdkę z nieba i była złota i brylantowa, to on chętnie wyciągnie łapę po wszelkie dobro, jakie mu dajesz, a i tak za Twoimi plecami będzie robił to, co dla niego jest największą przyjemnością.
Nie miej złudzeń.
Alimenty dostaniesz.
Wyobraź sobie, że miałabyś spędzić z tym człowiekiem resztę życia.
Robi Ci regularny gaslighting i dlatego coraz bardziej obnizasz loty. Jesteś po prostu w toksyku, który Cię niszczy.
Powinnaś zrobić z tym porządek, bo w życiu nie ruszysz do przodu.
Nie bój się, niech dzieje się, co chce. Ważne, żebyś wyszła z tego bagna.


Mogłabyś coś więcej napisać o tym gashlightingu? Robi tak, żebym tego nie zauważała? Powoli mnie testuje i coraz bardziej przesuwa granice?

Jesteś już chyba czwarta osoba, która prosi o dodatkowe wyjaśnienie.
Tak, dokładnie o to chodzi. Chce Cię ogłupic, żebyś sama nie wiedziała czy coś miało miejsce, czy tylko tak Ci się wydawało. Deprecjonuje Twoje domysły mówiąc wprost, że jesteś głupia albo chora psychicznie. W końcu w to uwierzysz i wtedy dasz mu święty spokój, bo uznasz jego zachowanie za normalne i typowe, a siebie będziesz posądzała o paranoję, o chorobliwa zazdrość itd.
Z tego wszystkiego będziesz chodziła po psychologach, chodziła przybita wstydząc się tego, że taka jesteś, a on będzie patrzył na Ciebie i śmiał się pod nosem mając przekonanie, że jest taki sprytny.
Będzie dołował Vur tak długo, aż w końcu się poddasz. To rodzaj perfidnej przemocy psychicznej, robienie z kogoś wariata, aż w końcu zrobienie z kogoś wariata.
Jeśli prawda jest, że tak właśnie wygląda życie z tym człowiekiem, to zakończ to, bo najwyraźniej nie nadajesz się do tej znajomości. Masz określoną konstrukcje psychiczną zupełnie nieprzystająca do oferty, jaka ma dla Ciebie ten człowiek.
Być może weźmie go jakąś inna i to z pocalowaniem ręki, jednak dla Ciebie nie jest to dobra znajomość.

44 Ostatnio edytowany przez Agdybytakrzucicwszystko (2022-11-19 15:56:31)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Przycisniety do muru i po oświadczeniu że odchodzę wyspiewal wszystko.
Od kilku miesięcy bierze narkotyki, a konkretnie metamfetamine.
Podejrzany numer w telefonie to numer do dilera, zadzwonił nawet do niego przy mnie i odebrał facet.
Znikał na całe dnie żeby nie było po nim widać, że jest na haju.
Seksu nie było bo twierdzi, że ma poważne problemy z erekcja, ale wstydził się przyznać. Poczytałam i to jeden ze skutków ubocznych tego dziadostwa.
Jestem w ogromnym szoku, już chyba wolałabym ta kochanke....
Zaczął wciągać w pracy (pracuje na magazynie) z kolegami i tak się zaczęło.
Z jednym kolega non stop dawali w nos i dlatego tak bal się mi powiedzieć gdzie chodzi, żeby się nie wydało.
Zniszczy sobie życie, już jest jakiś obłąkany
Wczoraj byłam u adwokata, miarka się przebrała, zabieram syna i odchodzę
Oczywiście teraz przeprasza, obiecuje poprawę, błagam mnie o pomoc, ale powiem wam postanowiłam że nigdy przenigdy mu nie wybaczę.
Trzymajcie kciuki żebym się nie złamała.


I dodam jeszcze, że nigdy w życiu nie obracalam się w takiej patologii. Oboje pochodzimy z przeciętnych, w miarę normalnych domów. Gdyby jego rodzice się o tym dowiedzieli zeszliby na zawał.

Co gorsze on nie widzi problemu, twierdzi że może przestać w każdej chwili. Nie myślałam nigdy w życiu, że spotka mnie coś takiego. Nigdy

45 Ostatnio edytowany przez rinho91 (2022-11-19 20:49:57)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Przycisniety do muru i po oświadczeniu że odchodzę wyspiewal wszystko.
Od kilku miesięcy bierze narkotyki, a konkretnie metamfetamine.
Podejrzany numer w telefonie to numer do dilera, zadzwonił nawet do niego przy mnie i odebrał facet.
Znikał na całe dnie żeby nie było po nim widać, że jest na haju.
Seksu nie było bo twierdzi, że ma poważne problemy z erekcja, ale wstydził się przyznać. Poczytałam i to jeden ze skutków ubocznych tego dziadostwa.
Jestem w ogromnym szoku, już chyba wolałabym ta kochanke....
Zaczął wciągać w pracy (pracuje na magazynie) z kolegami i tak się zaczęło.
Z jednym kolega non stop dawali w nos i dlatego tak bal się mi powiedzieć gdzie chodzi, żeby się nie wydało.
Zniszczy sobie życie, już jest jakiś obłąkany
Wczoraj byłam u adwokata, miarka się przebrała, zabieram syna i odchodzę
Oczywiście teraz przeprasza, obiecuje poprawę, błagam mnie o pomoc, ale powiem wam postanowiłam że nigdy przenigdy mu nie wybaczę.
Trzymajcie kciuki żebym się nie złamała.


I dodam jeszcze, że nigdy w życiu nie obracalam się w takiej patologii. Oboje pochodzimy z przeciętnych, w miarę normalnych domów. Gdyby jego rodzice się o tym dowiedzieli zeszliby na zawał.

Co gorsze on nie widzi problemu, twierdzi że może przestać w każdej chwili. Nie myślałam nigdy w życiu, że spotka mnie coś takiego. Nigdy

Ojojojo, metaamfetamina jest okropna. 2-3 lata i to będzie inny człowiek. Ciągle będzie snuł jakieś teorie spiskowe. "Będą go śledzić". Z czasem zwiększy dawkę, zacznie sprzedawać sprzęty, żeby mieć kasę na metę.

Jeżeli nie widzi problemu, to bardzo źle. Jemu się wydaje, że może skończyć. I może nawet to zrobi... ale za jakiś czas pomyśli:"aaa, przecież to kontroluje.. i znowu do noska, zeby poczuć się lepiej."

Tutaj nie ma odcieni szarości, albo rzuca to od razu, albo będziesz miała z czasem piekło w domu i awantury o nic.

Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dziecko. Jesteś silna i dasz radę!
Wspieramy Cię smile

46 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-19 21:21:28)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Ojej, to takie buty!
Oczywiście, kończ to, bo z każdym miesiącem rokiem będzie coraz gorzej, aż w końcu dobijecie do etapu, że spokojnie będzie można uznać Was za patologię.
Im dalej w las, tym więcej drzew.
Autorko, bardzo mocno wspieram Cię. Ratuj siebie i dziecko.

47

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

W tej sytuacji, absolutnie, nie zgadzaj się na żadną opiekę naprzemienną!
Ale tego, chyba nawet nie muszę pisać.
Szybka ewakuacja z tego związku, to już nie możliwość, ale bezwzględna konieczność.

48

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

już chyba wolałabym ta kochanke....

Złudzenie nie pocieszaj się w ten sposób,
nie nie wolałabyś kochanki tu masz początek namiastkę a uzależnienia się dynamicznie rozwijają z demoralizacją włącznie
skutki uboczne zażywania, zespoły odstawienia,zwałki, zejścia i inne atrakcje jak ma problemy z erekcją to brał dużo i często prawdopodobnie .

49

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

już chyba wolałabym ta kochanke....

Też uważam że z dwojga złego lepsza kochanka. Jakby miał kochankę to byłby z niego zwykły chuj ale przynajmniej rozumny. A tak to mu rozumu brak...

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Jestem w głębokim szoku, tego się absolutnie nie spodziewałam.
Oczywiście, wczoraj byłam u adwokata, żadnej opieki naprzemiennej nie biore już pod uwagę.
Wiecie jak to tłumaczył? Że bral, aby uciec od problemow, aby choć na chwilę poczuć sie szczęśliwy. Tylko, ze on tych problemow nie ma takich realnych, ma zdrowe dziecko, rodziców, normalna pracę, żadnych chorób... On sam szuka takiej patoli.
Tyle lat można człowieka znać, ale to już nie jest ten sam człowiek. Już wiem skąd ta pustka w jego oczach. Mówił mi, ze minimum raz w tygodniu ma duszności i klucie w klatce piersiowej, ale to oczywiście nie wina tego co bierze, to przez stres. Penis mu nie staje, ale to tez jego zdaniem stres, absolutnie nie dragi.
On nie widzi w tym zła. Dziś znowu zniknął, jest już 1 w nocy, a jego nie ma, kontaktu brak... Już wiem co robi.
Mówi, że nie musi tego brać, że to nie jest winne jego problemow.
Czytałam o tym, to straszny syf. On już jest innym człowiekiem, a może nie bierze tak jak twierdzi od kilku miesięcy tylko dłużej. Po jego kłamstwach ciężko już stwierdzić czy mówi realne rzeczy czy bzdury. Szczerze przygniotlo mnie to, szkoda mi dziecka, bo on tak tatę kocha, a co jeśli tego taty nie będzie niebawem miał? Nie mówię tu o śmierci, po prostu on zmieni się do tego stopnia że to będzie inna osoba. Już jest inny, nie znam go

51

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Jestem w głębokim szoku, tego się absolutnie nie spodziewałam.
Oczywiście, wczoraj byłam u adwokata, żadnej opieki naprzemiennej nie biore już pod uwagę.
Wiecie jak to tłumaczył? Że bral, aby uciec od problemow, aby choć na chwilę poczuć sie szczęśliwy. Tylko, ze on tych problemow nie ma takich realnych, ma zdrowe dziecko, rodziców, normalna pracę, żadnych chorób... On sam szuka takiej patoli.
Tyle lat można człowieka znać, ale to już nie jest ten sam człowiek. Już wiem skąd ta pustka w jego oczach. Mówił mi, ze minimum raz w tygodniu ma duszności i klucie w klatce piersiowej, ale to oczywiście nie wina tego co bierze, to przez stres. Penis mu nie staje, ale to tez jego zdaniem stres, absolutnie nie dragi.
On nie widzi w tym zła. Dziś znowu zniknął, jest już 1 w nocy, a jego nie ma, kontaktu brak... Już wiem co robi.
Mówi, że nie musi tego brać, że to nie jest winne jego problemow.
Czytałam o tym, to straszny syf. On już jest innym człowiekiem, a może nie bierze tak jak twierdzi od kilku miesięcy tylko dłużej. Po jego kłamstwach ciężko już stwierdzić czy mówi realne rzeczy czy bzdury. Szczerze przygniotlo mnie to, szkoda mi dziecka, bo on tak tatę kocha, a co jeśli tego taty nie będzie niebawem miał? Nie mówię tu o śmierci, po prostu on zmieni się do tego stopnia że to będzie inna osoba. Już jest inny, nie znam go


Pasławek ma rację, to nie wygląda na epizodyczne branie. Gdyby mu zależało na zmianie, to po Twoich wczorajszych słowach - przeżyłby szok i rzucił od razu.
On już nie żyje w racjonalnym świecie, tylko swoim ( narkotykowym). Liczy się tylko wzięcie. Niedługo może mieć problemy z pracą, bo nie będzie mu się chciało chodzić.
Cóż, powinnaś uciekać i nie łudzić się, że coś się zmieni... Będzie tylko gorzej z nim.

Jakie dalsze kroki podejmiesz? Jaki plan?

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
rinho91 napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Jestem w głębokim szoku, tego się absolutnie nie spodziewałam.
Oczywiście, wczoraj byłam u adwokata, żadnej opieki naprzemiennej nie biore już pod uwagę.
Wiecie jak to tłumaczył? Że bral, aby uciec od problemow, aby choć na chwilę poczuć sie szczęśliwy. Tylko, ze on tych problemow nie ma takich realnych, ma zdrowe dziecko, rodziców, normalna pracę, żadnych chorób... On sam szuka takiej patoli.
Tyle lat można człowieka znać, ale to już nie jest ten sam człowiek. Już wiem skąd ta pustka w jego oczach. Mówił mi, ze minimum raz w tygodniu ma duszności i klucie w klatce piersiowej, ale to oczywiście nie wina tego co bierze, to przez stres. Penis mu nie staje, ale to tez jego zdaniem stres, absolutnie nie dragi.
On nie widzi w tym zła. Dziś znowu zniknął, jest już 1 w nocy, a jego nie ma, kontaktu brak... Już wiem co robi.
Mówi, że nie musi tego brać, że to nie jest winne jego problemow.
Czytałam o tym, to straszny syf. On już jest innym człowiekiem, a może nie bierze tak jak twierdzi od kilku miesięcy tylko dłużej. Po jego kłamstwach ciężko już stwierdzić czy mówi realne rzeczy czy bzdury. Szczerze przygniotlo mnie to, szkoda mi dziecka, bo on tak tatę kocha, a co jeśli tego taty nie będzie niebawem miał? Nie mówię tu o śmierci, po prostu on zmieni się do tego stopnia że to będzie inna osoba. Już jest inny, nie znam go


Pasławek ma rację, to nie wygląda na epizodyczne branie. Gdyby mu zależało na zmianie, to po Twoich wczorajszych słowach - przeżyłby szok i rzucił od razu.
On już nie żyje w racjonalnym świecie, tylko swoim ( narkotykowym). Liczy się tylko wzięcie. Niedługo może mieć problemy z pracą, bo nie będzie mu się chciało chodzić.
Cóż, powinnaś uciekać i nie łudzić się, że coś się zmieni... Będzie tylko gorzej z nim.

Jakie dalsze kroki podejmiesz? Jaki plan?

Po pierwsze rozwiązanie kwestii mieszkaniowej. Potrzebuje około 5 tysięcy na wynajęcie innego mieszkania. Adwokat radziła mi, żebym to ja się wyprowadziła, bo sąd może się doczepic przy sprawie o alimenty że niepotrzebnie generuje takie koszty i 3 pokojowe mieszkanie dla mnie i córki jest niepotrzebne oraz, że jest za drogie. Choć nie ukrywam, że wolałabym tutaj zostać, ale wątpię że on się wyprowadzi, poza tym nie ma za bardzo dokąd, a kasy też nie ma no bo wiadomo... Także ja sprzedaje samochód, żeby mieć pieniądze na nowy wynajem i jakies zaskorniaki na czarna.
Wniosek o alimenty- mam zbierać na razie dokumenty, faktury za ubranka, zajęcia dodatkowe itd. Wiadomo ze nigdy nie brałam takich rzeczy, więc też pewnie z miesiąc to potrwa no i wtedy składamy do sądu i alimenty
Potem ustalenie kontaktów z dzieckiem- co drugi weekend, ale zobaczę jak on będzie się prowadził, bo jeżeli zobaczę że faktycznie to jest dno to wtedy no nie wiem.... Chyba są realne szanse żeby takiej osobie zabrać prawa rodzicielskie. Mam nagranie na którym przyznaje się do wszystkiego, ale pewnie sąd nie weźmie pod uwagę. Nie wiem jakie dowody

53

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

dla mnie i córki

To w końcu macie córkę czy syna? smile

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Lady Loka napisał/a:

dla mnie i córki

To w końcu macie córkę czy syna? smile



Tak naprawdę mamy córkę, płeć zmieniłam pisząc posty zeby przypadkiem ktoś "znajomy" nie skojarzył faktów, albo on gdzieś nie trafił na ten wątek.
Po prostu boję się go... Ale teraz już w tych emocjach mi wszystko jedno.
Naprawdę mamy córkę, kochana, wrazliwa dziewczynkę

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Wyszedł w sobotę przed 13, a wrócił wczoraj po 21...oczy jak 5 zł, dziwny wyraz twarzy. Dopiero teraz to zobaczyłam! Jak mogłam wcześniej nie zauważyć?? Dziś rano wstał, nie wykąpał się, poszedł gdzieś i podejrzewam, że już nie wróci. Chyba wpadł w ciąg, a informacja o rozstaniu tylko go zmotywowała do dalszego brania.... Obawiam się, że już jest po chłopie. Nie odbiera telefonów nawet od brata, wpadł w trans, to jest szokujące, nie mogę w to uwierzyć co się dzieje wokół mnie

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Wiecie co powiedział?
Że do 10 grudnia się wyprowadzi.
Nie odzywamy się i śpimy od dawna z resztą w osobnych pokojach.
Mało tego, oświadczył że cały weekend go nie będzie, w nosie ma dziecko i mnie.
Ponadto zainstalował sobie tindera i ostentacyjnie pisze z włączonym dźwiękiem żebym to słyszała.
Co za człowiek

57 Ostatnio edytowany przez Agdybytakrzucicwszystko (2022-11-24 21:37:00)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Jednego dnia czuje się silna i że dam radę, a kolejnego jestem załamana, boję się...
W pracy ledwo skupiam myśli.
Moja psychika wysiada

58

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Spokojnie, kup melisę lub Positivum. Gdyby się pogłębiało, skonsultuj swój stres z psychiatrą.
Planuj rozstanie: policz, ile będzie kosztowało Cię życie z dzieckiem, zapisuj wydatki, jeśli do tej pory tego nie robiłaś. Pomyśl o separacji, to da Ci rozdzielność majątkową (na wypadek, gdyby mąż wpadł w długi z powodu nałogu). Bierz magnez. Myśl, że jak uwolnisz się od tych jazd, które teraz z nim masz, może być tylko lepiej. Może biedniej, ale spokojniej.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Noble napisał/a:

Spokojnie, kup melisę lub Positivum. Gdyby się pogłębiało, skonsultuj swój stres z psychiatrą.
Planuj rozstanie: policz, ile będzie kosztowało Cię życie z dzieckiem, zapisuj wydatki, jeśli do tej pory tego nie robiłaś. Pomyśl o separacji, to da Ci rozdzielność majątkową (na wypadek, gdyby mąż wpadł w długi z powodu nałogu). Bierz magnez. Myśl, że jak uwolnisz się od tych jazd, które teraz z nim masz, może być tylko lepiej. Może biedniej, ale spokojniej.

Kupiłam dziś tabletki właśnie uspokajające.
Nerwy są już na wykończeniu.
Ślubu nie mamy, na szczęście. Ani wspólnoty majątkowej, wiec po rozstaniu będę wolna. Mam nadzieję że wreszcie się wyprowadzi i to się skończy. Mam wrażenie, że to obca osoba jakbym nigdy go nie znała. Jakby dragi doszczętnie wyzarly mu mózg i resztki przyzwoitości, które myślałam kiedyś że miał. Horror

60

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę

Życzę Ci dużo siły, bo bardzo jej teraz potrzebujesz.
Masz wrażenie, że mieszkasz z obcym człowiekiem i to Cię przeraża.
Próbuje wczuć się w Twoje położenie i uwierz mi, mam aż ciarki na plecach, głównie ze strachu.
Mieszkasz pod jednym dachem ze zwykłym ćpunem i na dodatek jest jeszcze w tym wszystkim Twoje dziecko. Piękny przykład, cudowny dom - autorko, jeszcze raz, życzę Ci mnóstwo mnóstwo sił obraz determinacji.

61 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-24 23:08:55)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
ulle napisał/a:

Życzę Ci dużo siły, bo bardzo jej teraz potrzebujesz.
Masz wrażenie, że mieszkasz z obcym człowiekiem i to Cię przeraża.
Próbuje wczuć się w Twoje położenie i uwierz mi, mam aż ciarki na plecach, głównie ze strachu.
Mieszkasz pod jednym dachem ze zwykłym ćpunem i na dodatek jest jeszcze w tym wszystkim Twoje dziecko. Piękny przykład, cudowny dom - autorko, jeszcze raz, życzę Ci mnóstwo mnóstwo sił obraz determinacji.

Zupełnie niepotrzebnie ją straszysz Ulle
większość zwykłych ćpunów wcale nie jest groźna to mity z filmów akcji i opowieści dziwnych treści nie wszyscy tchórze reagują przemocą i agresją nawet po kryształach czy na zejściach tak samo i jednakowo owszem stosują manipulacje a ten jest w ciągu i chce spokojnie się nasycić,najgorsze że będzie jeszcze raczej próbował wracać
a wzbudzając strach u Autorki i lęki nadaje się ćpunowi mocy na to liczy jak się przyznał na jakieś korzyści
Wcześniej Autorka nie wiedziała teraz wie i to tylko się zmieniło wie na czym stoi
nie musi się dodatkowo obciążać strachem taki strach odbiera energię ze złości do działania
a ten związek już od jakiegoś czasu był martwy jemu też już na toksyczny sposób niewiele dawał komfortu ćpania
dlatego to wszystko miało miejsce

62 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-24 23:14:31)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
paslawek napisał/a:
ulle napisał/a:

Życzę Ci dużo siły, bo bardzo jej teraz potrzebujesz.
Masz wrażenie, że mieszkasz z obcym człowiekiem i to Cię przeraża.
Próbuje wczuć się w Twoje położenie i uwierz mi, mam aż ciarki na plecach, głównie ze strachu.
Mieszkasz pod jednym dachem ze zwykłym ćpunem i na dodatek jest jeszcze w tym wszystkim Twoje dziecko. Piękny przykład, cudowny dom - autorko, jeszcze raz, życzę Ci mnóstwo mnóstwo sił obraz determinacji.

Zupełnie niepotrzebnie ją straszysz Ulle
większość zwykłych ćpunów wcale nie jest groźna to mity z filmów akcji i opowieści dziwnych treści nie wszyscy tchórze reagują przemocą i agresją nawet po kryształach czy na zejściach tak samo i jednakowo owszem stosują manipulacje a ten jest w ciągu i chce spokojnie się nasycić,najgorsze że będzie jeszcze raczej próbował wracać
a wzbudzając strach u Autorki i lęki nadaje się ćpunowi mocy na to liczy jak się przyznał na jakieś korzyści
Wcześniej Autorka nie wiedziała teraz wie i to tylko się zmieniło wie na czym stoi
nie musi się dodatkowo obciążać strachem taki strach odbiera energię ze złości do działania
a ten związek już od jakiegoś czasu był martwy jemu też już na toksyczny sposób niewiele dawał komfortu ćpania
dlatego to wszystko miało miejsce

Tak, masz rację. Nie pomyślałam w taki sposób - im bardziej dziewczyna się boi, tym większa jest jego figura w jej głowie i większa jego moc.
Ja po prostu jestem pod wrażeniem problemu tej dziewczyny i aż mną wzdrygnelo na samą myśl, jak ona teraz się czuje, więc od razu o tym napisałam, zamiast zastanowić się i pomyśleć, że tak naprawdę działam na korzyść tego faceta.

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
paslawek napisał/a:
ulle napisał/a:

Życzę Ci dużo siły, bo bardzo jej teraz potrzebujesz.
Masz wrażenie, że mieszkasz z obcym człowiekiem i to Cię przeraża.
Próbuje wczuć się w Twoje położenie i uwierz mi, mam aż ciarki na plecach, głównie ze strachu.
Mieszkasz pod jednym dachem ze zwykłym ćpunem i na dodatek jest jeszcze w tym wszystkim Twoje dziecko. Piękny przykład, cudowny dom - autorko, jeszcze raz, życzę Ci mnóstwo mnóstwo sił obraz determinacji.

Zupełnie niepotrzebnie ją straszysz Ulle
większość zwykłych ćpunów wcale nie jest groźna to mity z filmów akcji i opowieści dziwnych treści nie wszyscy tchórze reagują przemocą i agresją nawet po kryształach czy na zejściach tak samo i jednakowo owszem stosują manipulacje a ten jest w ciągu i chce spokojnie się nasycić,najgorsze że będzie jeszcze raczej próbował wracać
a wzbudzając strach u Autorki i lęki nadaje się ćpunowi mocy na to liczy jak się przyznał na jakieś korzyści
Wcześniej Autorka nie wiedziała teraz wie i to tylko się zmieniło wie na czym stoi
nie musi się dodatkowo obciążać strachem taki strach odbiera energię ze złości do działania
a ten związek już od jakiegoś czasu był martwy jemu też już na toksyczny sposób niewiele dawał komfortu ćpania
dlatego to wszystko miało miejsce


Dziękuję Wam za słowa otuchy .
Sytuacja niekomfortowa i nieprzyjemna, ale masz rację mój strach tylko działa na jego korzyść. Wbrew pozorom on też sie boi, że się wyda, że wszystkim powiem, boi się że w sądzie dostanie srogie alimenty i nie wojuje ze mna- właściwie nie odzywa się wcale. Wątpię, żeby próbował wrócić, bo jego limit już się wyczerpał i już wie, ze nic nie wskora. Skoro ostentacyjnie pisze sobie z kimś tam na aplikacji randkowej czy znika z domu na cały weekend mówiąc że był "u kochanki" (a oczy mówią że ta kochanka ma na imię dluuuga biała kreska i to nie jedna) no to znaczy że już ma wywalone w tą sprawę. Czytałam o tym i wychodzi na to, ze ja jestem teraz dla niego przeszkodą, która chce go rozdzielić z ćpaniem, a tego nie może sobie zrobić. Więc już mnie nie potrzebuje. Ponadto mam nagranie jak się przyznaje, więc jeśli zacznie opowiadac ze wszystkiemu ja jestem winna z miłą chęcią puszczę to wszystkim w jego rodzinie, bo na słowo to w tą historię sama bym nie uwierzyła.
Mam nadzieję, ze niebawem odejdzie, zapanuje spokój, a ja podniose się. Ale ta droga jest krzyżowa. Sądząc po jego zachowaniu i analizując ostatnie miesiące uważam że ćpa od minimum roku, ostatnio po prostu już na całego a wcześniej może sporadycznie. Niemożliwe żeby tak nagle stać się potworem.

64 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-25 00:36:35)

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Wątpię, żeby próbował wrócić, bo jego limit już się wyczerpał i już wie, ze nic nie wskora. Skoro ostentacyjnie pisze sobie z kimś tam na aplikacji randkowej czy znika z domu na cały weekend mówiąc że był "u kochanki" (a oczy mówią że ta kochanka ma na imię dluuuga biała kreska i to nie jedna) no to znaczy że już ma wywalone w tą sprawę. Czytałam o tym i wychodzi na to, ze ja jestem teraz dla niego przeszkodą, która chce go rozdzielić z ćpaniem, a tego nie może sobie zrobić. Więc już mnie nie potrzebuje. Ponadto mam nagranie jak się przyznaje, więc jeśli zacznie opowiadac ze wszystkiemu ja jestem winna z miłą chęcią puszczę to wszystkim w jego rodzinie, bo na słowo to w tą historię sama bym nie uwierzyła.
Mam nadzieję, ze niebawem odejdzie, zapanuje spokój, a ja podniose się. Ale ta droga jest krzyżowa. Sądząc po jego zachowaniu i analizując ostatnie miesiące uważam że ćpa od minimum roku, ostatnio po prostu już na całego a wcześniej może sporadycznie.


Nie takie akcje me oczy stare widziały i uszy nie o takich słyszały,jeżeli chodzi o potencjalną próbę powrotu, ale wszystko możliwe lepiej dla ciebie jak da sobie siana i odejdzie będzie robił różne dziwne krzywe akcje bo tak reguluje sobie emocjami żeby komfortowo w cyklu wciągać te jego dziecinne popisy na pokaz to też podbijanie sobie ego nic nadzwyczajnego tak pretensjonalność to część nałogów.Musi być i jakiś "dramat" przy okazji i jakaś sztuczna jego niby satysfakcja niby wygrana,potem będzie dół i tak abarot 

Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Niemożliwe żeby tak nagle stać się potworem.

Nic nie dzieje się nagle w uzależnieniach,większość rzeczy jest ukryta i rozwija się z różną dynamiką a ta zależy od indywidualnych predyspozycji danego ancymona choć jest przewidywalna ale to na ogół za późno jest
chyba tylko przedawkowanie i zapaść mogą być nagłe

Odp: Związek z odzysku w którym się męczę
paslawek napisał/a:
Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Wątpię, żeby próbował wrócić, bo jego limit już się wyczerpał i już wie, ze nic nie wskora. Skoro ostentacyjnie pisze sobie z kimś tam na aplikacji randkowej czy znika z domu na cały weekend mówiąc że był "u kochanki" (a oczy mówią że ta kochanka ma na imię dluuuga biała kreska i to nie jedna) no to znaczy że już ma wywalone w tą sprawę. Czytałam o tym i wychodzi na to, ze ja jestem teraz dla niego przeszkodą, która chce go rozdzielić z ćpaniem, a tego nie może sobie zrobić. Więc już mnie nie potrzebuje. Ponadto mam nagranie jak się przyznaje, więc jeśli zacznie opowiadac ze wszystkiemu ja jestem winna z miłą chęcią puszczę to wszystkim w jego rodzinie, bo na słowo to w tą historię sama bym nie uwierzyła.
Mam nadzieję, ze niebawem odejdzie, zapanuje spokój, a ja podniose się. Ale ta droga jest krzyżowa. Sądząc po jego zachowaniu i analizując ostatnie miesiące uważam że ćpa od minimum roku, ostatnio po prostu już na całego a wcześniej może sporadycznie.


Nie takie akcje me oczy stare widziały i uszy nie o takich słyszały,jeżeli chodzi o potencjalną próbę powrotu, ale wszystko możliwe lepiej dla ciebie jak da sobie siana i odejdzie będzie robił różne dziwne krzywe akcje bo tak reguluje sobie emocjami żeby komfortowo w cyklu wciągać te jego dziecinne popisy na pokaz to też podbijanie sobie ego nic nadzwyczajnego tak pretensjonalność to część nałogów.Musi być i jakiś "dramat" przy okazji i jakaś sztuczna jego niby satysfakcja niby wygrana,potem będzie dół i tak abarot 

Agdybytakrzucicwszystko napisał/a:

Niemożliwe żeby tak nagle stać się potworem.

Nic nie dzieje się nagle w uzależnieniach,większość rzeczy jest ukryta i rozwija się z różną dynamiką a ta zależy od indywidualnych predyspozycji danego ancymona choć jest przewidywalna ale to na ogół za późno jest
chyba tylko przedawkowanie i zapaść mogą być nagłe



Nie rozumiem jego zachowań. Jest jakiś nakręcony ale raczej od soboty nie ćpał bo codziennie normalnie chodzi do pracy i idzie spać po 22...
Jest jakby dumny z siebie, pewny swego, zadowolony. Nie miałam nigdy do czynienia z osoba, która brała narkotyki, więc nie wiem jak to działa i czego się spodziewać.
Kiedyś jedynie mąż koleżanki brał amfetaminę, ona była w ciąży jak jej powiedział. Objawy te same- znikanie z domu, awantury, prawie rozwód. Wybaczyła mu... Z maleńkim dzieckiem na rękach robiła mu testy narkotykowe co tydzień. To było może 4 lata temu, potem zaszła w kolejna ciążę. Nie wiem czy dziś są razem, bo jak jej powiedziałam że marnuje przy nim życie i że może zrobić jej krzywdę to obraziła się na mnie śmiertelnie....
Wtedy nigdy bym nie pomyślała, że spotka mnie ta sama historia. Mój facet był wtedy dobry, odpowiedzialny. Zwariował. Gdzieś na forum narko wyczytałam, że trzeba taka osobę traktować jak zmarła....

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z odzysku w którym się męczę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024