Witam wszystkich serdecznie.
Przychodzę z pytaniem które nurtuje mnie od dłuższego czasu a wiem ze są tutaj osoby, które potrafią trzeźwo spojrzeć na sytuację.
Mam problem w związku ponieważ nie ufam mojemu partnerowi i próbuje zrozumieć czy wynika to z jego zachowania czy może to mój problem który z nim nie ma nic wspólnego.
Otóż jesteśmy razem 2 lata. W przeciągu tych dwóch lat wiele razy przyłapałam go na kłamstwie.
Jakie to były kłamstwa?
Na początku związku rozmawialiśmy i zapytałam go czy kiedyś kogoś zdradził. Powiedział ze nigdy. Po jakimś czasie w rozmowie wyszło ze jednak to nie prawda o zdradził conajmniej jedna swoją była dziewczynę. Próbował odwrócić kota ogonem ale ja doskonale pamietam co mówił i kiedy. Nie jestem pewna czy zdradził inne kobiety bo kiedy zobaczył moja reakcje na jego kłamstwo powiedział ze nie.
Również na początku naszej znajomosci zobaczyłam ze ma zdjęcia swoich byłych dziewczyn w telefonie i nadal je ogląda a były to zdjęcia dwuznaczne. Postanowiłam się rozstać bo wiedziałam ze będzie problem z zaufaniem i ogólnie nie odpowiadało mi to. Prosił o druga szanse i w końcu wróciliśmy do siebie. Po tym incydencie umówiliśmy się ze nasi byli juz nie będą się pojawiać w naszym życiu. Kilka dni temu zobaczyłam ze na instagramie dodała go jego była któraś z kolei a on dodał ja. Kiedy go o to zapytałam powiedział ze to nie jego była. Niestety dla niego mam bardzo dobra pamięć i doskonale pamietam ze kiedyś o niej wspomniał przy jakiejś sytuacji o mówił ze byli razem.
Kiedy się zorientował ze nie dam się wkręcić to się przyznał i stwierdził ze faktycznie, nie powinien był tego robić i ja usunal.
Kilka razy przypadkowo zobaczyłam ze usunal rozmowy z pewnymi znajomymi z pracy na instagramie. Dodam tylko ze nie sprawdzam mu telefonu ani nigdy mu tam nie zajrzałam, on często sam mi coś pokazuje i po prostu z racji tego ze juz jestem wyczulona to bardzo szybko wszystko zauważam.
On stwierdził wtedy ze usunal te rozmowy bo kolega mu wysłał jakieś filmiki porno które nie chciał żebym widziała żebym nie robiła problemu a z koleżanka usunal rozmowę bo polubił jej zdjęcie z wakacji na którym był piękny pejzaż a nie chciał żebym była zazdrosna.
Fakt, jestem bardzo zazdrosna i jest to prawdopodobne ze to co mówi to prawda. Jednak nie wiem tego na pewno.
Kilkukrotnie tez nie powiedział mi o pewnych sytuacjach o których się potem dowiedziałam. Nie było to nic wielkiego ale jednak dla mnie dosyć istotne.
Myśle o rozstaniu. Nie dlatego ze podejrzewam go o zdradę czy flirt za moimi plecami. Rozważam to dlatego ze ta sytuacja mnie wykańcza i to bardzo toksyczne. Nie jestem w stanie wyjść z błędnego koła. Ja mu nie ufam. On się boi mojej reakcji dlatego ukrywa czy nie mówi mi pewnych rzeczy. Ja się zawsze o tym dowiaduje. Przez to ze nie ufam od razu zakładam najgorsze, moja reakcja jest bardzo negatywna. Umawiamy się potem ze juz się to nie powtórzy. Po czym oczywiście powtarza się dosyć szybko.
W całym temacie nie chodzi mi o nic innego jak tylko o zrozumienie czy to wszystko to jest tylko mój problem który powinnam sama przerobić czy jednak on nie jest taki idealny jak mi sie wydaje i czy on tez powinien pracować nad tym aspektem.
Również zastanawiam sie czy jest możliwe zostając w tym związku i pracując nad tym (obojętne czy to będzie tylko moja praca czy wspólna) żeby to się udało. Bo czuje ze tak wiele tego wszystkiego się nazbierało ze już nie daje rady i za każda taka sytuacja ja juz po prostu chce się poddać i rzucić to wszystko.
Odpowiem na wszystkie pytania. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego ze moje zachowanie jest nie do końca zdrowe i tak czy siak muszę to zmienić. Jednak mam tendencje do obwiniania się o wszystko i myślenia ze to tylko ja jestem czubkiem. A chciałabym wiedzieć czy może mój chłopak tez trochę czubkiem jest.
Przepraszam za brak polskich znaków ale mam problem z telefonem.