Moj internetowy znajomy ocenil twoja figure jako ''perfect''.
A ja jak zobaczylam twoja fote to sie po prostu zdolowalam. Tez bym chciala tak wygladac ;/ I wygladu ci zazdroszcze,ale reszty juz nie.. Bo naprawde masz juz mocno przestawione jakies klepki. Ech
Z drugiej strony to musi byc fajne, kiedy jestes przekonana, ze jestes taka brzydka, a potem zaczynasz patrzec inaczej i odkrywasz, ze tak naprawde przez caly czas bylas piekna. Takie zakonczenie bajki to chyba marzenie kazdej z nas. Ale nie kazdej bedzie to dane, no bo nie akzda z tych ''brzydul'' jest atrakcyjna.. Narzekasz na piersi; a ja np mam jedna wielkosci polowy twojej, a drugiej prawie nie ma. Taka mam roznice rozmiarow. To dopiero ohydnie wyglada.
Podsumowanie - masz cos z glowa, z postrzeganiem siebie. Zrzuc luski z oczu. Jak chcesz, to przeczytaj temat, ktory stworzylam, bo tez mam/mialam problem z akceptacja swojego wygladu. Ciekawe, czy twoj chlopak przezywa z toba 'pieklo', tak jak mial moj.
Poza tym slyszysz tyle komplementow, i co, myslisz,ze tak z chmur sie biora? Jesli masz ''cos' z wygladem to nie slyszysz wlasnie komplementow,ale zlosliwe komentarze. A jesli nie podobasz sie facetowi, to zwykle jakos to okazuje, np krytykuje cie albo nie chce sie kochac. Wszystko widac, po prostu.
Pewnie moglabym cie pocieszac tak jak wiele dziewczyn tutaj, ale nie mam tyle wewnetrznej sily, bo wciaz takie fotki sprawiaja, ze czuje sie gorsza..
PS Moj sposob, jak juz bylam na 'dnie' samooceny, byl taki, ze zaczelam bez ZADNYCH zastrzezen wierzyc we wszystkie pozytywne rzeczy, ktore o sobie slysze. I ''nagle'' dowiedzialam sie np., ze moj facet uwaza mnie za atrakcyjna, sliczna, ladna. To bylo troche wstrzasajace. Ale z porownywaniem sie do innych jeszcze nie wygralam, neistety 