Witam i proszę Was o spojrzenie chłodnym okiem na tą sprawę... poradę...
Ujme wszystko w telegraficznym skrócie.
Ciężki rozwód dla mnie(mąż zdradzał mnie-wprowadzil kochankę podczas trwania małżeństwa)Teraz walcze o mój wkład z majątku (pol domu)
Niestety mieszkam w malej miejscowości,gdzie mieszka ex mąż z kochanką...
Po rozwodzie poznałam jego-nazwijmy go Marcin.
Jest z innej części Polski.Zakochalismy się w sobie.Przyjezdzal(pracuje on za granicą)
Czyli kilka tygodni on w pracy ,gdy wracał caly czas ze mną.
W międzyczasie postanowiliśmy zamieszkać razem.Marcin długo się ubiegał o kredyt(w tych czasach jest bardzo trudno) i było duzo potyczek, nerwów -lacznie ponad 4mies.
Udało się-jest kredyt.Ale teraz zastanowiajace są ostatnie dwa tygodnie... okazało się, że jestem w ciąży (chcieliśmy tego obydwoje-robilismy to świadomie)
On jakby ostatni tydzień się oddalal... doszło do tego,ze gdy wracal do swojej miejscowości kilka dni temu(do wyprowadzki jest kilka dni)
Nie kwapił się,by przyjechać do mnie...i powstała sytuacja, która mnie ścięła.
Po zdradzie ex męża jestem uczulona juz na to.
Powiedzial,ze kolega się dobija do niego i oddzwoni....po godzinie napisałam do niego... odpisał,ze zaraz oddzwoni...nic cisza-dzwonie na jego nr....jest sygnał.Pisze mu...a on na to,ze rozmawia z kolegą z firmowego telefonu.Odczekałam i oddzwania po ponad 2h...jak mi Bóg świadkiem,gdy zamilkł w poniedziałek na caly dzien i nie odbierał...uwierzylam mu,ze byl na bazie.
Teraz PIERWSZY raz mówię -to wyslij mi zdj z połączeń, że rozmawiałeś z nim.Na co on,ze nie bo rozmawial z komunikatora
1 2022-07-24 18:42:14 Ostatnio edytowany przez Skubi (2022-07-24 18:44:34)
Cd...
ja mówię ok to wyslij z komunikatora,na co on ze nie bo go sprawdzam.
Jazde zrobilam bez trzymanki dalam mu 3min na wyslanie screena,ze byl ponad 2h z nim na linii (na firmowym hue hue) na "komunikatorze"
Napisałam mu,ze skoro ty sie bawisz to i ja idę się bawic-na co on stwierdził,ze pije alko i sie zaczęło...(nie jestem głupia nie pije w ciąży)
Odpalilam się, że wolę usunąć ciążę,ze jest zdrajcą.... wulgaryzmów nie przetaczam.
Mowilam ok to niech twoj kolega zadzwoni do mnie...na co on mi odpisywał ,ze zadzwoni do mnie rano jego kolega i "nie będzie miły"Nikt do tej pory nie dzwonił.
Dzwonil jeszcze okolo 3 w nocy . Wył tel...
Rano mu napisalam,ze to koniec...
On milczy-napisałam mu, żeby się okreslił w sprawie dziecka,bo cała ciąża i macierzyństwo spadło na mnie-cisza...
Ludzie ja jestem załamana,to moje pierwsze dziecko(jego też)Jestem spakowana,praca wypowiedziana, mieszkanie też...jestem przerażona...z resztą kogo ja oszukuje...jestem w czarnej dupie
Skubi współczuję sytuacji, bo wyglada na to, że facet nie traktuje Cię poważnie - ale czy przypadkiem sama nie prosiłaś się o takie kłopoty? ledwie co się rozwiodłaś a tu już nowa relacja i planujesz ciążę - z człowiekiem, którego ledwie co znasz... Powiedz, jak długo się znacie, pół roku czy mniej? bo tak mi to pachnie. Nic z tego nie będzie raczej, przykro mi. Nastaw się na samotne macierzyństwo lub zrób to, o czym wspominasz w końcówce posta. Może tak będzie lepiej.
I tak się kończy to, że nie przepracowałaś tej zdrady, nie dałaś sobie odpocząć tylko od razu bum, kolejny facet i przenosisz problemy ze starego związku do nowego.
Robiąc jazdę, że ma 3min na wysłanie screena pokazałaś brak własnej poczytalności i rozsądku. Zerwałaś z nim, więc on z Tobą już nie musi. A byłabym zaskoczona jakby chciał dalej z taką wariatką być w związku.
Czy macierzyństwo spadło na Ciebie? Nie. Sama sobie je na siebie zrzuciłaś.
Co możesz zrobić? Faceta przeprosić, o ile jeszcze będzie chciał z Tobą rozmawiać, opowiedzieć mu o powodach swojego zachowania i podjąć terapię. I dbać o to, żeby to się nie powtórzyło.
Skubi współczuję sytuacji, bo wyglada na to, że facet nie traktuje Cię poważnie - ale czy przypadkiem sama nie prosiłaś się o takie kłopoty? ledwie co się rozwiodłaś a tu już nowa relacja i planujesz ciążę - z człowiekiem, którego ledwie co znasz... Powiedz, jak długo się znacie, pół roku czy mniej? bo tak mi to pachnie. Nic z tego nie będzie raczej, przykro mi. Nastaw się na samotne macierzyństwo lub zrób to, o czym wspominasz w końcówce posta. Może tak będzie lepiej.
Szeptem jak ja się boję...mam skoki hormonów,mysli samobójcze...jestem tak słaba
Nie odpowiedziałaś, jak długo się znacie i w którym jesteś m-cu ciąży. I tak jak zauważyła Loka - ta ciąża i macierzyństwo nie spadły na Ciebie, tylko jak twierdzisz, sama tego chciałaś (i on ponoć też?).
Cd...
ja mówię ok to wyslij z komunikatora,na co on ze nie bo go sprawdzam.
Jazde zrobilam bez trzymanki dalam mu 3min na wyslanie screena,ze byl ponad 2h z nim na linii (na firmowym hue hue) na "komunikatorze"
Napisałam mu,ze skoro ty sie bawisz to i ja idę się bawic-na co on stwierdził,ze pije alko i sie zaczęło...(nie jestem głupia nie pije w ciąży)
Odpalilam się, że wolę usunąć ciążę,ze jest zdrajcą.... wulgaryzmów nie przetaczam.
Mowilam ok to niech twoj kolega zadzwoni do mnie...na co on mi odpisywał ,ze zadzwoni do mnie rano jego kolega i "nie będzie miły"Nikt do tej pory nie dzwonił.
Dzwonil jeszcze okolo 3 w nocy . Wył tel...
Rano mu napisalam,ze to koniec...
On milczy-napisałam mu, żeby się okreslił w sprawie dziecka,bo cała ciąża i macierzyństwo spadło na mnie-cisza...
Ludzie ja jestem załamana,to moje pierwsze dziecko(jego też)Jestem spakowana,praca wypowiedziana, mieszkanie też...jestem przerażona...z resztą kogo ja oszukuje...jestem w czarnej dupie
Jak najszybciej pogadaj z szefem w pracy, może da się wypowiedzenie cofnąć. Co to w ogole za pomysł, żeby w ciąży rezygnować z pracy? To samo z mieszkaniem, w te pędy rozmawiaj z wynajmującym, może można jeszcze sprawę odwrócić. Działaj, bo narobiłaś sobie takiego bigosu, że lepszego nie trzeba. Masz ty w ogole jakieś namiary konkretne na tego swojego kawalera? Bo jak on wypali za tę granicę, to będziesz szukała wiatru w polu, żeby dostać alimenty. Otrzeźwiej dziewczyno, bo teraz nie szkoda róż gdy płonie las.
Warto przeczytać jeżeli chciałabyś cofnąć to wypowiedzenie umowy o pracę. W skrócie: jeśli zaszłaś w ciążę zanim złożyłaś wypowiedzenie i w momencie składania wypowiedzenia nie wiedziałaś o ciąży to pracodawca powinien pozwolić Ci cofnąć wypowiedzenie.
Wygląda, że przerosła go ta ciąża... Jesteś emocjonalna, do tego co przeżyłaś, nie dziwi takie zachowanie, ale byłoby lepiej jakbyś go nie bombardowała, bo to przyniosło odwrotny skutek.
Być może potrzebował czasu na przetrawienie tej informacji i jak już to pewnie pili z tym kolegą.
Musisz się wyciszyć, pójdź na spacer, spotkaj się koleżanką... zapisz się na jogę.
Myśl teraz o sobie i dziecku, nie kontaktuj się z nim, musicie obydwoje ochłonąć.
Fakt że wybuchłaś aż za ostro, ale z drugiej strony - facet ewidentnie coś kręci! I brak reakcji gdy napisałas że to koniec.
Smutne.
Żal mi Ciebie ![]()
Ten facet to zwykły dzieciak którego przerosła dorosłość i odpowiedzialność.
Posłuchaj rad salomonki bo dobrze Ci piszę.
Fakt że wybuchłaś aż za ostro, ale z drugiej strony - facet ewidentnie coś kręci! I brak reakcji gdy napisałas że to koniec.
Smutne.
Żal mi Ciebie
Ja myślę, że on po wcześniejszych awanturach to odetchnął z ulgą po takiej wiadomości.
Nie odpowiedziałaś, jak długo się znacie i w którym jesteś m-cu ciąży. I tak jak zauważyła Loka - ta ciąża i macierzyństwo nie spadły na Ciebie, tylko jak twierdzisz, sama tego chciałaś (i on ponoć też?).
Szeptem 9 miesięcy ok odpowiem Wam wszystkim ,a wiec po kolei...
I tak się kończy to, że nie przepracowałaś tej zdrady, nie dałaś sobie odpocząć tylko od razu bum, kolejny facet i przenosisz problemy ze starego związku do nowego.
Robiąc jazdę, że ma 3min na wysłanie screena pokazałaś brak własnej poczytalności i rozsądku. Zerwałaś z nim, więc on z Tobą już nie musi. A byłabym zaskoczona jakby chciał dalej z taką wariatką być w związku.
Czy macierzyństwo spadło na Ciebie? Nie. Sama sobie je na siebie zrzuciłaś.Co możesz zrobić? Faceta przeprosić, o ile jeszcze będzie chciał z Tobą rozmawiać, opowiedzieć mu o powodach swojego zachowania i podjąć terapię. I dbać o to, żeby to się nie powtórzyło.
Hmmm probowalam...ale on jest nagle wciąż niedostępny....czasem oddzwania...teraz znów milczy.Dla mnie to jest mało dojrzałe,gdy w grę wchodzi dziecko....W pewnych godzinach jest niedostępny
Skubi napisał/a:Cd...
ja mówię ok to wyslij z komunikatora,na co on ze nie bo go sprawdzam.
Jazde zrobilam bez trzymanki dalam mu 3min na wyslanie screena,ze byl ponad 2h z nim na linii (na firmowym hue hue) na "komunikatorze"
Napisałam mu,ze skoro ty sie bawisz to i ja idę się bawic-na co on stwierdził,ze pije alko i sie zaczęło...(nie jestem głupia nie pije w ciąży)
Odpalilam się, że wolę usunąć ciążę,ze jest zdrajcą.... wulgaryzmów nie przetaczam.
Mowilam ok to niech twoj kolega zadzwoni do mnie...na co on mi odpisywał ,ze zadzwoni do mnie rano jego kolega i "nie będzie miły"Nikt do tej pory nie dzwonił.
Dzwonil jeszcze okolo 3 w nocy . Wył tel...
Rano mu napisalam,ze to koniec...
On milczy-napisałam mu, żeby się okreslił w sprawie dziecka,bo cała ciąża i macierzyństwo spadło na mnie-cisza...
Ludzie ja jestem załamana,to moje pierwsze dziecko(jego też)Jestem spakowana,praca wypowiedziana, mieszkanie też...jestem przerażona...z resztą kogo ja oszukuje...jestem w czarnej dupieJak najszybciej pogadaj z szefem w pracy, może da się wypowiedzenie cofnąć. Co to w ogole za pomysł, żeby w ciąży rezygnować z pracy? To samo z mieszkaniem, w te pędy rozmawiaj z wynajmującym, może można jeszcze sprawę odwrócić. Działaj, bo narobiłaś sobie takiego bigosu, że lepszego nie trzeba. Masz ty w ogole jakieś namiary konkretne na tego swojego kawalera? Bo jak on wypali za tę granicę, to będziesz szukała wiatru w polu, żeby dostać alimenty. Otrzeźwiej dziewczyno, bo teraz nie szkoda róż gdy płonie las.
Salomonka mieszkanie wynajmuje mi Przyjaciółka...problem w tym, że wierzącą w Boga baaaardzo boję się jej reakcji
madoja napisał/a:Fakt że wybuchłaś aż za ostro, ale z drugiej strony - facet ewidentnie coś kręci! I brak reakcji gdy napisałas że to koniec.
Smutne.
Żal mi CiebieJa myślę, że on po wcześniejszych awanturach to odetchnął z ulgą po takiej wiadomości.
Serio???
Ok bo i ja milcze teraz... chciał dziecka...przed był zawsze teraz unika
madoja napisał/a:Fakt że wybuchłaś aż za ostro, ale z drugiej strony - facet ewidentnie coś kręci! I brak reakcji gdy napisałas że to koniec.
Smutne.
Żal mi CiebieJa myślę, że on po wcześniejszych awanturach to odetchnął z ulgą po takiej wiadomości.
Serio???
Ok bo i ja milcze teraz... chciał dziecka...przed był zawsze teraz unika
Kobiety on unika mnie...dzisaj znowu,mial coś zrobic adekwatnie kredytu ,ale NIE..niby mial być o 11w banku ,ale się zastanawial....15:17 pisze mi ..
Jestem w banku
...po czym o 15:50 okazuje się,ze nie...bo "musi się zastanowić"
Ten facet to zwykły dzieciak którego przerosła dorosłość i odpowiedzialność.
Posłuchaj rad salomonki bo dobrze Ci piszę.
Boje się tego co mnie czeka.... nienawidzę siebie
Ten facet to zwykły dzieciak którego przerosła dorosłość i odpowiedzialność.
Posłuchaj rad salomonki bo dobrze Ci piszę.
Boje się tego co mnie czeka.... nienawidzę siebie
Serio i kobietę może przerosnąć.Obiecywal co innego
Wygląda, że przerosła go ta ciąża... Jesteś emocjonalna, do tego co przeżyłaś, nie dziwi takie zachowanie, ale byłoby lepiej jakbyś go nie bombardowała, bo to przyniosło odwrotny skutek.
Być może potrzebował czasu na przetrawienie tej informacji i jak już to pewnie pili z tym kolegą.
Musisz się wyciszyć, pójdź na spacer, spotkaj się koleżanką... zapisz się na jogę.
Myśl teraz o sobie i dziecku, nie kontaktuj się z nim, musicie obydwoje ochłonąć.
Co to da? Wierzyłam,ze oboje tego chcemy...on ponownie milczy...ja nie mam sił.Czy mam pretensje:Tak
Szeptuch napisał/a:Ten facet to zwykły dzieciak którego przerosła dorosłość i odpowiedzialność.
Posłuchaj rad salomonki bo dobrze Ci piszę.Boje się tego co mnie czeka.... nienawidzę siebie
Serio i kobietę może przerosnąć.Obiecywal co innego
Po co tracisz czas na rozterki o tym, co on ci obiecywał. Oboje sobie dowaliliście do pieca, ale fakt że powołaliście dziecko na świat tak beztrosko i kompletnie bez mózgu, to wasza wspólna sprawa. To, że facet wiedząc że jesteś w ciązy nawet się nie zająknie żeby jakoś się określić, to naprawdę mega nie w porządku jest.
Przestań liczyć na niego tylko się ogarnij, bo im dłużej chlipiesz w poduszkę i nic nie robisz w swojej i dziecka sprawie tym gorzej dla ciebie i dziecka.
Teraz przede wszystkim ty jesteś ważna i twoja przyszłość z dzieckiem. Jak on będzie kiedyś chciał do was dołączyć to świetnie, ale przed tym będzie musiał powtórzyć egzamin który teraz oblał niemiłosiernie. Zajmij się sobą i przestań płakać. limit problemów które sobie narobiłaś już wyczerpałaś i tak o tym myśl.