Jak myślicie ? Czy osoba, która ma toksyczne zachowania, jest w stanie zmienić sie chodząc na spotkania z psychoterapeuta i pracując nad sobą ? Czy jest to odrazu z góry przegrana sprawa ?
A może, któreś z Was przeszło przez taki przypadek, że dzięki terapii i pracy osoba Wam bliska stała się bardziej empatyczna, mniej nerwowa i inaczej spojrzała na wszystko w koło ?
Albo, któreś z Was było taka osoba z przejawem "toksyka" , gdzie pod wpływem jakiś wydarzeń spojrzało surowiej na siebie i podjęło pracę zmiany. I co na to Wasi partnerzy ?
Pytam, ponieważ właśnie napotkałam ostry zakręt z przeszkodami (myśli, analiza, trudne wybory) na swojej drodze. Szukam czegoś co mnie nakieruje.
Pozdrawiam ☺️
Jak myślicie ? Czy osoba, która ma toksyczne zachowania, jest w stanie zmienić sie chodząc na spotkania z psychoterapeuta i pracując nad sobą ? Czy jest to odrazu z góry przegrana sprawa ?
A może, któreś z Was przeszło przez taki przypadek, że dzięki terapii i pracy osoba Wam bliska stała się bardziej empatyczna, mniej nerwowa i inaczej spojrzała na wszystko w koło ?
Albo, któreś z Was było taka osoba z przejawem "toksyka" , gdzie pod wpływem jakiś wydarzeń spojrzało surowiej na siebie i podjęło pracę zmiany. I co na to Wasi partnerzy ?
Pytam, ponieważ właśnie napotkałam ostry zakręt z przeszkodami (myśli, analiza, trudne wybory) na swojej drodze. Szukam czegoś co mnie nakieruje.
Pozdrawiam ☺️
Czym według Ciebie są te toksyczne zachowania ?
Pytam bo to bardzo ogólne i moim zdaniem takie diagnozy bywają bardzo często przesadne i nadużywany jest ten termin "toksyk".
Są przecież najprzeróżniejsze zaburzenia.
Niektóre bardzie jpodatne na terapię inne nie to też indywidualna sprawa .
Kto wystawił diagnozę tej osobie?
Czy ta osoba wyraża dobrowolną chęć do terapii dla siebie samej na pierwszym miejscu ,to jest ważne jeżeli chodzi o motywację i powodzenie na terapii .
Jedne osoby tak, drugie nie. Zależy od samoświadomości danej osoby i czy zarzuty są prawdziwe czy jednak nad wyrost. I czy dana osoba jest na siłach cokolwiek zmienić w sobie. Jakie ma warunki. Za dużo zmiennych. Co czyni tą osobę toksyczną? Terapia hmm… tak samo. Może pomoże a może nie. Loteria.
Mala1207 napisał/a:Jak myślicie ? Czy osoba, która ma toksyczne zachowania, jest w stanie zmienić sie chodząc na spotkania z psychoterapeuta i pracując nad sobą ? Czy jest to odrazu z góry przegrana sprawa ?
A może, któreś z Was przeszło przez taki przypadek, że dzięki terapii i pracy osoba Wam bliska stała się bardziej empatyczna, mniej nerwowa i inaczej spojrzała na wszystko w koło ?
Albo, któreś z Was było taka osoba z przejawem "toksyka" , gdzie pod wpływem jakiś wydarzeń spojrzało surowiej na siebie i podjęło pracę zmiany. I co na to Wasi partnerzy ?
Pytam, ponieważ właśnie napotkałam ostry zakręt z przeszkodami (myśli, analiza, trudne wybory) na swojej drodze. Szukam czegoś co mnie nakieruje.
Pozdrawiam ☺️Czym według Ciebie są te toksyczne zachowania ?
Pytam bo to bardzo ogólne i moim zdaniem takie diagnozy bywają bardzo często przesadne i nadużywany jest ten termin "toksyk".
Są przecież najprzeróżniejsze zaburzenia.
Niektóre bardzie jpodatne na terapię inne nie to też indywidualna sprawa .
Kto wystawił diagnozę tej osobie?
Czy ta osoba wyraża dobrowolną chęć do terapii dla siebie samej na pierwszym miejscu ,to jest ważne jeżeli chodzi o motywację i powodzenie na terapii .
Chodzi o zachowania egoistyczne, obwinianie daną osobę o brak swojej własnej motywacji do działań w swoim życiu , odwracanie kota ogonem i zrzucanie winy na drugą stronę podczas, gdy to ona zaczęła kłótnie. Robienie z siebie ofiary, mówienie rzeczy , które są słabościami drugiej osoby wiedząc , że ja to zrani. Chcenie brania wszystkiego, a nie dawania nic w zamian uważając jednakże, że dają Wszystko. I tego typu zachowania.
Sprecyzuje.
Jeśli dana osoba sama doszła do tego , że jej zachowania są tosyczne i wyniszczające psychicznie drugą osobę i zaczęła terapię , to czy ma to szanse powodzenia.
Sprecyzuje.
Jeśli dana osoba sama doszła do tego , że jej zachowania są tosyczne i wyniszczające psychicznie drugą osobę i zaczęła terapię , to czy ma to szanse powodzenia.
Tak jak najbardziej ,taka motywacja jest bardzo dobra a nawet najlepsza bo tak jak napisałem jest dobrowolna pod wpływem jakiejś już świadomości a to zawsze dobre rokowanie w terapii bo jakiś zalążek zrozumienia zaczyna się rozwijać .
Ah, znam takiego typa. Jest może spod znaku małpy? ![]()
A tak serio… Jeśli jest tego świadomy i sam poszedł na terapię to ma dużo większe szanse. Ale jaka jest jego motywacja?
Ah, znam takiego typa. Jest może spod znaku małpy?
A tak serio… Jeśli jest tego świadomy i sam poszedł na terapię to ma dużo większe szanse. Ale jaka jest jego motywacja?
Z tego co mi wiadomo to zrozumienie z jego strony jakim był dupkiem, jak marnował własny czas nic nie robiąc ze swoim życiem tylko narzekając no i dla kobiety, która rzekomo bardzo kocha i nie wyobraża sobie bez niej życia.
Dla kobiety, hmm… może na pokaz? Może pod szantażem? Może sam… W każdym razie, charakteru mu nie zmienią na terapii ale może dowie się czemu zachowuje się jak dupek, jakie są tego przyczyny i jak to przepracować. Trzymam kciuki. Może mu się uda, jeśli jego chęci są szczere i starczy mu wytrwałości i cierpliwości. Rzadko jednak dzieje się to szybko, zazwyczaj to trwa lata, najlepiej lata doświadczeń, nie tylko terapia.
Mój były dupek się trochę zmienił, trochę zestarzał, trochę odwłok uspokoił, wszystko trochę, troszeczkę… ale nie dla mnie… inna go teraz sztorcuje XD
To Twój chłopak?
Moja matka jest mniej toksyczna wobec mnie. Powód? Traumatyczne wydarzenia, dojrzałość, moje stawianie granic i rozmowy, w których wyjaśniałam co czuję. Najwyraźniej dojrzała do tego, by to usłyszeć i uzględnić. Zajęło jej to tylko 20 lat...
Jeśli dowiedziałabym się, że mam toksyczne (albo po prostu nieciekawe) zachowania wobec innych, i chciała je zmienić, to poszukałabym wskazówek u terapeuty. Sami zazwyczaj mamy bardzo ograniczony ogląd na siebie (do tego stopnia, że nie czaimy, że nasze zachowania są toksyczne). Więc "samodzielna praca nad sobą" jest wygodną wymówką na nic nie robienie. Zmiany dokonują się w relacjach, a nie w przyglądaniu się sobie.
DeepAndBlue napisał/a:Ah, znam takiego typa. Jest może spod znaku małpy?
A tak serio… Jeśli jest tego świadomy i sam poszedł na terapię to ma dużo większe szanse. Ale jaka jest jego motywacja?
Z tego co mi wiadomo to zrozumienie z jego strony jakim był dupkiem, jak marnował własny czas nic nie robiąc ze swoim życiem tylko narzekając no i dla kobiety, która rzekomo bardzo kocha i nie wyobraża sobie bez niej życia.
Na początku zastanawiałam się czy piszesz o sobie czy o kimś. Bo jakbyś pisała o sobie, to napisałabym Ci, że tak, jak się ciężko lracuhe to zawsze można cos zmienić.
Ale heżeli piszesz o swoim partnerze, to jedyne co powiem to dobrze, że poszedł na terapię, ale ja i tak nie czekałabym na zmiany tylko bym się odcięła. Zmiany często przychodzą w wielkim bólu osoby ranionej, toksyk często wraca do starych schematów, ja bym się nie męczyła. No chyba, że macie 4 dzieci i 30 lat stażu, to wtedy może. Jeżeli nie jesteście razem długo to on niech idzie na terapię, a Ty zdrowiej z tego związku oddzielnie.