Witam.
Karol 26 lat
Byłem w związku z kobietą ponad 3 lata zdradziła mnie, wyśmiała że jestem brzydki, że jak mogła ze mną być itd wpadłem w ciężką depresję czułem się do niczego chodziłem na terapie psychologiczną przez ponad rok. Udało mi się pozbierać, wszystko wydawało się iść w dobrą stronę. Poznałem piękną dziewczynę zakochałem się, później dowiedziałem się że ma dziecko ale o dziwo mi to nie przeszkadzało i postanowiłem to udźwignąć. Spotykaliśmy się ponad 4 miesiące na jaw zaczely wychodzić nierozwiązane sytuacje z jej przeszłości ( sprawy o alimenty, o spotykanie się z dzieckiem itd) zaczela mnie tym obarczać, wychodziły spore niespójności w tym co mówi o przeszłości z były... Czułem że ją kocham ale postanowiłem się rozstać. Powiedziałem jej że choć jestem mężczyzną to nie udźwignę jej problemów, że nie chcę być jej poduszką do płakania. Że jeśli sobie wszystko po układa będziemy mogli spróbować znów.
Co jakiś czas do mnie pisała dzwoniła, a ja to olewalem. Niedługo będzie dwa lata jak się z nią rozstałem. Wczoraj do mnie napisała i tak mi się cholernie miło zrobiło że jeszcze o mnie pamięta w sumie ja o niej też nie zapomniałem bo gdy w tym czasie próbowałem z innymi to nie czułem nic do nich. Nie mam charakteru samca alfy relacje staram się tworzyć bardziej przyjacielskie, nie mogę powiedzieć nie ta to inna bo wciąż coś do niej czuję. Mam mętlik w głowie bo jeśli się do niej odezwę to znów narobię jej nadziei. Chciał bym z nią być ale jeśli znów zacznie kręcić i będzie pełno niespójności ? Nie wiem co robić bo nie mogę się w nikim innym zakochać?
PS. Jestem brzydki.