Witam wszystkich.Moje małżeństwo trwa od 2 lat i już mam go serdecznie dosyć!!Mój maż ciągle mnie się czepia,na każdym kroku kontroluje a ja nie mogę już dłużej tego wytrzymać.Ciągle słyszę że jestem i zachowuje się jak gówniarz (mam 26 lat), poniża mnie przy znajomych i obcych ludziach np: ''jak Coś ci się nie podoba to S.....LAJ, płaci za wszystkie zakupy i tylko on ma pieniądze gdyż jego zdaniem musiałby być idiotą żeby oddawać mi swoje ciężko zarobione pieniądze (jest taksówkarzem) Nie bardzo mogę spotykać się ze znajomymi bo nie są odpowiedni dla mnie i on ich nie lubi zresztą oni jego też wiec została mi tylko jedna kumpela która odwiedza mnie w domu bo reszta nie chce do mnie przychodzić jak jest w domu mój maż.Kiedy jadę gdzieś autobusem to ciągle dzwoni i pyta gdzie jestem a do tego wyskakuje mi z tekstem zrób zdjęcie!!!A najlepiej w tej chwili żeby data i godzina się zgadzały!!! I do tego sporo pije lecz ja tez czasem pójdę z nim na piwo czy dwa i na tym koniec a on dopiero zaczyna swoja 3-dniówkę a jak wytrzeźwieje to mówi ze to moja wina ze on pije bo ja to powinnam się zaszyć bo nie mogę wytrzymać bez alkoholu aj żeby to opisać to doby by zabrakło normalnie jakaś masakra a może to ze mną jest coś nie tak przecież nie jestem ideałem jak mam się uwolnić ???
Przede wszystkim nie możesz siebie obwiniać, z Tobą wszystko jest w porządku, za to Twój mąż najwyraźniej ma problemy z całym światem. Z tego, co piszesz rozmowy z twoim mężem raczej nie przynoszą skutków, może więc warto byłoby zwrócić się o pomoc do rodziny lub przyjaciółki. Teraz liczy się dla Ciebie wsparcie innych osób, a na pewno dasz radę. Trzymam kciuki.
No niestety rozmowy skutku nie przynoszą i jest coraz gorzej a i jeszcze jedno ja jemu musze oddawac pieniadze ktore dostaje na corke z poprzedniego zwiazku bo on za darmo to mnie i corki(6l) nie bedzie utrzymywal!
może mogłabyś się gdzieś wyprowadzić, dać mu do zrozumienia, że to nie przelewki. A sama odpocząć i nabrać sił do walki.
przed slubem tez sie tak zachowywal?
Ciekawa jestem odpowiedzi na pytanie POW. Czy to jego diametralna zmiana od czasu małżeństwa, czy wczesniej też tak było? Dziwię Ci się że masz jeszcze siłę być z tym kimś. Masz szacunek do siebie? Więc nie pozwalaj sobie na takie traktowanie. Przecież to obłęd! Jeśli rozmowy nie przynoszą żadnego skutku to ja, zamiast dalej dawać się poniżać, od razu wystawiłabym jego walizki za drzwi bez możliwości powrotu.
Nie wiem co to za maniera wybierania komuś przyjaciół. To TWOI przyjaciele i masz święte prawo spotykać się z nimi kiedy chcesz, po co chcesz i gdzie chcesz. A jak nie umie opanować "zazdrości", to niech idzie do psychologa i z tym coś zrobi. Obrałam to słowo w cudzysłów, bo nie wiem czy to zazdrość, czy tylko potrzeba kontrolowania i manipulowania drugą osobą. Widzę, że trafiłaś na totalnego ignoranta, który ma gdzieś Twoje uczucia i nie ma do Ciebie za grosz szacunku.
Uciekaj jak najdalej. Złóż pozew o rozwód, żyjąc z tym człowiekiem tylko zmarnujesz sobie życie. Nie łudź się, że się zmieni, że rozmowy coś dadzą - po prostu od niego odejdź.
Przed ślubem tez tak bylo tyle ze nie dochodzilo do wulgaryzmu poprostu sterowal mna jak chcial a ja bylam posluszna jak baranek pewnie wtedy jeszcze tego nie zauwazalam ze jest cos nie tak az w pewnym momencie zaczelam sie stawiac ze nie godze sie z tym i tamtym ze chce sama podjac jakas decyzje i nie chce zeby to on ciagle podejmowal je za mnie bo praktyczne to nie mialam nic do powiedzenia a teraz nie ma dnia zeby nie bylo o cos awantury i wiecie co zauwazylam ze dostaje furii kiedy sie z nim nie zgadzam mam inne zdanie na jakis temat probuje zmieniac moje plany np dotyczace tego co bede dzis robila bo on uwaza ze powinnam albo np nie isc do kolezanki albo siedziec w domu i robic cos innego a kiedys jak pojechalam z bratem i mama do sklepu i mu o tym nie powiedzialam to zrobil mi taka awanture ze az wstyd bylo mi przed rodzina!!!Chodzi poprostu o to ze on wymaga tego ze ja na biezaco musze mu sie spowiadac z kazdej minuty gdzie jestem i co robie albo np dlaczego nie wsiadlam do autobusu na tym przystanku tylko innym bo wedlug niego powinnam tam gdzie on chce a nie ja !!
misia - ja podzielam zdanie Anemonne w 100% -uciekaj jak najdalej.
młoda jesteś i możesz sobei ułożyć życie z kimś kto będzie cię szanował i kochał. najtrudniej jest podjąć decyzję -ale nie ma no czekać, nie masz przyszłości u boku tego faceta
Misia, trafiłaś na faceta, który nie traktuje Cię jak partnerkę tylko jak popychadło. Tym bardziej, że masz dziecko z poprzedniego związku - niektórzy mężczyźni niestety uważają, że taka kobieta to gorsza partia i że wyrządzają jej łaskę tym, że się nią postanowili zainteresować.
Więc tutaj nie ma innej możliwości jak zakończyć ten poniżający związek, podziękować Panu i Władcy za łaskawe poświęcenie Ci 2 lat swojego wartościowego życia, zabrać dziecko i zwiewać jak najdalej!
Hmm naprawdę nie rozumiem niektórych kobiet. Gdybym ja powiedział do swojej ukochanej S....LAJ jak to napisałaś prawdopodobnie byłby to pierwszy i ostatni raz. Musiałbym się długo prosić o możliwość złożenia przeprosin. A jakbym mówił, że ma zrobić zdjęcie by zgadzała się data i godzina prawdopodobnie przy najbliższej okazji dostałbym taki wykład, że szybko bym się opamiętał. Związek to szacunek dwojga ludzi - dwojga równych sobie ludzi. Ja szanuję Ciebie, a Ty mnie. Możemy się spierać, nie zgadzać, mięć inne poglądy na wiele kwestii, ale pewnych granic nie przekraczamy.
W Twoim związku jest inaczej. Skoro już zdarzały się podobne akcje przed ślubem, to po prostu nie masz co liczyć, że będzie lepiej. Albo żądaj szacunku i twardo egzekwuj to żądanie albo daruj sobie życie z takim człowiekiem. Choćby dla dobra dziecka, dla którego to Ty jesteś największym autorytetem i nie powinno oglądać jak ten autorytet jest nieustannie poniżany. Niestety ktoś dosadnie określił tutaj Twoją rolę w tym związku i miał sporo racji. Pomyśl jak widzisz swoje życie za 5 lat, za 10 lat.