Spotkałam się z następującą definicją zaufania:
Zaufanie to przekonanie, że druga strona jest uczciwa wobec nas w swoich zamiarach i działaniach.
Problem w tym, że raz utracone zaufanie jest później bardzo trudno odbudować, a bywa, że jest to zupełnie niemożliwe. Istotą problemu wydaje się być również fakt, że tak naprawdę zaufanie buduje się latami, a wystarczy jeden błąd, jedno potknięcie, aby je utracić. Dlaczego tak jest? Dlaczego człowiek nie potrafi wybaczyć, zapomnieć i ponownie obdarzyć drugą stronę zaufaniem? Co powoduje, że niepokój w nas pozostaje, stajemy się ostrożniejsi, zaczynamy kontrolować?