Rozwód - potrzebuję wsparcia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Witajcie.
Mimo wsparcia rodziny, mimo leków przestaję dawać radę.
Mąż (choć to słowo nie przechodzi mi przez usta) zostawił mnie i dzieci (13 i 6 lat) 2 miesiące temu. Tak po prostu któregoś dnia wrócił, potem się spakował, powiedział że ma dość i wyszedł.
13 lat małżeństwa, 15 lat znajomości. Przekreślił.
Potem dostałam pisemko z sądu. 1 rozprawa za 4 tygodnie. Chce mi zabrać syna, córkę mam sobie wziąć ja. Choć może teraz zmienił zdanie.
Nie pomaga mi w żaden sposób. Rozpieszcza dzieci, nic od nich nie wymaga, zabiera ich do sal zabaw, fast foodów, kina. Zostawił mi stosik niezapłaconych rachunków.
Dzieci strasznie się zmieniły. Córka wpadła w depresję, często mówi o śmierci, że nie chce żyć, że jakby jej nie było, to byłoby nam wszystkim lepiej. Przejawia agresję w stosunku do brata. Nie wiem, jak mam sobie z nią poradzić. Odmawia rozmów z psychologiem, nawet jak pani przyjdzie do nas do domu, to się nie odzywa. Potem na mnie krzyczy, że po co wpuściłam tą "idiotkę" do domu.
Synek z na prawdę poukładanego, mądrego dziecka zrobił się płaczliwy, nie pozwoli sobie nic wytłumaczyć, urządza histerią za każdym razem jak mu czegoś odmawiam.
A ja czuję, jakbym miała za sekundę umrzeć. Kiedyś kochałam tak bardzo, że nie mogłam bez niego oddychać. Teraz nie mogę oddychać jak o nim pomyślę. Jak pomyślę o tych wszystkich krzywdach, które nam wyrządził. I tych wszystkich, które dopiero zamierza.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Cieszę się, że napisałaś na forum o tej trudnej dla Ciebie sytuacji. To już jakiś krok. Wiele jest tutaj przykładów kobiet, które mimo wielkich krzywd ze strony mężów/chłopaków  miały siłę, żeby się podnieść. Ja dopiero tutaj zdałam sobie sprawę, że kobiety potrafią naprawdę wiele znieść. Wierzę, że i Tobie się to uda.
Rozwód to wyjątkowo trudna sprawa, tym bardziej, jeśli w grę wchodzą dzieci. Jest tym ciężej, jesli są w wieku dojrzewania i potrzebują obojga rodziców. Musisz dużo rozmawiać z dziemi. Mimo, że nie mówią tego głośno, potrzebują wsparcia. Bardzo dobrze, że zdecdydowałaś się na psychologa. Jego opinia na pewno będzie miała duży wpływ na tok rozprawy. O "tatusiu" nie będę się wypowiadać, bo na forum nie wolno używać obraźliwych określeń. Powiem Ci tylko, że zachowanie Twojego synka jest typowe dla tej sytuacji- tata na wszystko pozwala, a mama nie. Stąd ten bunt i płacz. Bo mama wychowuje, a tata rozpieszcza. Sama powinnaś iść do psychologa (jeśli jeszcze nie byłaś) i nauczyć się żyć w tej trudnej sytuacji. Pozdrawiam Cię i życze wytrwałości! :*

3 Ostatnio edytowany przez mola (2010-05-04 14:56:54)

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Witaj samaja

Jeśli chodzi o dzieci,to nie odbierze Ci żadnego.Musiała byś być alkocholiczką lub kobietą lekkich obyczajów (to wtedy tak).Ja przeszłam rozwód i rozumiem Cię doskonale,byłam w bardzo podobnej sytuacji,ale z jednym dzieckiem.Syn miał wtedy 11 lat.Psycholog naprawdę pomaga i jeśli boisz się rozpraw to weż sobie adwokata np.z urzędu.Ja miałam i wygrałam,wszystko było z winy byłego męża,pomimo,że on wniósł wniosek rozwodowy.Nie poddawaj się,bo masz dla kogo żyć,a każde dziecko przeżywa rozwód rodziców-nie ma na to lekarstwa.Będzie dobrze.
Pisz i wyrzucaj z siebie nawet najmniejszy problem.Słońce zaświeci znów dla Ciebie i Twoich dzieci.Życzę wiary w lepsze jutro i nadziei.

4

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

P&P bardzo się mylisz. Takie zachowanie 6-latka nie bunt przeciwko faktowi, że mama pozwala na mniej niż tata. To jest bunt przeciwko rozpadowi rodziny. Dziecko jest na tyle duże, że rozumie, że nie będzie już miał mamy i taty i na tyle małe, że nie potrafi zrozumieć przyczyny.

Samaja - potwornie trudna dla Ciebie sytuacja. Musisz ją jakoś przetrwać. Mimo, że sama wariujesz z rozpaczy musisz skupić się na dzieciach, wyjaśnić im, zwłaszcza młodszemu, że to nie ich wina. Bo dzieci będą sobie tłumaczyły, że na pewno one są przyczyną rozpadu małżeństwa rodziców, że na pewno rodzice ich nie kochają itp... Nie napisałaś niestety, dlaczego Twój mąż "miał tego dość" i czego miał dość, czy wcześniej działo się źle, czy były jakieś przesłanki, które mogły zwiastować tak drastyczny krok?

5

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Z punktu widzenia psychologicznego problem jest bardzo trudny.Wynika z wielu spraw,jednak z czasem ulegnie rozwiązaniu.Dzieciom się nie dziwię bo one najbardziej cierpią na tym wszystkim.Zachowanie ich jest  adekwatne do sytuacji(syndrom rozwodzących się rodziców)Wymaga wiele spokoju(wiem że to trudne ale uważam,że możesz sobie dać z tym radę)wielu rozmów spokojnych i rzeczowych.Musisz znaleźć adwokata(specjalistę od spraw rodzinnych)który będzie współpracował z psychologiem.Taka współpraca przyniesie dla was  więcej.To co mąż sobie zakłada nie ma znaczenia,gdyż sąd kieruje się dobrem dzieci a nie to co sobie rodzice zaplanują przy rozwodzie.Odejście męża stawia go w trudnym położeniu gdyż rozwód może być orzeczony z jego winny ale również o ograniczenie praw rodzinnych i spotykania się z dziećmi przy współudziale osoby trzeciej(duża w w tym rola naświetlenia sprawy przez psychologa,który też powinien wystąpić w sądzie,można też wystąpić o sądowny nakaz badania psychologicznego dzieci,zresztą dobry adwokat wie jak te sprawy się prowadzi)Przy orzeczeniu winy męża wszystkie koszty zostaną zniesione na męża(oprócz alimentów na dzieci możesz wystąpić o alimenty na siebie)Problemy psychologiczne są do rozwiązania jak się skończy rozwód kiedy wasze życie się unormuje,więcej musisz zająć się dziećmi otoczyć ich opieką,aby czuły twoją opiekę(dla nich świat się wali)rozmawiaj dużo z dziećmi i nie okazuj słabości,musisz być silna,a na pewno dasz sobie radę.Pisz tu na forum a na pewno zawsze uzyskasz  wsparcie.Pamiętaj dla ciebie świat się nie wali,jesteś matką i masz obowiązki a z czasem i dla ciebie nastaną lepsze dni,to tylko z początku wygląda tak strasznie.(Rozmawiaj też dużo z psychologiem,który ci powie jak trafić do dzieci)Pozdrawiam i Powodzenia

6

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Dziękuję Wam wszystkim smile
Strasznie dziś jestem zeźlona. Bo "mąż" sobie przypomniał że ma dzieci (mam wrażenie że ktoś nim kieruje). Wczoraj zabrał ich na 2 godziny. Dziś znowu chce ich zabrać. Mimo że mówię, że się nie zgadzam, że mam inne plany, on się upiera że przyjedzie i weźmie i koniec. Obawiam się, że za jakieś pół godziny będę miała piekło w domu...

Z dziećmi staram się rozmawiać jak najwięcej, tylko słów mi już brakuje. Trudno jest mi mówić o ich tatusiu dobrze, a jeszcze trudniej tłumaczyć jego postępowanie, które jest dla mnie zupełnie irracjonalne. Jest we mnie tyle nienawiści do niego i tyle tęsknot za tym jak kiedyś było cudownie. Nie rozumiem tej jego zmiany, jakby w ciągu kilku tygodni stał się zupełnie innym człowiekiem.
Boję się tych badań psychologicznych, bo teraz to ja jestem ta zła, ta co każe coś robić, wymierza kary za złe zachowanie, stawia zakazy. Tatuś tylko się bawi, kupuje, rozpieszcza i teraz jest cacy. Teraz dzieci już nie pamiętają jak na nich krzyczał, jak bił...

Adwokata mam, sama bym się bała stanąc przed sądem i bronić. Język by mi kołkiem stanął...

7

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

samaja
Widzisz,właśnie na tym polega rola psychologa aby wychwycić takie postępowanie męża,który chwilowo jest wspaniałym i wyrozumiałym tatusiem.Udawaj,że tego nie widzisz ale bądź stanowcza,robi to specjalnie aby pokazać dzieciom jaki jest dobry a mama zła.Tylko że taka dwulicowa rola szybko wyjdzie na jaw i to tatusiowi się znudzi.Niech dzieci idą z ojcem,pozwalaj,nie walcz z tym bo i tak widzę że nie dajesz sobie z tym rady.A tylko Ty tracisz nerwy a i wychodzisz na "zołżę"Pamiętaj nie nastawiaj negatywnie dzieci do ojca,to jest bardzo zła metoda.O Twoich odczuciach nie mów dzieciom,to są sprawy tylko między tobą a mężem.Dzieci szybo można przekupić ale wszystko do czasu.Kontroluj ale z dystansem.Pamiętaj spokój,złość nie pomorze a tylko zaszkodzi.

8

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

A może mąż miał powody do tego żeby tak postąpić? Zapomniałaś w tym wszystkim chyba że kij ma dwa końce. Czy aby nie było w tym dużej Twojej winy?

9

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Ile razy się pozbieram, poukładam te puzzle, którymi jest moje serce. To zrobi coś, po czym rozlatuję się na kawałeczki. Obejrzałam sobie wczoraj namiętne fotki jego nowej dziewczyny. Jakby mi ktoś pół wnętrzności wyrwał. Ból pooperacyjny przy tym, który teraz odczuwam to pikuś. Niestety nie mogę mu nic udowodnić...
Do rozprawy coraz bliżej. Boję się, że na sali wpadnę w histerię, taką jak wczoraj... boję się, że po prostu tam umrę...

10

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Nie umrzesz, nie wpadniesz w histerię. Dasz sobie radę. Przeciez nie zrobisz z siebie idiotki przy nim?? Masz wejść na salę z podniesioną głową, grobową miną i pokazać facetowi jaka kobietę traci. A w domu popłaczes sobie do poduszki, ale dopiero jak dzieci usną.

11

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Strasznie Ci wspólczuję:( To musi byc potworne, gdy ktoś komu ufamy wycina nam taki numer:( Domyslam się, że powodem wyprowadzki męża jest nowa pani...? Jeśli masz dobrego adwokata to powiedz mu jak się czujesz i poproś o radę, jak się zachowywać na rozprawie. On takich zalamanych żon widział juz setki, może coś ci podpowie... Możesz też spróbowac udac się na wizyte u dobrego (poleconego!) psychologa tuż przed rozprawą. Po co? Żeby tobą pokierował, podpowiedział jak się zachowywać, pomógł wypracować jakieś mechanizmy radzenia sobie ze stresem, emocjami...
A idealnie by było, gdyby twoj mąż zgodził się na wspólną wizyte u mediatora rodzinnego - nawet nie w celu naprawienia waszych relacji, tylko rozsadnego podzialu obowiązków i ustalenia priorytetów. Przy rozwodzie to bardzo wazne.
Trzymaj się biedulko, trzymam kciuki za w miarę bezbolesny rozwód... Pisz nam tutaj jak się czujesz...

12

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Samaja, witaj. Wiem, co przeżywasz, rozumiem, jak bardzo ci źle i masz pełne prawo czuć się zrozpaczona, zgubiona, masz prawo do smutku i żalu.
Samaja, z tego co piszesz, to nie uplynelo w waszym zwiazku 6 mieś od rozpadu gosp./psych./fiz i prawdopodobnie rozwodu tak szybko nie będzie - to jedno, drugie nie bój się rozprawy - bądź sobą odpowiadaj co myślisz i czujesz. To nie jest sztuka - gdzie musisz przygotować się , to trudna próba na drodze twojego życia. Pamietaj, że mury sądowe wysłuchały wiele tragedii ludzkich, sędzia to mądry człowiek, jest po to aby sprawić by prawo pomogło by jak najmniej osób ucierpiało.

Mi w najgorszych chwilach w zyciu pomogły ziołowe tabletki uspakajające, pomogł mi bilans przyjaciół, rodziny osób na których mogę liczyć.

Pomyśl, ze ten zły czas minie, to niesamowite ale tak jest.... minie, nie nagle ale będziesz czuła się coraz lepiej...

Szukaj miejsc gdzie jest ci dobrze i bądź dobra dla siebie. Nie gromadź w sobie złości, ona zabija od środka, działa jak trucizna...


Dzieci, kochaj je i wiedz, ze nie odpowiadasz za ich emocje, za ich zachowania, ale odpowiadasz za swoje zachowanie, dlatego pokaż  im, ze są z tobą bezpieczne, ze jesteś ich domem.

życzę ci spokojnych wieczorów, poranków gdzie uśmiechniesz się nawet na siłe i coraz lepszych dni.

13

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Właśnie , mam tez podobne pytanie..
Pierwszą rozprawę mam w przyszłym tygodniu. Dostałam pozew od męża, błyskawicznie napisałam odpowiedź na pozew wnosząc o orzeczenie o jego winie - zdrada małżeńska. Drań ani słowem o tym nie wspomniał w swoim pisemku. Dodałam jeszcze kilka wniosków o których mój były zapomniał - o alimentach, zasądzeniu kosztów. Dowody mam na mojego mocne, nie wywinie mi się.
Moje pytanie, o ile się zorientowałam to pierwsza rozprawa może być posiedzeniem mediacyjnym, o ile sąd dostrzeże jakieś wskazówki na uratowanie małżeństwa. Na jakie pytania się przygotować, czy lepiej mówić o swoich przeżyciach psychicznych i uczuciach, czy lepiej skupić się na faktach. Jak się zachować by było to dobrze odebrane przez sąd. Pytanie adresuję do osób, które przez to już przeszły i wiedzą czego oczekiwać: jakie pytania są zadawane przez sąd najczęściej. Wiadomo w takich chwilach stresu język kołkiem staje i jak na złość nic sensownego nie przychodzi do glowy. Poradźcie ,czekam..

14 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-14 22:59:48)

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Ana , jak to ktoś napisał "Czar Par" dopiero przede mną,
ale myślę, że warto wiedzieć co się chce osiągnąć i być przy tym szczerą, i rzeczową.

Jeśli sąd rozpatruje rozpad w trzech dziedzinach, to znaczy, że zarówno wspólna lodówka, jak i więź psychiczna i fizyczna są ważne.

Moim zdaniem, warto użyć ważnych i mocnych argumentów, nie warto też ziać nienawiścią, myślę że podstawa to być uczciwym wobec siebie i partnera, który chce odejść.

15

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Rozmawiałam z psychologiem. Trochę mnie nakierował. Ale i tak się boję swojej reakcji na stres. Ogólnie nie jestem na niego odporna. Zawsze w takich stresowych sytuacjach miałam przy sobie silne ramię męża. A teraz to on jest tym, który chce mnie zdeptać. Wiem mniej więcej jaką linię obrony wybrał i to mi się jeszcze bardziej nie podoba...
Mediator... ileż razy ja to proponowałam. Wcześniej próbowałam przekonać do terapii małżeńskiej. Ale nic z tego, bo on to odbiera tak, że ma iść do kogoś, kto mu powie co ma robić, a on sobie tego nie życzy... :-/
Mam za sobą weekend bez dzieci (byli u dziadków). Trochę się wyciszyłam, tak myślę. Żeby tylko to wyciszenie utrzymać...
Ku...rde... życie jest do dupy...
Najgorsze są te cudowne wspomnienia, które mnie torturują i przekonanie, że już nigdy czegoś takiego nie doświadczę...

16

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Samaja działasz bardzo mądrze, podstawa to odzyskać "siebie" panowanie nad sobą.

U mnie gdy lekarz zbadał mnie i stwierdził poziom hormonów stresu siegający kosmosu wink przepisał mi zastrzyki homeopatyczne : Coenzyme comp. oraz Ubichinon comp.
Pomogło niesamowicie, w pewnym momencie gdy stres jest zbyt duży, on zaczyna rządzić nami, a my bezwolne boimy się wszystkiego.

Samaja, za pare miesięcy mąż i ty spojrzycie na siebie zupelnie inaczej, dziś ten ogień wypala i brak jasności w ocenie sytuacji.

Zadbaj o siebie, o spokój.

Jesteśmy tu, mów jak przyjdzie słabsza chwila, one będą przychodzić i przemijać jak deszcze ...

Nie znasz jutra, więc nastaw się całą sobą, że będzie DOPIERO PIĘKNE ... nie wiem, czy ex zechce wrócic, czy odnajdziesz ile radości daje poznawanie siebie, a moze poznasz kogos takiego kto pokaże ci takie strefy zycia o jakich nawet nie moglabyś pomarzyć.

Kiedyś było cudownie, lecz jutro jest przed tobą i powie ci to milion kobiet na świecie, które bały się jutra, że ono przyszło i przyniosło coś nowego, i to nowe jest też cudowne... bo my jesteśmy inne, mocniejsze, dojrzalsze, piękniejsze wewnętrznie.

17

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

La Que Sabe, pieknie mówisz... tak mądrze...
Nie wierzę w jutro. Przyszłość to czarna odchłań.
Mój mąż był jedynym facetem, który zwrócił na mnie uwagę i nie wierzę, że znajdzie się taki drugi...

18 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-17 19:26:46)

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Dziękuję

Samajko;) jeśli nie wierzysz to się nie znajdzie smile przecież nic na siłe i wbrew tobie wink)

Jestem pod wrażeniem książek o potędze podświadomości. Jeśli w coś wierzymy, to cały wszechświat pracuje aby nam się to udało, bo my sami świadomie i podświadomie tam zmieniarzamy gdzie pragniemy, i w co wierzymy.

19

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...
samaja napisał/a:

La Que Sabe, pieknie mówisz... tak mądrze...
Nie wierzę w jutro. Przyszłość to czarna odchłań.
Mój mąż był jedynym facetem, który zwrócił na mnie uwagę i nie wierzę, że znajdzie się taki drugi...

matko kochana ,halo kolezanko!!!!!!!!!nigdy przenigdy tak nie mow ,a nawet nie mysl,jestes piekna sama w sobie ,sory ale wiekszej glupoty w swoim bolu juz nie moglas wymyslic,JASNE ZE ZNAJDZIE SIE KTOS KTO ZWROCI NA CIEBIE UWAGE ,TWOJ MAZ TO NIE BYLA NIE JEST I NIE BEDZIE TWOJA OSTATNIA DESKA RATUNKU,na pewno nie jest latwo ale zacznij traktowac siebie jak ksiezniczke ,najpierw ty w to uwierzysz potem inni,zacznij od JUZ,zamiast placzu zakupy ,jesli z kasa cienko ,mozna cos przerobic,maseczka na twarz,makijaz ,nawet bardziej wyzywajacy niz zwykle,do roboty ,piekno przyciaga dobro

20

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Samaja, nawet nie wiesz, kiedy i jak z czarnej otchłani się wydostaniesz. Nie ma żadnych wątpliwości, że tak będzie, poczytaj inne wątki, znajdziesz tam tysiące przykładów, że czarna rozpacz przemieniła się w pełne szczęścia dalsze życie. Dzisiaj Ci może trudno w to uwierzyć, dzisiaj jeszcze nie możesz się odpępnić od wspomnień i rozpamiętywań, ale każdy dzień będzie je zacierał, musisz wydobyć z siebie mądrość i spokój, bo musisz zawalczyć o swoje dzieci, przecież one straciły pół swojego świata w postaci ojca. Pomyśl o dzieciach. Otocz je teraz szczególnie troskliwą opieką. Sama znajdziesz w tym ukojenie, ale prawda jest taka, że one nie rozumieją całej sytuacji, więc tym bardziej cierpią. Daj im dużo miłości, jest takie powiedzenie: to co dasz, to odbierzesz .... Powodzenia, życzę jak najlepiej !

21

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Hej smile myślę, że to co tutaj napisałaś zdarza sie w świecie coraz częściej. Nie można sie jednak zalamywac. KObiety są silniejsze niz im sie zdaje, serio! A dzieci na pewno przezywaja to na swoj sposob, zalezy od charateru kazdego z nich. Mysle ze Twoja córka jest naprawde bardzo wrazliwa, a poprzez takie mysli samobójcze to wyraża swój bunt, woła :" Haallooooo! Ja tutaj jestem!! Czy nikt nie liczy się z moim zdaniem , z moimi uczuciami????". Trzeba ją szczególnie wspierać. A to ze wyzywa sie na bracie- to jak widac mysle ze znienawidzila wszystkich facetów, a brat jest najblizszy, w dodatku jest po stronie taty, dlatego go nie cierpi. A Twój synek, hmm myśle ze są dwie opcje, zalezy co mu tam po glowie chodzi, ale mysle ze w przyszlosci moze nie szanowac kobiet, skoro tak sie zachowuje. Raczej obstaje przy ojcu... ;/

Co do psychologa to  rozmowa pomaga, ale tylko po to by samemu zrozumiec to co sie samo przez sie mówi. Psycholog tylko slucha. Lepiej isc na terapie jakąś. Ja sama jak byłam dzieckiem , no teraz dorosła az taka tez nie jestem, no ale chodzi mi o to ze pare lat temu tez sie buntowałam, tyle ze przez to ze mam takiego ojca, ze szkoda gadac,przez niego nerwice mam i psyche zszarganą. No ale , lepiej ześ sie rozwiodła, niz zeby zyc i sie meczyc. Moja mama sie meczy juz ile lat ale sie nie rozwodzi, i mysle ze taka opcja bardziej szkodzi dzieciom. Bo mnie np wkurza to ze jest taka memla, słaba, ze nie potrafi mu powiedziaj- odejdz i nie gnęb mnie wiecej. No a ja przez to cierpie.

I pamietaj - szanuj siebie! Faceci to zazwyczaj albo są zdradzieccy albo nadmiernie zniewieścieli, co i wtym i wtym wypadku jest lipne:P chyba w dziesiejszych czasach trudno trafic naprawde na porządnego fajnego faceta. No i oczywiscie go pokochac. Bo tak bez milosci mozna znalesc, ale ciezko by bylo zyc skoro tak bez milosci.

Teraz masz dzieci, juz duze, wiec musisz dojsc z nim do jakiegos porozumienia, a dzieci jak madre w koncu sie przystosuja i zrozumieja, przeciez tak bywa. smile

Spokojnie i nie dawaj sie, i pamietaj ze zawsze po burzy wzejdzie słońce! Zawsze!!! smile:):):):):)

22

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

moja droga a masz prace ? dlaczego on che zarac ci synka?? ma jakas kochanke??? ale wiedz jedno wiem ze nie znam sie ale jest serial Barwy szczescia na tv2 i on che jej zabrac dziecko wiem ze to tylko serial ale jest pokazane ze jego adwokat che udowodnic ze ona jest niepoczytalna i ma  stres che ja zalatwic za pomoca wlasnie zabierania dizecka nie oddawanai na czas. a kto nim tak kieruje ?????

23

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...
roksana112 napisał/a:

moja droga a masz prace ? dlaczego on che zarac ci synka?? ma jakas kochanke??? ale wiedz jedno wiem ze nie znam sie ale jest serial Barwy szczescia na tv2 i on che jej zabrac dziecko wiem ze to tylko serial ale jest pokazane ze jego adwokat che udowodnic ze ona jest niepoczytalna i ma  stres che ja zalatwic za pomoca wlasnie zabierania dizecka nie oddawanai na czas. a kto nim tak kieruje ?????

Hmmm... nie oglądam seriali... mam pracę. Dlaczego chce zabrać? Bo tak mu się uwidziało... Kochankę chyba ma, ale udowodnić mu nic nie mogę (bo np. mail z namiętnymi zdjęciami, które mu przesłala nie są dowodem...). Też chce ze mnie wariatkę zrobić... :-/
Za tydzień rozprawa, chyba zejdę na zawał wcześniej...

24

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

ja już jestem po zabiegu.. bo tak chyba można nazwać rozprawę sądową.. coś z ciebie wywlekają, coś wycinają, a ty patrzysz na to i praktycznie masz wrażenie ze to tylko sen..
trudne, bolesne przezycie, ale w granicach możliwości, wszystko zależy co chcesz przekazać, osiągnąć i wywalczyć dla siebie, dzieci.
z mojego punktu widzenia:
1. jeśli nie chcesz rozwodu/separacji za wszelką ceną to mów przed sądem że kochasz męża, wszystko mu wybaczasz i chcesz drugiej szansy. jeśli druga strona kategorycznie chce się rozstać to i tak to kiedyś osiągnie, odwlecze to się tylko w czasie. może Sąd wyśle was na mediacje, może będzie czekało was nieco więcej rozpraw, sąd musi bardziej wnikliwie zbadać sprawę
2. jeśli obydwoje chcecie się rozstać , bo: on ma kochankę i chce od ciebie odejść, a tobie już nic nie zależy na nim i tez chcesz się z nim rozstać, poza tym nie masz dowodów on się zapiera że nic takiego się nie dzieje ze to nasze wymysły, chyba najlepiej rozejść się bez orzekania o winie. skupić się na alimentach na dzieci
3. on jest winny, a ty masz dowody (zdjęcia, SMS, świadków) oooo... tu nie podaruj tej świni. zgadzaj się na rozwód /separację ale tylko z orzeczeniem o jego winie. jak będzie chciał się szybko rozstać to i tak wyda się wszystko przed sądem, a ty wywalczysz dla siebie lepsze alimenty na dzieci, potencjalne alimenty na siebie no i satysfakcję, że świni się nie upiekło

ja wybrałam trzeci wariant, skrupulatnie zebralam dowody i tak przygwoździłam byłego w obecności sądu, że malo nie nawiał z sali. żeby wszystko zakończyć jak najszybciej przyznawał się do wszystkiego.
Sąd gdy ma wszystko podane na tacy nie wnika juz w szczegóły. Rutynowe pytania: czy mieszkanie razem, kiedy ostanio bylo pożycie małżeńskie (tak, tak), czy ma kontakt z synem
I cała rozprawa trwała 15 min... 18 lat małżeństwa rozwiązane w 15 minut (smutne ale prawdziwe)
Moja rada; przygotuj sobie rachunki faktury za wszystko co wiąże się z utrzymaniem dzieci, spisz nawet na kartce wydatki które ponosisz z tego tytułu, podawane kwoty mają wpływ na orzeczenie wysokości alimentów
Staraj się być rzeczowa, konkretna, staraj się mówić spokojnie. Wiem że będziesz w środku się telepać ale walcz o siebie i pamiętaj, dasz radę..
Trzymam kciuki

25

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Przeżyłam... jakimś cudem...
Chyba jest prawda w słowach, że człowiek jest silniejszy niż mu się wydaje.
Jakie on bzdury w tym sądzie oplatał to ludzkie pojęcie przechodzi...

Ale jest już po. Orzeczona separacja prawna, alimenty na dzieci i oczywiście dzieci przy mnie. Ufff...
To było dla mnie najważniejsze.

Teraz muszę w jakiś sposób odzyskać równowagę...
Nie wiem jak.

Pewnie to głupie co powiem, ale mimo wszystko cholernie za nim tęsknię... głównie cieleśnie. Jak mam te uczucia w sobie zgasić?

26

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

mam ten sam problem...
tęsknię za draniem, chociaż mi zrobił takie draństwo.
czasem to mnie ogarnia taka tęsknota i poczucie samotności, ze mam wrażenie ze wariuję.
na to chyba nie ma rady i lekarstwa.
musi minąć sporo czasu zanim wrócimy do równowagi.

całkowicie zerwałam kontakt z byłym, żadnych telefonów ani spotkań, w ostateczności SMS.
to mi nieco pomaga, bo wymazuje obraz byłego w umyśle
i dużo spacerów, sportu i aktywności fizycznej

musimy sobie dać czas

27

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

To jest właśnie najgorsze, że ja nie mogę zerwać kontaktów. Mamy dzieci. On się z nimi widuje, przyjeżdża po nie, odwozi.
Do tego dochodzi szarpanina o tzw. "majątek". I obrzucanie mnie błotem o wszystko...
Co tylko wydaje mi się, że się jakoś poskładałam do kupy, to wychodzi jakaś taka sytuacja, że moje serce jest rozbijane na drobne.
Momentami nie mam siły, żeby oddychać. Ten ból jest tak namacalny, tak fizyczny.

Słyszę mnóstwo "rad". Od takich typu "tylko czas leczy rany" po "klin klinem". Może i ten klin byłby dobry... tylko skąd go wziąć...
Nie wyobrażam sobie, że mógłby mnie dotykać, całować ktokolwiek inny...

Czytam sobie "Nigdy w życiu". Niby pocieszająca tak książka. Ale ja nie wierzę, że mnie jeszcze coś dobrego w życiu spotka. Że spotka mnie jakaś miłość...

28

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Samaja, ja również mam dziecko, z ktorym ojciec ma kontakt. Nie zabroniłam mu się spotykać, bo dziecko mimo rozpadu małżeństwa potrzebuje obydwoje rodziców, jest to wręcz niezbedne do prawidłowego rozwoju dziecka. Dużo o tym czytałam w internecie, na forach bo rozstanie ..cóż stalo się ale dziecko tego nie rozumie, chce i potrzebuje obydwojga rodziców i mimo całej mojej nienawiści i odrazy do byłego nie chce popelniać błędów, które w przyszłości obrócą sie przeciw mnie.
Kontaktuj się i ustalaj reguły z byłym tylko SMS-ami, nie rozmawiaj z nim i nie spotykaj sie, każdy taki kontakt rozbija wewnętrznie, powoduje, że cofamy się do punktu wyjścia. To naprawdę skutkuje, tym bardziej że po prostu nie ma innego rozwiązania. Nie licz na to że to minie szybko, niestety to długotrwały proces, nie mozna się od tak odkochać i traktowac kogoś obojętnie. Nasi byli juz to przestawili w swoich umysłach , jesteśmy dla nich jak osoby obce, wręcz wrogie, więc nasz żal, smutek, nasza tęsknota kompletnie do nich nie dociera.
Psycholog mi powiedziała bardzo cenną rzecz, że na tym etapie facet zachowuje sie jak po wpływem narkotyku, jest w 100 % przekonany ze to co robi jest słuszne, jest w takiej euforii pod wplywem tego szaleństwa, że nic i nikt do niego nie dotrze, nie przekonasz go w żaden sposób. Trzeba przeczekać ten etap ekscytacji bylego nowym zyciem, w tym czasie dac sobie czas na zajęcie się sobą, swoim zdrowiem, skupieniem się na swoich potrzebach, by wrócic do równowagi, by odzyskac siły które nam będą potrzebne w przyszłości.
Tesknimy i nic tego nie zmieni, po prostu musimy to przetrzymać. Jestem na podobnym co ty etapie procesu odbudowy swojej równowagi po tym koszmarze, króry przeszłyśmy. Doskonale rozumiem twoje lęki, obawy, hustawki nastroju. Pisząc do ciebie przechodzę również swoistą terapię, bo piszę o czyms co ty rozumiesz. Dlatego pisz o swoich obawach, nie krępuj się, wyrzucanie tego co w nas pozwala się oczyszczać wewnetrznie. Pisz pamiętnik, moze to staroświeckie, ale też skuteczne. Nie kumuluj tych złych, negatywnych emocji w sobie, pozwalaj im się uzewnetrzniać, masz do tego prawo. I pamiętaj jest tu wiele kobiet ktore sie z tobą jednoczą i cie wspieraja w każdym momencie.
Trzymaj się ,jestem myslami z Tobą

29

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Kurcze trudno tak, po tylu latach przejść z myślenia "mój mąż" na "mój były"... W każdym bądź razie Były sobie wymyślił, że weźmie dzieci na wczasy. Ok, dzieciom się należy, ale ja do Byłego za grosz zaufania nie mam. Boję się puścić dzieci z nim na tydzień. Nie wyobrażam sobie jak miałabym się z nimi rozstać. Boję się, że coś im się stanie...

30

Odp: Rozwód - potrzebuję wsparcia...

witam, szukam w tym momencie młodych  Pań ? przed 40 rokiem życia, które mają za sobą kilka rozwodów i które zgodziłyby się na niezobowiązującą rozmowę ze mną o swojej sytuacji, doświadczeniach w małżeństwie. Jeżeli któraś z Pań chciałaby, to proszęo kontakt na priv. Pozdrawiam

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - potrzebuję wsparcia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024