Witam wszystkich.Pisze tu bo mam już dość obecnego życia.Napisze, może w skrucie bo pisząc cała historie nie starczyło by tu miejsca, pozatym komu by się chciało tyle czytać.No więc 4 mięsiącee temu zostawiła mnie dziewczyna dla innego byłem z nią prawie 1,5 roku.Strasznie się przywiązałem i strasznie ją pokochałem wierzyłem już w to, że nic nas nie rozdzieli.Po ich obietnicach, przysięgach po tym co z nia przeżyłem byłem w siódmym niebie.Lecz stało się pomimo moich próśb by nie odchodziła to, ona i tak odeszła.Wkońcu przestałem nalegac.Te cztery mięsiące to rzeczywisty koszmar.Sam nie poznaje siebie.Nie mogłem spać, nie mogłem przestać o niej myśleć, miałem/mam koszmary leki,strach przed czym kolwiek ,nic do mnie nie dociera, brak wiary w siebie, brak checi w zrobienie czego kolwiek, ludzi mam za jakiś kosmitów jednym słowem nie potrafie normalnie żyć.Cały czas teraz udaje, że przed znajomymi, że jest wszystko okej bo już nie którzy mnie mieli dość i mieli za wariata, że jak ja moge przeżywać taka dziewczyne..Próbowałem sie jakoś z tego wyleczyć, jakoś zapomnieć o tej dziewczynie.Chodziłem do psychologów, lekarze przepisali mi leki przeciwdepresyjne jedne (te slabsze) nie zadziałały w ogóle te drugie (te silniejsze) otumaniały mnie...próbowałem wychodzić ze znajomymi, zaczalem sie na sile spotykac z innym dziewczynami ale to i tak na nic...i tak nie potrafie przestać jej kochać pomimo tego jak mnie potraktowała potym wszystkim co przeszliśmy...Nadodatek zaczalem brac rozne swinstwa ktorych bym nigdy przedtem nie wziął...Teraz mam wrażenie ,że już tak będzie ciągle że ja nigdy nie przestane jej kochać , że nigdy już nie będe szcześliwy...Nie wiem co mam robić, nie wiem jak mam żyć..mam straszny mętlik w głowie i tysiące myśli których nie moge się pozbyć...Prosze pomóżcie mi ja nie wiem jak mam żyć, to wszystko już mnie przerasta, wszystko w okół mnie denerwuje, denerwuje mnie to, że ktoś sie cieszy, że ktoś jest szcześliwy..:(Dziękuje i Pozdrawiam.
Nie powinieneś brać takich reczy kiedys ja mialam podobna sytuacje bylam z chłopakiem 3 lata i sie rozstalismy ja ciagle zylam nadzieja ze wrocimy do siebie lecz gdy czekalam czekalam az tu nagle po pol roku dowiedzialam sie ze on wzial sobie inna <gorsza> to plakalam przezywalam to...rok czasu dochodzilam do siebie nie spotykalam sie z chopakami pamietaj nic na sile gdy poczujesz ze jestes juz gotowy wtedy umow sie z jakas fajna dziewczyna:)ja do tej pory jestem ostrozna co do facetow i gdy po roku postanowilam ze jednak sprobuje z kims ulozyc sobie zycie wspomnienia wracaly ale to z czasem minie ...mowia ze czas jest lekarstwem -banalne? a jednak sprawdza sie ....kiedy juz pogodzisz sie z tym a na pewno to nastapi moze po dluzszym czasie ale nastapi to wyjdziesz z tego zwyciesko mocniejszy o kolejne doswiadczenie i tego Ci z calego serca zycze:) spotkasz nastepna ja tez zyje nadzieja ze kazdy jej komus pisany a moze Twoja eks dziewczyna nie byla ta ktora byla Ci zapisana? glowa do gory wierze w Ciebie:)
Czesc mam 21 lat Moj maz 22 jestesmy po slubie 2 lata mamy 1,5 roczna coreczke mieszkamy u moich rodzicow ktorzy nam pomagaja nie placimy za nic ani za wyrzywienie ani za inne rachunki ja nie pracuje gdyz Moi rodzice pracuja jego tez zostawil mnie dlatego ze ja nie pracuje chce zebym oddala nasza coreczke pod opieke jego babci i widywala mala w srody i weekendy. rok temu mial kochanke zaciagnal kredyt na auto (chyba zeby jej zaimponowac) potem je rozbil romans sie wydal zaciagnal kolejny kredyt na takie samo auto i wtedy zaczely sie problemy finansowe ze splata jego rat nie potrafie mu wybaczyc zdrady caly czas mysle ze to przez nia zaczelo psuc sie nasze malzenstwo ja mu nie ufam on stawia warunek ze jesli nie pojde do pracy to nie wroci kocham go i cierpie strasznie nie wiem juz co mam robic to wyglada jak warunek albo ja albo dziecko prosze pomozcie mi dodajcie jakiejs otuchy na dalsze zycie bo nie wiem co mam robic zycie stracilo dla mnie sens bez niego ale mam coreczke dla niej musze zyc . POMOZCIE CO MAM ZROBIC DAC NASZA MALA POD OPIEKE BABCI I BYC DALEJ SZCZESLIWA ZONA LECZ NIESZCZESLIWA MATKA. Zyc sie nie chce pomocy
4 2010-05-05 21:43:24 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-05 21:45:16)
Nie wiem czy jesteś tego świadoma, ale on nie ma prawa ograniczać Twoich kontaktów z córką dlatego, że Ty nie pracujesz. Bierz rozwód, nie zastanawiaj się nad tym! Każdy sąd będzie przychylny dla Ciebie. On dopuścił się zdrady i to on jest winny! Rany, jak ja bym mieszkała u moich rodziców z tym... (nie wiem jak go nazwać, ale na pewno nie jest to mężczyzna) to bym go dawno na bruk wywaliła i nie chciałabym słuchać! Jesteś taka młoda, masz jeszcze szansę ułożyć sobie życie z kimś, kto będzie Cię szanował. Zobacz, jakie on warunki stawia- masz iść do pracy, żeby zapłacić za jego zdrady. Masz wsparcie w rodzicach, rozmawiaj z nimi, zorientuj się w kwestii prawnej tej sytuacji. Przecież masz wyjście- mieszkasz z rodzicami, masz za co żyć, nie zostaniesz sama. I zapewniam Cię- nie będziesz z nim szczęśliwa.
wiem. kazdy powtarza mi ze on mnie nie szanuje warunkiem jest to ze jak nie pojde do pracy to z nami koniec wyprowadzil sie z domu i dopoki nie znajde pracy to on nie wroci ale jak ja znajde to bede musiala coreczke dac do pilnowania jego babci a on bedzie ja przywozil do domu 3 razy w tygodniu bo pracuje od 6 do 18 i nie bedzie dziecka wozil po nocy tak powiedzial. Boje sie tego ze nie znajde juz zadnego faceta majac dziecko zwlaszcza ze mieszkam na wsi i odkad z nim jestem to wszyscy znajomi sie ode mnie odwrocili ![]()
POMOZCIE CO MAM ZROBIC DAC NASZA MALA POD OPIEKE BABCI I BYC DALEJ SZCZESLIWA ZONA LECZ NIESZCZESLIWA MATKA. Zyc sie nie chce pomocy
Dziewczyno, a gdzie tu w ogóle jakiś wybór jest? Myślisz, że jak postąpisz zgodnie z jego idiotyczną egoistyczną zachcianką to będziesz miała kochającego, dobrego, wiernego męża? Ty masz wybór, ale taki:
1. kontunuować małżeństwo czyli zgodzić się na kilka/kilkanaście lub kilkadziesiąt lat poniżania, gdzie jedyną pewną rzeczą jest to, że będzie coraz gorzej - on będzie wiedział, że zrobisz dla niego wszystko i będzie to skwapliwie wykorzystywał
2. zostawić gówniarza (to najlepiej pasujące określenie dla Twojego małżonka i nie ma nic wspólnego z jego wiekiem). Zachować godność, cieszyć się życiem i dzieckiem
Ja też pochodzę ze wsi, więc znam wiejską mentalność. Wiem jak tam w ludzkiej świadomości tkwią stereotypy. Te, które są dla Ciebie zgubne to:
- dziewczyna z dzieckiem nie ma szans na normalny zwiazek (komentarz: ma! tylko nie rzucaj się na pierwszego lepszego starego kawalera po 40-tce, bo takich wielbicieli młodego mięska będziesz miała wielu do wyboru. Poczekaj - nawet kilka lat jeśli będzie trzeba. Zrozum, że posiadanie dziecka nie czyni Cię kimś gorszym i nawet na wsi w końcu znajdzie się ktoś, kto bedzie to nalezycie rozumiał)
- jak facet zrobi dziewczynie dzieciaka to ona już jest jego, tylko jego i na pewno go już nie zostawi, choćby on robił co mu się tylko podoba (komentarz: to właśnie jest główne motto Twojego męża. Błagam - udowodnij mu, że się myli!!!)
- po ślubie kobieta ma siedziec w domu i dzieci pilnować a facet może sie puszczać na lewo i prawo, byle niezbyt oficjalnie (bez komentarza...)
A nie pomyślałaś, że znajomi się od Ciebie odwrócili, bo nie wiedzą jak się zachować? Jak mają traktować popychadło wiejskiego lowelasa? Jego może nie lubią a w stosunku do Ciebie nie wiedzą czy mają Cię pocieszać, pytać co słychać czy wyrazić ubolewanie, że tak Ci się źle życie układa?
Zostaw go dziewczyno i to jak najszybciej. Korzystaj z tego, że jesteś młodziutka, że masz gdzie mieszkać, że możesz liczyć na pomoc rodziców. A jego matka zamiast zajmować się Waszym dzieckiem lepiej niech sobie jakiś dodatkowy etat weźmie - będzie mogła zarobic na nowe autka synusia, żeby mógł godnie kochanki wozić...
basiek2610
wiem, ze nie potrafisz przestac go kochac i latwo sie mowil "zostaw go" , "olej go" , lub "znajdz se innego" skoro on taki....Tak tylko, ze tylko latwo jest powiedziec...Ja swoja byla kocham ponad swoje zycie pomimo tego, ze sprawila mi mnustwo bolu i smutku i teraz nie potrafie bez niej zyc a ja zostalem puszczony w niepamiec...Kocham ja i nawet jej nie potrafie znienawidzic za to wszystko....chcialbym by mi wkoncu zycie sie ulozylo nie tylko jej, bym juz nie cierpial z braku jej obecnosci...nie chce juz tak dluzej zyc, zyc w takiej meczarni...Jak ja mam zyc.?w nocy nie spac, miewac koszmary ,lęki, smutki ,braki checi..?i do kiedy tak.? mam dosc...;(
a tobie basiek2610
co moge doradzic ja bym coreczki nie oddal..!!!nie mozesz na to pozwolic by toba decydowal i kazal ci robic co on chce....Przeciez jestes jego matka i to ty musisz wychowac dziecko nie jego babcia....nie pozwol jej od siebie odebrac.3maj sie i zycze powodzenia.!!!