Ostatnio zastanawiam się ile wydaje przecietna kobieta na siebie(zakładajac, ze zyje sama, badz ile rzeczywiscie wydaje wyłącznie na siebie). Moje wydatki to: mieszkanie(wynajem)- 900zł, jedzenie+ wyjscia: 500-600zł, kobiece(ciuchy, kosmetyki): 200-300zł, komunikacja:100zł, leki+ suplementy diety: 100zł A jak jest z Wami? Będę bardzo wdzięczna za Wasze odpowiedzi.
Po prostu nie ogarniam ostatnio swojego budżetu i zastanawiam się czego to jest wina. Mojej rozrzutności, czy tego, że mam za mało:P
No u mnie jest nieco mniej ![]()
mieszkanie(wynajem + opłaty wszelkiej maści) - 350 zł
jedzenie - ok 300 zł
jakieś wyjścia, kawki, piwka, kina - ok 100 zł
ciuchy, buty, kosmetyki:D - może nie co miesiąc ale jakby uśrednić to ok 50 - 100 zł
komunikacja - 42 zł
leków żadnych nie biorę no chyba że witaminy to może z 5 - 10 zł wyjdzie
ortodonta co 3 miechy 80zł jeszcze ![]()
To chyba wszystko ![]()
Kasia jesteś ultra rozpieszczoną dziewczyną.
Masz 21 lat i mówisz dorosła kobieta? Hmm dorosła będziesz jak zaczniesz zarabiać.
Nie wiem czy te pieniądze masz od rodziców czy bawisz się w sponsoring.
Ja studiując na najlepszej uczelni w tym kraju wydaję ok połowy z tego
hehe no też pomyślałam o tym skąd masz tyle kasiorki
Ja jestem mężatką, ale na SIEBIE (swoje zachcianki) wydaje ok 300 zł miesięcznie , ale to nie zawsze oczywiście ![]()
5 2010-05-04 16:32:29 Ostatnio edytowany przez kasianr123 (2010-05-04 22:33:14)
Pieniądze mam od rodziców. Wypraszam sobie komentarze o sponsoringu. To, że mam względnie dobrą i zawsze mialam dobrą sytuacje materialną, to nie powód chyba, zeby palić kogoś na stosie, badz posądzać o sponsoring!!!!!! Wspólczuje wąskich horyzontow.
Zadałam tylko pytanie. Moje środowisko- studentek, znam dobrze i wiem jak to wygląda. Nie wiem natomiast jak jest z dorosłymi kobietami. Interesuje mnie to, bo kiedyś sama zamierzam dorosnąć i mam świadomość, że będę musiala zarabiac na siebie sama. Zatem jeszcze raz, prosze jedynie o odpowiedz na zamieszczone w temacie pytanie:) A życzliwym osobą z gory dziękuję:)))
Więc moje wydatki , mieszkam sama ![]()
- mieszkanie plus opłaty ok 400 zł
- rata za remont mieszkania 250 zł
- dojazdy do pracy 120 zł
a reszte mam na utrzymanie czyli na jedzenie , rozrywkę i ubrania
a zarabiam ok 1300 zł
Odpowiedz Kasiu nie moze byc jednoznaczna, poniewaz zalezy od kilku rzeczy
- jesli masz prace, to ile zarabiasz
- koszty utrzymania mieszkania/domu - czynsz, swiatlo, woda, gaz, telefon i in. oplaty - zdziwisz sie sama ile ich jeszcze jest ![]()
- jakie masz potrzeby - markowe ciuchy, kosmetyki, restauracje i in. rozrywki
To kilka najwazniejszych rzeczy, ktore trzeba wziac pod uwage. Ale to prawda, ze im wyzsze dochody tym wieksze wydatki na rzeczy, ktorych przecietnie zarabiajaca kobieta sobie odmawia (ok. 1500 - 2000 z tym, ze mlody pracownik rzadko osiaga na dzien dobry 2000 na reke).
Ale trzeba tez wziac pod uwage plany na przyszlosc - wlasne mieszkanie, fajne wakacje, moze jakies hobby? - pasowaloby oszczedzic pare "groszy" miesiecznie
Mysle, ze zycie zweryfikuje Twoje oczekiwania i potrzeby. Powodzenia ![]()
8 2010-05-04 22:36:15 Ostatnio edytowany przez kasianr123 (2010-05-04 22:39:15)
Dziękuję za odpowiedzi. Właśnie widzę, że moje potrzeby będą sięgac rzedu 2.000 zł (no bo właśni: mieszkanie+ opłaty, dojazd, jedzenie, ubrania/kosmetyki, czasem jakieś ekstra wyjście, hobby- a tych mam sporo)........Boję się, że po studiach nie będe tyle zarabiała:( Nie wspominając już o tym, że zamierzam mieć dzieci, mieszkanie. I jak tu sobie dać radę w tej doganiającej mnie doroslości????
Ps. Wiem, że może pytanie Was dziwi, ale naszła mnie ostatnio taka refleksja, bo spostrzegam, że niektore dziewczyny potrafią wyżyć za 600 zł(ja niestety do nich nie należę, ale gorący podziw z mojej strony!!), a niektóre mają duże większe potrzeby. Wydaje mi się, że ja plasuje się gdzieś na środku, może troszkę wyżej i ..zaczynam się lekko obawiać...wrrrr....
Ja jeśli nie muszę to nie kupuję najdroższych kosmetyków. Omawiam sobie niektórych wyjść, żeby nie za bardzo się roztrwaniać. I ogólnie wszędzie gdzie chodzę po zakupy, to robię listę tego co potrzebuję.
Po prostu nie ogarniam ostatnio swojego budżetu i zastanawiam się czego to jest wina. Mojej rozrzutności, czy tego, że mam za mało:P
Odpowiadając na to pytanie - to jest wina Twojej rozrzutności. Jeśli się nad tym zastanowić, jedzenie, wyjścia + kobiece pierdoły osiągające takie sumy jak u Ciebie to znak, że zdecydowanie nie potrafisz zarządzać pieniędzmi. I niestety, Twoi rodzice wydają je absolutnie niepotrzebnie - ukrócenie Ci tych sum szybciej przygotowałoby Cię do realnego życia i nauczyło rozsądnego planowania, a to przydaje się najbardziej.
Jak sobie dać radę w tej dorosłości? Brutalnie mówiąc - dojrzeć. Nie kupować bez opamiętania, wyznaczyć sobie, że np. w tym miesiącu na jedzenie i wyjścia musisz zmieścić się w 400 zł, a na kobiece pierdółki w 100 zł. Zaoszczędzone 200-400 zł warto odłożyć, np. na lokatę.
Moje zarobki miesięczne przekraczają 2000, ale zamiast inwestować w bzdury zacisnęłam pasa i spłacam jeszcze ostatnie parę miesięcy własne auto. Na mieszkanie wydaję sporo, natomiast wiadomo, na rachunki nie mamy aż takiego wpływu, jak na osobiste wydatki, ale nie mogę powiedzieć, żebym wydawała na siebie więcej niż 400 zł (wliczając w to jedzenie), bo każdego m-ca 800 zł idzie na ratę. Mam też ok. 3x wyższe wydatki na transport niż Ty, bo wiadomo, tankuję. Ale nigdy mi na nic nie zabrakło, a od kilku lat pieniędzy od rodziców nie biorę. Tyle, że haruję od 8 do 20. Coś za coś ![]()
Musiałabym policzyć, fakt, że coś mi jeszcze zostaje, to nie jest źle ![]()
200-400 zł - benzyna
150 zł - karnet na fitness
100 zł - kosmetyki
100 zł - papierosy
i z 400 zł na nie wiem na co ![]()
drobne przyjemności
280 wynajem pokoju
100 telefon
150 jedzenie
100 balety
starczy w zupełności