Witam.
Jestem w związku dość długi okres czasu.......a teraz mam wrażenie, że coś zaczęło się psuć między nami, ze przechodzimy mały kryzys. Najpierw ja nie okazywałam uczuć mojemu partnerowi, odepchnęłam go na boczny tor. Zrozumiałam jaki popełniłam błąd ale nie wiem czy nie za późno gdyż tak mi się wydaję w jego myslach pojawiła sie inna kobieta, która oboje znamy. Pisała do niego ,,niby" nie zobowiązujące smsy, dla niego nic nie znaczące (jak twierdzi). Nie mowiłam, mu o tym, ale widziałm esmesa od niej, w którym było widac, że ona mysli o nim, a potem jak patrzyłam w tel. to juz go nie było bo go usunał
Ciągle mam odczucie że coś ukrywa przede mną. Gdy próbowałam rozmawiać o nas, czy wszystko jest w porzadku, on reagował agresywnie, żebym dała sobie spokój. Ale znamy sie nie od dzis, i odczuwam widoczną zmiane w jego zachowaniu. Wcześniej robił mi niespodzianki, kupował kwiaty i wino, jak widział, że coś nie tak. A teraz mam odczucie, że to tylko ja za nim tesknię ze kazdą chwile chce z nim spędzić. Twierdzi, że kocha ale nie wiem czemu tego nie czuje?? Czuje, że to tylko słowa i na 100% jestem pewna, że gdyby nie ta kobieta, nie dałby mi zwatpic w jego uczucie do mnie. Z resztą każda z nas odczuje obojętność.
Gdy rozmawiałam z nim na ten temat, czy ona coś dla niego znaczy, mówi że nic kompletnie, że mnie kocha. dlatego nie rozumiem czemu jest coś nie tak, nie jest tak jak było wcześniej. Mysle, że ona ciągle do niego świruje. Później wiele razy po tej rozmowie rozmawiałam z nim o tym co mnie dręczy, że nie mam na to wpływu, ze chciałabym, zeby było jak dawniej, że bede sie starać o nas ale że sama nie dam rady, bo nie widze staran z jego strony i że jak chce to może odejść bo nie mam siły.......nawet płakałam kilka razy bo tak czułam sie odepchnięta. On prosił żebym go nie zostawiała, że mu serce złamię. Po tej rozmowie troche sytuacja sie polepszyła.........ale ciągle mam odczucie, że jest zamyslony ze nie mówi mi wszystkiego do końca. I ciągle wracam do tej samej rozmowy. Nie wiem co mam robic? dlaczego jego słowa nie pokrywaja sie z czynami?? wczesniej czułam ze jestem kobieta jego zycia, nawet nie musiał mi tego mówić.......a teraz czuje ze to tylko takie udawanie.Gdzie się podziało to szczescie:(Czy ktos byl z Was w podobnej sytuacji??Napiszcie co robic??
2 2010-05-01 15:49:10 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-05-01 16:03:55)
Pytasz czy ktoś miał podobna sytuację... Otóż miałam identyczną sytuację, ale happy endem to się nie skończyło. I chociaż nie wiedziałam o innej, to symptomy były takie same... I tez miałam moment że go zepchnęłam na boczny tor, a potem zreflektowałam się że zrobiłam źle
... Było naprawianie, rozmowy, to działo się na przestrzeni miesięcy. Ale nigdy nie zapomnę tej zamyślonej twarzy, która normalnie zawsze mnie z entuzjazmem słuchała a wtedy była gdzieś... Nie wiem gdzie... Kiedy zapytałam "kochasz mnie?" A on odpowiedział "tak"... Ale nic więcej (a wcześniej mówił)... Wtedy to powinien być ewidentny sygnał że nie ma co się łudzić... Że naprawianie chyba nie daje rezultatu a jednak nie chciałam kończyć bo kochałam (no i byliśmy już kilka lat razem)...
Ale wiem co powinnaś zrobić. Po pierwsze nie wieszaj psów na lasce: że gdyby nie ona to byłoby dobrze (wiem że mocno powiedziane, może tak nie do końca myślisz, ale chcę żeby to było jasne). Jak mu źle, to zawsze będzie myślał o odejściu bez względu na to czy to będzie panna X czy Y. Co też świadczy o jego "miłości"...
Druga sprawa. Oczywiście można Ci mówić "porozmawiaj z nim szczerze"... Ale wiemy na jakiej rozmowie to się kończy: "odczep się, przecież Cię kocham, nie?!!!". Ja po odejściu mojego ex czułam się upokorzona, gorsza, szczególnie gdy zobaczyłam go zaraz w ramionach innej. AAALE z perspektywy czasu nie żałuje jednego:
Jeszcze przed rozstaniem odnalazłam w sobie siłę i powiedziałam "daję ci czas". Powiedziałam "zostańmy w kontakcie ale nie spotykajmy się codziennie"... Wiesz co, on tego kontaktu koniec końców nie potrzebował i w ogóle się nie odzywał. Przestało mu zależeć. Bolało. Nie żałuję że nie wydzwaniałam do niego, że nie szlochałam, prosiłam, nalegałam.. Wzięłam byka za rogi myśląc "albo wóz, albo przewóz". Ale dzisiaj jestem 100% bardziej szczęśliwsza bez niego... Serio... A wręcz jestem z kimś kto mnie adoruje bardziej niż w przeszłości on
.
Jeśli ktoś kogoś bardzo i szczerze kocha, to żeby się waliło i paliło będzie Ciebie chciał i nie będzie miał wątpliwości. Jeśli już teraz się waha, pisze esemeski z inną, rozważa wszelkie za i przeciw, to pomyśl... Chcesz być szczęśliwa i spokojna obok swojego partnera w przyszłości, czy chcesz się stresować że będzie kogoś miał na boku przy pierwszym, lepszym, małym kryzysie?
Głowa do góry! ![]()
A to że facet mówi "nie zostawiaj mnie". To raczej jest krzyk strachu przed tym, że będzie inaczej. Strachu przed nieznanym, w razie jak się rozpadnie... Moim zdaniem... W miłości nie ma "za" i "przeciw"...
Zgadam sie, ze w miłości nie ma za i przeciw........, że miłość rządzi się swoimi prawami.
Ale ja, nie byłam ideałem albo nie jestem:), bo dałam mu odczuć, że mi na nim nie zalezy az tak, nie dawałam, mu znaków że go potrzebuje. wiec to doskonały grunt, żeby inna osoba to zaczęła wykorzystywać. Jestem tego pewna, że jakby on czuł się potrzeby taka sytuacja nie miałby miejsca.
w tej chwili myslę, ze jak naprawde zalezy mu na mnie, jak to co nas łączy jest prawdziwe, przetrwamy to.
I z mojej strony, chce mieć przeświadczenie, ze wszystko zrobiłam, żeby Nas uratowac, jak nie wyjdzie, to trudno........ale nie bede miała wyrzutów do siebie.
Choć miałam, już taki moment, ze powiedziałm, ze chce odejsc, że nie mam siły. To on na kolanach mnie błagał, żebym tego nie robila. Mysle, że nie jest az tak perfidny, żeby udawac. powiedział, że juz dawno wybrał własnie mnie.
Co myslicie o tym, czy to juz jest naprwde spalona sytuacja. Nie wierzyc w jego słowa??Przez te ostatnie dni sytuacja sie troche poprawiła, jednego dnia czułam, naprawde, że mu zależy. Ale czy to wystarczy??Napiszcie co myslicie.Jest jakiś sposób na uratowanie naszego związku??
Witajcie ![]()
Nie jestem kobietom jednak mam podobny problem, tzn. chodze z dziewczyna odczuwam z jej strony obojętność tzn nie okazuje tak uczuć jak dawniej itd. jednak jestem przekonany że nie ma nikogo. Cała ta sytuacja jest dla mnie trochę przytłaczająca nie wiem co robić, denerwuje się widząc tą obojętność . Myślę że Wy jako Kobiety doradzicie coś , mężczyźni nie myślą tak jak wy i potraficie popatrzeć z dógiej strony na sprawę.
W takich przypadkach najlepsze są ciche dni
Można ochłonąć i dać sobie odpocząć troszkę. Osoba, która tego bardziej potrzebuje odzywa się gdy już jest pora. Można wówczas zobaczyć w jakim stopniu i czy w ogóle nam tej osoby brakuje. Nie mówię, żeby taka cisza trwała długo, ale myślę że tak tydzień dwa.
Yhy rozumiem jednak mam problem z pohamowaniem się by do Niej nie zadzwonić, moim najwiekszym problemme jest to że jestem bardzo dla niej uczuciowy .... Ale dziękuje za rade
Tak to jest ciężki sposób, ale naprawdę bardzo skuteczny. Warto się przemęczyć kilka dni i dużo powiedzieć o związku.
Dzieki za rade ![]()
Postaram się do niej zastosować jednak będzie to bardzo Ciężkie dla mnie
Warto uprzedzić drugą osobę by nic złego nie pomyślała.
Ja byłam w takiej sytuacji, okropnie ciężko było mi wytrzymać szczególnie, że gadaliśmy codziennie. Wytrzymaliśmy ponad tydzień, ja już się załamywałam ale na szczęście mój chłopak się w końcu odezwał
I powiem Ci, że dużo mu to dało i mi w sumie też
Zrozumieliśmy, że nie umiemy bez siebie żyć
Najgorzej, że nie wiadomo co u tej drugiej osoby słychać.. Ale warto się pomęczyć te kilka dni. Trzymam kciuki, żeby i u Was pomogło ![]()
Julkaaa... dziwi mnie fakt iż, kobiety, gdy są w związku najpierw jest wszystko ok, a gdy jest im troche "za dobrze" to pózniej coś im wchodzi do tej główki i myślą sobie "nie staram się tak o niego, jak wcześniej", musicie wiedzieć, że mężczyzni tego nie lubią i napewno to wyczują, a gdy to już wyczują, to pózniej są tego konsekfencje..... np. zerwania, bo tobie już tak na mnie nie zależy, kłótnie, obojętność... co powoduje ODEJŚCIE OD ZWIĄZKU. DO CHOLERYY kobiety, albo wam zależy i jesteście takie jakie wcześniej, czyli się staracie i mężczyzna też się powinien starać, albo odejść... po co bawić się w gierki ?!!!!??!!!?!?!!?!
Julkaaa... dziwi mnie fakt iż, kobiety, gdy są w związku najpierw jest wszystko ok, a gdy jest im troche "za dobrze" to pózniej coś im wchodzi do tej główki i myślą sobie "nie staram się tak o niego, jak wcześniej", musicie wiedzieć, że mężczyzni tego nie lubią i napewno to wyczują, a gdy to już wyczują, to pózniej są tego konsekfencje..... np. zerwania, bo tobie już tak na mnie nie zależy, kłótnie, obojętność... co powoduje ODEJŚCIE OD ZWIĄZKU. DO CHOLERYY kobiety, albo wam zależy i jesteście takie jakie wcześniej, czyli się staracie i mężczyzna też się powinien starać, albo odejść... po co bawić się w gierki ?!!!!??!!!?!?!!?!
Z ust mi to wyjąłeś
Tylko jeszcze pozostaje nadzieja i tak się męczą oboje, albo jedna strona bo druga nie ma już ochoty ale też odwagi aby odejść.
Mateusz94444 napisał/a:Julkaaa... dziwi mnie fakt iż, kobiety, gdy są w związku najpierw jest wszystko ok, a gdy jest im troche "za dobrze" to pózniej coś im wchodzi do tej główki i myślą sobie "nie staram się tak o niego, jak wcześniej", musicie wiedzieć, że mężczyzni tego nie lubią i napewno to wyczują, a gdy to już wyczują, to pózniej są tego konsekfencje..... np. zerwania, bo tobie już tak na mnie nie zależy, kłótnie, obojętność... co powoduje ODEJŚCIE OD ZWIĄZKU. DO CHOLERYY kobiety, albo wam zależy i jesteście takie jakie wcześniej, czyli się staracie i mężczyzna też się powinien starać, albo odejść... po co bawić się w gierki ?!!!!??!!!?!?!!?!
Z ust mi to wyjąłeś
Tylko jeszcze pozostaje nadzieja i tak się męczą oboje, albo jedna strona bo druga nie ma już ochoty ale też odwagi aby odejść.
Alleluja!
witam ....jestem w związku od 5 lat z małymi przerwami ..... wszystko było jak w bajce dopóki nie zaszłam w ciążę... od 4 miesiąca ciązy mój facet zaczął mnie odpychać od siebie nie przytulał nie całował ... a jak chciałam się przytulić to zawsze mówił mi ze nie chce mi się albo nie teraz ....zawsze jakaś wymówka .... teraz jestem 3 miesiące po porodzie i jest to samo .... przeniósł się do drugie pokoju i nawet ze mną nie śpi w łóżku a o jakich kolwiek czułościach to moge zapomnieć nawet na mnie nie patrzy.....probowałam z nim rozmawiać ale on twierdzi ze wszystko jest ok i nic sie nie dzieje ..... pytałam sie też dlaczego mnie nie dotyka nie przytula to powiedział mi ze nie ma na to ochoty ....
Gosiu, a co to za bajka z przerwami? Chyba bajka braci Grimmm... nie brzmi jak produkcja Disneya.
Napisz coś więcej. To była planowana ciąża?
Czy na pewno przed ciążą było wszystko dobrze? Cieszył się na wieść o dziecku? Opiekuje się nim? Rozmawiacie ze sobą, ale nie ma czułości czy wasz kontakt jest całkiem zły?