Dwa lata...
Wzloty i upadki- za dużo ich.
Teraz te słowa. Nie podobamy mu się jako związek...ale jest ze mna... dlaczego? Bo mnie kocha? Ale chyba kochać to za mało...
Muszę od niego odejść... Jak mam to zrobić by się nie złamać, bo kocham go tak wielką miłością, że jestem gotowa zrobić sobie coś... ![]()
Pomózcie mi....
1 2010-04-28 00:21:11 Ostatnio edytowany przez Mcrka (2010-04-28 00:21:42)
"Nie podobamy mu się jako związek"
- jest juz tak pózno ze nie rozumiem- przetłumacz na polski
Nie podoba mu się to jaką parą jesteśmy... Gdyby był "Widzem" z boku- nie podobała by mu sie taka para...
Gdy zapytałam go czego ode mnie oczekuje ... powidział - normalnej miłości ;(
ale właśnie sęk w tym co to znaczy "normalna miłość" pytałaś go o to? każda miłość jest inna i nie wiem czy którakolwiek jest normalna:) w każdej jest szaleństwo jakieś niedorzeczności itp...nie ma schematu ze miłość powinna być taka i taka więc co on rozumie przez słowa NORMALNA:> dlaczego kreuje to na wzór innych? to ma byc WASZA tylko WASZA bez szablonowa wyjątkowa miłość...
Mcrka, czytałam inne Twoje wątki i wydaje mi się, że rozumiem, czemu według Twojego faceta Wasza miłość nie jest "normalna". Przylepiłaś się do niego jak huba, zatraciłaś gdzieś swoje życie, wszystko dostosowywałaś do niego, stałaś się chorobliwie zazdrosna... to nie jest normalna miłość, chyba nie zaprzeczysz. Może o to mu chodziło?
Właśnie też chciałam o tym wspomnieć.
Może zamiast od razu podejmować tak radykalne decyzje spróbuj się trochę wyciszyć i zastanowić co możesz (i chcesz - bo to chyba najważniejsze) w sobie zmienić aby zachować ten związek. Piszesz o tym jak ogromnie kochasz swojego mężczyznę - walcz więc do końca.
Myślę, że facet, który mówi, że nie podobacie mu się jako związek (a faceci to proste istoty) chce po prostu by lepiej wam się układało. Gdyby chciał to skończyć przypuszczam, że po prostu by to zrobił.
Wiem, że w innym wątku podpowiadało Ci wiele osób terapię u psychologa. Znajdowałaś mnóstwo wytłumaczeń dlaczego nie uda Ci się na nią pójść - może jednak warto się do tego przekonać. Jeżeli nie zmienić swojego nastawienia i zachowania w związkach każdy następny może wyglądać podobnie do tego.
PS. Do wszystkich dziewczyn, które mają podobne problemy - czy zastanawiałyście się kiedyś nad tym jak wyglądają wasze aktualne a jakie były poprzednie związki? Czy nie macie czasem wrażenia, że zupełnie się zmieniłyście i zachowujecie inaczej niż kobieta/dziewczyna, którą byłyście jeszcze kilka lat temu? Ja doszłam do takich wniosków kiedy biegałam do psychologa co tydzień, pracowałam nad sobą do bólu a cały czas wpadałam w ataki paniki, chorej zazdrości, trząsłam się i ryczałam godzinami, przez kilka dni nie potrafiłam się doprowadzić do porządku i na przykład zająć pracą. Jakkolwiek absurdalnie by to dla was nie brzmiało (chociaż wiem, że to powoli się zmienia i wiele z was się ze mną zgodzi i powie, że same to zaobserwowały) spokój przyniosła mi.... zmiana antykoncepcji! Pigułki, które brałam po prostu rozstrajały moje hormony na tyle, że dosłownie świrowałam. Teraz, do podobnych sytuacji jak kiedyś, potrafię podejść z większą dozą rezerwy i spokoju. Potrafię zamknąć się na chwilę i zastanowić zanim zrobię lub powiem jakąś głupotę, która skończy się kłótnią z moim chłopakiem.
Wiem, że to tylko jedna z możliwości dlaczego jesteś tak rozstrojona emocjonalnie, nie mniej jednak może warto się temu przyjrzeć. Oczywiście wizytę u psychologa nadal polecam - być może dzięki niej zrozumiesz dlaczego tak a nie inaczej reagujesz na przeróżne sytuacje.
Ja mam podobną sytuację
jedyną różnicą jest fakt że od ponad roku ze sobą mieszkamy. Nasze wspólne mieszkanie wygląda dość dziwnie (mój chłopak traktuje nasze mieszkanie jak hotel ) codzinnie po pracy przychodzi i pierwszą rzeczą jaką robi to gra na komputerze
następnie coś przekąsi i wychodzi do znajomych . Jak sam stwierdza ja niszczę jego życie więc woli spędzać swój wolny czas z przyjaciółmi . Ja w tym czasie zostaje sama ...i czuję się szalenie samotna ( całymi dniami się nie widzimy, jedyną chwilą kiedy możemy pobyć razem są wieczory ) które niestety mój chłopak tak jak wspomniałąm już wcześniej spędza z kolegami . Ja w tym czasie zajmuje się domem (sprzątam , prasuje ..itd) Mój partner nie wykonuje żadnych domowych obowiązków , kiedy pojawia sie w domu jest na tyle zmęczony ,że kładzie się spać a ja ponownie zostaje z tym wszystkim sama . Brakuje mi jego ciepła...rozmowy..(już nawet nie chodzi o te domowe obowiązki ) Mi brakuje po prostu jego....Tak bardzo go kocham Pomocy ![]()
Mcrka - dzieki za wytłum.
Twoja reakcja na jego słowa - z igły widły. Zgadzam się z dziewczynami- musisz zacząć nad sobą pracować a nie panikować!!!!!
Kasiczkaaa fajnie się ustawił Twoj chłopak. Rozmawiałas z nim o tym? ( nie pytam czy się skarżyłaś chodzi mi o spokojną rozmowę).
Jesli tak i dalej jest jak piszesz- wyprowadz się. Po to żeby mu dać do zrozumienia ze nie jestes wielofunkcyjnym robocikiem.
P.s.: jaki wiek uważasz za "wystarczający"? I do czego?? ![]()
Popracuj nad sobą, nad swoimi emocjami, nad zmianą postępowania. Być może przed Wami wiele lat cudownych chwil, ale musicie sobie wszystko uporządkować. Zapytaj się swojego partnera, co chciałby aby się zmieniło w Waszym związku. Czego mu brakuje? Czego od Ciebie oczekuje? A co uważa, że powinien w sobie zmienić, bo wina zazwyczaj leży po obydwu stronach? Rozmowa. Konkrety. Nie wytłumaczenie, że chodzi mu o normalną miłość, bo dla Ciebie, w Twoim rozumowaniu Ona jest normalna i cudowna, a wg Niego nie. Więc, niech Ci wytłumaczy co konkretnie. A wtedy Ty postaraj się to zmienić i obserwuj efekty. Pilnuj się. Nagradzaj za zmiany. Przyzwyczaj się do nich. Polecam wypisanie wszystkiego na karteczkach i zaglądanie codziennie do nich. Proste? Ale jakże skuteczne ![]()