Temat może być dla was błachy , ale dla mnie nie ,więc prosze o pomoc , może wsparcie , rady , cokolwiek a jeszcze bardziej chciałabym by się wypowiedziały panie które juz to przechodziły .
Otóż od 5 miesięcy mieszkam ze swoim partnerem . Kochamy sie to oczywiste
To ja wprowadziłam sie do niego , a przygotowania do tego zaczeliśmy od tego,że dostałam od niego klucze do domu i mogłam w nim bywac kiedy tylko chciałam , kiedy go nie było i wtedy kiedy był. Już wtedy było mi jakoś ciężko by wogóle wejść do jego domu , ot tak sobie , zanim sie do tego przyzwyczaiłam minęło trochę czasu . W między czasie omawialiśmy szczegóły mojej przeprowadzki do niego , wiedziałam ,że ten dzień sie zbliżał, choć termin nie był ustalony , ja poprostu miałam sie tam zjawić i już. On tego bardzo oczekiwał i czekał na ten dzień.
Któregoś wieczora kiedy wrócił z pracy napisał mi na gg ,że wciąż wraca do pustego mieszkania .Dało mi to do myślenia ,że chyba już czas .
Tak tez sie stało , wprowadziłam sie i tu zaczyna sie problem , mój problem .
Chcę odrazu wam napisać ,że narazie nie chce z nim o tym rozmawiać , bo po pierwsze zrobi mu sie przykro a po drugie narazie chce to rozwiązać za sobą. Pozatym jakby nie było on nigdy mi niczego nie nakazuje, nie każe sobie stawiać obiadów na czas itp. nie wymaga ode mnie niczego jeśli chodzi o takie rzeczy , on poprostu chce bym była .
Otóż od kiedy mieszkam z nim jakoś nie mogę do końca się zaklimatyzować . Chodzi o ....w sumie o duperele , jeśli mam sprzątnąć ( z własnej inicjatywy , on do niczego mnie nie zmusza
) , lub zrobić cokolwiek to ja sie hamuję .
Mam wrażenie ,że nie powinnam , że to jego dom , i to nie chodzi tylko o sprzątanie ale o wiele innych rzeczy , ogólnie mam w głowie cały czas hasło '' To jego dom, może nie wypada'' , on ciągle mi mówi ,że wszystko co jest jego to jest i moje , ja to rozumiem i widzę ,że nie ma podziału ''moje'', ''twoje''.
Niewiem czy mnie zrozumiecie ,ale ja sie męczę z tym i nie wiem co mam począć .
Napewno było by mi łatwiej gdybyśmy razem np. kupili mieszkanie , wtedy bym miała poczucie ,że to też mój kąt .
Ale jak narazie nie zanosi sie na nowe mieszkanie .
Czy któraś z was przechodziła przez coś takiego , chodzi mi o tych ,którzy wprowadzili sie do swoich partnerów?
Jak się całkowicie zaklimatyzować? Jak sie odnaleść w nowym domu , bo ja już niewiem .:(