Witam wszystkich,
Nęka mnie pewien problem już od dawna , i chciałabym się dowiedzieć co Wy o tym myślicie.
Moja mama często mi powtarza , że chciałaby żebym jeszcze w swoim życiu poznawała facetów, chodziła na imprezy , flirtowała, zapisywała się na wolontariaty, wszystko żeby poznawać nowych ludzi, jednym słowem chce żebym korzystała z życia . Ona sama w moim wieku była już w ciąży i wyszła za mąż , musiała z wielu rzeczy zrezygnować , dorosnąć i nie miała już czasu na ?życie studenckie?- rozumiem ją , jak każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.
Teraz zaczyna się problem- jestem z moim chłopakiem już od trzech lat ( moja mama go bardzo lubi)miałam już wcześniej paru chłopaków ale to były ?nastoletnie zauroczenia? , on natomiast nie miał przede mną dziewczyny.
Zdaje sobie sprawę , że fajnie jest korzystać z życia ile się da , ale przecież można to robić ze swoim chłopakiem . Często słyszę również od mamy , że jak będę czuła , że coś się psuje w naszym związku , zę już nie jest tak jak bym chciała żeby było to żebym go nie ciągnęła , ?bo przecież po świecie chodzi masę facetów? .
Ostatnio o tym samym rozmawiałam z moim znajomym , który mówił ,że chce się najpierw wyszaleć , nie chce stałych związków a potem pomyśli o czymś poważnym. Wtedy zadałam mu pytanie : co jeśli właśnie teraz byłby z kimś w związku , kochał tą drugą osobę , czuł się z nią dobrze to zerwałby tylko dlatego , że chce się wyszaleć ? - nie odpowiedział mi na to pytanie.
Jestem ciekawa co Wy o tym myślicie ?
Kocham swojego chłopaka ponad życie , nie wyobrażam sobie życia bez niego , czuje jak on bardzo mnie kocha , widze go jako cudownego ojca , męża , ma on wady jak każdy człowiek ,ale mimo , że czasami mnie denerwują to potrafię je uszanować . Jedyne czego się boję to właśnie tego ,ze mam dopiero 19 lat , wydaje mi się że to szybko jak na tak poważny związek, boje się również też tego , że nie miał wcześniej dziewczyny , że w końcu zacznie go to męczyć , że nie ma porównania...
często się tym zamartwiam ( zawsze zamartwiam się rożnymi rzeczami na zapas) . Pewnie ktoś sobie pomyśli kurcze przecież to nie jest koniec świata , jeszcze wiele przede mną , jeszcze moje życie może przewrócić się do góry nogami...
jestem ciekawa czy miałyście/ mieliście podobne obawy ? Czy to tylko ja sobie tak wymyślam i powinnam się po prostu przestać przejmować na zapas.
Dziękuje za wytrwanie do końca i pozdrawiam!