Właśnie poznałam bardzo miłego chłopaka. Spotykamy się i rozmawiamy prawie na każde tematy co nam przyjdą do głowy. Ostatnio poprosił mnie żebym mu obiecała ze nie będę się angażowała w związek bo on wie jak to się kończy. Obiecałam mu ale on uważna ze robię odwrotnie. Jego zdaniem patrzenie się ludziom w oczy to jakaś forma zaangażowania. Co wy o tym myślicie. Co dla was znaczy angażować się w związek bo ja już kompletnie zgłupiałam.
Po pierwsze chłopak jest dziwny i niec dziwnie interpretuje zaanagażowanie. Radzę - jeśli miałaś wobec niego jakieś zacne plany lepiej się wycofaj
zaanagażowanie to prostu chęć bycia z tą druga osobą, spędzania z nią czasu, myślenia o przyszłości w kategorii "my", chęci okazywania jej uczuć , myslenia o niej.
Zaangażowanie w związek = zakochanie, zauroczenie, chęć bycia z kimś
Przynajmniej na tym etapie, o którym piszesz. Czyli jednym słowem - nie jesteście żadnym związkiem, tylko po prostu się spotykacie, i zapewne chodzi tu głównie (przynajmniej jemu) o seks. Chłopak chce być wolny, a jednocześnie mieć jakąś dziewczynę, z którą od czasu do czasu się spotka. Nie popełnij tego błędu i nie zakochaj się w nim ani nie przyzwyczajaj do tego, że jest, bo najprawdopodobniej w pewnym momencie po prostu zniknie.
ciekawy temat poruszony... zastanawiam sie, czy moj facet (poltora roku razem) jest zaangazowany w nasz zwiazek...przeprowadza sie niedlugo do mojego miasta, ale nie chce zebysmy zamieszkali razem, mowi, ze chce po swojemu urzadzic mieszkanie, spedzac niektore wieczory sam, a inne ze mna.. gdy cos wspomina o przyszlosci, mowi w liczbie pojedynczej...
powiem wam, ze meczy mnie ten zwiazek.. mamy ok 30. lat oboje, ja bym chciala planowac wspolna przyszlosc, nie mowie, ze od razu dzieciaki, ale wlasnie zaczac od mieszkania razem...
jest takie powodzenie: kochac to nie patrzec nawzajem na siebie, ale patrzec razem w tym samym kierunku.... i chyba tego drugiego mi brakuje...
ja uważam, że jeżeli kobieta myśli poważnie o swojej przyszłości, chce założyć rodzinę, mieć dzieci, itp, to nie powinna marnować czasu na faceta, który nie angażuje się w związek, który chce być niezależny, nie myśli o przyszłości, założeniu rodziny.. po co marnować czas, skoro i tak nie mamy pewności, czy mu się odmieni.. jeśli są jakieś przesłanki na tak, to można zaryzykować, ale w przeciwnym razie po co? po co marnować czas, skoro w pewnym momencie okaże się, że chcemy przejść przez życie zupełnie inną drogą..
a wracając do pytania marisia22, to też uważam, że facet jest dziwny.. nie da się kontrolować pewnych spraw.. jak się człowiek zakochuje, to i angażuje, a tego nie można powstrzymać.. może facet się sparzył wcześniej i teraz opiera się przed poważnym związkiem? ja bym z nim pogadała..
Właśnie tak było, sparzył się parę razy i wydaje mi się ze on się boi nowego związku, ze znów zostanie skrzywdzony. Po prostu nie jest na to gotowy. Dziwne jest to ze na początku był czuły i mówił słodkie słówka, a ostatnio zmienił zdanie. W każdym bądź razie postanowiłam dać sobie z nim spokój. Możemy zostać na etapie koleżanka/kolega. Ja szukam prawdziwego faceta a nie chłopca.
Dziękuję za odpowiedz na moje pytanie. On widocznie interpretuje "angażować się" inaczej niż ja