Cześć.
Chciałam zapytać was dziewczyny czy zdarzyło wam się, że wasz mąż lub chłopak po dość ostrej kłótni dnia poprzedniego, przyszedł na śniadanie Wielkanocne, zły i obrażony, bez żadnego zainteresowania tym, że jednak okazja ta jest uroczysta. Dodając tu że przyszedł oczywiście po waszej proźbie żeby wogóle przyszedł ??
Hm, no nieee....Wielkanoc to Wielkanoc, wymaga przyjecia odpowiedniej postawy,ale u faceta tego typu swiątki piątki czy niedziele nie maja chyba wiekszego znaczenia, w swietle ich dumy. Wiesz o co mi chodzi...
duma to duma hehe
nic tego nie zmieni, i oni udawać że ich coś nie boli ![]()
Czy wszyscy faceci są tacy dumni i zaborczy. Dodam tu że jestem w stałym związku od 12 lat a poznaliśmy sie jak mieliśmy po 15 lat więc tak naprawdę nic nie wiem na temat facetów, a zwłaszcza na tematy: jak kobieta powinna być traktowana, Więc może opowiecie trochę historii z waszych związków??
Haha, mam to samo,az dziwie sie samej sobie ze dzis wyjatkowo nie placzę,ani nie odczuwam wewnetrznego przygnebienia...
Co prawda jestem z moim chlopakiem od 8 mieiecy, jest dla mnei najwazniejszy na swiecie,ale czesto jego duma stoi po srodku nas i zdarzaja sie niezle akcje.... Np teraz cale swieta sie do siebie nie odzywamy. Dlaczego? prosty powod. Zaczal mnie ostatnio strasznie olewac i ja tego nie zostawilam bez oddzwieku,ale psioczylam na calego. Zle robilam,wiem,bo to jeszcze pogorszylo sprawe,on zamknal sie jeszcze bardziej. Teraz pokazuje wielka obraze,choc nie czuje sie tu winna. dodam ze jestem ulegla dziewczyna,robie czesto tak jak on uzna ze bedzie ok. Co jest wynikiem tego,ze po prostu nei czuje sie kobieca,szanowana w zwiazku. Kocham go oczywiscie bo nie rozpamietuje i nie mysle o tym co zle na codzien,ale sa swieta...a jednak on milczy. Czy to moja wina,ze w Wielki Piatek poprosilam zeby mnie odwiozl z kosciola wieczorem? Mieszkam troche daleko...a on tylko mowil zebym sie przeszla bo to bedzie "kara dla moich rodzicow zeby odwozili mnie do kosciola". Zirytowalo mnie. Na szczescie przyjechał bs do mojej wioski i wsiadlam,a on sobie poszedl i nawet nie powiedzieal czesc,nie mowiac juz o jakims pocalunku na do widzenia. Przykro mi bylo,a mimo to dzwonilam do niego,ale on nie oderal. I tak juz tkwimy w tym milczeniu. A ja nie wiem czy to moja wina,czy jego? czy wydzwaniac czy sobie darowac...
on pokazuje ze bawi sie w najlepsze,kurcze,dziecinne zachowania 21letniego faceta, wyszukiwanie "lover of the day" na facebook,opisy jakies itp...A ja? Mam pokazac ze brak mi powsciagliwosci? Honoru? Nie chcę,a jednak tak bardzo mi go brak...