Jesteśmy ponad rok po ślubie. Mieszkalismy razem rok, u moich rodziców. Mamy małą córeczkę. Przed ślubem było w miarę normalnie, rozmawiał z moim rodzeństwem i mamą , z ojcem często siedział wieczorami przy flaszeczce (o co zwykle miałam problem, bo w trym czasie to ja nie mogłam się ze swoimi rodzicami dogadać). Ale od czasu kiedy po ślubie przeprowadził się do mnie........ o zgrozo! Nie miałam życia, wiecznie coś nie tak, bo są głośni, bo głupki, bo wieśniaki, bo egiści, bo mnie wykorzystują... przestał się do nich odzywać, a mi wiecznie suszył głowę
a kiedy urodziła się córka!!!!! Nikt nie mógł jej dotknąć, zawsze stawał jak żandarm przed Małą zasłaniając domownikom widok.
Poza tym w jego mniemaniu moi rodzice to buraki, którzy są bez wykształcernia (nie to co jego), którzy się do wszystkiego wtracają, a moja siostra to kretynka, która mi wszystkiego zazdrości.
Ja odnoszę zupełnie inne wrażenie, bo jakby nie było swoich rodziców znam już 25 lat. Mąż próbuje mi wytłumaczyć że jest inaczej, że jestem ślepa i że nie widzę tego co naprawdę się dzieje.
Dlatego żeby sprawdzić jak fajnie będzie u niego, przeniosłam się na krótki czas do teściów. I to moi sie podobno wtrącali... "Nie dadzą dziecku jeść. A nie jest jej zimno?, A może pić jej się chce, daj jej pić! A może by coś zjadła?" Wróciłam po miesiącu i już nigdy tam nie zamieszkam. On tam został... I tak żyjemy sobie razem a jednak osobno... a żeby było ciekawiej to przyjeżdża do nas kilka razy dziennie, posiedzi chwilę, znowu mnie o coś wyzwie (nt. mojej familii oczywiście), wychodzi, trzaska drzwiami i tyle go widze. A jak wspominam o wynajęciu mieszkania to nigdy nie ma pieniędzy, bo zaczynamy budowę... tylko jak długo będzie ta budowa trwać?!
Czy ja mam się kłócioć ze swoimi rodzicami tylko dlatego że wg niego z nimi jest coś nie tak?
Mam przed nim udawać jak przyjeżdża ze ich nienawidze?
Mnie się wydaje że mąż wydziwia, a co jeśli ma rację? Jak to sprawdzić?
Spędzam w domu cały dzień, mogę się zamknąc z córką w pokoju, tylko że po takim dniu spędzonym w jednym małym pokoju Mała dostaje dziwne napady złości, a ile można chodzić na spacery...
Pomóżcie mi bo czasami drugiej rocznicy możemy nie doczekać.
A najśmieszniejsze jest to że kłócimy się tylko o swoje rodziny...