Witam Wszystkich!!!
Szczerze pisząc jest tego tyle, że nie wiewm od czego zacząć.....Może od tego, że jesteśmy małżeństwem 2,5 roku, ale przed ślubem byliśmy razem 4 lata.od 6 miesiecy mamy coreczke. Już przed ślubem czasami sie kłóciliśmy, ale nie do takiego stopnia.Uważam że wina zawsze lezy po obu stronach, ale w mojej obecnej sytuacji uwazam ze wina w wiekszosci jest po meza stronie...Moj maz zawsze byl osoba ktora ma bardzo donosny glos-a nawet bym to powiedziala ze jak rozmawia to krzyczy, ale jak mu sie zwracalo uwage to sie troszke uciszal::)pierwszy rok po slubie zaczal sie moj koszmar......moj maz siedzial codziennie do przed komputerem do 2-3 w nocy spal tylko po kilka godzin jak mu zwracalam uwage to sie wydzieral i mnie wyzywal od roznych dzi...su...kur....itp.mowil mi ze to jego jedyne zajecie.bylismy wtedy niecaly rok po slubie moj maz nie mial zadnego zaionteresowania mna-a o sexie moznabylo zapomniec-chyba raz na 3-4 miesiace i wtedy chodzil i komentowal jak to on mnie bardzo zadowolil....przed ciaza zaczal mnie teaktowac jak sluzaca-przynies podaj pozamiataj-wszystko musialo byc tak jak on chce obojetnie z czym a jak juz tego nie zrobilam lub mialam inne zdanie zaczal mnie wyzywac, krzyczec poprostu zxaczal wpadac w szal raz nawet rzucil we mnie talerzem wiec powiedzialak koniec- i sie wyprowadzilam ale niestety wytrzymalam tylko tydzien-bo jednak mi go brakowalo.2009 roku na poczatku dowiedzsialam sie ze jestem w ciazy ucieszylam sie-a jego jedyne zdanie to teraz bedziesz wszystko mowic tylko zebysmy sie pogodzili, no ale po wizycie u ginekologa uwiezyl i przeprosil mnie za wszystko-ale gdy go zapytalam ale czy ty wiesz za co masz przeprosic odpowiedzial -no przeciez sie gniewasz.ciaza minela szybko- no i raczej bez klotni, we wrzesniu urodzila nam sie coreczka moj maz jest niemozliwy, jakis czasd temu zaczelismy sie budowac, on twqierdzi ze ma na glowie budowe-ok zgadzam sie-mieszkamy za granica budowe mamy w polsce.na m,ojej glowie tu za granica jrest wszystko sprzatanie, gotowanie, robienie zakuypow opieka nad coreczka, do pracy wrocilam na pol etatu bo postanowilismy ze tak najlepiej zebysmy nie musieli brac opiekunki.moj maz pracuje na caly etat, poza praca chodzi codzienniew na silownie(codziennie po 2-3 godziny)prosze go czasami o pomoc zeby zajal sie nasza corka bo ja jestem zmeczona to on wpada w szal i mowi ze on po pracy jest zmeczony i czy nie widze ze on jest zajety zajmuje sie budowa-ciagle czegos szuka na internecie elektryk, hydraulik itp.ja rozumiem to wszystko ale ja tez chce zyc. jak moj maz idzie na rano do pracy nie mam czasu zjesc sniadania-juemy dopiero razem obiad po obiedzie klotnia i juz nie mam ochoty na kolacje!ciagle mnie wyzywa krzyczy poniza mnie. pyta sie mnie czym jestem zmeczona jak pracuje tylko na pol etatu a poza tym nic nie robie, al;e odkurzac, gotowac, prac, isc z dzieckiem na spacer na zakupy, wieczorem wykompac dziecko, i uspac trzeba.-o spotkaniu z kolezankami moge xzapomniec bo nie mam kiedy skoro moj maz opiekuje sie dzieckiem tylko jask jestem w pracy bo normalnie w ciagu tygodnia jak on idzie do pracy to jak pol godziny dziennie poswieci corce to max. do preacy chodze 2-3 dni w tygodniu ale na 3 w nocy wiec pobudka o 1.30- mam prawo byc zmeczona ale moj maz tlumaczy tym ze on spi po 4-5 godzin i nire jest zmeczony.wczoraj wrocilam z pracy oczywiscie klotnia-mielismy jechac do centrum po buty dla mnie dzien wczesniej mowilo ze mu sie cholernie nie chce ale pojedzie.przyszlam z p[racy i go pytam czy chce jechac bo wvczoraj mowil ze niechce mu siee-a on zaczal na mnie sie wydzieraz zer jestem nie zdecydowana ze nie wiem czego chcem i do tego zaczely sie inne wyzwiska-udezyl mnie z piesci u noge.na koniec powiedzial ze sam jedzie-przeciez nie o to chodziloale ok.bylam spokojna bylo mi przykro ze mnie tak potraktowal i nawyzywal nic sie nie odezwalam i poszlam pobawic sie z corka.dzis mam wolne chcialam nastawic pranie i pytam go czy te ciuchy ca wisza na drzwiach sa do prania-krzyknal zaraz, no ale za ghodzine znowu poszlam go zsapytac tlumacze muy ze juz niedlugo poludnie i mam tez inne roboty w domu i chcem pranie nastawic i czy to jest do prania- a moj maz wpadl w szal, zaczal mnie wyzywac od najgorszych i zaczal krzyczec ze zaraz mi przypier..... kocham go, ale boje sie go i mam dosc bycia traktowana jak szmata-codziennie wyzywana ponizana, prosze pomozcie co mam robic, bo ja juz nie moge dusze wszystko w sobie