Poznalismy sie przez Internet, zaczęliśmy ze soba pisać coraz częściej i rozmawiać przez telefon, była niechętnie nastawiona i nie lubiła rozmawiać. Tak nam sie spodobało, że rozmawialiśmy przez telefon godzinami. Miała słabszą sytuację w szkole, więc postanowiłem ją wspierać i jej pomagać. Po jakimś miesiącu znajomości zrobiła mi niespodziankę i.. przyjechała kilkaset kilometrów na 2 godzinki żeby mi pokazać jak jej na mnie zależy, że bierze to wszystko na poważnie. Spodobalismy się sobie i wszystko szło tak szybko, co raz lepszy kontakt, rozmowy o wszystkim. Wiemy o sobie i o swoim otoczeniu wszystko. Ze względu na moje zdrowie nie mogłem do niej przyjechać bo jestem po ciężkiej kontuzji i umówiliśmy sie, że przyjadę dzien przed jej operacją bo wtedy mnie będzie najbardziej potrzebować. Rozmawialismy po kilka godzin o wszystkim, z każdym problemem i o glupotach. Mamy podobne charaktery, szybko się przywiązalismy do siebie i było jeszcze lepiej. Kazda godzina bez wiadomości czy rozmowy była dla nas wielką tęsknotą. To jest cos więcej niż normalna znajomość. Jeszcze tydzień temu dzwoniła do mnie zaplakana, że boi sie, że mnie straci i przez jej rodziców ją zostawię. Wiedzieliśmy, że jesteśmy dla siebie idealni i potrzebujemy się nawzajem. Ona jest osobą strasznie wrażliwą i taką uczuciowa. Nie wiem czy mam pisać w czasie przeszłym ale mamy duże plany na przyszłość ze sobą i obiecalismy sobie, że co by sie nie działo będziemy przy sobie. Wszystko było jak zawsze, aż do wczoraj kiedy była leciutka sprzeczka i nie rozmawialiśmy cały dzień. Napisałem dzisiaj do niej, była taka inna.. z dnia na dzień. Nie chciała ze mna rozmawiać przez telefon i pisać też średnio. Powiedziała, że to moze przez pogodę. Usunęła zdjęcie z kwiatami ode mnie na insta, a wstawila w bikini i jeszcze jej jacyś goście randomowi komentują.. jestem taki zazdrosny i nie wiem czy przypadkiem nie robi mi tego na złość. Powiedziała, że potrzebuje czasu to dalem jej spokój i zaczęła się pytać co robię, gdzie i z kim. Wyrzuciła w końcu z siebie to co chciała i napisała mi długą wiadomość, że jest inaczej i zaczęła mnie obwiniać o to o której chodzę spać, uzalam sie, ze przez nogę uciekają mi marzenia. Zamiast isc do przodu to się zadreczam. Obwiniać mnie o to, że ona przyjechała itd. A przecież byliśmy umowieni i jeszcze odliczalismy dopiero dni ile zostało do naszego spotkania. Napisała mi coś na koniec, że "zostawia mnie z moimi przemyśleniami i spróbuje zasnąć, buziaczki dobranoc :*" Duzo zrozumiałem, że w jakimś stopniu marnuje się i moim zdaniem zależy jej na mnie i dlatego tak robi żeby mi pokazać, że źle robię. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i rozmawialiśmy o tym, ze kiedyś te słabsze chwile będą ale bedziemy blisko i się wspierać. Nie piszę tego na pokaz tylko nie wiem co robić. Jestem zakochany i nie moge jej stracić, Jakie jest Wasze zdanie, co robić?
Dzieli Was kilkaset kilometrów? i chcecie być parą na odległość? Cóż... lipa.
Ile macie lat? 93 to Twój rocznik? Jak długo trwa Wasza znajomość? Dobrze rozumiem, że widzieliście się tylko raz?
Mam 20, ona 18 i znamy sie 4 miesiące, tak. Dodam, że kiedyś została skrzywdzona przez chłopaka.
Planowaliśmy, widywac się co 2 tygodnie a za rok zzamieszkać razem.
Dzieci a kto was będzie utrzymywał?
Ale po co takie niemiłe odpowiedzi? Mam swoje pieniążki i praca nie boli Panie dorosły.
8 2018-07-29 00:44:02 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-07-29 00:44:44)
Ale po co takie niemiłe odpowiedzi? Mam swoje pieniążki i praca nie boli Panie dorosły.
Pieniążki? A to widzę, że przyszłość nie jest Wam pisana, przynajmniej ta wspólna. Najpierw dorosnąć trzeba. Skąd masz "swoje" pieniążki w tym wieku? Od rodziców?
jeżeli tak mają wyglądać związku moich dzieci, to Boże uchowaj...
Pawełku, 2 miesiące rozmawiania przez internet to jest NIC. Widzieliście się raz, praktycznie jej nie znasz.
Jesteś zakochany przede wszystkim w swoim wyobrażeniu jej, bo żeby się zakochać, to trzeba się poznawać. A przez internet można to robić, ale nie jest to tak naturalne jak kontakt w życiu realnym.
Pomijając fakt, że trochę chcesz swojej dziewczynie rozwalić życie. Planuje ona jakieś studia? Szkołę? Cokolwiek?
Czy wyślesz ją do pracy w myśl tego wspólnego zamieszkania?
Nie czaję tej fazy. Czy nikt już nie poznaje się na ulicy? W kawiarni? Wszystko przez internet i na odległość?
Ale po co takie niemiłe odpowiedzi? Mam swoje pieniążki i praca nie boli Panie dorosły.
Nie miłe odpowiedzi? raczej życzliwe zainteresowanie.
Uważasz że jesteście na tyle dorośli i doświadczeni życiowo żeby żyć w konkubinacie? Biorąc pod uwagę tylko sprawy materialne to zarabiasz tyle żeby wynająć mieszkanie, zrobić opłaty, utrzymać siebie i ją, opłacić jej studia?
A co jeśli zjawi się dziecko? w wieku 18-20 lat chcecie się wiązać na całe życie? a gdzie miejsce na zbieranie doświadczenia życiowego?
Jak widać do Twojej dziewczyny zaczyna docierać że ona ma DOPIERO 18 lat, stały związek?, a gdzie miejsce na "wyszalenie się".
Proponuję żebyś znalazł sobie dziewczynę na miejscu a nie w Matrixie, bo za jakiś czas założysz wątek - zostawiła mnie dziewczyna dlaczego?