Mój narzeczony od jakiegoś czasu ma nową pracę i w czerwcu mają mieć obowiązkowy wyjazd integracyjny na cały weekend, a mi z tego powodu strasznie smutno, że on się będzie tam fajnie bawił, a ja będę musiała zostać na weekend sama.. Wiem, że nie mogę go za to winić, bo mus to mus ale odkąd pamiętam zawsze wszędzie jeździliśmy razem i to będzie pierwszy taki ,,rozrywkowy'' weekend spędzony osobno i wiem, że to w sumie nic strasznego i że w większości związków to norma, mogłabym na ten weekend jechać do znajomych i najprawdopodobniej tak zrobię ale jasne, że wolałabym z nim i ciągle tylko będę myśleć co u niego.. my zawsze byliśmy nierozłączni i po prostu cholernie mi przykro do takiego stopnia, że jak o tym myślę to chce mi się płakać i nie umiem sobie z tym smutkiem poradzić.. A bardzo bym chciała jakoś sobie z tym poradzić, bo popsuło to trochę ostatnio nasze relacje, nie mam ochoty już się tak przytulać, całować, o seksie nie wspominając.. tak jakby zamknęłam się w sobie, nie wiem co dokładnie czuję.. Ktoś coś poradzi? Nie chce się tak czuć..
Dorośnij i przestań zachowywać się jak mała dziewczynka. Znajdź sobie swoje hobby i znajomych, nie będziesz musiała wisieć na chłopaku jak bluszcz.
Dziewczyno, idź do terapeuty, zanim zamęczysz jego i samą siebie.
Wyobraź sobie, że nie ma nic nienormalnego w spędzaniu czasu, a nawet w imprezowaniu OSOBNO.
4 2018-04-05 17:36:00 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2018-04-05 17:37:21)
a już się oświadczył? Sorka nie doczytałam, narzeczony, czyli tak.
Tak czy siak, to jest wyjazd służbowy, zatem logiczne, że nie możesz z nim jechać, o ile razem nie pracujecie. A on też nie powinien rezygnować z wyjazdu z kolegami z pracy, bo takie znajomości są istotne.
a już się oświadczył?
Ja bym się poważnie zastanowiła na jego miejscu, szczególnie po lekturze dwóch wątków Autorki.
Ja bym uciekła od kogoś kto nie umie sam sobą się zając. Zmęczyłaby mnie nieustanna obecność tego kogoś. Nie jesteśmy bliźniakami syjamskimi żeby chodzić wszędzie razem.
A on też nie powinien rezygnować z wyjazdu z kolegami z pracy, bo takie znajomości są istotne.
I z koleżankami też. ![]()
Nirvanka87 napisał/a:A on też nie powinien rezygnować z wyjazdu z kolegami z pracy, bo takie znajomości są istotne.
I z koleżankami też.
Najlepiej w ogóle niech z pracy zrezygnuje ![]()
A na wieczór kawalerski też się wybierzesz? ![]()
Nirvanka87 napisał/a:A on też nie powinien rezygnować z wyjazdu z kolegami z pracy, bo takie znajomości są istotne.
I z koleżankami też.
zawsze jest ryzyko, wiem co się dzieje na takich wyjazdach integracyjnych. Ale też zawsze powtarzam jak dana osoba kocha i szanuje partnera/ partnerkę to najseksowniejsza laska może gołą dupą kręcić przed nosem, a najseksowniejszy facet fujarą wywijać, a i tak nie zdradzi. Jeżeli ktoś będzie chciał zdradzić to wyjdzie na kilka godzin na disco i zdraddzi, albo pójdzie do prostytutki, albo zdradzi z sąsiadem, albo kurierem. Nie ma reguły są tylko ludzkie emocje i uczucia