Nie wiem co mam dalej robić;-( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem co mam dalej robić;-(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Witam Wszystkie Kobitki!

Dopiero co znalazłam tą stronkę i pierwszy raz dziele się tym z kimkolwiek innym oprócz mojej przyjaciółki.

Może zacznę od początku! Jesteśmy ze sobą już 5 lat, i bywało różnie. Na początku było super, poznaliśmy się na drugim roku studiów, jak to czasami bywa, mieszkaliśmy w jednym akademiku, on miał do domu 400km, a ja raptem 70. Ale zostawałam tak często jak tylko było to możliwe, bo wiem co się czuje tak daleko od domu. Na trzecim roku zamieszkaliśmy razem, tak się złożyło:/. Potem nagle (na 4 tym roku w kwietniu), po aferze zostałam złą kandydatką wg.rodziców. I synek musiał się wyprowadzić i mnie zostawić i mamusia powiedziała dosłownie że: "przyjedzie to sprawdzić"(te 400km). No więc było tak jak było, i to ja uniosłam się honorem i wyprowadziłam się od niego, do innego pokoju w akademiku.
Ale spotykaliśmy się, miał nawet przyjechać do mnie za granicę do pracy, bo mu załatwiłam, ale tuż przed wyjazdem napisał mi że ma w d... mnie i tą j... prace. Więc zostałam sama:( jak to teraz podobnie i tak smutno brzmi). Po powrocie można powiedzieć że trzymał mnie na dystans(ale tylko pierwszy, no i może dwa następne dni). Mieszkał z typem od siebie z roku i to jeszcze z jednej grupy. Pewnego dnia załatwiłam sobie pokój na parterze, i powiedziałam mu to ze się wyprowadzam od tej koleżanki i będę mieszkać SAMA. On na to jak to sama, a nie chcesz ze mną, ja na to że nie, ale i tak mnie przekabacił i pozwoliłam mu mieszkać ze sobą. Po tym wszystkim praca magisterska się nam przeciągnęła bo ja miałam problemy ze swoim promotorem, a on ze swoim.
Aha zapomniałam dodać, że jego rodzice nie wiedzieli o moim "istnieniu - w jego życiu". Nie powiedział im. Zrobił to dopiero w listopadzie 2009 roku, najpierw powiedział ojcu, a ten zawiadomił telefonicznie matkę która siedzi w Irlandii i zajmuje się dzieckiem jego siostry(bo siostra ze szwagrem muszą zarabiać kasę).
Bilet na samolot był zarezerwowany z dnia na dzień tak jak jej przybycie. W czasie obecności mamusi i prawie dokładnego prania mózgu - nie dzwonił do mnie nie pisał i nawet nie dawał znaku życia, tak jakby się zapadł pod ziemie.
Dopiero po zaczął dzwonić i pisać, wtedy ja nie miałam czasu dla niego(można powiedzieć jestem złośliwa i wet za wet - ale tak anie jestem).
Potem tatuś zaczął prać mózg, i PP pękł dopiero przed sylwestrem. Był płacz przez telefon, proszenie o wybaczenie, i takie tam.
Wybaczyłam, ale to nie koniec tej długiej historii, znalazł pracę w swoim mieście wojewódzkim, czyli 400km ode mnie, znalazł dla nas pokój, przyjechałam na początku stycznia. I było tak on do pracy a ja sama. Nie poddawałam się i znalazłam pracę, tylko jaką, porażka szef wymagał ciągłego kablowania na innych i było okropnie, wytrzymałam 3 tygodnie i odeszłam. Teraz mija 5 tydzień od kiedy szukam pracy i nie mogę znaleźć. To miasto to straszne południowo-wschodnie kresy polski (glicja).

On do pracy a ja cały dzień sama, szukam wysyłam dzwonie, ale nic z tego. Powiedziałam mu że wracam do siebie (na zachód polski), tam może coś znajdę.
Moje pytania były dwa: czy jedzie ze mną? On na to że tu mu się podoba w tej firmie, i że nie chce żeby ojciec się załamał bo jest sam, a tak przynajmniej na weekend do niego pojedzie, no i nie wie czy dyrektor wpisze mu do książki uprawnień(takie budowlane rzeczy) ten czas pracy który tu poświęcił, no i że teraz nie mamy pieniędzy na kaucję i życie w innym mieście.
No to ja na to że jak to sobie wyobraża tak dalej? On że mama przyjedzie w czerwcu to wtedy ojciec nie będzie sam i on wtedy do mnie przyjedzie.

Kobitki, powiedzcie mi co ja mam zrobić bo coś mnie szczela i krew zlewa, mam dosyć po dziurki w nosie, tego. (tu bym wpisała z czystą rozkoszą bardzo brzydkie słowo)
Teraz w marcu minęło 5 lat jak jesteśmy razem(z tego jakieś 4 mieszkamy razem). Najlepsze jest to że mamy po 27 lat:-(

Pomóżcie , poradźcie!!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Masz strasznie chwiejnego chłopaka. ważniejsi dla niego są rodzice.
po tym tekscie: "apisał mi że ma w d... mnie i tą j... prace" u mnie nie miał by czego szukać!
ja bym pojechała, znalazła pracę, nowych znajomych i nie nastawiałabym się specjalnie na to  ze dołączy.

3 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-11 12:32:23)

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Wybacz mi szczerość, ale ten związek to nie związek, tylko jakaś farsa. Twój "facet" to totalny maminsynek, do czego to podobne żeby dorosły chłop pozwalał mamusi na wybór partnerki dla siebie?! Śmiech na sali po prostu. I jeszcze to przyjeżdżanie mamusi i sprawdzanie... C*pa, nie facet.

Do tego nie rozumiem, jak można być z kimś, kto raz jest, a za chwilę znika, mówiąc "mam cię w dupie".
Według mnie taka relacja nie ma przyszłości. Jeśli z nim zostaniesz, to będziesz się tak "bujać" bóg wie ile jeszcze, a on raz będzie Ci mówił, że mu na Tobie zależy i chce z Tobą mieszkać, a za chwilę (zapewne jak mamusia wkroczy do akcji) powie, że jednak nie może i że generalnie możesz go cmoknąć w...

Absolutnie jedź tam, gdzie masz większe szanse na pracę i nie sugeruj się nim. Twoja praca to Twoja przyszłość, a związek z tym facetem to bardziej kula u nogi niż związek...

4

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Kobieto, zbieraj swoje zabawki i jedź szukać swojego szczęścia. Może zrozumie i pojedzie za Tobą, bardziej prawdopodobne, że nie zrozumie i zostanie z tatusiem - a to dla Ciebie jeszcze lepsze rozwiązanie.

Ten facet nie jest gotowy na odcięcie pępowiny i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Nic dobrego wam nie wróżę. Po co Ci taka huśtawka? Nie łudź się, że będzie lepiej. Spróbowałaś już wszelkich rozwiązań (wspólne mieszkanie, mieszkanie oddzielne) i zawsze w tle (a właściwie na pierwszym planie) przewija się mamusia. A skoro on problemu nie widzi, więc nie będzie próbował go rozwiązać. Daj sobie spokój. Daj szanse kolejce kandydatek, które mają czas, nerwy i chęć przejść przez proces rekrutacyjny mamusi...

5

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Wiem macie rację, i wiem że dam sobie radę, tak jak dałam sobie radę 1000km od domu, i do tego w obcym państwie. Ale teraz jest mi tak ciężko to aż 5 lat. Kocham go ale nie daje rady już tak dalej żyć bez żadnego zajęcia, i nie mam siły już tak dalej i dłużej czekać. Na co na pierścionek, i ślub o którym wspominał. Ludzie z roku już dawno są po ślubie i mają już dzieci, a ja nawet nie mam męża i 27 lat w dowodzie. Przeraża mnie to wszystko, pocieszam się tylko tym że stare panny też są na świecie, bo facet zawsze sobie kogoś znajdzie mało, albo dużo młodszą ale znajdzie. A kobiety niestety, mają gorzej:-(

6

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Podpisuje się pod poprzedniczkami - najwidoczniej facet nie dorósł do odpowiedzialnego życia mimo swoich 27 lat i ciągle trzyma się maminej spódnicy. Słowo facet w jego przypadku jest z mojej strony nadużyciem, niejedna kobieta ma więcej polotu niż on. Wiem że to przykre co mówię , jesteś z nim 5 lat , ale powiem Ci szczerze, że podziwam Cię za wytrzymanie tak długo smile

7

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

nie zgadzam się ze babka nie ma szans na "rynku" w Twoim wieku.
kończ tą farsę przyklej uśmiech do buzki i zdobywaj prawdziwych mężczyzn w nowym mieście.

lepiej stracic 5 lat i sie czegoś nauczyć niż siedzieć w miejscu z nim właściwie się cofając.

8

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Jedź szukać sobie lepszego życia. I nie oglądaj się za tym typem mamisynka. Śmieszy mnie tekst: mama przyjedzie sprawdzić. Żal. Jesteście dorośli i macie prawo sami decydować, a nie że jeszcze wtrąca się osoba trzecia.Współczułabym ci nawet takiej teściowiej. Miałabyś przechlapane.
Powiedział, że ma cię w dupie, to co on przy tobie jeszcze robi. Czy to jest miłość, jeśli nawet nie ma dla niego znaczenia czy wyjedziesz czy zostaniesz. Jeśli kochałby cię, próbował by wszystkiego abyście byli razem. A rodziców starałby się przekonać do Ciebie, a tu jest na odwrót, boi się ich jak ognia.
27 lat a rozum jak orzeszek.

Zrób coś ze swoim życiem, wierzę, że dasz radę. Trzymaj się.

9

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Jak dobrze trafić na forum gdzie są normalne kobitki, które widzą "rzecz" obiektywnie. Cenie szczerość!!!  Nawet nie wiecie jak takie słowa podnoszą na duchu, i dodają siły by dalej żyć, dziękuję WAM Wszystkim!!!

10

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

Po co dwa takie same tematy?

11

Odp: Nie wiem co mam dalej robić;-(

spoko Doliwka przyjdzie czas że my też do Ciebie przyjdziemy smile (na herbatę wink )

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem co mam dalej robić;-(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024