Witajcie miłe Panie. Pracowałem kiedyś z 28 letnią dziewczyną, która skarżyła się, że nie ma szczęścia w miłości. Rozwód, potem bandzior, potem narkoman a potem ochroniarz na jedną noc, a myślała że na życie... Szukaliśmy przyczyn. Jest rzeczywiście ładna. Ale też ubiera się nieco wyzywająco. I dziś przyznała mi się, choć niechętnie, że dla większości w dziewczyn opinia koleżanek o "obiekcie" ma znaczenie kluczowe. JAK SIĘ NIE PODOBA KOLEŻANKOM- NIE MA SZANS. Jakoś intuicyjnie to czułem, ale ona uparcie od miesięcy twierdziła że potrzebuje ciepła, czułości, akceptacji jej córki, autorytetu dla dziecka i dla siebie... zaradności i takie tam.....
Ale nie chciała głośno przyznać że PIERWSZYM parametrem jest, żeby ciacho zaakceptowały koleżanki. Na pewno nie wszystkie panie mają taką hierarchię wartości, ale powiedzcie mi proszę, jak często jest to wartością podstawową w Waszym przypadku. Zaznaczam lojalnie, że ja jako facet nigdy nie kryłem że uroda dziewczyny jest superważna dla mężczyzn. Ale nigdy nie słyszałem jawnego przyznania się żeby babka związała się z facetem bo jego zgrabny tyłek podoba się przyjaciółkom.
hmm dla mnie to jakaś paranoja NIE PODOBA SIĘ MOJEJ KOLEŻANCE CZY PRZYJACIÓŁCE TO NARA. co to za podejście ??
nie rozumiem !!!
co z tego że facet będzie piękny i wygadany skoro do życia się nie nadaje
z ładnej miski się jeszcze nikt nie najadł. jeśli ta kobieta ma faktycznie 28 lat to musi mieć grubo zachwiany system wartości .....
Skoro kobieta tak uwaza to raczej nigdy nie znajdzie faceta ktory bedzie ja wspieral, kochal calym sercem bo bedzie sie dla niej liczyl tylko wyglad a nie to co posiada w srodku, jakie ma wartosci, uczucia. co to jest wyglad? jak bedzie mial lat 50 czy 70 to co jej z tego ze ten facet kiedys byl ciastkiem, ze wszystkie kolezanki jej go zazdroscily. Wazne jest to co jest w srodku i to ze to ona sie w nim zakochuje i podoba sie jej jego wyglad. i jeszcze jedno jesli ktos jest tzw "fajnym ciasteczkiem" to mozna sie bac ze i kolezanki skorzystaja z jego uslug:) Przeciez dla kazdego piekno oznacza co innego. Jedynym podoba sie taki typ urody, innym inny.
Znalam dziewczyne ktora pytala sie zawsze na poczatku zwiazku wszystkich kolezanek czy ma przystojego faceta i jak chociaz jedna czy dwie powiedzialy ze nie jest w ich typie kopala go w dupe. I teraz przez to nie ma nikogo na stale. jest samotna a przede wszystkim zniszczona psychicznie bo potrzebuje bliskosci a poniewaz zmieniala facetowj jak rekawiczki to juz zaden sie nia nie interesuje bo nie dosc ze jest tak sfrustrowana by jakiegos znalezc to jak sie juz jakis pojawia to szybko rzuca bo ma dosyc takiej kobiety na dluzej niz dwa tygodnie.
Bzdura totalna. Na pewno większość obecnych tu kobiet napisze Ci to samo, i to pewnie wcale nie dlatego, że głupio jest się przyznać, że mają taki sam system wartości jak bohaterka Twojego tematu. Prawda jest taka, że aby kierować się gustem i opinią "psiapsiółek" przy wyborze partnera dla siebie, trzeba mieć w głowie chyba po prostu trociny. Ja swoich koleżanek nawet nie pytam, czy im się mój facet podoba - a one są na tyle dobrze wychowane, że nie pytane nie wypowiadają się na ten temat. I oczywiście, uroda faceta ma dla mnie bardzo duże znaczenie, ale podkreślam - dla mnie. To ma być przecież mój facet, a nie moich koleżanek.
Mojej jednej z najbliższych koleżanek nie podoba się z wyglądu mój narzeczony, bo ona ma inny ulubiony typ urody. I co, mam go rzucić? Pfff... jak dla mnie to strasznie dziecinne, niedojrzałe. Mój chłopak/narzeczony/mąż ma się mnie podobać. Nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim charakter. Nie jest mi potrzebny facet, który jest piękny jak z obrazka a głupi i nieodpowiedzialny. To przykład. Jak dla mnie to mój narzeczony jest najprzystojniejszy i najfajniejszy i tak zostanie ![]()
6 2010-02-27 11:43:09 Ostatnio edytowany przez Tunek (2010-02-27 13:14:54)
Zgadzam się że facet musi się podobać. Problem postawiłem jednak inny. Ja też przeżyłem sytuację, kiedy związek z Kasią zawijał się super obiecująco. Nie przeszkadzało jej że nie jestem facetem z reklamy leksusów, dopóki nie zostałem przedstawiony przyjaciółce... Już następnego dnia wiedziałem że Marta mnie nie zaakceptowała. czy akceptacja Marty to rzeczywiście tak ważny walor mężczyzny?
W sumie wydaje mi się, że na to pytanie również Ci już odpowiedziałyśmy - nie. Dla mnie nie ma znaczenia, czy facet podoba się przyjaciółce, bo po pierwsze - przyjaźnię się wyłącznie z osobami, które mają trochę oleju w głowie, a po drugie - sama mam go też troszkę i nie rozumiem, czemu miałaby służyć bezwzględna akceptacja mojego faceta przez koleżanki. I tak częściej spotykam się z nimi sam na sam, bez faceta, a poza tym jak już pisałam - w ogóle nie pytam o takie rzeczy moich znajomych, a oni nie wypowiadają swojego zdania niepytani.
Zgadzam się że Kasia i ta pierwsza opisywana przeze mnie pani są niedojrzałe mimo ukończonych 30 latek, ale z moich obserwacji wynika, że to wcale nie jest jakoś rzadko spotykane zjawisko. Może dlatego to poruszyłem na forum.
W końcu to Wy spotykacie się na swoich "babskich" imprezkach i wiecie czy zdarza się to często.
Znam z autopsji inny przypadek, kiedy Ala spotkała się z menem w kawiarni a G. i I. siedziały 4 stoliki dalej i oceniły faceta na niedostateczny bo założył ręce za głowę. Nie wiem, może był rzeczywiście niestrawny, ale niechby Ala sama oceniła za i przeciw. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdyby Ala chciała się z nim spotkać powtórnie, a G i I o tym by się dowiedziały. Opisane przeze mnie przypadki są na 100% autentyczne, nawet imiona i inicjały też.
Zawsze jest miło kiedy facet podoba się i jest akceptowany przez przyjaciółki, koleżanki, że nie wspomnę o rodzinie. Ale jeśli chodzi o Twoje pytanie, czy może być to głównym kryterium to mówię stanowcze: nie! Jeśli dziewczyna takimi wyznacznikami się kieruje to albo ma bardzo słaby charakter, albo sama nie wie czego chce. Dla mnie jest niepojęte jak mogłabym pytać koleżanki czy mój facet jej się podoba, a kiedy okazuje się, że nie to go skreślać. Jakaś straszna dziecinada. Powiem Ci, że mój facet przez długi czas był zupełnie nie akceptowany przez moją najbliższą przyjaciółkę, ale jakie to miało znaczenie? To był mój wybór i moja miłość. A dziś bardzo się lubią:))
Tunek - w takim razie niestety masz w swoim otoczeniu strasznie płytkie i puste kobiety. Takie zachowanie kojarzy mi się tylko z tlenionymi blondyneczkami z amerykańskich filmów (z góry przepraszam wszystkie blondynki, chodzi mi bardziej o symboliczny stan umysłu niż o wygląd
), które przy wyborze faceta kierują się wyłącznie jego prezencją i stanem portfela, a wszystko muszą oplotkować ze swoimi psiapsiółeczkami (które oczywiście według wszelkich kryteriów przyjaźni nie są warte funta kłaków).
Ja wiem, że moim przyjaciółkom mój narzeczony specjalnie się nie podoba. Nie żeby był brzydki, tylko po prostu to nie ich typ. Jedna wprost mi to powiedziała ale dodała, że skoro mnie pociąga to jest to najważniejsze i nie ma znaczenia czy innym się podoba. Z drugiej strony mam świadomość, że chociaż ukochany nazywa mnie piękną i taką mnie widzi, to nie każdemu facetowi się podobam.
A tamta dziewczyna, to chyba myślenie ma na poziomie głupiutkiej nastolatki, która nie zna życia.
12 2010-02-27 13:37:00 Ostatnio edytowany przez szirina (2010-02-27 13:39:25)
jeśli kobiety wybierają sobie faceta aby się podobał przyjaciółkom to jest dla mnie totalne DNO a nie kobieta. co innego zdanie rodziców ..... jednak powiem że i nawet rodziców bym nie słuchała jakby mi mówili " a daj spokój ten chłopak to jakiś dziwny jest"
to ja z nim będę żyć i koniec.
zaobserwowałam jednak jedno zjawisko że nasze kobitki zaczynają się wzorować na tych serialach z USA np sex w wielkim mieście. tam jest stadko przyjaciółek które spotykają się na swoje "nasiadówy" i obgadują facetów która to kogo nie miała na jedną noc albo który był dobry w łóżku. to się staje chore
13 2010-02-27 13:45:25 Ostatnio edytowany przez olimpia (2010-02-27 14:27:09)
zaobserwowałam jednak jedno zjawisko że nasze kobitki zaczynają się wzorować na tych serialach z USA np sex w wielkim mieście. tam jest stadko przyjaciółek które spotykają się na swoje "nasiadówy" i obgadują facetów która to kogo nie miała na jedną noc albo który był dobry w łóżku. to się staje chore
Rzeczywiście masz rację, że to chyba i u nas zaczyna się robić takie nowe zjawisko. Obserwuję to u moich młodszych kuzynek. Facet w takich relacjach jest traktowany jak zwierzyna. Przepraszam za to określenie, ale tak to właśnie wygląda. Bo nie wiem czy te same kobietki chciałyby, aby ich facet z kumplami omawiał wszelkie aspekty ich wspólnego pożycia i anatomiczne szczegóły ciała. Dno i żenada. Ja w każdym razie mówię stanowcze: nie!
olimpia no ja np usłyszałam przypadkiem w knajpie jak koleżanki spotkały się właśnie na taką nasiadówę i i jedna mówi do drugiej "no bo ten co z nim wczoraj wyszłam z imprezy no nie, no ten Maciek z marynarki wojennej, to wiecie co on ma takiego wielkiego pieprza na lewym ja....u." ja jako kobieta stojąca przy barze czekając na piwko, poczułam jak czerwienieje się ze wstydu za nie. na oko miały 18 albo 19 lat i mówiły potem coś o korkach do matury
15 2010-02-27 17:57:36 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2010-02-27 18:00:58)
Bzdura i jeszcze raz bzdura. Ja nigdy się tym nie przejmowałam, a nawet chodziłam z chłopakiem, którego moje koleżanki przezywały - Plastuś, taki był brzydki.
Myślę, że tylko puste panny zwracają uwagę na to, co powiedzą koleżanki i gimnazjalistki, bo przecież trzeba mieć się kim pochwalić;)
Powiem tak, facet ma podobać się mi, a nie przyjaciółkom. Wydaje mi się, że to kwestia dojrzałości. A tej dziewczynie mogę tylko pogratulować, jak sam widzisz pozytywne opinie koleżanek o jej facetach nie dały jej jakoś szczęścia. I albo ona to zrozumie, albo już do końca życia będzie goniła swój ogonek ![]()
Bzdura i jeszcze raz bzdura. Ja nigdy się tym nie przejmowałam, a nawet chodziłam z chłopakiem, którego moje koleżanki przezywały - Plastuś, taki był brzydki.
Myślę, że tylko puste panny zwracają uwagę na to, co powiedzą koleżanki i gimnazjalistki, bo przecież trzeba mieć się kim pochwalić;)
Zgadzam się z Tobą,a zresztą to ty z nim będziesz chodzić czy twoje koleżanki? skoro przejmujesz się opiniami koleżanek to nigdy nie znajdziesz sobie faceta który Ci się spodoba tylko takiego jakie Ci koleżanki wybiorą
hmmmmm facet ma podobac sie mnie a nie calemu swiatu a juz napewno nie moim kolezankom,to ja z nim bede spedzac wiekszosc czasu a nie one,a co to kurna jakis ranking?czy ja komus mowie gdzie z kim i po co?ze ON-moj wybranek,ksiaze nie ma facjaty adonisa,ale ma to COS co mnie przyciaga jak magnes,moge sie z nim bawic,smiac szalec,robic glupoty...to nie ma byc manekin,plakat,ktory ktos bedzie podziwial,tylko facet z krwi i kosci z ktorym mozna isc przez zycie nie zalujac zadnego kroku razem zrobionego.......zycie trzeba przezyc tak,zeby bylo wstyd opowiadac,ale za to przyjemnie wspominac:)
i jest taki wierszyk-powiedzenie...mowi o kobietach,ale rownie dobrze moze tyczyc sie i mezczyzm..
Nie ma brzydkich kobiet...
są tylko zaniedbane.
Jak mają być cudne?
Winny być stosownie wspierane.
Bo "Kicie" dla swych Panow potrafią być wyuzdane
Dla szczodrych,wytrwałych "Kochasi" są rozradowane.....
hahaha zabawne...to mi sie ma podobac a nie moim kolezankom..im nic do tego ja z nim jestem i tyle...a jak one maja jakis problem to niech napisza do przyjaciółki...boże...paranoja jakas...
Zgadza się - TOTALNA BZDURA. Jak można słuchać takich bzdur a co gorsza się im przyporządkowywać. To Kobiecie ma się mężczyzna podobać a nie jej "przyjaciółkom". Owszem przyjaciółki mogą mieć jakieś swoje zdanie na ten temat ale, żeby zaraz je brać do siebie?
Przyjaciółka powiedziała "Nie podoba mi się" więc trzeba rzucić faceta i poszukać takiego który się spodoba??? Chore podejście jak dla mnie - nie rozumiem tego kompletnie co tak Kobieta ma w głowie, skoro liczy się z ich zdaniem.... Po prostu nie rozumiem ![]()
Nie no, na pewno nie kieruję się tym, czy przyjaciółce "podoba się" mój wybranek, bo to głupie. ALE miłość bywa ślepa. Na pewno liczyłoby się dla mnie, co powiedzą o nim moi rodzice- co do trzech poprzednich mieli rację- i co do obecnego prawdopodobnie też, więc jestem niezmiernie szczęśliwa, że mają o nim wyjątkowo dobre zdanie.
Moja przyjaciółka ma np. faceta, którego kompletnie nie trawię. Jest szowinistą, egoistą do potęgi n-tej i niestety, przebywanie w towarzystwie tego tłumoka działa mi na nerwy. Oczywiście, staram się być oazą spokoju, albowiem to jej życie i wybory, a nie chcę rozbijać związków i siać zamętu. Ale czasami zwracam jej uwagę na to, że jego zachowanie jest nie na miejscu, i że nie powinna pozwalać sobie na to, by jej potrzeby były stawiane niżej niż jego. To tak a propos.
Do autora ja popatrzyła bym na to trochę z innej strony. Ty mówisz żę jej przyjaciółce się nie spodobałeś u innych kobiet jest tak że to rodzicom nie podoba się wybranek skąd zatem bierze się to żę część kobiet zostawia takiego faceta - sprawa bardzo prosta te kobiety (czasem ze złymi doświadczeniami z innymi facetami) przyjaciółkę, rodzica dążą bezgranicznym zaufaniem , oni nigdy jej nie zawiedli, są dla nich osobami które zawsze chcą dobrze, które są w trudnych chwilach itd..... kobiety takie niestety są uzależnione od innych i ich ocen ze względu na własny strach.
Szkoda dziewczyn, którym życie układają "najlepsze przyjaciółki".
trochę chore..
on ma sie podobać mi, a nie koleżankom;D
slaba psychicznie musi byc
Tunek - w takim razie niestety masz w swoim otoczeniu strasznie płytkie i puste kobiety. Takie zachowanie kojarzy mi się tylko z tlenionymi blondyneczkami z amerykańskich filmów (z góry przepraszam wszystkie blondynki, chodzi mi bardziej o symboliczny stan umysłu niż o wygląd
), które przy wyborze faceta kierują się wyłącznie jego prezencją i stanem portfela, a wszystko muszą oplotkować ze swoimi psiapsiółeczkami (które oczywiście według wszelkich kryteriów przyjaźni nie są warte funta kłaków).
Wyjęłaś mi to z ust. Zgadzam się z poprzednikami. Takie dziewczyny są totalnie płytkie, niedojrzałe, ich poziom psychiczny jest równy dziewczynie z gimnazjum! plus brak dobrego wychowania zarówno u ów kobiety jak i jej przyjaciolek. Pusto w głowie mają i tyle. Autorze tego wątku. Albo masz takiego pecha do kobiet albo gustujesz w takich pustych i malostkowych dziewczynach. Następnym razem pytaj się czy opinia koleżanek jest dla dziewczyny na tyle ważna, żeby z czegoś zrezygnować. A jesli powie, że tak to sam ją kopnij w dupe
.