Witam. Opisze to najkrucej jak potrafie.
Mam 30 lat nie spotykałem sie do tej pory z rzadnymi dziwczynami - tak wiem wydaje sie to dziwne ale ja jakby to powiedzieć nie jestem typem faceta który lubi znajomości a szczególnie z dziewczynami.
Mam swoją grupke znajomych z którymi się trzymam od dzieciństwa i to mi wystarcza a przynajmniej wystarczało ....
Poznałem w pracy dziewczynę , Rosjanke gadaliśmy kilka razy na imprezach firmowych było fajnie.
Nie myślałem jeszcze wtedy o związku itp. Po roku czasu odeszła do innej firmy.
Po roku czasu zacząłem myśleć o związku że czas najwyższy itp . No i non stop o niej myślałem więc do niej napisałem po roku czasu.
Spotkaliśmy się kilka razy i zaczęliśmy chodzić ze sobą.
Na początku wydawało się być fajnie kolorowo, spotykaliśmy się na mieście , eventy typu: kino , miuscale , spotkania programistyczne koncerty co tylko sie dało .
Na początku opowiedziała mi, że nie ma znajomych i nigdy tak naprawde nie miała żadnych przyjaciół itp .
Pomyślałem ok w sumie też programistka to myśli logicznie inaczej niż reszta ![]()
Pierwsze rzeczy które zauważyłem u niej ale które jestem w stanie zaakceptować:
Widzi np kogoś idącego z psem obok to zaczyna uciekać, chować się inne peirdoły.
Rozmawiałem z nią o tym to mówiła że ją psy już nie raz pogryzły i się ich boi .
Myśle ok nie ma problemu rozumiem.
Kolejna dziwna rzecz : strasznie wyczuwa każdy ruch powietrza w pomieszczeniach ... mam w aucie wszystko wyzamykane każdy wentylator etc a ona i tak czuje jakieś przeciągki (fakt moje auto nie ejst 1 młodości).
I nawet takie pierdołowate przeciągi są w stanie ją zawiać co za tym idzie od razu zaczyna cały czas narzekać ....
Ale ok to też jestem w stanie przeboleć rozumiem delikatna osoba.
No i teraz tak sobie pomyślałem że skoro nie ma znajomych , a mówiła że strasznie chce nawiązywać nowe znajomości , że sama do tej pory włóczyła się po pubach i koncertach żeby tylko kogoś poznać to ją zaprosiłem do siebie na grila.
Zaprosiłem najbliższych znajomych: rodziców , brata z żoną , szfagrową z mężem , 2 kolegów z dzieciństwa .
Wydawało sie być ok wszyscy wypili , śmiali się etc było fajnie ... a tylko tak mi się wydało ...
Szfagrowa żuciła hasło żeby pojechać w tatry , myślę ok moja chce ja też chcę to jedziemy. Wziołem kilka dni urlopu przed wyjazdem żeby wszystko przygotować, moja nei dostałą bo wykorzystałą swoje ![]()
2 dni przed wyjazdem pisze jej że będę musiał pójść porobić zakupy . Zgodziła się.
Następnego dnia rano napisała do mnie szfagierka że nie ma auta bo oddali do naprawy i ze też musi porobić zakupy. To sobie pomyślałem fajnie jeszcze ona mi pomorze w zakupach.
Napisałem do swojej że jadę ze szfagierką na zakupy bo auta tez nie ma.
I teraz najgorsze .... Ja przyjeżdżam z zakupów jadę się z nią spotkać .... a ta mi wyjeżdża z tekstem, że Szfagierka jest dla mnie kimś , że czuje sie nie potrzebna i inne niezrozumiałe dla mnie argumenty .
Ja jej zacząłem tłumaczyć, że ona ma dziecko ma męża że znam ją od 10 lat ... że jest rodziną a ona dalej swoje ....
Nie wiem już mi się to wydało chore ... Ale myślę ok jest z Rosji możne coś odebrała źle ... Pojechaliśmy w te tatry kolejna rzecz ... chciałem spędzić czas też ze znajomymi to się nie dało ... cały czas narzekała że jej sie nei chce ze chce gdzieś indziej etc . Chodziliśmy i tak oto spędziliśmy całe 4 dni sami w tatrach ...
I teraz moja pierwsza myśl się nasunęła : Tak mi opowiada że chce poznawać nowych ludzi, że nie ma znajomych a tu taki cyrk ... Ale dobra nie polubiła moją szfagierke może dlatego sobie pomyślałem .
Wruciliśmy z gór .
Zaczołem ją przywozić do domu (bo ile można się szfendać po tym mieście). I tutaj znowu ... przychodzimy do mnie do pokoju ja mam ochotę włączyć telewizor ... włączam a ona mi truje że po co ją przywiozę jak włączam telewizor itp Normalnie mnie zaczoł szlag trafiać ...
Nie wolno mi słuchać muzyki bo z damskim wokalem ona nie lubi , nie włączać telefonu przy niej bo nie zwracam na nią wtedy uwagi itp rzeczy ... Ogólnie zacząłem się czuć nieswojo w własnym domy z jej obecnością...
W końcu 2 tygodnie temu wziołem ją w ciche miejsce i jej wygarnąłem co we mnie się dusiło ... opowiedziałem jej wszystko że jak tak dalej będzie to to nie ma sensu że ja sie wykończę itp Zauważyłem z jej strony skruchę , pokorę nie wiem. Myślę ok damy sobie szanse.
Mineło 2 tygodnie pojechaliśmy nad wodą leżeliśmy sobie na materacu i gadaliśmy . Zaczęliśmy rozmawiać o swoich perwersjach ... No i padł temat masturbacji . No to powiedziałem prawdę że od czasu do czasu się zdarza że my faceci tak mamy . A ona od razu wyjechała że myślę o innych kobietach itp Zaczęła się miotać jak jakaś padaczka .
Ofc próbowałem jej to wytłumaczyć ale raczej nie przyjęła do wiadomości.
Mnie osobiście to wszystko zaczyna przytłaczać ... z każdym spotkaniem z nią boje się zrobić cokolwiek co jej się nie spodoba bo boje się jej dziwnych reakcji na różne rzeczy ....
Po prostu nie czuje się swobodnie . A wytłumaczyć jej tego tez nie umiem , nie umiem jej powiedzieć jak ja się dokładnie czuje bo boje się ją zranić. Nie wiem już sam co robić czy ciągnąc to dalej czy dać sobie już z tym spokój ...