Po zaręczynach związek zaczął się psuć. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez Rudabeata1990 (2017-07-05 16:57:15)

Temat: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Z moim D. jesteśmy razem już prawie 8 lat, mamy synka- 3,5 roku. Dotąd wszystko się nam układało. Mamy swoje małe mieszkanie, mieszkamy razem prawie od samego początku związku. Wiadomo, mieliśmy lepsze i gorsze chwilę, Ale koniec końców zawsze wiedziałam, że mogę na niego liczyć, że mnie wspiera i kocha. W grudniu D. się oświadczył- tak długo czekałam, byłam przeszczesliwa. Sielanka, miłość rozkwitla zupełnie na nowo. Niestety któregoś dnia kolega namówił go na wyjazd do Norwegii, przekonywal go duża i szybką kasa, a on stwierdził że pieniądze są nam teraz potrzebne. Rzucił pracę, w której też dobrze zarabiał i wyjechał. Z początku obiecywał ze to będzie miesiąc, góra dwa. Ja zostałam sama z małym dzieckiem, muszę godzić pracę z obowiązkami w domu, biegać jak szalona, żeby po pracy zdążyć małego odebrać z przedszkola itd, a on zadzwoni raz na dwa dni z krótkimi pytaniami i to by było na tyle. Mija już 6 miesiąc jak tam pracuje, nie powiem pieniądze do domu przywozi, Ale co mi z tego gdy go nie ma. Zaczął znikać w weekendy, kiedy tu wraca, spotykać się z kolegami, pić i imprezowac. To powoduje międZy nami ciągle awantury, bo wcześniej nigdy tego nie robił. Ostatni raz tak się zachowywał 6 lat temu, gdy był jeszcze młody i niedojrzały. Temat ślubu go chyba drażni, bo gdy o coś pytam to odpowiada polslowkami... zapytałam wprost czy ma kogoś, zapewnia mnie ze nie, Ale ja mam wątpliwości. Pytam bo kiedy wreszcie wróci na stałe do domu to.odpowiada, że przecież potrzebujemy pieniędzy, a zapytany o te imprezy z.kolegami mówi, że musi odreagować, bo ma bardzo ciężki czas w tej Norwegii, Ale u licha czemu kosZtem naszej rodziny? Naprawdę już nie wiem co mam robić, rzadko do mnie dzwoni, twierdzi ze nie ma Internetu, że rozmowy są drogie itd. A każda próba rozmowy kończy się awantura. Z nieszczęśliwszej kobiety zmieniłam się w placzacy po nocach kłębek nerwów. Może ktoś mi doradzi sad(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Beato
jeśli on mieszka tam w grupie Polaków, to niestety prawdopodobnie jest tam po pracy chlańsko. Nikt mu tam za to nie wierci dziury w brzuchu, to się facet przyzwyczaił. Pieniądze też wciągają, im dłużej tam będzie, tym trudniej mu będzie z powrotem pracować za polskie pensje. Stań na rzęsach, aby zrezygnował z tej pracy, pieniądze to nie wszystko, nie toniecie chyba w długach?

3

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
mallwusia napisał/a:

Beato
jeśli on mieszka tam w grupie Polaków, to niestety prawdopodobnie jest tam po pracy chlańsko. Nikt mu tam za to nie wierci dziury w brzuchu, to się facet przyzwyczaił. Pieniądze też wciągają, im dłużej tam będzie, tym trudniej mu będzie z powrotem pracować za polskie pensje. Stań na rzęsach, aby zrezygnował z tej pracy, pieniądze to nie wszystko, nie toniecie chyba w długach?

No niestety ale tak jest. On zawsze stronil od alkoholu, ciężko było go namówić nawet na 1 piwo w sobotę. Tylko od wielkiego święta pił typu wesela czy urodziny... A teraz widzę, że weekend bez picia jest stracony. Nie toniemy w długach, ale on motywuje to zbieraniem pieniędzy na remont, nowe auto, wesele itd.Problem w tym, że bardzo ciężko go namówić do powrotu, tak jak piszesz pieniądze go wciągnęły... I nie widzi zadnego problemu w tym, że go tu nie ma i ja bardzo tęsknię. Boję się co to będzie z nami dalej

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Jak długo ma tam pracować?

5

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Jak długo ma tam pracować?

Kwestia sporna za każdym razem, gdy przyjeżdża. Maksymalnie do końca tego roku- listopad, grudzień...

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Rudabeata1990 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Jak długo ma tam pracować?

Kwestia sporna za każdym razem, gdy przyjeżdża. Maksymalnie do końca tego roku- listopad, grudzień...

Związek na odległość nie jest prostą sprawą.

Porozmawiaj z nim na spokojnie, bez płaczu i powiedz jak się z tym czujesz. Że jesteś samotna, że jest Ci źle. Niech określi powrót.
Wiadomo, że pieniądze są ważne, ale jak tak dalej pójdzie to nie będzie miał po co ich zarabiać, bo nie będzie dla kogo.
Może jak dotrze do niego, że ta rozłąka Was niszczy. Pisałaś, że miał tutaj dobrą pracę, więc ma możliwości na znalezienie innej.

7 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-07-06 18:48:20)

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Rudabeata1990 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Beato
jeśli on mieszka tam w grupie Polaków, to niestety prawdopodobnie jest tam po pracy chlańsko. Nikt mu tam za to nie wierci dziury w brzuchu, to się facet przyzwyczaił. Pieniądze też wciągają, im dłużej tam będzie, tym trudniej mu będzie z powrotem pracować za polskie pensje. Stań na rzęsach, aby zrezygnował z tej pracy, pieniądze to nie wszystko, nie toniecie chyba w długach?

No niestety ale tak jest. On zawsze stronil od alkoholu, ciężko było go namówić nawet na 1 piwo w sobotę. Tylko od wielkiego święta pił typu wesela czy urodziny... A teraz widzę, że weekend bez picia jest stracony. Nie toniemy w długach, ale on motywuje to zbieraniem pieniędzy na remont, nowe auto, wesele itd.Problem w tym, że bardzo ciężko go namówić do powrotu, tak jak piszesz pieniądze go wciągnęły... I nie widzi zadnego problemu w tym, że go tu nie ma i ja bardzo tęsknię. Boję się co to będzie z nami dalej

Beato
znam to doskonale od kogoś mi bliskiego - najpierw jest auto, potem jeszcze lepsze auto, komputer za 7 tysięcy, największy telewizor, a potem może budowa albo cholera wie co.
Tam jest picie na okrągło i gdyby nie fakt, że jego ojciec jest alkoholikiem, a on abstynentem, to pewno już dawno by chlał tam ze wszystkimi, bo jest jedynym trzeźwym w tym towarzystwie i przez to ma nieprzyjemności. Teraz niedawno miał urlop w PL, a gry wrócił na kwaterę, to sprzątał po współlokatorze pokój, w którym walały się prezerwatywy - oczywiście w Polsce czekająca żona, do której też pewno nie dzwonił, bo telefony drogie.
Nie chcę Cię bynajmniej straszyć, niestety znam takich historii mnóstwo, wiele też rozbitych małżeństw i dramatów.

Taki związek na odległość to jest prosta droga do jego rozpadu. Ty w Polsce masz inne problemy, on tam inne, masz wszystko na głowie, nie masz żadnego wsparcia, co gorsze odzwyczajacie się od siebie. Jeśli tego nie przerwie, to nie będzie już na co zbierać i do kogo wracać. Musi sobie to uświadomić czym prędzej, bo im dłużej tam będzie, tym bardziej w to wsiąknie i się rozpije.
Być może się nie wyszalał, palma mu odbija, bo wnioskując po roczniku, to chyba wcześnie zaczęliście związek.

Bardzo dużo siły Ci życzę, bądź mocna, nie bierz go na litość, niech poczuje, że może stracić fantastyczną kobietę i kontakt z dzieckiem.

8

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
mallwusia napisał/a:
Rudabeata1990 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Beato
jeśli on mieszka tam w grupie Polaków, to niestety prawdopodobnie jest tam po pracy chlańsko. Nikt mu tam za to nie wierci dziury w brzuchu, to się facet przyzwyczaił. Pieniądze też wciągają, im dłużej tam będzie, tym trudniej mu będzie z powrotem pracować za polskie pensje. Stań na rzęsach, aby zrezygnował z tej pracy, pieniądze to nie wszystko, nie toniecie chyba w długach?

No niestety ale tak jest. On zawsze stronil od alkoholu, ciężko było go namówić nawet na 1 piwo w sobotę. Tylko od wielkiego święta pił typu wesela czy urodziny... A teraz widzę, że weekend bez picia jest stracony. Nie toniemy w długach, ale on motywuje to zbieraniem pieniędzy na remont, nowe auto, wesele itd.Problem w tym, że bardzo ciężko go namówić do powrotu, tak jak piszesz pieniądze go wciągnęły... I nie widzi zadnego problemu w tym, że go tu nie ma i ja bardzo tęsknię. Boję się co to będzie z nami dalej

Beato
znam to doskonale od kogoś mi bliskiego - najpierw jest auto, potem jeszcze lepsze auto, komputer za 7 tysięcy, największy telewizor, a potem może budowa albo cholera wie co.
Tam jest picie na okrągło i gdyby nie fakt, że jego ojciec jest alkoholikiem, a on abstynentem, to pewno już dawno by chlał tam ze wszystkimi, bo jest jedynym trzeźwym w tym towarzystwie i przez to ma nieprzyjemności. Teraz niedawno miał urlop w PL, a gry wrócił na kwaterę, to sprzątał po współlokatorze pokój, w którym walały się prezerwatywy - oczywiście w Polsce czekająca żona, do której też pewno nie dzwonił, bo telefony drogie.
Nie chcę Cię bynajmniej straszyć, niestety znam takich historii mnóstwo, wiele też rozbitych małżeństw i dramatów.

Taki związek na odległość to jest prosta droga do jego rozpadu. Ty w Polsce masz inne problemy, on tam inne, masz wszystko na głowie, nie masz żadnego wsparcia, co gorsze odzwyczajacie się od siebie. Jeśli tego nie przerwie, to nie będzie już na co zbierać i do kogo wracać. Musi sobie to uświadomić czym prędzej, bo im dłużej tam będzie, tym bardziej w to wsiąknie i się rozpije.
Być może się nie wyszalał, palma mu odbija, bo wnioskując po roczniku, to chyba wcześnie zaczęliście związek.

Bardzo dużo siły Ci życzę, bądź mocna, nie bierz go na litość, niech poczuje, że może stracić fantastyczną kobietę i kontakt z dzieckiem.

Ja miałam 20 lat, on 22 gdy mnie poznał. Z początku szalelismy razem, wiadomo znajomi, imprezy okolicznościowe itd. Ale on mimo swojego stylu życia postawił na mnie i na nasz związek, który dobrze nam się układał. Z jego opowieści sama wiem jak tam jest, bo z oburzeniem opowiadał mi jak to faceci z obrączka na palcu biegają za pierwszymi lepszymi dziewczynami. Ale wydaje mi się, że znam go na tyle dobrze, aby aż takich najgorszych teorii nie snuć, chociaż pewnie niejedna zdradzana kobieta miała takie samo zdanie. Wydaje mi się, że problem leży tutaj w pogoni za pieniądzem i tym, że mu się po prostu to spodobało. Ja już próbowałam wszystkiego-prośby, groźby, płacz w jego rękaw i owszem widzę po nim, że też mu ciężko, bardzo tęskni za synkiem, no ale boję się, że te miesiące będą się wydłużać w nieskończoność, aż w końcu stanie w drzwiach jako zupełnie obcy mi człowiek.

9

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Skoro tak mu zależy na tej pracy i pieniądzach, to niech chociaż w Polsce spędza cały czas z wami. Wóz albo przewóz. I konkretna data zakończenia tam pracy.

10

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
mallwusia napisał/a:

Skoro tak mu zależy na tej pracy i pieniądzach, to niech chociaż w Polsce spędza cały czas z wami. Wóz albo przewóz. I konkretna data zakończenia tam pracy.

Najgorsze, że zrobił się jakiś dziwnie oschly. Kiedyś nawet 1 dzień rozłąki sprawiał, że do mnie dzwonił, pisał, że tęskni, teraz natomiast rozmawia ze mną chłodno, niedużej niż 5 minut, ciągle się spieszy; śpi, jest w pracy. Na wiadomości typu "kocham Cię" albo wcale nie odpowiada, albo z opóźnieniem, więc z czasem i ja przestałam mu tak pisać i mówić. Zawsze był czuły, okazywał mnóstwo uczyć, a teraz go nie poznaje, jakby inny człowiek. Powrót określił na listopad- już na stale, Ale do tego czasu nie wiem czy w ogóle będzie jeszcze międZy nami jakieś uczucie, emocje, bo ja powoli gasne

11 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-07-07 22:20:43)

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Rudabeata1990 napisał/a:

Na wiadomości typu "kocham Cię" albo wcale nie odpowiada, albo z opóźnieniem, więc z czasem i ja przestałam mu tak pisać i mówić. Zawsze był czuły, okazywał mnóstwo uczyć, a teraz go nie poznaje, jakby inny człowiek

A ja bym jednak obstawała przy tym, że chodzi o inną kobietę... Mam nadzieję, że chwilowe zauroczenie po prostu, jeśli faktycznie w listopadzie pracę tam zakończy. Ale - tego nie wiesz, w listopadzie może się okazać, ze chodziło o listopad 2025? Nie chcę Cię dołować, Autorko, ale objawy wyglądają mi na typowe... sad
I co do tego, jak go to oburza, że żonaci za babami latają... hm - przerabiałam. Zresztą widać na co dzień właściwie wszędzie - jak coś chcesz ukryć, to najlepiej oburzaj się na to, żeby nikt nie pomyślał, że masz coś z tym wspólnego...

Trzymaj się i życzę powodzenia i dużo siły - i żeby wszystko ułożyło się najlepiej dla Ciebie i synka smile

12 Ostatnio edytowany przez Rudabeata1990 (2017-07-07 23:02:48)

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
santapietruszka napisał/a:
Rudabeata1990 napisał/a:

Na wiadomości typu "kocham Cię" albo wcale nie odpowiada, albo z opóźnieniem, więc z czasem i ja przestałam mu tak pisać i mówić. Zawsze był czuły, okazywał mnóstwo uczyć, a teraz go nie poznaje, jakby inny człowiek

A ja bym jednak obstawała przy tym, że chodzi o inną kobietę... Mam nadzieję, że chwilowe zauroczenie po prostu, jeśli faktycznie w listopadzie pracę tam zakończy. Ale - tego nie wiesz, w listopadzie może się okazać, ze chodziło o listopad 2025? Nie chcę Cię dołować, Autorko, ale objawy wyglądają mi na typowe... sad
I co do tego, jak go to oburza, że żonaci za babami latają... hm - przerabiałam. Zresztą widać na co dzień właściwie wszędzie - jak coś chcesz ukryć, to najlepiej oburzaj się na to, żeby nikt nie pomyślał, że masz coś z tym wspólnego...

Trzymaj się i życzę powodzenia i dużo siły - i żeby wszystko ułożyło się najlepiej dla Ciebie i synka smile

Ucieklam się już do ostateczności i weszłam nawet na jego facebooka(hasło sam mi podał kiedyś tam), ale nic nie znalazłam... Może dobrze się kryje, sama już nie wiem. Pytałam go wprost, Ale zaprzeczył. Nie rozumiem tego, najpierw się oświadcza, a potem idzie do innej, przecież to się kupy nie trzyma... A jeszcze dodam, że ja go do tych zareczyn nie namawialam, jego świadomy wybór, a więc po co to robi, bez sensu sad

13

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Dziś zadzwonił, mówi że wraca w środę... na kilka dni wolnego, Ale bym oschly podczas rozmowy, zero emocji i uczuc z jego strony

14

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Beato
może nie chodzi o inną, a ciągnie go do kolegów, picia i zabawy. Kasa potrafi uderzyć do głowy niestety sad Jest zły, bo taki tryb życia się mu spodobał, a ty mu wiercisz dziurę w brzuchu. Wszystko się jeszcze może poukładać, tylko odrobina jego dobrej woli potrzebna.

15

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Rudabeata1990 napisał/a:

Z jego opowieści sama wiem jak tam jest, bo z oburzeniem opowiadał mi jak to faceci z obrączka na palcu biegają za pierwszymi lepszymi dziewczynami. Ale wydaje mi się, że znam go na tyle dobrze, aby aż takich najgorszych teorii nie snuć, chociaż pewnie niejedna zdradzana kobieta miała takie samo zdanie.

Nie chcę Cię niepokoić, ale byłam kiedyś z takim jednym. Zaczął z pracy wyjeżdżać w delegację (głównie w Polsce pod Warszawą). Tam nocne wyjścia, imprezy, alkohol, koleżanki do towarzystwa. Zaliczył nawet Hotel Marriott. Przyjeżdżał i też opowiadał jacy to zdradzacze i oszuści są pozostali, jak oszukują swoje żony, rodziny. Wymyślał historyjki jakie to numery wywijali inni. A co się później okazało robił to po to, żeby zatuszować swoje czyny. Robił z siebie świętego, wiernego, lojalnego na tle całej reszty. Tym czasem chodził tam na dyskoteki, pił, poznawał chętnie obce kobiety które się przysiadały do loży, bawił się z nimi, obściskiwał, robił sobie z nimi zdjęcia, brał od nich numer telefonu. Któregoś razu jak zjechał do domu, to przywiózł mi długiego obrzydliwego czarnego włosa (nie był mój) w swoich ubraniach wyjściowych, które zabrał do prania. Obce dziewczyny wydzwaniały do Niego o różnych porach. Udawał że nie wie kto to. Nie odbierał przy mnie. Jak przyjeżdżał to udawał stęsknionego za mną ale na seks nie miał ochoty bo twierdził że jest zmęczony. Rozłąki trwały od 3 tygodni do kilku miesięcy. Jak można nie chcieć seksu po takim czasie? W nocy przez sen zdarzyło mu się wypowiedzieć imię jakieś kobiety. Wszystko się wydało gdy włamałam się do jego telefonu. Zadzwoniłam pod jeden z tych obcych numerów. Odebrała kobieta. Pani mi przekazała, że poznali się w klubie, że ten Pan oznajmił że jest wolny, że nie ma dziewczyny, że bawili się całą noc, że wziął od niej numer telefonu i potem dzwonili do siebie. W aparacie znalazłam zdjęcia jak się obściskuje z obcymi kobietami. Filmiki na których filmuję inne kobiety tańczące na rurze, zbliżenia na ich różne części ciała. Któregoś razu gdy zjechał na weekend, zamiast chcieć spędzić ze mną czas (którego było mało) wolał wymyślić pretekst do kłótni, żeby trzasnąć drzwiami i pójść na dyskotekę. Co się później okazało, po dyskotece noc spędził w piwnicy i prawdopodobnie sprowadził sobie jakąś dziw*ę, bo znalazłam na to dowody. Krótko mówiąc nie posprzątał po sobie. Kiedy zjechał na dłużej do domu to po kryjomu założył sobie konto na portalu, na którym zaznaczył że szuka Pani na jednorazowe spotkanie. Oczywiście gdy się wydało, to konto było niby dla kolegi (bo biedaczek jest samotny i trzeba mu pomóc, heh). Takich podobnych akcji i kłamstw było oczywiście więcej. To jest tylko ułamek tego co przeżyłam z tym człowiekiem. Wszystkich tych sytuacji oczywiście się wyparł, że to nie on, to nie jego ręce. Gdyby nie moja czujność i intuicja która mi podpowiadała cały czas że jest coś nie tak, to pewnie bym żyła dłużej z tym człowiekiem w nieświadomości że mnie oszukuje. A ja grzecznie czekałam na niego w wysprzątanym domu z przygotowanym obiadkiem aż w końcu zjedzie na weekend. Byłam głupia i naiwna.

16

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
netkobietka83 napisał/a:
Rudabeata1990 napisał/a:

Z jego opowieści sama wiem jak tam jest, bo z oburzeniem opowiadał mi jak to faceci z obrączka na palcu biegają za pierwszymi lepszymi dziewczynami. Ale wydaje mi się, że znam go na tyle dobrze, aby aż takich najgorszych teorii nie snuć, chociaż pewnie niejedna zdradzana kobieta miała takie samo zdanie.

Nie chcę Cię niepokoić, ale byłam kiedyś z takim jednym. Zaczął z pracy wyjeżdżać w delegację (głównie w Polsce pod Warszawą). Tam nocne wyjścia, imprezy, alkohol, koleżanki do towarzystwa. Zaliczył nawet Hotel Marriott. Przyjeżdżał i też opowiadał jacy to zdradzacze i oszuści są pozostali, jak oszukują swoje żony, rodziny. Wymyślał historyjki jakie to numery wywijali inni. A co się później okazało robił to po to, żeby zatuszować swoje czyny. Robił z siebie świętego, wiernego, lojalnego na tle całej reszty. Tym czasem chodził tam na dyskoteki, pił, poznawał chętnie obce kobiety które się przysiadały do loży, bawił się z nimi, obściskiwał, robił sobie z nimi zdjęcia, brał od nich numer telefonu. Któregoś razu jak zjechał do domu, to przywiózł mi długiego obrzydliwego czarnego włosa (nie był mój) w swoich ubraniach wyjściowych, które zabrał do prania. Obce dziewczyny wydzwaniały do Niego o różnych porach. Udawał że nie wie kto to. Nie odbierał przy mnie. Jak przyjeżdżał to udawał stęsknionego za mną ale na seks nie miał ochoty bo twierdził że jest zmęczony. Rozłąki trwały od 3 tygodni do kilku miesięcy. Jak można nie chcieć seksu po takim czasie? W nocy przez sen zdarzyło mu się wypowiedzieć imię jakieś kobiety. Wszystko się wydało gdy włamałam się do jego telefonu. Zadzwoniłam pod jeden z tych obcych numerów. Odebrała kobieta. Pani mi przekazała, że poznali się w klubie, że ten Pan oznajmił że jest wolny, że nie ma dziewczyny, że bawili się całą noc, że wziął od niej numer telefonu i potem dzwonili do siebie. W aparacie znalazłam zdjęcia jak się obściskuje z obcymi kobietami. Filmiki na których filmuję inne kobiety tańczące na rurze, zbliżenia na ich różne części ciała. Któregoś razu gdy zjechał na weekend, zamiast chcieć spędzić ze mną czas (którego było mało) wolał wymyślić pretekst do kłótni, żeby trzasnąć drzwiami i pójść na dyskotekę. Co się później okazało, po dyskotece noc spędził w piwnicy i prawdopodobnie sprowadził sobie jakąś dziw*ę, bo znalazłam na to dowody. Krótko mówiąc nie posprzątał po sobie. Kiedy zjechał na dłużej do domu to po kryjomu założył sobie konto na portalu, na którym zaznaczył że szuka Pani na jednorazowe spotkanie. Oczywiście gdy się wydało, to konto było niby dla kolegi (bo biedaczek jest samotny i trzeba mu pomóc, heh). Takich podobnych akcji i kłamstw było oczywiście więcej. To jest tylko ułamek tego co przeżyłam z tym człowiekiem. Wszystkich tych sytuacji oczywiście się wyparł, że to nie on, to nie jego ręce. Gdyby nie moja czujność i intuicja która mi podpowiadała cały czas że jest coś nie tak, to pewnie bym żyła dłużej z tym człowiekiem w nieświadomości że mnie oszukuje. A ja grzecznie czekałam na niego w wysprzątanym domu z przygotowanym obiadkiem aż w końcu zjedzie na weekend. Byłam głupia i naiwna.

Byłam w bardzo podobnym związku.
A sama gdy jako nastolatka zaczęłam palić to żeby moi rodzice się nie domyśli to Wzięłam udział w akcji przeciwko nikotynie.
Pod latarnią najciemniej.

17

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
pannapanna napisał/a:
netkobietka83 napisał/a:
Rudabeata1990 napisał/a:

Z jego opowieści sama wiem jak tam jest, bo z oburzeniem opowiadał mi jak to faceci z obrączka na palcu biegają za pierwszymi lepszymi dziewczynami. Ale wydaje mi się, że znam go na tyle dobrze, aby aż takich najgorszych teorii nie snuć, chociaż pewnie niejedna zdradzana kobieta miała takie samo zdanie.

Nie chcę Cię niepokoić, ale byłam kiedyś z takim jednym. Zaczął z pracy wyjeżdżać w delegację (głównie w Polsce pod Warszawą). Tam nocne wyjścia, imprezy, alkohol, koleżanki do towarzystwa. Zaliczył nawet Hotel Marriott. Przyjeżdżał i też opowiadał jacy to zdradzacze i oszuści są pozostali, jak oszukują swoje żony, rodziny. Wymyślał historyjki jakie to numery wywijali inni. A co się później okazało robił to po to, żeby zatuszować swoje czyny. Robił z siebie świętego, wiernego, lojalnego na tle całej reszty. Tym czasem chodził tam na dyskoteki, pił, poznawał chętnie obce kobiety które się przysiadały do loży, bawił się z nimi, obściskiwał, robił sobie z nimi zdjęcia, brał od nich numer telefonu. Któregoś razu jak zjechał do domu, to przywiózł mi długiego obrzydliwego czarnego włosa (nie był mój) w swoich ubraniach wyjściowych, które zabrał do prania. Obce dziewczyny wydzwaniały do Niego o różnych porach. Udawał że nie wie kto to. Nie odbierał przy mnie. Jak przyjeżdżał to udawał stęsknionego za mną ale na seks nie miał ochoty bo twierdził że jest zmęczony. Rozłąki trwały od 3 tygodni do kilku miesięcy. Jak można nie chcieć seksu po takim czasie? W nocy przez sen zdarzyło mu się wypowiedzieć imię jakieś kobiety. Wszystko się wydało gdy włamałam się do jego telefonu. Zadzwoniłam pod jeden z tych obcych numerów. Odebrała kobieta. Pani mi przekazała, że poznali się w klubie, że ten Pan oznajmił że jest wolny, że nie ma dziewczyny, że bawili się całą noc, że wziął od niej numer telefonu i potem dzwonili do siebie. W aparacie znalazłam zdjęcia jak się obściskuje z obcymi kobietami. Filmiki na których filmuję inne kobiety tańczące na rurze, zbliżenia na ich różne części ciała. Któregoś razu gdy zjechał na weekend, zamiast chcieć spędzić ze mną czas (którego było mało) wolał wymyślić pretekst do kłótni, żeby trzasnąć drzwiami i pójść na dyskotekę. Co się później okazało, po dyskotece noc spędził w piwnicy i prawdopodobnie sprowadził sobie jakąś dziw*ę, bo znalazłam na to dowody. Krótko mówiąc nie posprzątał po sobie. Kiedy zjechał na dłużej do domu to po kryjomu założył sobie konto na portalu, na którym zaznaczył że szuka Pani na jednorazowe spotkanie. Oczywiście gdy się wydało, to konto było niby dla kolegi (bo biedaczek jest samotny i trzeba mu pomóc, heh). Takich podobnych akcji i kłamstw było oczywiście więcej. To jest tylko ułamek tego co przeżyłam z tym człowiekiem. Wszystkich tych sytuacji oczywiście się wyparł, że to nie on, to nie jego ręce. Gdyby nie moja czujność i intuicja która mi podpowiadała cały czas że jest coś nie tak, to pewnie bym żyła dłużej z tym człowiekiem w nieświadomości że mnie oszukuje. A ja grzecznie czekałam na niego w wysprzątanym domu z przygotowanym obiadkiem aż w końcu zjedzie na weekend. Byłam głupia i naiwna.

Byłam w bardzo podobnym związku.
A sama gdy jako nastolatka zaczęłam palić to żeby moi rodzice się nie domyśli to Wzięłam udział w akcji przeciwko nikotynie.
Pod latarnią najciemniej.

No seks to jedno na co chyba nie mogę narzekać. Gdy wraca to kochamy się kilka razy dziennie, więc aż o takie świństwa go nie podejrzewam, chociaż jak mówicie byliście na moim miejscu i też pewnie przez myśl wam nie przechodziły podobne rzeczy

18

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Rudabeata1990, to nie jest tak, że mąż Cię zdradza na 100%.

Jednak nie chce być z Wami.Pewnie jest zadowolony. Dzieciaczek jest, kolegom się pochwali, na fejsbuniu zdjecia wstawi jaki ładny. A do opieki nad nim i ogarniania spraw bieżących jesteś ty. A on tam robi co chce, nikt mu nad uchem nie truje o niepozmywane  naczynia.

Nie czekaj jak będzie za późno. Bierz sprawy w swoje ręce pogadaj z nim. Ma 3 opcje.

a) wraca
b) ty jedziesz do niego z dzieckiem
c) rozstanie

Chyba nie chcesz być do konca weekendową żoną. A za 7 lat on Ci powie, że koniec, bo kogoś tam poznał. Masz teraz 27 lat (sugeruje sie nickiem), wiec czas najwyzszy podjąć decyzje.

19

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Jedno jest pewne , narzeczonemu tak ta sytuacja spasowała że zapomniał w jakim celu przyjechał do pracy. W Polsce obowiązki a za granicą wolność . Niestety kasa którą zarabia tak mu do głowy dobiła iż sam nie wie co robić. Następnie otoczenie a jak wiadomo koledzy plus alkohol niedobra mieszanka. Czy zdradza ? Z opisu twojego to nie, no chyba że dobrze się kamufluje. Jeśli chodzi o przyjazdy do Polski i spędzania czas z kolegami to jest szpan z jego strony , zarabia to i stawia.

20

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Warto postawić sprawę jasno - albo rodzina, albo pieniądze, albo chociaż jakiś konkret odnośnie zakończenia tej pracy.   To jedna z sytuacji, która pokazuje, że pieniądze nie są najważniejsze.

21

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
maria.wu napisał/a:

Warto postawić sprawę jasno - albo rodzina, albo pieniądze, albo chociaż jakiś konkret odnośnie zakończenia tej pracy.   To jedna z sytuacji, która pokazuje, że pieniądze nie są najważniejsze.

Miłością nie wyżywisz rodziny...

22

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Hmm ja tutaj widzę problem nie w pieniądzach i nie w odległości, ale w partnerze. Nawet jeśli wróci na stałe do domu, to moim zdaniem nic nie zmieni. Aby była zmiana, on musiałby tego chcieć, a jemu obecny styl życia odpowiada.

23

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
cslady napisał/a:

Hmm ja tutaj widzę problem nie w pieniądzach i nie w odległości, ale w partnerze. Nawet jeśli wróci na stałe do domu, to moim zdaniem nic nie zmieni. Aby była zmiana, on musiałby tego chcieć, a jemu obecny styl życia odpowiada.

Właśnie to mnie dziwi, bo wcześniej taki nie był. Po pracy wracał prosto do domu, nie pił alkoholu pod sklepem z kolegami a weekendy spędzał z nami. Więc coś musiało się stać, że nagle nastawiony jest na zabawę i imprezy

24

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
cslady napisał/a:

Hmm ja tutaj widzę problem nie w pieniądzach i nie w odległości, ale w partnerze. Nawet jeśli wróci na stałe do domu, to moim zdaniem nic nie zmieni. Aby była zmiana, on musiałby tego chcieć, a jemu obecny styl życia odpowiada.

Jeżeli jeszcze nie wsiąknął w to towarzystwo i zabawowy tryb życia za bardzo, to jest duża szansa, iż się jeszcze ogarnie. Ma bardzo dużo do stracenia. Im dłużej tam będzie, tym gorzej.

Zastanawia mnie tylko, czy ty aby zbyt nie podkreślasz tych zaręczyn? Może to Ty się także zmieniłaś od tego momentu?

25

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
mallwusia napisał/a:
cslady napisał/a:

Hmm ja tutaj widzę problem nie w pieniądzach i nie w odległości, ale w partnerze. Nawet jeśli wróci na stałe do domu, to moim zdaniem nic nie zmieni. Aby była zmiana, on musiałby tego chcieć, a jemu obecny styl życia odpowiada.

Jeżeli jeszcze nie wsiąknął w to towarzystwo i zabawowy tryb życia za bardzo, to jest duża szansa, iż się jeszcze ogarnie. Ma bardzo dużo do stracenia. Im dłużej tam będzie, tym gorzej.

Zastanawia mnie tylko, czy ty aby zbyt nie podkreślasz tych zaręczyn? Może to Ty się także zmieniłaś od tego momentu?

Nie sądzę, abym ja się zmieniła. Jak już pisałam wcześniej wcale nie naciskalam na te zaręczyny, to była jego własna inicjatywa. Nie byłam raczej jedna z tych, które stawiają ultimatum "ślub albo rozstanie", a z zareczyn byłam bardzo zadowolona. Chociaż on stwierdził, że okazuje mu mało uczyć i nie cieszę się tak, jak tego oczekiwał. Co do ślubu to coś tam wspominałam o dacie, miejscu itp, ale to chyba normalne. Skoro się zareczyl to znaczy, że tego chce, więc niech się zdecyduje, bo jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B, a nie teraz przed tym ślubem chce się wyszalec, bo może się boi, że potem będzie w klatce, nie wiem... same wiecie jak faceci patrzą na małżeństwo i na pewno koledzy na ten temat mówią mu same najczarniejsze scenariusze, zwłaszcza, że kilku dopiero się zenilo, a już szykuja się do rozwodu. Ale ja nigdy mu niczego nie zabranialam... może powinnam inaczej do niego podejść i zamiast się wsciekac wysłuchać co ma do powiedzenia? Sama już nie wiem

26

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.
Mathas napisał/a:
maria.wu napisał/a:

Warto postawić sprawę jasno - albo rodzina, albo pieniądze, albo chociaż jakiś konkret odnośnie zakończenia tej pracy.   To jedna z sytuacji, która pokazuje, że pieniądze nie są najważniejsze.

Miłością nie wyżywisz rodziny...


fakt, ale autorka napisała, że w Polsce narzeczonemu nie wiodło  się najgorzej w pracy. Nie wyjechał,  bo miał nóż na gardle, a dlatego, że chciał zarabiać więcej.

27

Odp: Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

kasa moze i potrzebna ale co z tego jak wiekszosc idzie na imprezy? nie wiem do czego tam doszło ale jak wrocił to zmienił się o 180 stopni,a  to nie jest normalne. powinienien się zwolnić.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Po zaręczynach związek zaczął się psuć.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024