Postanowiłam założyć nowy temat, żeby zapytać Was drogie Panie (i nie tylko), o zadanie na temat przeznaczenia.
Otóż będąc w gim chodziłam do klasy z pewnym chłopakiem, niech będzie K. Nie myślcie, że jest to opowieść jeszcze niedojrzałej nastolatki, mam teraz 21 lat.
Więc siedział on za mną w ławce i stało się, zakochałam się;p Niestety jemu się spodobała moja koleżanka z ławki. Od tamtej pory byli razem, niedawno się rozstali po 7 latach związku.
Po gim poszliśmy z wszyscy troje do tego samego LO. Na domiar złego okazało się, że jestem z K. znowu w tej samej klasie. Przez trzy lata prawie wogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Koleżanka powiedziała K. że się w nim zakochałam i trochę się krępowałam;p Potem zaczęłam się spotykać ze swoim pierwszym chłopakiem, więc tym bardziej nie rozmawialiśmy. Nie chciałam aby uczucia odżyły.
Dodam jeszcze, że nie wiedziałam na jaki profil K. się wybiera. Koleżanki z ławki nie pytałam z wiadomych względów. Innych też nie, bo co mnie w sumie obchodziło gdzie on idzie, już stawał mi się obojętny.
Podczas tych 3 lat raz tylko rozmawialiśmy o moich byłych uczuciach do niego. Byliśmy już bardziej dojrzali, nie to co w gim. Gdy z nim porozmawiałam, lepiej mi się zrobiło na duszy. Uczucia nie wróciły, zresztą nie chciałam do tego dopuścić, byłam z kimś innym.
Przyszła pora na studia;)
Nie rozmawiałam z K. na temat studiów. Nie wypytywałam innych. Byłam ze swoim pierwszym chłopakiem i on mi "zakazał" wspominania o K. jakichkolwiek kontaktów z nim itp. Wiedział co kiedyś do niego czułam.
Wychodzę sobie po wykładzie, a na korytarzu przed salą siedzi K. Zagadał do mnie, więc podeszłam i dłuższą chwilę rozmawialiśmy. Od tamtej pory często nam się zdarzało zamienić parę słów. Niektórych wykładowców mieliśmy tych samych, więc wiadomo pretekst zawsze był;)
Zaprosił mnie nawet na imprezę do swojego akademika. Nie poszłam, bo nadal był z koleżanką,nie chciałam jej robić takiego świństwa. Ona studiuje w innym mieście.
Z koleżanką od czasów LO spotkałam się tylko raz. To było niedawno. Powiedziała, że zerwała z K. Jest ciekawa innych facetów itp.
I teraz pytanie. Czy to jest właśnie przeznaczenie?
Spotykałam różnych ludzi podczas mojej edukacji i nie tylko. Jednak nikt nie zagościł na tak długo w moim życiu. Nasze ścieżki połączyły się kilka lat temu i od tamtego czasu podążamy tą samą. Oczywiście teraz nie mam kontaktu z K. Jest przerwa, więc nie spotykamy się na uczelni, nie piszemy ze sobą, nie mam jego numeru tel ani gg. tak się zastanawiałam, czy by może jakoś zdobyć numer do niego i napisać. Oboje jesteśmy sami, więc nikogo nie zranimy. On napewno jest teraz załamany po rozstaniu. Musi swoje przejść. Zresztą może jeszcze wrócą do siebie, nie chcę cierpieć. Poza tym, może mnie potraktować jako tak zwany "klin". A ja chciałabym być teraz z kimś dłużej, może już na zawsze. Poczekam, aż zacznie się semestr letni. Zagadam do niego na korytarzu.
Jak myślicie, jest sens spróbować o niego zawalczyć?