Było wszystko dobrze między mną o moim M do momentu kiedy powiedziałam mu pare dni temu, że potrzebuję jednego dnia dla siebie, że potrzebuję odpocząć psychicznie (chodzi o to, że odkąd urodził się nasz synek ja nie spędziłam ani jednego dnia bez niego, czyli od 18 miesięcy, bardzo kocham naszego Łobuziaka tylko uważam że każda kobieta potrzebuje czasu dla siebie, potrzebuje odpocząć). Mój M ma taką pracę, że nie ma określonego czasu pracy, jedzie o której chce i o której chce może wracać, a i wolne może wziąć kiedy chce, ponieważ pracuje w lesie i ma własną działalność). Problem w tym, że do pracy jedzie jak ja jeszcze śpię a wraca koło 18, bo bardzo lubi swoją pracę. Cieszę się, że ma pracę, którą lubi, ale ja nie jestem na baterie i są dni kiedy potrzebuję jego pomocy, kiedy np. jestem chora, ale on tego nie potrafi rozumieć. Jak chciałam mu ostatnio wytłumaczyć, powiedziałam, że jestem zmęczona, że nie najlepiej się czuję, że każdy mój dzień wygląda tak samo to mi tylko powiedział,że takie jest życie, a potem dodał, że on bardziej zapier**** bo ja przy dziecku nie mam tak dużo roboty i tylko muszę zrobić obiad, a nie zawsze robie dwa dania i mamy małe mieszkanie i sprzątania dużo nie ma...3 lipca niby mamy wziąć ślub, a wczoraj mieliśmy pojechać na nauki narzeczeńskie, ale nie pojechaliśmy bo M wolał siedzieć w pracy, a później oznajmił mi, że jeśli się nie zmienię to na żadne nauki nie pójdziemy, bo nie jest pewny czy chce się ze mną ożenić (przez to,że ostatnio miałam kiepski nastrój, bo synek chory a ja dzień w dzień jestem sama z nim i też kiepsko się czuję), teraz mi powtarza "nie będzie tak jak ty chcesz". Ale ja tylko chciałam więcej pomocy od niego, chciałam, żeby dotrzymywał słowa jak obiecuje mi, że wróci wcześniej z pracy i pomoże mi przy dziecku. I czy to w porządku jest takie szantarzowanie, że jak się nie zmienię to się ze mną nie ożeni?! Teraz gdy wszystko mamy załatwione on mi mówi, że nie wie czy chce się ze mną ożenić ;( Dodam jeszcze,że jak urodził nam się synek to przez pierwsze 3 miesiące mieszkaliśmy osobno a nasze dziecko miało kolki dzień i noc, w nocy przesypiało jakieś 2 godziny i tyle, chodziłam jak lunatyk, całkowicie wykończona, ale przetrzymałam ten czas, tylko teraz gdy mieszkamy razem to nawet jak M wraca z pracy to i tak ja muszę zajmować się dzieckiem
Czasami brakuje mi sił na to wszystko, chyba każda kobieta potrzebowałaby odpocząć psychicznie od tej monotonii
ciągle słyszę, że to ja mam się zmienić, że mam nie narzekać, nie czepiać się, ale co mam zrobić gdy czuję się słaba i chcę odpocząć?
już nie wiem czy to ja jestem takim potworem, który ciągle się czepia
M mi mówi,żebym się cieszyła, że nie chodzi z kolegami na piwo i mnie nie zdradza...ale czy to znaczy, że wszystko inne mam znosić? ![]()
Witaj Linka
Twoj facet jest po prostu egoista! Ma prace ktora lubi i wychodzi na to,ze tylko to sie dla niego liczy.I wogole go nie interesuje jak ty sie czujesz! To oczywiste,ze czasami trzeba odpoczac od wlasnego dziecka,i to nie znaczy ze go nie kochamy.
Trzeba zlapac oddech. Co do slubu to bym sie tak nie spieszyla,przeciez on powiedzial ze nie jest pewny czy tego chce? A slub z przymusu to co to za slub? A jesli chodzi o to co powiedzial o tym ze ty w domu nie masz duzo roboty,to niech zostanie sobie jeden dzien z dzieckiem i domem na glowie,ugotuje obiad,posprzata i wszystko co tam trzeba,od razu zmieni zdanie!
Dziecko was polaczylo na zawsze,ale ja na twoim miejscu nie ladowalabym sie w ten zwiazek.Czy on cie wogole kocha Linka?Kiedy ci to powiedzial ostatni raz? On widzi tylko siebie.
Linko zastanow sie czy chcesz byc z facetem ktory Ci grozi ze sie z Toba nie ożeni jesli nie bedziesz chodziła jak w zegarku.
Który uważa ze praca w domu to taka praca na niby a Ty sobie z nieróbstwa cos w głowie roisz.
On stawia siebie duzo wyzej od Ciebie.
Pozdrawiam
typowy facet. Ty pracujesz w domu,nie oszukujmy się,ale pracujesz dużo
więcej niż on. Praca w domu, opiekując się dzieckiem, sprzątając,gotując....to
praca 24 godziny na dobę.
Myślę,żę Twój mąż jest bardzo wygodny. Przychodzi z pracy, zje obiad, w domu
posprzątane....i nie ma nic do roboty,bo przecież dzidziusiem Ty się zajmujesz.
Ja na Twoim miejscu zmieniłabym to.
Nie sprzątaj parę dni po nim,nie gotuj.Może się opamięta.
A jeżeli nie,to powinnaś się zastanowić,czy na męża chcesz mieć takiego
pana i władcę,który nie docenia Twojej pracy.
Hallo!!Ty nie jestes zla,wrecz przeciwnie dobra,ale bardzo zmeczona,i nawet wskazane jest,zebys poswiecila czas sama sobie,w jakikolwiek sposob,czy tak trudno zrozumiec chlopakowi,ze jestes uwiazana 24 na dobe (widocznie trudno)i popiera stare poglady ,ze kobieta jest tylko od tej roboty,i tak wogole za co cie szantazuje ,to ze pracuje to nie wszystko,i przez tak niby pozorne sprawy psuja sie relacje w zwiazkach ,ja mysle porozmawiaj konkretnie co jest grane i stanowczo zarzadaj zmiany,a masz szczegolne prawo,to nie sztuka oddac dziecko pod opieke i pracowac ,lecz sztuka jest poswiecic sie samemu,,,,,Ps moj szwagier tez nie chodzi na piwo i nie ma kolegow ,to dlaczego moja siostra sie leczy na depresje...z dobrobytu....Serdecznie cie pozdrawiam
To przykre, ale faceci niestety nie potrafią nas zrozumiec. My kobiety musimy zajmowac sie dzieckiem przez 24/dobę, prac, prasować, gotować obiadki, najlepiej z dwóch dan, zmywać, sprzątac itd. No i jeszcze w między czasie wyjść z dzieckiem na spacer, zrobic zakupy i uśmiechac się jak mąż wroci do domu...
Ręce opadają na samą myśl.
Mój mąż siedzial miesiąc w domu, ja pracowałam. Poza tym, że zajmował się dzieckiem nie robił nic. Przychodziłam do domu, obiadu nie było, bałagan w domu, garów z zlewie tyle, jakby gości caly dzien przyjmował. Myslalam, że wyjdę z siebie. Oczywiscie jakie było tłumaczenie...zajmowałem się dzieckiem (miało wtedy 10m-cy), nie dalem rady nic wiecej zrobic.
Gdybym to ja nie zrobiła nic poza opieką nad dzieckiem zaczeły by się komentarze.
Mężczyźni uciekają od domowych, a nawet ojcowskich obowiązków. Robią to co lubią. Gdybysmy my kobiety zachowywały się tak samo, miały gdzies dziecko, sprzatanie, gotowanie itd to ciekawe jak by się to wszystko skonczyło.
Pozazdrościc kobietom, które mają mężów aktywnie uczestniczących w życiu rodzinnym.
Dziękuję Kobietki za Wasze opinie :* rozmawiałam szczerze ze swoim i M i powiedziałam, żeby pierw on siebie zmienił bo ja tak dłużej nie wytrzymam, że nie jestem robotem, który jest stworzony tylko do tego,żeby 24 godziny na dobę zajmować się domem, że potrzebuję czegoś dla siebie
ja kocham M i on też często mi mówi, że mnie kocha, ale słowa to nie wszystko, ja potrzebuję też czynów, potrzebuję się poczuć od czasu do czasu jak wyjątkowa kobieta, którą narzeczony szanuje i pokazuje, że jest dla niego ważna
przedstawiłam wszystkie swoje argumenty, mówiłam o moich uczuciach, bardzo bym chciała, żeby on mnie zrozumiał i chciał to zmienić, ale czy tak będzie to się okaże, trzymajcie kciuki, bo ja tylko chcę być szczęśliwa (jak my wszyscy), ale nie chcę brać ślubu jeśli nie będę w 100 % przekonana że to właściwa decyzja
czemu Ci mężczyźni są takimi egoistami?
(oczywiście są wyjątki). Dużo też zastanawiałam się nad tym co powiedział mi mój M, że się ciągle czepiam i denerwuje, bo on późno wraca z pracy i że mało się dzieckiem zajmuje, ale doszłam do wniosku, że nie potrafię udawać, że jest pięknie, fajnie gdy ja potrzebuję pomocy ![]()