Jestem w związku małżeńskim od 10 lat. Zajmuję się domem i dzieckiem. Mąż pracuje, mieszkamy z jego rodzicami. Po ślubie mąż okazał się typowym maminsynkiem. Każdą wolną chwilę spędza ze swoją matką. Praktycznie do nas przychodzi tylko spać i to w osobnym łóżku. Mojej rodziny nie i uznaje, nie chce ich znać , nawet nie pozwala by nas odwiedzali. Nie mamy życia towarzyskiego. Nigdy nie byliśmy na prawdziwych wakacjach Ostanio zrobił się bardzo agresywny, były wyzwiska, rękoczyny. Nie rozmawia ze mną, udaje, że nie widzi albo w jego oczach widzę tylko złość. O żadnych czułościach nie ma nawet mowy.W oczach teściowej jestem oczywiście wyrodną synową, ona jedynie podsyca atmosferę. Niestety nie mam rodziców, do których bym mogłą się przenieść, a chętnie bym po prostu uciekła. Sytuacja finansowa nie pozwala mi również na odejście, chociaż w zasadzie sama muszę szukać finasów na życie, bo o pieniądze są także kłótnie. Czuję się strasznie osamotniona i chyba popadam w coraz większą depresję. Chciałabym, aby skonatktowały się ze mną osoby samotne, które są w podobnym położeniu jak ja, z którymi mogłabym porozmawiać, chociazby przez internet.Byłoby miło, gdyby ktoś odezwał się z Wielkopolski, np. Poznania. Czekam na rady i odpowiedź.
Witaj AK
a dziecko ? zajmuje się nim ?
czy jakbyś odeszła to dziecko by ucierpiało czy to raczej tatuś na papierze...
chcesz odejść ? masz siłę by znaleźć mieszkanie prace by wstawać rano i wracać wieczorem by martwić się ze nie starcza ci pieniędzy i mieć wyrzuty że za mało poswięcasz czasu dziecku
a może lepiej życ obok siebie i nie wchodzić sobie w drogę masz mieszkanie zapewnione jakieś minimum bezpieczeństwa
bardzo ci współczuję ja mam rodzine mame i tatę i oparcie
mieszkamy też w domu oddanym przez moich rodziców
trzymaj się pamiętaj że jest wiele kobiet w podobnej sytuacji które też cierpią
nie jesteś sama ...
AK22, smutno mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego posta.
10 lat małżeństwa, a Ty pewnie nawet boisz się mu o czymkolwiek powiedzieć?
a gdzie Twoje potrzeby?
niepojete jest dla mnie to, ze Twoj maz nie pozwala ci na to, żeby odwiedziła Cię rodzina.
ja myślę, że dałabys radę uciec od niego, poradziłabyś sobie doskonale.
nie masz nawet gdzie pójść mieszkać (jakas ciocia, czy ktokolwiek), gdybys chciala odejsc?
przeciez tak sie nie da żyć.
To bardzo przykre co Cię spotyka
W moim 8 letnim małżeństwie też nie jest wesoło ,ale nie jest tak źle jak u Ciebie ...My na całe szczęście mieszkamy z moją mamą ale wiem jak by było gdybym mieszkała z nim u jego rodziców miałabym koszmar ...Niesamowite jest to jak mężczyźni sie zmieniają z perspektywy czasu ...gdzie podziały sie ich uczucia względem nas ,gdzie to nasze poczucie bezpieczeństwa i przedewszystkim miłość rodzinna ? To masakra u Ciebie motorem jest zapewne teściowa wiec pierwsze co to albo odejśc ze swoją rodzina i oddzielić synka od mamusi -wtedy może było by inaczej ,albo poprostu uciekać z tamtąd jak najszybciej bo ona cię wykończy a on pod jej presja będzie się to dego też bardzo przyczyniał ,jeżeli uważasz że dal waszego związku dla waszej rodziny są jakie kolwiek szanse na miłośc i wspólne życie to musisz koniecznie wziąść sprawy we własne ręce nie poddawaj sie i nie załamuj tylko zbierz siły i działaj musicie odejść od jego rodziców to pewne !!! Jeżlei jednak sie nie da bo finanse lub inne przeciwności losu ...to walcz o swoje i bądz silna kobietą zabierz dzieci i odejdz do swojej mamy lub bliskich ....jak on jest ciebie wart to zrozumie co stracił i juz w momencie gdy bedziesz chciała odejść to będzie próbował to zmienić .
TY MUSISZ BYĆ SILNA BO CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI -PAMIĘTAJ !!!
Własnie bardzo smutne takie historie są
Och !!!!Jaka smutna historia,czy to sie da wytrzymac.Naprawde musisz cos zrobic .Jestem z toba...pozdrawiam cieplutko.
Witaj AK22 ! Ciężka sprawa z tym twoim małżeństwem . Jeśli chcesz coś zmienić i walczyć to nie miną cię kłótnie i poniżanie . Na twoim miejscu zapytała bym męża czy brał ślub z tobą , czy z mamusią? Nie wiem , czy on o tym wie , ale połowa jego zarobków należy też do ciebie , nie ma prawa ci wypominać pieniędzy , co to za facet ? A rodzinę zaprosiła bym do siebie mimo jego sprzeciwu , przecież nawet w więzieniu mają odwiedziny i widzenia ! Olewaj go tak jak on ciebie olewa , może wkońcu przejrzy na oczy i doceni to co ma . I pamięaj , nie wolo mu ciebie uderzyć , nie pozwól na to . Jeśli zacznie sie do ciebie przystawiać to donieś na niego na policję . Prawdopodobnie mamusia mu wapja jakieś głupie zasady . Ale ona nie ma prawa wtrącac się do twojego życia i buntowaać syna przeciw tobie . Radzę ci z nią porozmawiać , jak nie pomoże prośba to zacznij groźbą , bo tak nie wolno , to jest psychiczne znecanie się nad człowiekiem !
Witaj wiem co przechodzisz i co czujesz u mnie była bardzo podobna sytuacja też miałam wrażenie że mąż żyje z mamusią a nie z nami .Pewnego dnia kiedy już miałam naprawde dość i nie wytrzymałam zabrałam dziecko ono miało wtedy dopiero dwa lata i pod nieobecnośc męża wyprowadziłam się poszłam wtedy do dobrej znajomej też nie miałam pracy ani warunków finansowych sama nie wiem skąd wziełam na to siłę i odwagę. Postawiłam jasno warunki że wrócę ale jak wynajmie mieszkanie jeśli nie to składam papiery o rozwód i alimenty dla siebie i dziecka nie minoł tydzień i się opamiętał moje życie się zmieniło o 190 stopni i wiem jedno nie nma co się rozczulać nad sobą tylko zacznij działać musisz znajść w sobie siłe i odwage uwierz że zasługujesz na szczęście i nie patrz w tył tylko przed siebie powodzenia nie daj sobie dalej życia marnować.
jeżeli masz na tyle siły i odwagi to odejdź od niego! Będzie Ci musiał płacic alimenty, znajdziesz parcę, dzieckiem może się zaopiekowac podczas twojej nieobecności ktoś z Twojej rodziny (jeżeli taki ktoś oczywiście jest).
Obijesz się od tego dna i byc moze poznasz nawet kogoś, kto zaakceptuje Twoje dziecko i Ciebie i bedzie dla was opiekuńczy - zaopiekuje się Wami.
Dziecko na pewno też pożadnie oczuwa atmosferę w domu i dobrze to na niego nie wpływa.
także głowa do góry, weź się w garśc i do dzieła !!!!
=]
Współczuje ci z całego serca AK wiem coś o maminsynku, egoiscie i despocie.
.... miałam takiego samego
męża i teściową...
mój zaczął być taki po 7 latach małżeństwa, dzieci były małe , dużo zniosłam ,
wszyscy mi rodzice mi odradzali rozwód, ale nie znali całej prawdy,
po 10 latach nie wytrzymałam, skończyłam to toksyczne małżeństwo raz na zawsze !!!!!!!!!!
Tymbardziej ,że zaczął znęcać się nad dziecmi i mną fizycznie i psychicznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mając kilku miesięcznego synka i 3 córki, potrafiłam powiedzieć DOŚĆ ..........
dziś sama się dziwię skąd miałam tyle sił !!!!!!!!!
Było mi ciężko pod każdym względem...... na nikogo nie mogłam liczyć ani w pomocy do dzieci, ani finansowo,
ani w formie zrozumienia / przecież nikt mi nie wybrał takiego męża !!!!!!!!!!!
Obcy ludzie : sąsiedzi ,koleżanki i siostry zakonnne podziwiali moja postawę i wspierali mnie ....
Doznałam wiele dobroci i serca od obcych osób.......
I wiem że było warto choć było ciężko i jest nadal !!!!!!!!!
Tysiące kobiet bitych i poniżanych żyje w naszym kraju w takich związkach - toksycznych -
wiesz/ wiecie czemu bo boją się,że sobie nie poradzą - finansowo i wogóle ....
Ja zawsze musiałm sobie radzić....nawet będąc w zwiazku !!!!!!!!!
Tacy jak Twój i mój exmąż NIGDY się już nie zmienią !!!!!!!!!!!
Jestem z Tobą - walcz o wolność - uwolnij się z klatki.
pozdrawiam Julia
Julia24 masz swieta racje,moje uznanie ze znalazlas tyle sily by odejsc,tylko problem sie zaczyna ,dokad....W moim zwiazku bylo podobnie, z ta roznica ze ten podly typ (teraz moge go tak nazwac) nie pracowal ,nie pomagal,w dzien spal ,w nocy spedzal czas z mamusia w pokoju,ja pracowalam,gotowalam sprzatalam ,no i zajmowalam sie dziecmi.Pewnego razu wstalam w nocy ,oczywiscie jego nie bylo,otworzylam drzwi,a ten lezy z mamusia pod pierzyna,jak potem sie tlumaczyl mial stresa a tylko mama ma psychologiczne podejscie do jego nastroju>>>katastrofa>>>tesciowa byla rozwodka,i miala straszna wladze nad nim ,i ta jej zazdrosc o mnie,a jego o nia ,toksyczna rodzina,zreszta moglabym pisac i pisac,wkrotce dostalam maly pokoj z zakladu,i podziekowalam tej chorej parze.Dlatego zycze ci z calego serca ,odwarz sie i odejdz,napewno sobie poradzisz,szkoda ciebie i zmarnowanych lat ,jak sama piszesz radzisz sobie finansowo to juz cos. Powodzenia
ja bylem w zwiazku ponad 5 lat i odpuscilem a teraz? czuje sie jeszcze bardziej samotny, bo osoba ktora kochalem i pewnie kocham dla mnie nie istnieje, nie ma opcji powrotu.
nie napisze ze mi Ciebie szkoda bo nei to chcesz uslyszec, przykro mi ze sa tego typu faceci i NIEOBIEKTYWNE matki. ja ciesze sie ze moja jest obiektywna i nie powie o moj synus to jest zawsze idealny, predzej to kawal chu... i tak powinno byc ![]()
dlatego uwazam ze kobieta powinna byc niezalezna finansowo i miec swoja kase a nie byc uzalezniona od meza i co za tym idzie... dziwnie bym sie czul w takiej sytuacji ze ja zarabiam a ona idzie ze mna do lozka.... takie troche praktyczne polaczenie