niepewność przez odległość, może przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » niepewność przez odległość, może przesadzam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Pierwszy raz jestem na forum, nie wiem co zrobić z moimi obawami. Mam 21 lat, mój facet 24. Jesteśmy razem 1,5 roku ale znamy się dłużej. Mamy około 2 godziny drogi do siebie. Gdy któreś z nas przyjeżdżało to spędzaliśmy razem kilka dni, ja uczę się w weekendy, jestem na etapie szukania pracy więc mam czas, on nie pracuje w tej chwili. Mieszka z matką. Od jakiegoś czasu mówi, że nie mogę przyjechać do niego, bo matka się nie zgadza na moją wizytę. Kiedy proponuję żeby przyjechał do mnie okazuje się że albo nie ma kasy na bilet, albo pogoda jest brzydka i nie chce mu się wychodzić, albo wymyśla inne wymówki. Potem ja się wkurzam a on zaczyna obiecywać że przyjedzie i żebym nie przesadzała. Ale gdy nadchodzi dzień przyjazdu jego nie ma, bo się rozchorował itd. Jestem w każdy weekend w jego okolicach i mogłabym spać u niego albo koleżanki. Mówi że zapyta matki, czy mogłabym u niego przenocować ale czy byłby to problem gdybym spała u koleżanki? Ja to odbieram tak, że on sie matki nawet nie pyta o zgodę, tylko mi sugeruje żebym spała u koleżanki.

Nie wiem czy wierzyć w te wymówki. Myślę że pociska  mi kity zeby mnie nie denerwować. Zawsze był cyniczny, czasem przeginał wręcz, to co dla niego było zabawne dla mnie było obraźliwe. Mówił prosto z mostu rzeczy których ja bym nikomu nigdy nie powiedziała, a potem dorabiał do tego jakąś ideologię że przecież jest szczery i powinnam to docenić.

Rozstawaliśmy się na krótko kilka razy, aż zrobił się supermilusi, przyznam że mi to pasowało, skończyły się docinki i głupie tłumaczenie zachowania, ale mimo to pomyślałam że to sztuczne zachowanie, wymuszone, nie pasowało do niego. Nie byłam wciąż pewna czy mnie traktuje poważnie, czy się powstrzymuje od niektórych tekstów dla świętego spokoju. A skoro się powstrzymuje to może mu jednak na mnie zależy? Po czasie zaczął mi wypominać że nie może przy mnie być sobą i że kobiety lubią słodkie kłamstwa i trzeba ciągle uważać przy nich na słowa.

Od jakiegoś czasu kłócimy się, to znów się godzimy. O pierdoły. Powtarza, że mówi różne rzeczy ale mnie kocha i mam nie zwracać uwagi na to co mówi. Ale ostatnio nie dość że czepia się mnie o jakieś bzdury, nie widzę żeby wykazywał inicjatywę by się ze mną spotkać. Zaproponowałam wypad na walentynki i zjechał ten pomysł choć nie do końca wiedział o co chodzi. To mnie bardzo zniechęca. Później niby go przekonałam do tego wyjazdu ale w sumie to już straciłam ochotę. Powiedziałam mu już, że podejrzewam że ma kogoś innego i żeby przemyślał czy nasz związek ma sens. W nocy zadzwonił do mnie i powiedział że mnie kocha i mnie przeprasza, ale nie wiem czy był w tym szczery. Może chce mieć taką uległą, dobrą dziewczynę której może pociskać kity, a na boku w swoim mieście mieć kogoś innego? Dodam że ja na początku tego związku byłam bardzo zauroczona, wszystko brałam do siebie i na siebie... że to moja wina, że jestem nudna, że jestem dla niego nieatrakcyjna, że się nie staram... za to teraz czuję się tym zmęczona i widzę że to on nie zastanawia się co mógłby zrobić dla tego związku. A może nie ma nikogo, tylko trzyma mnie przy sobie i nie traktuje mnie poważnie, myśląc, że "jak kocha to poczeka"? I że zrobię dla niego wszystko nawet jak będzie mnie zlewać? Nie wiem co robić. Kocham go, boję się rozstania, ale nie mam ochoty ostatnio z nim nawet porozmawiać na gg.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez naami (2010-02-04 13:56:49)

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Dziwny facet. 2 godziny drogi? To żadna bariera, pewnie potwierdzą to dziewczyny żyjące w związkach na odległość, która liczy nieraz kilkaset km:) Pogoda jest przeszkodą? A czy on musi przedzierać się pieszo przez puszcze, knieje i 3 metrowe zaspy razem ze swoim orszakiem, żeby do Ciebie dotrzeć? Wybacz, ale rozbawiły mnie te jego wymówki. Co do tego nocowania to nawet jeśli jego mama ma coś przeciwko, sprawę rozwiązałaś noclegiem u koleżanki. Przynajmniej ja tak to widzę, więc po co jego mętne wywody?

Znacie się już trochę i pewnie Ty najlepiej wiesz, czy on coś kręci czy nie. Ale jak na moje oko tak i to bardzo. Nie mówię, że kogoś ma, ale nie jest z Tobą szczery. Myślę, że potrzebujecie poważnej rozmowy o tym jak widzicie wasz związek, o waszych oczekiwaniach. W sumie to nie rozumiem, czemu on jest w tym związku, skoro nawet nie ma ochoty Cię widywać. Nie dziwię się Twojemu zniechęceniu. Ale ja nie stawałabym na głowie, jeśli druga strona jest głucha na wszelkie propozycje, rozwiązania itp. Jeśli stara się tylko jedna osoba to taka relacja nie ma sensu.

3

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Zapytałam go już, jak wyobraża sobie nasz związek. Zapytałam wprost czy polega on na bzykaniu się i wklejaniu sobie linków w necie. Odpowiedział "nie wiem, mi odpowiada to co jest". I że nasz związek jest dla niego ważny ale nie najważniejszy i nie jest sensem jego życia. Ja nie oczekuję od niego, że to będzie sens jego życia, nie marzę o ślubie i gromadce dzieci, mam dopiero 21 lat przecież... ale chciałabym żeby traktował mnie inaczej niż teraz. On chyba nie patrzy na mnie jak na swoją partnerkę, choć zapiera się że mnie kocha mimo moich wad etc. Nie interesuje się moim życiem, tym co robię na co dzień, mówię mu o czymś a on później tego nie pamięta, wszyscy wokół wiedzą o tej rzeczy a on udaje zaskoczonego. Zamiast tego woli rozmawiać na "poważne inteligentne tematy" typu kultura Korei po latach 70... i ocenia moje gusta wg swoich bardzo subiektywnych odczuć. Ostatnio mnie ostro skrytykował bo spodobał mi się film, który on uważa za nieudany. Stwierdził też, że nie chce mu się ze mną gadać i jeśli nie mam niczego ciekawego do powiedzenia to lepiej żebym do niego nie pisała. I że jest poważnie mną zawiedziony bo myślał że jestem bardziej oryginalna jeśli chodzi o zainteresowanie sztuką, gusta. Jeśli chodzi o to czy on ma kogoś na boku... mam dostęp do jego poczty i żadnej napalonej laski która by do niego pisała nie znalazłam, tylko jakąś stronę porno z kamerkami... wymówka była taka że założył ją już dawno i teraz mu przysyłają maile-reklamy o nowościach na stronie... znalazłam też stronę randkową, ale zawiesił tam konto. Albo znalazł już to czego szukał, albo to był tylko kaprys i zawiesił po czasie konto. Wiem że razem z kumplem wchodzą na różne strony i oglądają kobiety a potem wystawiają im oceny w skali 0-10 dla zabawy, ot tak żeby sobie popatrzeć i się pochwalić co by z taką robił. Gdy się o to rzucam mówi, że tacy już są mężczyźni, lubią się pogapić i przechwalać ale nie myśli o zdradzie, nigdy nikogo nie zdradził itd. Dla mnie jednak te słowa nie pokrywają się z tym jak się zachowuje w stosunku do mnie. Myślę też że byłby na tyle ostrożny żeby nie pisać romantycznych maili do jakiejś laski bo na to nie miałby wytłumaczenia a wie już że mam hasło do jego poczty. Nawet jeśli nikogo nie ma to czuję że coś jest nie tak, że zachowuje się dziwnie. Ja też nie wiem dlaczego on jest ze mną. Może dlatego że tylko ja mu pozwalam się tak zachowywać...

4

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Wygląda to tak jakby był bardzoooo leniwy, albo mało go obchodzisz;/ Tyle, że jeśli po tym rozstaniu się zmobilizował to w sumie znaczy, że mu zależy, tylko właśnie charakter ma taki, żeby mieć wszystko jak najmniejszym nakładem wysiłku.

5

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Ciężki charakter... Hm dziwne dla mnie troszkę jest to że ma 24 lata, a jego mama rzekomo nie zgadza się żebyś nocowała u niego. (Mam 21 lat, mój chłopak jest z dość daleka więc jak przyjeżdza zostaje na 2 czy 3 noce, moi  rodzice nie mają nic przeciwko) Powinna zrozumieć że syn jest dorosły, i może chcieć sypiać z dziewczyną. Chociaż właściwie to chyba najmniejszy problem. Najgorsze to jego lenistwo, 2 godziny drogi... Gdybym tyle miała do mojego, to spokojnie raz w tygodniu byśmy się widywali... Właśnie może chce miec jak najwięcej i jak najmniej sił w to włożyć... Myślę że to sprawa do przedyskutowania z nim....

6

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

mylenne, skąd wytrzasnęłaś tak liberalnych rodziców?

Żeby nie było, że nie na temat: facet jest leniwcem pospolitym. Możliwe, że Ty, faye, się do tego przyczyniłaś. Przyzwyczaiłaś go, że to Ty się starasz, a on nie musi nic robić. Najprościej byłoby nim wstrząsnąć i powiedzieć jednoznacznie "dość". Wtedy okazałoby się, czy faktycznie mu zależy. Czy walczyłby.

7

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Nie przesadzasz, droga Koleżanko. Dwie godziny drogi to jest NIC. Mój facet ma do mnie 7 godzin. I dzielnie znosi podróż autobusem, spędza u mnie kilka dni. Zaproszenie mam i ja od jego mamy, ale niestety na razie nie mam warunków, tak to nazwijmy, by się wybrać do niego. Myślę, że Twój mężczyzna jest leniwy, i może nie okazuje tego jak mu na Tobie zależy. Co nie znaczy, że tak nie jest. Czasem mężczyźnie trzeba wyraźnie zasugerować, czego się od niego oczekuje. Dla nas, kobiet, wiele rzeczy jest oczywistych, wiele zachowań jest wymaganych, a mężczyźni są z reguły raczej niedomyślni. Jeśli Twój chłopak notorycznie się wykręca ze spotkań, to może coś jest nie tak.. Byłaś wcześniej kiedykolwiek u niego, jego mama Cię poznała? Bo jeśli nie miała dobrej okazji żeby Cię poznać to niby dlaczego miałaby mieć coś przeciwko, żebyś przyjechała? Nocowanie u koleżanki też nie byłoby problemem, gdyby naprawdę chciał, żebyś przyjechała.

8

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Mówiłam mu wiele razy co mi nie odpowiada i że jest mi przykro, bo mam wrażenie że mu na mnie nie zależy, i że nie będę w związku z kimś, komu wystarczy spotykać się ze mną raz na tydzień lub dwa na 2 godziny by wypić kawę na mieście i ponarzekać na życie (dodam że jest nihilistą i wobec wszystkiego jest bardzo krytyczny). Dziś znów się wykręcał pogodą i obraził się na mnie, że mam wątpliwości co do tego związku. Pozwolę sobie zamieścić fragmenty rozmowy na gg:

ON
nie chce robić przerwy
ON
i nie chce nikogo prócz ciebie
ON
kto by ze mną wytrzymał
ON
nikt
JA
już teraz widzimy się coraz rzadziej
ON
ale sie widzimy
ON
elfriede jelinek spotykała sie z facetem co miesiąc
ON
nie chce mi sie ruszać dupy gdy jest zimno
JA
gdyby ci na mnie zależało to byś ruszył tyłek o każdej porze dnia i nocy niezależnie od pogody
ON
nie jestem takim facetem
JA
a ja nie jestem taką dziewczyną której nie przeszkadza spotykać sie z kimś raz na miesiąc albo raz na tydzień na herbate
JA
bo jest zimno
JA
boli mnie gdy mówisz że ci się poprostu nie chce spotykać
JA
i nie wiem czy mogę to zaakceptować jeśli nic się nie zmieni
ON
fajnie
ON
ja zaakceptowałem wiele rzeczy
ON
a ty jednej nie umiesz
JA
jednej?
JA
takiej że nie chce ci się ruszać tyłka by się ze mną spotkać? myślisz że to błahostka?
JA
że jest mi to obojętne?
JA
rozmawiamy?
ON
mam dość tego tematu

Mam wrażenie że on uważa, że to jedyna rzecz którą muszę w nim zaakceptować, podczas gdy on musi tolerować szereg moich wad. Poprzednią zimę spędziliśmy razem, siedzieliśmy u siebie nawet po tydzień. Znamy swoje rodziny, choć zachowujemy dystans wobec nich. Wakacje spędziliśmy z jego rodzicami za granicą i na wsi u dziadków, mnie wycieczka bardzo się podobała, tylko on był niezadowolony... ma totalnie antyrodzinne nastawienie. Nie był zadowolony gdy np. rozmawiałam z jego babcią, nie dawał szans nam się bliżej poznać. Wiem że ma żal do swojej rodziny, bo jest jedynakiem i wszyscy oczekiwali że będzie wyjątkowy, typowy przypadek gdy ambicje rodziców przerastają możliwości dziecka. Staram się to zrozumieć, namawiam go by porozmawiał z rodzicami, poszedł do psychologa, ale on nie chce. Kiedyś się pokłócił z matką i przyjechał do mnie, siedział u mnie tydzień, mimo pogody. A teraz jest -3 i nie musi uciekać przed matką więc ma powód żeby nie przyjeżdżać? To mnie wykańcza. Od tego października zaczęło się psuć, pojawiły się kryzysy, ale mimo to zawsze się godziliśmy i znów spotykaliśmy po kilka dni, moi rodzice słyszeli nasze kłótnie i nie dawali nam szans, a mimo to przebrneliśmy przez wszystkie problemy. Teraz ma wymówkę, że jest zbyt zimno by wychodzić. To ma być wystarczający powód? Po tym wszystkim co przeszliśmy? Nie wiem już co robić. Niby mówi, że mnie kocha i mu zależy, bo gdyby nie zależało to by ze mną zerwał, ale z drugiej strony karmi mnie takimi głupimi wymówkami, żeby słów nie popierać czynem. Doradźcie

9

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Z rozmowy widać, że próbuje wykręcić kota ogonem. Rozmawiacie o tym, że coś z nim nie tak, a nagle on wyskakuje z tym, że niby musiał iść na tyyyyle ustępstw jeśli chodzi o Ciebie. Rozumiem, że mogą go drażnić Twoje kontakty z jego rodziną, może się ich wstydzi? Co nie zmienia faktu, że, z tego jak opisałaś jak było wcześniej, teraz zaczął naprawdę sobie odpuszczać. Może to ostateczność, ale nie uważasz, że on może mieć tam kogoś na boku? I może ta dziewucha nie wie, że on ma Ciebie? Dlatego nie chce żebyś Ty przyjeżdżała, a jej nie potrafi wciskać takich kitów jak Tobie. Mam nadzieję, że sie mylę, jednak jest stopień zaangażowania jest już niepokojący. Spróbuj może nie odzywać się do niego przez kilka dni, niech sam zacznie coś robić, a nie Ty odwalasz całą "robote", jeśli mu zależy to też powinien chcieć pewne rzeczy wyjaśnić, skoro coś jest nie tak.

10

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Właśnie tego się najbardziej boję... Sprawdziłam jego pocztę i tam nie ma nic podejrzanego prócz strony randkowej i porno z kamerkami... ale on twierdzi że to stare i teraz dostaje stamtąd już tylko reklamy... Niedawno szukał na różnych forach i portalach, w tym na sympatii, aktora do filmu, amatora za darmo, powiedział mi o tym, też sobie tam zrobiłam konto i pomagałam mu znaleźć jakiegoś chłopaka, ale teraz się okazuje że to nie był jedyny portal randkowy na którym sobie założył profil... o pozostałych mi już nie powiedział... teraz się wykręca że tam też szukał aktora, i że chyba nie musi mi mówić o wszystkim... Już zrobiłam tak, że się nie odzywałam, dzwonił do mnie i przeprosił za swoje zachowanie. Potem niechętnie z mojej strony, bo byłam naprawdę zła, ale spotkaliśmy się. I zachowywał się jakby nigdy nic się nie stało, kryzysu nie było, gdy próbowałam porozmawiać o naszym związku, zmieniał temat, dodając że niepotrzebnie ciągnę kryzys, a tak w ogóle to żadnego problemu nie ma, on mnie kocha i wszystko gra, ubzdurałam sobie że mnie zdradza, że na kochankę trzeba przecież wydawać pieniądze a on nie zarabia i porozmawiajmy lepiej o filmach. Ale ja ciągle byłam zdenerwowana, nie potrafiłam sama od siebie zbliżyć się do niego, pocałować go. Pytał dlaczego jestem taka zimna. Irytowało mnie to, że mimo moich wyraźnych sygnałów on oczekuje, że wszystko powinno być normalnie i ja będę wisieć na nim i się przytulać. Poszliśmy na herbatę, ja wzięłam z rumem i paliłam papierosa za papierosem. Z minuty na minutę robiłam się coraz bardziej zrezygnowana, gdy powtarzał, że muszę zaakceptować jego charakter i żebym przestała męczyć ten temat, bo przecież on mnie kocha i nic się nie dzieje. Odprowadził mnie na pociąg, powiedziałam mu na koniec żeby wymyślił lepszy kit następnym razem, bo ja przyjeżdżam już 3 zimę (wcześniej jeszcze byliśmy razem krótko i się rozstaliśmy, później się zeszliśmy i jesteśmy od tamtej pory 1,5 roku) w większe mrozy i nigdy to nie był dla mnie problem i się obraził... odwrócił się na pięcie i poszedł.

To mój pierwszy poważny związek. Zawsze przeżywałam wszystko co działo się między nami. Boję się rozstania.

11

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Eh, wiec może jest zmęczony. Wiem, trudno o zmęczenie w związku jeśli się kocha i jeśli nie jest się z kimś na co dzień. Ale może czymś go przytłaczasz, może jednak zbyt mocno martwisz się z pozornie błahych powodów, może naprawdę nie masz czym się przejmować. Spróbuj wrzucić na luz i zobacz jak będzie. Nie naciskaj na spotkanie, unikaj tematów które mogłyby doprowadzić do kłótni, może wtedy on zatęskni i sam będzie chciał już przyjechać ?

12

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?
mylenne napisał/a:

(Mam 21 lat, mój chłopak jest z dość daleka więc jak przyjeżdza zostaje na 2 czy 3 noce, moi  rodzice nie mają nic przeciwko)

przypomnialo mi sie jak daaaawno temu gdy przychodzil do mnie moj chlopak i "troche" sie zasiedzial to moja mama wchodzila do kuchni i bardzo glosno wkladala garnki do szafki, albo niby przypadkiem cos upuscila, albo wchodzila do lazienki i puszczala wode do wanny, a moj pokoj byl zaraz za sciana wiec wszystko bylo slychac..;) a to oczywiscie byly znaki, ze juz baaaaardzo pozno (22, 23 godz.) wink i czas aby chlopiec poszedl do domu wink

a wracajac do tematu..to moze ja "starej daty" kobieta jestem, ale gdybym uslyszala (przeczytala) tekst..."ze nie chce mi sie dupy ruszyc do Ciebie bo jest zimno" to wierzcie mi bylyby to ostatnie jego slowa do mnie...zerwalabym z nim kontakt calkowicie...bo w ogole jak tak mozna powiedziec? zakochany chlopak zrobi wszystko, zeby sie spotkac ze swoja ukochana, dwie godziny drogi? a co maja powiedziec pary gdzie odleglosc wynosi kilkaset km? chyba wtedy Twoj chlopak w ogole by "dupy" nie ruszyl i moze raz na rok..na swieta zawitalby pod Twoj dach.
Moj obecny mezczyzna dwa lata dojezdzal do mnie na kazdy weekend, bo mial taka prace..w kazdy piatek na niego czekalam i zawsze dzwonil, ze juz jedzie i o ktorej bedzie..zostawal do niedzieli...wlasciwie w poniedzialki o 4 rano musial wstawac zeby dojechac do swojej pracy. A w tygodniu dzwonil kilka razy, zeby zapytac jak sie czuje, co robie, jak minal dzien itp. Teraz od kilku miesiecy mieszkamy juz razem bo znalazl bliziutko prace i dojazd zajmuje mu 20 min.

Napisalas, ze to Twoj pierwszy powazny zwiazek..wiec nie wiesz jak to jest byc z mezczyzna, ktory bedzie Cie nosil na rekach i staral sie..spotykac z Toba najczesciej jak to tylko mozliwe..
Ja na Twoim miejscu rozstalabym sie z nim juz, teraz i wcale nie plakalabym z tego powodu.

13

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

U mnie jest tak: ja mam lat 18, mój chłopak 23, jak przyjeżdża to zostaje od piątku do poniedziałku, a jak mamy więcej czasu jak np ostatnio to był po pięć dni. Rodzice nie marudzą, chociaż jak juz pojedzie po tak "długiej" (bo dla mnie to i tak za mało) wizycie to czują się swobodniej w domu. No ale ciszaa ma rację. W ogóle co to za odzywki niemiłe.. Jakby spotkanie z Tobą było ostatnią rzeczą na jego liście rzeczy do zrobienia, i to nieprzyjemną. Jak on Ciebie traktuje sad

14

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

faye- czytając Twojego pierwszego posta, miałam wrażenie, że czytam o sobie i swoim ex. Byliśmy w bardzo podobnej sytuacji; To ja często latałam za nim jak z pieprzem, byłam na każde jego zawołanie i generalnie idealizowałam go na tyle mocno, by nie być w stanie powiedzieć o nim jednego złego słowa. Dodatkowo jego mama bardzo mnie nie lubiła i była bardzo -anty, na każdą propozycję złożenia przeze mnie wizyty (podobnie było z jego dziadkami!). I zrywaliśmy ze sobą ok. 3 razy i byliśmy ze sobą... 1,5 roku. Dopiero, gdy zaczęło się psuć między nami, naprawdę poważnie, przestałam poczuwać dystans wobec samej siebie i zaczęłam intensywnie "móżdżyć" nad sensem tej relacji.

Ja będę brutalna- zerwij, proszę, ten związek. Nie ma absolutnie sensu babrać się w niedopowiedzeniach, tajemnicach i dwuznacznych tekstach. Twój facet ma 24 lata, a zachowuje się jak 14-letni gimnazjalista, który po raz pierwszy związał się z dziewczyną. Wybacz, ale według mnie jeśli mężczyzna kocha kobietę, to jej to okazuje bez względu na to jaka jest pogoda, jaki dzień tygodnia i czy członkowie rodziny akceptują jej osobę, czy nie. Poza tym nie rozumiem tego, jak Twój własny facet mógł powiedzieć, że przy kobietach należy uważać na słowa, bo one lubią słodkie kłamstwa? Jezusie brodaty, nóż się w kieszeni otwiera!... To, faye, już daje Ci jednoznaczny sygnał, że ta relacja nie ma sensu. Własny mężczyzna dał Ci do zrozumienia, że trzeba Cię okłamywać i w dodatku dał Ci to do zrozumienia całkowicie werbalnie. To jest po prostu obezwładniająca bezwzględność.

faye napisał/a:

Zamiast tego woli rozmawiać na "poważne inteligentne tematy" typu kultura Korei po latach 70... i ocenia moje gusta wg swoich bardzo subiektywnych odczuć.

To zakrawa na ponadprzeciętną dziecinność. Mój ex też był typem, ekhm, "erudyty"... Uwielbiał ciągnąć totalnie idiotyczne dyskusje, które i tak w ostateczności kończyły się kłótnią (a jako ciekawostkę, odnośnie oceniania subiektywnego, dodam, że mój facet wyśmiał mnie za noszenie... różowych spinek do włosów!). Uwierz mi, Twój partner jest nosicielem osobowości, z której głównie wyrasta się w wieku 19 lat. Taka zjadliwość, egoizm i totalny brak kultury są bardzo niepokojące.

faye napisał/a:

nie wiem dlaczego on jest ze mną. Może dlatego że tylko ja mu pozwalam się tak zachowywać...

Dokładnie tak. Twój facet prawdopodobnie poczuł twardy grunt pod nogami; Wie, że ma partnerkę, która na wszystko mu pozwala, która go kocha i wszystko wybaczy. I tutaj powinnaś wbić szpileczkę- absolutnie nie daj sobą pomiatać. Z własnego doświadczenia wiem, że im bardziej będziesz przymykać oko, tym bardziej facet się rozpędzi (i oby się rozbił o najbliższą ścianę wink ).

Oczywiście, wszystko zależy od Ciebie. Moje zdanie jest jednak takie- związek pomiędzy dwójką ludzi, czyli wyraźnie dojrzałą emocjonalnie dziewczyną (tak wnioskuję po Twoich postach), a totalnie niezdecydowanym i dziecinnym facetem, nie ma racji bytu. Rozwiązania są dwa. Jedno łatwe, drugie trudniejsze, a mianowicie albo się rozstaniecie, albo on dojrzeje i zacznie okazywać Ci uczucie, tak, jak na to zasłużyłaś.

Pozdrawiam!

15

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Gdy czytalam ta rozmowe na gg, mialam wrazenie,ze rozmawiasz z jakims nastolatkiem,a nie dojrzalym facetem wink

Poza tym youngwind chyba bardzo dobrze wszystko podsumowala. Co ci po facecie,ktorego i tak prawie nie widujesz,a tylko ci krwi napsuje (i slabo rokuje na przyszlosc)? tongue

16

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Facet to małe dziecko. Jest zajebiście trudny do zrozumienia ....

=]

17

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?
ciszaa napisał/a:
mylenne napisał/a:

(Mam 21 lat, mój chłopak jest z dość daleka więc jak przyjeżdza zostaje na 2 czy 3 noce, moi  rodzice nie mają nic przeciwko)

przypomnialo mi sie jak daaaawno temu gdy przychodzil do mnie moj chlopak i "troche" sie zasiedzial to moja mama wchodzila do kuchni i bardzo glosno wkladala garnki do szafki, albo niby przypadkiem cos upuscila, albo wchodzila do lazienki i puszczala wode do wanny, a moj pokoj byl zaraz za sciana wiec wszystko bylo slychac..;) a to oczywiscie byly znaki, ze juz baaaaardzo pozno (22, 23 godz.) wink i czas aby chlopiec poszedl do domu wink

a wracajac do tematu..to moze ja "starej daty" kobieta jestem, ale gdybym uslyszala (przeczytala) tekst..."ze nie chce mi sie dupy ruszyc do Ciebie bo jest zimno" to wierzcie mi bylyby to ostatnie jego slowa do mnie...zerwalabym z nim kontakt calkowicie...bo w ogole jak tak mozna powiedziec? zakochany chlopak zrobi wszystko, zeby sie spotkac ze swoja ukochana, dwie godziny drogi? a co maja powiedziec pary gdzie odleglosc wynosi kilkaset km? chyba wtedy Twoj chlopak w ogole by "dupy" nie ruszyl i moze raz na rok..na swieta zawitalby pod Twoj dach.
Moj obecny mezczyzna dwa lata dojezdzal do mnie na kazdy weekend, bo mial taka prace..w kazdy piatek na niego czekalam i zawsze dzwonil, ze juz jedzie i o ktorej bedzie..zostawal do niedzieli...wlasciwie w poniedzialki o 4 rano musial wstawac zeby dojechac do swojej pracy. A w tygodniu dzwonil kilka razy, zeby zapytac jak sie czuje, co robie, jak minal dzien itp. Teraz od kilku miesiecy mieszkamy juz razem bo znalazl bliziutko prace i dojazd zajmuje mu 20 min.

Napisalas, ze to Twoj pierwszy powazny zwiazek..wiec nie wiesz jak to jest byc z mezczyzna, ktory bedzie Cie nosil na rekach i staral sie..spotykac z Toba najczesciej jak to tylko mozliwe..
Ja na Twoim miejscu rozstalabym sie z nim juz, teraz i wcale nie plakalabym z tego powodu.

W pełni popieram...

18

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Czasem moze byc tak, ze facet nie chce sie spotkac z Toba, bo wie ze bedziesz znow nawiazywala do Waszego zwiazku: narzekanie, smutki, pretensje etc... Faceci tego nie lubia, i moze byc tak, ze wlasnie przez to on nie ma ochoty sie spotkac. Jednak w Twoim przypadku wydaje sie byc innym powodem dla ktorego Twoj chlopiec nie chce sie z Toba spotkac. Napisalam chlopiec, bo z jego zachowania ewidentnie wynika jak by byl nastolatkiem a nie doroslym facetem. Marne szanse na to by sie cos zmienilo, tym bardziej ze trwa to juz dlugo. Moze zaprzestan dzwonienia do niego, odzywania sie pierwsza. Nie pros o spotkania, nie nawiazuj do spotkan. Mozliwe, ze jak zobaczy, ze Ci zaczyna byc to obojetne to zapali sie w nim czerwona lampka symbolizujaca o obojetnosci zwiazku z Twojej strony. Jesli jednak facetowi nadal nie bedzie zalezalo i nie bedzie robil nic w tym kierunku to warto to zakonczyc, niz meczyc sie w tym zwiazku.

19

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Jest mi bardzo ciężko podjąć decyzję o rozstaniu... mój chłopak nie wykazuje żadnej inicjatywy by się ze mną zobaczyć, choć podczas rozmowy na gg mówi mi że mnie kocha, zupełnie sam od siebie...

Większość naszych rozmów tyczy się jego kłótni z matką, pretensji, jakie to miał nieudane dzieciństwo. Daję mu rady odnośnie tego konfliktu ale ich nie słucha. Zamiast tego mówi że się pójdzie zjarać...

Twierdzi  ze w tygodniu jest zajęty przygotowywaniem na egzaminy na studia i potrzebuje teraz świętego spokoju ale wiem że zamiast tego siedzi przed komputerem i doprowadza mnie to do szału! Wkleja mi jakieś linki na gg a niby jest taki zajęty... i taki zdołowany...

Poczekam jeszcze tydzień...

20

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

jestem tu pierwszy raz ale czytajac to nie moge sie oprzec by powiedziec Tobie : ZOSTAW GO!!! przeciez on Ciebie wogóle nie szanuje , nie szanuje tez twoich uczuc..... ozumiem ze ciezko jest Tobie zakonczyc długi zwiazek... ale jesli jestes nie szczesliwa to po co tkwic w tym dalej?? Z moim eks byłam 5 lat (z krótkimi przerwami) ale przez ten cały czas tylko sie denewowałam... słuchajac jego bajeczek... wkoncu powiedzialam sobie ze zasługuje na kogos lepszego kogos kto bedzie mnie szanował.... kochał.... "nosił na rekach - taki ksiaże z bajki" -zostawiłam go ... a dzis wiem ze to byla moja najlepsza decyzja....
Możesz tez spóbowac mojego (skutecznego ) sposobu.... przestan sie do niego odzywac.... nie pisz.... nie dzwon.... olej go !!! tak jak on olewał twoje zdanie twoje uczucia i całą ciebie! pzestan sie nazucac... pzestan pzypominac ze istniejesz.... odpisuj... olewajacymi tekstami niech on wie ze nie jest twoim pepkiem swiata... ze potrafisz zyc bez niego... niech on teaz za toba biega... niech teaz on sie postara... niech on poczuje co to znaczy byc zlewanym . jesli bedzie mu zalezało na Tobie zrobi wszystko by spedzac z toba karzda minute ... jesli szybko pocieszy sie kolegami... czy kims innym to lepiej aby zakonczyc to teraz .... i zaczac zyc z mysla o sobie ...!!!!

"życie jest krótkie wiec lam zasady , wybaczaj tym wartym wybaczenia, caluj powoli, kochaj szczerze, smiej sie bez opamietania i nigdy nie zaluj niczego co wywolalo usmiech na twojej twarzy !"

21

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Jak się chce to te dwie godziny drogi sa niczym.Ja do mojego mam 4,5 godziny i tez nie za bardzo mógł przyjeżdżać ale z powodu pracy ale jesli wie ze ja nie przyjade to on się pakuje i przyjezdza do mnie chociaż na ten weekend.
Twój chłopak jest naprawde dziwny skoro wymyśla jakieś wymówki bo mu się najwidoczniej nie chce ruszać z domu.Najlepiej zacznij go trochę ze tak powiem "olewać" a wtedy sam zrobi coś jeśli mu zależy zeby sie spotkac albo jakos skontaktować z Toba.

22

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?
Edyta88 napisał/a:
ciszaa napisał/a:
mylenne napisał/a:

(Mam 21 lat, mój chłopak jest z dość daleka więc jak przyjeżdza zostaje na 2 czy 3 noce, moi  rodzice nie mają nic przeciwko)

przypomnialo mi sie jak daaaawno temu gdy przychodzil do mnie moj chlopak i "troche" sie zasiedzial to moja mama wchodzila do kuchni i bardzo glosno wkladala garnki do szafki, albo niby przypadkiem cos upuscila, albo wchodzila do lazienki i puszczala wode do wanny, a moj pokoj byl zaraz za sciana wiec wszystko bylo slychac..;) a to oczywiscie byly znaki, ze juz baaaaardzo pozno (22, 23 godz.) wink i czas aby chlopiec poszedl do domu wink

a wracajac do tematu..to moze ja "starej daty" kobieta jestem, ale gdybym uslyszala (przeczytala) tekst..."ze nie chce mi sie dupy ruszyc do Ciebie bo jest zimno" to wierzcie mi bylyby to ostatnie jego slowa do mnie...zerwalabym z nim kontakt calkowicie...bo w ogole jak tak mozna powiedziec? zakochany chlopak zrobi wszystko, zeby sie spotkac ze swoja ukochana, dwie godziny drogi? a co maja powiedziec pary gdzie odleglosc wynosi kilkaset km? chyba wtedy Twoj chlopak w ogole by "dupy" nie ruszyl i moze raz na rok..na swieta zawitalby pod Twoj dach.
Moj obecny mezczyzna dwa lata dojezdzal do mnie na kazdy weekend, bo mial taka prace..w kazdy piatek na niego czekalam i zawsze dzwonil, ze juz jedzie i o ktorej bedzie..zostawal do niedzieli...wlasciwie w poniedzialki o 4 rano musial wstawac zeby dojechac do swojej pracy. A w tygodniu dzwonil kilka razy, zeby zapytac jak sie czuje, co robie, jak minal dzien itp. Teraz od kilku miesiecy mieszkamy juz razem bo znalazl bliziutko prace i dojazd zajmuje mu 20 min.

Napisalas, ze to Twoj pierwszy powazny zwiazek..wiec nie wiesz jak to jest byc z mezczyzna, ktory bedzie Cie nosil na rekach i staral sie..spotykac z Toba najczesciej jak to tylko mozliwe..
Ja na Twoim miejscu rozstalabym sie z nim juz, teraz i wcale nie plakalabym z tego powodu.

W pełni popieram...

Ja też popieram;)

23

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

Bardzo współczuję takiego faceta... Tak wiem, że za młoda w kościach jestem, żeby w ogóle się wypowiadać, ale dziewczyno zasługujesz na kogoś bardziej wartościowego? Skoro chłopakowi nie chce się ruszyć swoich zacnych czterech liter to równie dobrze Tobie może się nie chcieć wysłuchiwania jego ciągłego mamrotania i narzekania? Więc postaw mu ultimatum albo znajdziecie złoty środek, w którym to ON zaakceptuje niektóre sprawy a Ty nacieszysz się trochę związkiem (którego do tej pory za bardzo nie miałaś) albo po prostu zakończycie swoją znajomość. <- Proponuję takie rozwiązanie bo nie widzę za bardzo sensu w tym wszystkim. Widać, że się starasz, ale związek nie polega na staraniu się jednej strony.
Pozdrawiam smile

24

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

"Zapytałam go już, jak wyobraża sobie nasz związek. Zapytałam wprost czy polega on na bzykaniu się i wklejaniu sobie linków w necie. Odpowiedział "nie wiem, mi odpowiada to co jest". I że nasz związek jest dla niego ważny ale nie najważniejszy i nie jest sensem jego życia."

Gdyby mi moj Facet coś takiego powiedział, to już by nim nie był. bo po co marnować czas i robic sobie złudne nadzieje, skoro i tak nie jesteś sensem jego życia. Jego miłością, drugą połową.

25

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

mi się wydaje, że facet coś ukrywa.

26

Odp: niepewność przez odległość, może przesadzam?

To naprawdę dziwny facet. Mówi takie okropne rzeczy, sprawia Ci przykrość i nic sobie z tego nie robi, czasem rzuci przepraszam i powie, że kocha. Albo naprawdę mu nie zależy albo coś z nim jest nie tak, żyje w jakimś innym swiecie. Nie pozwól się tak traktować. Spróbuj z nim porozmawiać, może go jakoś podejdź albo po prostu się rozstańcie.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » niepewność przez odległość, może przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024