Już jakiś czas temu poznałam fajnego chłopaka za pośrednictwem internetu, na poczatku nawet nie chciałam z nim pisać, potem jakoś tak sie stało że zaczeliśmy. Wizualnie bardzo mi sie spodobał, taki mój typ ciemny blondynek
a w rozmowie poprostu bosko, mogliśmy gadać o wszystkim dosłownie, na tematu sexu np z nikim jeszcze tak otwarcie nie rozmawiałam, słodko naprawde. Rozmawialiśmy o tym, że chetnie byśmy sie poznali i może coś więcej, ja na początku ciągle mówiłam że ja hyba tak bym nie potrafiła nie ze swoim chłopakiem i wogóle on to szanował. Lecz pewnego dnia zrozumiałam, że chce tego, chce coś takiego szalonego właśnie z nim. Wogóle to było do mnie nie podobne, ale byłam go poprostu pewna i pewna tego, że chcę. Zaznaczam, że jestem od kwietnia sama, także....
I przyjechał w sobotę pociagem, ja już czekałam. Gdy zobaczyłam, wiedziałam że dobrze zrobiłam, był taki wlasnie jak sobie wymarzyłam sympatyczny słodziak. Poszliśmy do hotelu zostawic rzeczy, potem na piwko do baru i tak siedzielismy, rozmawialismy o wszystkim. Wrocilismy, ale chyba zbyt pijani z tego calego wrazenia bo zbytnio nocy nie pamietamy, ale za to rano było bosko
jak wyjechał, poczułam taki smutek, chodz zaledwie go poznałam, ale to tak jest ze czasami spotyka sie taka bratnia dusze. Najmilej zrobiło mi się na drugi dzień, kiedy napisał : nie moge przestac o tobie mysleć, ale tylko miło :* wogóle przemile rzeczy mi pisał,pisał też, ze szkoda ze mieszkamy kawalek od siebie i tak jak predzej przed spokaniem tym razem na gadu pisalismy o tym jak bylo. Planujemy drugie spotkanie. I boję się tylko jednego, że znowu sie nieszczęśliwie zakocham, a już to przeżywałam, okropnie przez to ciepiałam i do tej pory mam uraz, ale tamto juz zakonczyłam napisała co mysle i chyba mam spokoj.... chociaz w sercu blizna zawsze została. No własnie a co do niego, boje sie ponownie zakochać.... mieszka niecale 3 godziny pociagem ode mnie... i kiedyś wlasnie pisalismy, że decydując sie na cos takiego musimy liczyc sie z tym ze nie mozemy tu dokładać uczuć. Boję sie dlatego, ale szalenie chce go znowu zobaczyć i poczuć te wszystkie miłe emocje zwiazane z jego przyjazdem. Nie wiem.... Zawsze jak już spotkam takiego faceta, w którym moglabym sie zakochać, wydaje sie to niemozliwe...
1 2010-02-02 14:45:04 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-02-02 15:03:44)
Rozgraniczyłabym tu dwie rzeczy.
Po pierwsze: nie znasz tego mężczyzny. Nie wiadomo, czy jest się czym zachwycać, facetów otwarcie rozmawiających o seksie, z którymi gada się godzinami nie jest wcale kilku na świecie, wręcz przeciwnie. Nie zauważyłam, żeby w jego zachowaniu było coś wartego robienia sobie głębszych nadziei, zwłaszcza, że facet, który dojrzał do związku to niestety zwykle nie ten, który uważa 3 godz drogi za przeszkodę nie do przejścia i już na starcie jasno zaznacza, że właściwie to interesuje go tylko moje "wnętrze".
Po drugie: masz już czerwoną lampkę w głowie, że te spotkania mogą Cię za dużo kosztować. I jak każda kobieta musisz teraz świadomie wybrać, czy wchodzisz w ten układ, spotykacie się dalej, ale jak już czujesz przychodzi zaangażowanie; albo się wycofujesz i jak znam życie niedługo znajdziesz kogoś interesującego blisko siebie.
Świadomy wybór to jednak nie jest taki, w którym oszukujesz samą siebie, wmawiając sobie, że na pewno się nie zaangażujesz, że nie będziesz liczyła na związek itd... Założenia w kwestii uczuć są nierealne, bo nie masz wpływu na to, co czujesz. Dlatego kubeł zimnej wody (pomaga przy podejmowaniu decyzji): To tylko zwykły facet, nawet, jeśli wywarł niezwykłe wrażenie, nie on pierwszy, nie ostatni. I decyduj. Ale jeśli wejdziesz w coś, co na chłodno wydaje się bolesne i potencjalnie zakończy się cierpieniem, musisz być na nie rzeczywiście gotowa i przyjąć je ewentualnie bez pretensji do świata i siebie. To jest właśnie ŚWIADOMY wybór...
to nie tak, że on uważa 3 godz nie do przejscia....
wiem, ze dla niego było to ważne. Nie wiem... boję się, może tak, co ma być to będzie.
Wiem, że to sa moje decyzje i jak już bede miala pretensje sama do siebie, zawsze tak było zreszta.
4 2010-02-02 22:41:09 Ostatnio edytowany przez november (2010-02-02 22:41:37)
mam z a sobą podobną sytuację:) Spotykałam się z facetem, który bardzo mi odpowiadał fizycznie. Sympatyczny był z niego chłopak, ale cóż.. nie był chyba dojrzały emocjonalnie. Wyczuwałam to oczywiście dlatego nie zdążyłam się zaangażować, choć też z początku wcale o tym nie myślałam, na szczęście szybko wybiłam sobie z głowy coś innego niż seks. I to jaki sex!
Warto. Poznasz siebie, przeżyjesz ciekawe chwile. Rozczarowania... cóż, bywają. Takie jest życie. Zyj póki chcesz:) Popieram to co robisz:) pa
Myśle, ze to nie jest nic złego, nikogo nie krzywdze, ani nie zdradzam bo jestem sama jak do tej pory nie spotkałam takiej osoby z którą chciałabym być po miłosnej porażce. Mam nadzieję, że rozgranicze uczucia od sexu, ciągnie nas do siebie.... nie mogę temu zaprzeczać...
Bałabym się tego "związku" na odległośc. Skoro zaznaczył, żeby nie mieszac w to uczuć tzn, ze chce się z Tobą spotykac w jednym celu.
Piszesz też, że Ci się bardzo podoba, ale boisz się, że się zakochasz i znowu będziesz cierpiała. Czy Ty naprawdę chcesz tego cierpienia, bólu?
no oboje o tym mowiliśmy, ale troche inaczej wyszło.... i on i ja piszemy o tym tak inaczej, nie jak tylko o sexie. Już dawno pogubiłam się w tym wszystkim.
Paula, też Cię popieram, tak jak november. Baw się dziewczyno. Miej w głowie światełko ostrzegawcze, że to ryzykowna zabawa i na Twoją własną odpowiedzialność, ale jeśli czujesz, że dasz radę to korzystaj ![]()