Życie z pedantem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 9 10 11

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 381 do 396 z 396 ]

381

Odp: Życie z pedantem

Ja tu nie widzę ojca tylko dawce nasienia.

Zacznij wszelkie ustalenia odnosbie dziecka robić z nim za pośrednictwem SMSow które drukuj. Masz idealna zakładkę w razie czego.

Zobacz podobne tematy :

382 Ostatnio edytowany przez Marvie (2019-02-18 22:33:33)

Odp: Życie z pedantem

I nawet net-facet podziela moje zdanie... W piątek dostałam smsa, że w sobotę odbierze Małą o 9, odwiezie o 12 - tak, mam to na piśmie (od dwóch lat notuję również długość wszystkich jego kontaktów z dzieckiem). Mała płakała, poszliśmy razem do McDonald’sa. O 10:30 pytam Małą, czy teraz pojedzie z tatą, na co ON odparł: nie, o tej godzinie raczej już nie (ona oczywiście chciała wrócić ze mną do domu)... Oby zaplątał się we własne sidła, Brenne... I nigdy z nich już nie wyszedł... Tylko jak sobie pomyślę o tej całej poradni, to wracają do mnie wszystkie czarne wspomnienia sprzed dwóch lat... Brrrr... Ale i to muszę przetrwać... A Wy jak zawsze dodajecie sił!

383

Odp: Życie z pedantem

Przeczytałem kiedyś Twój wątek i stwierdzam że jesteś jak husaria Marvie.To nie żart

Trzymaj się

384

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

(...) wracają do mnie wszystkie czarne wspomnienia sprzed dwóch lat... Brrrr... Ale i to muszę przetrwać... (...)

Od lat wiesz, co jest dobre dla Ciebie, co jest dobre dla Twej córki. Idziesz dobrą drogą, nie ma sensu oglądanie się  w tył i przykładanie do minionego czasu jakiejkolwiek swej energii. Było? Minęło. Przetrwałaś (śmiem twierdzić, że nieźle przeżyłaś) starcia z pedantem, teraz też to zrobisz. Nie dlatego, że musisz lecz dlatego, że zdecydowałaś się żyć godnie i godności uczyć córkę. Ta właśnie Twoja decyzja jest źródłem Twej energii.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

385

Odp: Życie z pedantem

Jestem jak husaria :-D Z tej okazji sprawie sobie obraz husarii do mojego nowego mieszkania :-D Bedzie dodawal mi sil! :-D
A prawda jest taka, ze jedyna osoba, ktora tak naprawde nakreca mnie do dzialania, jest moja Mala. To wszystko robie przede wszystkim dla niej. I nigdy nie pozwole na to, zeby wlasny ojciec ja skrzywdzil...

386

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

(...) A prawda jest taka, ze jedyna osoba, ktora tak naprawde nakreca mnie do dzialania, jest moja Mala. To wszystko robie przede wszystkim dla niej. (...)

Uważaj na to bardzo. Łatwo bowiem stracić z oczu własne życie, uwiesić się na (dorastającym a później już dorosłym) dziecku i oczekiwać od niego dozgonnej wdzięczności, bo "tyle dla Ciebie zrobiłam".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

387

Odp: Życie z pedantem

Nie, myślę, że to mi raczej nie grozi. Lecz chciałabym ją wychować w ten sposób, aby szanowała ludzi za to, co dla niej robią i dostrzegała to - żeby nie wyrosła na egoistyczną, wpatrzoną wyłącznie w czubek swojego nosa osobę, której wszystko się w życiu należy. I uważam, że nie ma to nic wspólnego z „dozgonną wdzięcznością”...

388

Odp: Życie z pedantem

Czy starałaś się dowiedzieć co jest przyczyną płaczu i nagłej niechęci Waszej córeczki, do spotkań z ojcem?
Pamiętam jak na początku pisałaś, że jego pedanteria przybrała absurdalną formę, nie pozwalał dziecku wyciągnąć zabawek, wściekał się o każdy pył na podłodze itd.
Pytałaś małą w jaki sposób spędza czas z tatą, bo może on wobec niej zachowuje się tak, jak kiedyś wobec Ciebie?

389 Ostatnio edytowany przez Marvie (2019-02-19 20:48:16)

Odp: Życie z pedantem

Gdy pytałam go, czy wydarzyło się coś w Wigilię, bo od tamtej pory mniej więcej nie chce tam jeździć (a miała wtedy zapalenie oskrzeli), odpowiedział, że według niego ona się zmieniła w chwili, gdy on zażądał spędzenia z córką urlopu - czyli miał z pewnością na myśli, że to ja ją buntuje przeciwko niemu, żeby to uniemożliwić... Gdy zaczęłam analizować ostatnie tygodnie, Mała wracając od niego zawsze mówiła, że tata powiedział, że będę musiała u niego spać, a ja nie chcę. Że będę u niego oglądać cały dzień telewizję (!), a później pójdę spać. Powiedział, że ty mama pojedziesz do babci sama, a ja zostanę z tatą, ale ja chcę z tobą jechać do babci, nie chcę tak długo być bez ciebie... Myślę, że ona boi się, że jak wsiądzie z nim do samochodu, to szybko mnie nie zobaczy... I to jest moim zdaniem skutek tego, że pedant o tak ważnych rzeczach rozmawia nie ze mną, tylko z małym dzieckiem. A poza tym spędzając razem 3-4 godziny w tygodniu (często też rzadziej) nie mają możliwości nawiązać bliższej więzi. Co do jego pedanterii: owszem, Mała mówi, że u taty tego i tamtego nie może, że w wejściu od razu musi ściągać buty, że musi ciagle myć rączki, ale myślę, że to nie to jest przyczyną... jeszcze nie...

390

Odp: Życie z pedantem

Marvie może Ty sobie jakiegoś faceta poszukaj. Już sporo czasu minęło. Tak to się skupiasz tylko na dziecku i na tym co tam ex kombinuje. To może być szkodliwe dla dziecka tak jak pisała Wielokropek powyżej. Żebyś się nie zapamiętała w swojej wizji bycia matką na 100%, która i matkę i ojca zastąpi.
Mała jest mała ale czas leci i rośnie. Być może potrzebuje jakichś męskich relacji żeby się nie zwichnąć jakoś psychicznie jak będzie dorosła. A ma tylko ojca na godziny - ojca z problemami.

Facet się przyda - głupoty z głowy wyrzuci, zdystansujesz się a ex też będzie się miał trochę na baczności. Tylko takiego co brudzi :-)

391

Odp: Życie z pedantem

Być może powinnam kogoś znaleźć, kogoś mieć. Dla mnie i dla Małej. Być może. Ale nie chcę. Jeszcze nie. Narazie cieszę się i delektuję się samotnością. Mogę sama dysponować moim czasem, moimi pieniędzmi, mogę sama podejmować wszystkie decyzje. I to jest piękne. Dopiero teraz właściwie pierwszy raz w życiu mam poczucie, że jestem dorosła, że nie muszę się zastanawiać, czy coś się podoba komuś innemu, bo to ma się podobać MI. I narazie nie chcę tego zmieniać. Zbyt dużo przeszłam w swoim życiu...

392

Odp: Życie z pedantem

Mam koleżankę, która mąż zostawił dla młodszej i stało się to prawie 20 lat temu i wyobraź sobie autorko, że ta dziewczyna dalej przeżywa tamta sytuację. Były maz zmienił do tej pory kilka kobiet a prawie dziesięć lat temu spotkał kobietę i ożenił się z nią. Ich córka od lat ma swoją rodzinę, a matka non stop zieje nienawiścią do byłego męża i każda jego kobietę po drodze zawsze oceniała jako dziwkę. Żyje ona życiem swojej dorosłej córki i praktycznie każda rozmowa z nią zawsze kończy się na temacie byłego męża.
To niezdrowe
Musisz więc ruszyć troszkę do przodu i nawet, jeśli na razie nie chcesz innego faceta, to przecież warto byłoby żebyś raz na zawsze zamknęła temat pedanta. Oprócz zajmowania się córką musisz mieć też własne życie.

393 Ostatnio edytowany przez Marvie (2019-02-20 20:45:48)

Odp: Życie z pedantem

Myślę, że się trochę zagalopowaliśmy... Nie interesuje mnie, co robi mój były, z kim śpi i ile ich jest... To jego życie i ja do niego nie wnikam, tak jak on nie wnika do mojego. Lecz łączy nas dziecko, jeszcze małe dziecko. I niektóre sprawy należałoby wspólnie omówić, jak dorosły z dorosłym. Uważam to trochę nie tak, że o jego dziewczynie dowiaduję się od Małej, która właśnie wróciła od niej z mieszkania... Jesteśmy dorośli, wystarczyłoby kilka słów. Poza tym on ciągle próbuje wykorzystać Małą w walce przeciwko mnie, nie zdając sobie sprawy z tego, że może ją skrzywdzić. A na to - przepraszam - nie pozwolę. Ma prawo Małą widywać, ma prawo widywać ją o wiele dłużej niż to robi - lecz jemu jest to obojętne. On chce ją widywać wtedy, kiedy dla niego to jest wygodne. Mała jest jeszcze dzieckiem, które nie rozumie, co dzieje się wokół niego. I to, że spędzamy ze sobą dużo czasu, że poświęcam jej dużo uwagi, że jestem przy niej, kiedy mnie potrzebuje, że się dużo przytulamy, bawimy i wygłupiamy, nie jest niczym nienormalnym. Jest zaspokojeniem jej naturalnych potrzeb. Z czasem będzie potrzebować tego coraz mniej, jestem tego świadoma. Pozwolę jej dokonywać wyborów i decydować o swoim życiu. Podobnie jest też teraz - dość często pytam ją, czy chce spać u taty - gdyby jeden raz powiedziała, że tak, spakowałabym jej piżamę i szczoteczkę do zębów... Ale nie chcę jej do tego zmuszać, bo może przynieść to odwrotny skutek... Pedant nie liczy się z jej zdaniem - on postanowił, że zabierze ją na urlop, więc tak MUSI być! Poinformował mnie, że jak w poradni „baba będzie opowiadać głupoty”, to spotkamy się w sądzie, a on i tak dopnie swego...
PS: Aby „mieć swoje życie”, nie potrzebuję do tego obecności faceta... ;-)

394

Odp: Życie z pedantem

Sam fakt, że nazywasz go pedant świadczy o tym, że jesteś żywo zainteresowana życiem tego faceta. Dlaczego nie napiszesz były mąż, tak po prostu?
Marvie, wszystko co napisałaś to piękna i mądra teoria, jednak zapewniam cię, że ciężko ci będzie wprowadzić to wszystko w życie.
Ten facet może wcale nie robi ci na złość, tylko chce widywać dziecko, a ponieważ wie, że jesteś nastawiona do niego wrogo, to też się najeza?
Przecież on ma już swoje życie osobiste i może dawno temu zamknął rozdział życia, jakim było małżeństwo z tobą?
Myślę też, że córka wyczuwa twoje nastroje i nie sądzę, by nie odbijało się to też na jej stosunku do ojca.
Przeszłaś z tym człowiekiem piekło za życia, ja tego nie kwestionuje. Mnie chodzi tylko o to, byś oprócz pracy zawodowej i córki miała też jakieś sprawy, tylko twoje sprawy.

395

Odp: Życie z pedantem
ulle napisał/a:

Sam fakt, że nazywasz go pedant świadczy o tym, że jesteś żywo zainteresowana życiem tego faceta. Dlaczego nie napiszesz były mąż, tak po prostu?
Marvie, wszystko co napisałaś to piękna i mądra teoria, jednak zapewniam cię, że ciężko ci będzie wprowadzić to wszystko w życie.
Ten facet może wcale nie robi ci na złość, tylko chce widywać dziecko, a ponieważ wie, że jesteś nastawiona do niego wrogo, to też się najeza?
Przecież on ma już swoje życie osobiste i może dawno temu zamknął rozdział życia, jakim było małżeństwo z tobą?
Myślę też, że córka wyczuwa twoje nastroje i nie sądzę, by nie odbijało się to też na jej stosunku do ojca.
Przeszłaś z tym człowiekiem piekło za życia, ja tego nie kwestionuje. Mnie chodzi tylko o to, byś oprócz pracy zawodowej i córki miała też jakieś sprawy, tylko twoje sprawy.

Moze nie powinnam sie wypowiadac za kogos ale nie podejrzewalabym Marvie o skrywane zainteresowanie bylym i zazdrosc o nowa partnerke. Pedantem nazywa go od poczatku watku gdy jeszcze byli razem, to wlasnie jego pedanteria w najwiekszym stopniu doprowadzila do rozpadu tego zwiazku. Po drugie to Marvie odeszla od niego a nie on od niej takze teorie ze nie moze przezyc faktu ze pedant ulozyl sobie zycie wlozylabym miedzy bajki. To poprostu troska o dobro Malej i strach ze ex w jakis sposob krzywdzi dziecko nie respektujac jego potrzeb i uczuc tylko na sile pewne rzeczy wymusza.
Naturalne wydaje mi sie rowniez zainteresowanie nowa partnerka exa bo wkoncu rowniez z ta kobieta bedzie przebywac dziecko Marvie. Nie chodzi o to czy ma lepsze wymiary od Autorki i czy jest bardziej atrakcyjna tylko jak odnosi sie do Malej.

396 Ostatnio edytowany przez Marvie (2019-02-21 08:02:10)

Odp: Życie z pedantem

Dziękuję Feniks, w samo sedno!

Posty [ 381 do 396 z 396 ]

Strony Poprzednia 1 9 10 11

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018