moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 249 250 251

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15,001 do 15,029 z 15,029 ]

15,001 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-06-06 08:11:44)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam! Dzisiaj z rana słoneczko, aczkolwiek moja babcia ś.p. mawiała, że jak rano czyste niebo, to do 12 się zachmurzy i odwrotnie, jak wczesnym rankiem chmury latem, to do południa niebo będzie czyste.
Mam nadzieję poopalać się dzisiaj i jutro, zobaczymy co z tych planów wyjdzie.
Tak sobie przeglądam dział "Rozstania" tutaj i różne myśli mnie nachodzą, przede wszystkim ta, że obecnie od kilku lat cieszę się, że były mąż odszedł. Nie było łatwo, o nie, przypłaciłam to 6-oma pobytami w szpitalach i chorobą (obecnie w remisji), ale dzisiaj moje życie jest spokojne jak tafla jeziora cichą nocą. Wcześniej przypominało emocjonalny rollercoaster, że tak najlżej to nazwać. Byłam w tym i nie widziałam tego od środka, jakie to było toksyczne, na swój sposób byłam szczęśliwa. Fakt też, że dzieci były malutkie, miałam inną pracę i dopiero się urządzaliśmy.
Rozumiem rozgoryczenie autorów tematów w Rozstaniach, ale mam nadzieję, że kiedyś zmienią poglądy na siebie i małżonka. Że zrozumieją, że ludzie się zmieniają, każdy w innym czasie. Że czasem chcą innego życia dla siebie. Że to nic złego, że myślą, że z kimś innym będzie im lepiej. Że nic nie jest dane nam na zawsze, że zdrada w większości przypadków jest wynikiem jakichś braków w życiu, małżeństwie, czy osobie. Że jeśli kochasz, puść wolno. Choć sama wcześniej gadałam różne głupoty typu "on jeszcze będzie żałował", też chciałam by wrócił na kolanach, dziś cieszę się, że żyjemy osobno, wcale go nie chcę z powrotem i jest mi obojętny. Wcale tak bardzo życie mi się nie zmieniło, jak kosiłam trawę, tak nadal koszę i robię to z przyjemnością. I te gadki o rozwodzie z orzekaniem o winie, a po co i na co to komu, chyba tylko dla własnej satysfakcji, bo alimenty na dorosłego zdolnego do pracy małżonka nie jest łatwo uzyskać, przynajmniej w takiej kwocie, żeby móc się z tego utrzymywać. A tylko walka, szarpanie, wyciąganie brudów i niepewny wynik, na pewno kasa dla adwokata.
A teraz kawusia w łóżeczku i sobotnie rytuały.

Zobacz podobne tematy :

15,002

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Babcia miała rację, dzień był śliczny, a teraz pogoda się psuje. Moje reumatyczne schorzenie daje o sobie znać, bo zmęczona jestem jakbym się narobiła w kamieniołomach.
Mnie jakoś ominęła wielka młodzieńcza miłość, kiedy to można tak bardzo zatracić się w uczuciu. Z PP było mi bardzo fajnie, a jednak byłam cały czas przygotowa na zakończenie tej relacji. I to zakończenie nie było dla mnie końcem świata.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,003

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry! Skorzystałam wczoraj ze słońca i niestety spiekłam sobie tyłek. Ledwo siedzę i zastanawiam się, czy sobie kefirem nie posmarować. Dzisiaj z rana chmury u mnie, to może popołudniem wyjdzie słońce. Dobrze, że skosiłam trawę, to mi w nocy ładnie deszcz podlał.

15,004

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Witam! Dzisiaj z rana słoneczko, aczkolwiek moja babcia ś.p. mawiała, że jak rano czyste niebo, to do 12 się zachmurzy i odwrotnie, jak wczesnym rankiem chmury latem, to do południa niebo będzie czyste.
Mam nadzieję poopalać się dzisiaj i jutro, zobaczymy co z tych planów wyjdzie.
Tak sobie przeglądam dział "Rozstania" tutaj i różne myśli mnie nachodzą, przede wszystkim ta, że obecnie od kilku lat cieszę się, że były mąż odszedł. Nie było łatwo, o nie, przypłaciłam to 6-oma pobytami w szpitalach i chorobą (obecnie w remisji), ale dzisiaj moje życie jest spokojne jak tafla jeziora cichą nocą. Wcześniej przypominało emocjonalny rollercoaster, że tak najlżej to nazwać. Byłam w tym i nie widziałam tego od środka, jakie to było toksyczne, na swój sposób byłam szczęśliwa. Fakt też, że dzieci były malutkie, miałam inną pracę i dopiero się urządzaliśmy.
Rozumiem rozgoryczenie autorów tematów w Rozstaniach, ale mam nadzieję, że kiedyś zmienią poglądy na siebie i małżonka. Że zrozumieją, że ludzie się zmieniają, każdy w innym czasie. Że czasem chcą innego życia dla siebie. Że to nic złego, że myślą, że z kimś innym będzie im lepiej. Że nic nie jest dane nam na zawsze, że zdrada w większości przypadków jest wynikiem jakichś braków w życiu, małżeństwie, czy osobie. Że jeśli kochasz, puść wolno. Choć sama wcześniej gadałam różne głupoty typu "on jeszcze będzie żałował", też chciałam by wrócił na kolanach, dziś cieszę się, że żyjemy osobno, wcale go nie chcę z powrotem i jest mi obojętny. Wcale tak bardzo życie mi się nie zmieniło, jak kosiłam trawę, tak nadal koszę i robię to z przyjemnością. I te gadki o rozwodzie z orzekaniem o winie, a po co i na co to komu, chyba tylko dla własnej satysfakcji, bo alimenty na dorosłego zdolnego do pracy małżonka nie jest łatwo uzyskać, przynajmniej w takiej kwocie, żeby móc się z tego utrzymywać. A tylko walka, szarpanie, wyciąganie brudów i niepewny wynik, na pewno kasa dla adwokata.
A teraz kawusia w łóżeczku i sobotnie rytuały.

Witajcie! Bardzo się z Tobą zgadzam Symbi, ja też będąc w trudnym związku byłam na swój sposób szczęśliwa. Emocjonalny rollercoaster również przypłaciłam chorobą, która pewnie jeszcze trochę ze mną zostanie. I wiem, oceniając z dystansu, że nasze małżeństwo by nie przetrwało, zdrady mojego jm tylko to przyspieszyły (szkoda, że tak boleśnie, ale taką podjął decyzję...). O tafli jeziora cichą nocą mogę jeszcze pomarzyć, bo rozwód wciąż przede mną, a to jednak emocje, niezależnie od stosunków nas łączących. Orzekania o winie nie brałam pod uwagę ani przez chwilę.
U mnie teraz niedzielny obiad smile

15,005

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

u mnie to bardziej szemrzący strumyczek podskakujący na kamyczkach smile ale dobrze mi z tym.
Ja też w czasie trwania małżeństwa nabawiłam się przewlekłej choroby. nie wiem na ile to zbieg okoliczności A na ile rolę odegrały emocje i stres, podobno jednak w przebiegu chorób autoimmunologicznych ten ostatni ma duże znaczenie.
zdarza mi się od czasu do czasu, dość rzadko już, być w stresie, czuć ciężar i ból w całym ciele, Czuć potworne zmęczenie i wtedy zdaję sobie sprawę że w małżeństwie czułam się tak niemal bez przerwy - straszne

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,006

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

New life, nie sposób nie myśleć o rozwodzie, jak wciąż ten formalny z różnych przyczyn ma się przed sobą. Posłałam Ci w mailu artykuł o etapach rozwodu, niestety jest to proces, a nie jednorazowe wydarzenie.
I znowu poniedziałek, zaczynamy kołowrotek, jak zwykle obiecuję sobie, że w pracy będę skupiać się na pracy tylko i wyłącznie, a przez cały tydzień jeść dietetycznie.

15,007

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moja żona zastanawia się nad wyprowadzką z domu. Mówi, że może by nam to lepiej zrobiło jakbyśmy się zdystansowali od siebie na jakiś czas. Zaczęła terapię jakieś półtora miesiąca temu i odkryła, że ma w sobie jakieś sprawy z dzieciństwa, które ma nieprzepracowane. Na moje wczorajsze pytanie, czy mnie jeszcze kocha, odpowiedziała, że nie wie.
Komuś w ogóle pomogła taka tymczasowa separacja ? Ja myślę raczej, że jak już się wyprowadzi, to już nie wróci. Rozmawiała wczoraj o tym z synem. Syn powiedział, że woli zostać ze mną. Ale on ma już prawie 19 lat i tak naprawdę to chce mieć tylko święty spokój.

Przed użyciem wstrząsnąć.

15,008

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Misinx, niestety nie mam szklanej kuli, żeby to przewidzieć. Aczkolwiek jeśli ona NIE WIE, czy kocha, to nie widzę tego optymistycznie. Jednakże wcale nie musi się rozwodzić, istnieje wiele małżeństw, które istnieją tylko na papierze.

15,009

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Misinx, niestety nie mam szklanej kuli, żeby to przewidzieć. Aczkolwiek jeśli ona NIE WIE, czy kocha, to nie widzę tego optymistycznie. Jednakże wcale nie musi się rozwodzić, istnieje wiele małżeństw, które istnieją tylko na papierze.

Wiem, że są takie małżeństwa. Pewnie jednak spaja jest coś jeszcze oprócz papierka. Może dzieci, może kredyt. U nas w sumie niczego takiego nie ma. Dziecko jest już dorosłe (przynajmniej teoretycznie). Kredyt jest na mnie jeszcze z czasów kawalerskich. Trzeba mieć jedynie chęć bycia z kimś. Może po prostu już tego nie ma.

Przed użyciem wstrząsnąć.

15,010 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-06-08 11:19:01)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Misinx, słabe to spoiwo, gdy opiera się jedynie na papierze czy kredycie.  To gra pozorów. Nawet Twoja sygnaturka wiele o tym mówi.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,011 Ostatnio edytowany przez new_life (2020-06-08 15:51:58)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

New life, nie sposób nie myśleć o rozwodzie, jak wciąż ten formalny z różnych przyczyn ma się przed sobą. Posłałam Ci w mailu artykuł o etapach rozwodu, niestety jest to proces, a nie jednorazowe wydarzenie.
I znowu poniedziałek, zaczynamy kołowrotek, jak zwykle obiecuję sobie, że w pracy będę skupiać się na pracy tylko i wyłącznie, a przez cały tydzień jeść dietetycznie.

Symbi, dziękuję Ci bardzo. Pocztę odebrałam i zaczynam lekturę.

Edytuje, bo przeczytałam, uważnie. Bardzo dobry i sporo mi rozjasnil. Miałam wrażenie, że na początku po rozstaniu było ze mną lepiej niż teraz. Bardzo wierzyłam, że dam sobie radę, z kredytem żeby spłacić jm, z dużym domem. Teraz ogarnia mnie trochę panika, trochę niemoc, brakuje mi sił. Fajnie zobaczyć, że to normalne, że różne stany będą wracać.
Fajnie napisałaś Symbi w innym wątku o okręgu wprawianym w ruch, tak właśnie mam. W izolacji wprawialam go w ruch częściej smile Od dzisiaj wróciłam do pracy, mam nadzieję, że trochę uspokoje głowę. Raz jeszcze dziękuję

15,012

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Z codziennych drobiazgów: skupianie sie w pracy na pracy jest sporym wyzwaniem, bo niestety mam monotonną, a wymagającą koncentracji robotę. A ja jestem chronicznie roztargniona.
Działka i własne uprawy okazują się czymś dla mnie. Dają mi radość, relaks i satysfakcję. Dziś muszę wyrwać wszystek szpinak, bo już zaczął zawiązywać kwiatostany, oraz przerwać ćwikłowe buraczki (botwinka będzie! taka jak u mojej mamy, jeszcze zielona!). Pomidory też do poprawki, bo sąsiadka mi powiedziała, że za blisko siebie posadziłam. Rzodkiewki też już wielkie jak rzepy, więc wyrwę i przerobię na jakieś czary-mary.
Wiecie, jaka dobra jest zupa z rzodkiewkowych liści? smile
A czerwone główki można gotować i podawać z tartą bułeczką.
Lubię jeść pyszne rzeczy i diety mam w nosie. Spalę na rowerze albo z motyczką w ręce smile

Aha, zapisałam się też na nieodpłatne szkolenie z nordic-walking. Sponsoruje urząd miasta.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,013

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry w ten słoneczny poranek. Właśnie leżę z kawką w łóżku, z laptopem na kolanach i jak zwykle celebruję poranek. Ostatnich kilka dni przyniosło sporo wydarzeń. Zastanawiam się dzisiaj nad wycieczką w jakieś fajne miejsce, tylko rebiata jeszcze śpi.

15,014 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-04 09:01:10)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A u mnie pochmurno, ale nie pada.
Mam na działce pierwszego nieśmiałego pomidorka!!! big_smile
Syn we wtorek rozpoczyna egzaminy kończące podstawówkę. Nie zdawał w terminie, bo dopiero w tym tygodniu zdjął gips ze złamanej (prawej) ręki. Mam lekki stresik, czy wszystko pójdzie dobrze, ale pewnie pójdzie smile
Pozdrawiam serdecznie.

Astral, żyjesz?

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,015 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-07-04 21:25:06)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegowata synowi na pewno pójdzie dobrze.
Moja młodsza latorośl też po egzaminach ośmioklasisty, na razie zadowolona, jak będzie z dostaniem się do szkoły, zobaczymy. Wniosek w każdym razie złożony.
Ja mam ambitny plan koszenia trawy dwa razy w tygodniu za pomocą progenitury, jak z realizacją - okaże się, gdyż połowa dzieci współpracuje, połowa się buntuje.

15,016

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej!

Miło poczytać, że u dziewczyn jest dobrze. Kiedy piję kawę na tarasie przypomina mi się spokój Symbi, a kiedy jestem na przejażdżce rowerowej to wspominam roześmianą Pieguskę.

Pozdrowienia dla całej Ekipy smile

Któż jak Bóg!

15,017 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-16 13:15:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko, jak miło Cię widzieć!
Mocne uściski i pozdrowienia!

U mnie ogólnie dobrze, czasami jakieś chmurki pojawiają się na moim niebie, ale przejściowo.
Jest dobrze i... dobrze jest czuć, że jest dobrze wink
Na FB skrzykuję się z nieznanymi jeszcze dziewczynami na wspólne nordic-walking. Trenuję też dwa razy w tygodniu na zorganizowanym nieodpłatnym szkoleniu.
Przybyła mi kolejna fajna koleżanka - kuzynka PP, która prawie co czwartek gości u mnie na porannej kawie w drodze do pracy. Dała mi też do zrozumienia pewna wieloletnia czytelniczka naszej biblioteki, że chętnie poznałaby mnie bliżej, bo wyczuwa pokrewną duszę. Muszę w końcu "spiąć poślady" i się z nią umówić.
PP nie odpuszcza, ale jakoś mentalnie uniezależniłam się od niego. Nie przeszkadza mi, żę bywa na kawie, że czasem z własnej woli coś mi przywierci i przykręci, ale trzymam go na bezpieczny dystans. Otwarcie mu o tym mówię, a skoro jemu to nie przeszkadza - to mnie właściwie też. Kurde... to się chyba czasoumilacz nazywało big_smile
Wiecie, nie mogę się sobie nadziwić, że kiedyś, jako młoda dziewczyna dość mocno przeżywałam samotność. Wyjście do ludzi wcale nie jest wcale takie trudne.

Na działce pojawiły się pomidorki i pierwsze strączki fasolki szparagowej. I bazylia wreszcie ruszyła z miejsca, tzn. urosła. I mięta, i oregano. I wściekle rozrosła się rukola. Za to w ferworze pracy chyba wykosiłam motyką zasiewy brukselki sad
Pierwsze koty za płoty! Już planuję wygląd swojej działeczki za rok. Ależ to lubię!

Jeszcze marzę, i to od kilku lat, o nauce kroju i szycia. Chyba stać mnie na kurs (przy odrobinie sprytu), a dopadł mnie jakiś kryzys zawodowy, mam dosyć stagnacji. Obecnej pracy nie rzucę (w tej kwestii wolę jednak chwytając nową gałąż, trzymać się tej asekuracyjnej wink ), na pewno nie z dnia na dzień ale pragnę świeżej krwi.
Dajcie mi kopa w d..., żebym się wreszcie zdecydowała, bo wciąż to marzenie odkładam.

Syn pozdawał egzaminy i teraz czekamy na wyniki. Podania do średnich szkół też złożył. Czekamy na rozwój wydarzeń.

Pozdrawiam Was słonecznie i śpiewająco!



Lilka, zaglądaj częściej! smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,018 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2020-07-18 09:54:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

I ja się cieszę z tego wirtualnego spotkania Piegowata. smile
Potrzebowałam zajrzeć przed II turą wyborów do polityki na Netkobietach. Ciężko było mi rozróżnić, które to jest to mniejsze zło. Jakoś tak zależy mi na dobru tego kraju, choć zdaję sobie sprawę, że nasz wpływ na to jest ograniczony.
A skoro zajrzałam na Netkobiety to i do tego miejsca zatęskniłam. Wciąż pamiętam dobre rzeczy, które mnie tu spotkały.
Wczoraj natknęłam się na takie słowa: ”Największy dar to cieszyć się tym co się ma – naucz tego swoje dziecko, a wyposażysz go lepiej niż gdyby dostało złotą rybkę”. I zaraz pomyślałam o Tobie. Dobrze jest doceniać to co się ma, co nie znaczy, że nie snuje się marzeń i planów.
Dobrze poczytać, że Twój syn ma się dobrze, że w nowym domu jest co trzeba, przestrzeń i ludzie i obcowanie z naturą. Może i Twoje plany zawodowe też pójdą w dobrym kierunku, kiedy nadarzy się okazja tak jak z domem. Myślę, że umiejętność szycia może być dla Ciebie bardzo satysfakcjonująca. Moja córka właśnie poprosiła, żeby jej kupić maszynę, bo chce tworzyć ubrania. Jeśli chodzi o sadzenie roślinek to i ja zabrałam się za to w tym roku, nie wszystko mi się udało, ale stwierdziłam że bardzo przyjemna jest dla mnie ta forma obcowania z naturą. 
Wygląda na to, że dobrze sobie radzisz w relacjach, to ważne, człowiek nie jest stworzony do samotności. Myślę, że do kontaktów z innymi trzeba mieć w sobie trochę pokory i trochę zdrowego rozsądku. I ważne jeszcze, aby emocjonalnie nie odpłynąć w jakiejkolwiek relacji.
Ostatnio spotkałam się z takimi słowami, że w głębi naszego serca mieszka nasze jestestwo i tam tak naprawdę jesteśmy niekiedy sami, ponieważ tę przestrzeń można wypełnić tylko osobową relacją z Bogiem. Patrząc na siebie uważam, że jest to prawda.
U mnie w ciągu ostatniego roku tak wiele się wydarzyło, że nie sposób opisać. Moja rodzina doznała dotkliwej straty, spadły na nas choroby, szpitale, operacje. Pomału wychodzę na prostą, ale było tak ciężko, że w pewnym momencie poddałam się. W takich chwilach kiedy potrzebujemy pomocy i wsparcia okazuje się kto jest naszym przyjacielem lub po prostu człowiekiem.

Przesyłam całusy rozświetlone słońcem, tak jak w ostatniej nutce od Ciebie. Kiedy nic mi nie pomagało, wychodziłam na słońce i wracało do mnie życie.

Zapraszam na śniadanie na umajonej kwiatami łące. smile

https://bostonsofa.pl/public/assets/Kosz%20piknikowy.jpg

Któż jak Bóg!

15,019

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry dziewczynki! Witam w niedzielne popołudnie!
U mnie wszystko w porządku, dzieci coraz starsze, a ja nic się nie zmieniam - czas wydaje się być dla mnie łaskawy. Odnowiłam kontakt z koleżanką ze średniej szkoły, też jest po rozwodzie, więc postanowiłam jej towarzyszyć w wyprawach na siłownię - zawsze to okazja do wyjścia z domu.
Piję właśnie popoludniową kawę, kupiłam sobie ziarnistą o smaku wanilii i drugą o smaku czekolady.Właśnie skończyłam zabiegi pielęgnacyjne typu peelingi, kwasy, maski, depilacja i balsamy.
Piegowata, ja też się wzięłam za podwórko i ogród, trawę kosze regularnie dwa razy w tygodniu, wtedy nie potrzebuję kosza na ścinki, do tego mam za sobą 5 godzin pielenia - cała kostka była zarośnięta, a jakoś wcześniej nie miałam ochoty na prace podwórkowe. Wreszcie się wzięłam.
Dzieci na wakacjach, mam więc odpoczynek od gotowania bo ja to mogę zjeść cokolwiek.
Do poczytania!

15,020 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-21 11:10:32)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie serdecznie!
Ja to, wiecie, zwykle chciałabym więcej niż mogę i bywa to dla mnie źródłem frustracji. Przychodzi czasem dzień, że padam jak przysłowiowa kawka i brak mi energii na umycie naczyń, a co dopiero mówić o innych marzeniach. Oczywiście muszę się zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza i staram się, ale to wcale nie takie łatwe. Nie jest miło czuć, że życie przecieka między palcami, a wciąż go przecież ubywa. Tłumaczę sobie, że nawet pozornie bezsensowny czas swój sens ma. Zawsze!
Czytałyście "Byłam, byilsmy" Ireny Jurgielewiczówny (to ta od szkolnej lektury "Ten obcy")? Bardzo bliskie mi podejście do życia i do tych chwil, które - zdawałoby się - nic nie znaczą.
Tak czy siak, moją przywarą jest odkładanie na potem i tendencje do lenistwa i trochę z tym walczę.
Od przyszłego tygodnia czekają mnie tzw. wczasy pod gruszą, a ja, o zgrozo, nie mam na nie pomysłu. Ja, która kocham zwiedzać i podróżować, jestem najszczęśliwsza na ziemi, gdy wygrzewam się na słoneczku przed swoją chałupką. Pewna przeszkodą są też finanse, bo wydatków bieżących nigdy nie brakuje.
Może jednak postaram się zorganizować choćby jednodniowy czy weekendowy wypad, żeby pełniej i więcej pobyć z synem i zadbać o fajne wspomnienia. Gdy był malutki, było to łatwiejsze, bo poszedł i pojechał ze mną wszędzie, choćby do głupiego miasta wojewódzkiego.
Lilko, podoba mi się to, co piszesz o relacji z Bogiem, jest mi to bliskie. Nieraz pisałam, że choćby wszyscy ludzie mnie opuścili, Boga i siebie mam zawsze.
Myślę, że to jest sednem radzenia sobie z samotnością. Psycholodzy nazwą to więzią ze sobą, a wierzący odwołają się do wyższych bytów. Mnie nazewnictwo jest dość obojętne, ale ta wiara, duchowość, ta idea to dla mnie istotna sprawa.

Pięknie o tym mówi psalm: "Kto się w opiekę..."

Ogródek w czasie opadów zarósł mi jak nieboskie stworzenie. Plewię od kilku dni co dzień po kawałku (póki komary nie przepędzą mnie do domu) i już trochę widać warzywa spośród chwastów. Ogórki i cukinia kwitną, fasolka szparagowa zawiązała strączki. Pomidory niezbyt obiecujące, ale jakies tam owocki tu i ówdzie dyndają. Wyrósł szczaw na zupę i sos oraz nowy zasiew szpinaku. Rzodkiewkę diabli wzięli, poszła w liście,a korzonki nędzne. Oprócz tego na działce zalęgły się w ziemi osy, taką norkę sobie zrobiły. Jedna z nich dziabnęła mnie wczoraj w palec. Dziś wieczorem akcja usuwania nieproszonych gości. Sadystycznie zaleję norkę wrzątkiem.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,021

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ogórki już mam! Hurrraaaa! big_smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,022 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2020-07-23 13:03:23)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie przy kawie jak za dawnych dobrych czasów. smile

https://lh3.googleusercontent.com/proxy/GV0H7ZAas8KI97PZ80M3OfdTGYEvUz-L0hcYlKLI6QwuX6OqvjgAOdphDoKIVHu0TNLxPpgFAubzn0p0DTkVZSApLKVQuJOP8WausfGJjp4nZfnKHc2gB80rWLt9zy5SSNJcckTE15Y

Świeże, przydomowe ogórki - pycha! Lubię na chlebie z masłem. Taka kanapka saute. Ja już zakisiłam w glinianej beczułce małosolne, mniam, pięknie pachną.

Symbi, cieszę się, że u Ciebie życie płynie spokojnie, że macie się dobrze. Powiedz jak układa się relacja Twoich chłopców  z ojcem, czy on o nich pamięta?

Piegusku, wielu chciałoby mieć więcej energii i więcej zrobić. smile Jednak jak tak patrzę na Twoją aktywność, to z boku wygląda to dobrze: chodzisz do pracy, spotykasz się z ludźmi, spędzasz czas z synem, pielęgnujesz ogródek, ogarniasz dom, czytasz, jeździsz na rowerze, piszesz na forum. Jest trochę tego.

Tak, czas jest bezcenny. Każdy dzień to nowa szansa. Każdej chwili możemy nadać wartość. Każda minuta przybliża nas do wieczności.
Czasami musimy zwolnić, żeby sobie po prostu pożyć i żeby odnaleźć samych siebie.
Lektura "Ten obcy" przywodzi mi na myśl wspomnienie, jak mama czytała mnie i bratu. Podobała mi się ta opowieść. To były dobre czasy dla dzieci i młodzieży. Przynajmniej tu gdzie ja się wychowywałam.

Miłego letniego wypoczynku!

Któż jak Bóg!

15,023 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-23 13:42:35)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Uuuffff, Lilko, ledwo się dzisiaj z łóżka zwlekłam po wczorajszych dwóch godzinkach plewienia i kolejnych dwóch przy garach. A w domu wciąż tyle zaległości. Podziwiam kobiety, które godzą naprawdę wiele obowiązków.
Specjalną miłośniczka ogórków nie jestem, ale syn lubi kiszone i to dla niego przede wszystkim.
Dziś mam na obiad fajną francuską zupę ze świeżych ogórasków smile Prościutka i smaczna. Dla młodego grymaśnika kluski kładzione z serem, a dla mnie do klusek sos szczawiowy - szczaw oczywiście z własnej grządki.
Zebrałam też pierwszą szparagową fasolkę - koooocham!

Do Uli z "Tego obcego" mam sentyment i wiele sympatii. Tak ciepło ukazała Jurgielewiczowa tę postać. Udowadnia, że prawdziwa wartość człowieka nie musi krzyczeć, błyszczeć, obroni się prędzej czy później. Potwierdziło mi się w prawdziwym życiu, że doceniana bywałam zupełnie nieoczekiwanie.

Lilko, życzę dużo zdrowia Tobie i Twoim bliskim. Reszcie oczywiście również.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,024

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko, wolałabym się nie wypowiadać na temat mojego eks.
Mam 3 litrowe słoiki jagód, trochę na bieżąco do spożycia, z części planuję upiec ciasto, znalazłam prosty przepis, więc może odkryję swoje umiejętności kulinarne.
Ja nie mam ogródka warzywnego, bo nie chce mi się go uprawiać. Mam tylko roślinki ozdobne i to najwięcej takich, które wymagają mało pracy. Oprócz trawnika, który kosimy często. Tu jednak wyręczam się, jak tylko się udaje, progeniturą.
Ponoć mają być upały w następnym tygodniu.

15,025

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie wieczorowo!

Rozumiem Symbi, czasami tak jest, że niektóre tematy trzeba odłożyć. U mnie z kolei z kwiatami bardziej ubogo. Chociaż ostatnio dostałam lawendę.
Nie udała mi się ta kawa, chyba wyszłam z wprawy. W takim razie spróbuję zaserwować dzisiaj nalewkę z jagody kamczackiej. Zrobiłam od niechcenia, wyszła tak pyszna że została już tylko odrobinka.

Na zdrowie kafejkowicze! Serdecznie dziękuję, za życzenia Piegusko. smile

https://static.fajnyogrod.pl/media/uploads/images/nalewka-z-jagod.jpg

Któż jak Bóg!

15,026 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-02 12:45:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Czołem! smile
Lilko, gratuluję pysznej nalewki.
A ja się pochwalę, że pomimo reumatycznych bólów dłoni i nadgarstków zagniotłam właśnie ciasto na bułki. Okazało się że to kwestia pewnej sprytnej techniki. I że wbrew pozorom ruch (kontrolowany) pomaga rozruszać stawy, więc początkowym bólem nie należy się zrażać. Bardzo ciekawa życiowa lekcja. A dumna jestem z siebie jakbym Mount Everest zdobyła!

Pozbyłam się os z działki metoda drastyczną: benzyna i ogień, a na koniec spray owadobójczy.
Ukisiłam dwa wielkie słoje ogórasów i zebrałam mnóstwo pysznej szparagowej fasolki. Właśnie się gotuje.
A po południu idę z PP ryby łowić. Nigdy jeszcze tego nie robiłam.
Muszę się z nim jeszcze raz bardzo poważnie rozmówić, bo akceptuję go jako kumpla ale związku nie chcę, a on, zdaje się, wciąż na to liczy. Ale w sumie to już nie mój problem...

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,027

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hello!
Ja też w zeszłą sobotę zaczyniłam nalewki jagodowe. I upiekłam ciasto z jagodami, które potem skonsumowałam z koleżanką.
Wciąż chodzę na siłownię, powtarzam sobie, że skoro kupiłam karnet, to trzeba wykorzystywać wydane pieniądze, zwłaszcza, że w miłym towarzystwie na silowni szybko płynie czas. Dzisiaj też byłam.
Teraz jestem w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych, co zwykłam czynić w niedziele.
Moja znajomość wciąż trwa, mimo że postawiłam granice dosyć ostre. Wciąż nie wiem, do czego mnie ta znajomość zaprowadzi, ale emocje, które jej towarzyszą są miłe. Pierwszy raz w relacji czuję się całkowicie bezpiecznie i stabilnie. Do tej pory moje relacje przypominały rollercoastery, teraz spokojną taflę jeziora w czasie pogodnego dnia.
Aha, poszłam też do dietetyka, jakkolwiek wyglądam szczupło, to bardzo chciałabym zrzucić 3-4 kilo, co mi się nie udaje od kilku lat. Jak już jest blisko wymarzonej wagi, to za chwilę wzwyż i tak w kółko.

15,028 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-05 10:18:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć smile
Ale fajny deszcz mam za oknem. Rynna mi śpiewa deszczową piosenkę smile
Uwielbiam słońce, ale niekoniecznie upały.
Dałam sobie ostatnio popalić na działce i na rowerze. Uwielbiam te aktywności, ale tym razem moje stawy ostro zaprotestowały. Ledwo chodziłam przedwczoraj, tak mnie bolały kolana.
I wiecie, co przeczytałam w necie? Że przebywanie w słońcu zaostrza objawy tego dziada Sjogrena. Wrrrr!
No, to dzisiaj doceniam deszcz wink

I pozdrawiam Ekipę!

A tak serio: to co, do kroćset, pozostało mi życie emeryta?! Wygrzewanie starych kości w cienistym ustroniu i nicnierobienie? Nożżżż, psiakrew!
Traktuję to jako wskazówkę, żeby szukać innej drogi, bo jestem ostatnio w trakcie rozważań o zmianach starych schematów. Popełniłam nawet o tym post przed chwilą w innym wątku.
Jakiś sens ograniczenia mają.

Symbi, to co piszesz o spokoju, jest mi bliskie. Ja wprawdzie mam charakter "iskrzący", bliżęj mi, jak już pisałam, do szemrzącego strumyka niż do spokojnej tafli jeziora, ale mogę przyznać, że coraz bardziej polegam na sobie i coraz mniej obawiam się życia. Wierzę, że dam sobie radę w różnych sytuacjach.
PP nie odpuszcza. Wczoraj przyszedł ewidentnie pod gazem (teraz juz to rozpoznaję), na szczęście tylko na chwilę. Napisałam mu dziś sms, że lubię go, mogłabym pokochać, gdyby nie brak zaufania i obawy, i że mogę dać mu szansę jedynie wtedy, kiedy poszuka jakiejś pomocy i rzuci alkohol. A tymczasem nie widzę innego wyjścia jak się zdecydowanie odciąć, bo jemu nie wystarcza koleżeństwo, a ja nie chcę takiego związku. Po napisaniu tego zablokowałąm numer.
Niestety, polubownie tu się nie da. Próbowałam.

I cały czas mi dobrze z moimi decyzjami.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15,029 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2020-08-05 17:12:14)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć smile

Cieszę się, że u Was dziewczyny stabilizacja i spokój, u każdej na swój sposób. Symbi podziwiam, za dbanie o figurę, to ważne nie tylko dla urody, ale przede wszystkim dla zdrowia. No cóż dla mnie teraz ważny jest ten drugi aspekt.

Piszecie o relacjach. Jeśli chcemy z kimś poważnej relacji, związku, przyjaźni czy koleżeństwa, to musi być zaufanie. Przynajmniej ja tak mam, jeśli chcę kogoś blisko to muszę ufać czyli wiedzieć, że coś dla tej osoby znaczę, że nie jestem tylko chodzącą korzyścią, transakcją, okazją, tylko ja sama jestem ważna, to co czuję i myślę, że moje pragnienia, potrzeby i problemy są ważne, że nie zostawi mnie w potrzebie. Jednak czy w obecnych czasach jest możliwa jeszcze miłość i przyjaźń, które są bezinteresowne? Myślę, że to zdarza się rzadko. Jest jakiś kryzys bliskości, trwałości relacji. Ludzie nie mogą się wzajemnie odnaleźć, ani nawet samych siebie odnaleźć. A jednak mnie się zdarzyło i to więcej niż raz. Jak to mówią przyjaciół poznaje się w biedzie. I o tym się przekonałam, zarówno w negatywnym jak i pozytywnym aspekcie.

Piegowata tak sobie myślę i myślę, i wymyśliłam, że Ty to masz szczęście. smile Masz bardzo wiele z tych rzeczy, które są ważne dla człowieka i potrafisz to docenić. A to sztuka. Nie sądzę, abyś była bardziej szczęśliwa posiadając willę z basenem, Ferrari, pokaźne konto i ful wypas wakacje kilka razy w roku. Takie rzeczy nie dają szczęścia, choć tak wielu za nimi goni, tracąc to co najcenniejsze. I tak myślę, czy byłabyś dziś taka, mając w dzieciństwie i młodości wszystko o czym zamarzysz na wyciągnięcie ręki, a nie te trudne doświadczenia, które cię spotkały. Chyba nie.

A co do słońca, ja nie wierzę, że może szkodzić w odpowiedniej ilości. Słońce to życie. Kiedy jesteśmy w jego promieniach, w naszym ciele powstają ważne związki i aktywują się hormony.  Najlepiej przebywać ok. 30 min w samo południe, kiedy słońce jest w zenicie. Super Piegusku, że masz ze swojego ogródka warzywa i owoce, to dzisiaj w dobie powszechnej chemizacji żywności jest bezcenne. W zasadzie to być albo nie być.

Takie oto mnie naszły przemyślenia. Być może, że czasem nie wyrażam się zbyt precyzyjnie i jasno, czasem trudno mi opisać to co czuję i myślę.
Zostawiam zachód słońca. Tu nie potrzeba słów.

https://lh3.googleusercontent.com/proxy/DMvJJydFejQZsZNn0LPJjFYhZ_GM0L6zVUG1OTtHQLjYVAo9nDP1ipZn1EwXmE26QBf6KOoZIRmBKX3VJ7L_BCOMjtu_bD_-gNeAt-AD3I73aANbO_xGNEo6H4nlukuiBIZGLklb2rgGb03W894VZ7T9tz1P7DoLKA

Któż jak Bóg!

Posty [ 15,001 do 15,029 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 249 250 251

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021