Mąż zakochał się w koleżance z pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 143 ]

Temat: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Jesteśmy ze sobą już kilkanaście lat.Mamy dwoje dzieci.Jak w każdym małżeństwie bywało lepiej i gorzej ale zawsze myślałam,że nasza miłość pokona wszystkie przeszkody.Wiem,że to brzmi naiwnie ale naprawdę bardzo go kochałam i wierzyłam w jego miłość.Mąż właśnie zmienia pracę i w piątek robił małe pożegnanie w pracy dla znajomych.W sobotę przez przypadek (a może przeznaczenie) natknęłam się na wiadomości jakie pisał poprzedniego dnia z koleżanką z pracy.Ona pisała,że będzie jej go brakować i że nadal pamięta piosenkę którą jej dedykował : "Byłaś serca biciem"?Nie będę przytaczać całej rozmowy bo nie ma to sensu ale zapytałam co to ma znaczyć i jaki charakter miała ta znajomość.I wtedy mi się przyznał,że się w niej zakochał.Było to trzy lata temu jak zaczęli dojeżdżać wspólnym autobusem do pracy.Podobno trwało to około pół roku.Mąż twierdzi,że przytłoczyły go nasze problemy a ona wydawała się taka fajna,beztroska i miła,że poczuł do niej coś więcej.Zarzeka się,że do niczego między nimi nie doszło poza smsami ale przyznał,że pisał,że ją kocha,że mu się podoba itp.Ona podobno do niczego go nie zachęcała a nawet pisała że powinien pomyśleć o żonie i dzieciach a nie szukać przygód.Widząc,że nic z tego nie będzie postanowił ograniczyć z nią kontakt i zwalczyć własne uczucia.Nie wiem jak sobie z tym poradzić bo bardzo mnie zawiódł i chociaż teraz przysięga,że mnie kocha to gdyby wtedy dała mu szansę to pewnie by od nas odszedł. Boli mnie to,że mnie okłamywał i boli,że zakochał się w innej.Nie jestem przekonana,że całkiem przeszło mu to uczucie bo nadal do siebie piszą,dzwonią i razem pracowali przez cały ten czas.Mąż twierdzi,że teraz po prostu ją lubi i tylko się kolegują.Nie wiem czy potrafię mu wybaczyć a tym bardziej zapomnieć.Jak wierzyć że mnie kocha a nie jest za mną z poczucia obowiązku,dla dzieci czy zwyczajnie tak mu wygodnie?A co jeśli znów pojawi się na horyzoncie jakaś panna tylko tym razem odwzajemni jego uczucia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nusia, niestety, ale większość panów z dość długim stażem małżeńskim tak ma. Wiadomo, w życiu codziennym jak jest, obowiązki, mało czasu dla rodziny, po pewnym czasie zaczynamy żyć bardziej obok partnera niż z nim. Życie... A w pracy przebywa się z ludźmi nieraz częściej niż z własnym małżonkiem i na zupełnie innych zasadach. Stąd tak wiele romansów "biurowych", które w gruncie rzeczy są śmieszną namiastką, ale są, zdarzają się często. Bardzo dobrze, że owa koleżanka miała na tyle poczucia przyzwoitości, że do niczego nie doszło. Nie dziwię się tobie, straciłaś zaufanie do męża i poczucie bezpieczeństwa. Dobrze by było, gdybyście więcej czasu spędzali razem, bardziej zajęli się sobą, wspólnymi chwilami, przypomnieli sobie, jak to było na początku, wyjechali na jakiś drugi miesiąc miodowy, bo niestety codzienność okraszona troskami i problemami, jeśli nie jest wzbogacana chwilami dla siebie, często prowokuje takie zachowania. Mąż pewnie nadal cię kocha i na plus jest to, że jednak przyznał się uczciwie do wszystkiego,ale musicie wspólnie dojść do tego, co spowodowało takie a nie inne jego zachowanie.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

3

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłaś. Nie dziwię się Twojemu rozgoryczeniu i wątpliwościom.
Nie wiem, czy po odkryciu zdrady męża przeprowadziliście jedną rozmowę, w której mąż się przyznał i opowiedział swoją historię zdrady, a raczej swoją wersję (prawdy raczej już się nie dowiesz) i tym samym uznał, że problem nie istnieje, skoro pozostał z rodziną?
Obawiam się, że jedna rozmowa sprawy nie załatwi. To, że zdradził kilka lat temu, nie zmienia faktu, że Twoje zaufanie do niego legło w gruzach.
Przytłoczyły go Wasze problemy?
Czy rozmawiał wtedy z Tobą o tym, czy starał się cokolwiek naprawić, czy po prostu znalazł pocieszenie w osobie koleżanki?
Czy on żałuje, przeprasza? Wybacz, ale przyznanie się do tego, że opuściłby Was, gdyby tamta była chętna, nie rokuje dobrze, to tak, jakbyś była opcją dla niego, zresztą chyba tak odczuwasz.
Nusia82 jesteś teraz na początku drogi i walki z samą sobą, podobnie jak inne zdradzone kobiety, które tutaj opisywały swoją historię.
Nie pozwól zamieść sprawy pod dywan, zastanów się nad terapią małżeńską.
Jeśli teraz odpuścisz, zamkniesz się w sobie, a jego zostawisz w spokoju (każdy zdrajca tego pragnie), to ani Ty nie uporasz się z tym bólem, ani on nie poniesie żadnych konsekwencji, co w efekcie za jakiś czas może skutkować kolejnym romansem, czego zresztą się obawiasz.




0.

4

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:

W Wybacz, ale przyznanie się do tego, że opuściłby Was, gdyby tamta była chętna, nie rokuje dobrze, to tak, jakbyś była opcją dla niego, zresztą chyba tak odczuwasz.

Przepraszam, źle zrozumiałam, że to nie jego deklaracja, tylko Twoje obawy. Może słuszne?
Myślę, że czeka Was jeszcze wiele rozmów i wiele spraw do wyjaśnienia.
Nie odpuszczaj łatwo, niech Ci wytłumaczy, dlaczego poszedł na łatwiznę, dlaczego nie próbował czegokolwiek zmienić, czy myślał, że życie to ciągła sielanka i fajerwerki, jaką masz gwarancje, że gdy znowu poczuje się przytłoczony, to Ty i dzieci nie pójdziecie w odstawkę na rzecz nowej miłości, co takiego go w Tobie urzekło, że znowu się zakochał?

5

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Wybacz. Jeżeli go kochasz, do niczego nie dosżło i on zapewnia, że chce zostać z Tobą - wybacz mu. Ale poprosiłabym go o zaprzestanie kontaktu z tamtą kobietą.

6

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Dziękuję za zainteresowanie moim problemem.Wiele czytałam o przypadkach podobnych do mojego,także tu na Forum i wiem,że są osoby którym udało się przezwyciężyć takie kryzysy w małżeństwie.Daje mi to nadzieję,że może i nam uda się z tego wyjść zwycięzko.
josz niestety ale to nie moje przypuszczenia tylko mąż przyznał,że w tamtym czasie był w stanie mnie opuścić dla tej kobiety.Teraz przyznaje,że to byłby błąd bo zrozumiał,że zależy mu na mnie i dzieciach.
Rozmawialiśmy kilka razy o tym co się stało,chociaż raczej powinnam powiedzieć,że to ja pytałam a on odpowiadał.Czy był ze mną szczery i wszystko powiedział tego pewnie nigdy się nie dowiem.Przyznam,że kusiło mnie,żeby skontaktować się z tą "koleżanką" i zapytać jak to wyglądało z jej punktu widzenia ale pewnie i tak nie powiedziałaby mi prawdy.Zresztą mam wątpliwości co do jej całkowicie obojętnego podejścia do wyznań mojego męża.Wydaje mi się,że jednak coś było na rzeczy skoro ciągnęło się to jakiś czas.Może niekoniecznie była zakochana ale imponowało jej zainteresowanie innego faceta.Wiem,że ona w tamtym czasie miała narzeczonego ale może chciała dowartościować się takim flirtem.Co do chwili obecnej to mąż twierdzi,że ona już nic dla niego nie znaczy ale on miał czas żeby przetrawić tą historię a dla mnie jest to jednak świeża rana.Boli mnie,że to wszystko wydarzyło się w czasie kiedy myślałam,że jest super między nami i niczego się nie domyślałam.Skoro tak świetnie umiał udawać to skąd mam mieć pewność,że nie oszuka mnie jeszcze raz?Problemy o których pisałam,że mieliśmy w tamtym czasie dotyczyło jego konfliktu z rodziną.Ja go wtedy bardzo wspierałam i nie pomyślałabym nawet,że znalazł sobie inną odskocznię.Mąż twierdzi,że już nic do niej nie czuje ale nie wiem jak to interpretować: czy kochał mnie cały czas a tylko na chwilę się zapomniał czy przestał mnie kochać a teraz zakochał się od nowa?Jakoś trudno mi w to uwierzyć,że można kochać dwie kobiety jednocześnie.Mam żal,że nie powiedział mi,że coś jest między nami nie tak.Wtedy miałabym szansę coś naprawić,zmienić a było tak jak piszecie czyli poszedł na łatwiznę.Teraz gdy pyta czy dam mu jeszcze szansę to mam ochotę wykrzyczeć mu,że on wtedy nie dał nam szansy.

7

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Odradzam kontakt z tamtą kobietą, ona zapewne już wie, że się wydało i mało prawdopodobne, żeby chciała "wrobić" Twojego męża.
Nie uważam też, że dodatkowe szczegóły są Ci potrzebne, po co?
Owszem, niektóre zdradzone osoby oczekują całej prawdy, tylko czumu to ma służyć, samobiczowaniu, dokładaniu sobie bólu?
Zdrada się wydała i jest faktem, nie ma w tej chwili znaczenia, czy była między nimi relacja intymna, czy nie. Sam fakt, że mąż brał pod uwagę opuszczenie rodziny, świadczy o tym, że zaszło to dość daleko.
Chyba, że nie znasz go na tyle dobrze i nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że Twój mąż ma takie oooogromne serducho sad
Dlatego uważam, że terapia mogłaby pomóc Tobie zrozumieć jego, a jemu,  samego siebie.
Tymczasem, jak radzi blimka, możesz zażądać od niego całkowitego zerwania kontaktu z tą panią. To podstawa, jeśli chcesz dać mu szansę i nie daj się nabrać na żadne jego argumenty, że to już dawno skończone i łączy ich tylko przyjaźń.
Gdyby Twój mąż wyskoczył z podobnym tekstem, to moim zdaniem znaczy, że niczego nie zrozumiał, nie zdaje sobie sprawy, lub nie chce wiedzieć, jaki ból Ci zadał i niestety nie jest szczery w swoich deklaracjach ratowania rodziny.

8 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-10 21:30:33)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nusia82, sytuacja którą opisałaś jest poniekąd schematyczna. Typowy jest powiedzmy romans, czy też zauroczenie się w koleżance z pracy w czasie kiedy podobno w małżeństwie były problemy. Z drugiej jednak strony mąż wprawdzie przyznał się do ‘wszystkiego’, ale po 3 latach kiedy zobaczyłaś korespondencję. Bez scen wszystko wyjaśnił, że coś było na rzeczy ale dawno temu, i co nowe o koleżance złego słowa. A w ogóle to kocha Ciebie i zależy mu na rodzinie. Więc w zasadzie jakby po sprawie. Jednak tak naprawdę tylko dla niego, w końcu się Tobie wytłumaczył.
Jednak w tych swoich tłumaczeniach przyznał, że by odszedł, gdyby tylko tamta chciała, to raz. A dwa, pomimo, że niby już mu przeszło i zrozumiał, to wciąż ma z nią kontakt. A ona, niby dała mu kosza i mówiła żeby skupił się na żonie, jednak napisała mu że będzie jej go brakowało i przypomniała o piosence jaką jej przesłał, 3 lata temu?? Także zbyt „czysta’ ta znajomość raczej nie była i nie jest nadal. No i kwestia zmiany pracy przez niego. Z jednej strony dobrze, bo nie będą się na co dzień widywać i może kontakt z czasem sam zaniknie, ale… i obym się myliła, może zrobił to dlatego by nie pracowali razem?
Zwykle, jak się żona dowiaduje o ‘koleżance’, mąż tłumaczy, że to nic takiego a tamtą oczernia.. przynajmniej tak tu na forum zwykle to wygląda.. a w tym przypadku nie dość, że złego sowa o niej nie powiedział, to jeszcze odsuną od niej jakąkolwiek odpowiedzialność, mówiąc że nie chciała, że radziła mu się zająć rodziną. Więc albo się dosunął widząc, że nic z tego i się z tym pogodził, albo nie chce palić mostów. W końcu gdyby coś powiedział, co by ją pogrążyło to byłby już u niej spalony. Nie chcę nic wyrokować, ale na pewno ta dziewczyna jest wciąż dla niego ważna.
Jak ktoś wcześniej radził, możesz mu postawić ultimatum – żadnych z nią kontaktów, wtedy zobaczysz jak zareaguje.

9

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Mąż sam nie wyciągał tej sprawy,bo i po co? Gdyby się ciągnęła,to i tak by wyszła na jaw prędzej czy później,a skoro była zamknięta,to po co powodować u żony ból i cierpienie? Żona trafiła na to przypadkiem,mąż się wytłumaczył,To co opisujecie jako coś,co jest jeszcze na rzeczy ("byłaś serca biciem"),włożyłbym raczej w ramy sentymentalnego pożegnania (zmiana pracy),była niedoszła kochanka po prostu sobie wspomina stare dobre czasy na koniec.Ogólnie tak,nieskonsumowane półroczne zauroczenie które przypadkowo wyszło na jaw.Odesłać do lamusa i żyć szczęśliwie dalej,nic się nie stało.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

10

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Bardzo możliwe, że jest tak jak Bartas pisze. Gdyby wciąż było coś na rzeczy zacząłby kręcić, wypierać się... a tak się przyznał, że się zakochał podkreślając, że to już przeszłość. A to, że w życzliwy sposób się o niej wypowiada, może świadczyć o zwykłym sentymencie. Podobnie z jej strony. Stąd te smsy.

11

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Bartass
rzeczywiście uważasz, że faceci tak mogą kontrolować swoje uczucia, pokochać kogoś, a jak nie wyjdzie, to z powrotem kochać żonę?

12

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Xymena napisał/a:

Bartass
rzeczywiście uważasz, że faceci tak mogą kontrolować swoje uczucia, pokochać kogoś, a jak nie wyjdzie, to z powrotem kochać żonę?

To nie jest kontrola uczuć.Facet miał "kryzys" w małżeństwie i zauroczył się koleżanką z pracy.Powiedział żonie,że się zakochał,ale to wątpliwe,bo gdyby tak było,to żonę by zostawił,żeby zawalczyć o uczucia niedoszłej kochanki.Ona (kochanka) odepchnęła Go,pewnie badając właśnie siłę tego uczucia,a On odpuścił (nie odszedł od żony i zakończył tą wycieczkę w bok).To było zauroczenie spowodowane kryzysem w małżeństwie,miłość do żony ciągle w Nim była.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

13

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Xymena napisał/a:

Bartass
rzeczywiście uważasz, że faceci tak mogą kontrolować swoje uczucia, pokochać kogoś, a jak nie wyjdzie, to z powrotem kochać żonę?

To nie jest kontrola uczuć.Facet miał "kryzys" w małżeństwie i zauroczył się koleżanką z pracy.Powiedział żonie,że się zakochał,ale to wątpliwe,bo gdyby tak było,to żonę by zostawił,żeby zawalczyć o uczucia niedoszłej kochanki.Ona (kochanka) odepchnęła Go,pewnie badając właśnie siłę tego uczucia,a On odpuścił (nie odszedł od żony i zakończył tą wycieczkę w bok).To było zauroczenie spowodowane kryzysem w małżeństwie,miłość do żony ciągle w Nim była.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

14

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
bartass72 napisał/a:

To nie jest kontrola uczuć.Facet miał "kryzys" w małżeństwie i zauroczył się koleżanką z pracy.

Problem w tym, że autorka nie twierdzi, że mieli kryzys małżeński. Pisze, że mąż czuł się przytłoczony (tak się usprawiedliwiał) problemami w jego rodzinie (rodzice, rodzeństwo?), ona go cały czas wspierała i nie miała pojęcia, że jest jakiś problem między nimi.
I tu jest pies pogrzebany, jak zaufać w ogóle komuś takiemu, jak budować przyszłość z oszustem?

15 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-11 20:04:02)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nie do końca z oszustem. Nie przyznał się bo może nie widział takiej potrzeby, może postanowił swój problem zwalczyć w sobie. To,że zakochał a raczej zauroczył się inną kobietą a tamta go nie chciała, nie chciała rozbić małżeństwa, może jemu przetłumaczyła,że tak się nie robi. Tego nie wie nikt i można sobie gdybać ale jego postawy nie nazwałabym oszustwem , może w pewnym momencie się rozpędził z zapewnieniami o miłości do innej ale przystopował lub został przystopowany. Gdyby chciał odejść od Niusi znalazłby sobie kogoś innego, następną a tu chodziło tylko o tą jedną kobietę.

josz napisał/a:

Nie uważam też, że dodatkowe szczegóły są Ci potrzebne, po co?
Owszem, niektóre zdradzone osoby oczekują całej prawdy, tylko czumu to ma służyć, samobiczowaniu, dokładaniu sobie bólu?

A tu się zgodzę, taka wiedza czasami nie jest do szczęścia potrzebna albo nie wiadomo co z nią zrobić.

16 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-10-11 20:13:52)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:
bartass72 napisał/a:

To nie jest kontrola uczuć.Facet miał "kryzys" w małżeństwie i zauroczył się koleżanką z pracy.

Problem w tym, że autorka nie twierdzi, że mieli kryzys małżeński. Pisze, że mąż czuł się przytłoczony (tak się usprawiedliwiał) problemami w jego rodzinie (rodzice, rodzeństwo?), ona go cały czas wspierała i nie miała pojęcia, że jest jakiś problem między nimi.
I tu jest pies pogrzebany, jak zaufać w ogóle komuś takiemu, jak budować przyszłość z oszustem?

Nie,nie,nie,Nusia napisała,że mąż Jej powiedział,że "przytłoczyły Go NASZE problemy",a nie Jego rodziny (Jego matki,ojca czy brata).Tylko problemy małżeńskie.
Patrz pierwszy wpis w wątku.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

17

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
bartass72 napisał/a:
josz napisał/a:
bartass72 napisał/a:

To nie jest kontrola uczuć.Facet miał "kryzys" w małżeństwie i zauroczył się koleżanką z pracy.

Problem w tym, że autorka nie twierdzi, że mieli kryzys małżeński. Pisze, że mąż czuł się przytłoczony (tak się usprawiedliwiał) problemami w jego rodzinie (rodzice, rodzeństwo?), ona go cały czas wspierała i nie miała pojęcia, że jest jakiś problem między nimi.
I tu jest pies pogrzebany, jak zaufać w ogóle komuś takiemu, jak budować przyszłość z oszustem?

Nie,nie,Nusia napisała,że mąż Jej powiedział,że "przytłoczyły Go NASZE problemy",a nie Jego rodziny.Problemy małżeńskie.
Patrz pierwszy wpis w wątku.

Jeżeli Niusia nie zauważyła kryzysu tzn tylko jedno,że to małżonek go miał, miał problem, dylemat, i nazwał to wszystko "Nasze" czyli małżeństwa.
Ale nie przestał kochać Niusi, bo został.

18

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
rojka napisał/a:
bartass72 napisał/a:
josz napisał/a:

Problem w tym, że autorka nie twierdzi, że mieli kryzys małżeński. Pisze, że mąż czuł się przytłoczony (tak się usprawiedliwiał) problemami w jego rodzinie (rodzice, rodzeństwo?), ona go cały czas wspierała i nie miała pojęcia, że jest jakiś problem między nimi.
I tu jest pies pogrzebany, jak zaufać w ogóle komuś takiemu, jak budować przyszłość z oszustem?

Nie,nie,Nusia napisała,że mąż Jej powiedział,że "przytłoczyły Go NASZE problemy",a nie Jego rodziny.Problemy małżeńskie.
Patrz pierwszy wpis w wątku.

Jeżeli Niusia nie zauważyła kryzysu tzn tylko jedno,że to małżonek go miał, miał problem, dylemat, i nazwał to wszystko "Nasze" czyli małżeństwa.
Ale nie przestał kochać Niusi, bo został.

Ale Nusia nie napisała,że nie była świadoma kryzysu.Może była.Nie zaprzecza,że kryzysu nie było.Nie zauważyła tylko zauroczenia męża inną kobietą.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

19

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Problemy o których pisałam,że mieliśmy w tamtym czasie dotyczyło jego konfliktu z rodziną.Ja go wtedy bardzo wspierałam i nie pomyślałabym nawet,że znalazł sobie inną odskocznię.Mąż twierdzi,że już nic do niej nie czuje ale nie wiem jak to interpretować: czy kochał mnie cały czas a tylko na chwilę się zapomniał czy przestał mnie kochać a teraz zakochał się od nowa?Jakoś trudno mi w to uwierzyć,że można kochać dwie kobiety jednocześnie.Mam żal,że nie powiedział mi,że coś jest między nami nie tak. Wtedy miałabym szansę coś naprawić,zmienić a było tak jak piszecie czyli poszedł na łatwiznę

Były problemy. Ja to rozumiem tak,że teraz po czasie Niusia kojarzy je z ową kobietą ,tzw odskocznią a Niusia nieświadoma jej obecności go wspierała.
Myśli jednak,że było coś nie tak. Widzisz?

Teraz gdy pyta czy dam mu jeszcze szansę to mam ochotę wykrzyczeć mu,że on wtedy nie dał nam szansy.

I właśnie wtedy dał szansę małżeństwu

20 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-11 20:37:13)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

...

21

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
bartass72 napisał/a:

Nie,nie,nie,Nusia napisała,że mąż Jej powiedział,że "przytłoczyły Go NASZE problemy",a nie Jego rodziny (Jego matki,ojca czy brata).Tylko problemy małżeńskie.
Patrz pierwszy wpis w wątku.


Nusia82 napisał/a:

.Skoro tak świetnie umiał udawać to skąd mam mieć pewność,że nie oszuka mnie jeszcze raz?Problemy o których pisałam,że mieliśmy w tamtym czasie dotyczyło jego konfliktu z rodziną.Ja go wtedy bardzo wspierałam i nie pomyślałabym nawet,że znalazł sobie inną odskocznię

22

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
rojka napisał/a:

Jeżeli Niusia nie zauważyła kryzysu tzn tylko jedno,że to małżonek go miał, miał problem, dylemat, i nazwał to wszystko "Nasze" czyli małżeństwa.

W takiej sytuacji, jak ona ma teraz żyć? Czy teraz już zawsze wszystkimi zmysłami będzie musiała wyczuwać wszystkie zmiany nastroju męża, czy to może kryzys, czy jeszcze nie?
Czy może zapisać się na kurs jasnowidzenia, jeśli mąż nie ma zwyczaju rozwiązywania z żoną  swoich problemów?
Myślę, że jego zdrada miała niewiele wspólnego z jego problemami z rodziną (to tylko marne usprawiedliwienie), poszedł w szkodę, bo zachciało mu się nowych wyzwań, o żonie nie myślał i w tym tkwi sedno sprawy. Ona żyła w błogiej nieświadomości i to własnie jest, moim zdaniem, najgorsze.
Zdradzane osoby, które żyją w normalnych, zgodnych związkach, są zupełnie bezbronne, bez szans nawet na rozmowę o problemie, którego pozornie nie ma, jeśli zdrajca dobrze się ukrywa i udaje, że wszystko jest OK.

rojka napisał/a:

Ale nie przestał kochać Niusi, bo został.

Hmm, to marny argument, raczej nie kochał jej wtedy, gdy uganiał się za koleżanką, w której tak się zakochał, że był skłonny porzucić rodzinę, gdyby tylko tamta chciała.
Gdzie widzisz tu miłość do żony?
...bo został, no dobrze ogarnął się , ale co z tą miłością? dlatego zasugerowałam Niusi żeby spytała męża, co go znowu w niej urzekło?

23

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:
rojka napisał/a:

Ale nie przestał kochać Niusi, bo został.

Hmm, to marny argument, raczej nie kochał jej wtedy, gdy uganiał się za koleżanką, w której tak się zakochał, że był skłonny porzucić rodzinę, gdyby tylko tamta chciała.
Gdzie widzisz tu miłość do żony?
...bo został, no dobrze ogarnął się , ale co z tą miłością? dlatego zasugerowałam Niusi żeby spytała męża, co go znowu w niej urzekło?

Problemy powinno sie rozwiazywac razem. Niusia meza wspierala. On byl przytloczony wszystkim i zafascynowala go inna kobieta. Zglupial i przesadzil, ale nie poszlo to dalej. Nie wiesz, czy nie poszedl z tym dalej dlatego, ze tamta nie chciala, czy dlatego ze sam nie chcial.

Jak mozna mowic obcej kobiecie, ze maz jej nie kochal i nie kocha?? Skad to wiesz? Skad mozesz wiedziec co On myslal i co mysli? To chyba przesada osadzac kogos OBCEGO w ten sposob. Sugerujesz autorce, ze maz nic do niej nie czul i nie czuje. To chyba nie wplywa na nia w sposob pozytywny? Nie odwazylabym sie na takie wnioski.
Jesli partner bedzie chcial, to znajdzie kolejna odskocznie i nic sie na to nie poradzi. Uwazam ze rojka i bartas maja racje. To prawie ksiazkowy przypadek. Nawet na forum pojawily sie tematy uczucia do dwoch osob jednoczesnie ( o ile chwilowa fascynacje mozna nazwac uczucien).

smile

24

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Przepraszam,że tak zbiorowo ale dziękuję Wam za wszystkie opinie.Nie ze wszystkimi muszę się zgadzać ale na pewno dały mi do myślenia.Pisząc pod wpływem emocji pewnie nie wszystko dobrze wyjaśniłam i stąd takie skrajne poglądy na naszą sytuację.Pisząc "nasze problemy" miałam na myśli nasze (czyli moje i męża) problemy z jego rodziną a nie problemy między nami.Właśnie tak trudno mi to zrozumieć bo wydawało mi się,że w tamtym momencie między nami było wszystko dobrze.Nie wiem czy to ja byłam zaślepiona miłością czy to mąż tak dobrze udawał.Teraz powoli odkrywam nowe karty i zaczynają mi się pewne rzeczy układać.W tamtym czasie mieszkaliśmy razem z Teściową która skutecznie utrudniała nam życie a na dodatek w nasze relacje wciąż wtrącało się rodzeństwo męża.Książkę mogłabym napisać o tym ile z nimi przeszliśmy ale zawsze mąż stawał po mojej stronie.Niestety w pewnym momencie coś we mnie pękło i wiedziałam,że dłużej tak już nie wytrzymam.Po kolejnej awanturze z jego rodziną spakowałam się i wyprowadziłam z dziećmi do rodziców.Wytłumaczyłam mężowi,że bardzo go kocham i nie odchodzę od niego ale dłużej już nie wytrzymam takiej sytuacji.U rodziców mieszkałam około trzech miesięcy.W tym czasie mąż przyjeżdżał codziennie a na noc wracał do domu rodzinnego (nie mógł wszystkiego rzucić bo miał pewne obowiązki związane z domem i nie tylko).W tym czasie postanowiliśmy że rozwiązaniem problemu z rodziną męża będzie rozbudowa jego domu tak abyśmy mieli swoją prywatną przestrzeń,swoją kuchnię,łazienkę,osobne wejście.Dwa lata zajęła ta rozbudowa a od roku mieszkamy "na swoim".Paradoksalnie teraz kiedy wreszcie spełniliśmy swoje marzenia to wypłynął ten problem z miłością do koleżanki i nic już mnie nie cieszy.Muszę też wyjaśnić,że pewnie myślicie,że to zakochanie męża miało miejsce kiedy się wyprowadziłam bo przecież to wtedy miał idealne warunki do tego no bo przecież został sam,odrzucony i poszukał sobie innej.Otóż nie.Z tego co mąż mi wyjaśnił to miało to miejsce około pół roku wcześniej a kiedy się wyprowadziłam (całkiem nieświadoma sytuacji między nami) to wtedy zrozumiał jak wiele dla niego znaczę i że nie umie beze mnie żyć.
Co do kontaktu z tą koleżanką to mam żal do męża,że sam wcześniej go nie zerwał.Wiedział,że igra z ogniem podtrzymując tą relację bo chyba liczył się z tym,że wszystko może się wydać?Kiedy poprosiłam go o zerwanie tej znajomości to wykasował jej numer i usunął ją ze znajomych na FB.Wiem też od męża,że pisała do niego coś w stylu co słychać a on jej odpisał,że nie będzie utrzymywał z nią kontaktów.Kiedy zapytała dlaczego to powiedział: moja żona wie o wszystkim co się wydarzyło i będzie lepiej kiedy zerwiemy tą znajomość.Potem zablokował jej numer.Niby wszystko idzie w dobrym kierunku ale sama nie wiem co dalej robić: rozmawiać czy odpuścić ten temat,dopytywać czy dać czas,zmienić coś w sobie czy wymagać zmiany w zachowaniu męża?
PS. bartass72 nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym,żebyś miał rację w tym co piszesz...

25

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Przepraszam,że tak zbiorowo ale dziękuję Wam za wszystkie opinie.Nie ze wszystkimi muszę się zgadzać ale na pewno dały mi do myślenia.Pisząc pod wpływem emocji pewnie nie wszystko dobrze wyjaśniłam i stąd takie skrajne poglądy na naszą sytuację.Pisząc "nasze problemy" miałam na myśli nasze (czyli moje i męża) problemy z jego rodziną a nie problemy między nami.Właśnie tak trudno mi to zrozumieć bo wydawało mi się,że w tamtym momencie między nami było wszystko dobrze.Nie wiem czy to ja byłam zaślepiona miłością czy to mąż tak dobrze udawał.Teraz powoli odkrywam nowe karty i zaczynają mi się pewne rzeczy układać.W tamtym czasie mieszkaliśmy razem z Teściową która skutecznie utrudniała nam życie a na dodatek w nasze relacje wciąż wtrącało się rodzeństwo męża.Książkę mogłabym napisać o tym ile z nimi przeszliśmy ale zawsze mąż stawał po mojej stronie.Niestety w pewnym momencie coś we mnie pękło i wiedziałam,że dłużej tak już nie wytrzymam.Po kolejnej awanturze z jego rodziną spakowałam się i wyprowadziłam z dziećmi do rodziców.Wytłumaczyłam mężowi,że bardzo go kocham i nie odchodzę od niego ale dłużej już nie wytrzymam takiej sytuacji.U rodziców mieszkałam około trzech miesięcy.W tym czasie mąż przyjeżdżał codziennie a na noc wracał do domu rodzinnego (nie mógł wszystkiego rzucić bo miał pewne obowiązki związane z domem i nie tylko).W tym czasie postanowiliśmy że rozwiązaniem problemu z rodziną męża będzie rozbudowa jego domu tak abyśmy mieli swoją prywatną przestrzeń,swoją kuchnię,łazienkę,osobne wejście.Dwa lata zajęła ta rozbudowa a od roku mieszkamy "na swoim".Paradoksalnie teraz kiedy wreszcie spełniliśmy swoje marzenia to wypłynął ten problem z miłością do koleżanki i nic już mnie nie cieszy.Muszę też wyjaśnić,że pewnie myślicie,że to zakochanie męża miało miejsce kiedy się wyprowadziłam bo przecież to wtedy miał idealne warunki do tego no bo przecież został sam,odrzucony i poszukał sobie innej.Otóż nie.Z tego co mąż mi wyjaśnił to miało to miejsce około pół roku wcześniej a kiedy się wyprowadziłam (całkiem nieświadoma sytuacji między nami) to wtedy zrozumiał jak wiele dla niego znaczę i że nie umie beze mnie żyć.
Co do kontaktu z tą koleżanką to mam żal do męża,że sam wcześniej go nie zerwał.Wiedział,że igra z ogniem podtrzymując tą relację bo chyba liczył się z tym,że wszystko może się wydać?Kiedy poprosiłam go o zerwanie tej znajomości to wykasował jej numer i usunął ją ze znajomych na FB.Wiem też od męża,że pisała do niego coś w stylu co słychać a on jej odpisał,że nie będzie utrzymywał z nią kontaktów.Kiedy zapytała dlaczego to powiedział: moja żona wie o wszystkim co się wydarzyło i będzie lepiej kiedy zerwiemy tą znajomość.Potem zablokował jej numer.Niby wszystko idzie w dobrym kierunku ale sama nie wiem co dalej robić: rozmawiać czy odpuścić ten temat,dopytywać czy dać czas,zmienić coś w sobie czy wymagać zmiany w zachowaniu męża?
PS. bartass72 nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym,żebyś miał rację w tym co piszesz...

Postaraj się odpuścić, nie drąż. To już jest przeszłość, mąż pokazuje ci, że wszystko skończone. Tym bardziej, że teraz zaczynacie nowy start. Jeśli będziesz wracać do tego, wypytywać, wciąż będziecie siedzieć w tamtym złym okresie i nie pójdziecie do przodu. Takie męczenie może też skończyć się tym, że każdy z was będzie tym wszystkim zmęczony, zniechęcony i się rozstaniecie. Po co coś takiego? Zauroczenia zdarzają się w długoletnich związkach, można się zapomnieć, popełnić błąd. Ważne jednak, że mąż to zrozumiał. Doceń to.

26

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Nie,nie,nie,Nusia napisała,że mąż Jej powiedział,że "przytłoczyły Go NASZE problemy",a nie Jego rodziny (Jego matki,ojca czy brata).Tylko problemy małżeńskie.
Patrz pierwszy wpis w wątku.


Nusia82 napisał/a:

.Skoro tak świetnie umiał udawać to skąd mam mieć pewność,że nie oszuka mnie jeszcze raz?Problemy o których pisałam,że mieliśmy w tamtym czasie dotyczyło jego konfliktu z rodziną.Ja go wtedy bardzo wspierałam i nie pomyślałabym nawet,że znalazł sobie inną odskocznię

Ok,widzę,nie doczytałem sad

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

27

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Ok,problemy z rodziną,ale miały bezpośrednie przełożenie na małżeństwo.Nusia zareagowała wyprowadzając się do swoich rodziców,a mąż "zgłupiał" wcześniej żyjąc ze swoją rodziną pod jednym dachem ze swoimi rodzicami i rodzeństwem.Tak jak Nusia pisze,to że się wyprowadziła na 3 miesiące mogło faktycznie "otrzeźwić" męża i pomóc mu coś zrozumieć.Co i kto jest dla niego najważniejszy.
Nusia powinna zamknąć ten temat w sobie,mąż okazał jej pełną "transparentność" i "chęć współpracy",do niczego nie doszło,wszyscy jesteśmy tylko ludźmi,i mamy "gorsze okresy".Idźcie do przodu bogatsi o to doświadczenie,najważniejsze,że przetrwaliście.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

28

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Niusia
Ja głęboko wierzę w to,że w naszym życiu wszystko dzieje się z jakiegoś powodu a Twoja historia jeszcze bardziej mnie w tym utwierdza.
Kursu jasnowidzenia wink nie zaliczyłam ale wydaję mi się ,że Ty powinnaś dać szansę Twojemu mężowi, bez większych kłód pod nogam.

Z doświadczenia wiem,że mieszkanie z tesciem/teściową lub rodzicami i jednocześnie próba budowania własnej rodziny nie wychodzi.
Jak jest ktoś trzeci - powiedzmy obcy i gdyby nie wiem jak miał dobre chęci to ingerencja takiej osoby lub osób odbija się na małżeństwie.

Twój mąż w tym czasie kiedy mieszkaliście z teściami mógł mieć z tym problem, tak stawał po Twojej stronie ale jego rodzina na pewno nie była mu obojętna. Uciekł od problemów. Nie chciał o tym z Tobą rozmawiać tylko wybrał sobie obcą kobietę , która podczas podróży do pracy wysłuchiwała go i głaskała po główce. Jasne ,to nie było dobre wyjście ale już się stało i nie odstanie.
W końcu Ty nie wytrzymałaś i sobie poszłaś i wtedy, jak to sam powiedział Twój mąż, zrozumiał jak to źle jest bez Ciebie. I wychodzi na to,że decyzję o wyprowadzce podjęłaś w bardzo dobrym momencie dla Twojego małżeństwa.
Teraz kiedy sprawa się wydała mąż zmienia pracę czyli nie dość,że sam już nie chce kontaktu z tą kobietą to nie będzie już z nią pracował , będzie daleko od niej. I dopiero teraz to będzie sprawdzian dla jego wierności i lojalności wobec Ciebie.
Zobaczysz czy ta szansa, dana Twojemu małżeństwu będzie prawdziwa czy to tylko takie gadanie z jego strony, czy wytrzyma bez koleżanki ?.
Bo z telefonu to on mógł ją sobie wykasować ale czy będzie umiał wykasować ją również ze swojego życia?
Moim zdaniem on nie przestał Cię kochać i to nie w Tobie jest problem i jak już wcześniej napisałam gdyby chciał znalazłby sobie inną pocieszycielkę.
I tak jak wspomniała już o tym Anastacjaa ,faceci nakryci na zdradzie jak mają za dużo za uszami od razu wybuchają a Twój mąż zachował się grzecznie i wobec Ciebie i wobec niej.

Niby wszystko idzie w dobrym kierunku ale sama nie wiem co dalej robić: rozmawiać czy odpuścić ten temat,dopytywać czy dać czas,zmienić coś w sobie czy wymagać zmiany w zachowaniu męża?

Już zrobił to co chciałaś, wykasował , zblokował, odstawił ją na bok a teraz zaczekaj, sama zobaczysz.

29

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
koni napisał/a:

Jak mozna mowic obcej kobiecie, ze maz jej nie kochal i nie kocha?? Skad to wiesz? Skad mozesz wiedziec co On myslal i co mysli?

Nigdzie nie napisałam, że mąż Niusi nie kocha, nikt tego nie wie po za nim samym, ale owszem zasugerowałam, że nie kochał jej wtedy, gdy zdradzał.
Nie dorabiałabym filozofii do oczywistych faktów; mąż na własne życzenie zbliżył się do innej kobiety, zakochał się, zaangażował do tego stopnia, że gdyby tamta była chętna, zostawiłby dzieci i żonę dla nowej miłości, zniszczyłby rodzinę - to raczej nie z miłości do żony.
Dobrze, że się ogarnął i zrozumiał, co nie zmienia faktu, że Niusia czuje się fatalnie z tą wiedzą i jak sama napisała; on miał czas, żeby uporać się tym co zrobił, a ona przeżywa to tu i teraz.
Niusia ma prawo do okazania bólu, zawodu i upokorzenia z powodu tego, co on jej zrobił i powinna go o tym uświadomić, a także o swoich obawach co do ich wspólnej przyszłości.
Zgadzam się z przedmówcami, że wypominanie zdrady do bólu nie służy odbudowaniu związku, bo muszą wspólnie odbudować swoje małżeństwo, jednak przejście do porządku dziennego, nad tym co się wydarzyło, spowoduje, że mąż w gruncie rzeczy nie poniesie żadnych konsekwencji i być może spłynie to po nim jak woda po kaczce, po Niusi raczej nie spłynie.
To, że mąż raczył pozostać przy rodzinie, przyznał się, przeprosił? to jeszcze nie szczyt szczęścia.
Niusia poczytaj wątki End_aluzji, Przyszłości, myślę, że  pomogą Ci uporać się z sytuacją w jakiej się znalazłaś.

30

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
rojka napisał/a:

Twój mąż w tym czasie kiedy mieszkaliście z teściami mógł mieć z tym problem, tak stawał po Twojej stronie ale jego rodzina na pewno nie była mu obojętna. Uciekł od problemów. Nie chciał o tym z Tobą rozmawiać tylko wybrał sobie obcą kobietę , która podczas podróży do pracy wysłuchiwała go i głaskała po główce. Jasne ,to nie było dobre wyjście ale już się stało i nie odstanie.
W końcu Ty nie wytrzymałaś i sobie poszłaś i wtedy, jak to sam powiedział Twój mąż, zrozumiał jak to źle jest bez Ciebie. I wychodzi na to,że decyzję o wyprowadzce podjęłaś w bardzo dobrym momencie dla Twojego małżeństwa.
Teraz kiedy sprawa się wydała mąż zmienia pracę czyli nie dość,że sam już nie chce kontaktu z tą kobietą to nie będzie już z nią pracował , będzie daleko od niej. I dopiero teraz to będzie sprawdzian dla jego wierności i lojalności wobec Ciebie.

W zupełności się zgadzam z tymi słowami.Pozornie wszystko wydawało się dobrze między nami ale chyba mąż odsunął się mentalnie ode mnie bo kojarzyłam mu się z tymi problemami.Nie chciał rozmawiać ze mną o tym czego częściowo byłam przyczyną więc znalazł sobie inną osobę do wyżalenia się i od takiego pocieszania się wszystko zaczęło.Niby fizycznie nadal był ze mną ale znalazł sobie emocjonalną ucieczkę.Przyznał też,że w tamtym czasie dał sobie wmówić,że to ja jestem przyczyną problemów z jego rodziną,chociaż wtedy mi tego nie powiedział,ale teraz wie,że się mylił bo życie pokazało,że to ja miałam rację.

31

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:
koni napisał/a:

Jak mozna mowic obcej kobiecie, ze maz jej nie kochal i nie kocha?? Skad to wiesz? Skad mozesz wiedziec co On myslal i co mysli?

Nigdzie nie napisałam, że mąż Niusi nie kocha, nikt tego nie wie po za nim samym, ale owszem zasugerowałam, że nie kochał jej wtedy, gdy zdradzał.
Nie dorabiałabym filozofii do oczywistych faktów; mąż na własne życzenie zbliżył się do innej kobiety, zakochał się, zaangażował do tego stopnia, że gdyby tamta była chętna, zostawiłby dzieci i żonę dla nowej miłości, zniszczyłby rodzinę - to raczej nie z miłości do żony.
Dobrze, że się ogarnął i zrozumiał, co nie zmienia faktu, że Niusia czuje się fatalnie z tą wiedzą i jak sama napisała; on miał czas, żeby uporać się tym co zrobił, a ona przeżywa to tu i teraz.
Niusia ma prawo do okazania bólu, zawodu i upokorzenia z powodu tego, co on jej zrobił i powinna go o tym uświadomić, a także o swoich obawach co do ich wspólnej przyszłości.
Zgadzam się z przedmówcami, że wypominanie zdrady do bólu nie służy odbudowaniu związku, bo muszą wspólnie odbudować swoje małżeństwo, jednak przejście do porządku dziennego, nad tym co się wydarzyło, spowoduje, że mąż w gruncie rzeczy nie poniesie żadnych konsekwencji i być może spłynie to po nim jak woda po kaczce, po Niusi raczej nie spłynie.
To, że mąż raczył pozostać przy rodzinie, przyznał się, przeprosił? to jeszcze nie szczyt szczęścia.
Niusia poczytaj wątki End_aluzji, Przyszłości, myślę, że  pomogą Ci uporać się z sytuacją w jakiej się znalazłaś.

Nie wiem czy mam rację ale chyba żałuję,że ta cała sprawa wyszła na jaw.Niestety czasu już nie cofnę więc staram się wyciągnąć z tego jakieś wnioski,żeby zacząć budować nasze dalsze życie.Mąż najchętniej odciąłby tą całą sytuację grubą kreską tak żebyśmy o niej zapomnieli ale ja tak nie potrafię.Uważam,że powinniśmy dojść do przyczyny co było nie tak między nami,żeby uniknąć tego w przyszłości.Najgorsze dla mnie jest to,że mąż był dla mnie najbliższą osobą i jedyną której na sto procent ufałam (bardziej nawet niż własnej matce) a on wykorzystał to zaufanie żeby mnie zranić.

32

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Nie wiem czy mam rację ale chyba żałuję,że ta cała sprawa wyszła na jaw.Niestety czasu już nie cofnę więc staram się wyciągnąć z tego jakieś wnioski,żeby zacząć budować nasze dalsze życie.Mąż najchętniej odciąłby tą całą sytuację grubą kreską tak żebyśmy o niej zapomnieli ale ja tak nie potrafię.Uważam,że powinniśmy dojść do przyczyny co było nie tak między nami,żeby uniknąć tego w przyszłości.Najgorsze dla mnie jest to,że mąż był dla mnie najbliższą osobą i jedyną której na sto procent ufałam (bardziej nawet niż własnej matce) a on wykorzystał to zaufanie żeby mnie zranić.

Tak jak Ty teraz czuje się większość osób, których zaufanie zostało zawiedzione. Fizyczność idzie na bok bo więzi emocjonalne są ważniejsze. Trudniej jest się pogodzić z tym,że mógł być ktoś inny kto wiedział i słuchał problemów, niż z samą zdradą fizyczną.
To takie sprzedawanie naszej intymności jaką jest małżeństwo. Ty chciałaś tylko jego a on poza Tobą jednak widział świat.

33 Ostatnio edytowany przez Nusia82 (2015-10-13 09:38:04)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
rojka napisał/a:
Nusia82 napisał/a:

Nie wiem czy mam rację ale chyba żałuję,że ta cała sprawa wyszła na jaw.Niestety czasu już nie cofnę więc staram się wyciągnąć z tego jakieś wnioski,żeby zacząć budować nasze dalsze życie.Mąż najchętniej odciąłby tą całą sytuację grubą kreską tak żebyśmy o niej zapomnieli ale ja tak nie potrafię.Uważam,że powinniśmy dojść do przyczyny co było nie tak między nami,żeby uniknąć tego w przyszłości.Najgorsze dla mnie jest to,że mąż był dla mnie najbliższą osobą i jedyną której na sto procent ufałam (bardziej nawet niż własnej matce) a on wykorzystał to zaufanie żeby mnie zranić.

Tak jak Ty teraz czuje się większość osób, których zaufanie zostało zawiedzione. Fizyczność idzie na bok bo więzi emocjonalne są ważniejsze. Trudniej jest się pogodzić z tym,że mógł być ktoś inny kto wiedział i słuchał problemów, niż z samą zdradą fizyczną.
To takie sprzedawanie naszej intymności jaką jest małżeństwo. Ty chciałaś tylko jego a on poza Tobą jednak widział świat.

Może się mylę ale wydaje mi się,że łatwiej było by mi się pogodzić ze zdradą fizyczną.Nie wiem czy bym szybciej wybaczyła ale przynajmniej zrozumiała.Bolało mnie kiedy mąż powiedział,że zakochał się w innej bo tak naprawdę to ja byłam jego jedyną miłością.Przede mną miał tylko jedną dziewczynę i nie było to nic poważnego.On był moim pierwszym facetem i nawet teraz nie jestem w stanie pomyśleć sobie,że mogłabym zainteresować się kimś innym.Tak jak piszesz chciałam tylko jego i może zbyt mocno kochałam żeby zauważyć,że coś jest nie tak.Może poczuł się zbyt pewny mojej miłości i wiedział,że wszystko mu wybaczę dlatego brnął w to inne uczucie zamiast ukrócić je na samym początku.Dopiero moja wyprowadzka go otrzeźwiła i zobaczył ile może stracić.

34

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Może się mylę ale wydaje mi się,że łatwiej było by mi się pogodzić ze zdradą fizyczną.Nie wiem czy bym szybciej wybaczyła ale przynajmniej zrozumiała.Bolało mnie kiedy mąż powiedział,że zakochał się w innej bo tak naprawdę to ja byłam jego jedyną miłością.Przede mną miał tylko jedną dziewczynę i nie było to nic poważnego.Ob był moim pierwszym facetem i nawet teraz nie jestem w stanie pomyśleć sobie,że mogłabym zainteresować się kimś innym.Tak jak piszesz chciałam tylko jego i może zbyt mocno kochałam żeby zauważyć,że coś jest nie tak.Może poczuł się zbyt pewny mojej miłości i wiedział,że wszystko mu wybaczę dlatego brnął w to inne uczucie zamiast ukrócić je na samym początku.Dopiero moja wyprowadzka go otrzeźwiła i zobaczył ile może stracić.


Naprawdę tak myślisz Nusia ? Nie trudniej byłoby Ci jeszcze przełykać obrazy, że nie jesteś jedyną którą Twój mąż dotyka...?

..chwyciłam miłość aby ją połamać
lecz giętka była, oplotła mi ręce
i moje ręce związane miłością
pytają ludzie czyim jestem więźniem..

35

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
GIA_79 napisał/a:
Nusia82 napisał/a:

Może się mylę ale wydaje mi się,że łatwiej było by mi się pogodzić ze zdradą fizyczną.Nie wiem czy bym szybciej wybaczyła ale przynajmniej zrozumiała.Bolało mnie kiedy mąż powiedział,że zakochał się w innej bo tak naprawdę to ja byłam jego jedyną miłością.Przede mną miał tylko jedną dziewczynę i nie było to nic poważnego.Ob był moim pierwszym facetem i nawet teraz nie jestem w stanie pomyśleć sobie,że mogłabym zainteresować się kimś innym.Tak jak piszesz chciałam tylko jego i może zbyt mocno kochałam żeby zauważyć,że coś jest nie tak.Może poczuł się zbyt pewny mojej miłości i wiedział,że wszystko mu wybaczę dlatego brnął w to inne uczucie zamiast ukrócić je na samym początku.Dopiero moja wyprowadzka go otrzeźwiła i zobaczył ile może stracić.


Naprawdę tak myślisz Nusia ? Nie trudniej byłoby Ci jeszcze przełykać obrazy, że nie jesteś jedyną którą Twój mąż dotyka...?

Tak naprawdę to sama nie wiem co myśleć dlatego napisałam,że wydaje mi się.Zresztą nigdy nie będę pewna czy mąż nie zdradził mnie również fizycznie tylko się do tego nie przyznał.Może się mylę ale zawsze byłam przekonana,że dla faceta miłość to coś poważniejszego niż sam seks.Mój mąż nigdy nie był wylewny jeśli chodzi o uczucia więc może dlatego bardziej mnie to boli.Na początku przyznał,że napisał jej,że coś do niej zaczyna czuć.Zapytałam czy pisał też,że ją kocha i potwierdził.Zapytałam więc czy tylko tak pisał czy naprawdę kochał a on spuścił wzrok i powiedział:kochałem...

36 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-13 10:16:54)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:
GIA_79 napisał/a:
Nusia82 napisał/a:

Może się mylę ale wydaje mi się,że łatwiej było by mi się pogodzić ze zdradą fizyczną.Nie wiem czy bym szybciej wybaczyła ale przynajmniej zrozumiała.Bolało mnie kiedy mąż powiedział,że zakochał się w innej bo tak naprawdę to ja byłam jego jedyną miłością.Przede mną miał tylko jedną dziewczynę i nie było to nic poważnego.Ob był moim pierwszym facetem i nawet teraz nie jestem w stanie pomyśleć sobie,że mogłabym zainteresować się kimś innym.Tak jak piszesz chciałam tylko jego i może zbyt mocno kochałam żeby zauważyć,że coś jest nie tak.Może poczuł się zbyt pewny mojej miłości i wiedział,że wszystko mu wybaczę dlatego brnął w to inne uczucie zamiast ukrócić je na samym początku.Dopiero moja wyprowadzka go otrzeźwiła i zobaczył ile może stracić.


Naprawdę tak myślisz Nusia ? Nie trudniej byłoby Ci jeszcze przełykać obrazy, że nie jesteś jedyną którą Twój mąż dotyka...?

Tak naprawdę to sama nie wiem co myśleć dlatego napisałam,że wydaje mi się.Zresztą nigdy nie będę pewna czy mąż nie zdradził mnie również fizycznie tylko się do tego nie przyznał.Może się mylę ale zawsze byłam przekonana,że dla faceta miłość to coś poważniejszego niż sam seks.Mój mąż nigdy nie był wylewny jeśli chodzi o uczucia więc może dlatego bardziej mnie to boli.Na początku przyznał,że napisał jej,że coś do niej zaczyna czuć.Zapytałam czy pisał też,że ją kocha i potwierdził.Zapytałam więc czy tylko tak pisał czy naprawdę kochał a on spuścił wzrok i powiedział:kochałem...

Jeśli dla kogoś związek z drugą osobą to więź emocjonalna i BYCIE Z PARTNEREM, wówczas zaangażowanie, które zajmuje jego myśli i emocje jest wielokroć bardziej bolesne niż zdrada fizyczna, w której partner "użył" osoby trzeciej do podniesienia swojej samooceny.

Niusia,
Twój mąż szukał odskoczni od codziennych problemów i znalazł sobie rodzaj urozmaicenia, dzięki któremu poczuł się lepiej, ponieważ jego życie nabrało więcej żywych kolorów. To go odurzyło, ale tylko na chwilę, bo w konfrontacji z więzią, którą miał z tobą, tamto było tylko namiastką prawdziwej bliskości. Wydaje się, że on pomylił zakochanie z zauroczeniem.

37

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Zmierzch jest dokładnie tak jak piszesz.Niestety popełniłam ten błąd,że mąż był dla mnie wszystkim więc tracąc to co było między nami czuję się jakbym straciła wszystko i nic mi już nie zostało.
Wydawało mi się,że już jakoś sobie z tym radzę ale dzisiaj znów się załamałam.Wiem,że po rozstaniu trzeba przejść etapy podobne do żałoby ale czy po zdradzie jest jakiś schemat radzenia sobie z uczuciami?

38 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-14 08:21:11)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nusia82
Czy jest schemat? Trudno powiedzieć są dwa wyjścia: albo odchodzisz bo nie możesz żyć ze zdradzaczem i wtedy przechodzisz żałobę po skończonym związku albo zostajesz a razem z Tobą ten cały kocioł związany ze zdradą.
Wracają wspomnienia, pojawiają się pytania, jest niepewność, człowiek chce znać odpowiedzi na wszystkie pytania i analizuje to co się stało i jak to było,że się stało.
Z tym,że po zdradzie, moim zdaniem już NIGDY nie będzie tak jak przed zdradą. Nie ma już bezgranicznego zaufania , pewność jaka była wobec drugiej osoby umarła i już nie wróci.
W wielu przypadkach zdrada zrzuca też klapki z oczu i widzi się więcej. Okazuje się,że ideał nie był wcale taki nieskazitelny , że za dużo się robiło dla tej osoby, za dużo dawało się z siebie zupełnie nie potrzebnie a to działa na korzyść osoby zdradzonej : czas jaki poświęcała zdradzaczowi zaczyna poświęcać na siebie i w końcu Kocha siebie tak bardzo jak kiedyś kochała zdradzacza.

39 Ostatnio edytowany przez Azbi (2015-10-14 09:02:32)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Zmierzch jest dokładnie tak jak piszesz.Niestety popełniłam ten błąd,że mąż był dla mnie wszystkim więc tracąc to co było między nami czuję się jakbym straciła wszystko i nic mi już nie zostało.
Wydawało mi się,że już jakoś sobie z tym radzę ale dzisiaj znów się załamałam.Wiem,że po rozstaniu trzeba przejść etapy podobne do żałoby ale czy po zdradzie jest jakiś schemat radzenia sobie z uczuciami?

Teraz już widzisz kto dla ciebie powinien być najważniejszy. Tak ty sama. Pierwsze twoje i dzieci dobro, a  później maż i to z dobrym dystansem.
Dziewczyno zadbaj o siebie i swoje finanse, masz dzieci i o nich  powinnaś przede wszystkim myśleć.  Mąż został z tobą tylko dlatego, że tamta w tamtym czasie go nie chciała, sam ci to powiedział.
To nie ty byłaś dla niego ważna ani wasze dzieci. Ważniejsza była koleżanka. Jego rodzice wyrzucali cię z domu, a on ze swego życia. Patrzył ci prosto w oczy niby wspierał, a tak naprawdę pozwalał swojej rodzinie jeździć po tobie i najgorsze, że  szukał sobie kogoś innego.
Przyznał ci się, że za tę nieprzyjemną sytuację, która działa się w domu teściów,  obwiniał ciebie nie swoich rodziców. Przychodził do ciebie codziennie gdy mieszkałaś z dziećmi u rodziców, a w tym samym czasie marzył i starał się o tę dziewczynę. Patrzył ci prosto w oczy i powieka mu nie drgnęła, bo jak sama piszesz czułaś jego wsparcie, a tak naprawę to już wiesz jak było.

Nie jest dziwne, że z taką szczerością udzielił ci informacji, nie dziwi cię po co ta dziewczyna przypomina piosenkę dedykowana przez niego właśnie jej.
Jakie mają plany z tym związane tego nikt nie wie.  To nie ona powinna być "serca jego biciem" to ty tym "biciem” powinnaś być, tobie przyrzekał miłość i wierność.  Gdyby koleżance były nie miłe jego umizgi to by mu o tym nie przypominała, może na coś liczy? Może ich układ wcale się nie skończył dlatego zostałaś przez męża poinformowana,  że taka sytuacja miała miejsce, a może to jest dla ciebie ostrzeżenie.  Po co ci to mówił, przecież wie, że dal ciebie jest to bardzo bolesna informacja, że tracisz poczucie bezpieczeństwa, a jednak nie powstrzymał się .
Zabezpieczaj się finansowo, bo możesz obudzić się z ręką w nocniku, a masz dzieci, którym musisz zapewnić byt. Zastanów się jaki masz udział w tym nowo rozbudowanym domu, bo jak zrozumiałam to rozbudowaliście dom teściów. Jeżeli jest to tylko własność męża zażądaj  współwłasności. Męża kochaj sobie, ale o finanse zadbaj mimo to, bo to twoje zabezpieczenie na przyszłość.

Wiesz już chyba, że mąż potrafi ci patrzeć prosto  w oczy, udawać kochającego, wspierającego męża, a  po za twoimi plecami układać się z innymi kobietami i popierać swoich rodziców, którzy wyraźnie pokazali, że ciebie nie lubią. 
Mój mąż pozwalał swojej rodzinie jeździć po mnie więc jeździli, udawał że tego nie widzi i jeżdżą dalej, brat mojego męża zrobił  rodzicom wielką awanturę gdy ruszyli mu żonę, awanturę z wielkimi wyzwiskami, wrzaskami itp i nigdy już nie mieli odwagi zaatakować jego żony.
Gdyby twój maż stanął w twojej obronie oni też musieli by ustąpić, a on wolał szukać nie tylko  odskoczni, on chciał układać sobie życie od nowa, bez ciebie  powiedział ci że odszedłby od ciebie i dzieci gdyby tylko ona go chciała.
Może to co napisałam  jest niesprawiedliwe dla twego męża, ale lepiej zadbaj o swoje sprawy i bądź dla siebie najważniejsza. Kochaj siebie, a męża obserwuj i nie wierz mu tak bezgranicznie.

40

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Jeśli partner zna na wylot drugą stronę, jak w powyższej sytuacji, nietrudno było mu przedstawić swoją osobą, jako kogos, kto zrozumiał swój "błąd" (cudzysłów zamierzony) i stroić sie w piórka pokrzywdzonego właściwie.
Bo kryzys był. Źródła nieważne.
I ta zmiana namiętnych uczuć na "koleżeństwo", na pstryknięcie palcem...
Skoro mąż zmienił prace jak twierdzi, by uwolnić się od tej kobiety,czemu wciąż jest ona jego koleżanką, z którą koresponduje?
Datego, że kłamie. Bo się wydało. I dlatego sugeruje Ci, że to Ty miałaś szczęście, że tamta go nie chciała.
Bo zna Cię na wylot. A Ty go - wcale.

facet po przejściach

41

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nusia,przyczyną tego co się stało była wasza trudna sytuacja życiowa w tamtym czasie.Mąż zareagował swoim "nieromansem",Ty wyprowadzając się do swoich rodziców.Sprawy wróciły do normy,ale Ty ciągle "rozkminiasz" męża.Do czego chcesz dojść,mąż Ci powiedział swoją wersję.Nie wierzysz Mu? O to chodzi? Chcesz potwierdzić to u Tamtej,żeby uspokoić serce? Ona może kłamać,Twój mąż też może kłamać.Musisz się zdecydować,czy ufasz Mu czy nie.Inaczej do końca życia będziesz się zastanawiać.

"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć" - Ernest Hemingway

42

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
azbestowa2 napisał/a:

Nie jest dziwne, że z taką szczerością udzielił ci informacji, nie dziwi cię po co ta dziewczyna przypomina piosenkę dedykowana przez niego właśnie jej.
Jakie mają plany z tym związane tego nikt nie wie.  To nie ona powinna być "serca jego biciem" to ty tym "biciem” powinnaś być, tobie przyrzekał miłość i wierność.  Gdyby koleżance były nie miłe jego umizgi to by mu o tym nie przypominała, może na coś liczy? Może ich układ wcale się nie skończył dlatego zostałaś przez męża poinformowana,  że taka sytuacja miała miejsce, a może to jest dla ciebie ostrzeżenie.  Po co ci to mówił, przecież wie, że dal ciebie jest to bardzo bolesna informacja, że tracisz poczucie bezpieczeństwa, a jednak nie powstrzymał się .


Piszesz o teraźniejszej sytuacji. Nie posuwałabym się tak daleko w podejrzeniach co do jego aktualnych deklaracji względem żony, i jakiś nadal niejasnych układów z "byłą miłością".
Zgadzam się z tym, że adorowana pani, pomimo posiadania w tamtym czasie narzeczonego (podobno), miała niewątpliwą satysfakcję widząc zaangażowanie absztyfikanta i przyjmowała dowody jego miłości z radością, skoro po latach wspomina je ze wzruszeniem.
Przyznał się, bo się wydało, nie mógł się już wykręcić, a czy powiedział całą prawdę, to wie tylko on i tamta. Może miał wyrzuty sumienia? Faktycznie szczegóły, jak to chciał odejść, mógł sobie podarować.
Niusia nie pisze, jak on teraz się zachowuje, ale odnoszę wrażenie, że tym wyznaniem "oczyścił" swoje sumienie, nie bardzo dbając o komfort psychiczny żony, być może uważa (jak wielu zdrajców), że skoro się przyznał, przeprosił, a co najważniejsze, łaskawie pozostał z rodziną, to sprawa jest zakończona.
Wszelkie żale, wypominanie, pretensje, będą niemile widziane.
Z całą resztą się zgadzam. Tak jak wcześniej pisałam, mąż okazał się oszustem i to całkiem zdolnym, żona już wie do czego jest zdolny.
Niusia jak najbardziej powinna zadbać o finanse, zabezpieczyć dzieci i siebie i nie odpuszczać rozmowy. Ma prawo okazywać cierpienie i zawód, jaki mąż jej sprawił.
Zgadzam się też, że powinna być czujna, choć bezustanna kontrola, też nie jest rozwiązaniem, niestety zaufanie do męża, to już raczej przeszłość.

43

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Excop napisał/a:

Jeśli partner zna na wylot drugą stronę, jak w powyższej sytuacji, nietrudno było mu przedstawić swoją osobą, jako kogos, kto zrozumiał swój "błąd" (cudzysłów zamierzony) i stroić sie w piórka pokrzywdzonego właściwie.
Bo kryzys był. Źródła nieważne.
I ta zmiana namiętnych uczuć na "koleżeństwo", na pstryknięcie palcem...
Skoro mąż zmienił prace jak twierdzi, by uwolnić się od tej kobiety,czemu wciąż jest ona jego koleżanką, z którą koresponduje?
Datego, że kłamie. Bo się wydało. I dlatego sugeruje Ci, że to Ty miałaś szczęście, że tamta go nie chciała.
Bo zna Cię na wylot. A Ty go - wcale.

W żadnym wypadku nie bronię tego gościa, ale trochę nadinterpretujesz.
On nie zmienił swoich uczuć do "koleżanki"na pstryknięcie palcem. W/g niego wydarzenia miały miejsce 3 lata temu i od dawna nic ich nie łączy.
Niusia nic nie pisze na temat przyczyn zmiany pracy przez męża. Może powinna go o to spytać.
Mąż uciął kontakty z tamtą w obecności żony, więc nie ma już  z nią kontaktu, przynajmniej tak deklaruje.
Nie sugeruje też, że to Niusia miała szczęście, bo tamta go nie chciała, tylko twierdzi, że sam zrozumiał, że popełniłby błąd.
Oczywiście te wszystkie wyznania, to relacja zdrajcy i oszusta, więc być może nie jest do końca szczery, a może jest?  Wiadomo zaufania już nie będzie.

44

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:

W żadnym wypadku nie bronię tego gościa, ale trochę nadinterpretujesz.
On nie zmienił swoich uczuć do "koleżanki"na pstryknięcie palcem. W/g niego wydarzenia miały miejsce 3 lata temu i od dawna nic ich nie łączy.
Niusia nic nie pisze na temat przyczyn zmiany pracy przez męża. Może powinna go o to spytać.
Mąż uciął kontakty z tamtą w obecności żony, więc nie ma już  z nią kontaktu, przynajmniej tak deklaruje.
Nie sugeruje też, że to Niusia miała szczęście, bo tamta go nie chciała, tylko twierdzi, że sam zrozumiał, że popełniłby błąd.
Oczywiście te wszystkie wyznania, to relacja zdrajcy i oszusta, więc być może nie jest do końca szczery, a może jest?  Wiadomo zaufania już nie będzie.

Całkiem prawdopodobnie, że nadinterpretowałem, Josz. Zdania jednak nie zmienię, co do głównych powodów powrotu na łono "skruszonego" małżonka, a i wcześniejszego pofolgowania sobie, bo mamusia z żoną nie lubią się za bardzo.

facet po przejściach

45

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:
azbestowa2 napisał/a:

Nie jest dziwne, że z taką szczerością udzielił ci informacji, nie dziwi cię po co ta dziewczyna przypomina piosenkę dedykowana przez niego właśnie jej.
Jakie mają plany z tym związane tego nikt nie wie.  To nie ona powinna być "serca jego biciem" to ty tym "biciem” powinnaś być, tobie przyrzekał miłość i wierność.  Gdyby koleżance były nie miłe jego umizgi to by mu o tym nie przypominała, może na coś liczy? Może ich układ wcale się nie skończył dlatego zostałaś przez męża poinformowana,  że taka sytuacja miała miejsce, a może to jest dla ciebie ostrzeżenie.  Po co ci to mówił, przecież wie, że dal ciebie jest to bardzo bolesna informacja, że tracisz poczucie bezpieczeństwa, a jednak nie powstrzymał się .


Piszesz o teraźniejszej sytuacji. Nie posuwałabym się tak daleko w podejrzeniach co do jego aktualnych deklaracji względem żony, i jakiś nadal niejasnych układów z "byłą miłością".
Zgadzam się z tym, że adorowana pani, pomimo posiadania w tamtym czasie narzeczonego (podobno), miała niewątpliwą satysfakcję widząc zaangażowanie absztyfikanta i przyjmowała dowody jego miłości z radością, skoro po latach wspomina je ze wzruszeniem.
Przyznał się, bo się wydało, nie mógł się już wykręcić, a czy powiedział całą prawdę, to wie tylko on i tamta. Może miał wyrzuty sumienia? Faktycznie szczegóły, jak to chciał odejść, mógł sobie podarować.
Niusia nie pisze, jak on teraz się zachowuje, ale odnoszę wrażenie, że tym wyznaniem "oczyścił" swoje sumienie, nie bardzo dbając o komfort psychiczny żony, być może uważa (jak wielu zdrajców), że skoro się przyznał, przeprosił, a co najważniejsze, łaskawie pozostał z rodziną, to sprawa jest zakończona.
Wszelkie żale, wypominanie, pretensje, będą niemile widziane.
Z całą resztą się zgadzam. Tak jak wcześniej pisałam, mąż okazał się oszustem i to całkiem zdolnym, żona już wie do czego jest zdolny.
Niusia jak najbardziej powinna zadbać o finanse, zabezpieczyć dzieci i siebie i nie odpuszczać rozmowy. Ma prawo okazywać cierpienie i zawód, jaki mąż jej sprawił.
Zgadzam się też, że powinna być czujna, choć bezustanna kontrola, też nie jest rozwiązaniem, niestety zaufanie do męża, to już raczej przeszłość.

Być może niesprawiedliwie oceniłam męża autorki jednak uważam, że dla swojego dobra powinna zrobić wszystko co tylko możliwe aby zabezpieczyć się na przyszłość, która wcale nie musi być tragiczna. Być może mąż Niusi żałuje nielojalności  względem żony i chciał pozbyć się wyrzutów sumienia udzielając jej tak przykrych informacji, na  zasadzie wyznałem swój grzech i teraz  czekam na rozgrzeszenie i odpuszczenie.
Ja jednak nie wyobrażam sobie jak można, osobie którą się kocha zadać taki ból. Nigdy nie powiedziałaby swojemu mężowi (gdyby taka sytuacja miała miejsce), że kiedyś zamierzałam go opuścić bo ktoś inny był wtedy dla mnie ważny, zachowałabym to w swojej pamięci i sama niosła ten ciężar.

Nie namawiam autorki do porzucenia męża, jestem jak najbardziej za dawaniem szansy i ratowaniem rodziny jednak namawiam autorkę o zadbanie przede wszystkim o swoje dobro i dobro dzieci tak aby miała zapewniony komfort bezpieczeństwa, bo gdyby jednak doszło (czego naprawdę nie życzę nikomu) do najgorszego  to nie zostanie z pustą ręką, tak jak zastała moja znajoma, nie zadbała o stronę finansową,  ufała mężowi wychowywała czwórkę dzieci (on ją namawiał żeby została w domu i zajęła się domem i dziećmi) i nigdy nie pracowała, jej maż prowadził dobrze prosperującą firmę i to on utrzymywał rodzinę, a teraz gdy dzieci dorosły pozbył się starej żony  bez mrugnięcia okiem, rzucił jej na pożegnanie jakieś ochłapy, które bardzo szybko przejadła.

46

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Piszę tutaj o swoim problemie po części żeby wyrzucić to z siebie (niestety nie mam z kim o tym porozmawiać) a po części,żeby przejrzeć na oczy.Oczywiście,że nie ze wszystkimi opiniami muszę się zgadzać ale dużo racji jest w tym co piszecie.Wasze słowa skłaniają mnie do refleksji pewnie także dlatego,że sama podobnie myślałam ale nie dopuszczałam tych myśli do siebie.Może właśnie potrzebuję takiego kopa żeby wreszcie coś zmienić.
Jeśli chodzi o tą sytuację z mężem to dowiedziałam się miesiąc temu.Przez pierwsze dwa tygodnie praktycznie nie wychodziłam z łóżka i płakałam bo zawalił mi się cały świat.Nie wiem co bardziej bolało: to,że mąż pokochał inną kobietę czy to,że najbliższa mi osoba,jedyna której do końca ufałam,potrafiła z premedytacją kłamać mnie prosto w oczy.Przez ten czas mąż zajął się domem,dziećmi,starał się poświęcić mi dużo czasu,rozmawiał,tłumaczył,przepraszał...W końcu stwierdziłam,że przecież tak dalej nie da się żyć i wstąpiła we mnie jakaś chęć walki ale nie o niego czy o nas tylko o siebie.Zrozumiałam,że jeśli ja nie zadbam o siebie,nie będę myślała o sobie czy wreszcie nie pokocham siebie to z naszego związku i tak nic nie będzie.Dotarło do mnie,że dotychczas cały czas błędnie myślałam,że im więcej dam z siebie,im więcej poświęcę dla innej osoby tym bardziej ona mnie pokocha.Chyba przez to,że starałam się za nas dwoje mąż nie czuł potrzeby by dawać coś od siebie.Może dlatego ulokował swoje uczucia w osobie o którą wiedział,że musi się postarać by się nim zainteresowała.Pewnie przyczyn było o wiele więcej ale takie rozmyślanie pomaga mi zrozumieć czemu tak się stało.Nie szukam winnych ale chyba nie zaznam spokoju póki nie dojdę  dlaczego...
Jeśli chodzi o kwestie finansowe to dom jest nasz wspólny (i kredyt na rozbudowę też).Po urodzeniu drugiego dziecka zdecydowaliśmy,że zostanę w domu a mąż będzie pracował.Na tą decyzję miało wpływ to,że chciałam,żeby nasze dzieci nie miały mamy jedynie od święta bo sama miałam takie dzieciństwo i wiem jak bardzo mi jej brakowało.Zresztą do dzisiaj nie jesteśmy sobie zbyt bliskie.Konto mamy wspólne.Mam pełny dostęp do pieniędzy i paradoksalnie mąż czasem miewa pretensje do mnie,że za mało rzeczy sobie kupuję.Nigdy mnie w tym względzie nie ograniczał i nie kontrolował.Wiem,że macie rację bo przecież nie wiadomo jak się życie potoczy i wszystko może się zmienić więc chyba muszę przygotować sobie jakieś zaplecze finansowe.

josz piszesz,że mąż tym wyznaniem oczyścił swoje sumienie i masz rację.Wyznał swoje winy i czeka na przebaczenie ale mi jest trudno z tym żyć bo wydaje mi się,że zrzucił cały ten ciężar na mnie.Rozumiem,że chciał być całkiem szczery ale pewnych szczegółów zwyczajnie mógł mi zaoszczędzić.

Czytałam kilka wątków poświęconych sytuacjom podobnym jak moja i niestety wiem,że jestem dopiero na początku drogi do "normalności".
Jak będzie? Tego nie wiem.
Jak jest? Raz lepiej raz gorzej.Przyznaję,że mąż się stara ale ja potrzebuję czasu by to przetrawić.
Czego chcę? Chcę jeszcze kiedyś powiedzieć: tak,jestem szczęśliwa...cokolwiek by to nie oznaczało

47

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Nusia82, nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci, ale dla własnego dobra, zacznij szukać pracy. Podejmujesz ogromne ryzyko rezygnując z pracy i poświęcając się dla rodziny, jednocześnie uzależniając finansowo od męża.
Z czasem nawet dzieci, gdy zaczną dorastać, zaczną traktować Cię jak służącą, osobę bez ambicji, niestety ciężka praca kury domowej często nie jest doceniana, traktowana, jak coś oczywistego co należy się rodzinie.
Uwierz, dzieci przyzwyczają się do tego, że mama pracuje, a Ty będziesz miała swoje życie, kontakt z innymi ludźmi, możliwość rozwoju, a przede wszystkim możliwość własnego dochodu a w przyszłości świadczeń emerytalnych.
Po tym, co zrobił Ci mąż, praca powinna być dla Ciebie priorytetem.
Przeczytaj sobie wątek (przynajmniej początek) "rozwód po 30 latach" Zuzanny 58.
...a tymczasem zapisz się np. na jakieś zajęcia fitness, ewentualnie zainwestuj w dokształcanie, zrób coś dla siebie, przy okazji wyjdziesz z domu i choć na chwilę oderwiesz myśli od ostatnich wydarzeń. Skoro mąż taki hojny, spraw sobie przyjemność jakimiś fajnymi zakupami.

48 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-10-15 11:15:51)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
josz napisał/a:

Nusia82, nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci, ale dla własnego dobra, zacznij szukać pracy. Podejmujesz ogromne ryzyko rezygnując z pracy i poświęcając się dla rodziny, jednocześnie uzależniając finansowo od męża.
Z czasem nawet dzieci, gdy zaczną dorastać, zaczną traktować Cię jak służącą, osobę bez ambicji, niestety ciężka praca kury domowej często nie jest doceniana, traktowana, jak coś oczywistego co należy się rodzinie.
Uwierz, dzieci przyzwyczają się do tego, że mama pracuje, a Ty będziesz miała swoje życie, kontakt z innymi ludźmi, możliwość rozwoju, a przede wszystkim możliwość własnego dochodu a w przyszłości świadczeń emerytalnych.
Po tym, co zrobił Ci mąż, praca powinna być dla Ciebie priorytetem.
Przeczytaj sobie wątek (przynajmniej początek) "rozwód po 30 latach" Zuzanny 58.
...a tymczasem zapisz się np. na jakieś zajęcia fitness, ewentualnie zainwestuj w dokształcanie, zrób coś dla siebie, przy okazji wyjdziesz z domu i choć na chwilę oderwiesz myśli od ostatnich wydarzeń. Skoro mąż taki hojny, spraw sobie przyjemność jakimiś fajnymi zakupami.

I tu, w całości popieram Twoje zdanie, Josz.
Niusia powinna to wszystko zrobić dla siebie. Nie dla teściowej, męża i dzieci. Wyłącznie dla siebie.
Bo masz rację. Jeśli pozwoli zamknąć się w kuchni i pokojach swoich dzieci, nic się nie zmieni, bo żadne z wymienionych członków rodziny nie będzie miało motywacji, by zmieniać to, co im dotąd pasowało w jej roli żony i matki i synowej, a wręcz okaże się z czasem, że Autorka winna była że synuś, tatuś i szanowny małżonek chciał odskoczni.

facet po przejściach

49 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-15 11:38:40)

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Zmierzch jest dokładnie tak jak piszesz.Niestety popełniłam ten błąd,że mąż był dla mnie wszystkim więc tracąc to co było między nami czuję się jakbym straciła wszystko i nic mi już nie zostało.
Wydawało mi się,że już jakoś sobie z tym radzę ale dzisiaj znów się załamałam.Wiem,że po rozstaniu trzeba przejść etapy podobne do żałoby ale czy po zdradzie jest jakiś schemat radzenia sobie z uczuciami?

Niusia
Na świat przychodzimy sami i sami z tego świata odchodzimy. Chociaż na drogę przez życie dobieramy sobie współtowarzyszy to, to wciąż jest nasza droga i nasze życie, którego nikt za nas nie przeżyje. Nie pozwól, aby nigdy więcej ktokolwiek był dla ciebie w twoim życiu ważniejszy niż ty sama. Nie wieszaj się na drugim człowieku.
Zastanów się, czy życie, którym żyjesz jest tym, które tobie odpowiada, czy jednak wzorcem narzuconym przez społeczeństwo. Pomyśl dlaczego zrezygnowałaś z ekspresji siebie na rzecz bycia żoną i matką.
Znalazłaś sobie przytulną strefę bezpieczeństwa, w której się schroniłaś i postanowiłaś przetrwać czas od narodzin do śmierci, ale twój azyl okazało się tylko iluzją. A jak chciałabyś żyć sama? Wiesz...tak prawdziwie i głęboko, żeby na końcu swojej drogi spojrzeć wstecz i powiedzieć, że było świetnie smile

50

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Jeśli chodzi o tą sytuację z mężem to dowiedziałam się miesiąc temu.Przez pierwsze dwa tygodnie praktycznie nie wychodziłam z łóżka i płakałam bo zawalił mi się cały świat.Nie wiem co bardziej bolało: to,że mąż pokochał inną kobietę czy to,że najbliższa mi osoba,jedyna której do końca ufałam,potrafiła z premedytacją kłamać mnie prosto w oczy.Przez ten czas mąż zajął się domem,dziećmi,starał się poświęcić mi dużo czasu,rozmawiał,tłumaczył,przepraszał...W końcu stwierdziłam,że przecież tak dalej nie da się żyć i wstąpiła we mnie jakaś chęć walki ale nie o niego czy o nas tylko o siebie.Zrozumiałam,że jeśli ja nie zadbam o siebie,nie będę myślała o sobie czy wreszcie nie pokocham siebie to z naszego związku i tak nic nie będzie.Dotarło do mnie,że dotychczas cały czas błędnie myślałam,że im więcej dam z siebie,im więcej poświęcę dla innej osoby tym bardziej ona mnie pokocha.Chyba przez to,że starałam się za nas dwoje mąż nie czuł potrzeby by dawać coś od siebie.Może dlatego ulokował swoje uczucia w osobie o którą wiedział,że musi się postarać by się nim zainteresowała.Pewnie przyczyn było o wiele więcej ale takie rozmyślanie pomaga mi zrozumieć czemu tak się stało.Nie szukam winnych ale chyba nie zaznam spokoju póki nie dojdę  dlaczego...

Jak jest? Raz lepiej raz gorzej.Przyznaję,że mąż się stara ale ja potrzebuję czasu by to przetrawić.
Czego chcę? Chcę jeszcze kiedyś powiedzieć: tak,jestem szczęśliwa...cokolwiek by to nie oznaczało

Nusiu możesz nigdy nie dowiedzieć się przyczyny, dla której maż  zakochał się w innej kobiecie, prawdopodobnie on sam nie wie dlaczego tak się stało. Nie zakładaj że musisz do tego dojść, bo to nic ci nie da. Nie poczujesz się przez to lepiej, a tylko będziesz tracić czas i energię.  Mąż żałuje i stara się naprawić wasze relacje i to jest bardzo dobra baza do budowania od nowa waszego związku, jeżeli popracujecie nad tym obydwoje to na pewno uda się i będziesz jeszcze szczęśliwa.
Jednak nie możesz usiąść na laurach i czekać spokojnie aż wszystko wróci na swoje tory już wiesz, że musisz przede wszystkim zadbać o siebie, znaleźć w sobie sporo egoizmu dzięki któremu będziesz mogła zainwestować czas dotychczas poświęcany rodzinie w rozwój swojej osobowości.

Dobre rady dostałaś od   josz  "Po tym, co zrobił Ci mąż, praca powinna być dla Ciebie priorytetem" i "..a tymczasem zapisz się np. na jakieś zajęcia fitness, ewentualnie zainwestuj w dokształcanie, zrób coś dla siebie, przy okazji wyjdziesz z domu i choć na chwilę oderwiesz myśli od ostatnich wydarzeń. Skoro mąż taki hojny, spraw sobie przyjemność jakimiś fajnymi zakupami".

Popieram słowa josz wychodź jak najczęściej do ludzi, inwestuj w siebie ile się da, nich maż widzi twoją zmianę i niech ją zaakceptuje przejmując część twoich obowiązków  (tego wymagaj). Wychodź choćbyś czuła dezaprobatę rodziny (mam na myśli teściów) i choćbyś czuła wyrzuty sumienia (mogą pojawić się, gdy zmienisz trwające do dzisiaj zasady, to piszę na podstawie swoich odczuć), że kradniesz czas, który (według ciebie smile )dotychczas należał  się rodzinie. Powtarzaj sobie, że to co robisz to robisz dla dobra swojej rodziny i idź.  Jest sporo miejsc, w których możesz się udzielać, nawiążesz kontakty i będziesz miała z kim wyjść  na kawę, do kina czy choćby na spacer, a maż niech odrobi lekcje z dziećmi smile w tym czasie.
Pisze tu bo nikomu nie życzę aby znalazł się w sytuacji mojej znajomej, 55 lat bez doświadczenia zawodowego, dorosłe już dzieci  nie sznują jej  i potwierdzają stanowisko ojca (trzeba było iść do pracy), szanują za to ojca (pomimo licznych kochanek i nieślubnych dzieci) bo to on im spełnia zachcianki (wyjazdy zagraniczne, samochody itp. dobry sprzęt ),  matka w tym czasie nie ma na dentystę więc chodzi z zepsutymi zębami.
Jak czujesz potrzebę wygadania się to pisz tu bo tu jesteś anonimowa,  w swoim środowisku zachowasz tajemnicę bo  im mniej osób  będzie znało waszą historię tym szybciej wróci u was harmonia.

51

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Kochani nawet nie wiecie ile dajecie mi sił do walki o siebie.Jutro napiszę więcej bo dzisiaj mam doła (niestety przez przypadek usłyszałam wspomnianą wcześniej piosenkę) ale pomimo tego wiem,że najwyższy czas zmienić coś w moim życiu.Wierzę,że to nie koniec ale jedynie zakręt...

52

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Odradzam kontakt z tamta kobieta .Jestes na pozycji wygranej bo to z Toba maz zostal . Najlepiej gdyby maz mogl zmienic prace i jakos sie odseparowac od tej kobiety.Mozna  poradzic sobie z uczuciami po zdradzie ale trzeba samej wiedziec czy bede mogla z tym zyc czy moge wybaczyc jezeli tak to trzeba patrzec w przyszlosc i robic wszystko aby zapomniec o przeszlosci .Powodzenia

53

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Życie toczy się dalej niezależnie od mojego nastroju.Nadal walczymy z mężem o nasz związek.Celowo nie piszę,że odbudowujemy bo uważam że to niemożliwe.Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi co kiedyś i nie da się wymazać pewnych spraw,Mąż zerwał kontakt z "koleżanką".Codziennie stara się udowodnić mi,że to mnie kocha i to ja jestem tą jedyną.Jest teraz partnerem niemal idealnym ale niestety ja się zmieniłam i już nie wierzę we wszystko co mi mówi.Nie jestem już taka jak kiedyś i mam o to żal do niego.Z drugiej strony zaczęłam więcej myśleć o sobie i o swoich potrzebach.Mąż stara się mnie wspierać bo wie,że sporo błędów popełnił względem mnie i dlatego wszystko tak się potoczyło.Dzieci też zaczynają rozumieć,że mama to nie tylko "wspólna służąca" (słowa mojej Teściowej).
zmierzch pytasz jak chciałabym żyć sama? Zadałam sobie to pytanie chyba po raz pierwszy od lat i jak na razie nie znalazłam odpowiedzi.Chyba zbyt długo żyłam życiem bliskich mi osób i zapomniałam o swoich pragnieniach.Oczywiście na początku małżeństwa miałam swoje marzenia i plany ale z czasem stały się one "naszymi" i nawet nie zauważyłam kiedy do tego doszło.
Co do pracy to planowałam wrócić do niej za około dwa lata kiedy moja mama przejdzie na emeryturę i będzie mogła zająć się wnukami.

54

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy
Nusia82 napisał/a:

Życie toczy się dalej niezależnie od mojego nastroju.Nadal walczymy z mężem o nasz związek.Celowo nie piszę,że odbudowujemy bo uważam że to niemożliwe.Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi co kiedyś i nie da się wymazać pewnych spraw,Mąż zerwał kontakt z "koleżanką".Codziennie stara się udowodnić mi,że to mnie kocha i to ja jestem tą jedyną.Jest teraz partnerem niemal idealnym ale niestety ja się zmieniłam i już nie wierzę we wszystko co mi mówi.Nie jestem już taka jak kiedyś i mam o to żal do niego.Z drugiej strony zaczęłam więcej myśleć o sobie i o swoich potrzebach.Mąż stara się mnie wspierać bo wie,że sporo błędów popełnił względem mnie i dlatego wszystko tak się potoczyło.Dzieci też zaczynają rozumieć,że mama to nie tylko "wspólna służąca" (słowa mojej Teściowej).
zmierzch pytasz jak chciałabym żyć sama? Zadałam sobie to pytanie chyba po raz pierwszy od lat i jak na razie nie znalazłam odpowiedzi.Chyba zbyt długo żyłam życiem bliskich mi osób i zapomniałam o swoich pragnieniach.Oczywiście na początku małżeństwa miałam swoje marzenia i plany ale z czasem stały się one "naszymi" i nawet nie zauważyłam kiedy do tego doszło.
Co do pracy to planowałam wrócić do niej za około dwa lata kiedy moja mama przejdzie na emeryturę i będzie mogła zająć się wnukami.

Nusia nie czekaj z podjęciem pracy tak długo, wykorzystaj swoja aktualną sytuację i potraktuj jako kop do przodu  nie szukaj usprawiedliwienia, że dzieci są za małe. Nawet malutkie dzieci teraz chodża do żłobka, starsze do przedszkola. Nie czekaj na pomoc mamy, pomagać w opiece nad dziećmi powinien ci mąż. To ojciec powinien  uzupełniać się wspólnie z matką  w opiece nad dziećmi, z zaprowadzaniem do przedszkola, szkoły  czy lekarza. Pamiętaj wspólne obowiązki też cementują rodzinę.

Maż w tej sytuacji (ma wyrzuty sumienia) też nie będzie cię blokował, tylko przyjmie na siebie obowiązek, nawet gdyby próbował zatrzymywać cię w domu to nie pozwól sonie na to, wiesz już co mogło się zdarzyć i pomyśl jak byś wtedy żyła bez środków do życia.

Twoja mama swoje dzieci już odchowała jej pomoc powinna ograniczać się do minimum (tylko opieka gdy dziecko nie może pójść do przedszkola) to przecież jest starsza osoba (myślę o sobie gdyby przyszło mi zająć się wnukami na stałe to chyba by mi zdrowie siadło już do końca) swoje przeszła, wychowywała dzieci i pracowała.
Ja nie miałam pomocy przy opiece nad dziećmi, z mężem musiałam się uzupełniać ale pracowałam i pracuję od 35 lat, było ciężko bo dzieci mi chorowały bardzo, ale daliśmy radę i dzisiaj nie żałuję. Pisałam ci o mojej koleżance ona została w domu, zajmowała się 4 dzieci, zapisywała dzieci na różne zajęcia miała czas i prowadzała je to tu to tam. Wtedy chwaliła się wynikami swoich dzieci w sporcie czy  na zajęciach tanecznych. Fakt jej dzieci dużo lepiej rozwijały swoje pasje niż moje, chociaż moje córki jak podrosły i usamodzielniły się tez mogły rozwijały swoje zainteresowania, jednak nie miały takich wyników.

Nasze drogi rozeszły się na kilka lat niedawno  spotkałyśmy się i powiedziała mi że w życiu najbardziej żałuje, że została wtedy w domu, odstała całkowicie od ludzi i zabrakło jej doświadczenia, co raz młodsi wchodzą na rynek pracy dla niej miejsca już zabrakło. Została bez środków do życia, jej jeszcze mąż na każda próbę wyciągnięcia od niego pieniędzy na życie czy lekarstwa odpowiada jej "chyba ci się w głowie popier.... jak myślisz że będę stara babę utrzymywał". Okazało się że jej mąż od 25 lat miał kochankę,  spłodził z nią dwoje dzieci (już prawie dorosłe), kochankę zatrudniał u siebie w firmie (właściwie wszelkie decyzje uzgadniał co do firmy z kochanka), żonie tłumaczył że to dobra przyjaciółka, której trzeba pomóc, koleżanka zapraszała ja nawet do  siebie do domu, nie zorientowała się aż do czasu jak ich dzieci dorosły, a on wybudował dom do którego wprowadził się z kochanką. Moja znajoma została bez środków do życia w wieku  56 lat, zęby jej wypadają bo nie ma za co je leczyć. A dzieci  tatuś zatrudnił w swojej firmie i żyją na wysokim poziomie wszyscy tylko nie ich matka. Od dzieci również usłyszała nie raz, trzeba było iść do pracy tak jak pozostałe matki i nie przyjmują do wiadomości ze ona dla nich poświęciła swój czas i siłę, śmieją się jej prosto w twarz (wpływ tatusia). Pomagałam jej  uzyskać poradę prawną niestety z tych darmowych. Męża stać na dobrego adwokata to nie jest prosta sprawa uzyskać pieniądze (alimenty) jak samemu nie ma się na porządna poradę prawną. Ta kobieta jest teraz kłębkiem nerwów, boi się o starość. On przejdzie na emeryturę to dostanie grosze ona co najwyżej może liczyć na 300 -  500 zł alimentów od niego, Pieniądze ukryte na kontach zagranicznych ona nawet nie wie  gdzie.
Swoim córkom zawsze wałkowałam, masz pracować jedna z drugą, opieką nad dzieckiem również obarczyć ojca,  on ma wiedzieć jak zająć się dzieckiem i on  też musi urlop rezerwować na niespodziewane choroby dziecka.Ma pamiętać że ma rodzinę. Człowiek niestety nie przewidzi co może mu  los przynieść więc zabezpieczać się trzeba na wszystkie strony jak się da.

W swoim życiu miałam konflikt z mężem (w dużej mierze negatywny wpływ teściów na męża), konflikt ustał jak dorosły dzieci i usamodzielniły się,  zdusił go sam mąż jak zobaczył, ze jestem gotowa wynająć mieszkanie i wyprowadzić się, powiedziałam  mu, że  już  jestem w stanie utrzymać się sama  i nie potrzebuje znosić docinków czy innych przykrości z jego strony. Mąż zmienił swój stosunek do mnie i teraz choć jestem już starsza kobietą nagle zrobiłam się ponętną laską (choć mam spora nadwagę) dla niego. Nadskakuje mi  prawie adoruje i nagle pomocny we wszystkim (teraz robimy wszystko razem, nawet pierogi smile). On zdał sobie sprawę, że jestem samowystarczalną osobą i co za tym idzie ja odzyskałam pewność siebie, mam zabezpieczenie w postaci wypłaty więc pod mostem nie znajdę się i z głodu nie umrę no  i chyba uznał że trzeba mnie szanować.
Dlatego namawiam wszystkie kobiety niech się  nie pozwolą zamknąć  się w domu, niech wychodzą do ludzi i w siebie inwestują  tylko na to  potrzebne są pieniądze więc  jak najbardziej namawiam do pracy. Dzieciom przedszkole czy żłobek nie zaszkodzi tylko pomoże w szybszym rozwoju.
Pozdrawiam smile

55

Odp: Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Azbestowa dziękuję Ci kochana za wypowiedź która dała mi kopa do pomyślenia o sobie.Całe moje życie zawsze ktoś był ważniejszy :rodzice,mąż dzieci a ja na szarym końcu.Zaczynam rozumieć,że bez szczęśliwej JA nie będzie nigdy szczęśliwych NAS.Jak na razie to chyba jedyny pozytyw w tej całej sytuacji...
Co do męża to codziennie powtarza,że mnie kocha ale mimo wszystko mam wątpliwości bo przecież tej innej też to mówił.Wydaje mi się,że zdradzający tak na prawdę kocha tylko siebie.Gdyby mnie kochał to nawet gdy spodobała mu się inna to nie pozwoliłby rozwinąć się tej sytuacji.Z drugiej strony gdyby szczerze kochał tamtą to zostawiłby dla niej wszystko i to niezależnie od tego czy odwzajemniła jego uczucia.Wychodzi na to,że zdradzający to po pierwsze wielcy egoiści.

Posty [ 1 do 55 z 143 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zakochał się w koleżance z pracy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018