Nieudana adopcja. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 146 ]

Temat: Nieudana adopcja.

Rok temu adoptowałam 3 letniego chłopca. Ośrodek adopcyjny przedstawił nam go jako zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko. Jak się później, już po adopcji okazało, u chłopca zdiagnozowano p-FAS (częściowy płodowy zespół alkoholowy). Pomimo to bardzo chcieliśmy pokochać dziecko. Niestety, mimo ogromnych chęci i starań miłość do dziecka nie przyszła. Wraz z mężem czujemy się winni, że nie potrafimy go pokochać, dać mu uczucie, na które niewątpliwie zasługuje. Szukaliśmy pomocy u psychoterapeutów i psychologów z ośrodka adopcyjnego.  Wszyscy nas zapewniali że to normalne, że to tylko kwestia czasu. Teraz, po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.  Dlatego zwróciliśmy się do Sądu o rozwiązanie tej adopcji. Jednak nie chcemy, aby nasze dziecko wróciło z powrotem do domu dziecka. Jeśli ktoś z Państwa planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego i chciałby zaopiekować się naszym synem to prosimy o kontakt.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-04-29 15:44:54)

Odp: Nieudana adopcja.

straszne , wadliwy system bo ludzie którzy przeszli testy szkolenia oddają dziecko jak rzecz juz drugi raz w jego życiu ,gdy wiele ludzi którzy byliby dobrymi rodzicami nie mają szans na to, szczególnie sprostać wymaganiom finansowym , są samotni ludzie którzy na pewno byliby lepsi
żal mi tego chłopaka a do was brak słów
ot zachcianka taka
ale pewnie lepiej ze jeśli go nie chcecie to może lepiej rozwiązać adopcję jest taka możliwość

jedno pytanie, czy jak go oddacie  to będziecie starać się o następne ZDROWE dziecko
oby wam nie  pozwolili

uprzedzam pytania nie starałam się o adopcję nigdy ale żal mi tego dziecka bardzo
taka decyzje trzeba przemyśleć a nie po roku się państwu znudziło

3

Odp: Nieudana adopcja.
mariola856 napisał/a:

jedno pytanie, czy jak go oddacie  to będziecie starać się o następne ZDROWE dziecko
oby wam nie  pozwolili

W pełni się z tym zgadzam. Serio nie jest mi Was żal, bo to wygląda tak jakbyście nie mogli go pokochać bo jest chory.

4

Odp: Nieudana adopcja.
fargesia2015 napisał/a:

Rok temu adoptowałam 3 letniego chłopca. Ośrodek adopcyjny przedstawił nam go jako zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko. Jak się później, już po adopcji okazało, u chłopca zdiagnozowano p-FAS (częściowy płodowy zespół alkoholowy). Pomimo to bardzo chcieliśmy pokochać dziecko. Niestety, mimo ogromnych chęci i starań miłość do dziecka nie przyszła. Wraz z mężem czujemy się winni, że nie potrafimy go pokochać, dać mu uczucie, na które niewątpliwie zasługuje. Szukaliśmy pomocy u psychoterapeutów i psychologów z ośrodka adopcyjnego.  Wszyscy nas zapewniali że to normalne, że to tylko kwestia czasu. Teraz, po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.  Dlatego zwróciliśmy się do Sądu o rozwiązanie tej adopcji. Jednak nie chcemy, aby nasze dziecko wróciło z powrotem do domu dziecka. Jeśli ktoś z Państwa planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego i chciałby zaopiekować się naszym synem to prosimy o kontakt.

Dziecko to nie jest rzecz, Zostaliście przeszkoleni i chyba zdawaliście sobie sprawę z obowiązków, jakie wypływają z adopcji?! Oprócz radości, miłości dochodzą obowiązki. Znam jedną matkę, która wychowuje adoptowane dziecko z ADHD. Mąż ją zostawił, ale ona przy dziecku cały czas jest, leczy go, kocha. Jest jej ciężko, ale dokonała wyboru.

Macie możliwość oddania dziecka, nasze prawo nie wyciąga z tego konsekwencji. Natomiast nie wiem, jak będziecie mogli z tym żyć, ze świadomością, że potraktowaliście tego chłopca jak zabawkę. Ludzie wychowują dzieci z poważniejszymi chorobami, a wam się odechciało wychowywać i kochać, bo chore.

Z doświadczenia wiem, że dzieci chore na FAS, downa itp. z chęcią są adoptowane prze rodziny z zagranicy. "Znam" rodziny z Holandii, Francji, które przysposobiły dzieci z chorobami alkoholowymi. Jeżeli macie możliwości, znacie języki, poszukajcie na zagranicznych forach.

Nie mam prawa oceniać, bo nie wiem, co ja bym postanowiła, będąc na waszym miejscu. Życzę więc tylko, żeby ten chłopiec odnalazł prawdziwy dom, ze szczerze kochającymi go rodzicami.

5

Odp: Nieudana adopcja.

Przepraszam, ale jak by to był Wasz Syn, którego urodziłaś i byłby chory,to też byście Go oddali?

Wiem, że ośrodek powinien Was poinformować o chorobie, ale tego niestety nie zrobił i przez błąd jakiegoś człowieka mała istota ma cierpieć ( już zapewne dość się wycierpiał w swym krótkim życiu). Przecież to jest nieludzkie.

Pomyślcie o Chłopczyku, jak On będzie się czuł, wiedząc, że kolejny raz jest odrzucony! Przecież to będzie rzutowało na całym Jego życiu!

Przecież to jest CZŁOWIEK nie zabawka, która można wyrzucić lub oddać, bo już się znudziła bądź zepsuła!!!

Wiecie co, oddajcie Go, bo nie zasługujecie na miano "rodziców"!

Mam nadzieję, że już nigdy Wam nie pozwolą adoptować żadnego dziecka!
Nawet nie bierzcie żadnych zwierząt, bo pewnie też coś Wam nie będzie pasowało!

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

6

Odp: Nieudana adopcja.

"Naszym synem"? jakim prawem nazywasz go swoim synem...? Zagotowałam się.... Czego się spodziewałaś? że w Domach Dziecka są same piękne mądre i zdrowe dzieci? to dzieci z rodzin patologicznych w dużej większości...Matka kocha swoje dziecko pomimo wszystko,to samo się tyczy ojca, tylko tacy rodzice mogą nazywać dziecko synem/corką.

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

7

Odp: Nieudana adopcja.
fargesia2015 napisał/a:

Rok temu adoptowałam 3 letniego chłopca. Ośrodek adopcyjny przedstawił nam go jako zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko. Jak się później, już po adopcji okazało, u chłopca zdiagnozowano p-FAS (częściowy płodowy zespół alkoholowy). Pomimo to bardzo chcieliśmy pokochać dziecko. Niestety, mimo ogromnych chęci i starań miłość do dziecka nie przyszła. Wraz z mężem czujemy się winni, że nie potrafimy go pokochać, dać mu uczucie, na które niewątpliwie zasługuje. Szukaliśmy pomocy u psychoterapeutów i psychologów z ośrodka adopcyjnego.  Wszyscy nas zapewniali że to normalne, że to tylko kwestia czasu. Teraz, po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.  Dlatego zwróciliśmy się do Sądu o rozwiązanie tej adopcji. Jednak nie chcemy, aby nasze dziecko wróciło z powrotem do domu dziecka. Jeśli ktoś z Państwa planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego i chciałby zaopiekować się naszym synem to prosimy o kontakt.

to żart ...

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

8

Odp: Nieudana adopcja.
in_ka napisał/a:
fargesia2015 napisał/a:

Rok temu adoptowałam 3 letniego chłopca. Ośrodek adopcyjny przedstawił nam go jako zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko. Jak się później, już po adopcji okazało, u chłopca zdiagnozowano p-FAS (częściowy płodowy zespół alkoholowy). Pomimo to bardzo chcieliśmy pokochać dziecko. Niestety, mimo ogromnych chęci i starań miłość do dziecka nie przyszła. Wraz z mężem czujemy się winni, że nie potrafimy go pokochać, dać mu uczucie, na które niewątpliwie zasługuje. Szukaliśmy pomocy u psychoterapeutów i psychologów z ośrodka adopcyjnego.  Wszyscy nas zapewniali że to normalne, że to tylko kwestia czasu. Teraz, po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.  Dlatego zwróciliśmy się do Sądu o rozwiązanie tej adopcji. Jednak nie chcemy, aby nasze dziecko wróciło z powrotem do domu dziecka. Jeśli ktoś z Państwa planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego i chciałby zaopiekować się naszym synem to prosimy o kontakt.

to żart ...

fajnie by było,jakby to był głupi żart... .

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

9

Odp: Nieudana adopcja.

Obawiam się że nie, słyszałam już o takich przypadkach jak i przecież są takie kiedy biologiczni rodzice odrzucają dziecko właśnie dlatego że jest chore. To przykre. Pomijam już to że zdrowe dziecko może też się rozchorować łącznie ze staniem się warzywem np na skutek wypadku? I co wtedy? Wynocha?

Straszne, przykre, nieludzkie...

Kolejny raz przytaczam dziewczynę z zespołem Downa która ukończyła normalne studia, w Polsce...

10

Odp: Nieudana adopcja.

oho, wszyscy wielkoduszni się odezwali.

Autorko, to musi być dla Was ogromnie ciężki czas i ja to potrafię sobie wyobrazić. To, że szukaliście pomocy u specjalistów i próbujecie szukać nowego domu świadczy właśnie o waszej odpowiedzialności. Sama dorastałam w przekonaniu, że byłam przez matkę niekochana i nie życzę tego nikomu. Ale tak czasem jest, nie da się pokochać i tyle, nie wina dziecka, nie wina rodziców zastępczych.
Życzę Wam wytrwałości i szczęścia.

11 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-04-30 09:12:01)

Odp: Nieudana adopcja.

Są ludzie niekochający własnych biologicznych dzieci.I też są nieludzcy bo nie udają całe życie?
Ja wciąż mam dylemat: chciałabym adoptować dziecko ale obawiam się co może się stać kiedy adoptowany dzieciak będzie krzywdził moje biologiczne dziecko.Jak wtedy będę reagować? Czym pomyślę choć przez chwilę,że ja tego dziecka nie jestem w stanie pokochać? Jeśli tak pomyślę,jeśli wszystkie metody pracy z dzieckiem zawiodą to nie będę dobrą matką.
I nie wiem co wtedy zrobię...
Nie zawsze jest pięknie jak z filmu i rodzice zakochują się w biednym,porzuconym maluszku.To nie jest taki odosobniony przypadek,ja znam kilka takich.W kwestii jednej nastolatki rodzina rozwiązała umowę adopcyjną.
Ale o tym niewiele się mówi bo ostracyzm społeczeństwa jest wciąż bardzo żywy-jak widać...
Autorko,
jedyne co mnie zaskakuje to,że szukasz rodziny adopcyjnej tu-na forum.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

12

Odp: Nieudana adopcja.

No ta kobieta pewnie już się nie odezwie..

Wspolczuję i jej, i temu chłopcu, bardzo przykre sa takie historie sad

13 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-30 09:10:15)

Odp: Nieudana adopcja.

Ślimaczyca, Gojka 102 jasne, że macie racje, ale pamiętajmy, że to chodzi o Dziecko, które już dużo przeszło... i kolejny raz ma przeżywać, że nikt Go nie chce. Nie dość, że całe życie będzie zmagał się z chorobą to na dodatek będzie cały czas się obawiał, że znowu ktoś Go odepnie.

Gojka 102 podoba mi się to, że zastanawiasz się co by było gdyby, bo w takich przypadkach trzeba przemyśleć i dobrze przeanalizować każdy ewentualny scenariusz.... .

Jestem za tym, żeby oddali to Dziecko... .

A ja uważam, że dobrze, że Autorka napisała tutaj, ponieważ może ktoś to przeczyta, kto zastanawia się nad adopcją.
Ten wątek pokazuję, że są też "ciemne' strony adopcji i warto je dogłębnie przeanalizować.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

14

Odp: Nieudana adopcja.

Krejzolko-trzyletnie dziecko za dwa miesiące nie będzie wiele pamiętało.Za rok będzie przekonane,że od zawsze było w tej rodzinie,w której akurat przebywa.
Trzylatek nie pamięta nawet tego,co-jak piszesz- już "przeszedł".
Wiem to z doświadczenia.Moja córka-obecnie lat 10 niewiele pamięta z czasów gdy miała 4 lata.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

15

Odp: Nieudana adopcja.

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Dobrze robią! Jeżeli nie czują się na siłach, to lepiej rozwiązać adopcję teraz, a nie za kilka lat, kiedy walną w ścianę.

Oni są potworami? To system adopcyjny jest potworny, bo dopuszcza do takich sytuacji, kiedy się zataja prawdziwy stan zdrowia dziecka byleby tylko wypchnąć i pozbyć się kłopotu.

Owszem, można urodzić chore dziecko, ale to nie wynika wtedy z OSZUSTWA! Na dziecko chore przy adopcji należy decydować się świadomie,bo jedni lepiej się sprawdzą jako rodzice na przykład dziecka urodzonego bez nogi, a inni dziecka z syndromem downa czy jak w tym wypadku z FAS.

16

Odp: Nieudana adopcja.

Tak dobrze ze oddają dziecko jeśli nie czują się na silach, a fakt ze ośrodek ich oszukał zatajając taka ważna informacje. Błędem jest szukanie rodziców tutaj na forum, bo to tak nie działa ze oni mogą oddać dziecko konkretnej rodzinie. Problem mają nie raz dziadkowie żeby zaopiekować się dzieckiem a zostaje dziecko powierzone obcej zastępczej rodzinie ,,dla dobra dziecka,, . System jest wadliwy..

17

Odp: Nieudana adopcja.
Iceni napisał/a:

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Dobrze robią! Jeżeli nie czują się na siłach, to lepiej rozwiązać adopcję teraz, a nie za kilka lat, kiedy walną w ścianę.

Oni są potworami? To system adopcyjny jest potworny, bo dopuszcza do takich sytuacji, kiedy się zataja prawdziwy stan zdrowia dziecka byleby tylko wypchnąć i pozbyć się kłopotu.

Owszem, można urodzić chore dziecko, ale to nie wynika wtedy z OSZUSTWA! Na dziecko chore przy adopcji należy decydować się świadomie,bo jedni lepiej się sprawdzą jako rodzice na przykład dziecka urodzonego bez nogi, a inni dziecka z syndromem downa czy jak w tym wypadku z FAS.

Dziecko adoptują ci którzy czują się na siłach i przemyśleli decyzje, tak jak mówi Gojka trzeba zastanowić się nad wszystkimi możliwymi scenariuszami. A nie, ze wezmę sobie dziecko z domu dziecka i będzie bezproblemowo, pokochamy się nawzajem i wszystko będzie cacy. A tak nie jest, zresztą po to sa szkolenia żeby przygotować rodziców na takie sytuacje. Mi jest szkoda tego dziecka, a nie rodziców bo oni sa dorośli i to była ich przemyślana decyzja o adopcji dziecka ze wszystkimi konsekwencjami.

18

Odp: Nieudana adopcja.
gojka102 napisał/a:

Krejzolko-trzyletnie dziecko za dwa miesiące nie będzie wiele pamiętało.Za rok będzie przekonane,że od zawsze było w tej rodzinie,w której akurat przebywa.
Trzylatek nie pamięta nawet tego,co-jak piszesz- już "przeszedł".
Wiem to z doświadczenia.Moja córka-obecnie lat 10 niewiele pamięta z czasów gdy miała 4 lata.

Tylko podejrzewam, że Twoje Dziecko jest kochane i nie ma takich przeżyć.

Możliwe, że faktycznie nic nie będzie pamiętać. I to by było super.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

19

Odp: Nieudana adopcja.
Iceni napisał/a:

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Dobrze robią! Jeżeli nie czują się na siłach, to lepiej rozwiązać adopcję teraz, a nie za kilka lat, kiedy walną w ścianę.

Oni są potworami? To system adopcyjny jest potworny, bo dopuszcza do takich sytuacji, kiedy się zataja prawdziwy stan zdrowia dziecka byleby tylko wypchnąć i pozbyć się kłopotu.

Owszem, można urodzić chore dziecko, ale to nie wynika wtedy z OSZUSTWA! Na dziecko chore przy adopcji należy decydować się świadomie,bo jedni lepiej się sprawdzą jako rodzice na przykład dziecka urodzonego bez nogi, a inni dziecka z syndromem downa czy jak w tym wypadku z FAS.

Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie..
Widzisz niektórzy nie adoptują, ponieważ boją się, że mogą tak samo potraktować dziecko... i to jest właśnie odpowiedzialność... .

Adopcja ma być świadomą decyzją, ze wszystkimi konsekwencjami.
Trzeba liczyć się z tym, że nie będzie" kolorowo" cały czas.
Życie to nie film familijny, gdzie jest "kolorowo"przedstawiony obraz adopcji.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

20

Odp: Nieudana adopcja.

Nie zgodzę się gojka że takie dziecko nie będzie wiele pamiętało...Zauważ że to dziecko ma już znamię w papierach pt "FAS" więc nie wiadomo czy znajdzie się ktoś kto je pokocha i czy znajdzie dom, poza tym to już jest dziecko 4 letnie więc teoretycznie wg statystyk(które uwzględniają dzieci "zdrowe") ma jeszcze rok na znalezienie domu...5 latki już baaaardzo rzadko są adoptowane...Pracowałam w DD i DMD i uwierz mi że to tak nie działa...Twoje dziecko od początku było stabilne miało mamę i tatę i kochający dom, nie pamięta pozdzieranych kolan czy kłótni z kolegą bo to nie jest tak traumatyczne jak to że ktoś do kogo mówisz "mamo i "tato" oddają Cie pod opiekę placówki albo przy dobrych wiatrach innej rodzinie- zastępczej w której dziecko może przebywać max rok, chyba ze to rodzina zastępcza długoterminowa...wątpię żeby miał tyle szczęścia żeby do takiej trafić tak z marszu...obstawiam że albo na następny rok trafi do ludzi z którymi znów się zwiąże i po roku burta do placówki albo trafi do DD bezpośrednio i tam wszyscy będą mieli nadzieję że ktoś go pokocha... Pamięć to nie wszystko, poprzez różne zdarzenia w życiu kształtuje się też charakter... 4 latek to rozumna istota- konkretnych zdarzeń może nie będzie pamiętało...ale uwierz mi że odrzucenie zapamięta do końca życia...

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

21

Odp: Nieudana adopcja.

Będzie pamiętać , na pewno

22 Ostatnio edytowany przez twisted87 (2015-04-30 10:48:52)

Odp: Nieudana adopcja.

Istnieje coś takiego, jak pamięć emocjonalna dziecka. Dziecko może nie będzie pamiętać sytuacji, ale będzie pamiętało negatywne emocje.

23 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-04-30 10:49:31)

Odp: Nieudana adopcja.

Tez mysle, ze może pamietac, ale czy to znacząco zmienia sytuacje? Strasznie przykra historia, ale mleko jest już rozlane..i dobrze, ze to malzenstwo stać na szczerość w tym wzgledzie - dzięki temu dziecko bedzie miało szanse trafic do rodzicow, którzy je pokochają.

24

Odp: Nieudana adopcja.
Magda8891 napisał/a:

Nie zgodzę się gojka że takie dziecko nie będzie wiele pamiętało...Zauważ że to dziecko ma już znamię w papierach pt "FAS" więc nie wiadomo czy znajdzie się ktoś kto je pokocha i czy znajdzie dom, poza tym to już jest dziecko 4 letnie więc teoretycznie wg statystyk(które uwzględniają dzieci "zdrowe") ma jeszcze rok na znalezienie domu...5 latki już baaaardzo rzadko są adoptowane...Pracowałam w DD i DMD i uwierz mi że to tak nie działa...Twoje dziecko od początku było stabilne miało mamę i tatę i kochający dom, nie pamięta pozdzieranych kolan czy kłótni z kolegą bo to nie jest tak traumatyczne jak to że ktoś do kogo mówisz "mamo i "tato" oddają Cie pod opiekę placówki albo przy dobrych wiatrach innej rodzinie- zastępczej w której dziecko może przebywać max rok, chyba ze to rodzina zastępcza długoterminowa...wątpię żeby miał tyle szczęścia żeby do takiej trafić tak z marszu...obstawiam że albo na następny rok trafi do ludzi z którymi znów się zwiąże i po roku burta do placówki albo trafi do DD bezpośrednio i tam wszyscy będą mieli nadzieję że ktoś go pokocha... Pamięć to nie wszystko, poprzez różne zdarzenia w życiu kształtuje się też charakter... 4 latek to rozumna istota- konkretnych zdarzeń może nie będzie pamiętało...ale uwierz mi że odrzucenie zapamięta do końca życia...

Magda- ja też mam wiem jak to w DD bywa-połowa mojej rodziny tam pracowała i pracuje i nieraz do nas dzieciaki przyjeżdżały,zwłaszcza w wakacje bo nie bardzo było wiadomo co z nimi zrobić.
Powinnaś wiedzieć,że u takich dzieci mechanizm wyparcia działa o wiele silniej niż u dzieciaków wychowanych w biologicznej rodzinie.
Znam dziewczynkę adoptowaną jako pięciolatka.Adopcję rozwiązano gdy ojciec adopcyjny zginął w wypadku.Matka nie radziła sobie psychicznie.To było powodem rozwiązania adopcji.
Potem dziewczynką zainteresowali się ludzie,którzy ją odwiedzali,zapraszali do siebie.Ale w międzyczasie okazało się,że mogą adoptować pólroczne niemowlę i się zdecydowali.Dziewczynka została adoptowana jako siedmiolatka.
Teraz ma lat 16 i niczego nie pamięta,ba ona jest przekonana,że rodzice adopcyjni są jej prawdziwymi rodzicami.Nie chce znać prawdy.

Ja miałam kontakt z dzieciakami siedmio, ośmioletnimi z DD i one często opowiadają takie historie,że ktoś chciał je adoptować,przychodził,odwiedzał,zapraszał na święta.A potem okazuje się,że w tej rodzinie nikt dziecku nie robił nadziei,zapraszano go bo syn tych ludzi był rówieśnikiem dziecka,bo znali się ze szkoły.O adopcji nie było mowy.
Jak słucham takich historii to panicznie boję się okazać sympatię dziecku  z DD żeby nie oczekiwało za wiele.
Pamiętam sytuację gdy żona brata mojego męża wpadła do nas trójką dzieci,którymi się podczas wakacji opiekowała w DD.One wszystkie chciały u nas zostać,one się na to już nastawiły,mimo,że nie było słowa o tym.
Tak to więc bywa i wszystko od dziecka zależy.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

25 Ostatnio edytowany przez asiek_aa (2015-04-30 11:03:15)

Odp: Nieudana adopcja.

Powody dla których obalę tezę ''możemy zmienić zdanie, oddajmy dziecko''

planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego

Skoro autorka wspomina o szkoleniach/ kwalifikacjach moim zdaniem wiedzieli na co idą. Przynajmniej w teorii musieli odbyć pogawędki, jakieś testy, poza prześwietlaniem portfela.
MOIM zdaniem pies jest pogrzebany gdzie indziej. To, że na wstępie mówi że ''zamówiła'' zdrowe dziecko, a dostała ''z wadami'' to nie jest sedno sprawy, jedynie zasłona dymna.

po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.

Tak jak mówi gojka102 to trzeba przemyśleć, jak by nie było postawić miliard dziwnych scenariuszy z pytaniem ''i co wtedy?''.
Jak dla mnie ta para "rodziców"* postanowiła wpaść do supermarketu zwanego Domem Dziecka, złożyć zamówienie na zdrowe dziecko, dostali wadliwy ''towar'' i teraz graja idiotów z kartą przetargową, że OJ bo my nie dajemy rady, bo to śmo czy owo.

GUZIK to jest czyjeś życie a nie nowe buty czy kiecka za 1000 dolarów, z których możesz się rozmyślić ''bo nie daje rady'' w nich chodzić.

* z premedytacją używam takiego zapisu

26

Odp: Nieudana adopcja.

Wiele osób dorosło w domach jako niekochane dzieci. Czy to biologicznych czy to adopcyjnych, tak już się na tym świecie dzieje. Moja mama starała się mnie kochać, ale nie umiała. Sama też odczuwam brak zdolności do miłości bezwarunkowej. Uważam to za osobistą tragedię, chciałabym umieć ufać i nie kojarzyć miłości z bólem i strachem.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

27

Odp: Nieudana adopcja.
Benita72 napisał/a:

Tez mysle, ze może pamietac, ale czy to znacząco zmienia sytuacje? Strasznie przykra historia, ale mleko jest już rozlane..i dobrze, ze to malzenstwo stać na szczerość w tym wzgledzie - dzięki temu dziecko bedzie miało szanse trafic do rodzicow, którzy je pokochają.

albo już nie będzie miało szansy, zostanie w domu dziecka

28

Odp: Nieudana adopcja.

mariola, wiem. Ale wyobrazasz sobie dalsze losy chlopca w takiej rodzinie jak teraz?

Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia...

29 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-04-30 12:16:45)

Odp: Nieudana adopcja.

tez nie, każda decyzja w tej sytuacji ma zle strony
ale napisałam ze dobrze ze rozwiązują adopcje i ze jest taka szansa, lepsze to niż gdyby miało dojść do tragedii,

zresztą dziecko czuje niechęć i ze  nie jest kochane,
choć na pewno rodzice lepiej dopilnują terapii i wyjazdów do lekarzy jeśli sa takie potrzebne, lepiej pomoga dziecku w nauce, itd. to jeśli go nie chcą to lepiej ze dadza mu szanse na adopcje, może zagraniczna,

30

Odp: Nieudana adopcja.
asiek_aa napisał/a:

Powody dla których obalę tezę ''możemy zmienić zdanie, oddajmy dziecko''

planuje adopcję, jest po odbytych szkoleniach i aktualnych kwalifikacjach z ośrodka adopcyjnego

Skoro autorka wspomina o szkoleniach/ kwalifikacjach moim zdaniem wiedzieli na co idą. Przynajmniej w teorii musieli odbyć pogawędki, jakieś testy, poza prześwietlaniem portfela.
MOIM zdaniem pies jest pogrzebany gdzie indziej. To, że na wstępie mówi że ''zamówiła'' zdrowe dziecko, a dostała ''z wadami'' to nie jest sedno sprawy, jedynie zasłona dymna.

po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.

Tak jak mówi gojka102 to trzeba przemyśleć, jak by nie było postawić miliard dziwnych scenariuszy z pytaniem ''i co wtedy?''.
Jak dla mnie ta para "rodziców"* postanowiła wpaść do supermarketu zwanego Domem Dziecka, złożyć zamówienie na zdrowe dziecko, dostali wadliwy ''towar'' i teraz graja idiotów z kartą przetargową, że OJ bo my nie dajemy rady, bo to śmo czy owo.

GUZIK to jest czyjeś życie a nie nowe buty czy kiecka za 1000 dolarów, z których możesz się rozmyślić ''bo nie daje rady'' w nich chodzić.

* z premedytacją używam takiego zapisu

Dokładnie, zgadzam się całkowicie.Co mnie jeszcze uderzyło - stwierdzenie, że nie da się pokochać o b c e g o człowieka. No i tu jest błąd.W mojej rodzinie jak i moja koleżanka - sporo znam przypadków i co zauważyłam - tam nie było podejścia do dziecka ani przez ułamek sekundy, jak do o b c e g o  człowieka!! I dobrze wam mówili - miłość przyjdzie z czasem. Ale ja widzę jedno - nie w waszym przypadku. Nie róbcie więcej tego błędu i nie adoptujcie więcej dzieci, choćby było zdrowe na 100 procent i godne kochania wg was.
Nawet piesek przeżywa traume, gdy się go zabierze ze schroniska, a potem oddaje, choćby do najlepszej rodziny, a co mówić dziecko sad

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

31

Odp: Nieudana adopcja.

Nie jest to bardzo fajne dla malego dziecka by byc odrzuconym- to fakt.

Ale osrodek adopcyjny postapil w sposob niezgodny z prawem, zatajajac stan jego zdrowia. Tak wlasciwie tylko na tej podstawie, umowa o adopcje powinna byc okreslona jako niewazna przez sad, osoby z osrodka odpowiedzialne za klamanie powolane do odpowiedzialnosci karnej, a rodzice mogliby starac sie o odszkodowanie. Dziecko faktycznie niczemu nie jest winne i to smutne, ze sie tak sprawy potoczyly, jednak tylko wykazywanie nieuczciwych zagran niektorych placowek adopcyjnych wyeliminuje takie zachowania.

32

Odp: Nieudana adopcja.
Krejzolka82 napisał/a:
Iceni napisał/a:

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Dobrze robią! Jeżeli nie czują się na siłach, to lepiej rozwiązać adopcję teraz, a nie za kilka lat, kiedy walną w ścianę.

Oni są potworami? To system adopcyjny jest potworny, bo dopuszcza do takich sytuacji, kiedy się zataja prawdziwy stan zdrowia dziecka byleby tylko wypchnąć i pozbyć się kłopotu.

Owszem, można urodzić chore dziecko, ale to nie wynika wtedy z OSZUSTWA! Na dziecko chore przy adopcji należy decydować się świadomie,bo jedni lepiej się sprawdzą jako rodzice na przykład dziecka urodzonego bez nogi, a inni dziecka z syndromem downa czy jak w tym wypadku z FAS.

Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie..
Widzisz niektórzy nie adoptują, ponieważ boją się, że mogą tak samo potraktować dziecko... i to jest właśnie odpowiedzialność... .

Adopcja ma być świadomą decyzją, ze wszystkimi konsekwencjami.
Trzeba liczyć się z tym, że nie będzie" kolorowo" cały czas.
Życie to nie film familijny, gdzie jest "kolorowo"przedstawiony obraz adopcji.

Trzeba liczyc się z tym, ze takie osoby powinny miec mozliwosc SWIADOMIE decydowac się na chore dziecko, a nie być traktowani przez urzedasow z PDD jak jelenie, ktorym mozna wcisnac chore dziecko. Jeżeli faktycznie jest tak, ze było wiadomo, ze dziecko ma FAS i przed rodzicami to zatajono to to jest swiadoome oszustwo osby odpowiedzialnej za adopcje! TO jest dziesiec razy gorsze niż rozwiaznie adopcji bo to jest PRZESTEPSTWO ktorego dopuszcza się osoba odpowiedzialna za to dziecko.

I to NIE JEST to samo co choroba wlasnego dziecka, bo w tym wypadku dzialaja hormony i instynkt - u matki wiez emocjonalna wytwarza się od poczatku ciazy ZANIM dziecko jest chore (a nawet w tych przypadkach wiele rodzin decyduje się na aborcje!).

Przestancie robic z nich potworow, bo ci luzie sa ofiarami chorego systemu adopcyjneo w Polsce a ich jedyna wina jest to, ze temu systemowi zaufali.

33 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-04-30 12:43:04)

Odp: Nieudana adopcja.

Co w ogóle niektórzy z was tu wypisują? Umoralniacze od siedmiu boleści. Nie wiecie, co to jest FAS? To jest choroba, zaburzenie rozwojowe, którego się wyleczyć nie da, po prostu nie ma opcji. Dziecko zawsze będzie w pewnym stopniu upośledzone. Jeśli matka nie piła w ciąży, to jej dziecko tego mieć nie będzie. Proste jak drut. Nie macie prawa osądzać tych, którzy nie są w stanie pokochać cudzego, chorego dziecka, zwłaszcza takiego, którego by nigdy nie mieli, bo jak napisałam wyżej FAS to zespół, który trafia się dzieciom matek alkoholiczek. Co innego pokochać swoje dziecko urodzone przez siebie, chore czy zdrowe - obojętnie, a co innego zmuszać się do miłości do cudzego, chorego dziecka ze strachu przed takim linczem, jaki tu robicie.

Niestety albo i stety adopcja to coś w rodzaju umowy, w której wykonawcą jest ośrodek, odbiorcą rodzic a przedmiotem dziecko. I proszę się nie czepiać słówek, bo wiem, że zaraz się któraś nie umiejąca czytać ze zrozumieniem przyczepi - przedmiot umowy, a nie przedmiot czyli rzecz. W takiej sytuacji ośrodek jest zobowiązany przedstawić rzeczywistą sytuację zdrowotną dziecka, a nie okłamywać przyszłych rodziców po to, by wypchnąć spod swoich skrzydeł chore dziecko, jednocześnie podbijając statystyki adopcyjne. Ja bym poszła z tym do sądu - ośrodek powinien wypłacić odszkodowanie za to, że rodzice ponieśli pewnego rodzaju stratę moralną starając się przez rok pokochać dziecko, zaakceptować je, obwiniając się przy tym. I oczywiście powinien zostać także porządnie skontrolowany, bo sytuacje, w których przyszły rodzic jest okłamywany są niedopuszczalne.

Adopcja to świadomy wybór i takim powinien pozostać. To nie ruletka, jak w przypadku naturalnego rodzicielstwa - co się trafi, to masz. To bardzo poważna, dojrzała decyzja i żeby mogła być odpowiedzialnie podjęta, to rodzic musi mieć pełną świadomość na co się decyduje. Musi wiedzieć, czy dziecko jest chore czy zdrowe, bo choroba oznacza również większe wydatki, większe nerwy, emocje i wszystko, co z tym związane.

Droga autorko - pewnie się tu już nie pojawisz po tym szczuciu, ale wiedz, że jestem z tobą, popieram twoją decyzję i zdaję sobie sprawę, jak bardzo była ona trudna. Nie powinniście mieć z mężem żadnych wyrzutów sumienia, chcieliście dać dom i miłość dziecku, ale mieliście prawo wybrać świadomie, czego wam odmówiono. Mam nadzieję, że dziecko znajdzie nowy dom i nowych rodziców, którzy zapewnią mu wszystko, czego potrzebuje. I zapamiętaj: to nie będą lepsi rodzice, tylko po prostu inni smile.

34

Odp: Nieudana adopcja.

Wszystko ok, ale co by się stało, gdyby adoptowano dziecko zdrowe, a ono by zachorowało, np. nieuleczalnie? Przy takim podejściu? Może lepiej zastanowić się wcześniej, czy my naprawdę chcemy "urodzić" sobie dziecko na dobre i na złe, bo życie jest nieprzewidywalne, czy jednak lepiej będzie jeśli nie będziemy tego robić. Wpisy są dobre, dają do myślenia.Jeśli ktoś chce, to skorzysta i wyjdzie mu na dobre. Zgłosić do ośrodka, wyjaśnić sytuację i więcej nie decydować się na taki krok.

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

35 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-04-30 13:21:45)

Odp: Nieudana adopcja.
Iceni napisał/a:

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Bardzo chętnie ale nie spełniam wymogów i zdrowotnych i formalnych :c

Powiem tak, szkoda mi i dziecka i rodziców, bo z drugiej strony jeśli mieliby zmuszać się do kochania tego dziecko, no to jaki  tym sens?
Niemniej jednak jest to przykre, bo jak pisałam wcześniej dziecko może zachorować w różnym momencie życia i co wtedy? Przestajemy kochać bo chore?

Nie zamierzam tu nikogo osądzać, ale nie znaczy to że nie jest to sytuacja przykra i smutna, ale może tak będzie lepiej dla nich wszystkich, chociaż czasami miłość przychodzi z czasem, czasami musi minąć go więcej, ale jeśli są pewni że nie przyjdzie to po co wszyscy mają się męczyć?

36

Odp: Nieudana adopcja.
naiwna ja napisał/a:

Wszystko ok, ale co by się stało, gdyby adoptowano dziecko zdrowe, a ono by zachorowało, np. nieuleczalnie? Przy takim podejściu? Może lepiej zastanowić się wcześniej, czy my naprawdę chcemy "urodzić" sobie dziecko na dobre i na złe, bo życie jest nieprzewidywalne, czy jednak lepiej będzie jeśli nie będziemy tego robić. Wpisy są dobre, dają do myślenia.Jeśli ktoś chce, to skorzysta i wyjdzie mu na dobre. Zgłosić do ośrodka, wyjaśnić sytuację i więcej nie decydować się na taki krok.

Nic by się nie stało. Bo to o czym piszesz, to zupełnie inna sytuacja. Tu mamy celowe zatajenie stanu zdrowia dziecka przed OA.

37

Odp: Nieudana adopcja.

Ale Malpa, to nie jest tak, ze dziecko nagle zachorowalo PO adopcji. Ci ludzie zostali chamsko oszukani przez osrodek adopcyjny. Gdyby wiedzieli o stanie dziecka przed zaistniala sytuacja, to mozna by do nich miec pretensje, ze sie niepowaznie zachowuja, ale tak? Przeciez oni zupelnie nie byli przygotowani na wychowywanie chorego dziecka.

38 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-04-30 13:44:27)

Odp: Nieudana adopcja.

Emilia
,,Co w ogóle niektórzy z was tu wypisują? Umoralniacze od siedmiu boleści. Nie wiecie, co to jest FAS? ,,
wiecie, wiecie nie musisz tłumaczyć , nikt nie pytał

,,Nie powinniście mieć z mężem żadnych wyrzutów sumienia, ,
żadnych wyrzutów sumienia? watpie żeby autorka i jej mąż podchodzili do tego tak bez emocji, poczucia winy
nie zostawili go samego, chcą dla niego dobrze choć sytuacja ich przerosła i nikt ich tu nie szczuje ani nie obraza wiec daruj sobie obrażanie wszystkich innych
to nawet zwierzę jak się oddaje w dobre ręce bo się nie ma warunków czy się wyjeżdża na dłuższy czas to się to przezywa

39

Odp: Nieudana adopcja.
Iceni napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Iceni napisał/a:

O matko... Się znaleźli sprawiedliwi!
Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie.

Dobrze robią! Jeżeli nie czują się na siłach, to lepiej rozwiązać adopcję teraz, a nie za kilka lat, kiedy walną w ścianę.

Oni są potworami? To system adopcyjny jest potworny, bo dopuszcza do takich sytuacji, kiedy się zataja prawdziwy stan zdrowia dziecka byleby tylko wypchnąć i pozbyć się kłopotu.

Owszem, można urodzić chore dziecko, ale to nie wynika wtedy z OSZUSTWA! Na dziecko chore przy adopcji należy decydować się świadomie,bo jedni lepiej się sprawdzą jako rodzice na przykład dziecka urodzonego bez nogi, a inni dziecka z syndromem downa czy jak w tym wypadku z FAS.

Jak was to tak poruszyło, to sami sobie dziecko adoptujcie, a nie innych osądzajcie..
Widzisz niektórzy nie adoptują, ponieważ boją się, że mogą tak samo potraktować dziecko... i to jest właśnie odpowiedzialność... .

Adopcja ma być świadomą decyzją, ze wszystkimi konsekwencjami.
Trzeba liczyć się z tym, że nie będzie" kolorowo" cały czas.
Życie to nie film familijny, gdzie jest "kolorowo"przedstawiony obraz adopcji.

Trzeba liczyc się z tym, ze takie osoby powinny miec mozliwosc SWIADOMIE decydowac się na chore dziecko, a nie być traktowani przez urzedasow z PDD jak jelenie, ktorym mozna wcisnac chore dziecko. Jeżeli faktycznie jest tak, ze było wiadomo, ze dziecko ma FAS i przed rodzicami to zatajono to to jest swiadoome oszustwo osby odpowiedzialnej za adopcje! TO jest dziesiec razy gorsze niż rozwiaznie adopcji bo to jest PRZESTEPSTWO ktorego dopuszcza się osoba odpowiedzialna za to dziecko.

I to NIE JEST to samo co choroba wlasnego dziecka, bo w tym wypadku dzialaja hormony i instynkt - u matki wiez emocjonalna wytwarza się od poczatku ciazy ZANIM dziecko jest chore (a nawet w tych przypadkach wiele rodzin decyduje się na aborcje!).

Przestancie robic z nich potworow, bo ci luzie sa ofiarami chorego systemu adopcyjneo w Polsce a ich jedyna wina jest to, ze temu systemowi zaufali.

Oczywiście, że są ofiarami systemu adopcyjnego. I powinni to zgłosić do należytych służb.
Pracownicy, którzy zataili chorobę powinni stracić pracę.

Mi jest żal tego Chłopca i tyle, zresztą tych Państwa też.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

40

Odp: Nieudana adopcja.
Emilia napisał/a:

Nic by się nie stało. Bo to o czym piszesz, to zupełnie inna sytuacja. Tu mamy celowe zatajenie stanu zdrowia dziecka przed OA.

Nie mam doświadczenia w procedurze adopcyjnej i zasadach działania ośrodków adopcyjnych, ale wydaje mi się, że adoptując dziecko z domu dziecka, szczególnie paroletnie należy się liczyć z tym, że w takiej placówce nie ma dzieci całkowicie zdrowych. Bo tam nie znajdują się raczej sierotki, którym okrutny los zabrał rodziców w wypadku, tylko najczęściej dzieci które sąd odebrał rodzicom. A odbiera głównie w wypadku nadużywania przez rodziców alkoholu. Wiec można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziecko ma FAS. Nawet jeżeli jakimś cudem uda mu się FAS uniknąć, to pobyt w placówce opiekuńczej typu dom dziecka zawsze skrzywia psychikę dziecka - słynna choroba sieroca. I naprawdę trzeba dużo samozaparcia i miłości, żeby dziecko z takiego stanu wyprowadzić.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

41 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-04-30 15:19:57)

Odp: Nieudana adopcja.

Ja nie potępiam autorki.
Jeśli mówić tu o czyjejś winie to najbardziej zawinił ośrodek adopcyjny. Widocznie za mało czasu poświęcono tym nowym rodzicom, za krótko przyglądano się  im i  wzajemnym relacjom dziecka i rodziców, za mało pytań padło lub nie zadawano tych najbardziej istotnych dla sprawy. Za mało też chyba czasu dano rodzicom na przedadopcyjny kontakt.
Ktoś odpowiedzialny za weryfikację tego czy ci ludzi nadają się na rodziców, czy podołają emocjonalnie nawalił na całej linii.
Myślę też, że system adopcyjny jest zły.

Kandydaci na adopcyjnych rodziców według mnie powinni przynajmniej kilkadziesiąt godzin spędzić jako wolontariusze w ośrodkach dla dzieci niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie. I dopiero wtedy powinni sobie w swoim sumieniu odpowiedzieć na pytanie czy są gotowi na adopcję "obcego'' dziecka.
To na wypadek gdyby ujawniła się ukryta chwilowo choroba lub dziecko nabędzie ją w trakcie życia już po adopcji. Nie byłoby tylu rozczarowań i dla niektórych tragedii.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

42

Odp: Nieudana adopcja.

Mam pytania do krytykujących.

1. Rodzice nie byli w stanie pokochać dziecka. Czy to ich wina?
2. Jeśli nie ich, a i tak krytykuje się pomysł oddania, to yy... ja tu czegoś nie rozumiem. Jeśli brak miłości nie może być przyczyną skrzywdzenia dziecka, natomiast może uwiązać rodziców do dziecka niekochanego, to czy wszyscy z krytykujących mają adoptowane niekochane dzieci wyłącznie z poczucia obowiązku? Jeśli nie, to dlaczego?   Lepiej wg Was by im tam było, niż w domu dziecka. Jaki więc problem? Czy pokochacie, czy nie, dziecko będzie miało dom, więc zapraszam do domów dziecka.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

43

Odp: Nieudana adopcja.
bbasia napisał/a:
Emilia napisał/a:

Nic by się nie stało. Bo to o czym piszesz, to zupełnie inna sytuacja. Tu mamy celowe zatajenie stanu zdrowia dziecka przed OA.

Nie mam doświadczenia w procedurze adopcyjnej i zasadach działania ośrodków adopcyjnych, ale wydaje mi się, że adoptując dziecko z domu dziecka, szczególnie paroletnie należy się liczyć z tym, że w takiej placówce nie ma dzieci całkowicie zdrowych. Bo tam nie znajdują się raczej sierotki, którym okrutny los zabrał rodziców w wypadku, tylko najczęściej dzieci które sąd odebrał rodzicom. A odbiera głównie w wypadku nadużywania przez rodziców alkoholu. Wiec można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziecko ma FAS. Nawet jeżeli jakimś cudem uda mu się FAS uniknąć, to pobyt w placówce opiekuńczej typu dom dziecka zawsze skrzywia psychikę dziecka - słynna choroba sieroca. I naprawdę trzeba dużo samozaparcia i miłości, żeby dziecko z takiego stanu wyprowadzić.

Dokładnie, zgadzam się.To bardzo ważne spostrzeżenie.Mój syn pracuje w DD jako wolontariusz,otóż wszystkie dzieci stamtąd mają rodziny, żadne nie jest sierotą.Zresztą wszyscy wolontariusze byli starannie przygotowywani do pracy z tymi dzieciakami i starannie odsiewani, bo naprawdę nie każdy nadawał się do tej roli.Jak więc można było dopuścić do w/w sytuacji??

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

44 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-30 16:53:47)

Odp: Nieudana adopcja.
Emilia napisał/a:

Nie powinniście mieć z mężem żadnych wyrzutów sumienia, chcieliście dać dom i miłość dziecku, ale mieliście prawo wybrać świadomie, czego wam odmówiono. Mam nadzieję, że dziecko znajdzie nowy dom i nowych rodziców, którzy zapewnią mu wszystko, czego potrzebuje. I zapamiętaj: to nie będą lepsi rodzice, tylko po prostu inni smile.

ewentualnie tacy sami jak poprzedni, którzy za jakiś czas się rozmyślą i będą szukać kolejnych ...
ale oni - ci kolejni, też nie powinni (w razie co)  przecież mieć żadnych wyrzutów sumienia - bo i po co je mieć ?
poszukają następnych, itd.

fargesia2015 napisał/a:

Teraz, po roku wspólnego życia dotarło do nas, że nie da się pokochać obcego człowieka ?na siłe?, a upływający czas w niczym nie pomoże.

nie nadawaliście się na adopcję, tylko Wam się wydawało - tak bywa,
biologicznym rodzicom tez się tak zdarza - zwyczajnie nie nadają się na rodziców
skrzywdziliście dziecko i tyle, czy siebie też? pewno tak ...

niestety takie przypadki są nieuniknione dobrze, że stanowią znikomy procent

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

45

Odp: Nieudana adopcja.

In_ka, oni zostali OSZUKANI. To nie tak, ze im przedstawiono, ze dziecko moze ma jakies problemy zdrowotne i oni mogli sie z tym oswoic i podjac swiadoma decyzje. Im wcisnieto dziecko, kompletnie pomijajac jego stan. Na miejscu tych adopcyjnych rodzicow bylabym wsciekla na OD, ktory dopuscil sie takiego oszustwa.

Zal dziecka?- zal. Ale wine ponosza urzednicy,ktorzy zlamali prawo, nie ludzie, ktorzy zostali wrobieni.

46

Odp: Nieudana adopcja.
Beyondblackie napisał/a:

In_ka, oni zostali OSZUKANI. To nie tak, ze im przedstawiono, ze dziecko moze ma jakies problemy zdrowotne i oni mogli sie z tym oswoic i podjac swiadoma decyzje. Im wcisnieto dziecko, kompletnie pomijajac jego stan. Na miejscu tych adopcyjnych rodzicow bylabym wsciekla na OD, ktory dopuscil sie takiego oszustwa.

Zal dziecka?- zal. Ale wine ponosza urzednicy,ktorzy zlamali prawo, nie ludzie, ktorzy zostali wrobieni.

proszę cię Beyondblackie, oszukali to tylko samych siebie ...

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

47

Odp: Nieudana adopcja.

Jest roznica pomiedzy zaadaptowaniem ZDROWEGO dziecka, a byciem wmanewrowanym do zaadoptowania dziecka z powaznymi problemami rozwojowymi, ktore sa skutkiem plodowego uszkodzenia centralnego ukladu nerwowego. Nawet rodzeni rodzice sa przygnieceni wychowywaniem niepelnosprawnego dziecka, a co dopiero ludzie, ktorych po prostu oszukano.

48

Odp: Nieudana adopcja.
Beyondblackie napisał/a:

Ale Malpa, to nie jest tak, ze dziecko nagle zachorowalo PO adopcji. Ci ludzie zostali chamsko oszukani przez osrodek adopcyjny. Gdyby wiedzieli o stanie dziecka przed zaistniala sytuacja, to mozna by do nich miec pretensje, ze sie niepowaznie zachowuja, ale tak? Przeciez oni zupelnie nie byli przygotowani na wychowywanie chorego dziecka.

To prawda, właściwie to taki ośrodek powinien ponieść konsekwencję takiego zachowania i absolutnie się z tym zgadzam. Ale z drugiej strony "nie byli przygotowani" mając dziecko, swoje czy nie, trzeba niestety brać takie rzeczy pod uwagę, ale jak najbardziej ośrodek nie powinien tego ukrywać po to by jak podejrzewam "pozbyć się problemu".

49 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-30 17:18:07)

Odp: Nieudana adopcja.
Beyondblackie napisał/a:

Jest roznica pomiedzy zaadaptowaniem ZDROWEGO dziecka, a byciem wmanewrowanym do zaadoptowania dziecka z powaznymi problemami rozwojowymi, ktore sa skutkiem plodowego uszkodzenia centralnego ukladu nerwowego. Nawet rodzeni rodzice sa przygnieceni wychowywaniem niepelnosprawnego dziecka, a co dopiero ludzie, ktorych po prostu oszukano.

wmanewrowanym ?
a gdzie jest napisane, że to dziecko zdiagnozowany FAS miało przed adopcją ...
skąd wiadomo jak rzeczywiście wyglądała sytuacja z diagnozą czy samą adopcją ?
wiesz jak wyglądają procedury adopcyjne w Polsce ?

zgadzam się, że nie każdy rodzic poradzi sobie z niepełnosprawnością dziecka, to oczywiste przecież
jeszcze jedno, żeby rozwiązać adopcję trzeba mieć powód, OSZUKANO MNIE - no jest powód ...
dzieci z FAS mogą funkcjonować całkiem zwyczajnie, bo ten FAS to w różny sposób się manifestuje

Istnieje zespół różnorodnych objawów, trudniejszych do zdiagnozowania, o mniejszym nasileniu nazywanych FASD (Fetal Alcohol Spectrum Disorder) - Poalkoholowe Uszkodzenie Płodu.  Nie ma dwojga identycznych dzieci z FAS lub FASD. Objawy występują w różnym natężeniu: od łagodnych do bardzo poważnych. Osoby z FASD mają mniej natężone objawy i mniej uszkodzeń niż dzieci z pełnoobjawowym FAS. Ponieważ jednak trudniej w ich przypadku o diagnozę są traktowane jako zdrowe, a oczekiwania społeczne są wobec nich takie same, jak wobec innych zdrowych dzieci. W Polsce ok. 900 dzieci rocznie rodzi się z pełnoobjawowym FAS oraz ok. 9000 z innymi uszkodzeniami typu FASD.

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

50 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-04-30 17:22:34)

Odp: Nieudana adopcja.

FAS jest calkiem oczywisty, nawet w strukturze twarzy, bo naduzycie alkoholu w okresie plodowym dziecka rezultuje w specyficznym wygladzie. Watpie, ze osrodek nie wiedzial o tym. Raczej wydaje mi sie, ze cynicznie chcieli przepchnac niewygodne dziecko. A rodzice skad mieli wiedziec?

Przynajmniej mieli informacje o zwyczajach matki chlopca, ktore powinny byly ich nakierowac.

51 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-30 17:29:54)

Odp: Nieudana adopcja.
Beyondblackie napisał/a:

FAS jest calkiem oczywisty, nawet w strukturze twarzy, bo naduzycie alkoholu w okresie plodowym dziecka rezultuje w specyficznym wygladzie. Watpie, ze osrodek nie wiedzial o tym. Raczej wydaje mi sie, ze cynicznie chcieli przepchnac niewygodne dziecko. A rodzice skad mieli wiedziec?

Przynajmniej mieli informacje o zwyczajach matki chlopca, ktore powinny byly ich nakierowac.

FAS jest często mylony FASD
inaczej dziecko ma w rzeczywistości FASD a popularnie mówi się FAS
a ja wątpię, że oszukał specjalnie i działali cynicznie w ośrodku oczywiście
bardziej rodzice się nie nadawali na adopcję, jak tutaj już pisano, miało być fajnie a nie jest ...
ciekawe gdyby takie zdrowe po jakimś czasie się "popsuło", też reklamacja by była?

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

52

Odp: Nieudana adopcja.

Jest roznica pomiedzy dzieckiem, ktore po czasie ma jakies problemy zdrowotne, a dzieckiem, ktorego problemy rozwojowe byly ukryte przez osrodek adopcyjny. A o ile moze nie ukryte, to nie zdiagnozowane prawidlowo, co sie az prosi o proces sadowy, nie tyle o odszkodowania co o zaniedbanie obowiazkow.

53 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-30 17:39:16)

Odp: Nieudana adopcja.
Beyondblackie napisał/a:

Jest roznica pomiedzy dzieckiem, ktore po czasie ma jakies problemy zdrowotne, a dzieckiem, ktorego problemy rozwojowe byly ukryte przez osrodek adopcyjny. A o ile moze nie ukryte, to nie zdiagnozowane prawidlowo, co sie az prosi o proces sadowy, nie tyle o odszkodowania co o zaniedbanie obowiazkow.

tak Beyondblackie szczególnie ten proces sądowy ... i odszkodowanie ( dla dziecka oczywiście wink)
żeby jasność była ja jestem za przedstawianiem stanu zdrowia dziecka do adopcji takim jaki on jest, i wiem, że takie są procedury adopcyjne w Polsce

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

54

Odp: Nieudana adopcja.

Przeczytalam wlasciwie wszystkie posty i moja refleksja cisnie sie sama na usta " towar ma wady ukryte, trzeba skorzystac z rekojmi". Ludzie nie odpowiedzialni nie powinni adoptowac dzieci. Mozna wybrac z katalogu, dziecko z probowki.

kochac, jak to latwo powiedziec....

55

Odp: Nieudana adopcja.
fargesia2015 napisał/a:

Ośrodek adopcyjny przedstawił nam go jako zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko. Jak się później, już po adopcji okazało, u chłopca zdiagnozowano p-FAS (częściowy płodowy zespół alkoholowy).

Czytałam, dość dawno temu, o czymś takim, dokładnie taka sama historia, chyba w Wyborczej. Ośrodek adopcyjny przedstawiał dzieci jako zdrowe, a ich wygląd (który czasem jest nieco inny w przypadku płodowego zespołu alkoholowego) tłumaczył egzotyczną urodą. To, co te dzieciaki później wyprawiały w głowie się nie mieści. Straszna historia.

Posty [ 1 do 55 z 146 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018