Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 448 ]

131

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do Panów. Czy nie czuliście/czulibyście obrzydzenia do Waszych żon/partnerek na tle seksualnym? Mając świadomość, że jakiś inny mężczyzna ją dotykał, pieścił itp?

Ludzie się różnią, spotkałem się z sytuacją, w której mąż wysyłał swoją żone do kochanków bo działało na niego opowiadanie o tym co robili z żoną. Niestety, to chyba nie jest "Twój" przypadek.

Jeśli chodzi o mnie, to kłopot polega na tym, że seks kojarzy mi się z sytuacją bezpieczną, ciepłą emocjonalnie i nie wiem czy "stanąłbym na wysokości zadania" gdyby tego nie było. Utrata zaufania do partnera, a zwłaszcza to, że nasz seks stracił walor "wyłączności", byłaby ciężka do przeskoczenia. Seks stałby się w tej sytuacji "sp******em się" w partnerkę, być może możliwym do realizacji w sytuacji dużego wyposzczenia ale trudno byłoby w niego włożyć te same uczucia co kiedyś - byłby bardziej mechaniczny, pozbawiony tego o co chodziło. To raczej nieodwracalny efekt.

132 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2015-03-05 15:11:59)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Ja jestem ciekawy jak będzie wyglądał ten związek w przyszłości gdy on Ci wybaczy i wróci do Ciebie. Może wybaczyć, ale pamiętać będzie zawsze. W takich związkach ( choć teraz zarzekasz się, że będziesz wierna, kochana itp. ) pojawiają się liczne napięcia wynikające z braku zaufania. To, że jemu brakuje zaufania jest oczywiste, ale z czasem i Ty będziesz odczuwała brak zaufania z obawy przed rewanżem, bądź też znikną te "zasady w związku" pozwalając wam na więcej... Druga sprawa, jak on Ci wybaczy, to praktycznie usprawiedliwi Twoje zachowane, a tym samym będziesz czuła, że Ci się upiekło i kto wie... możliwe, że znowu sięgniesz po innego partnera seksualnego. Jedno jest pewne... największym błędem jest Twoja słabość i egoizm. Nie dlatego, że zdradziłaś, ale przez to, że nie potrafisz sama sobie z tym poradzić, wciągając w swoje śmierdzące sprawy najbliższe Ci osoby...

Jest takie zdanie, które usłyszałem kiedyś od mojej byłej, po kilku miesiącach jak mnie zdradziła, o jej nowym życiu i partnerze: "Nie ma już miłości... jest tylko kochanie". Myślę, że Ty na więcej nie możesz już liczyć od swojego męża.

133

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do Panów. Czy nie czuliście/czulibyście obrzydzenia do Waszych żon/partnerek na tle seksualnym? Mając świadomość, że jakiś inny mężczyzna ją dotykał, pieścił itp?

W moim przypadku obrzydzenie tak.
Aczkolwiek do końca nie wiem bo nie byłem w takiej sytuacji.
Ale obrzydzenie to nie wszystko.
Więcej to, ż mąż bedzie sobie zdawał pytania dlaczego, co robił nie tak, czego Tobie brakowało etc.
Te pytania, myśli drążą umysł jak rak i wracają do zdradzonego jak bumerang.
To, że poszłaś do niego to był dobry ruch.
Teraz musisz czekać.
Pomimo tego, że nie szanuje zdradzaczy to życzę powodzenia.
Walcz o męża bo nie masz nic do stracenia.
A tak na marginesie to nie słuchej głupot dupków którzy wypisują tu " ...zostaw męża, ...... A ty znajdź sobie wariata J".
To jest Twoje życie i to Ty decydujesz na to jak postąpisz.

134

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Dudnią mi w głowie Jego słowa. Naprawdę Go kocham, bardzo!  Pewnie w to i tak nie uwierzycie, ale postaram się zrobić wszystko, żeby chociaż w jakimś stopniu mi zaufał.  Nie spodziewałam się takich pytań, jakie wczoraj padły. I to niektóre po kilka razy. Dźgnęło Go bardzo to, że przez pół roku mogłam z nim sypiać, jakby nic się nie stało. Że z perfidią chodziłam na jakąś dyskotekę na wakacjach i o nim wcale nie myślałam. W ogóle nie brałam go pod uwagę. Doszedł do wniosku, że sobie wszystko zaplanowałam. A jednocześnie wolał o tym, co zrobiłam nie wiedzieć. Wkurzył się bardzo, jak na pytanie o powody, odpowiedziałam, że nie wiem i mu na to pytanie nie odpowiem.
Wrócił również do naszych wspomnień i do tego, że przecież to z nim pierwszy raz się kochałam.. to z nim poznałam różne oblicza seksu. Nikomu tak w świecie nie ufał jak mi.

Może i jestem zadufana, ale sądzę, że wróci - sam powiedział, że postara się mi to wszystko wybaczyć. Obrączki nie ściągnął.  Potrzebuje czasu, żeby wszystkie myśli, które w głowie się mu kotlują jakoś poukładać. Tylko ile będę musiała czekać na to, strasznie tęsknię.

Nazwał mnie przestępcą małżeńskim, który otrzyma wyrok w zawiasach hmm

135

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

/.../
Może i jestem [b]zadufana[b], ale sądzę, że wróci /.../

To już jakaś odpowiedz - trochę wychodzi szydło z worka - zdradziłaś bo cię to kręci, chodziło pewnie o długo powstrzymywaną chęć "spróbowania z innym" i wiedziałaś że MOŻESZ sprowadzić go bezkarnie do takiego partneru, bo za bardzo mu na tobie zależy. Inaczej byś się SKUTECZNIE powstrzymała. Jakby się nie dało tego "zakłamać" na samym dnie jest BRAK SZACUNKU, przy czym teraz nie tylko Ty nie będziesz miała szacunku do niego - jeśli wróci. Sytuacja ta jest zagrożeniem jego szacunku do siebie. Jak dużym - zależy to od jego poczucia własnej wartości i tego na czym to poczucie wartości opiera.

Pewnie dlatego nie chcesz odpowiedzieć jemu, sobie i na forum o rzeczywistych powodach zdrady.

136 Ostatnio edytowany przez Airuf (2015-03-05 17:17:59)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Na miejscu poznałyśmy 2 facetów, którzy od razu nami się zainteresowali. Wspólne zwiedzanie, opalanie, dyskoteka ... Pan J. od razu zwrócił moją uwagę, ja jego również. Podobał mi się fizycznie, tylko tyle. Ostatniego wieczoru puściłam się jak najgorsze ścierwo.

Ja mam pytanie... odbiegając od samego seksu, czy już na początku nie przyszło Ci do głowy że mąż nie byłby zadowolony że w ogóle będąc na wakacjach na które one nie mógł jechać spędzasz czas w towarzystwie innego faceta? Co to był w ogóle za pomysł... Myślę że mąż nie mając nic przeciwko temu żebyś pojechała z siostrą zmienił by stanowisko jak by pomyślał że tam sobie znajdziecie facetów do pary...

Sama zdrada fizyczna to może i chwila głupoty, ale całkiem długo przygotowywałaś sobie pod nią grunt... naprawdę nie pomyślałaś do czego prowadzi spędzanie wakacji z dala od męża w towarzystwie mężczyzny który Ci się podoba?

137 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-03-05 17:14:43)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

................  Nie spodziewałam się takich pytań, jakie wczoraj padły. I to niektóre po kilka razy. Dźgnęło Go bardzo to, że przez pół roku mogłam z nim sypiać, jakby nic się nie stało. Że z perfidią chodziłam na jakąś dyskotekę na wakacjach i o nim wcale nie myślałam. W ogóle nie brałam go pod uwagę. Doszedł do wniosku, że sobie wszystko zaplanowałam. A jednocześnie wolał o tym, co zrobiłam nie wiedzieć. Wkurzył się bardzo, jak na pytanie o powody, odpowiedziałam, że nie wiem i mu na to pytanie nie odpowiem.
Wrócił również do naszych wspomnień i do tego, że przecież to z nim pierwszy raz się kochałam.. to z nim poznałam różne oblicza seksu. Nikomu tak w świecie nie ufał jak mi.

Może i jestem zadufana, ale sądzę, że wróci - sam powiedział, że postara się mi to wszystko wybaczyć. Obrączki nie ściągnął.  Potrzebuje czasu, żeby wszystkie myśli, które w głowie się mu kotlują jakoś poukładać. Tylko ile będę musiała czekać na to, strasznie tęsknię.

Nazwał mnie przestępcą małżeńskim, który otrzyma wyrok w zawiasach hmm

Wszystko to przechodziłem tak samo i mogę Ci radzić abyś znalazła wszystkie odpowiedzi na jego pytania bez tego będzie miał ciągle wątpliwości  które mogą zniszczyć resztę tego co do Ciebie czuje.
Co do obrzydzenia w trakcie seksu to jest wielki problem na początku i trzeba  chwytać się różnych sposobów aby coś z tego wyszło .....wiele na ten temat w moim temacie "Zdradziła po dwudziestu latach " ale do tego to jeszcze w twoim przypadku daleko...

pozdrawiam rumpel

138 Ostatnio edytowany przez Tomek 72 (2015-03-05 17:29:53)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
panibaronowa napisał/a:

pomroczność jasna to Wałęsa. Kwach zapadł na chorobę filipińśką - gwoli ścisłości

dzięki smile


lilianna90 napisał/a:

Masz wspaniałego męża. Nie zepsuj tego i życzę wam powodzenia:))

to jakis żart ? pijana byłas jak to pisałas ? Jakie "nie zepsuj tego " ? Juz po ptokach , ale chyba nie dotarło

139 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-03-05 17:52:09)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Gary napisał/a:

Dwoje kochających sie ludzi, żyją sobie szczęśliwym życiem. Ona lub on się zabawili, mieli seks z kimś innym, gdzieś na wakacjach. Czy to jest powód, aby związek się rozpadł? Wiele lat razem i trzeba się rozejść, bo jedno z nich uprawiało seks z kimś innym?

Bardzo dziwne, ale wiem... facet musi odejść, bo inaczej nazwą go "rogaczem", "mięczakiem", bo kto inny bzyknął mu (???) żonę. Nie mógłby patrzeć w lustro, gdyby żył z żoną, która upraiwała seks z kimś jeszcze -- z jakimś kolegą "J", którego w życiu żony już nie ma. Ale cóż -- żona, autorka tego tematu wyznaje takie same zasady -- gdyby jej mąż zdradził, to byłby najgorszym draniem na świecie.

Tak oto wierność, najwyższa na świecie wartość, czyli kto z kim seks uprawiał, staje się powodem do niszczenia życia. Ironia polega na tym, że Ci co stawiają wierność najwyżej, twierdzą, że Ci co ulegają pokusie i uprawiają seks z kim innym ("zdradzają"), to zachowują się jak zwierzęta. Bo ulegają niskiemu instynktowi, podczas gdy Ci pierwsi całe swoje życie budują na wiernośći.

Nie liczy się miłość, uczciwość, życie razem, dbanie o siebie, kochanie się. Liczy się czy jest wierny/wierna. Związek, którego podstawą jest wyłączność seksualna to kruchy związek. I może prysnąć tak jak w tym wątku autorka opisuje.

Jak to naprawić? Będziecie musieli odrobić swoje zadanie i przeanalizować, czy zdrada twoja autorko, jest faktycznie powodem do rozejścia. Wydaje mi sie, że mąż by wybaczył zdradę, ale pod warunkiem, że "inni" nie będą traktowali go jako rogacza, nie będzie się czuł oszukany, gorszy. Pewnie gdyby sam zdradził, to by wiedział, że zdrada wcale małżeńśtwa nie przekreśla.

W mojej ocenie nic się nie stało. Nie trzeba było mieć wyrzutów sumienia, nie trzeba było lamentować, i przede wszystkim nie trzeba było mężowi mówić. Co trzeba było robić? Kochać męża, być dobrą żoną. Zabawiłaś się, było fajnie, choroby nie masz, w ciązy nie jesteś -- nie ma rpoblemu.

Opierałaś swoje życie na wierności, a to zła droga. Popełniłaś błąd, bo poszłaś za siłą natury, bzyknęłaś się z "J". Drugi błąd to twoje lamentowanie. Trzeci błąd to złożenie tego ciężaru na barki męża. Czwarty błąd -- możesz dopiero popełnić -- mianowicie nagabywać meża, aby wrócił. Teraz musisz mu dać trochę spokoju.

Gary, a co złego w tym, że ludzie chcą być sobie wierni? No nie każdy umie... ale jest to do wykonania i można być szczęśliwym w związku i nie zdradzać. A skoro można, to dziwne, że ktoś nie chce żony, która zdradziła? Może jej wybaczy, może nie, ale ja go rozumiem, może znaleźć kobietę, z którą pewnie też będzie szczęśliwy i która będzie wierna. Jeżeli sam nie zdradził i nie zdradza, ma zasady, to nic dziwnego, jeśli ciężko byłoby mu nadal z nią być jak zdradziła. Może Ty traktujesz to letnio, nie wiem, ale nie każdy zdradza.

Natomiast zgadzam się, że autorka powinna dać mu czas. Według mnie właśnie wierność jest ważna, tego samego ja np oczekuję, bo sama jestem wierna. wprawdzie nie mieszkam jeszcze z chłopakiem, ale dosyć długo jesteśmy razem - 6 i pół lat, ale nie mam problemu z wiernością, przez cały ten czas po prostu wiem czego chcę i co jest dla mnie najważniejsze. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona, bo pewne zasady nie wyparowały i są osoby wierne nadal. Mąż autorki pokazał klasę, był spokojny, choć na pewno w środku załamany tym co żona zrobiła. Tym bardziej, że dobrze im się układało, a ona zachowała się jak spuszczona ze smyczy... Teraz to nie ma co naciskać wręcz, bo jak się tak zrobiło, to ponosi się tego konsekwencje.

Edit: Autorko przyłączam się też do innych forumowiczów, że podchodzisz do tego mimo wszystko trochę egoistycznie jakby chcąc tylko, by mąż wrócił, że nawet będziesz "chodzić z gpsem". Ok, niby chcesz pokazać, że zależy Ci na nim, ale przemyślałaś dlaczego to zrobiłaś? Wiadomo nie ma usprawiedliwienia, ale musisz znaleźć jakiś motyw. Wyciągnąć wnioski po prostu. Zgadzam się też z głosami wyżej, że przygotowałaś sobie grunt pod tę zdradę na wakacjach przebywając z facetem, który Ci się podobał. Sama wiesz, że może nam się sporo osób spodobać, ale samokontrola... Nie trzeba wtedy w takim towarzystwie spędzać dużo czasu. A jak sytuacja robi się niebezpieczna, jest pokusa, to przypomnieć sobie ile łączy nas z mężem albo nawet zadzwonić do niego, wtedy pewnie ta myśl wyparuje. A Tobie w tym momencie po prostu całkiem zabrakło empatii wobec męża. Tylko go oszukałaś i poszłaś z tamtym. To jest wtedy po prostu perfidne, bo wręcz nie na zasadzie "Zrobiłam to, byłam pijana" - choć i to nie wymówka, ale prędzej jakiś czynnik łagodzący, ale Ty po prostu spędzałaś z tamtym czas i coś jak czytałam oszukałaś męża, że idziesz gdzieś tam, a poszłaś z tamtym... Ani trochę nie myślałaś wtedy o mężu, tylko o tym jak pójść z tamtym.

Ja też zauważam facetów, ale kurczę ani mnie nie ciągnie, by z żadnym sypiać, a jak piszę z facetem jestem 6 i pół roku i cały czas jestem wierna i powiem może nieskromnie, że myślę, że będę spokojnie, bo mam empatię i po prostu wiem co jest dla mnie najważniejsze. Może faktycznie warto mieć partnera wcześniej? Nie wiem, chociaż czasem ktoś ma wiele partnerów, a i tak potem zdradza, różnie jest. Ja miałam byłego przed moim facetem. Ani mnie nie ciągnie, by zdradzić, bo wiem kogo kocham, wiem, że bym go tak nie skrzywdziła. No ja nie rozumiem czegoś takiego, jak można tak postępować, zwłaszcza jak się jest podobno szczęśliwym, tak jakby było Ci wręcz "za dobrze". No, ale zrobiłaś to, a teraz przemyśl dlaczego, wyciągnij wnioski, bo wiesz nawet jakbyś nosiła cały czas ten gsp czy dawała się kontrolować to co to za związek? Ty sama już musisz wiedzieć, że tak nie postąpisz, żeby on widział, że Ty wnioski wyciągasz. No, ale masz rację, łatwo mu nie będzie.

140

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Tomek 72 napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

pomroczność jasna to Wałęsa. Kwach zapadł na chorobę filipińśką - gwoli ścisłości

dzięki smile


lilianna90 napisał/a:

Masz wspaniałego męża. Nie zepsuj tego i życzę wam powodzenia:))

to jakis żart ? pijana byłas jak to pisałas ? Jakie "nie zepsuj tego " ? Juz po ptokach , ale chyba nie dotarło

No niestety po głębszym przemyśleniu sprawy w wannie, a więc miejscu do przemyśliwania spraw najwyższej wagi, muszę się z przedmówcą zgodzić. Po zawodach, pozamiatane, bon voyage. Związek na równi pochyłej. Teraz, uwaga, piszę scenariusz tego, co będzie dalej:
On albo zrobi jej dziecko i ją "ubezwłasnowolni" - czyli ją roztyje i umieści na krótkim łańcuchu i będą jako tako szczęśliwi jak Kowalscy, albo sprawa będzie wyglądała tak, że po pierwszym przebaczeniu i wpadnięciu sobie w ramiona, niestety gościu z dnia na dzień nie będzie mógł się pogodzić z faktem, że ktoś mu spaskudził rusałkę. Przypomina mi się scena z "Rodziny Soprano": "to żona nie robi ci dobrze ustami?", "co ty gadasz, człowieku, ona tymi ustami całuje moje dzieci". I tak to moim zdaniem właśnie będzie wyglądać, że niestety nie będzie mógł ów przystojny i miły małżonek pogodzić się z tym, że ona tymi ustami. To będzie wzbudzało w nim złość, a więc mimowolną chęć zemsty nie-zemsty, ale zrobienia czegoś, co w jego mniemaniu zdejmie trochę bólu i poczucia skrzywdzenia. A więc zdradzi naszą biedną bohaterkę na wyjeździe pracowym/wieczorze kawalerskim/samotnych wakacjach/rybach.
Niestety nie będzie mógł pogodzić się z faktem, że to już nie jest ta sama osoba - zbrukana, nieczysta. To właśnie czyniło go takim zakochanym - fakt, że ona była tylko jego. Bo jeśli mówił, że "trzeba jej palcem pokazywać, żeby nie robiła głupot", to chyba nie jest z nią dla jej porywającego intelektu.

141

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Nazwał mnie przestępcą małżeńskim, który otrzyma wyrok w zawiasach hmm

Ale za parę dni może Mu się "odmienić" i wydać Ci wyrok na małżeńskie więzienie (całkowite odizolowanie od Niego). Ja osobiście nie zdziwiłabym się gdyby właśnie tak się stało...

142 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2015-03-05 18:10:40)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

...panibaronowa tak, jak będzie hipokrytą to owszem.... separacja wskazana, odpowiedzenie sobie na pytania (dokładnie mąż): czy ten związek jest wart odbudowywania... jeśli on zdecyduje się wybaczyć, musicie dać sobie czas na odbudowę zaufania....powtarzam musisz się postarać....powinnaś pokazać, że żałujesz tego, co zrobiłaś i sytuacja się nie powtórzy....może to trwać tygodnie i miesiące...zawsze musisz potwierdzać swoją prawdomówność...powodzenia

143 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-05 18:25:45)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
panibaronowa napisał/a:

/.../
No niestety po głębszym przemyśleniu sprawy w wannie, a więc miejscu do przemyśliwania spraw najwyższej wagi, muszę się z przedmówcą zgodzić. Po zawodach, pozamiatane, bon voyage. Związek na równi pochyłej. Teraz, uwaga, piszę scenariusz tego, co będzie dalej:
On albo zrobi jej dziecko i ją "ubezwłasnowolni" - czyli ją roztyje i umieści na krótkim łańcuchu i będą jako tako szczęśliwi jak Kowalscy, albo sprawa będzie wyglądała tak, że po pierwszym przebaczeniu i wpadnięciu sobie w ramiona, niestety gościu z dnia na dzień nie będzie mógł się pogodzić z faktem, że ktoś mu spaskudził rusałkę. Przypomina mi się scena z "Rodziny Soprano": "to żona nie robi ci dobrze ustami?", "co ty gadasz, człowieku, ona tymi ustami całuje moje dzieci". I tak to moim zdaniem właśnie będzie wyglądać, że niestety nie będzie mógł ów przystojny i miły małżonek pogodzić się z tym, że ona tymi ustami. To będzie wzbudzało w nim złość, a więc mimowolną chęć zemsty nie-zemsty, ale zrobienia czegoś, co w jego mniemaniu zdejmie trochę bólu i poczucia skrzywdzenia. A więc zdradzi naszą biedną bohaterkę na wyjeździe pracowym/wieczorze kawalerskim/samotnych wakacjach/rybach.
Niestety nie będzie mógł pogodzić się z faktem, że to już nie jest ta sama osoba - zbrukana, nieczysta. To właśnie czyniło go takim zakochanym - fakt, że ona była tylko jego. Bo jeśli mówił, że "trzeba jej palcem pokazywać, żeby nie robiła głupot", to chyba nie jest z nią dla jej porywającego intelektu.

Tekst "zrobi jej dziecko" należy do wyjątkowo upodlających mężczyzn tekstów, jakie znam, głównie z tego powodu, że zapomina o roli kobiety w zrobieniu tegoż.

IMHO jak najszybsze "zrobienie sobie z nim dziecka" po zdradzie, jest TYPOWYM zachowaniem wielu kobiet, które starają się w ten sposób (1) zwiększyć liczbę powodów dla których mąż z nią pozostaje o jeden (2) odwrócić uwagę nowymi wydarzeniami i problemami od problemu swojej zdrady po to aby nie trzeba było jej w związku przepracować. (3)  na jakiś czas może przedstawiać się jako "matka bohaterka" (4) "Wyszumiała się" wie już jak smakuje seks z innym, po tej symbolicznej "inicjacji" można próbować żyć dla odmiany odpowiedzialnie. Tak więc dziecko zrobi sobie ONA, bo on może mieć na tym etapie "bad feelings about this" .

Jeśli sobie go nie zrobi wariantów jest wiele - pewnie będzie mu "podstawiała" pod nos swoje i jego koleżanki aby choć trochę ją zdradził (uwalniając od poczucia winy), albo on zachowa się jak piszesz, albo zachowa się jak osoba z jajami, albo bez jaj. Niewiele o nim wiadomo, więc cięzko cós wywnioskować. Warto zauważyć, że autorka ewidentnie "żyje w swoim świecie" nie zwracając uwagi na kluczowe momenty tej sytuacji (np zrozumienie swoich motywacji) i nie rozumie czemu ją wszyscy włącznie z mężem o to pytają. Zatem wgląd, poziom kumania i empatia (zwłazcza względem męża) kuleją. W konsekwencji nie jestwykluczone , że skończy się to rozstaniem, gdy mąz zda sobie sprawę ze skali problemu, a przy następnej partnerce chłopak odpuści trochę z "piękności"  wybierając kogoś, kto wykazuje wyższy poziom aktywności bioelektrycznej pod pokrywą czaszki.

144

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Wrócił również do naszych wspomnień i do tego, że przecież to z nim pierwszy raz się kochałam.. to z nim poznałam różne oblicza seksu. Nikomu tak w świecie nie ufał jak mi.

Hmm.. tu chyba jest odpowiedź dlaczego zdradziłaś. To są niestety minusy jednego partnera - ciekawość jakby to było z innym, szczególnie kiedy ta sfera nie za bardzo gra. Nie wiem czy dla niego też byłaś pierwsza - jeśli tak to jego dociekliwe pytania o pozycję itd. są też uzasadnione (choć jak to przeczytałam, było to dla mnie dziwne). No ale w takim przypadku pytanie czego brakowało są ..hmmm no cóż można powiedzieć... oczywiste...
Kobieta mająca jak dotąd jednego mężczyznę wyjechała sama na wakacje... poczuła zainteresowanie, napalenie innego faceta...itd. Nie zastanawiając się nad konsekwencjami...

145

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
panibaronowa napisał/a:

A więc zdradzi naszą biedną bohaterkę na wyjeździe pracowym/wieczorze kawalerskim/samotnych wakacjach/rybach.
Niestety nie będzie mógł pogodzić się z faktem, że to już nie jest ta sama osoba - zbrukana, nieczysta. To właśnie czyniło go takim zakochanym - fakt, że ona była tylko jego. Bo jeśli mówił, że "trzeba jej palcem pokazywać, żeby nie robiła głupot", to chyba nie jest z nią dla jej porywającego intelektu.

Ja się panibaronowo nie użalam nad sobą. Ja mam żal do siebie, a to różnica. W życiu nie można być niczego pewnym - ale mój mąż nie zemści się nigdy w taki sposób. Chociaż sam wspomniał, że o tym pomyślał, ale nie umiałby tego sobie i mnie zrobić...

Przysięgłam mu, że się postaram, aby mnie pokochał na nowo. Powiedział mi wczoraj, że mnie kocha, ale serce go bardzo boli.

Owszem, nie rzuca się w oczy mój porywający intelekt, ponieważ go nie mam.

Ja naprawdę żałuję tego, jak się zachowałam. Dla głupich 10 minut tak sobie zmarnować małżeństwo.

Jestem egoistką, nie przeczę. Zależy mi, żeby Go mieć przy sobie.

"Jeśli sobie go nie zrobi wariantów jest wiele - pewnie będzie mu "podstawiała" pod nos swoje i jego koleżanki aby choć trochę ją zdradził (uwalniając od poczucia winy), albo on zachowa się jak piszesz, albo zachowa się jak osoba z jajami, albo bez jaj. Niewiele o nim wiadomo, więc cięzko cós wywnioskować. Warto zauważyć, że autorka ewidentnie "żyje w swoim świecie" nie zwracając uwagi na kluczowe momenty tej sytuacji (np zrozumienie swoich motywacji) i nie rozumie czemu ją wszyscy włącznie z mężem o to pytają. "

Źle oceniasz mój sposób myślenia. Ja doskonale wiem, że coś mnie pchnęło do tej zdrady. Myślę, że podziałała tak na mnie swoboda, jaką miałam. I to, że spodobałam się komuś innemu. I pewnie też ciekawość innego mężczyzny. Ja wtedy nie myślałam o skutkach.

Mój mąż pracuje w policji, napatrzy się wystarczająco dużo na ludzkie nieszczęścia, a ja mu jeszcze dowaliłam chyba za wszystkie czasy.

Zawsze  czułam się gorsza niż inne kobiety, bo nie mogę mieć dzieci. Ale to powód do zdrady żaden.

My się nawet jak kłóciliśmy, to w taki sposób, aby problemów z przeproszeniem nie było. Dzisiaj śmiałam się z tych "problemów".  Lubił, jak udawałam "łapaczkę pcheł". Ściągałam mu bokserki i udawałam, że szukam pchełek (wiadomo gdzie). Może to i dziecinne, ale nas to bawiło. Oczywiście, zawsze jakąś znalazłam. Pewnego dnia (dzień wcześniej się bawiliśmy), poszłam do Niego do pracy i jego kolega powiedział do męża: O, Twoja pchełka przyszła smile Wtedy byłam zła, że kolegom rozpowiedział. Gdy wracał do domu, zapukał do drzwi i powiedział: "Przyszedłem na odpchlenie". I oboje się rozśmialiśmy.

Przepraszam, że o tym wspominam, ale to takie miłe było.

146 Ostatnio edytowany przez Zwyczajny_facet (2015-03-05 19:20:34)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Witam,

Autorka napisała parę postów wcześniej "(Seks z tamtym był beznadziejny - tragiczny) ", ja się akurat mężowi nie dziwie, że się pytał Autorkę o ten szczegół, bo sam jestem jako mężczyzna ciekawy jakie to ludziska w Egipcie pozy wymyślają, że tak tragicznie to wygląda. Mam nadzieję, że mąż ma twarde zasady i nie naoglądał się filmów z Sandlerem, bo w jednym filmie bohater to tylko podrywał na obrączkę.
Pozdrawiam

147 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-03-05 19:22:58)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Ależ ja wcale nie twierdzę, że się nad sobą użalasz, jestem jak najbardziej po Twojej (Waszej) stronie i z całego serca życzę Wam wszystkiego dobrego. Jednak życie to nie pobożne życzenia, ani bajka, człowiek niestety jest skomplikowanym zwierzęciem.

Bardzo mi również przykro, że nie możesz mieć dzieci. Wyobrażam sobie i nie wyobrażam, co musisz z tego powodu przeżywać.

Swoboda, mówisz. Hmm... Wiesz, "wzięcie sobie" niedoświadczonej życiowo dzierlatki, też niesie za sobą konsekwencje i może on się z tym liczy. On pan władza, a Ty jak pan władza znika za rogiem, zaczynasz kombinować - czy jesteś więc szczęśliwa w tym związku? A może chcesz zwiedzać, a pragnienie jego powrotu jest tylko dojmującym poczuciem winy po zrobieniu mu krzywdy? Co tam siedzi w Twojej głowie?

EXTRA: ja nie rozumie tego zdania o tych dzieciach, zrobi jej dziecko to był duuuuży skrót myślowy, który pięknie rozwinąłeś, dzięki, właśnie to miałam na myśli smile serio. znam nawet takie przypadki, o których wspominasz. no ale tutaj, niestety, nie ma o czym mówić. naprawdę mi przykro.

"Ja naprawdę żałuję tego, jak się zachowałam. Dla głupich 10 minut tak sobie zmarnować małżeństwo." 10 MINUT? COO? big_smile

moim cynicznym zdaniem, jedyne, co możesz zrobić, to grać perfidnie wykorzystaną przez predatora niewinną istotę - jak zrobisz z siebie niemal ofiarę pigułki gwałtu i będziesz rżnąć głupa, to mąż może to przeżyje, ale jeśli będziesz z nim całkiem szczera, jak tu z nami, to małżeństwo pewnikiem idzie na dno.

Między bajki możecie sobie (na czele z piotrem) wsadzić te brednie o tej uczciwości, oj, przyznała się, brawo za uczciwość, nie, błąd - przyznała się, samolubna idiotka. Naszych ukochanych należy chronić czasem przed nami samymi. Sorry, "mądra baba" nie pisnęłaby ani słowa, a jeśli już w przypływie pomroczności by coś takiego zrobiła, to usiłowałaby z tego wybrnąć tak, jak Ci powyżej opisałam

Moja Babcia mawiała: "Nawet jak Cię mąż w łóżku na zdradzie przyłapie, to mówisz: Kochanie, ja nie znam tego pana!".

148 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-05 19:50:28)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

/.../

Ja naprawdę żałuję tego, jak się zachowałam. Dla głupich 10 minut tak sobie zmarnować małżeństwo.

Jestem egoistką, nie przeczę. Zależy mi, żeby Go mieć przy sobie.

Coraz bardziej przekonuje mnie to, że motywy byłu czysto seksualne, wyczuwam tu nutę rozczarowania gdy mówisz o "10 minutach" (kochanek jakiś niedorobiony). W istocie można było sobie dobrać lepiej kochanka, by zgodnie z tą logiką zdrada uzasadniona była "wyjątkowym seksem" i budziła mniejsze rozczarowanie. A tak same straty żadnych zysków. Chyba powinienem współczuć?


niemagłupszej napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

"Jeśli sobie go nie zrobi wariantów jest wiele - pewnie będzie mu "podstawiała" pod nos swoje i jego koleżanki aby choć trochę ją zdradził (uwalniając od poczucia winy), albo on zachowa się jak piszesz, albo zachowa się jak osoba z jajami, albo bez jaj. Niewiele o nim wiadomo, więc cięzko cós wywnioskować. Warto zauważyć, że autorka ewidentnie "żyje w swoim świecie" nie zwracając uwagi na kluczowe momenty tej sytuacji (np zrozumienie swoich motywacji) i nie rozumie czemu ją wszyscy włącznie z mężem o to pytają. "

Źle oceniasz mój sposób myślenia. Ja doskonale wiem, że coś mnie pchnęło do tej zdrady. Myślę, że podziałała tak na mnie swoboda, jaką miałam. I to, że spodobałam się komuś innemu. I pewnie też ciekawość innego mężczyzny. Ja wtedy nie myślałam o skutkach.

W tym nie ma myślenia jest tylko intuicyjna ocena seksualnych i psychologicznych "zysków i strat". Skoro intuicyjnie czujesz, że mąż "da się tak potraktować", więc idziesz za głosem potrzeb seksualnych i zdradzasz - bo wiesz że możesz.

Co więcej - na czysto "intuicyjnym" poziomie - Twój mąż straci cały twój szacunek gdy wróci do Ciebie, bo dowiedzie tym samym, że daje się tak traktować. Jak śmiesznie będzie się denerwował i pytał o jakieś szczegóły zdrady, jak zabawnie będzie się wkurzał nie mogąc nic zrobić.  HA HA HA :-| Zobaczysz - cały szacunek jaki do niego miałaś zacznie wkrótce erodować.


niemagłupszej napisał/a:

Zawsze  czułam się gorsza niż inne kobiety, bo nie mogę mieć dzieci. Ale to powód do zdrady żaden.

A teraz i mąż jest "gorszy niż inni mężczyźni" bo jest "rogaczem" właśnie wyrównałaś bilans. To dodatkowy zysk jaki masz z tej sytuacji. Ośmieszenie go zmniejsza twoje poczucie winy.

No i koniecznie nie zapomnij aby zastosować rady z postów powyżej dotyczące tego JAK OKŁAMYWAĆ MĘŻA ABY CIĘ NIE ZOSTAWIŁ. Dzięki temu zniknie z twojego życia szczerość i bliskość.

niemagłupszej napisał/a:

My się nawet jak kłóciliśmy, to w taki sposób, aby problemów z przeproszeniem nie było. Dzisiaj śmiałam się z tych "problemów".  Lubił, jak udawałam "łapaczkę pcheł". Ściągałam mu bokserki i udawałam, że szukam pchełek (wiadomo gdzie). Może to i dziecinne, ale nas to bawiło. Oczywiście, zawsze jakąś znalazłam. Pewnego dnia (dzień wcześniej się bawiliśmy), poszłam do Niego do pracy i jego kolega powiedział do męża: O, Twoja pchełka przyszła smile Wtedy byłam zła, że kolegom rozpowiedział. Gdy wracał do domu, zapukał do drzwi i powiedział: "Przyszedłem na odpchlenie". I oboje się rozśmialiśmy.
Przepraszam, że o tym wspominam, ale to takie miłe było.

Nie przepraszaj, bo życie intymne między dwojgiem ludzi może być piękne, czasem zabawne, po wielu latach wspominane na starość z łezką w oku. Bo jest "przedłużeniem" ich miłości do siebie i ich wzajemnej wiary w siebie.

Ale wątpię czy tamten nastrój kiedyś wróci. Żegnaj Mania :-(

149

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Witam,
Jeżeli dobrze pamiętam z czasów szkolnych to Jeleń szlachetny w różnych momentach swojego życia zrzuca wieniec, więc może z mężem Autorki nie będzie tak źle. Mąż ma na dzień dzisiejszy w garści tak zwanego 'Royal flush' i od niego zależy jak go wykorzysta. Mam nadzieję, że to mądry facet i da rade.
Pozdrawiam

150 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2015-03-05 20:04:04)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Miał być cud, miód, a wyszło... 10 minut. Rozwaliło mnie to tongue

Ciekawe czy jak sex okazałby się zajebisty, Autorka miałaby takie same wyrzuty sumienia i czy wówczas skończyłoby się tylko na jednym numerku?

151 Ostatnio edytowany przez niemagłupszej (2015-03-05 20:10:34)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

"Coraz bardziej przekonuje mnie to, że motywy byłu czysto seksualne, wyczuwam tu nutę rozczarowania gdy mówisz o "10 minutach" (kochanek jakiś niedorobiony). W istocie można było sobie dobrać lepiej kochanka, by zgodnie z tą logiką zdrada uzasadniona była "wyjątkowym seksem" i budziła mniejsze rozczarowanie. A tak same straty żadnych zysków. Chyba powinienem współczuć?"

Proszę Cię, nie ironizuj. Nie chcę sięgać pamięcią do tamtego cholernego dnia. Moja koleżanka (o ironio!) powiedziała mi, że on taki przystojny, a ja przeciętna i pewnie mnie zdradzi... Jak widać - jest odwrotnie.


"W tym nie ma myślenia jest tylko intuicyjna ocena seksualnych i psychologicznych "zysków i strat". Skoro intuicyjnie czujesz, że mąż "da się tak potraktować", więc idziesz za głosem potrzeb seksualnych i zdradzasz - bo wiesz że możesz."

Wielka szkoda, że wszystkich wrzucasz do jednego wora.  Z góry zakładasz, że na zasadzie ciągu przyczynowo-skutkowego, będę zdradzać, bo mi wolno. 

"Co więcej - na czysto "intuicyjnym" poziomie - Twój mąż straci cały twój szacunek gdy wróci do Ciebie, bo dowiedzie tym samym, że daje się tak traktować. Jak śmiesznie będzie się denerwował i pytał o jakieś szczegóły zdrady, jak zabawnie będzie się wkurzał nie mogąc nic zrobić.  HA HA HA :-| Zobaczysz - cały szacunek jaki do niego miałaś zacznie wkrótce erodować."

Nigdy z niego nie kpiłam - uważam go za dobrego człowieka pod każdym względem. Zaraz napiszesz: zdradziłaś - okazałaś pogardę - ok.  Winę ponoszę ja i wiem, że pytania jeszcze będą. Mam się z tego śmiać? Mnie się na płacz zbiera. Ludzie są istotami mylnymi, popełniają błędy, na których niektórzy się uczą.


niemagłupszej napisał/a:

Zawsze  czułam się gorsza niż inne kobiety, bo nie mogę mieć dzieci. Ale to powód do zdrady żaden.

"A teraz i mąż jest "gorszy niż inni mężczyźni" bo jest "rogaczem" właśnie wyrównałaś bilans. To dodatkowy zysk jaki masz z tej sytuacji. Ośmieszenie go zmniejsza twoje poczucie winy."

Jesteś bardzo surowy. Myślisz, że taranem wyważę z jego serca krzywdę, jakiej doznał? Nigdy tak nie będzie. Mam poczucie winy, która nie znika i nie ulotni się jak kamfora. Ośmieszyłam tylko siebie.


Powinnam siedzieć cicho i przetrawić wszystko sama ze sobą.

152

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Wielka szkoda, że wszystkich wrzucasz do jednego wora.  Z góry zakładasz, że na zasadzie ciągu przyczynowo-skutkowego, będę zdradzać, bo mi wolno.

Skoro wciąż nie wiesz czemu zdradziłaś , to skąd wiesz, że się to nie powtórzy?

153

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Niestety czasami wystarczy gó... w złotko zawinąć, a rybka i tak połknie chaczyk.

154 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-05 20:28:53)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

"Coraz bardziej przekonuje mnie to, że motywy byłu czysto seksualne, wyczuwam tu nutę rozczarowania gdy mówisz o "10 minutach" (kochanek jakiś niedorobiony). W istocie można było sobie dobrać lepiej kochanka, by zgodnie z tą logiką zdrada uzasadniona była "wyjątkowym seksem" i budziła mniejsze rozczarowanie. A tak same straty żadnych zysków. Chyba powinienem współczuć?"

Proszę Cię, nie ironizuj. Nie chcę sięgać pamięcią do tamtego cholernego dnia. Moja koleżanka (o ironio!) powiedziała mi, że on taki przystojny, a ja przeciętna i pewnie mnie zdradzi... Jak widać - jest odwrotnie.


"W tym nie ma myślenia jest tylko intuicyjna ocena seksualnych i psychologicznych "zysków i strat". Skoro intuicyjnie czujesz, że mąż "da się tak potraktować", więc idziesz za głosem potrzeb seksualnych i zdradzasz - bo wiesz że możesz."

Wielka szkoda, że wszystkich wrzucasz do jednego wora.  Z góry zakładasz, że na zasadzie ciągu przyczynowo-skutkowego, będę zdradzać, bo mi wolno. 

"Co więcej - na czysto "intuicyjnym" poziomie - Twój mąż straci cały twój szacunek gdy wróci do Ciebie, bo dowiedzie tym samym, że daje się tak traktować. Jak śmiesznie będzie się denerwował i pytał o jakieś szczegóły zdrady, jak zabawnie będzie się wkurzał nie mogąc nic zrobić.  HA HA HA :-| Zobaczysz - cały szacunek jaki do niego miałaś zacznie wkrótce erodować."

Nigdy z niego nie kpiłam - uważam go za dobrego człowieka pod każdym względem. Zaraz napiszesz: zdradziłaś - okazałaś pogardę - ok.  Winę ponoszę ja i wiem, że pytania jeszcze będą. Mam się z tego śmiać? Mnie się na płacz zbiera. Ludzie są istotami mylnymi, popełniają błędy, na których niektórzy się uczą.


niemagłupszej napisał/a:

Zawsze  czułam się gorsza niż inne kobiety, bo nie mogę mieć dzieci. Ale to powód do zdrady żaden.

"A teraz i mąż jest "gorszy niż inni mężczyźni" bo jest "rogaczem" właśnie wyrównałaś bilans. To dodatkowy zysk jaki masz z tej sytuacji. Ośmieszenie go zmniejsza twoje poczucie winy."

Jesteś bardzo surowy. Myślisz, że taranem wyważę z jego serca krzywdę, jakiej doznał? Nigdy tak nie będzie. Mam poczucie winy, która nie znika i nie ulotni się jak kamfora. Ośmieszyłam tylko siebie.


Powinnam siedzieć cicho i przetrawić wszystko sama ze sobą.

Ja nie tłumaczę Ci że nie wolno zdradzać.

Chciałem wiedzieć(sprawdzić), czy potrafisz podjąć uczciwą próbę zastanowienia się jak POMÓC mężowi w tej sytuacji, czy widzisz stan w jakim się znajduje (bo bez zrozumienia co się z nim dzieje nie masz szans), czy chcesz rzeczywistej zmiany, która usunie PRZYCZYNĘ dla której zdradzałaś a nie skutek., czy potrafisz być szczera wobec siebie, czy wolisz "nie myśleć"= nie rozwiązać swojego problemu. Czy będziesz - zamiast prób zrozumienia co ci jest - kajać się bądź bronić...

Chyba sama widzisz co z tego wyszło...

155

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Autorko potrzebujesz dużo pozytywnej energii na tą długą walkę o męża, a polemika z ludźmi, których zdrada nie dotknęła i nie mają pojęcia przez co przechodzisz Ty oraz Twój mąż jest stratą czasu i energii. Zamiast zbierać w sobie tą energię, Ty polemizując łapiesz psychicznego doła i jeszcze uwierzysz w to co niektórzy piszą o Twoim mężu. My go nie znamy, niektórzy po zdradzie osoby bliskiej łapią za alkohol, wpadają w głęboką depresje, a jeszcze inni potrafią ten ból przezwyciężyć sami. Zaglądam tu i tam  i jakoś nie mogę znaleźć wątku, który pasowałby do Was, opisany ze strony męża, więc może jest on silnym psychicznie mężczyzną i potrafi sam sobie poradzić z Waszą tragedią albo zapił się na śmierć. Pewnie będą głosy, że pije i rady sobie chłop dać nie może, ale tym niech się Pani nie przejmuje. Najlepiej będzie jak Pani zadzwoni do męża albo do kolegi i się dowie co tam u niego słychać. Myślę, że to będzie najlepszym dowodem na to, że Pani zależy na Nim. Trzymam kciuki

156

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Niemagłupszej,,
Na forum od czasu do czasu pojawiają się wątki osób, które zdradziły. Czasami zdrada to jednorazowy skoki w bok, niekiedy długotrwały romans. Niezależnie od kalibru zdrady - to, co mnie szczególnie poraża w postępowaniu i zachowaniu zdradzjących to BRAK WYOBRAŹNI.
Nie są w stanie sobie wyobrazić co będzie po zdradzie.

Ja Tobie napiszę, jak zdrada wygląda z perspektywy osoby zdradzonej.
Co się dzieje gdy już się dowiadujemy (bo zwykle się dowiadujemy), a czego Ty nie byłaś w stanie i nadal nie jesteś sobie wyobrazić?

BÓL.
Rozpacz i ból, strach i ból, złość i ból, nienawiść i ból, odraza i ból,
A wiesz, co boli najbardziej?
Że o mnie nie myślał, nie istniałam, zapomniał o mnie
Że jego potrzeby dowartościowania się były silniejsze niż lojalność wobec mnie
Że po tych wszystkich wspólnych latach nie potrafił mnie uszanować i postąpić wobec mnie uczciwie
Że miał w du...ie moje uczucia, marzenia, nadzieje
Że nie obawiał się, że mnie straci, że zniszczy nasz związek i naszą rodzinę
WYOBRAŻASZ SOBIE JAK TO BOLI?

Ponad rok próbuję żyć ze zdradzaczem i z samą sobą po zdradzie.
Uczę się wszystkiego od początku.
Uczę się kochać, chociaż cały czas zastanawiam się, czy potrafię jeszcze kochać
Uczę się bliskości, pomimo, że wszystko we mnie krzyczy żeby się nie odkrywać
Uczę się wierzyć, bo jak mam wierzyć, gdy mówi, że kocha - przecież wtedy też tak mówił
Uczę się ufać po tym, gdy zdradza osoba, której ufało się całkowicie
Uczę się dawać
WYOBRAŻASZ TO SOBIE?

157

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:

Niemagłupszej,,

Ja Tobie napiszę, jak zdrada wygląda z perspektywy osoby zdradzonej.
Co się dzieje gdy już się dowiadujemy (bo zwykle się dowiadujemy), a czego Ty nie byłaś w stanie i nadal nie jesteś sobie wyobrazić?

BÓL.
Rozpacz i ból, strach i ból, złość i ból, nienawiść i ból, odraza i ból,
A wiesz, co boli najbardziej?
Że o mnie nie myślał, nie istniałam, zapomniał o mnie
Że jego potrzeby dowartościowania się były silniejsze niż lojalność wobec mnie
Że po tych wszystkich wspólnych latach nie potrafił mnie uszanować i postąpić wobec mnie uczciwie
Że miał w du...ie moje uczucia, marzenia, nadzieje
Że nie obawiał się, że mnie straci, że zniszczy nasz związek i naszą rodzinę
WYOBRAŻASZ SOBIE JAK TO BOLI?

Jeżeli mogę dodać coś od siebie, nieważne czy było to skok w bok czy długotrwały romans, mnie bolała GŁUPOTA zdradzających.

158

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:

Niemagłupszej,,
Na forum od czasu do czasu pojawiają się wątki osób, które zdradziły. Czasami zdrada to jednorazowy skoki w bok, niekiedy długotrwały romans. Niezależnie od kalibru zdrady - to, co mnie szczególnie poraża w postępowaniu i zachowaniu zdradzjących to BRAK WYOBRAŹNI.
Nie są w stanie sobie wyobrazić co będzie po zdradzie.

Ja Tobie napiszę, jak zdrada wygląda z perspektywy osoby zdradzonej.
Co się dzieje gdy już się dowiadujemy (bo zwykle się dowiadujemy), a czego Ty nie byłaś w stanie i nadal nie jesteś sobie wyobrazić?

BÓL.
Rozpacz i ból, strach i ból, złość i ból, nienawiść i ból, odraza i ból,
A wiesz, co boli najbardziej?
Że o mnie nie myślał, nie istniałam, zapomniał o mnie
Że jego potrzeby dowartościowania się były silniejsze niż lojalność wobec mnie
Że po tych wszystkich wspólnych latach nie potrafił mnie uszanować i postąpić wobec mnie uczciwie
Że miał w du...ie moje uczucia, marzenia, nadzieje
Że nie obawiał się, że mnie straci, że zniszczy nasz związek i naszą rodzinę
WYOBRAŻASZ SOBIE JAK TO BOLI?

Ponad rok próbuję żyć ze zdradzaczem i z samą sobą po zdradzie.
Uczę się wszystkiego od początku.
Uczę się kochać, chociaż cały czas zastanawiam się, czy potrafię jeszcze kochać
Uczę się bliskości, pomimo, że wszystko we mnie krzyczy żeby się nie odkrywać
Uczę się wierzyć, bo jak mam wierzyć, gdy mówi, że kocha - przecież wtedy też tak mówił
Uczę się ufać po tym, gdy zdradza osoba, której ufało się całkowicie
Uczę się dawać
WYOBRAŻASZ TO SOBIE?

Na marginesie tego wątku.  Sporo potrafię sobie wyobrazić, ale to co napisałaś pokazuje, że i moja wyobraźnia jest bardzo ułomna. Nie wiem tylko czy Autorka doceni Twoją odwagę i szczerość i właściwie ją wykorzysta. Więcej nie piszę bo słownik mi się tu kończy.

159

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Zwyczajny_facet napisał/a:

/.../
Jeżeli mogę dodać coś od siebie, nieważne czy było to skok w bok czy długotrwały romans, mnie bolała GŁUPOTA zdradzających.

A podobno głupota nie boli ;-)

160

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Mały_Książe napisał/a:
niemagłupszej napisał/a:

Wielka szkoda, że wszystkich wrzucasz do jednego wora.  Z góry zakładasz, że na zasadzie ciągu przyczynowo-skutkowego, będę zdradzać, bo mi wolno.

Skoro wciąż nie wiesz czemu zdradziłaś , to skąd wiesz, że się to nie powtórzy?

Mnie też to ciekawi. Jeśli nie zna/nie rozpozna się mechanizmów własnego postępowania to jak chcemy je zmienić na stałe? Wystarczy, że przestanie czuć się winna...

161 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-03-05 23:48:45)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

A mnie w zdradzie wkurzał brak elementarnych zasad. Zasad moralnych, jakiegoś emocjonalnego savoir vivre'u. Są w życiu rzeczy, których się po prostu nie robi, jeśli się chce być człowiekiem przez duże C, a nie wstrętnym tchórzem, miernotą ludzką. Jest pewien poziom, którego należy się trzymać, aby samemu mieć do siebie szacunek. Tłumaczenia w stylu powieści dla kucharek lub innych telenowel są po prostu marne, tak samo marne jak czyn sam w sobie. Jest to przekroczenie pewnej linii, zza której nie ma odwrotu, zdrada czy to człowieka, czy Ojczyzny jest wytarciem sobie gęby wartościami, którymi człowiek się powinien w życiu kierować, tylko że za zdradę Ojczyzny z reguły jest kula w łeb, a za zdradę ukochanej osoby mazanie się na forum.
Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy zdradzają - nie mam nic przeciwko puszczaniu się na prawo i lewo - ale trzeba żyć świadomie, brać odpowiedzialność za to, co się robi i w razie czego krzywdzić tylko siebie.

162

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
panibaronowa napisał/a:

Jest pewien poziom, którego należy się trzymać, aby samemu mieć do siebie szacunek.

Prawda, ale...
Przyglądam się osobom zdradzającym od jakiegoś czasu, skupiam się przede wszystkim na skutkach ich poczynań, ale oni patrzą na tę sytuację zupełnie odwrotnie niż Ty smile
Posuwają się do zdrady żeby nie stracić...szacunku do siebie a konkretnIe ochronić własne EGO przed uszczerbkiem.

163 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-06 08:47:13)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:

BÓL.
Rozpacz i ból, strach i ból, złość i ból, nienawiść i ból, odraza i ból,
A wiesz, co boli najbardziej?
Że o mnie nie myślał, nie istniałam, zapomniał o mnie
Że jego potrzeby dowartościowania się były silniejsze niż lojalność wobec mnie
Że po tych wszystkich wspólnych latach nie potrafił mnie uszanować i postąpić wobec mnie uczciwie
Że miał w du...ie moje uczucia, marzenia, nadzieje
Że nie obawiał się, że mnie straci, że zniszczy nasz związek i naszą rodzinę
WYOBRAŻASZ SOBIE JAK TO BOLI?

Ponad rok próbuję żyć ze zdradzaczem i z samą sobą po zdradzie.
Uczę się wszystkiego od początku.
Uczę się kochać, chociaż cały czas zastanawiam się, czy potrafię jeszcze kochać
Uczę się bliskości, pomimo, że wszystko we mnie krzyczy żeby się nie odkrywać
Uczę się wierzyć, bo jak mam wierzyć, gdy mówi, że kocha - przecież wtedy też tak mówił
Uczę się ufać po tym, gdy zdradza osoba, której ufało się całkowicie
Uczę się dawać
WYOBRAŻASZ TO SOBIE?

Przyszłość,

Dziękuję za ten wpis. Właśnie namalowałaś poruszający obraz conditio humana.

Przyglądam się Tobie "z oddali" i wierzę, że z miłością jest jak z jazdą na rowerze czy łyżwach... Tego nie można zapomnieć, i że kiedyś przestaniesz pytać o to, czy potrafisz jeszcze kochać. Bo Ty to przecież robisz. Od roku. Każdego dnia. Na nowo.


Gdyby Autorka zażyła 10 minutowej rozkoszy z egipskim autochtonem, to przynajmniej jej mąż za jasnooką Słowiankę dostałby od niego 1500 wielbłądów. Miałby mały problem gdzie te wielbłądy w Polsce zaparkować, ale przynajmniej byłaby jakaś rekompensata za "otwartość" żony...

164

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:

Przyglądam się osobom zdradzającym od jakiegoś czasu, skupiam się przede wszystkim na skutkach ich poczynań, ale oni patrzą na tę sytuację zupełnie odwrotnie niż Ty smile
Posuwają się do zdrady żeby nie stracić...szacunku do siebie a konkretnIe ochronić własne EGO przed uszczerbkiem.

Przyszłość, czy piszesz to także na podstawie rozmów z mężem? Czy konfrontowaliście swoje postawy i uczucia albo nadal to robicie? Czy on to jakoś tłumaczył?

Ja także bardzo dziękuję za Twój wpis.

165

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

Jest pewien poziom, którego należy się trzymać, aby samemu mieć do siebie szacunek.

Prawda, ale...
Przyglądam się osobom zdradzającym od jakiegoś czasu, skupiam się przede wszystkim na skutkach ich poczynań, ale oni patrzą na tę sytuację zupełnie odwrotnie niż Ty smile
Posuwają się do zdrady żeby nie stracić...szacunku do siebie a konkretnIe ochronić własne EGO przed uszczerbkiem.

Czyli porzucają własne zasady moralne (które kształtowali przez lata) dla ego? Jedno i drugie powstaje, aby określić Nas samych - jakimi jesteśmy ludźmi i buduje poczucie własnej wartości.
To co wybierzemy (własne zasady moralne, czy ego) zależy od naszej natury, a szczególnie od zdolności wykazywania empatii w stosunku do innych. Osoby zdradzające odznaczają się właśnie niską empatią względem partnerów (niektórzy co dopiero po zdradzie zastanawiają się nad tym, kiedy jest już za późno), ale od razu oczekują zrozumienia (oczyszczenia sumienia)/zainteresowania innych.
Ich potrzeby z jakiś powodów są ważniejsze...

166

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Cyba jednak źle wybrałaś sobie nick. Wierz mi, że są i nawet są na tym forum.
Pozbierałem Twoje wypowiedzi i hurtem je skomentuję:

niemagłupszej napisał/a:

/.../ Zapytałam Go, czy zgodzi się ze mną rozmawiać, czy mam sobie iść. Przystał na to, mówiąc, że to czas najwyższy. No i się zaczęło - miliony pytań. Widziałam z jakim bólem serca pytał o tamtą sytuację z wakacji. Wszystko chciał wiedzieć, łącznie z motywami, jakie mną kierowały, kończąc na pozycji seksualnej. Wydukałam z siebie wszystko, oczywiście w oczy nie patrzyłam ze wstydu. On wręcz przeciwnie - obserwował każdy mój ruch, czułam Jego wzrok na sobie.  Raz tylko porządnie krzyknął: Czego Ci kur.a brakowało?

Pytania pewnie będą się powtarzać wielokrotnie. I niech ci nie przyjdzie do głowy uciekanie przed odpowiedziami a tym bardziej zmiana wersji. Od tego zależy na ile, o ile, będzie możliwe w nim ponowne rozpoczęcie budowania zaufania do Ciebie.
A czy Ty wiesz czego Ci brakowało? jeśli nie, to przed Tobą też jest ogrom pracy. Nie wiem czy dasz sobie z tym sama sobie radę. Może potrzebna będzie konsultacja z jakimś specjalistą?
W każdym razie, dla Waszego dobra, nie wolno w żadnym wypadku niczego przyspieszać. wszystkie etapy Twój mąż musi przerobić w sobie. A wierz mi, ma wiele do zrobienia i nie będzie to szybki proces. Jakoś z Twoich literek odczytuję, że trwać to będzie 10 do 16 miesięcy.

niemagłupszej napisał/a:

Może źle to wszystko odczytuję, ale widziałam w Nim wielką ochotę, aby mi nawpierdzielać i jednocześnie przytulić.

Podstawa, to nie powinien tłumić w sobie złości. Niech idzie na salę, założy rękawice i wpier**eli workowi treningowemu. Ponadto, powinien zaprzyjaźnić się z atlasem... smile tak, tym na siłowni. Im więcej wyleje z siebie potu, tym szybciej odbuduje swoje poczucie własnej wartości. A to pewnie pozwoli mu na skrócenie czasu depresji jak dopadnie go za jakiś czas. Tu Masz etapy jakie są do przerobienia przez niego:

Mówią, że przezywanie zdrady, jest podobne do przezywania żałoby, po śmierci kogoś bliskiego!
Etapy żałoby.
1. ZAPRZECZENIE
- szok
- niedowierzanie
- zaprzeczenie
- wyparcie
2. GNIEW, BUNT
- obrona
- walka
- reakcja na zdarzenie
- reakcja uzależniona od własności osobniczych
3. TARGOWANIE, NEGOCJACJE, PERTRAKTACJE
- chęć osiągnięcia stabilizacji
- chęć osiągnięcia porozumienia
- chęć zysku
- potrzeba załatwienia "czegoś"
4. DEPRESJA
- przygnębienie
- obniżenie poczucia własnej wartości
- smutek
- żal
- poczucie pustki
5. AKCEPTACJA
- uspokojenie
- pogodzenie
- spokój
- uczenie się nowego życia
- przebaczenie
- pojednanie
- czasami akceptacja faktu zdarzenia bez zgody, przyzwolenia na owo zdarzenie.

cytowane za psychologiem J. Zabojszczem

niemagłupszej napisał/a:

Postara się to mi wybaczyć, ale póki co, słabo mu to wychodzi. Mam mu dać czas. Jeszcze tłumaczył się z tego, że jakiś czas jeszcze będzie mieszkał z przyjacielem. "Będzie mi lżej, jak chociaż nie będę czuł złości przytulając ciebie".
Płakaliśmy oboje. Mój mąż jest twardzielem, ale rozkleił się jak dziecko.
Powiedziałam, że na nic nie liczę i , że będę na Niego czekać.

Teraz wiesz ile jeszcze przed nim. Zanim wybaczy, to Ty tez musisz swoje przerobić. Wiesz, że Wasze małżeństwo już nie istnieje, przynajmniej w takiej formie w jakiej je pamiętasz. On już jest innym człowiekiem... Ty Jesteś innym człowiekiem dla niego. Możecie zbudować razem coś nowego, ale powrotu do tego starego już nie ma. Zniszczyłaś to i powinnaś mieć tego świadomość, jak również świadomość przyczyny zdrady. Jeżeli Ci zależy na tym człowieku, to powinnaś nauczyć się uciekać przed sytuacjami które mogły by doprowadzić do recydywy.

niemagłupszej napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do Panów. Czy nie czuliście/czulibyście obrzydzenia do Waszych żon/partnerek na tle seksualnym? Mając świadomość, że jakiś inny mężczyzna ją dotykał, pieścił itp?

Przeważnie jest przez okres około dwóch-trzech miesięcy, potem przychodzi potrzeba fizjologiczna tak silna, ze to obrzydzenie przezwycięża. Ale powrotu do seksu, tego poprzedniego, radosnego, dopełniającego uczucie miłości nie ma... bo nie ma tamtej miłości. Jest bardziej mechaniczny i egoistyczny. Czasami przesycony złością i gwałtowny. No i miej na uwadze to, o czym pisałem wcześniej -  jest was troje... Często z powodu "tego trzeciego" jest gra wstępna, ale nie dochodzi do seksu... Jesteś na to wszystko gotowa? nie? To chociaż bądź świadoma...

niemagłupszej napisał/a:

Dudnią mi w głowie Jego słowa. Naprawdę Go kocham, bardzo!  Pewnie w to i tak nie uwierzycie, ale postaram się zrobić wszystko, żeby chociaż w jakimś stopniu mi zaufał.

Zdradzając go też czułaś, że jest przez Ciebie kochany? 
Nie ma takiej możliwości, żeby ponownie zaufał w 100% to se nevrati... Nawet budując z nim nową relację, nie będzie miał do Ciebie 100% zaufania. Napisałem, że Jesteś partnerką podwyższonego ryzyka - to jest właśnie to...

niemagłupszej napisał/a:

Nie spodziewałam się takich pytań, jakie wczoraj padły. I to niektóre po kilka razy. Dźgnęło Go bardzo to, że przez pół roku mogłam z nim sypiać, jakby nic się nie stało. Że z perfidią chodziłam na jakąś dyskotekę na wakacjach i o nim wcale nie myślałam. W ogóle nie brałam go pod uwagę. Doszedł do wniosku, że sobie wszystko zaplanowałam. A jednocześnie wolał o tym, co zrobiłam nie wiedzieć.

Przygotuj się na to, że będą padały te same pytania jeszcze wiele razy.

niemagłupszej napisał/a:

Wkurzył się bardzo, jak na pytanie o powody, odpowiedziałam, że nie wiem i mu na to pytanie nie odpowiem.
Wrócił również do naszych wspomnień i do tego, że przecież to z nim pierwszy raz się kochałam.. to z nim poznałam różne oblicza seksu. Nikomu tak w świecie nie ufał jak mi.

Już wyżej pisałem o zaufaniu.

niemagłupszej napisał/a:

Może i jestem zadufana, ale sądzę, że wróci - sam powiedział, że postara się mi to wszystko wybaczyć. Obrączki nie ściągnął.  Potrzebuje czasu, żeby wszystkie myśli, które w głowie się mu kotlują jakoś poukładać. Tylko ile będę musiała czekać na to, strasznie tęsknię.

On jest jeszcze w pierwszej fazie - szok. Mówi to co na daną chwilę myśli, ale za chwilę może już myśleć co innego. Nie jest to w żadnym wypadku dobry moment na podejmowanie przez niego ważnych decyzji i nie wymagaj takich od niego. Rada moja, nie wierz w słowa, patrz na to co robi i czekaj.
Obrączka nie jest już dla Was żadnym wyznacznikiem.
I tak ta najważniejsza powinna być sercu... Była na Twoim palcu i co?... I się wszystko spier**liło...

niemagłupszej napisał/a:

Nazwał mnie przestępcą małżeńskim, który otrzyma wyrok w zawiasach hmm

Niestety ma rację... Ale czy wyrok będzie w zawiasach, czy nie, to dopiero czas pokaże... Ty teraz możesz tylko czekać...

niemagłupszej napisał/a:

Przysięgłam mu, że się postaram, aby mnie pokochał na nowo. Powiedział mi wczoraj, że mnie kocha, ale serce go bardzo boli.

Nie kocha Ciebie, tylko wspomnienie takiej jaką Byłaś sprzed wakacji... Nie wierz mu teraz i pracuj nad reaktywacją chociaż części zaufania...

niemagłupszej napisał/a:

Ja naprawdę żałuję tego, jak się zachowałam. Dla głupich 10 minut tak sobie zmarnować małżeństwo.

żart? to wersja dla niego, czy dla nas? no chyba nie Piszesz poważnie?
Zdradzacze przyparci do muru zawsze w jakiś przedziwny sposób sposób deprecjonują łajzy. A to im nie stanął, a to wsadził i mu oklapł... Przedziwny typ, taka łajza. A jednak potrafił w jakiś cudowny sposób swoim zwisem odpruć żonę od męża...

niemagłupszej napisał/a:

Jestem egoistką, nie przeczę. Zależy mi, żeby Go mieć przy sobie.

Czas zacząć się przygotowywać na to, że jednak to szybko nie nastąpi... o ile w ogóle nastąpi. Tylko po co on Ci teraz przy Tobie? żeby z każda chwilą przypominał sobie o swoim bólu? Żeby Twoje sumienie uspokoiło się? Zastanów się... Lepiej zrobisz jak zaprowadzisz do niego Waszego psa. Będzie miał do kogo się wygadać, bo jego kumpel pewnie ma dość gadania o jednym, a na dodatek, będzie miał się kim zaopiekować, a teraz jest to mu potrzebne...

niemagłupszej napisał/a:

Źle oceniasz mój sposób myślenia. Ja doskonale wiem, że coś mnie pchnęło do tej zdrady. Myślę, że podziałała tak na mnie swoboda, jaką miałam. I to, że spodobałam się komuś innemu. I pewnie też ciekawość innego mężczyzny. Ja wtedy nie myślałam o skutkach.

Jeśli Wiesz, to czemu mężowi inaczej odpowiedziałaś? Chcesz odbudowy posługując się kłamstwem i niedomówieniami? Tak się nie da...

niemagłupszej napisał/a:

Zawsze  czułam się gorsza niż inne kobiety, bo nie mogę mieć dzieci. Ale to powód do zdrady żaden.

Nie kupuję tego. Taką Ciebie pokochał i taką chciał na "zawsze"...

niemagłupszej napisał/a:

/.../Mam poczucie winy, która nie znika i nie ulotni się jak kamfora. Ośmieszyłam tylko siebie.

Nie da się ukryć, że tylko sobie zawdzięczasz wszystko, co Ciebie spotkało. Ale mi i tak jest bardziej żal Twojego jm... Zawsze jest tak, że ten starający się postrzegany jest jako mięczak i w rezultacie zostaje skrzywdzony...

niemagłupszej napisał/a:

Powinnam siedzieć cicho i przetrawić wszystko sama ze sobą.

To co powinnaś zrobić teraz, to zwrócić mu swobodę podejmowania decyzji, a tym samym wolność...

167

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

Jest pewien poziom, którego należy się trzymać, aby samemu mieć do siebie szacunek.

Prawda, ale...
Przyglądam się osobom zdradzającym od jakiegoś czasu, skupiam się przede wszystkim na skutkach ich poczynań, ale oni patrzą na tę sytuację zupełnie odwrotnie niż Ty smile
Posuwają się do zdrady żeby nie stracić...szacunku do siebie a konkretnIe ochronić własne EGO przed uszczerbkiem.

Wiesz, wydaje mi się niestety, że tam, gdzie jest honor i uczciwość, tam nie ma miejsca na ego. Mam również wrażenie, że zdradzają niedowartościowani, mali, niepewni i niestety głupi. Człowiek pewny siebie, pełen miłości dla siebie przede wszystkim, nie robiłby SOBIE gnoju na własne życzenie.

168 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-03-06 01:33:47)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
aurora borealis napisał/a:

Przyglądam się Tobie "z oddali" i wierzę, że z miłością jest jak z jazdą na rowerze czy łyżwach... Tego nie można zapomnieć, i że kiedyś przestaniesz pytać o to, czy potrafisz jeszcze kochać. Bo Ty to przecież robisz. Od roku. Każdego dnia. Na nowo.

Ja tez w to wierzę smile Czasami tylko tęsknię za tym, co było PRZED.
Wtedy wszystko było prostsze, takie naturalne i zwyczajne.

Enona napisał/a:

Przyszłość, czy piszesz to także na podstawie rozmów z mężem? Czy konfrontowaliście swoje postawy i uczucia albo nadal to robicie? Czy on to jakoś tłumaczył?

Enona, przez kilka miesięcy nic innego nie robiliśmy tylko wciąż wałkowaliśmy temat zdrady. Przepracowaliśmy to, co się wydarzyło bardzo dokładnie. Dzisiaj już z rzadka gości jako temat naszych rozmów. Nabrałam dystansu, czasami rzucę jakiś żart nawiązujący do zdrady i widzę przez chwilę konsternację, zanim on pojmie, że to rzeczywiście tylko joke.

Nektarynka53 napisał/a:

Czyli porzucają własne zasady moralne (które kształtowali przez lata) dla ego? Jedno i drugie powstaje, aby określić Nas samych - jakimi jesteśmy ludźmi i buduje poczucie własnej wartości.
To co wybierzemy (własne zasady moralne, czy ego) zależy od naszej natury, a szczególnie od zdolności wykazywania empatii w stosunku do innych. Osoby zdradzające odznaczają się właśnie niską empatią względem partnerów (niektórzy co dopiero po zdradzie zastanawiają się nad tym, kiedy jest już za późno), ale od razu oczekują zrozumienia (oczyszczenia sumienia)/zainteresowania innych.
Ich potrzeby z jakiś powodów są ważniejsze...

Chyba powinniśmy zacząć od ujednolicenia definicji EGO, tylko nie wiem, czy ten wątek to dobre miejsce na tę dyskusję? Co do reszty zgadzam się, chociaż nie uogólniałabym.

panibaronowa napisał/a:

Wiesz, wydaje mi się niestety, że tam, gdzie jest honor i uczciwość, tam nie ma miejsca na ego. Mam również wrażenie, że zdradzają niedowartościowani, mali, niepewni i niestety głupi. Człowiek pewny siebie, pełen miłości dla siebie przede wszystkim, nie robiłby SOBIE gnoju na własne życzenie.

Zastanawiałaś się kiedykolwiek skąd i dlaczego biorą się w ludzkim ciele emocje? Tak od strony fizjologicznej. Wiesz jaki to jest potężny mechanizm?
Wydaje się, że to co napisałaś to truizm i banał, ale wystarczy spojrzeć na wątki tutaj na forum, aby dostrzec, że standardowo nie obserwujemy swoich emocji, nie próbujemy zrozumieć skąd one się biorą i jaka jest ich rola i wartość, nie potrafimy ich zwerbalizować i komunikować wprost co, jak  i dlaczego czujemy, a co dopiero świadomie działać w celu kontroli emocji i ich intencjonalnego opanowania aby poczuć się komfortowo

169

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

NIEWIERNOŚĆ MAŁŻEŃSKA ? STATYSTYCZNA ANALIZA WYNIKÓW ANKIETY INTERNETOWEJ
Ankietowani, którzy przyznali się do zdrady, zostali zapytani o powód niewierności.
27,67% osób odmówiło udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Może być zastanawiające,
dlaczego aż tylu respondentów nie odpowiedziało na to pytanie w ankiecie internetowej,
która była w pełni anonimowa.
Powód zdrady
Klasa                           Liczbna %                         
b.odpowiedzi                   44       27,67             
ciekawość, chęć
poznania czegoś nowego  16       10,06
kryzys w związku             15        9,43
brak zrozumienia              13        8,18
alkohol                           10        6,29
fascynacja drugą osobą     9         5,66
Znaczna większość respondentów biorących
udział w badaniu to kobiety. Stanowią one aż
84,9% ankietowanych.
Źródło:StatSoft
Zapraszam do lektury.
Badania, które zostały przeprowadzone w Polsce %
Powody dla których zdradzamy:
- chęć przeżycia nowej przygody (23%)
- odkrycie nowego uczucia (17%)
- głupota (17%)
- wypalenie związku (15%)
- nudny seks (14%)
- sam/sama nie wiem (14%)
Pora roku, a zdrada:
- lato (60%)
- wiosna (22%)
- zima (15%)
- jesień (3%)
Źródło:forum

Trochę ciekawostek

170

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Farewell Netkobiety

Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Autorka w pierwszym poście poprosiła o radę 'co mam robić' ? Postów mamy 168, z czego 21 należy do Autorki, co daje nam liczbę 147, a postów z odpowiedzą na pytanie jest może jakieś 10%. Autorko uciekaj z tego forum, bo pomocy tutaj nie znajdziesz, a Twój wątek zamieni się w kolejną Brazylijską telenowele, chyba że drogą mailową od paru użytkowników, którzy piszą jakoś z sensem. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że nawet jak napiszesz powód zdrady to zostaniesz oceniona negatywnie, bo już bez kompletnej wiedzy przychodzi to innym łatwo. Pragnieniem zdobycia wiedzy jest ciekawość, a ona jak głupota też nie zna granic. Zdecydujesz zostać, to walcz o męża, nie poddawaj się i nie powtórz swojego błedu, a rady typu 'nie rób nic' to do kosza. Komentarzy ludzi, którzy zdradzając przyczynili się do rozpadu związków, a teraz oceniają też nie czytaj. Nie polemizuj z ludźmi, którzy pod adresem osoby Twoje męża, której nie znają obelgę 'cornuto' piszą, to świadczy o nich samych, a Tobie o porządnym rachunku sumienia piszą. Ludzie czy Wy dopiero wyszliście z lasów tropikalnych Demokratycznej Republiki Kongo. Już w innych wątkach zauważyłem toksyczną mode na ocenianie ludzi, których nie znacie. Dziękuję niektórym, bo się tak dawno nie ubawiłem.
Kamil_1986, Elle88, lilianna90, maniek_z_maniek, Gary, alcybiades, Binonande, INKKA, panibaronowa, arcania, starr, Mały_Książe, kiedysbylam, Lexpar, Rockfor, truskaweczka19, Przyszłość.... CHAPEAU BAS
Autorko tych ludzi słuchaj w pierwszej kolejności, a resztę olej !!!!!! Żegnam szczególnie tych użytkowników, którzy chętnie wyśmiewają się i oceniają osobę w potrzebie zamiast spojrzeć rano w lusterko.
Piotr74 mam nadzieję, że się Panu oprócz dzieci, które kochają Pana najpiękniejszą miłością na świecie, znaleźć jeszcze szczęście na Tym Chorym Świecie.
Pozdrawiam

171 Ostatnio edytowany przez prawdaprawd (2015-03-06 06:31:57)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Rady doświadczonego w sprawach rozwodowych prawnika. Zacznę od tego, że 95% mężczyzn przychodząc na rozmowę ze mną robiło to z przymusu. Nie otwierali się, nie uzewnętrzniali. Robili to niechętnie, jako ostateczność - coś jak wizyta u dentysty na wyrwanie bolącego zęba. Uczestnicząc w procesie przygotowawczym sprawiali nieodparte wrażenie, że chcą to załatwić jak najszybciej i po najmniejszej linii oporu. Byli gotowi do daleko posuniętych ustępstw na rzecz żon, byle tylko sprawa się zakończyła.

Chęć do zamknięcia za wszelką cenę rozdziału swego życia, trzeba krwawo stłumić. Na takie rozwiązanie może pozwolić sobie jedynie milioner, a nie zwykły facet, który straci dobytek swój i rodziców (np. mieszkanie czy dom). Teraz chcesz się panicznie wyrwać od wrzasków i pretensji żony, oraz związanego z tym dyskomfortu, a później do końca życia będzie żal i rozpacz za straconym majątkiem, zwłaszcza gdy się nie "odkujesz", i będziesz "dziadował".

Dużo bardziej "życiowo" podchodzą kobiety - jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie - to one inicjują lwią część spraw rozwodowych. W większości są skłonne przedstawić całość spraw małżeńskich, łącznie z intymnymi, jeśli liczą że powołanie się na nie przyniesie im określoną korzyść. Są bardziej wyrachowane i jeśli tak to mogę ująć - bezwzględne. W 4 przypadkach na 5 bezpośrednio zainteresowane zachowaniem praw do zgromadzonego majątku.

Gdy kobieta mówi że najważniejsze jest wnętrze i miłość, wiedz że mówi to albo z niewiedzy (jest zakochana i młoda, na utrzymaniu rodziców, minie jej), albo kłamie by nie być uznaną za materialistkę. Bez Twoich zasobów i pracy nie spełni swoich największych marzeń. Jeśli nawet kobieta była z Tobą pół roku, uważa że należy się jej wszystko, ponieważ Cię "inspirowała" i poświęciła swój bezcenny czas. Twój czas i inspiracje, a zwłaszcza pieniądze, kompletnie się nie liczą.

Nigdy nie spotkałem się, by kobieta zrezygnowała z nieobciążonego hipotecznie mieszkania/domu - przy obciążonych już chętniej, ale pod warunkiem, że były mąż będzie również zobowiązanym do spłacenia kredytu a one zwolnione.

Kobieta składając pozew rozwodowy czy patrząc na ZDRADĘ, NIGDY nie robi tego pod wpływem impulsu. Jest to STARANNIE PRZEMYŚLANA decyzja, będąca wynikiem WIELOMIESIĘCZNYCH a nawet WIELOLETNICH przygotowań. Najsmutniejsze jest to, że mężczyźni bardzo często nie są świadomi, że ich żona już dąży do rozwodu. Owszem, zdarzają się zgrzyty, iskrzenia, ale gro mężczyzn nie przeczuwa jaki jest tego finał.

Nie przeczuwa, ponieważ nie ma odpowiedniej wiedzy na temat psychiki kobiety. To na czym się opiera, to "nauki" z seriali, od mamusi, babć i ciotek, dla których miły, ciepły, siedzący w domu facet ze stałą pensją, to marzenie każdej kobiety. Gdyby znali prawdę, wiedzieliby że kobieta kojarzy "nawalenie hormonalne" z zakochaniem, tzw. "chemią", a żeby ją w kobiecie wytworzyć i utrzymać, trzeba wiedzieć jak się to robi. Taka wiedza jest śmiesznie prosta, i polega na zrozumieniu, że każda kobieta czci siłę, która w dzisiejszych czasach nie oznacza mięśni, ale psychikę, umiejętność postawienia granic, częste traktowanie jak dziecko, cierpliwe prowadzenie jej i nie pozwolenie na to, by była nas pewna, co najczęściej oznacza koniec pożądania. Niepewność i łączące z tym ryzyko skłania do zdrad i romansów, co zdarza się coraz częściej. Ciekawość, adrenalina i odskocznia od rutyny czy kumplowania się z własną kobietą, choć każda mówi, że przyjaźń jest ważna.
Ważna, ale zabija to mocne pożądanie, które z każdym kochankiem z doskoku jest wyższe. Mało która to rozumie.

Co bardziej wyrachowane i "nowoczesne" kobiety przygotowują się do rozwodu "fabrykując dowody" dla sądu. Poprzez fabrykację uznaję wyrachowane, prowokowane zachowanie naginające rzeczywistość i nie mające nic wspólnego z obiektywnie pojętą prawdą WYDARZENIA O KONSEKWENCJACH PRAWNYCH, które inicjują kobiety. Oto niepełna ich wyliczanka:

1) NA NIEBIESKĄ KARTĘ czyli przemoc w rodzinie.

Hit w środowiskach patologicznych i tych raczej z nizin społecznych. Polega na prowokowaniu mężczyzny do użycia przemocy domowej. Uwaga - nie tylko fizycznej! Również słownej (głośna kłótnia, trzaskanie drzwiami itd.). W większości przypadków tak, by byli postronni świadkowie wśród sąsiadów, np. demonstracyjne głośne wybiegnięcie z płaczem z mieszkania na korytarz. Po jakimś czasie niczego nieświadomy mąż ma wyrobioną opinię "okrutnika" i wzywa się policję. Ta robi m.in. rozeznanie wśród sąsiadów i zakłada słynną niebieską kartę. Dowód koronny dla sądu, właściwie nie do obalenia! Gość który dał się w to wrobić - umarł w butach. Dodatkową atrakcją jest możliwość pobytu na koszt skarbu państwa w Białołęce, lub innych ośrodkach all inclusive. Rozwód z orzeczeniem winy męża - 100% w bonusie.

Metoda doskonała, gdyż mężczyźnie nie wypada wybiec z mieszkania płacząc, stałby się pośmiewiskiem, a z czasem prawdopodobnie obiektem agresji. Ludzie widząc słabego psychicznie faceta, mogą poczuć że można się na nim wyżyć, rozładować frustrację, nie ponosząc z tego powodu konsekwencji (nie da po gębie). Jedyne co w tej sytuacji można zrobić, to zainwestować w kamery, by nagrywać każde takie wydarzenie, oraz modlić się by sąd chciał nas wysłuchać, gdy będziemy tłumaczyć że zła opinia o nas jest wynikiem manipulacji.

2) Programowanie wybuchów GNIEWU w miejscach publicznych / przy świadkach.


Prywatnie w domu żona nachalnie, uporczywie "truje" mężowi z byle powodu. Większość po jakimś czasie nie wytrzymuje i zaczyna reagować wybuchami gniewu, podniesionym głosem itp. Kolejnym krokiem żony jest delikatne "trucie" w towarzystwie rodziny i przyjaciół. Reakcją męża jest wybuch gniewu, podniesiony głos, krzyk - generalnie awantura. Dla osób postronnych - kobieta coś spokojnie powiedziała, maż-cham indyczy się i awanturuje. Nie mają pojęcia, że męża odpowiednio przez długi czas zaprogramowano jak psa Pawłowa na taką reakcję. Mamy więc świadków, którzy w najlepszej wierze potwierdzą wersję żony w sądzie. Miłe, nieprawdaż ?

Jeśli spadnie na Ciebie kropla wody, możliwe że tego nawet nie zauważysz. Jednak istnieje bestialska "Chińska tortura wodna", gdzie krople lecą całymi dniami, doprowadzając człowieka do szaleństwa. Powiedzenie "kropla drąży skałę" musiał wymyślić nie geolog, a człowiek znający życie z kobietami. Delikatna, szydercza uwaga kierowana do nas po raz tysięczny, potrafi wyprowadzić człowieka kompletnie z równowagi - a otoczenie się dziwi: Jak to? Dlaczego on tak reaguje? Ludzie widzą tylko wierzchołek góry lodowej, a tego co pod spodem absolutnie nie, gdyż jest to ukrywane w domowych pieleszach i mrocznych sercach uciśnionych i cierpiących matek Polek.

Jeśli więc widzimy takie zachowania, nie chowajmy głowy w piasek w nadziei że miną - podejmijmy działanie. Po pierwsze szczera, serdeczna rozmowa (trzeba się zmusić, warto dla diagnostyki intencji naszej żony), która w przypadku zaplanowanej przez kobietę akcji nic nie da - jeśli tak się stanie, szykujmy się na rozwód, zajmijmy finansami i papierami. Nagrywajmy wszystko co kobieta powie, przy czym doskonale by było doprowadzić do awantury, w której straci nad sobą panowanie, i wywrzeszczy że nas zniszczy, "zapie..." - taki dowód do sądu może nas uratować nawet przed więzieniem, pałkami klawisza i penisami współwięźniów. Przypomina mi się tu Jerzy Kulej, którego małżonka mając już kochanka, z całych sił prowokowała do uderzenia - gdyby tak zrobił, przegrałby w sądzie wszystko.

3) Prowokowanie sytuacji konfliktowych z rodziną małżonka.


Prowokacyjne, tendencyjne i długotrwałe psucie relacji z rodziną męża, najczęściej z teściową i teściem. O cokolwiek. Po eskalacji konfliktu - histeryczne żądania poparcia własnego stanowiska od męża. Późniejsze żalenie się koleżankom i przyjaciółkom o problemie. One będą później świadczyć, również w dobrej wierze ... Bardzo często spotykana sytuacja.
Sytuacja katastrofalna, ponieważ niewiele da się udowodnić, nawet nagraniami, gdy kłótnie nie są drastyczne i pełne przemocy - kłótnie z teściami są niemal normą w większości rodzin (odwieczna walka o władzę nad zasobami mężczyzny, między żoną a matką). Warto poprosić rodziców o miesiąc braku kontaktu, by zobaczyć czy małżonka polepsza wtedy zachowanie (może faktycznie rodzice są toksyczni?), czy też nasila objawy ataku, nie mogąc znieść spokoju - wtedy możemy mieć pewność, że szuka "guza", ale u Ciebie. I jeśli nie ewakuujesz się z tej relacji, na pewno go znajdzie, możliwe że niejednego.

4) Przeinaczanie faktów / odkręcanie kota ogonem.


Kupiłeś laptopa a ona chciała przystroić mieszkanie. Masz hobby/pasję która wymaga wydatków a ona chciała jechać na wycieczkę do Egiptu? Chomikujesz na koncie a ona chciała kupić komplet mebli w stylu Ludwika XVI? Wiedz przyjacielu, że właśnie 'rujnujesz życie rodziny i przekreślasz jej przyszłość poprzez egoistyczne skupienie się na własnych zachciankach, zamiast na łożenie pieniędzy na rodzinę. Zabawne że "cel rodzinny", w tym przypadku oznacza "egoistyczną zachciankę kobiety". Te wakacje w Egipcie to przecież dla cementowania wspólnych więzów wink Skutek - rozkład pożycia i brak widoków na harmonijny rozwój małżeństwa do którego się przykładasz, ergo - twoja wina...

Wielu mężczyzn którzy odnieśli sukces, nie za duży, nie za mały - żyją zamożnie, ale ukrywają swoje dochody przed małżonką. Wiem o tym, ponieważ z nimi pracuję jako doradca, a ja podziwiam ich za to - jednak tę wiedzę zdobywa się najczęściej po koszmarnych stratach, bankructwie, wieloletnim sporze sądowym. Mądrzy faceci wiedzą, że ujawnienie pieniędzy spowodowałoby lawinę żądań. Kobiety w większości nie rozumieją natury inwestycji, oszczędzania, liczy się tylko błysk i "ładne". Niedoświadczony, otępiały serialowo - rodzinną propagandą mężczyzna wydaje wszystko co ma, by zaimponować małżonce. Gdy nie ma już nic, ona ma już nawyk dostawania wartościowych prezentów - potrzeby rosną, możliwości ich spełniania maleją. Samo to potrafi rozbić związek, zrobić z niego piekło. Kobietę zdobywać trzeba znajomością jej psychiki, byciem silnym, czułym i serdecznym oraz stawianiem granic, czyli imponowaniem swą siłą (wartością samego siebie) a nie kupowaniem jej. Kupują ci, którzy uważają się za nic nie wartych, a później dziwią się że właśnie tak zostali potraktowani. Kobieta która ma za dobrze zwykle wariuje i szuka odskoczni. Idealny mężczyzna ten, który ma kobiete pod kontrolą. Ten co nie ma, ona mu się zawsze wymknie czy to zdradą czy odejsciem, jeśli nie zawiązaliscie supła małżeńskiego.

5) embargo na seks


Klasyk. Z byle powodu. Cel jest jasny - skocz w bok do agencji, zakręć się za koleżanką z pracy etc. Przyłapany - wykopałeś sobie grób. Wysokie prawdopodobieństwo, że masz już na sobie prywatnego detektywa bądź w pracy są usłużni znajomi żony, którzy doniosą szybko o twoim wymuszonym romansie. Jedna pani była tak urocza, że do zdrady zaliczyła oglądanie przez męża porno i domniemane onanizowanie się. I uwaga - dowód ten również miał swoją wagę w orzeczeniu winy małżonka (utrata więzi emocjonalnych prowadząca do rozkładu pożycia!).

I gwóźdź tematu. Znany Wam pewnie ale tego nigdy dość. Na te statystyczne 20 kobiet tylko jedna, powtarzam jedna!, nie miała już nowego, czekającego na nią partnera. Pozostałych 19 kręciło już sobie nowe lokum u boku kolejnego faceta, ciągle będąc w pierwszym związku małżeńskim. Tzw. syndrom miękkiego lądowania albo małpy, która nie puści z ręki gałęzi dopóki nie trzyma pewnie w łapie drugiej. Tu widzę belkę w męskim oku - kręcąc z taką "małżonką", nieświadomie pomagamy jej w udupieniu innego, takiego samego jak my faceta. Naiwnie wierzymy w jej opowieści 'że łajdak, cham, pijak i szuja' a tak naprawdę...

Małżeństwo to wzajemne zaspokajanie swoich potrzeb. Jeśli jedna strona notorycznie nie może zaspokoić bardzo ważnej potrzeby, a druga nie jest chora, to mamy do czynienia z wykorzystywaniem. Kiedyś zawsze potępiałem zdradę, teraz nie jestem taki szybki do osądzania - a co jeśli ktoś ma duży popęd, a żona odmawia seksu? Jednocześnie jest zgrabna, ociera się w koszuli nocnej o małżonka, a gdy ten chce seksu, krzyczy że jest zwierzęciem, egoistą, któremu zależy na jej ciele a nie duszy? Czy nie jest to sadyzm, brak szacunku? A może jak mówią znający życie prawnicy, typowo kobieca gra by dręczyć i pastwić się nad mężczyzną, w ściśle określonym celu?

W niektórych przypadkach skutecznie działa metoda "oko za oko..". Mąż ogranicza pieniądze, nie naprawia auta, nie daje na kosmetyczkę. Po serii awantur kobieta zaczyna rozumieć o co chodzi, przy czym cudownie mijają nocne migreny i pojawia się seks. Jeśli jednak taka metoda nie działa, mamy do czynienia nie z towarzyszką życia, a wrogiem - nazywajmy sprawy po imieniu. Co dręczenie drugiego człowieka ma wspólnego z miłością? Nie każdą filiżankę można z powrotem skleić. Od wroga trzeba się oddalić - niech truje kogoś innego. Moje życie i mijający czas są zbyt cenne, by tracić je na kogoś kto mnie traktuje jak szmatę. Ile można się poświęcać w imię strachu przed oskarżeniami o egoizm osobie, która dba tylko o własną wygodę? Niech wrzeszczą, niech potępiają - ja mam prawo do szczęścia.

6) Na WABIK tzw. ustawka.


Pewna historyjka z życia wzięta. Babka wynajęła ze specjalnej agencji dziewczynę, która miała uwieść męża + detektywa, który miał to wszystko udokumentować dla potrzeb rozwodu. Sprawa wymagała sporych pieniędzy, bo taki proces uwodzenia trwa wiele, wiele miesięcy. Uwodzicielka - agentka potrafi wynająć mieszkania blisko "celu", prowokować wpadanie na siebie, nawet stłuczkę samochodową - by później robiąc maślane oczy w ramach rekompensaty zapraszać na kawę itd. Wciela się w dowolną, fikcyjną postać oczywiście w granicach możliwości odegrania show. Fabrykowanie dowodów na WABIK wymaga dużych środków - konieczności opłacenia i utrzymania przez wiele miesięcy "agentki", oraz opłacenia detektywa. Rzecz nie może się wydać, bo sądy ignorują aż tak spreparowane dowody, więc całość musi być utrzymywana w kompletnej tajemnicy.

W wersji podstawowej "biednej", metoda "na wabik" polega na testowanie męża poprzez dalsze koleżanki i znajome żony. Gdy dochodzi do jakiejś chemii, wówczas na sygnał zatrudniany jest detektyw i on dokumentuje "dowody zdrady".
Sprawa jest prosta. Jeśli nie ma seksu i tego braku nie tłumaczy siła wyższa (choroba, stan psychiczny po gwałcie), to rozmawiamy, proponujemy terapię. Jeśli żona nie chce, rezygnujemy z relacji, która jest dla nas krzywdząca. Szkoda poświęcać życia na egoistkę, która swoje chcenie stawia ponad dobro ukochanej osoby. Poświęcanie ma sens, jeśli druga strona próbuje nam skompensować w inny sposób nasze cierpienie. Podam brutalny przykład - gdy Twoją żonę boli głowa, nie może tego zrobić dłonią? W czym tkwi problem? Powiem Ci w czym - jeśli kobieta kocha, nigdy nie boli jej głowa. Jeśli kocha i szanuje, nie pozwoli by facet który się o nią troszczy, czuł się niespełniony, rozżalony. Jeśli boli ją głowa i nie chce, reaguje agresją, to po prostu CIĘ NIE SZANUJE. Wbij to sobie do głowy i nie wierz w żadne inne tłumaczenia. Kiedyś, w grzesznej młodości, znałem osobiście mężatki, które katowały męża latami bólem głowy, a wyprawiały takie harce że wstyd pisać. A może mam jakieś tajemne moce, likwidujące bóle?

Oto sposoby dla Ciebie "niemagłupszej", oraz przykładowe sposoby rozwiązania, byś mogła wygrać. A wygrasz. Kobieta zawsze wygrywa, jeśli już dopuszcza się do pokazania swojej złej natury.

172 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-03-06 07:54:29)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Ąą

Zwyczajny_facet napisał/a:

Farewell Netkobiety

Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Autorka w pierwszym poście poprosiła o radę 'co mam robić' ? Postów mamy 168, z czego 21 należy do Autorki, co daje nam liczbę 147, a postów z odpowiedzą na pytanie jest może jakieś 10%. Autorko uciekaj z tego forum, bo pomocy tutaj nie znajdziesz, a Twój wątek zamieni się w kolejną Brazylijską telenowele, chyba że drogą mailową od paru użytkowników, którzy piszą jakoś z sensem. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że nawet jak napiszesz powód zdrady to zostaniesz oceniona negatywnie, bo już bez kompletnej wiedzy przychodzi to innym łatwo. Pragnieniem zdobycia wiedzy jest ciekawość, a ona jak głupota też nie zna granic. Zdecydujesz zostać, to walcz o męża, nie poddawaj się i nie powtórz swojego błedu, a rady typu 'nie rób nic' to do kosza. Komentarzy ludzi, którzy zdradzając przyczynili się do rozpadu związków, a teraz oceniają też nie czytaj. Nie polemizuj z ludźmi, którzy pod adresem osoby Twoje męża, której nie znają obelgę 'cornuto' piszą, to świadczy o nich samych, a Tobie o porządnym rachunku sumienia piszą. Ludzie czy Wy dopiero wyszliście z lasów tropikalnych Demokratycznej Republiki Kongo. Już w innych wątkach zauważyłem toksyczną mode na ocenianie ludzi, których nie znacie. Dziękuję niektórym, bo się tak dawno nie ubawiłem.
Kamil_1986, Elle88, lilianna90, maniek_z_maniek, Gary, alcybiades, Binonande, INKKA, panibaronowa, arcania, starr, Mały_Książe, kiedysbylam, Lexpar, Rockfor, truskaweczka19, Przyszłość.... CHAPEAU BAS
Autorko tych ludzi słuchaj w pierwszej kolejności, a resztę olej !!!!!! Żegnam szczególnie tych użytkowników, którzy chętnie wyśmiewają się i oceniają osobę w potrzebie zamiast spojrzeć rano w lusterko.
Piotr74 mam nadzieję, że się Panu oprócz dzieci, które kochają Pana najpiękniejszą miłością[ na świecie, znaleźć jeszcze szczęście na Tym Chorym Świecie.
Pozdrawiam

Zwyczajny_facet wielkie http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif za Twój post.
Zgadzam się z Tobą w zupełności.
Ja autorce mogę tylko powiedzieć co ja bym zrobił będąc na jej miejscu.
To jej życie i to jej decyzje.
Ja bym walczył i to do krwii ostatniej.
Natomiast takie gadanie zostaw go czy rozkminianie jej zdrady na czynniki pierwsze jest śmieszne.

173

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Autorko: Ponoć ten sex 10 minutowy był tragiczny, beznadziejny. To akurat rozumiem bo sobie gość zrobił sobie woreczek do spu..czenia się. Czy zastanowiłaś się nad odwrotna sytuacją, co by było, gdyby ten sex był zaj.bisty. Czy po tym wszystkim nie masz wątpliwości, że ten instynkt odezwie się znów, a Ty mając w perspektywie jakiś super sex pójdziesz jak w dym ?

174 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-06 08:54:03)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Zwyczajny_facet napisał/a:

Farewell Netkobiety

Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Autorka w pierwszym poście poprosiła o radę 'co mam robić' ? Postów mamy 168, z czego 21 należy do Autorki, co daje nam liczbę 147, a postów z odpowiedzą na pytanie jest może jakieś 10%. Autorko uciekaj z tego forum, bo pomocy tutaj nie znajdziesz, a Twój wątek zamieni się w kolejną Brazylijską telenowele, chyba że drogą mailową od paru użytkowników, którzy piszą jakoś z sensem. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że nawet jak napiszesz powód zdrady to zostaniesz oceniona negatywnie, bo już bez kompletnej wiedzy przychodzi to innym łatwo. Pragnieniem zdobycia wiedzy jest ciekawość, a ona jak głupota też nie zna granic. Zdecydujesz zostać, to walcz o męża, nie poddawaj się i nie powtórz swojego błedu, a rady typu 'nie rób nic' to do kosza. Komentarzy ludzi, którzy zdradzając przyczynili się do rozpadu związków, a teraz oceniają też nie czytaj. Nie polemizuj z ludźmi, którzy pod adresem osoby Twoje męża, której nie znają obelgę 'cornuto' piszą, to świadczy o nich samych, a Tobie o porządnym rachunku sumienia piszą. Ludzie czy Wy dopiero wyszliście z lasów tropikalnych Demokratycznej Republiki Kongo. Już w innych wątkach zauważyłem toksyczną mode na ocenianie ludzi, których nie znacie. Dziękuję niektórym, bo się tak dawno nie ubawiłem.
Kamil_1986, Elle88, lilianna90, maniek_z_maniek, Gary, alcybiades, Binonande, INKKA, panibaronowa, arcania, starr, Mały_Książe, kiedysbylam, Lexpar, Rockfor, truskaweczka19, Przyszłość.... CHAPEAU BAS
Autorko tych ludzi słuchaj w pierwszej kolejności, a resztę olej !!!!!! Żegnam szczególnie tych użytkowników, którzy chętnie wyśmiewają się i oceniają osobę w potrzebie zamiast spojrzeć rano w lusterko.
Piotr74 mam nadzieję, że się Panu oprócz dzieci, które kochają Pana najpiękniejszą miłością na świecie, znaleźć jeszcze szczęście na Tym Chorym Świecie.
Pozdrawiam

Panie Zwyczajny,

Pojęłam Pana przekaz. Leciutko zmieniłam mój wpis.

Należę do grupy, która nie ma o zdradzie zielonego pojęcia. Nie powinnam w związku z tym - jak Pan sugeruje -  się tutaj wypowiadać. Poruszyły mnie jednak wczoraj do głębi słowa Przyszłości, właśnie w ostrym kontraście z miałkim wyobrażeniem Autorki tego wątku z tym, co teraz zapewne przeżywa jej zdradzony Mąż i pokpiwaniem z jego reakcji czy stawianych podczas spotkania pytań. Stąd i moja gwałtowna reakcja i może niezbyt elegancki sposób wylania na głowę Autorki wiadra zimnej wody.

Jestem ciekawa, czy obecność na tym Forum jest w stanie modelować postawy zdradzających, bo doświadczenie z lektury postów innej Autorki, wskazuje, że może być to bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe mimo potężnej dawki wpisów, między innymi tych Osób, których listę Pan przedstawił, a których posty często mnie elektryzują swoją celnością i rozsądkiem i przenikliwością w analizie konkretnych sytuacji.

Proszę też zwrócić uwagę, że i Pana posty w tym, czy innym wątku zawierają elementy ocenne i bardzo wyraziście ukazują Pana stosunek do przedstawionych historii.

Dla mnie lektura takich wątków, jak ten ma wartość kształcącą. Zdrada to dla mnie zabójstwo (stąd podnoszenie się po czymś takim przypomina przytoczone tu kolejne etapy przechodzenia żałoby) Powrót do normalności po zdradzie i życie ze zdradzającym to heroizm.
Warto było trafić na ten wątek, choćby po to, aby znaleźć tak niesamowite słowa jak te, które napisała Przyszłość, Starr i Prawdaprawd...

A tej Parze, życzę powrotu do siebie, przejścia przez gehennę zdrady z podniesionym czołem i wspólnego spędzania wakacji, najlepiej na terenie Europy.

175 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-06 09:00:53)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Mi zajęło 7 lat żeby zaufać ponownie w 100%. A piszę to tylko dlatego, że nawet ze zdradzaczem można żyć i być szczęśliwym jeśli się zmieni i będzie chciał zmienić. Jeszcze pół roku temu miałem wątpliwości i wracałem do tego momentu, ale teraz już nie wrócę. Widzę jak mnie bardzo kocha i się stara.

176

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do Panów. Czy nie czuliście/czulibyście obrzydzenia do Waszych żon/partnerek na tle seksualnym? Mając świadomość, że jakiś inny mężczyzna ją dotykał, pieścił itp?

Tak, ogólnie nie podobało mi się to że moja narzeczona miała przede mną jeden roczny związek i ogólnie jestem uczulony na słowo "mój były". Ja sam wcześniej nikogo nie miałem ale niestety tak jak się spodziewałem moja narzeczona miała złe nawyki seksualne, które mi się nie podobały, wolałem seks zdecydowanie ostrzejszy i zdecydowanie bardziej zmysłowy niż nastawiony na mechanizm (jestem zapalonym tantrykiem). Ogólnie ma zakaz wspominania o byłym od początku znajomości, ale teraz na pewno ją nie kusi - to ze mną miała pierwszy w życiu orgazm i sama powiedziała, że przy mnie odkryła jak wspaniały i niesamowity może być seks.

Natomiast gdyby mnie zdradziła jako dziewczyna czy żona - zostawiłbym ją bez zastanowienia, oczywiście zrobiłbym badania czy nie mam jakiegoś syfa, natychmiast pozew rozwodowy. Nienawiść do niej towarzyszyłaby mi do końca życia - musiałaby żyć ze świadomością, że zniszczyła mi je i nigdy jej tego nie wybaczę. Dla mnie harmonia w związku jest sprawą priorytetową, a po takim czymś zawsze miałbym ją za gorszą, dziwkę i nie potrafiłbym odbudować tego na nowo. Dlatego ja stawiam sprawę jasno - jeśli chcesz mnie zdradzać musisz mnie zostawić, a jeżeli idziesz w tango zanim to zrobisz to wiedz, że w tym momencie my już nie jesteśmy razem - tylko z opóźnionym skutkiem.

177

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
M?rtainn napisał/a:

Mi zajęło 7 lat żeby zaufać ponownie w 100%. A piszę to tylko dlatego, że nawet ze zdradzaczem można żyć i być szczęśliwym jeśli się zmieni i będzie chciał zmienić. Jeszcze pół roku temu miałem wątpliwości i wracałem do tego momentu, ale teraz już nie wrócę. Widzę jak mnie bardzo kocha i się stara.

I legło w gruzach wmawianie, że skoro raz zdradziłam, a mój mąż mi wybaczy, to jest to jednoznaczne z daniem zgody na kolejne  wybryki.


niemagłupszej napisał:

"Ja naprawdę żałuję tego, jak się zachowałam. Dla głupich 10 minut tak sobie zmarnować małżeństwo."
"żart? to wersja dla niego, czy dla nas? no chyba nie Piszesz poważnie?
Zdradzacze przyparci do muru zawsze w jakiś przedziwny sposób sposób deprecjonują łajzy. A to im nie stanął, a to wsadził i mu oklapł... Przedziwny typ, taka łajza. A jednak potrafił w jakiś cudowny sposób swoim zwisem odpruć żonę od męża..."

Nie chcę wracać wspomnieniami do tego dnia. Podczas seksu z tamtym, chciałam, aby szybko przestał...Nie pytajcie mnie o tamten dzień.

Zastanawiam się, czy faktycznie nie jechać do męża z psem. Ale czym On nie pomyśli, że chcę się psa pozbyć i przy okazji jego? Zawiozłabym przy okazji Jego ulubioną bluzę.

Czy mówiliście wielu osobom o tym, że Wasze żony nie były wierne?

I powiem Wam jedno - nie odpuszczę. I to nie chodzi o to, że chcę, aby od razu rzucił się w moje ramiona (chciałabym tego oczywiście), ale będę się starać.

Dzisiaj rano wydawało mi się, że jest w domu. Śniło mi się, że wyciąga mnie za nogi z łóżka, co robił, gdy miałam porannego lenia.

Powoli wpadam w jakąś obsesję. Nie, no coś wymyślę, żeby Go dzisiaj zobaczyć.

178

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Oby tak dalej ....
Konsekwencje myślenia tylko o sobie przyjdą szybko.

179 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-06 11:26:29)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

I legło w gruzach wmawianie, że skoro raz zdradziłam, a mój mąż mi wybaczy, to jest to jednoznaczne z daniem zgody na kolejne  wybryki.

Zgody nie ma. Ona doskonale wie, że drugiej szansy nie będzie. Poza tym mamy umowę, że jak będzie coś się działo to od razu sobie o tym mówimy.

Czy mówiliście wielu osobom o tym, że Wasze żony nie były wierne?

Nikt tego nie wie ze znajomych ani rodziny. Na forum napisałem bo tu jestem anonimowy.
Od wielu lat tak naprawdę nie mam żadnych powodów żebym jej nie ufał. Grzech młodości. Ile my wtedy lat mieliśmy. Po 22. Oczywiście nie przyjąłem tego spokojnie. Oczywiście przez pewien czas nie rozmawialiśmy. Ale to ja się odezwałem i postanowiłem dać drugą szansę. Nie żałuję.

180 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-03-06 11:46:37)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Zastanów się nad tym, czy jesteś w stanie wyzbyć się egoistycznych pobudek, które kierowały Tobą podczas zdrady na wyrozumiałość i zainteresowanie potrzebami partnera. Jeśli sądzisz, że jak On powie "wróć" to Wasze życie będzie wyglądało jak przed Twoim wybrykiem to się mylisz. Czy dasz radę? Ciekawe czy zadałaś Sobie to pytanie, bo co innego chcieć to zrobić, a podołać. Jesteś gotowa na Jego brak zaufania (podejrzliwość), oceny, wracanie przy kłótniach do zdrady, zmiany nastroju (raz będzie chciał z Tobą być, drugim razem będzie oschły i skryty)...

Proponuję Ci dać Mu trochę czasu na przemyślenie decyzji na spokojnie, bo nie o to chodzi, abyś co chwilę Mu o Sobie przypominała i wzbudzała litość. Niech On postanowi, że chce być z Tobą z własnej woli. W przeciwnym wypadku szybko po zejściu się może zmienić zdanie. Bądź cierpliwa i pokaż, że szanujesz Jego zdanie i nie Twoje uczucia są najważniejsze.

181

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Nektarynka53 napisał/a:

Proponuję Ci dać Mu trochę czasu na przemyślenie decyzji na spokojnie, bo nie o to chodzi, abyś co chwilę Mu o Sobie przypominała i wzbudzała litość. Niech On postanowi, że chce być z Tobą z własnej woli. W przeciwnym wypadku szybko po zejściu się może zmienić zdanie. Bądź cierpliwa i pokaż, że szanujesz Jego zdanie i nie Twoje uczucia są najważniejsze.

Dokładnie.

182

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Przyszłość napisał/a:

Niemagłupszej,,
Na forum od czasu do czasu pojawiają się wątki osób, które zdradziły. Czasami zdrada to jednorazowy skoki w bok, niekiedy długotrwały romans. Niezależnie od kalibru zdrady - to, co mnie szczególnie poraża w postępowaniu i zachowaniu zdradzjących to BRAK WYOBRAŹNI.
Nie są w stanie sobie wyobrazić co będzie po zdradzie.

Ja Tobie napiszę, jak zdrada wygląda z perspektywy osoby zdradzonej.
Co się dzieje gdy już się dowiadujemy (bo zwykle się dowiadujemy), a czego Ty nie byłaś w stanie i nadal nie jesteś sobie wyobrazić?

BÓL.
Rozpacz i ból, strach i ból, złość i ból, nienawiść i ból, odraza i ból,
A wiesz, co boli najbardziej?
Że o mnie nie myślał, nie istniałam, zapomniał o mnie
Że jego potrzeby dowartościowania się były silniejsze niż lojalność wobec mnie
Że po tych wszystkich wspólnych latach nie potrafił mnie uszanować i postąpić wobec mnie uczciwie
Że miał w du...ie moje uczucia, marzenia, nadzieje
Że nie obawiał się, że mnie straci, że zniszczy nasz związek i naszą rodzinę
WYOBRAŻASZ SOBIE JAK TO BOLI?

Ponad rok próbuję żyć ze zdradzaczem i z samą sobą po zdradzie.
Uczę się wszystkiego od początku.
Uczę się kochać, chociaż cały czas zastanawiam się, czy potrafię jeszcze kochać
Uczę się bliskości, pomimo, że wszystko we mnie krzyczy żeby się nie odkrywać
Uczę się wierzyć, bo jak mam wierzyć, gdy mówi, że kocha - przecież wtedy też tak mówił
Uczę się ufać po tym, gdy zdradza osoba, której ufało się całkowicie
Uczę się dawać
WYOBRAŻASZ TO SOBIE?

Ja znam ciąg dalszy:
Przy pierwszej zdradzie, jak zaczęliśmy wychodzić na prostą, obiecałam sobie że już nigdy nie chcę tego przeżywać.
Wybaczyłam ale nigdy nie zapomniałam, nigdy też nie odzyskałam pełnego zaufania do ex.
Po kilkunastu latach sytuacja się powtórzyła............i jestem szczęśliwą rozwódką.

Czasu nie cofnę, ale gdybym mogła cofnąć ...byłabym rozwódką od 20 lat.

183 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-03-06 13:24:55)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do Panów. Czy nie czuliście/czulibyście obrzydzenia do Waszych żon/partnerek na tle seksualnym? Mając świadomość, że jakiś inny mężczyzna ją dotykał, pieścił itp?

Nie, nie czułbym żadnego obrzydzenia.



Przeraża mnie myśl, że on może się brzydzić mojego ciała, że mnie nigdy nie dotknie, że nie będzie mnie pragnął. Zwłaszcza, że on był moim pierwszym i to z nim odkrywałam, co to jest miłość i seks.

A Ty byłaś jego pierwszą? Bo jeśli tak, to tutaj leży problem, że on będzie miał, żal że sam jest wierny, nie wie jak to jest z drugą osobą, będzie sobie wyobrażał twój seks z tym drugim facetem jako coś wyjątkowego, kosmicznego, magicznego -- podczas gdy Ty wiesz, że to w sumie nie było tak świetnie.



Wszystko chciał wiedzieć, łącznie z motywami, jakie mną kierowały, kończąc na pozycji seksualnej. Wydukałam z siebie wszystko, oczywiście w oczy nie patrzyłam ze wstydu.

Ech... jakby to miało pomóc.



Raz tylko porządnie krzyknął: Czego Ci kur.a brakowało?

A musiało czegoś brakować? Zdradziłaś, bo Cię poniosło, a nie dlatego, że Ci czegoś brakowało.

184

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
Gary napisał/a:

A Ty byłaś jego pierwszą? Bo jeśli tak, to tutaj leży problem, że on będzie miał, żal że sam jest wierny, nie wie jak to jest z drugą osobą, będzie sobie wyobrażał twój seks z tym drugim facetem jako coś wyjątkowego, kosmicznego, magicznego -- podczas gdy Ty wiesz, że to w sumie nie było tak świetnie.

Mój mąż miał kobiety przede mną.  Pytałam o nie, ale mi odpowiadał, że mnie kocha i one się nie liczą.

Brzuch mam spięty, ponieważ dzwonił do mnie i powiedział: "Będę dzisiaj w domu o 18.00". Tylko co on miał na myśli. Ja debilka odpowiedziałam: dobrze  hmm i to był koniec rozmowy.

185

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:

Mój mąż miał kobiety przede mną.  Pytałam o nie, ale mi odpowiadał, że mnie kocha i one się nie liczą.

No to bardzo dobrze! Świetnie wręcz. Szkoda tylko, że taki szczegółowy wywiad z Toba prowadził...



Brzuch mam spięty, ponieważ dzwonił do mnie i powiedział: "Będę dzisiaj w domu o 18.00". Tylko co on miał na myśli. Ja debilka odpowiedziałam: dobrze  hmm i to był koniec rozmowy.

Dlaczego "debilka"? A co miałaś powiedzieć? Świetnie, że wpadnie do domu smile

186

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
niemagłupszej napisał/a:
Gary napisał/a:

A Ty byłaś jego pierwszą? Bo jeśli tak, to tutaj leży problem, że on będzie miał, żal że sam jest wierny, nie wie jak to jest z drugą osobą, będzie sobie wyobrażał twój seks z tym drugim facetem jako coś wyjątkowego, kosmicznego, magicznego -- podczas gdy Ty wiesz, że to w sumie nie było tak świetnie.

Mój mąż miał kobiety przede mną.  Pytałam o nie, ale mi odpowiadał, że mnie kocha i one się nie liczą.

Brzuch mam spięty, ponieważ dzwonił do mnie i powiedział: "Będę dzisiaj w domu o 18.00". Tylko co on miał na myśli. Ja debilka odpowiedziałam: dobrze  hmm i to był koniec rozmowy.

To bądź dyplomatyczna i dopytaj, np. w sms, co chce na kolację? smile

187

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Zapytałam o to, co zje na kolację. Uzyskałam odpowiedź: "Zasadniczo to lubię flądry, ale Ty mi starczasz za wszystkie flądry na świecie. Zadowolę się kotletem i Twoją obecnością"

Lecę do domu smile Pa

188

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Czyli idzie ku dobremu. Widzę, że żałujesz więc trzymam za Ciebie kciuki, a Twojemu mężowi to bym radził jednak jeszcze Cię przetrzymać w niepewności, żeby nie było powtórki z rozrywki.

189

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Oj będzie dobrze smile trzymam mocno kciuki smile

190

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

JEST ŚWIATEŁKO W TUNELU !!! Czyli może to początek waszego porozumienia, a uszczypliwości typu "flądra" musisz puścić mimo uszu (zresztą należą Ci się). Sam też tak robiłem pomimo że sobie obiecywałem że nie wrócę do tego tematu, było to silniejsze od moich postanowień.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki za was....oby się wam udało tak jak mnie z żoną.
Pozdrawiam rumpel

191

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Z tym ze trzeba pamietac o tym, ze zdrada zaczela się już od przyzwolenia na kontakt z innym na wakacjach. Dalej to się już tylko potoczylo wink

192

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
maniek_z_maniek napisał/a:

Z tym ze trzeba pamietac o tym, ze zdrada zaczela się już od przyzwolenia na kontakt z innym na wakacjach. Dalej to się już tylko potoczylo wink

Uch... ten świat się stacza. To już bedąc w małżeńśtwie nie można mieć kontaktu z innymi na wakacjach... Dramat.

193

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
rumpel napisał/a:

JEST ŚWIATEŁKO W TUNELU !!! Czyli może to początek waszego porozumienia, a uszczypliwości typu "flądra" musisz puścić mimo uszu (zresztą należą Ci się). Sam też tak robiłem pomimo że sobie obiecywałem że nie wrócę do tego tematu, było to silniejsze od moich postanowień.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki za was....oby się wam udało tak jak mnie z żoną.
Pozdrawiam rumpel

Ale to właśnie ta fladra jest promykiem nadziei smile fajnego masz męża, dbaj o niego i nie rób wiecej takich głupich błędów  wink

194

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
maniek_z_maniek napisał/a:

Z tym ze trzeba pamietac o tym, ze zdrada zaczela się już od przyzwolenia na kontakt z innym na wakacjach. Dalej to się już tylko potoczylo wink

maniek_z_maniek - Wiesz że jestem bardzo tolerancyjny..... ale w,g. mnie nie ma znaczenia gdzie, kiedy,i czy za przyzwoleniem, bardziej bym szukał DLACZEGO ? Jego śledztwo czyli szczegółowe pytania łącznie z pozycją seksualną biorą się chyba z próby wyjaśnienia (moze nawet w jakiś sposób usprawiedliwienia) jej zdrady.

195 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2015-03-06 18:06:26)

Odp: Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam
rumpel napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Z tym ze trzeba pamietac o tym, ze zdrada zaczela się już od przyzwolenia na kontakt z innym na wakacjach. Dalej to się już tylko potoczylo wink

maniek_z_maniek - Wiesz że jestem bardzo tolerancyjny..... ale w,g. mnie nie ma znaczenia gdzie, kiedy,i czy za przyzwoleniem, bardziej bym szukał DLACZEGO ? Jego śledztwo czyli szczegółowe pytania łącznie z pozycją seksualną biorą się chyba z próby wyjaśnienia (moze nawet w jakiś sposób usprawiedliwienia) jej zdrady.

Też podobnie uważam. Stąd niema poco wieszać psów na osoby, które chcą pomóc autorce aby zrozumieć w czym jest problem? A by z nim zawalczyć. Niestety podejrzewam, że może mieć niską samoocenę, i nie ważne że mąż ją wielbi, ale "przyjaciółki" (najwyraźniej z zazdrości) mogły do takiego stanu doprowadzić typu komentarzami "on jest od Ciebie piękniejszy, pewnie Ciebie zdradzi (cyt. z pamięci)". Trochę mogła na to przełożyć się świadoma, czy nie (nie wiem nie znam się a tych sprawach) zwykła ciekawość seksualna, jak to jest z innymi - bo nie uwierzę, że tak myśl Autorce nie przymilknęła.

W każdym bądź razie pewne zawikłania będą i zalecałbym ich małżeństwu terapeutę aby poradzić temu wszystkiemu.

No i ważne, że jest pierwszy pozytywny krok smile Wierzę, że szczerze żałuje, i mam nadzieję, że będzie już pilnowała swoich zachowań z konsekwencją smile

Posty [ 131 do 195 z 448 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie ma i głupszej nie będzie...zdradziłam

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024