On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 113 ]

1

Temat: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

W sieci natknęłam się na taki oto "obrazek", który zainspirował mnie do podjęcia kolejnej dyskusji:

               http://www.fotoszok.pl/upload/e0a05100.png

I teraz pytanie: jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy świadomość tego faktu powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Pytanie dodatkowe: nie czyta w ogóle, nie czyta dla przyjemności, czy nie czytuje beletrystyki itp.

3

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Iceni napisał/a:

Pytanie dodatkowe: nie czyta w ogóle, nie czyta dla przyjemności, czy nie czytuje beletrystyki itp.

Bardzo kreatywne pytanie wink.
Świadomie nie precyzowałam, aby nie nadawać tej rozmowie konkretnego kierunku. Spokojnie możesz wyrazić swoją opinię odnosząc się do wszystkich trzech przypadków wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

4

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To mój były jedyne o czym mogłam z nim rozmawiać to papierosy oraz o głupich filmach z cyklu pif paf albo beznadziejnej komedii.
Generalnie z takimi ludźmi nie powinno się wiązać, facet powinien mieć przynajmniej zbliżony poziom intelektualny do partnerki.

5

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Tzn ja, kiedy się pytam kogoś, czy czyta, co czyta, to dla mnie się rozumie samo przez się, że chodzi o książki jakie czyta dla przyjemności, a nie z obowiązku bo praca, szkoła czy studia. Dla mnie jak ktoś czyta tylko dlatego, że musi, ktoś mu kazał przeczytać jakiś podręcznik, to tak, jakby wcale nie czytał.

Fakt faktem, że nie przepadam za nieczytającymi ludźmi, ale dużo zależy też od tego, co ktoś czyta - jak wprawdzie czyta pasjami, ale harlequiny i uważa je za wybitną literaturę, to na pewno się nie dogadamy. Albo zapytałam znajomą z pracy czy lubi czytać - uwielbia: Danielle Steel i Paolo Coelho. Wszystko fajnie, tylko nie wiem, kogo bardziej nie znoszę - jej czy jego.

Inna sprawa, że nienawidzę też literackich snobów, więc jak ktoś gardzi całą literaturą popularną jak leci, a czytuje tylko Wielkich Uznanych Pisarzy jak Mann czy Joyce (nota bene dla mnie dwaj najnudniejsi autorzy ever), to też sobie nie pogadamy. To nie jest żadna sztuka sięgnąć po Dostojewskiego i stwierdzić, że to wspaniała literatura, bo już miliony ludzi wcześniej tak stwierdziło, więc to jakby nie wymaga żadnego intelektualnego wysiłku. Sztuką jest sięgnąć po zwykłą książkę i znaleźć w niej pozytywy i negatywy.

Miałam dwóch mężczyzn, którzy nie czytali książek dla przyjemności, ale obaj potrafili ze mną rozmawiać. "Co czytasz? A o czym to jest? O, wydaje się fajne, opowiedz kawałek. Serio uważasz, że ten-i-ten to dupek? Czemu?" Nie potrafiłabym być z kimś, z kim mogłabym gadać tylko np. o filmach kopanych i grach, bo bym się zanudziła po godzinie. smile

6

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Jeśli osoba czytająca ksiazki mówi, że nie ma oczym rozmawiać lub to co mówi inna osoba nie ma sensu, to zdaje sie, że traci czas przy tych ksiązkach.
Znane przysłowie mówi głupiec nie jest w stanie niczego nauczyć się od mędca, a mędrzec od głupca czegoś zawsze. smile Z resztą sama mądrość to połaczenie inteligencji, wiedzy i doświadczenia. smile

Mów mi Filip smile

7

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To już nawet nie chodzi o to co czyta, ale czy czyta w ogóle (nie mówię o artykulikach w necie, ale o książkach). Osoby które czytają i nieważne czy są to kryminały czy książki naukowe, maja o wiele bardziej bogate słownictwo, lepiej składają zdania, ich wypowiedzi są płynne, mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Oczywiście nie zawsze i nie u wszystkich, ale u większości. Jasne jest także to, ze jak ktoś lubuje się w literaturze naukowej to ma bogate słownictwo z zakresu danej nauki. Zauważcie, że nie chodzi o to, żeby rozmawiać o książkach, które się przeczytało, tylko, ze dzięki czytaniu książek rozmowa na nawet durackie tematy jest bogatsza. Można od totalnie głupiutkich tematów przejść do ciekawych i ważnych zagadnień.

Dlaczego tak jest? moim zdaniem dlatego, ze czytając rozbudzamy swoją wyobraźnię, jesteśmy bogatsi o myśli i refleksje, których nie mielibyśmy po obejrzeniu filmu (mielibyśmy inne). Potrafimy rozwijać nasze myśli, przechodzić od jednego wątku do drugiego, tak jak to ma miejsce w fabule książki

I jeszcze jedna kwestia ebooki. Ciesze się, że ludzie w ogóle czytają, ale boli mnie to gdy wolą czytać z monitora, to takie odduchowione dla mnie. Nie ma nic lepszego niż herbatka z cytrynką i specyficzny zapach książki- szczególnie tej bardzo starej, albo "dopiero co zakupionej". W takie deszczowe wieczory jak ten, to tylko herbatka, światło lampki i stara, dobra, papierowa książka.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

8

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Mówi się, że umiejętność czytania to cecha, która nas odróżnia od zwierząt (choć ponoć niektóre zwierzęta potrafią odczytywać piktogramy ;D). Warto więc tę sztukę doskonalić i wybierać na partnerów osobniki, które tę umiejętność rozwinęły - jest wtedy większa szansa, że trafi się na człowieka big_smile


Pomijając czytanie z obowiązku, to owszem, to czy ktoś czyta ma dla mnie duże znaczenie, ale nie jest to cechą przesądzającą. Ważne jest też CO czyta. Ktoś zaczytujący się dla przyjemności w poradnikach technicznych niekoniecznie będzie dla mnie dobrym rozmówcą przy lampce wina. A mam kolegę, który książki w reku to pewnie z 10 lat nie miał, a można z nim przegadać tydzień i nie mieć dość. Bo facet pół życia spędził w podróży. Od Ameryki południowej do Chin. (No, spędza godziny na poszukiwaniu informacji w internecie, ale to chyba nie o takie czytanie chodzi big_smile) On być może nie odróżnia Dostojewskiego od Dickensa, ale za to WIDZIAŁ tyle, ze starczyłoby na niejedną książkę.

Mam znajomego (pan dobrze po 40, z zawodu tzw "złota rączka"), który twierdzi, że na czytanie szkoda mu czasu, woli obejrzeć film. Ma swoje hobby - interesuje się starożytnymi cywilizacjami i jeżeli czyta, to tylko na ten temat. Bo jak twierdzi "bajeczki" nic do życia nie wnoszą a on czyta, żeby się czegoś dowiedzieć. I przyznam, ze rozmowa z nim nigdy mnie nie znudziła.

Miałam też kiedyś faceta, którego czytanie niemal bolało - wyglądało jakby to był naprawdę dla niego duży wysiłek - ale pewnego dnia kiedy był przez dwa czy trzy tygodnie odcięty od cywilizacji, ktoś mu wcisnął do reki Terrego Pratchetta. No i facet nagle pokochał czytanie big_smile  - fakt, ze tylko Pratchetta. Czy miłość się rozwinęła potem na innych "kochanków" nie wiem, bo aż tak długo razem nie wytrwaliśmy, niemniej jednak  parafrazując - każda potwora znajdzie swego autora big_smile

Natomiast mój ex, jaki był, taki był - ale gust literacki miał idealny big_smile Znaczy - lubił to, co ja! Oboje mamy fioła na punkcie SF, choć trochę rożny, to jednak ten wspólny mianownik pozwolił nam mieć o czym gadać kiedy już o niczym innym rozmawiać nie było sensu wink

...Ale też mam tak, że jak słyszę, jak ktoś zaczyna się roztkliwiać nad Coelho to mam ochotę umykać gdzie pieprz rośnie. I o ile kobietom tę fascynację wybaczam, to facet śpiewający peany na cześć tegoż autora miałby u mnie baaardzo pod górkę big_smile

Jednakże -  jeżeli ktoś lubi muzykę, to może w ogóle nie czytać.
Też się dogadamy.

9 Ostatnio edytowany przez Lajla72 (2013-11-08 19:43:24)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Nirvanko masz rację ja tą zmianę zauważyłam u siebie, a czytam dużo fantastyki naukowej, przeczytałam całego min Philipa Kindreda Dicka oraz Williama Gibsona a teraz czytuję Urszule Kroebel Guin.
Iceni jesteśmy podobne smile

10

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

I jeszcze jedna kwestia ebooki. Ciesze się, że ludzie w ogóle czytają, ale boli mnie to gdy wolą czytać z monitora, to takie odduchowione dla mnie. Nie ma nic lepszego niż herbatka z cytrynką i specyficzny zapach książki- szczególnie tej bardzo starej, albo "dopiero co zakupionej". W takie deszczowe wieczory jak ten, to tylko herbatka, światło lampki i stara, dobra, papierowa książka.

Ja wolę czytać z monitora. Czytam głównie w komunikacji miejskiej i w łóżku przed snem i zwyczajnie wygodniej mi z ebookiem, z którego nie wypadnie mi zakładka, nie złoży się w nieodpowiednim momencie, mogę go trzymać wygodnie jedną ręką, mogę sobie dostosować czcionkę i prawie nic nie waży. Poza tym książki nie są dla mnie do wąchania tylko do czytania. Herbaty z cytryną też nie lubię. tongue Wolę bez.

Ale ogólnie co kto lubi. Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego Ciebie boli, że ja wolę czytnik? smile Mnie nie boli, że Ty wolisz papier, czytaj sobie z czego wolisz.

11

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Też już chyba wolę ebooki.

12

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Ale żeby być sprawiedliwą - byłam przeciw ebookom, bo jak to można tak z ekraniku, przecież to niewygodnie, póki nie sprawiłam sobie pierwszego kindle'a. ^^

13

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut. Ja jestem tradycjonalistką. nie mówię żeby zabraniać czytania ebooków- bo to byłby czysty idiotyzm i jakaś abstrakcja, ale osobiście dla mnie takie czytanie nie ma takiej wartości jak czytanie książki. nie wiem dlaczego, to tylko moje odczucia. Oczywiście jak nie mogłam dostać książki bo jej jeszcze w Polsce nie było to machnęłam dwie części Cheruba po angielsku i z monitora b byłam ciekawa co dalej. ale to było dla mnie takie hmmm jak seks u prostytutki, ot zaspokoiłam potrzebę (poznanie fabuły), ale nie był to dla mnie relaks i komfortowe przeżycie. Ale tak jak piszesz co kto lubi, każdy przy czym innym się relaksuje.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-11-08 19:56:16)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

A nie.... to ja wyprzedziłam postęp techniki big_smile Żeby zwiększyć możliwość czytania laaaata temu zaczęłam sobie fragmentami książki na maila przesyłać i czytałam z telefonu...
To się nazywa samozaparcie! big_smile

Nirvanka - czytanie z monitora w laptopie, a czytanie z czytnika to całkiem inna sprawa wink z laptopa czytam tylko jak muszę, jak nie muszę to przerzucam do smartfona (u mnie zastępuje to czytnik ) smile

15

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

dla mnie nie ma różnicy- monitor, ekran, smartfon (ostatnio dowiedziałam sie, ze powstała oficjalna gałąź nauki zwana smartfonologią), tablet telefon, dla mnie to po prostu jest odduchowione. Książki przechodziły przez setki rąk, ktoś je dotknął w danym miejscu i czasie, coś mu to dało, chociażby to, że zrobił sobie z niej podstawkę pod talerzyk, książki dla mnie maja duszę, bo miały fizyczny kontakt z ludźmi. to co czytam z monitora nie ma  w moim odczuciu duszy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

16 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-11-08 20:05:03)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut.

Wiesz, ja jak piję zieloną herbatę, to tylko z odpowiedniego czajniczka i w czarkach. Żeby było śmieszniej do japońskiej używam japońskiego czajniczka i czarek a do chińskiej chińskiego czajniczka i czarek. Z kubka piję tylko czarną herbatę, zresztą tylko earl gray. Inaczej mi po prostu nie smakuje. Zielona herbata z kubka odpada. Tak samo nigdy w restauracjach nie piję zielonej herbaty, bo nigdy nie potrafią jej prawidłowo zaparzyć i jest paskudna. A zielona ekspresowa to dla mnie aberracja.

Ale to mój bzik, większość ludzi pije tę zieloną ekspresową z kubka, bo im tak wygodniej i nie boli mnie, że duchowość gdzieś im uciekła. smile

dla mnie nie ma różnicy- monitor, ekran, smartfon (ostatnio dowiedziałam sie, ze powstała oficjalna gałąź nauki zwana smartfonologią), tablet telefon, dla mnie to po prostu jest odduchowione.

Ale Twoim oczom nie jest wszystko jedno i zdecydowanie wolą e-papier. ;-)

17 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-11-08 20:10:00)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

każdy ma jakiegoś bzika ja mam takiego i już wink

*****************************************
i ja właśnie mam to klasyczne podejście

http://demotywatory.pl/4234692/Przepasc-miedzypokoleniowa

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

18

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

E tam, przepaść pokoleniowa - ja jestem chyba starsza od Ciebie. ^^ Zwyczajnie ja mam podejście pragmatyczne, a Ty romantyczne. smile

19

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

zdecydowanie pod względem książek mam usposobienie romantyczne wink chociaż romansideł nie czytam

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

20

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Lajla72 napisał/a:

To mój były jedyne o czym mogłam z nim rozmawiać to papierosy oraz o głupich filmach z cyklu pif paf albo beznadziejnej komedii.
Generalnie z takimi ludźmi nie powinno się wiązać, facet powinien mieć przynajmniej zbliżony poziom intelektualny do partnerki.

Otóż to smile chociaż nie wiem czy ilość przeczytanych książek świadczy o inteligencji człowieka. Mam znajomego, który otwarcie mówi, że czytanie, to nie jego hobby, a jest bardzo błyskotliwy i mamy mnóstwo wspólnych tematów smile

21

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Olinka napisał/a:

(...)jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy wiedza na ten temat powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Rozmawiając z jakąś osobą nie pytam, ile książek przeczytała, nie dopytuję o to, jakie książki czyta i czy w ogóle czyta. Ta wiedza nie jest mi potrzebna do niczego, ciekawa jestem człowieka, jego historii, jego spojrzenia na rzeczywistość.
Przeczytanie książek nie gwarantuje bycia interesującym człowiekiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

22

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Katarina87 napisał/a:

Otóż to smile chociaż nie wiem czy ilość przeczytanych książek świadczy o inteligencji człowieka

Nie, ale o ciekawości i wyobraźni już chyba trochę tak.

23

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Iceni napisał/a:

... Jednakże -  jeżeli ktoś lubi muzykę, to może w ogóle nie czytać.
Też się dogadamy.

Chyba wszyscy lubią muzykę.

24

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Hm... właściwie to masz rację. chyba nie ma osoby, która by powiedziała, że nie lubi muzyki.
To może ujmę to inaczej - jeżeli dla kogoś muzyka stanowi ważną część życia to też będzie nam łatwo znaleźć wspólny język.

25

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Interesuje się muzyką po prostu. Tylko tu chyba też trochę kwestia gatunków.

26

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Vian napisał/a:

Tzn ja, kiedy się pytam kogoś, czy czyta, co czyta, to dla mnie się rozumie samo przez się, że chodzi o książki jakie czyta dla przyjemności, a nie z obowiązku bo praca, szkoła czy studia. Dla mnie jak ktoś czyta tylko dlatego, że musi, ktoś mu kazał przeczytać jakiś podręcznik, to tak, jakby wcale nie czytał.

Gdyby mi ktoś kazał czytać - nie zrobiła bym tego.

Tylko, że dla mnie, osobiście wątek trochę głupi.
Czy to, że ktoś nie czyta książek skreśla go?
A może ktoś najzwyczajniej nie ma na to czasu?

Jeśli mam możliwość, czytam. Nie zawsze mogę. Mój małżonek swego czasu czytał bardzo dużo, niestety dziś po kilkunastu godzinach pracy na budowie, wraca, zje, kąpie się i idzie spać?
Nie czyta.
Takich ludzi jest setki i mam wrażenie, że w Waszym mniemaniu są gorsi.

A dla mnie to, czy ktoś czyta książki, czy nie, nie ma większego znaczenia, bo jest milion innych tematów niż tylko książki.
Ze znajomymi rozmawiam o wszystkim - właśnie z osobami, które w przeciwieństwie do mnie nie czytają książek.
Codzienne życie, praca, związki, polityka, widzenie świata... milion tematów.

Jeśli dla kogoś koniecznością nawiązania więzi jest czytanie książek, to ja podziękuję...

27

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
nieznajoma85 napisał/a:

Jeśli mam możliwość, czytam. Nie zawsze mogę. Mój małżonek swego czasu czytał bardzo dużo, niestety dziś po kilkunastu godzinach pracy na budowie, wraca, zje, kąpie się i idzie spać?
Nie czyta.
Takich ludzi jest setki i mam wrażenie, że w Waszym mniemaniu są gorsi.

Ale dzień w dzień tak ma, tydzień w tydzień, rok w rok? Potwornie wykańczająca psychikę praca w takim razie, skoro pozostawia tylko miejsce na sen. Nie chcę wyjść na leniucha, ale ja po kilku miesiącach miałabym pewnie depresję czy inną cholerę.

Jeśli dla kogoś koniecznością nawiązania więzi jest czytanie książek, to ja podziękuję...

Koniecznością... Może za dużo powiedziane, ale na pewno jest mile widziane. Tak samo zresztą jak podobny gust muzyczny - też koniecznością nie jest, bo dwie moje najlepsze przyjaciółki mają kompletnie inny i jak dla mnie fatalny gust muzyczny, a i tak je kocham, a one mnie.

Zresztą nie wiem, czemu Cię to dziwi, znajomych z reguły wybieramy sobie na podstawie jakichś podobieństw - wspólne zainteresowania, hobby, spojrzenie na życie, poczucie humoru, gust etc. Jasne, że nie WSZYSTKO musi być wspólne, ale jak więcej ludzi różni niż łączy, to raczej ciężko im będzie sie dogadać na dłuższą metę.

28 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-11-09 09:27:00)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

nieznajoma- mój tata też pracował na budowie, latem obowiązkowo 6 dni w tygodniu, czasami niedziele też się zdarzały, a mimo to, nie tylko czytał książki, ale nawet jedną "popełnił". Zawsze po całym domu były rozsiane ksiązki, mojej mamy, mojego taty i moje. Każdy z nas czytał kilka na raz i odkładał tam gdzie akurat był, kończąc czytać. Zatem zawsze był książkowy bałagan. dopiero po skończeniu całej książki, trafiała ona na półkę. gdzie książki były poukładane zgodnie z tematyką i autorami.

Zboczyłam z wątku ciężkiej pracy, a czytania książek. Dla moich rodziców praca nigdy nie była przeszkodą w czytaniu. Mama jak pracowała na idiotycznie ułożone zmiany, zawsze przed zaśnięciem czytała, a jak książka ją wciągnęła, to nie sapała całą noc, żeby ją dokończyć, a rano na 6 do laboratorium. I jakoś przeżyła, bo książki były tak samo ważne jak praca.

Inna sprawa, mniej chlubna, jak ojciec był jeszcze dzieciakiem no nastolatkiem 14-15 letnim. nie przelewało się w domu, a on bardzo chciał przeczytać Kolumbów. Rocznik 20. Poszedł do księgarni i już chował książki  za pazuchę, gdy podszedł do niego starszy, elegancki Pan, oczywiście z laseczką i się zapytał dlaczego kradnie, ojciec szczerze powiedział, ze nie stać go, a chciałby przeczytać, Pan jeszcze tylko zapytał się czy na pewno to dla niego, a nie przypadkiem na sprzedaż, ojciec powiedział, że interesuje go ta tematyka i to tylko dlatego. Ów Pan kupił mu te książki, które do tej pory stoją u mnie na półce.
Dla książek można zrobić wiele, jak się je kocha, ani pieniądze (internet, biblioteki), ani praca nie są przeszkodą

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

29

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Witam wszystkich

Obrazek rozpoczynający ten temat z lekka powalił mnie na kolana
Sama jestem osobą którą określa się mianem mola książkowego smile
Czytam bardzo dużo i bardzo szybko i to różna tematyka.

W moim otoczeniu jest mnóstwo osób które nie czyta wcale i z tego co zauważyłam mają bardzo często dużo do powiedzenia i to mądrych życiowych rzeczy.
Poza tym z ludźmi to się rozmawia o życiu, o wszystkim i o niczym, o błahostkach.

Ważne żeby znaleźć wspólny temat więc ja nie potępiam osób nie czytających:)

30

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Pewno jak z wszystkim- najlepszy jest złoty środek. Nie mogłabym być z mężczyzna, który gardzi mną dlatego że czytam. Również odeszłam od męża, który ma w domu kilka tysiecy książek w róznych językach.
Przepadam za długą rozmową, przeważnie moi znajomi czytają, ale mam również takich, którzy czytają jedynie literaturę fachową( lekarze) i mamy doskonały kontakt.Ale oni podróżują, są ciekawi świata, nowinek technicznych i innych co sprawia, że rozmowa z nimi jest zawsze interesująca.
Lubię ludzi, którzy maja poczucie humoru! Nie muszą czytać, he he.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

31

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

książki czytam ale rzadko.
Nie specjalnie mam na to czas, dzisiejsza rzeczywistość często osoby aktywne zmusza do pracy kilkanaście godzin na dobę.
Czy można czymś zastąpić czytanie książek?
Jak dla mnie tym co mnie rozwija jest internet, wiele osób to bedzie krytykować ale tak jest to tutaj mam wszystko co ciekawe pod ręką.

32

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

MOj temat:) wiec ja napisze tak: zanim zostalam matka i zona sporo czytalam ksiazka za ksiazka  no a teraz no wiadomo 3 malych dzieci obowiazki domowe no i maz hehe
jedyne co  czytam to te forum i bajki na dobranoc
Powroce do czytania napewno....a moj syn ma to w genach po mamie bo siedzi nosem w ksiazkach wiec jestem zadowolona

33

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Powiem tyle - lubię jak dziewczyna jest oczytana.

34

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

wont, a co dla Ciebie jest miara oczytania? Czy ilość przeczytanych książek, czy raczej rodzaj literatury jaką dziewczyna wybiera?

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

35

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
bbasia napisał/a:

wont, a co dla Ciebie jest miara oczytania? Czy ilość przeczytanych książek, czy raczej rodzaj literatury jaką dziewczyna wybiera?

Raczej grubość obu książek. I twardość okładki.

36

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To jeżeli czytam teraz książkę która ma 500 stron ale ma miękkie okładki to jestem oczytana czy nie? wink

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

37

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
bbasia napisał/a:

To jeżeli czytam teraz książkę która ma 500 stron ale ma miękkie okładki to jestem oczytana czy nie? wink

Dzieląc na dwa tomy: 500/2=250. Na powieść to za mało, na opowiadanie za dużo. Jednym słowem nijakie to i na dodatek mało jędrne (miękkie okładki). Niestety, w chwili obecnej nie mogę zaliczyć cię do szczególnie oczytanych. Przykro mi.

38

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut. Ja jestem tradycjonalistką. nie mówię żeby zabraniać czytania ebooków- bo to byłby czysty idiotyzm i jakaś abstrakcja, ale osobiście dla mnie takie czytanie nie ma takiej wartości jak czytanie książki. nie wiem dlaczego, to tylko moje odczucia. Oczywiście jak nie mogłam dostać książki bo jej jeszcze w Polsce nie było to machnęłam dwie części Cheruba po angielsku i z monitora b byłam ciekawa co dalej. ale to było dla mnie takie hmmm jak seks u prostytutki, ot zaspokoiłam potrzebę (poznanie fabuły), ale nie był to dla mnie relaks i komfortowe przeżycie. Ale tak jak piszesz co kto lubi, każdy przy czym innym się relaksuje.

Nie martw sie, mam tak samo...
Jesli mam wersje komputerowa jakiejs ksiazki to tylko po to zeby sie upewnic ze mi sie ja oplaca w wersji papierowej kupic.
Lece wtedy do Polski, ogolacam Empik, przyjezdzam, siadam w fotelu i znikam na kilka dni big_smile

Co do osob nieczytajacych to zauwazylam ze najlepiej dziala....zostawienie w spokoju smile
Moj maz do jak sie poznalismy do czytania ksiazek mial jakies uprzedzenie. Owszem gazety muzyczne czy biografie czytal. Ale zeby sie delektowal to zbyt duzo powiedziane.
Ja z kolei od zawsze i wszystko z wyjatkiem romansow smile Czytam, nie slysze co sie do mnie mowi, nie odloze ksiazki dopoki nie skoncze albo nie zasne na niej smile Zeby bylo smieszniej...ja z ksiazkami rozmawiam big_smile Czytam cos i na glos komentuje, albo sie smieje na podlodze...A on sie mnie pytal "no z czego sie smiejesz?" "powiedz" "fajna ksiazka?" Mowilam mu ze zbyt dlugo by mowic i wracalam do czytania. Od jakiegos roku to ja do niego mowie a on nie slyszy bo z glowa w ksiazce siedzi big_smile

Chodzil naokolo mnie, smakiem sie przez te wszystkie lata obchodzil, czail jak pies do jeza....Az w koncu sam siegnal po ksiazke. Teraz czyta wiecej ode mnie.

Tez mnie na poczatku zastanawialo jak mozna nie czytac. Zapytalam go kiedys o to to mi powiedzial ze jak sie rodzicow, przyjaciol, rodzenstwa z ksiazka w reku nie widzi to i samemu sie nie siega bo i po co? Przyklad jednak idzie mocno z gory.

wont napisał/a:

Raczej grubość obu książek. I twardość okładki.

W dobie kopii elektronicznych musisz miec problemy z ocena big_smile
Co ma twardosc okladki do rzeczy?:D

39

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

No błagam, co to za gadki - ważne, CO się czyta, a nie w jakich ilościach;] Gdybym była facetem i moja ukochana zaczytywała się w romansidłach najgorszego sortu, to raczej za oczytaną bym jej nie uznała...

40

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

...A ja czytam...
Romanse oczywiscie, i wcale sie tego nie wstydze.
Zgadzam sie, ze nie jest to ambitna literatura, ale mi pomaga odnalezc sie w zyciu, przetrwac chandry i depresje.
Przyznaje, ze Harlekiny sa i dla mnie kiczowate, jesli w ogole mozna tak powiedziec o ksiazce, ale romanse to nie tylko Harlekiny.
Lubie romase historyczne i te, w ktorych watek romansowy osadzony jest w naszej rzeczywistosci, w realnym zyciu.
Ksiazki wzbogacaja nie tylko nasze slownictwo i wiedze, ale rowniez wplywaja na nasze uduchowienie, na bogactwo przezyc.
Ja rowniez kocham wprost wtulic sie w fotel, i wziac ksiazke do reki. Ta prawdziwa ksiazke, z piekna okladka, szeleszczacymi kartkami, a czasami i ilustracjami...
W swojej biblioteczce mam roznego rodzaju ksiazki, i roznej grubosci, i uwazam, ze nie ilosc stron swiadczy o tym, czy ksiazka jest dobra czy nie, ale to, czy wzbudzila moje zaineresowanie, czy lubie  do niej wracac...
Lubie czytac sagi, pamietniki znanych ludzi, lubie fantastyke, ale te z pogranicza literackiej fikcji i autentycznych wydarzen.
Lubie klasyke i literature kobieca.
Przede wszystkim jednak lubie ksztalt ksiazki, jej zapach...i miejsce na polce w regale.
Lubie patrzec na swoj ksiegozbior, sledze wtedy tytuly, przypominam sobie wyglad okladek i emocje, ktore towarzyszyly mi podczas  czytania.
Owszem, srodki masowego przekazu  w elektronicznym wydaniu dostarczaja nam szybko wiedze, informacje i nowosci.
Nie sa jednak w stanie dostarczyc nam tych wszystkich emocji, ktore przezywamy czytajac ksiazke.
Czesto zdarza mi sie, przeczytawszy ksiazke, zamknac ja, trzymac w dloniach i napawac sie jej urokiem, trwac pod wrazeniem jej fabuly...
Czy trzymajac w rekach ebooka moglabym pozwolic sobie na tak przyjemny " powrot do rzeczywistosci"?
Dla mnie dom bez ksiazek jest po prostu niekompletny...ubozszy...
Tak samo, jak ludzka wrazliwosc i wyobraznia.

41

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Nie mam o czym rozmawiać tylko z ludźmi bardzo prostymi (brzydkie określenie, ale chyba najlepiej oddaje to co chcę przekazać). Oni zwykle faktycznie nie czytają książek. Z całą resztą temat do rozmowy znajduję, bez względu na ich poziom czytelnictwa.

Nie lubię natomiast rozmawiać z ludźmi, którzy nadmiernie eksponują swoje oczytanie w rozmowie. Chyba  w ogóle nie lubię rozmawiać o przeczytanych książkach. Czuję się dziwnie kiedy ktoś rzuca autorami, tytułami, cytatami. Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

42

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

43

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

A ja to potrafię zrozumieć. Też tak mam.
Tytuły z reguły pamiętam, pamiętam też jakie wrażenie wywarła na mnie książka. Pamiętam o czym mniej więcej była, ale mało którą książkę potrafię opowiedzieć. Oczywiście potrafię streścić w kilku zdaniach, ale nie opowiedzieć - nawet niezbyt szczegółowo. No chyba, ze przeczytałam ją w ciągu ostatnich dwóch - trzech lat wtedy jest szansa, że jeszcze w pamięci się nie zatarła.
Kiedy przeczytane książki zaczyna się liczyć w tysiącach to chyba nieuniknione.

Ostatnio nawet o tym rozmawiałam ze znajomą - zastanawiałyśmy się czy to objaw wieku i pogarszającej się pamięci, czy może to normalne.

Przypomniał mi się ostatnio tytuł: "Krystyna, córka Lavransa". Pamiętam, że kiedy czytałam tę książkę w liceum bardzo mi się podobała. 20 lat później pamiętam tylko, że działa się w Skandynawii gdzieś około XVI - XVII wieku i właśnie była o tej Krystynie i jej małżeństwie. Nic więcej właściwie nie pamiętam, może tylko jeszcze ponury nastrój wywołany opisami ówczesnego życia.
I takich książek mam w głowie setki.

Za to na przykład pamiętam "Diunę", która czytałam niewiele później smile

Książki, które są dla mnie ważne - pamiętam, ale te mniej ważne w pamięci się zacierają. Jak wszystko co mniej ważne - zostaje pogrzebane przez kolejne, ważniejsze, a może tylko świeższe informacje.

44

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

Mnie trochę to dziwi a trochę nie. Tzn ja na pewno nie umiem rzucać cytatami, często nie zapamiętuję ani autora ani tytułu, głównie, jeśli książka nie wywarła na mnie żadnego większego wrażenia była "taka sobie", "ok" czy nawet "dobra". Treść natomiast już z reguły pamiętam, może hiper-precyzyjnie, ale jak ktoś mi powie, że czyta teraz książkę (przykładowo) o babeczce patologu, co znajduje żywą babkę w kostnicy i okazuje się, że chodzi o aferę z handlem żywym towarem, to sobie zaraz przypominam, że czytałam i o co mniej więcej chodziło. Tak samo mam zresztą z filmami, mogę zapomnieć tytuł, ale jak włączę, obejrzę kawałek, czy tam ktoś mi opowie fabułę, to sobie przypominam, czy widziałam, czy nie.

Vinnga, jak Ty sobie radzisz z tym, żeby nie czytać stale tych samych tytułów..?

Iceni napisał/a:

Przypomniał mi się ostatnio tytuł: "Krystyna, córka Lavransa". Pamiętam, że kiedy czytałam tę książkę w liceum bardzo mi się podobała. 20 lat później pamiętam tylko, że działa się w Skandynawii gdzieś około XVI - XVII wieku i właśnie była o tej Krystynie i jej małżeństwie.

Sigrid Undset ^^ Wydaje mi się, że XIII-XIVw. W każdym razie średniowiecze. Tę zapamiętałam akurat bardzo dobrze, bo wywarła na mnie wrażenie, tyle, że na niekorzyść. ;-) Moja mama za każdym razem jak o nie słyszy, rozpływa się w zachwytach, a mnie potwornie znudziła, chociaż uwielbiam książki historyczne. Zapamiętałam tyle, że główna bohaterka w kółko była nieszczęśliwa i non stop było o bogu. Przebrnęłam pierwszy tom i utknęłam.

Polecam za to "Filary ziemi" Folleta wszystkim fanom sag historycznych. smile

Książki, które są dla mnie ważne - pamiętam, ale te mniej ważne w pamięci się zacierają. Jak wszystko co mniej ważne - zostaje pogrzebane przez kolejne, ważniejsze, a może tylko świeższe informacje.

Dokładnie. Zupełnie naturalny proces. smile

45

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Czytam dużo książek,nie zawsze czytam codziennie (nie zawsze jest czas), ale prawie codziennie coś czytam, jakąś książkę, ale raczej te określane mianem "lekkim" szczególnie, choć oczywiście czasem też czytam coś "cięższego", tu tau samo mam z filmami, czasem taki film "lekki", a czasem coś określanego "ambitne", choć fakt, z książek jednak więcej czytam tych "lekkich", z filmów mam tak bardziej, że pół na pół, czyli czasem "ambitne", czasem "lekkie", taka równowaga, w książkach jej nie zachowuje, bardziej te "lekkie" pochłaniam.

Uwielbiam kryminały, książki obyczajowe Jodi Picoult, romanse, wspomnianego Paolo Coelho nawet lubię, kryminały z nutą psychologii widoczną Charlotte Link i wiele innych różnych książek. Lubię rozmawiać o książkach, z kimś, kto też lubi je czytać, zwłaszcza rozprawiać o tych, które szczególnie lubię, właśnie thrillery, horrory, obyczajowe. Tutaj najwięcej rozmawiam z przyjaciółką, bo czyta bardzo podobne książki, mamy obie tak identyczny gust wink Owszem, czasem coś nie spodoba mi się czy jej, możemy mieć inne zdanie, ale ogólnie czytamy podobne rzeczy, więc dyskutujemy, podajemy swoje spostrzeżenia, to pokazuje jak np potrafi być, że np ja spojrzę na coś z takiego punktu widzenia, a ona z innego, a często też mamy identyczne zdanie o książce, ale i tak rozmawiamy o tej książce. Często też sobie pożyczamy pozycje, skoro wiemy, że lubimy podobne smile

Mój chłopak za to nie czyta za bardzo książek, bardziej papierowe gazety lub coś jeśli go zainteresuje, ale bardziej na tle polityki, z tym, że rzadko czyta. Także tu jesteśmy przeciwieństwami- ja uwielbiam czytać, on nie za bardzo lubi, męczy go to , nudzi. Mimo to mamy sporo tematów, na pewno super, gdyby też czytał, a jakby coś podobnego do mnie, to już w ogóle super, ale nie jest to dla mnie najważniejsze smile Mimo, że nie czyta książek,to wie dużo na temat polityki, społeczeństwa, sportu, wiadomo Internet jest pełen, do tego są gazety, a rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że sięgnie po książkę, jeśli jest w tym zakresie. Dlatego można pogadać z nim na wiele tematów, mimo że rzadko czyta.

Tak samo moi rodzice, też moje przeciwieństwo, bo oboje nie lubią czytać, a mimo tego to mądrzy ludzie, lubię z nimi rozmawiać, a "od rozmów o książkach" mam szczególnie przyjaciółkę, no i czasem tu na netkobietach czy na forum o książkach wink Także mimo że sama uwielbiam czytać, to uważam, że nawet jeśli ktoś nie lubi i rzadko czyta czy wcale, to nie jest gorszy i też mogę złapać z tą osobą wspólny język.

Oprócz chłopaka i rodziców mam też parę koleżanek, które mało czytają, a i tak wspólny temat nam się znajduje smile Także mogę się dogadać nawet jeśli ktoś nie czyta, a jak już czyta to nie ma dla mnie znaczenia co, bo uważam, że nawet thrillery, kryminały, które czytam ubogacają, dlatego w cudzysłowie piszę literatura lekka. Chociaż ogólnie jest lekka, to i tak pouczająca, dostarczająca rozrywki, a rozrywka też jest potrzebna. Po prostu kryminały czytam tonami, mogłabym czytać codziennie i mi się nie nudzą smile

Co do samych książek i tytułów, to czasem mam jak vinnga, tzn wiele przeczytałam, ale wielu tytułów też czy treści nie pamiętam. Ludzka pamięć jest zawodna, ale nawet jeśli nie pamiętam wielu tytułów, nazwisk autorów czy treści, to i tak jestem przekonana, że każda książka jakoś na mnie wpłynęła, mimo że nie pamiętam np o czym była czy jaki miała tytuł. Każda książka miała jakiś wkład.

Upsss, a widzisz, dla mnie nie ma takiego znaczenia co się czyta. Ja lubię takie książki, jak napisałam, lubię kryminały, obyczajowe itp, dla kogoś może to być mało ambitne, może wyśmiewać, ale każdy lubi to co lubi, więc osobiście niczyjego gustu nie oceniam i jak napisałam uważam, że każda książka ubogaca w jakiś sposób, a jeśli komuś sprawia przyjemność czytanie jej, to bardzo dobrze. Ja nie czytam dużo, by wyjść na oczytaną, czytam, bo uwielbiam, a czytam to co lubię, bo nie widzę sensu, by odmawiać sobie tej przyjemności, nawet jeśli ktoś miałby określić, że jak mogę to czytać. A no mogę i bardzo lubię smile

A co dają np kryminały? Np te skandynawskie szczególnie na pewno w pewien sposób odprężają, też na pewno pomagają rozwijać przy zagadce umiejętność logicznego myślenia, dostarczają nowy zasób słów, bo np te skandynawskie kryminały, to owszem, pewnie powiecie, że też rozrywka, ale dla mnie tam jest sporo nowych słów, więc często czytam wolniej, a przy okazji na pewno zapamiętuje jakieś nowe słowa itp.

Dla mnie świetnymi kryminałami skandynawskimi jest np saga Larssona albo np ostatnio przeczytanego Monsa Kallentofta. Z amerykańskich za to lubię np bardzo Ericę Spindler. No, ale jeśli mam coś polecać, jeśli chodzi o takie "ambitne" kryminały to właśnie skandynawskie dla mnie szczególnie są takie, Erici Spindler patrząc w ten sposób "lżejsze", ale bardzo wciągające, więc czytam też tonami, dla mnie książka nie musi być "ambitna", jak pisałam i te "ambitne" czasem czytam, ale te "lekkie" tonami i bardzo lubię smile

Dlatego ja nie oceniam nikogo po tym co czyta czy ogląda smile A jak ktoś nie czyta, to też pozostaje sporo tematów do rozmowy: filmy (z takich kulturalnych rzeczy, że tak powiem), a jak też średnio, to polityka, religia, społeczeństwo, zdrowie itp itd, tematy można mnożyć i mimo tego, że jedna osoba lubi czytać, a druga nie, to i tak można się dobrze dogadywać, mieć wiele tematów smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

46

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Oj, dziewczyny, to nie jest tak, że odkładam książkę i następuje ciemność smile Pamięć krótkotrwałą mam rewelacyjną, więc po jednorazowym przeczytaniu mogę recytować fragmenty smile Po kilku miesiącach jednak tylko mgliście przypomina mi się co w danej książce było, a po 2 czy 3 latach z reguły nie jestem w stanie powiedzieć nic. "Nic" w znaczeniu, że nie kojarzę ze sobą tytułu i treści (autora zwykle w ogóle nie kojarzę smile ), na zawsze jednak zapamiętuję to, co mój mózg uznał za godne zapamiętania (tyczy się to wszelkiej maści poradników i książek tematycznych). Powieści i inne takie czytam dla chwilowych wrażeń. Po kilku miesiącach nie wiem jak się nazywali bohaterowie i co się tam działo. Czasem pamiętam te chwilowe emocje smile

Nie sięgam po te same tytuły, bo kiedy zobaczę fragment tekstu czy streszczenie to wiem, że czytałam smile No i dodatkowo upodobania mi się zmieniają. Kiedyś np. były obozy koncentracyjne i Indianie, przeczytałam wszystko co mogłam dorwać, później już nigdy aż tak mnie te tematy nie interesowały, więc nie sięgałam po książki o tej tematyce. Potem był etap wszelkiego rodzaju sag, który trwał kilka miesięcy i również bezpowrotnie się zakończył. Itp., itd. smile

No i jest jeszcze kwestia zacierania wrażeń. Ja się bardzo wczuwam w to co robię. Nie znoszę więc np. oglądać dwóch filmów po kolei. Mieszają mi się i mam wrażenie, jakbym budyń po śledziu jadła. Ten drugi zaciera emocje z pierwszego. Tak samo mam z książkami. Dlatego, jeśli skończę czytać jakąś książkę, nigdy nie sięgam po kolejną tego samego dnia. A jak już kolejnego dnia sięgnę to ta wczorajsza blednie i się zaciera.

47

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
limetka3 napisał/a:

...A ja czytam...
Romanse oczywiscie, i wcale sie tego nie wstydze.
Zgadzam sie, ze nie jest to ambitna literatura, ale mi pomaga odnalezc sie w zyciu, przetrwac chandry i depresje.
Przyznaje, ze Harlekiny sa i dla mnie kiczowate, jesli w ogole mozna tak powiedziec o ksiazce, ale romanse to nie tylko Harlekiny.
Lubie romase historyczne i te, w ktorych watek romansowy osadzony jest w naszej rzeczywistosci, w realnym zyciu.
Ksiazki wzbogacaja nie tylko nasze slownictwo i wiedze, ale rowniez wplywaja na nasze uduchowienie, na bogactwo przezyc.
Ja rowniez kocham wprost wtulic sie w fotel, i wziac ksiazke do reki. Ta prawdziwa ksiazke, z piekna okladka, szeleszczacymi kartkami, a czasami i ilustracjami...
W swojej biblioteczce mam roznego rodzaju ksiazki, i roznej grubosci, i uwazam, ze nie ilosc stron swiadczy o tym, czy ksiazka jest dobra czy nie, ale to, czy wzbudzila moje zaineresowanie, czy lubie  do niej wracac...
Lubie czytac sagi, pamietniki znanych ludzi, lubie fantastyke, ale te z pogranicza literackiej fikcji i autentycznych wydarzen.
Lubie klasyke i literature kobieca.
Przede wszystkim jednak lubie ksztalt ksiazki, jej zapach...i miejsce na polce w regale.
Lubie patrzec na swoj ksiegozbior, sledze wtedy tytuly, przypominam sobie wyglad okladek i emocje, ktore towarzyszyly mi podczas  czytania.
Owszem, srodki masowego przekazu  w elektronicznym wydaniu dostarczaja nam szybko wiedze, informacje i nowosci.
Nie sa jednak w stanie dostarczyc nam tych wszystkich emocji, ktore przezywamy czytajac ksiazke.
Czesto zdarza mi sie, przeczytawszy ksiazke, zamknac ja, trzymac w dloniach i napawac sie jej urokiem, trwac pod wrazeniem jej fabuly...
Czy trzymajac w rekach ebooka moglabym pozwolic sobie na tak przyjemny " powrot do rzeczywistosci"?
Dla mnie dom bez ksiazek jest po prostu niekompletny...ubozszy...
Tak samo, jak ludzka wrazliwosc i wyobraznia.

Oprócz kryminałów, thrillerów itp też lubię jak Ty np romanse, tez podobają mi się te w obecnych czasach, ale i historyczne, fajnie jak też oparte na prawdziwej historii np "Kochanice króla".
Harlequiny próbowałam, ale mimo że jak widzicie czytam "lekką" literaturę, to tutaj mi się nie podobało.

Romans a Harlequin to pojemne pojęcia,są różne rodzaje romansów, są Harlequiny ale to zaledwie ułamek tego co kryje się pod "romans", także każdy może znaleźć coś dla siebie. Z takich prostych, może przewidywalnych lubię Nicolasa Sparska zarówno książki, jak i filmy, te akurat mi się podobają, mimo że też wszystkiego można się domyślić, ale tak zazwyczaj jest w romansach- dla mnie to nie jest żadna wada.

Pamiętnik znanych ludzi też czasem czytam czy sagi rodzinne,a z historycznych lubię np takie, gdzie są jakieś wspomnienia ludzi, np o obozach taką czytałam, że było to w formie wspomnień, takie mi się bardzo podobają.

Także też podobają mi się różne książki, nie tylko kryminały, choć faktycznie te czytam tonami jak już pisałam.

Co do przykładu rodziców, to widzę, że o tym pisaliście i pewnie w wielu przypadkach się sprawdza, w moim wręcz przeciwnie. Jak pisałam moi rodzice nie lubią czytać, nic nie czytają z książek, także nie miałam przykładu w domu, by czytać, po prostu sama zaczęłam czytać i uwielbiam smile To, że uwielbiam czytać obudziło się we mnie czy tak, czy tak smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

48

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

no wlasnie to jest bardzo ciekawy wątek. Ja też ni cholery nie pamiętam Autorów- bo mój mózg nie przyswaja nazwisk i imion- na imprezach do ludzi zwracam się bezosobowo, bo podczas przedstawiania nigdy nie dociera do mnie imię. Tytułów też nie pamiętam, ale fabułę potrafię z każdym detalem opowiedzieć, no i jak spojrzę na okładkę to też wiem od razu, czy czytałam, czy nie. Jestem wzrokowcem. Z filmami mam tak samo, pamiętam każdy szczegół akcji, ale nie pamiętam tytułu, jak jeszcze jakis znany aktor jest (którego nazwisko akurat kojarzę) to po jego filmografii szukam filmu. Gorzej jak nie znam ani tytułu, ani aktorów wink

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

49 Ostatnio edytowany przez femte (2013-11-10 10:40:46)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

truskaweczka19
piszesz o skandynawskich kryminalach, ze poznajesz nowe slowa. W orginale czytasz? Mozesz cos polecic? Wybieram sie jutro/pojutrze do biblioteki, zawsze biore 4-5 ksiazek.
Teraz biore glownie tzw. lydb?ger - z plytami, bo wymowa kuleje. Ale nic zbytnio ciekawego - historia o chlopaku, ktory wykrywa morderce dziewczynki zakladajac bloga, dwie przyjaciolki i egipska klatwa  i tym podobne.
Z tego mi sie podobala tylko Undvandrerne saga Moberga.

50

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Kiedyś byłam molem książkowym, obecnie trochę nie mam na to czasu, na jakiś okres musiałam ograniczyć czytanie dlatego teraz rzadziej czytam.
Co do e-booków, osobiście naprawdę ich nie cierpię.
Nie dość, że oczy mi się męczą i bolą od patrzenia w monitor to nie ma już takiej radości z trzymania książki w ręku, wąchania stron i takiej intymności ze swoją wyobraźnią. Niestety, nie wszystkie książki, które chcę przeczytać są w bibliotece a na kupno nowych nie mam zwyczajnie tyle pieniędzy, chyba że to naprawdę dobra książka to kupię ją, żeby kiedyś do niej wrócić. No i skutek tego taki, że ostatecznie zostaje e-book albo nic.

51

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Wielokropek napisał/a:
Olinka napisał/a:

(...)jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy wiedza na ten temat powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Rozmawiając z jakąś osobą nie pytam, ile książek przeczytała, nie dopytuję o to, jakie książki czyta i czy w ogóle czyta. Ta wiedza nie jest mi potrzebna do niczego, ciekawa jestem człowieka, jego historii, jego spojrzenia na rzeczywistość.
Przeczytanie książek nie gwarantuje bycia interesującym człowiekiem.

Chciałam napisać takie coś no i pozostało mi się tylko podpisać pod tym smile

52

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Dzien dobry w niedzielne, leniwe przedpoludnie.
Po tym, co napisalyscie dochodze do wniosku, ze brak umiejetnosci zapamietywania, zwlaszcza autorow, zwlaszcza tych  "obcojezycznych", to zaden objaw starzenia sie czy demencji, ale reakcja naturalna.
Doskonale jednak pamietam ksiazki, ktore przeczytalam nie dla samej fabuly, ale ktore potrafilam osadzic  w odpowiedniej epoce, w ktorej sie przynajmniej orientuje.
Dla przykladu nasza narodowa literatura. Kochany " Pan tadeusz", ktorego czytalo sie dawniej jako obowiazkowa lekture w szkole.
Przyznaje sie, z prawdziwym zrozumieniem, tak czasow historycznych jak i jezyka polskiego, w ktorym poemat zostal napisany, przeczytalam duzo pozniej... Kiedy bylam juz dorosla osoba, kiedy minela niechec, spowodowana "walkowaniem" Mickiewicza w szkole, kiedy moja wiedza z zakresu historii pozwalala mi na zrozumienie fabuly.
Wtedy dopiero docenilam sobie piekno, zrozumialam przeslanie...a sama ksiazka jest jedna z moich ulubionych.
Tak samo zreszta jak " Nad Niemnem" Orzeszkowej.
Mysle wiec, ze czytanie spelnia swoja role wtedy, kiedy czytamy z zainteresowaniem i zrozumieniem, natomiast rodzaj ulubionej literatury to rzecz indywidualna kazdego czytelnika.
Zaznacze jednak, ze wieksza role przypisuje pieknemu jezykowi literackiemu, jakim ksiazka jest napisana, niz jezykowi czesto brutalnemu, ordynarnemu, z ktorego nie rzadko czytelnik korzysta w swoim codziennym zyciu.
W tym przypadku trudno mowic o bogactwie i urodzie slownictwa...i tym samym o naszych korzysciach, wynikajacych z czytania.
Mysle, ze nie ma potrzeby wypytywac nikogo, czy czyta ksiazki i ile ich przeczytal w ostatnim roku...
Wystarczy bowiem z kims rozmawiac...a zakres  slownictwa, jego bogactwo wskaza nam, czy ktos jest " oczytany", czy tylko posiada rozszerzona wiedze.
Lgne do osob, ktore potrafia pieknie sie wyslawiac, opowiadac barwnie i interesujaco i nie zastanawiam sie wtedy, czy to rezultat ilosci przeczytanych ksiazek, czy moze wrodzona cecha charakteru.

53

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Jeden z moich bardzo światłych kolegów, który dużo czyta, gdy powiedziałam mu, że niechętnie ostatnio czytam, bo mało co zapamiętuję, powiedział: Cat, ale czytanie nie jest po to by zapamiętywać, ale żeby coś przeżyć smile

To było jak eureka big_smile I zmieniło moje podejście do czytania.

54

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
femte napisał/a:

truskaweczka19
piszesz o skandynawskich kryminalach, ze poznajesz nowe slowa. W orginale czytasz? Mozesz cos polecic? Wybieram sie jutro/pojutrze do biblioteki, zawsze biore 4-5 ksiazek.
Teraz biore glownie tzw. lydb?ger - z plytami, bo wymowa kuleje. Ale nic zbytnio ciekawego - historia o chlopaku, ktory wykrywa morderce dziewczynki zakladajac bloga, dwie przyjaciolki i egipska klatwa  i tym podobne.
Z tego mi sie podobala tylko Undvandrerne saga Moberga.

Nie czytam w oryginale, ale fakt, przydałoby się, bo z angielskiego wiele pozapominałam, lenistwo tongue No, ale bogacenie języka polskiego, w tym sensie, moim zdaniem wielu autorów skandynawskich kryminałów posługuje się ładnym językiem.

Jak pisałam ze skandynawskich, lubię np Larssona, Mons Kallentofta, nawet Camillę Lackberg (choć moim zdaniem czasem za dużo wątków prywatnych u niej), Anne Holt, Hakan Nesser, Liza Marklund (tu na razie jedna książka, ale bardzo udana, inne pewnie podobne, więc na pewno sięgnę), Joe Nesbo (tu znam prawie całą sagę), nie czytałam jeszcze Mankella, a mam zamiar. No i jeszcze sporo więcej autorów skandynawskich, których książki czytałam, ale właśnie przez zawodną pamięć na razie nie przywołam, ale jakbyś była ciekawa, to jeszcze Ci potem podam.

Jest też wielu autorów skandynawskich, których książek jeszcze nie czytałam, a zamierzam. Po prostu tych książek i autorów skandynawskich jest multum. Oczywiście z a autorów nieskandynawskich kryminałów też mam jeszcze sporo do nadrobienia, bo takie też lubię, tu tylko zaczęlam pisać o jednym Skandynawii, jako po prostu regionie, gdzie powstaje moim zdaniem wiele ciekawych kryminałów ostatnio, ale rzecz jasna nie tylko tam smile


-------
Moje wnioski i widzę większości są więc takie, że miło jak druga osoba też czyta, można podyskutować o tych książkach, ale nie jest to konieczność, bo z osobą, która nie czyta też bez problemu się dogaduje, jak pewnie wiele innych osób, które też uwielbiają czytać nie mają problemu przyjaźnić się z kimś, kto nie lubi książek. Ważne, by z tą osobą było o czym pogadać, a to, że ktoś nie czyta książek, to nie oznacza, że nie ma z nim o czym rozmawiać.

Na pewno też są osoby, które zaczęły czytać późno, bo wcześniej nic ich nie "wciągnęło" i od tej pory mają np ulubionego autora jak pisała Iceni i np tylko jego czytają albo tak jak ja czytam w większości kryminały, tak np niektórzy czytają w większości fantastykę. Oprócz ubogacania języka, gdzie jak pisałam moim zdaniem nawet taki "lekki" kryminał czy obyczaj może wzbogacić, to na pewno też wyobraźnię pobudza smile

limetka3, jasne, że to żadna demencja, jak widać jestem młodziutka, a też nie pamiętam wielu tytułów czy autorów czy treści. Ważne jest to, by nawet jak dokładnie się nie pamięta, by  ważne jest to, że ma się przyjemność czytania, coś z tego wynosić. No przyjemność czytania to raczej najważniejsza, bo nawet jak ktoś czyta dzieła naukowe, to mimo że pewnie czasem napotyka trudności przy czytaniu tych dzieł, to i tak na pewno ma z tego przyjemność- gdyby żadnej przyjemności nie odczuwał, to by nie czytał.

A co do zapominana, to każdy ma też pamięć do czego innego. Moja koleżanka taka też nawet lubi czytać, ale bardzo rzadko pamięta np nazwiska autorów albo imiona bohaterów. Niektórzy to świetnie zapamiętują, a ona mniej. A i tak wiele ma z tego, że czyta, ma dużą wyobraźnię, rozumie przesłanie książki.

Catwoman, Twój kolega bardzo dobrze powiedział, właśnie o to mi chodzi smile Warto coś przeżyć z książką, bez zastanawiania się ile się zapamięta. Te osobiste przeżycie z książką jest niezwykle cenne smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

55

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
muzykaduszy napisał/a:

Co do e-booków, osobiście naprawdę ich nie cierpię.
Nie dość, że oczy mi się męczą i bolą od patrzenia w monitor to nie ma już takiej radości z trzymania książki w ręku, wąchania stron i takiej intymności ze swoją wyobraźnią. Niestety, nie wszystkie książki, które chcę przeczytać są w bibliotece a na kupno nowych nie mam zwyczajnie tyle pieniędzy, chyba że to naprawdę dobra książka to kupię ją, żeby kiedyś do niej wrócić. No i skutek tego taki, że ostatecznie zostaje e-book albo nic.

Czytnik, dobry czytnik koniecznie e-ink w solidnej okładce, żaden tablet, telefon, ekran komputera. To jest inwestycja, ale naprawdę warto. Jeśli nie jesteś przekonana, popytaj wśród znajomych, może ktoś ma czytnik z e-papierem i Ci pożyczy na parę dni. Czyta się jak książkę z tym, że strony same przerzucają się kliknięciem i są zapisane tylko po jednej stronie. ;-)

Posty [ 1 do 55 z 113 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018