Miłość przez portal? Duże ryzyko ...? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?

Strony Poprzednia 1 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 441 do 467 z 467 ]

441

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
rossanka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Rosanko, czyli jesteś zwoleniczką small talku?

?

Rozmów o pogdozie i innych pierdach?

Zobacz podobne tematy :

442

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:
rossanka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Rosanko, czyli jesteś zwoleniczką small talku?

?

Rozmów o pogdozie i innych pierdach?

Tak,jestem.

443

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?

Seks Rossanko jest jak jedzenie, picie i oddychanie.To podstawowa potrzeba człowieka.Nie chcę w życiu zastępników.
Dlaczego mam się bez czegoś obywać?Jak są te pola bananów to są i moja wiara czy nie wiara nic tu nie ma.Nie znikną i nie wyparują tylko dlatego, że ja w nie nie wierzę.Podobnie jak czyjaś niewiara nie ma się nijak do istnienia Boga.
Jeśli istnieją ci cudowni i wspaniali faceci to dlaczego ja spotykam samych wypierdków mamuta?

444

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:

Seks Rossanko jest jak jedzenie, picie i oddychanie.To podstawowa potrzeba człowieka.Nie chcę w życiu zastępników.
Dlaczego mam się bez czegoś obywać?Jak są te pola bananów to są i moja wiara czy nie wiara nic tu nie ma.Nie znikną i nie wyparują tylko dlatego, że ja w nie nie wierzę.Podobnie jak czyjaś niewiara nie ma się nijak do istnienia Boga.
Jeśli istnieją ci cudowni i wspaniali faceci to dlaczego ja spotykam samych wypierdków mamuta?

Nie wiem.

Może być tak,ze juz nigdy nikogo nie spotkasz (i odwrotnie), to cały czas zamierzasz się tak spinac?Czy jesteś z kimś czy sama,życie i tak płynie dalej.Skupiając się na braku czegoś (kogoś), wszystko inne przepływa obok Ciebie.

445

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
rossanka napisał/a:
Liliwashere napisał/a:

Seks Rossanko jest jak jedzenie, picie i oddychanie.To podstawowa potrzeba człowieka.Nie chcę w życiu zastępników.
Dlaczego mam się bez czegoś obywać?Jak są te pola bananów to są i moja wiara czy nie wiara nic tu nie ma.Nie znikną i nie wyparują tylko dlatego, że ja w nie nie wierzę.Podobnie jak czyjaś niewiara nie ma się nijak do istnienia Boga.
Jeśli istnieją ci cudowni i wspaniali faceci to dlaczego ja spotykam samych wypierdków mamuta?

Nie wiem.

Może być tak,ze juz nigdy nikogo nie spotkasz (i odwrotnie), to cały czas zamierzasz się tak spinac?Czy jesteś z kimś czy sama,życie i tak płynie dalej.Skupiając się na braku czegoś (kogoś), wszystko inne przepływa obok Ciebie.

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

446

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Co wiec zamierzasz zrobić ze swoim życiem?Przy założeniu,ze nikt Ci z nieba nie spadnie?

447

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:

...ak są te pola bananów to są i moja wiara czy nie wiara nic tu nie ma.Nie znikną i nie wyparują tylko dlatego, że ja w nie nie wierzę.Podobnie jak czyjaś niewiara nie ma się nijak do istnienia Boga.

Jak również czyjaś wiara ma sie nijak.
Porównanie ma pustą wartość logiczną.

448

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
rossanka napisał/a:
Liliwashere napisał/a:

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Co wiec zamierzasz zrobić ze swoim życiem?Przy założeniu,ze nikt Ci z nieba nie spadnie?

A co mam robić.Po prostu żyję.A dlaczego ma mi spaść z nieba, jak tu czytam są przecież szanse.Są normalni męzczyźni ponoć.Dlaczego mam takowego nie spotkać?
Wiem jedno, nie będę udawać, że mnie moje życie satysfakcjonuje.Nie będę okłamywać samej siebie, że mi dobrze.Nie zamierzam szukać zastępników...I nie będę jak moje znajome robić dobrej miny do złej gry i w domu zapijać smutki.
N4VV Twoje wypowiedzi w tym wątku mają równie pustą wartośc logiczną....

449

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:
rossanka napisał/a:
Liliwashere napisał/a:

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Co wiec zamierzasz zrobić ze swoim życiem?Przy założeniu,ze nikt Ci z nieba nie spadnie?

A co mam robić.Po prostu żyję.A dlaczego ma mi spaść z nieba, jak tu czytam są przecież szanse.Są normalni męzczyźni ponoć.Dlaczego mam takowego nie spotkać?
Wiem jedno, nie będę udawać, że mnie moje życie satysfakcjonuje.Nie będę okłamywać samej siebie, że mi dobrze.Nie zamierzam szukać zastępników...I nie będę jak moje znajome robić dobrej miny do złej gry i w domu zapijać smutki.
N4VV Twoje wypowiedzi w tym wątku mają równie pustą wartośc logiczną....

Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

450

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:

A co mam robić.Po prostu żyję.A dlaczego ma mi spaść z nieba, jak tu czytam są przecież szanse.Są normalni męzczyźni ponoć.Dlaczego mam takowego nie spotkać?
Wiem jedno, nie będę udawać, że mnie moje życie satysfakcjonuje.Nie będę okłamywać samej siebie, że mi dobrze.Nie zamierzam szukać zastępników...I nie będę jak moje znajome robić dobrej miny do złej gry i w domu zapijać smutki.

Czyli w porządku.
Co do robienia dobrej miny do złej gry,jak piszesz, to nie namawiam,bo takie oklamywanie samej siebie zrobi więcej złego niż dobrego.Nie mówiąc juz o zapijaniu.

451

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:
rossanka napisał/a:

...
Może być tak,ze juz nigdy nikogo nie spotkasz (i odwrotnie), to cały czas zamierzasz się tak spinac?Czy jesteś z kimś czy sama,życie i tak płynie dalej.Skupiając się na braku czegoś (kogoś), wszystko inne przepływa obok Ciebie.

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Bluszcz? Bez podpórki nie ustoi...
A pola bananów bywają dla niektórych NIEDOSTĘPNE.
Tak jak urodzenie się w rodzinie Rockefellerów nie każdemu się zdarza.Mimo to jakaś część społeczeństwa POTRAFI cieszyć się życiem - baaa widzi, że INNI mają nie lepiej, albo i gorzej. Bo to życie nie jest teorią rodem z bajki, gdzie wszystko kończy się dobrze i panuje sprawiedliwość tudzież zakończenie w stylu: "i żyli długo i szczęśliwie".
Jest jeszcze taka PODSTAWOWA sprawa jak rozsądek.
Pytasz: "Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki"?
Ano, to jest życie JEDYNE jakie masz smile INNEGO nie dostaniesz, bez względu na ilość reklamacji jakie tu złożysz. Od Ciebie zależy CZY je "spaskudzisz" sobie do końca czy będziesz SZUKAĆ zmian.
Owa PUSTKA musi być w Tobie, skoro nie zauważasz zależności między własną odpowiedzialnością za jej jakość, a otrzymanymi efektami smile
Dom może być pełen merdania ogonem lub mruczenia ZAMIAST pustki (od groma takich oferujących BEZINTERESOWNĄ  miłość, oczekujących w schroniskach).
Cieszyć sukcesem można się w gronie znajomych i przyjaciół (gdy ich brak to sygnał alarmowy, że coś z NAMI nie tak!),
a szklankę herbaty może podać sąsiadka, gdy postaramy się o WZAJEMNĄ przychylność smile

Ale można TEŻ TRWAĆ w bezruchu i CIERPIEĆ... Bo zły świat, na samo TYLKO, nasze życzenie się nie zmieni w lepszy (dla nas oczywiście wink )
Trzeba by wyjrzeć poza czubek własnego nosa... naprawdę wokół SĄ ludzie.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

452 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-04 08:05:08)

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:

...Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

453

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
N4VV napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

...Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

Nie powiedziałabym że jest nudna ???
Jest po prostu ,,szczera do bólu" smile))

I moim zdaniem to bardzo dobra cecha smile
Pozdrawiam pozytywnie

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

454

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
N4VV napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

...Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

A kolega jest mizoginem. Ponado chyba nie nudzę tak bardzo, skoro wzbudzam w nim ...złość? smile

455

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
alika40+ napisał/a:
N4VV napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

...Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

Nie powiedziałabym że jest nudna ???
Jest po prostu ,,szczera do bólu" smile))

I moim zdaniem to bardzo dobra cecha smile
Pozdrawiam pozytywnie

No miło mi, choć z drugiej strony wiem skądinąd, że "jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził"...

456

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Anhedonia napisał/a:
Liliwashere napisał/a:
rossanka napisał/a:

...
Może być tak,ze juz nigdy nikogo nie spotkasz (i odwrotnie), to cały czas zamierzasz się tak spinac?Czy jesteś z kimś czy sama,życie i tak płynie dalej.Skupiając się na braku czegoś (kogoś), wszystko inne przepływa obok Ciebie.

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Bluszcz? Bez podpórki nie ustoi...
A pola bananów bywają dla niektórych NIEDOSTĘPNE.
Tak jak urodzenie się w rodzinie Rockefellerów nie każdemu się zdarza.Mimo to jakaś część społeczeństwa POTRAFI cieszyć się życiem - baaa widzi, że INNI mają nie lepiej, albo i gorzej. Bo to życie nie jest teorią rodem z bajki, gdzie wszystko kończy się dobrze i panuje sprawiedliwość tudzież zakończenie w stylu: "i żyli długo i szczęśliwie".
Jest jeszcze taka PODSTAWOWA sprawa jak rozsądek.
Pytasz: "Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki"?
Ano, to jest życie JEDYNE jakie masz smile INNEGO nie dostaniesz, bez względu na ilość reklamacji jakie tu złożysz. Od Ciebie zależy CZY je "spaskudzisz" sobie do końca czy będziesz SZUKAĆ zmian.
Owa PUSTKA musi być w Tobie, skoro nie zauważasz zależności między własną odpowiedzialnością za jej jakość, a otrzymanymi efektami smile
Dom może być pełen merdania ogonem lub mruczenia ZAMIAST pustki (od groma takich oferujących BEZINTERESOWNĄ  miłość, oczekujących w schroniskach).
Cieszyć sukcesem można się w gronie znajomych i przyjaciół (gdy ich brak to sygnał alarmowy, że coś z NAMI nie tak!),
a szklankę herbaty może podać sąsiadka, gdy postaramy się o WZAJEMNĄ przychylność smile

Ale można TEŻ TRWAĆ w bezruchu i CIERPIEĆ... Bo zły świat, na samo TYLKO, nasze życzenie się nie zmieni w lepszy (dla nas oczywiście wink )
Trzeba by wyjrzeć poza czubek własnego nosa... naprawdę wokół SĄ ludzie.

Popieram w całej rozciągłości. Miałam napisać  cos podobnego i to w skrócie, ale jak patrzę już nie trzeba smile

457

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:
alika40+ napisał/a:
N4VV napisał/a:

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

Nie powiedziałabym że jest nudna ???
Jest po prostu ,,szczera do bólu" smile))

I moim zdaniem to bardzo dobra cecha smile
Pozdrawiam pozytywnie

No miło mi, choć z drugiej strony wiem skądinąd, że "jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził"...

Pewnie że tak !!!! i nie ma idealnych ludzi zawsze jest jakieś ale ???:))

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

458

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
alika40+ napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
alika40+ napisał/a:

Nie powiedziałabym że jest nudna ???
Jest po prostu ,,szczera do bólu" smile))

I moim zdaniem to bardzo dobra cecha smile
Pozdrawiam pozytywnie

No miło mi, choć z drugiej strony wiem skądinąd, że "jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził"...

Pewnie że tak !!!! i nie ma idealnych ludzi zawsze jest jakieś ale ???:))

Im bardziej sami odbiegamy od ideału, tym łatwiej nam akcepować innych smile teoretycznie znaczy smile

459 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-11-04 18:47:48)

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
Liliwashere napisał/a:
rossanka napisał/a:
Liliwashere napisał/a:

Ale i tak przepływa.Nie ukrywajmy mija to co najlepsze.A całą reszta nie sprawia takiej radości jak dzielone z kimś.Jestem sama, spędzam samotne weekendy, nie mam z kim wyjechać, wyjść, bawić się.Co to za życie, jak czerpać radość z samotności i pustki.Co z tego, że osiągam sukces, kiedy nie mam go z kim dzielić i z kim się cieszyć.Jak jestem chora, nikt mi głupiej herbaty nie poda i nawet najbardziej chora sama idę po zakupy.Wracam do pustego domu i przytłączają mnie cztery ściany , a pustka krzyczy...

Co wiec zamierzasz zrobić ze swoim życiem?Przy założeniu,ze nikt Ci z nieba nie spadnie?

A co mam robić.Po prostu żyję.A dlaczego ma mi spaść z nieba, jak tu czytam są przecież szanse.Są normalni męzczyźni ponoć.Dlaczego mam takowego nie spotkać?
Wiem jedno, nie będę udawać, że mnie moje życie satysfakcjonuje.Nie będę okłamywać samej siebie, że mi dobrze.Nie zamierzam szukać zastępników...I nie będę jak moje znajome robić dobrej miny do złej gry i w domu zapijać smutki.
N4VV Twoje wypowiedzi w tym wątku mają równie pustą wartośc logiczną....

Przyznanie, że potrzebuje się kogoś innego, bliskiego, jest powodem do wstydu,  przyznaniem się do słabości. Jednak czy nie ma w tym ?pokochaj się sam? czegoś żałosnego: pokochaj się sam, bo ani rodzice cię nie kochali ani nikt inny nie przystanie na swojej drodze, aby cię pokochać?? Czy źródłem tego zalecenia nie jest aby rozpacz? Łykając ideały psychoterapeutów, zbudowane na obserwacji zaburzeń, zaindukowano nam obsesyjny strach przed stałością, zaangażowaniem, zobowiązaniem, czyli ?wchłonięciem?, ?uwikłaniem?, ?uzależnieniem?, ?nudą?. To prawda: im bardziej jesteśmy psychicznie niezależni, tym mniej zaangażowani w związek i przez to w relacji silniejsi. Zawsze pierwsi możemy dumnie wyjść trzaskając drzwiami i zniszczenie My będzie nas bolało mniej. Albo wcale, tak jak przebojowych narcyzów: oni nie odczuwają smutku i lansują takie zachowania jako normę (prawda, że kusi szarego człowieka  smutku-nie-odczuwanie?). Ale czy to jest jeszcze związek czy walka kruchego ego o terytorium?  Zabawa ?mam swoje zabawki, ty masz swoje? jest ciągle zabawą, nawet dla każdego ?rozwojową?, ale już nie we dwoje. Czasem tylko dziecko (dorosłe też) patrzy na takie zabawy stojąc miedzy rodzicami, przerażone, że świat to lotne piaski. Pisze (dla zaawansowanych) Thomas Merton: ?Nie znajdziemy nigdy szczęścia, szukając go wyłącznie dla siebie. Jeśliby miało być pomniejszone przez dzielenie go z innymi, to nie byłoby dość wielkie, aby nas móc nasycić. W zadowoleniu własnego ?ja? mieści się chwilowe i fałszywe szczęście, ale ono zawsze prowadzi do cierpienia, ponieważ wyniszcza i zacieśnia ducha. Prawdziwe szczęście znajduje się jedynie w niesamolubnej miłości, takiej, która wzrasta w udzielania się innym? W bezinteresownym wysiłku najpełniej też rozwijamy nasze zdolności istnienia i działania?. Z pewnością wymaga pewnego poziomu samoświadomości. Ale wieje już tutaj przekonaniem całkowicie nierealnym i będącym źródłem frustracji, że nasze życie zależy od nas całkowicie i że we wszystkim mamy wybór. Podprogowy przekaz brzmi: jeśli jesteś sam, widać za mało pracujesz, nie nauczyłeś się i nie dorosłeś do ideału (i pracuj płacąc spółce psychobiznes). Ale to nieprawda. Związków nie tworzą żadne ideały, ale żywi, jak najbardziej błądzący ludzie. Tu nie mam argumentów. Wystarczy się rozejrzeć.

460

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:
alika40+ napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

No miło mi, choć z drugiej strony wiem skądinąd, że "jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził"...

Pewnie że tak !!!! i nie ma idealnych ludzi zawsze jest jakieś ale ???:))

Im bardziej sami odbiegamy od ideału, tym łatwiej nam akcepować innych smile teoretycznie znaczy smile

Czasem warto teorie zastosować z praktyką - polecam smile
ale to jest tylko moje skromne zdanie smile

,,Nigdy nie  rezygnuj z celu tylko dlatego, że  osiągniecie go  wymaga czasu.Czas i tak upłynie".

461

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:

Przyznanie, że potrzebuje się kogoś innego, bliskiego, jest powodem do wstydu,  przyznaniem się do słabości. Jednak czy nie ma w tym ?pokochaj się sam? czegoś żałosnego: pokochaj się sam, bo ani rodzice cię nie kochali ani nikt inny nie przystanie na swojej drodze, aby cię pokochać?? Czy źródłem tego zalecenia nie jest aby rozpacz? Łykając ideały psychoterapeutów, zbudowane na obserwacji zaburzeń, zaindukowano nam obsesyjny strach przed stałością, zaangażowaniem, zobowiązaniem, czyli ?wchłonięciem?, ?uwikłaniem?, ?uzależnieniem?, ?nudą?. To prawda: im bardziej jesteśmy psychicznie niezależni, tym mniej zaangażowani w związek i przez to w relacji silniejsi. Zawsze pierwsi możemy dumnie wyjść trzaskając drzwiami i zniszczenie My będzie nas bolało mniej.
...
Prawdziwe szczęście znajduje się jedynie w niesamolubnej miłości, takiej, która wzrasta w udzielania się innym? W bezinteresownym wysiłku najpełniej też rozwijamy nasze zdolności istnienia i działania?. Z pewnością wymaga pewnego poziomu samoświadomości. Ale wieje już tutaj przekonaniem całkowicie nierealnym i będącym źródłem frustracji, że nasze życie zależy od nas całkowicie i że we wszystkim mamy wybór. Podprogowy przekaz brzmi: jeśli jesteś sam, widać za mało pracujesz, nie nauczyłeś się i nie dorosłeś do ideału (i pracuj płacąc spółce psychobiznes). Ale to nieprawda. Związków nie tworzą żadne ideały, ale żywi, jak najbardziej błądzący ludzie. Tu nie mam argumentów. Wystarczy się rozejrzeć.

Cóż jeżeli DOROSŁY człowiek wstydzi się swoich potrzeb... jak dziecko... To i nieszczęśliwy pozostanie, jak i to dziecko, któremu św. Mikołaj nie dał wymarzonego prezentu.
Widzisz w tym cokolwiek nierealnego?
Jeśli człowiek jest skłonny wstydzić się tego, co w żaden sposób na wstyd nie zasługuje - to, obawiam się, że chyba wszystko można próbować mu "za-indukować" smile
Odpowiem ci również cudzymi słowami:
"W ostatecznym rozrachunku rozwiązanie problemów nie leży ani w działaniu ani w braku działania, lecz w ZROZUMIENIU.
Bo gdzie jest prawdziwe zrozumienie, tam nie ma problemu. (prawdziwa zmiana przychodzi bez wysiłku a dokonuje się przez ŚWIADOMOŚĆ - nie ma miejsca na gwałt na samym sobie)
ŚWIADOMOŚĆ jest źródłem każdej autentycznej zmiany!
PRAWDZIWA zmiana nie jest efektem wysiłku, lecz zrozumienia. (...) W przeciwnym razie to, co nazwiesz zmianą jest TYLKO przesuwaniem mebli wokół Ciebie. Zmienia się twe zachowanie, ALE Ty się NIE zmieniłeś (czujesz sztuczność? - dopisek mój).
Jeśli ktoś zmienia się poprzez wysiłek woli - jest dla innych bardzo surowy. "NIE sposób wytrzymać z ludźmi, którzy nawracają się na bazie NIENAWIŚCI i NIEZADOWOLENIA wobec SIEBIE" - podsumowuje autor. (znasz może te słowa? wiesz czyje one są?).
Osobiście jestem zdania, że pomiędzy "psychopierdami" hurrraoptymizmu a "czarnowidztwem" dziecka oczekującego manny z nieba, JEST MIEJSCE na zwykłe zrównoważenie. Spokojne życie z tym co się ma [łącznie z, jak sama piszesz: "niesamolubną miłością, taką, która wzrasta w udzielania się innym - NIE 1 OSOBIE płci przeciwnej! (jako wolontariusz powinnaś to rozumieć?)] ALE z realną świadomością, że wymarzony partner nie spadnie nam z nieba. Stać całe POZOSTAŁE człowiekowi życie jak to dziecko z noskiem przylepionym do wystawy przedświątecznej z łakociami?
Zakazu nie ma... Można żyć w ciągłym niezadowoleniu i frustracji, czemu NIE?
Tylko W JAKI sposób ma to zmienić JAKOŚĆ tego życia? Jeżeli się na nie narzeka NIEUSTAJĄCO...?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

462

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:
N4VV napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

...Kolega musi gdzieś rozładować swoją frustrację przecież....

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

A kolega jest mizoginem. Ponado chyba nie nudzę tak bardzo, skoro wzbudzam w nim ...złość? smile

Gratuluję wiedzy o mnie i moich stanach, ale nie chce mi się z Tobą gadać. Nie ta liga.

463

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
N4VV napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
N4VV napisał/a:

No.
Szczególnie frustrację powstającą w wyniku czytania bzdur zrodzonych w umysłach sprawnych inaczej. big_smile
Nudna jesteś z tymi prawdami objawionymi. Po prostu zwyczajnie nudna.

A kolega jest mizoginem. Ponado chyba nie nudzę tak bardzo, skoro wzbudzam w nim ...złość? smile

Gratuluję wiedzy o mnie i moich stanach, ale nie chce mi się z Tobą gadać. Nie ta liga.

za to na pewno Twoje odzywki są od pewnego czasu chamskie....

464

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?

czytam i chcę dać nadzieje... jeden banan-dinozaur jest jeszcze wolny wink

465 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2013-11-08 00:52:17)

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?
missnowegojorku napisał/a:

Przyznanie, że potrzebuje się kogoś innego, bliskiego, jest powodem do wstydu,  przyznaniem się do słabości. Jednak czy nie ma w tym ?pokochaj się sam? czegoś żałosnego: pokochaj się sam, bo ani rodzice cię nie kochali ani nikt inny nie przystanie na swojej drodze, aby cię pokochać?? Czy źródłem tego zalecenia nie jest aby rozpacz? Łykając ideały psychoterapeutów, zbudowane na obserwacji zaburzeń, zaindukowano nam obsesyjny strach przed stałością, zaangażowaniem, zobowiązaniem, czyli ?wchłonięciem?, ?uwikłaniem?, ?uzależnieniem?, ?nudą?. To prawda: im bardziej jesteśmy psychicznie niezależni, tym mniej zaangażowani w związek i przez to w relacji silniejsi. Zawsze pierwsi możemy dumnie wyjść trzaskając drzwiami .

Byc moze jest w tym żałość i rozpacz, w tym, ze tego, czego nie dali nam rodzice, musimy dac sobie sami. Ale czy nie jest bardziej zalosnym stwierdzenie "potrzebuje kogos (po to tylko- w domysle), by mnie kochal (bo sama siebie kochac nie umiem)", lub "nie potzrebuje nikogo"? Pokochac samego siebie to po prsotu spojrzec na siebie swoimi oczami, a nie oczami rodzicow, ktorzy nie kochali wystarczajaco.

I nie zgadzam sie z druga czescia - psychiczna niezaleznosc i sila to podstawa dobrego zwiazku, opartego na bliskosci, a nie zaleznosci. Tylko czlowiek slaby psychicznie trzaska drzwiami i wychodzi, raniac partnera, bo tylko w ten sposob umie radzic sobie z wlasnymi emocjami. Czlowiek silny rozumie (jak napisala Anhedonia) siebie i swojego partnera, i angazuje sie. Potrafi nie tylko przyjac milosc, ale i dac ją (niezaleznie). Milosc rozumiana jako szacunke, troske, czulosc, wsparcie i bliskosc. Tam nie ma miejsca na egoistyczne przeciaganie kolderki, kto kogo bardziej zrani czy kto jest gorą. 
A terapeuta jest od tego, by pomagac nam pozbyc owych obsesji i lekow, o ktorych piszesz, pomaga zmienic uzaleznienie od partnera (wchloniecie, uwiklanie, lek przed odrzuceniem) -  w bliskosc z nim.

466

Odp: Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?

Witam.Ja jestem z partnerem moim 3 lata .Poznalam go w interncie z jednych portali randkowych i nie zaluje.On jest moja podpora i dla moich dzieci i tez sprawdzil sie wtdy jako obcy czlowiek wtedy w najtrudniejszej sytuacji..

Nie można oprzeć stosunków rodzinnych na prawdzie, skoro nie ma jej w miłości.Kto w dzieciństwie zaznał chłodu matki, ten będzie marzł do końca życia.


- Regina Kantarska-Koper

Posty [ 441 do 467 z 467 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Miłość przez portal? Duże ryzyko ...?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018