Wygląd - brzydota - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 84 ]

1

Temat: Wygląd - brzydota

Nie witam się. Wybaczcie wink.
Jak sobie radzicie z brzydotą? U mnie są to wady, których nie mogę zmienić. Nie jest to nadwaga czy jakieś inne. Chodzi o budowę ścierwa, o rysy ryja. Kości, ich przecież nie zmienię. Na ilizarova i inne plastyki mnie nie stać. Ba, podejrzewam, że nigdy stać mnie nie będzie.
Jak sobie poradzić?

Przeczytałam kilka waszych wątków. Błagam, darujcie sobie banały pokroju: "uroda nie jest najważniejsza", "makijaż i zmiana fryzury poprawiają nastrój", "nowe ciuchy", bo jestem w stanie zaciukać taką pustą idiotkę/idiotę, która/y mi zaserwuje taki debilny tekst. Jeżeli ktoś z was w ogóle wpada na taki pomysł, to znaczy, że w ogóle nie wie, co to znaczy BYĆ UWIĘZIONYM W OBRZYDLIWYM ŚCIERWIE.

Nie wiem co robić. Pomocy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wygląd - brzydota

Najpierw zastanów się nad psychologiem. Wystarczyło przeczytać pierwszy akapit i od razu wyczuło się jakąś dziwną nienawiść do samej siebie.
To porąbane.
Męcz się skoro nie jesteś w stanie wziąć się za siebie.
Znam paskudy. Ale zadbały o siebie i teraz w dupie mają to, czy kości policzkowe im wystają czy nie.
Makijaż faktycznie działa cuda, no ale cóż. Nie będę zasypywała Cię debilnymi tekstami.

Nie ma ludzi brzydkich. Są zaniedbani, albo zakompleksieni. Po prostu.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

3

Odp: Wygląd - brzydota

Rzuć się pod samochód. Przy odrobinie szczęścia zrekonstruują Ci twarz na koszt państwa...

A tak poważnie - psycholog/psychiatra się kłania.

4

Odp: Wygląd - brzydota

Cóż, psycholog i psychiatra to u mnie historia, która trwa już 8 lat. Z czego z psychologa(ów) zrezygnowałam jakieś 3 lata temu. Niestety, ani terapie behawioralno - poznawcze, ani SSRI (placebo :>) nawet w szatańskiej dawce, nie zmieni mojego ścierwa. Nie zmieni również tego, że zacznie być ono atrakcyjne dla płci przeciwnej.

Co do rzucania się pod samochód... miałam kilka fajniejszych prób, przynajmniej skuteczniejszych i mniej bolesnych. Nie mniej jednak w rozrachunku ostatecznym nie mam jaj. Ani do tego by ze sobą skończyć, ani do tego by żyć. Pieprzona wegetacje obmierzłego, zdeformowanego grzyba.

I jak napisałam w poście głównym, nie jest to kwestia tylko i włącznie twarzy. Ilizarov służy do wydłużania nóg. Mam nogi, które są krótsze niż tułów. Ciekawe czy to też by mi naprawili na koszt państwa, he.

5 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-17 02:37:36)

Odp: Wygląd - brzydota

Wiesz co. Też ładna nie jestem, tak obiektywnie mam w sobie wiele nieładnych rzeczy, co było moim kompleksem- np diastema 5 mm i oprócz tego mocno krzywe zęby, między wszystkimi są dość duże przerwy, przez co rzuca się to mocno w oczy, bo każdy ząb jest jakby nie na miejscu, jest to duuża wada, u nikogo jeszcze takiej nie widziałam i piszę tak szczerze. Po prostu mam fatalne uzębienie. Figura jest lepiej, ale mam bardzo duże rozstępy na biodrach, udach, które tworzą mozaikę, są białę i głębokie, już nie zlikwiduję, mam do nich straszną skłonność. No i mogłabym tak wymieniać. No i rysów twarzy też nie mam super, mam dosyć okrągło/kanciastą twarz, przez co jestem zazwyczaj pucołowata i często tak byłam odbierana, mimo że nie jestem gruba.

Owszem, mogę założyć aparat na zęby (chociaż wiem od ortodontki, że tak dużej wady to niestety całkiem nie zlikwiduję- to jej słowa, więc z tą dużą wadą, to nie żartuje), ale na razie mnie nie stać, więc jak uzbieram to dopiero zrobię, moich rodziców tym bardziej nie było stać. A więc tyle lat żyję z takim wyglądem i zrozumiałam, że naprawdę, szkoda życia na zamartwianie się. Mój chłopak na pewno zauważa moje wady, to jak wyglądam, że wiele mi brakuje do ładnej dziewczyny, ale jest ze mną i jestem szczęśliwa.

Raz tylko zapytał czemu mam takie zęby, to była troska i ciekawość. Ssałam sporo lat palca, to był taki nawyk i od tego mogło mi się tak zrobić, pewnie też jakaś wrodzona wada, bo zęby są naprawdę mocno nie na swoich miejscach i nie jest to byle jaka wada. No, ale ja wewnętrznie czuję się atrakcyjną kobietą, bo tak, w dużej mierze atrakcyjność bierze się z zewnątrz. I teraz, nie przejmuje się tym. Odstaję tymi zębami od innych i to znacznie, ale odkąd ja mniej o tym myślę, to podejrzewam, że i inni mniej na to zwracają uwagę, tzn widzą, bo nie da się inaczej, ale inaczej o tym myślą, przede wszystkim oceniają mnie jako osobę, mimo tego kultu piękna nie odrzucają mnie, mimo wyglądu. A jak będę miała kasę na aparat już, to zainwestuję i tyle. Nie pisz o sobie z taką nienawiścią, naprawdę nie warto siebie tak niszczyć swoim myśleniem smile

Nigdy nie byłam podrywana czy komplementowana, że ładna itp. Jasne, można się załamać, psioczyć na świat. Jednak postanowiłam tego nie robić smile Z chłopakiem poznałam się przypadkiem, potem zaprzyjaźniłam, a jeszcze potem zauważył we mnie coś więcej widocznie. Nie przyciągam wyglądem, ale przyciągnęłam czymś innym widocznie. Nie warto siebie nienawidzić w żadnym wypadku, uwierz mi.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

6

Odp: Wygląd - brzydota

Truskawa - Trafiłaś na jakąś wybitnie kiepską ortodontkę. Nosiłam aparat przez 5 lat (od 14 do 19 roku życia). Miałam POTĘŻNĄ wadę zgryzu i też poniekąd od ssania palca i całej łapy (sic!). Inną kwestią było to, że mam też wadę odziedziczoną w genach, teraz już znacznie mniej widoczną. Jednakże progenia bardzo mi uprzykrzyła życie. Również miałam diastemę, która po zdjęciu aparatu jeszcze 2 razy wracała, ale moja ortodontko-dentystka mi to "plastycznie" usunęła na amen :>. Cóż, w ciągu tych 5 lat wyrwano mi 4 zdrowe zęby (dwie 5 u góry i dwie 5 na dole), rozszerzano przez chyba 2 lata górną szczękę hyraxem (takim aparatem po którym mam zajebistą sznytę na języku, przez miesiąc nie mogłam gadać i musiałam robić okłady z siemienia lnianego), i zęby były chyba w każdej możliwej konfiguracji, włącznie z przerwami, jeden za drugim. Także... sugerowałabym konsultację z jakąś inną ortodontką. Skąd pochodzisz? Może mogłabym kogoś polecić?

Zazdroszczę Truskawko, że może Ci pomóc te kilka kafli na naprawę zgryzu. Naprawisz i będzie ok.
Co do rozstępów - również je mam. Całe cielsko. A to dlatego, bo regularnie tyje i chudnę od lat +10, -15 i tak dalej. Obwisłe cielsko całe w rozstępach. Czy anorektycznie chude, czy upasione. Bez różnicy - i tak tego nikt nie widzi, tak czy siak jest to przecież przypadłość globalna.

Mnie sprowadza do parteru fakt, że krótkie nogi i naprawdę brzydka twarz są odpychające. Najbliższa forma kontaktu, to kumpelstwo. A na brak kumpli nie narzekam.

7

Odp: Wygląd - brzydota

Hahahaha! Uwielbiam Twoje posty, świetnie piszesz. Może idź w tym kierunku?
Jesteś brzydka... i co z tego? Masz pewnie wiele innych fajnych cech.
Ja np. mam ładną buzię, ale jestem gruba - serio. 84 kg przy 178 cm wzrostu. Wiesz, jak wyglądam? Jak buła.
A do tego niedawno urodziłam. Więc zamiast brzucha mam flak. Cycki obwisłe jak u starej murzynki. Wszędzie rozstępy.
Jak wygląda krocze, wolę nie opowiadać, bo mój syn rozwalił mnie doszczętnie wychodząc na świat. A urodził się z wagą 4,5 kg...
Jestem 4 miesiące po porodzie, a wcale nie jest lepiej. Jednak mój mąż mnie kocha. Za co?

Może pisz satyry? Wiesz, brzydkie kobiety też mają facetów. Na co polecieli? Bo na pewno nie na brzydotę...

8

Odp: Wygląd - brzydota
Cynicznahipo napisał/a:

Hahahaha! Uwielbiam Twoje posty, świetnie piszesz. Może idź w tym kierunku?
Jesteś brzydka... i co z tego? Masz pewnie wiele innych fajnych cech.
Ja np. mam ładną buzię, ale jestem gruba - serio. 84 kg przy 178 cm wzrostu. Wiesz, jak wyglądam? Jak buła.
A do tego niedawno urodziłam. Więc zamiast brzucha mam flak. Cycki obwisłe jak u starej murzynki. Wszędzie rozstępy.
Jak wygląda krocze, wolę nie opowiadać, bo mój syn rozwalił mnie doszczętnie wychodząc na świat. A urodził się z wagą 4,5 kg...
Jestem 4 miesiące po porodzie, a wcale nie jest lepiej. Jednak mój mąż mnie kocha. Za co?

Może pisz satyry? Wiesz, brzydkie kobiety też mają facetów. Na co polecieli? Bo na pewno nie na brzydotę...

Zgadzam sie bjo swietnie pisze smile

Witam w centrum Brzydoty tongue  mam 165cm 72kg caly brzuch w rozstepach i zero szans na schudniecie, bo probowalam juz wszystkich diet i nic nie pomoglo.
a wlasnie po drugim dzidziusiu mam juz dosc wszystkiego sad znow przytylam kilka kilo sad nie mam wsparcia u meza On zawsze byl szczuplutki ...wiec nie zna mojego bolu... wiec nie wie jak to jest zjadac zle emocje.... Nie mam tez przyjaciolki ktora by byla obok ba nie mam nawet kolezanki zeby ywprobowac nowa diete (nie mam juz sily sama walczyc).

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

9

Odp: Wygląd - brzydota

Ooo, koteczek... ja doła zagryzam ;p Czyli opycham się, a potem marudzę, że jestem gruba ;p

Stosowałam dietę Dukana, ale... nie wytrzymałam.
Jedynym ratunkiem dla mnie chyba jest wycięcie połowy żołądka...

10

Odp: Wygląd - brzydota

Dukan jest genialny ale ja tez nie wytrzymalam...schudlam 5 kilo i tak sie zachwycilam ze...przytylam. Chetnie bym go ponownie zaczela tylko nie moge znalesc w sobie sily sad
Niestety zoladek wyciety nwet o polowe mozna ponownie rociagnac...

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

11

Odp: Wygląd - brzydota

Też mam problemy po ciąży...Wcześniej było zupełnie ok.
Lenka ma 7,5 miesiąca, a ja dalej wmawiam sobie, że schudnę i że "ostatni raz" i biorę się za siebie.
Najgorzej jest zacząć. Znaleźć motywację do działania.
U mnie motywacja skończyła się na 3 dniach diety i na pożyczeniu rowerka do ćwiczeń od teściowej. No i akcję "wziąć się za siebie" trafił szlag. smile

Boję się tylko jednego.
Że w końcu na twarzy męża pojawi się zawód i rozczarowanie mną i tym jak wyglądam.
Tego bym nie zniosła...
Oczywiście wiem, że mnie kocha i akceptuje mój wygląd, ale jestem w pełni świadoma, że jak naprawdę nie wezmę się za siebie to może przyjść dzień, w którym zacznie przeszkadzać mu ciągle tyjąca żona, zaglądająca co godzinę do lodówki i jedząca więcej od Niego.

Chyba czas wziąć się za siebie na serio. Tylko pytanie.
Kto zasadzi mi kopa w tyłek, żebym w ogóle zaczęła?

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

12

Odp: Wygląd - brzydota
Nataluszek napisał/a:

Też mam problemy po ciąży...Wcześniej było zupełnie ok.
Lenka ma 7,5 miesiąca, a ja dalej wmawiam sobie, że schudnę i że "ostatni raz" i biorę się za siebie.
Najgorzej jest zacząć. Znaleźć motywację do działania.
U mnie motywacja skończyła się na 3 dniach diety i na pożyczeniu rowerka do ćwiczeń od teściowej. No i akcję "wziąć się za siebie" trafił szlag. smile

Boję się tylko jednego.
Że w końcu na twarzy męża pojawi się zawód i rozczarowanie mną i tym jak wyglądam.
Tego bym nie zniosła...
Oczywiście wiem, że mnie kocha i akceptuje mój wygląd, ale jestem w pełni świadoma, że jak naprawdę nie wezmę się za siebie to może przyjść dzień, w którym zacznie przeszkadzać mu ciągle tyjąca żona, zaglądająca co godzinę do lodówki i jedząca więcej od Niego.

Chyba czas wziąć się za siebie na serio. Tylko pytanie.
Kto zasadzi mi kopa w tyłek, żebym w ogóle zaczęła?

Ja zasadze kopniaka Tobie a Ty mnie ok?

Widze jak patrzy na inne szczuplejsze kobiety i podziwia(znam to spojrzenie bo kiedys na mnie tak patrzyli trzymajac za reke swoje zony.....)...choc nawet gdybym Go ze skory obdarla nie przyzna sie glosno do tego

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

13

Odp: Wygląd - brzydota

Koteczek, nie ma problemu. Możemy kopać się wzajemnie po tyłkach. Byleby pomogło. smile
Co do spojrzeń, ja też czasami widzę, że to robi. Staram się jednak myśleć, że to po prostu ciekawość i zainteresowanie innymi ludźmi.
Zazdrość już mi chyba przeszła...Bynajmniej inaczej reaguję.
Wiadomo, żyłka pęka z zazdrości, ale co mi po tym, że będę zazdrościła innym kobietom figury? Nic.
Trzeba po prostu coś zrobić dla siebie i patrzeć na te kobiety jak na...hmm, inspirację?

Z racji tego, że jestem mega dociekliwa i chce wiedzieć wszystko, szykuję się i zbieram się na odwagę, aby zapytać męża co jest we mnie nie tak i co mogłabym zmienić, aby nie tylko jemu, ale Nam było lepiej.
Wolę, żeby w twarz powiedział mi, że jest problem z tym jak wyglądam, niż po cichu pluł sobie w brodę, że wziął sobie za żonę słonia i że czas spróbować "mniej kalorycznego ciasteczka". smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

14

Odp: Wygląd - brzydota

Skad ja znam te wymowki....ale jak zadra w d... siedzi mi sytuacja z jakiegos przed roku- szlismy ze sklepu i szla z naprzeciwka dziewczyna jakies 160cm waska taklia smukle nogi ladna buzia i wielkie cycki oczywiscie to wszystko podkresllone dosc obcisla bluzka i rurkami(nie byla wyzywajaca, absolutnie kompletnie ubrana) i wiesz co na to moj maz?- kochanie czy to mozliwe zeby kobieta byla taka szczupla i miala takie cycki?.....mam D w cyckach ale wtedy poczulam sie jak hipopotam sad bo mam tez brzuch i nie najszczuplejsze nogi-proporcjonalne do ciala.

Ja juz pytalam co moge zmienic w swoim wygladzie- to powiedzial mi ze nic bo wszystko Mu sie podoba jakie jest (ta cholerna dyplomacja).

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

15

Odp: Wygląd - brzydota

Jakby mój się tak zapytał, to powiedziałabym mu, aby się tej Pani o to zapytał bo ja jestem tłusta i mam wielkie cycki więc skąd mogę wiedzieć?:)
Mój mąż też pewnie powie, że nic, ale jak go docisnę to wyśpiewa wszystko- jak zawsze.

No i jeszcze jedna kwestia. Wsparcie właśnie od Niego.
Trudno jest mi być na diecie jakiejkolwiek, jak mój ukochany lubi mnie rozpieszczać i sam kupuje mi jakieś czekoladki itp.
Nieraz była na ten temat rozmowa, a ten dalej swoje.

Wiadomo, na siłę mi do buzi nie wpycha, ale pokusa jest silniejsza od zdrowego rozsądku, niestety...

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

16

Odp: Wygląd - brzydota

CZEKOLADA....slowo...uzaleznienie...milosc...nienawisc...slodycz...zlosc ze za duzo jej zjadlam-znow...aksamitny smak...i pewnie jakby wytopic ze mnie te czekolade to z 5 kilo by sie uzbieralo tongue a On-maz szczuplutki..zlosliwosc natury

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

17

Odp: Wygląd - brzydota

Dzisiaj przez przypadek oglądnęłam odcinek "Rozmów w toku" przy obiedzie. Myślę, że to pomoże docenić Ci to co masz i że nie ma żadnej beznadziejnej sytuacji bez wyjścia. Przypuszczam, że nie masz tak "źle" jak bohaterki tego odcinka, które mimo wszystko są szczęśliwe. http://rozmowywtoku.tvn.pl/odcinki-online/czy-skalpel-chirurga-uszczesliwia-kobiety,22481,o.html

18 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-17 19:26:59)

Odp: Wygląd - brzydota
bjo napisał/a:

Truskawa - Trafiłaś na jakąś wybitnie kiepską ortodontkę. Nosiłam aparat przez 5 lat (od 14 do 19 roku życia). Miałam POTĘŻNĄ wadę zgryzu i też poniekąd od ssania palca i całej łapy (sic!). Inną kwestią było to, że mam też wadę odziedziczoną w genach, teraz już znacznie mniej widoczną. Jednakże progenia bardzo mi uprzykrzyła życie. Również miałam diastemę, która po zdjęciu aparatu jeszcze 2 razy wracała, ale moja ortodontko-dentystka mi to "plastycznie" usunęła na amen :>. Cóż, w ciągu tych 5 lat wyrwano mi 4 zdrowe zęby (dwie 5 u góry i dwie 5 na dole), rozszerzano przez chyba 2 lata górną szczękę hyraxem (takim aparatem po którym mam zajebistą sznytę na języku, przez miesiąc nie mogłam gadać i musiałam robić okłady z siemienia lnianego), i zęby były chyba w każdej możliwej konfiguracji, włącznie z przerwami, jeden za drugim. Także... sugerowałabym konsultację z jakąś inną ortodontką. Skąd pochodzisz? Może mogłabym kogoś polecić?

Zazdroszczę Truskawko, że może Ci pomóc te kilka kafli na naprawę zgryzu. Naprawisz i będzie ok.
Co do rozstępów - również je mam. Całe cielsko. A to dlatego, bo regularnie tyje i chudnę od lat +10, -15 i tak dalej. Obwisłe cielsko całe w rozstępach. Czy anorektycznie chude, czy upasione. Bez różnicy - i tak tego nikt nie widzi, tak czy siak jest to przecież przypadłość globalna.

Mnie sprowadza do parteru fakt, że krótkie nogi i naprawdę brzydka twarz są odpychające. Najbliższa forma kontaktu, to kumpelstwo. A na brak kumpli nie narzekam.

Ok, a jakiej wielkości Ty diastemę miałaś? Wiesz, może i tak, na pewno teraz jak uzbieram kasę, to poszukam jak najlepszego ortodonty, jak będę już mogła aparat stały zakładać. Tak jak mówię ja prawie przy wszystkich zębach mam spore zęby i krzywe. Też tak miałaś?

Wiem, że teraz ortodoncja poszła do przodu, ale zazwyczaj jak są zdjęcia typu "Patrzcie, miała dużą wadę zgryzu i jej pomogli" to prezentowana wada jest dużo mniejsza od mojej, dlatego przy takich obrazkach jeszcze nie widziałam wady jak moja. Dlatego łatwo mi uwierzyć, że być może moja wada nie jest całkowicie do zrobienia, bo moje zęby są takie, że cała szczęka jakby do wymiany, więc jak już będę mieć aparat, to na pewno będę miała niezłe perturbacje, też na pewno jakieś usuwanie zębów i liczne inne zabiegi.Na pewno łatwo nie będzie.  Jednak widzisz... ja to niby mogę w jakimś stopniu naprawić za kilka kafli, a Ty z krótkimi nogami, to tak możesz nawet optycznie je wydłużać itp itd. Krótkie nogi też są częstą przypadłością.

Mówi się też, że faceci lubią ładne żeby, ja z pewnością nie mogę się takimi poszczycić, to taka zębowa masakra, ale jak widać naprawdę w życiu też ważne są inne cechy. Owszem, na pierwszy rzut oka może odrzucę pracodawcę czy kogoś innego, bo wiesz.. pewnie komukolwiek ciężko byłoby uwierzyć, że tak duża wada od "tylko" ssania palca, samej mi ciężko było zawsze uwierzyć, że zęby mi się tak powykrzywiały od saania palca, bo nie sądziłam, że od tego aż tak mogą.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

19

Odp: Wygląd - brzydota

Tru, bez ciuchów też optycznie wydłuże sobie te nogi?


Wracając do tematu zębów - miałam sporą diastemę. Druga sprawa - prawie każdą wadę da się ogarnąć aparatem. Większość moich znajomych nosiło aparaty po 2-3 lata, ja i mój kuzyn bite 5. Jak jakieś mutanty. Obecnie zęby mam równe, więc się opłacało. Miałam jednak to szczęście, że imprezę zasponsorował mi tata. 3000 pln za oba łuki + 700 pln za hyrax + 50/100 pln co miesiąc za wizytę (później już nie musiałam chodzić co miesiąc) + 200 pln za aparat po zdjęciu stałego. Miło, że akurat te pieniądze nie są mi wyrzygiwane.

20

Odp: Wygląd - brzydota

Mogę Ci jeszcze napisać, że ja niby jestem ładna, ale często traktowana tylko i wyłącznie jako obiekt seksualny. Jeśli nie masz urody, to najprawdopodobniej czeka Cię prawdziwa miłość i unikniesz zranień duchowych na tym tle co ja. Piękne kobiety są również częstymi ofiarami gwałtu... Więc zawsze jest coś za coś... Pięknym wcale nie jest też łatwo.

21

Odp: Wygląd - brzydota
Cynicznahipo napisał/a:

Hahahaha! Uwielbiam Twoje posty, świetnie piszesz. Może idź w tym kierunku?
Jesteś brzydka... i co z tego? Masz pewnie wiele innych fajnych cech.
Ja np. mam ładną buzię, ale jestem gruba - serio. 84 kg przy 178 cm wzrostu. Wiesz, jak wyglądam? Jak buła.
A do tego niedawno urodziłam. Więc zamiast brzucha mam flak. Cycki obwisłe jak u starej murzynki. Wszędzie rozstępy.
Jak wygląda krocze, wolę nie opowiadać, bo mój syn rozwalił mnie doszczętnie wychodząc na świat. A urodził się z wagą 4,5 kg...
Jestem 4 miesiące po porodzie, a wcale nie jest lepiej. Jednak mój mąż mnie kocha. Za co?

Może pisz satyry? Wiesz, brzydkie kobiety też mają facetów. Na co polecieli? Bo na pewno nie na brzydotę...

Mam problem z interpunkcją, do tego dochodzi dysortografia, depresja i myśli samobójcze. Ostatecznie jestem w stanie płodzić jedynie durne posty na jakichś forach (!?). Pierwszy stopień studiów (ta, brzmi jakbym miała - pracy mi się nie chciało jeszcze napisać, przez cały poprzedni rok ;], ciekawe co teraz będzie, wole nie myśleć) co prawda predysponuje mnie do tego, by pisać, nie mniej jednak nikt tego nie weźmie :>. Poza tym nie mam sił. Wstydzę się też robić coś pod swoim imieniem i nazwiskiem. Dlaczego? Bo przecież przez wiele lat mnie gnojono za to ścierwo. Lepiej by nikt więcej o nim nie słyszał.

Nie mam nic ładnego. Jeżeli coś tam jest, nikt mnie nie oświecił. Sama nie potrafię znaleźć. Bo jak? Mam prawie 24 lata, więc liczmy, że przez te 12-14 lat już bym coś znalazła, co by mnie podbudowywało. Żaden psycholog nie potrafił mi powiedzieć jak mam to szukać. Psychiatrzy to w ogóle inna bajka. Jedno jest pewne, jak słyszę "zadbaj o siebie", to otwiera mi się nóż w kieszeni. Kurwa, "zrób się". "Zrób się" i wystaw się na pośmiewisko. "BRZYDKA A CHCE BYĆ ŁADNA, HAHAHAHA, COŚ NIE WYSZŁO, HAHAHA". Nie pochodzę z pipidówy, nie mniej jednak i w większych miastach i w pipidówach spotkać potrafię ludzi o mentalności pipidowatej. Jakoś niespecjalnie to podbudowujące. Bo jak wiele bab stąd potrafi wymienić swoje wady i zalety, ma jakąś tam samoocenę, ja potrafię wymienić tylko wady.Chciałabym inaczej, lecz nie wiem jak. I coraz ciężej mi się z tym żyje. Nie sądziłam, ze to tyle lat potrwa. Myślałam, że to będzie taki kilkuletni kaprys "nastoletni". Jak zwykle się myliłam. Chociaż co do przejebanego lajfa przez ścierwo miałam racje już od wczesnego dziecinstwa wink.

Pozdro.

22

Odp: Wygląd - brzydota
Monikkka91 napisał/a:

Mogę Ci jeszcze napisać, że ja niby jestem ładna, ale często traktowana tylko i wyłącznie jako obiekt seksualny. Jeśli nie masz urody, to najprawdopodobniej czeka Cię prawdziwa miłość i unikniesz zranień duchowych na tym tle co ja. Piękne kobiety są również częstymi ofiarami gwałtu... Więc zawsze jest coś za coś... Pięknym wcale nie jest też łatwo.

Przynajmniej masz świadomość, że nikt się Ciebie nie brzydzi z powodu obrzydliwego cielska. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jakie głupoty piszesz. Przecież ja jestem skazana na wariatów, psycholi, turpistów, zakompleksieńców, fetyszystów, poj..bów. Mam paranoje, że każdy kto się mną zainteresuje w ten seksalny sposób, to świr. Oczywiście takie przypadki mogę policzyć na połowie palców jednej ręki. Dwa świry, to przynajmniej o jednego za dużo. Poza tym świry mnie nie kręcą. Każda taka akcja kończyła się wyzwiskami i białą flagą ze strony psychola, ale to oznacza, że jestem skazana na SAMOTNOSĆ. Jak teraz mi to odpowiada, to przecież za 10 lat coś się może odkleić w tej mojej posranej głowie i mogę zachcieć na przykład "MIŁOŚCI", "CZUŁOŚCI", "BLISKOŚCI" i tych wszystkich innych, które większość ma na codzien.

Dodam, że moja paranoja nie wzięła się znikąd. Wiele razy mogłam się o tym przekonać. Także powinnaś swoje słowa Moniko przemyśleć jeszcze raz i docenić to co masz. Prawdziwa miłość może spotkać Ciebie. Bo nie dość, że spodobasz się komus fizycznie, to jeszcze i z charakteru. Ja przez takiego świra byłabym narażona na miliard zdrad, a zapewne jakbym nie kontrolowała sytuacji, to by się ratował jakimś redtubem lub innymi technologiami. Już nie wspomnę tego, że ja nie mogę nawet filmów oglądać i czytać książek, bo wpadam w straszny wkurw, jak są estetyczne bohaterki. Nie mam siły na tą pier... wegetacje.

23

Odp: Wygląd - brzydota
bjo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Hahahaha! Uwielbiam Twoje posty, świetnie piszesz. Może idź w tym kierunku?
Jesteś brzydka... i co z tego? Masz pewnie wiele innych fajnych cech.
Ja np. mam ładną buzię, ale jestem gruba - serio. 84 kg przy 178 cm wzrostu. Wiesz, jak wyglądam? Jak buła.
A do tego niedawno urodziłam. Więc zamiast brzucha mam flak. Cycki obwisłe jak u starej murzynki. Wszędzie rozstępy.
Jak wygląda krocze, wolę nie opowiadać, bo mój syn rozwalił mnie doszczętnie wychodząc na świat. A urodził się z wagą 4,5 kg...
Jestem 4 miesiące po porodzie, a wcale nie jest lepiej. Jednak mój mąż mnie kocha. Za co?

Może pisz satyry? Wiesz, brzydkie kobiety też mają facetów. Na co polecieli? Bo na pewno nie na brzydotę...

Mam problem z interpunkcją, do tego dochodzi dysortografia, depresja i myśli samobójcze. Ostatecznie jestem w stanie płodzić jedynie durne posty na jakichś forach (!?). Pierwszy stopień studiów (ta, brzmi jakbym miała - pracy mi się nie chciało jeszcze napisać, przez cały poprzedni rok ;], ciekawe co teraz będzie, wole nie myśleć) co prawda predysponuje mnie do tego, by pisać, nie mniej jednak nikt tego nie weźmie :>. Poza tym nie mam sił. Wstydzę się też robić coś pod swoim imieniem i nazwiskiem. Dlaczego? Bo przecież przez wiele lat mnie gnojono za to ścierwo. Lepiej by nikt więcej o nim nie słyszał.

Nie mam nic ładnego. Jeżeli coś tam jest, nikt mnie nie oświecił. Sama nie potrafię znaleźć. Bo jak? Mam prawie 24 lata, więc liczmy, że przez te 12-14 lat już bym coś znalazła, co by mnie podbudowywało. Żaden psycholog nie potrafił mi powiedzieć jak mam to szukać. Psychiatrzy to w ogóle inna bajka. Jedno jest pewne, jak słyszę "zadbaj o siebie", to otwiera mi się nóż w kieszeni. Kurwa, "zrób się". "Zrób się" i wystaw się na pośmiewisko. "BRZYDKA A CHCE BYĆ ŁADNA, HAHAHAHA, COŚ NIE WYSZŁO, HAHAHA". Nie pochodzę z pipidówy, nie mniej jednak i w większych miastach i w pipidówach spotkać potrafię ludzi o mentalności pipidowatej. Jakoś niespecjalnie to podbudowujące. Bo jak wiele bab stąd potrafi wymienić swoje wady i zalety, ma jakąś tam samoocenę, ja potrafię wymienić tylko wady.Chciałabym inaczej, lecz nie wiem jak. I coraz ciężej mi się z tym żyje. Nie sądziłam, ze to tyle lat potrwa. Myślałam, że to będzie taki kilkuletni kaprys "nastoletni". Jak zwykle się myliłam. Chociaż co do przejebanego lajfa przez ścierwo miałam racje już od wczesnego dziecinstwa wink.

Pozdro.

Nie chodzi o to aby " się zrobić" . To wystawia na pośmiewisko nawet ładne osoby. Trzeba kombinować. Delikatnie podkreślić to co w Tobie ładne ( na pewno coś się znajdzie... może kolor oczu np.) , a co brzydkie ukryć. Nie mówię, że od razu będziesz seks bombą. Ale najdrobniejsza zmiana to już wielki sukces. Najważniejsze aby wyglądać schludnie i być zadbanym smile

24

Odp: Wygląd - brzydota
bjo napisał/a:

Każda taka akcja kończyła się wyzwiskami i białą flagą ze strony psychola, ale to oznacza, że jestem skazana na SAMOTNOSĆ.

edit: Wyzwiskami z mojej strony oczywiście. Nienawidzę fetyszystów, zakompleksionych facetów, psycholi, biorących brzydką babe, bo na atrakcyjną nie mają szans i takie tam. Wtedy włącza się ALERT (taki jak od aktualizacji bazy wirusów Avasta): ZNISZCZYĆ CH...


Nienawidzę tej pieprzonej wegetacji, nienawidzę. Kiedyś rzyganie mi dawało jakieś ujście wkur... Teraz nawet jak śpie 15 godzin, albo nie śpię 30, to nie ma różnicy. Rzygam, głodzę się, nie ma różnicy. Pieprzona wegetacja ścierwa, bez czucia. Obserwacja obok. Cacy, że jest wyobraźnia. Przynajmniej można sobie życie alternatywne wieźć. W łóżku, w autobusie, w skm, na zajęciach, w pracy. Ciągle. A pieprzony clock is ticking. Zazdroszczę ludziom możliwości życia. Ludziowania.

25

Odp: Wygląd - brzydota
Monikkka91 napisał/a:
bjo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Hahahaha! Uwielbiam Twoje posty, świetnie piszesz. Może idź w tym kierunku?
Jesteś brzydka... i co z tego? Masz pewnie wiele innych fajnych cech.
Ja np. mam ładną buzię, ale jestem gruba - serio. 84 kg przy 178 cm wzrostu. Wiesz, jak wyglądam? Jak buła.
A do tego niedawno urodziłam. Więc zamiast brzucha mam flak. Cycki obwisłe jak u starej murzynki. Wszędzie rozstępy.
Jak wygląda krocze, wolę nie opowiadać, bo mój syn rozwalił mnie doszczętnie wychodząc na świat. A urodził się z wagą 4,5 kg...
Jestem 4 miesiące po porodzie, a wcale nie jest lepiej. Jednak mój mąż mnie kocha. Za co?

Może pisz satyry? Wiesz, brzydkie kobiety też mają facetów. Na co polecieli? Bo na pewno nie na brzydotę...

Mam problem z interpunkcją, do tego dochodzi dysortografia, depresja i myśli samobójcze. Ostatecznie jestem w stanie płodzić jedynie durne posty na jakichś forach (!?). Pierwszy stopień studiów (ta, brzmi jakbym miała - pracy mi się nie chciało jeszcze napisać, przez cały poprzedni rok ;], ciekawe co teraz będzie, wole nie myśleć) co prawda predysponuje mnie do tego, by pisać, nie mniej jednak nikt tego nie weźmie :>. Poza tym nie mam sił. Wstydzę się też robić coś pod swoim imieniem i nazwiskiem. Dlaczego? Bo przecież przez wiele lat mnie gnojono za to ścierwo. Lepiej by nikt więcej o nim nie słyszał.

Nie mam nic ładnego. Jeżeli coś tam jest, nikt mnie nie oświecił. Sama nie potrafię znaleźć. Bo jak? Mam prawie 24 lata, więc liczmy, że przez te 12-14 lat już bym coś znalazła, co by mnie podbudowywało. Żaden psycholog nie potrafił mi powiedzieć jak mam to szukać. Psychiatrzy to w ogóle inna bajka. Jedno jest pewne, jak słyszę "zadbaj o siebie", to otwiera mi się nóż w kieszeni. Kurwa, "zrób się". "Zrób się" i wystaw się na pośmiewisko. "BRZYDKA A CHCE BYĆ ŁADNA, HAHAHAHA, COŚ NIE WYSZŁO, HAHAHA". Nie pochodzę z pipidówy, nie mniej jednak i w większych miastach i w pipidówach spotkać potrafię ludzi o mentalności pipidowatej. Jakoś niespecjalnie to podbudowujące. Bo jak wiele bab stąd potrafi wymienić swoje wady i zalety, ma jakąś tam samoocenę, ja potrafię wymienić tylko wady.Chciałabym inaczej, lecz nie wiem jak. I coraz ciężej mi się z tym żyje. Nie sądziłam, ze to tyle lat potrwa. Myślałam, że to będzie taki kilkuletni kaprys "nastoletni". Jak zwykle się myliłam. Chociaż co do przejebanego lajfa przez ścierwo miałam racje już od wczesnego dziecinstwa wink.

Pozdro.

Nie chodzi o to aby " się zrobić" . To wystawia na pośmiewisko nawet ładne osoby. Trzeba kombinować. Delikatnie podkreślić to co w Tobie ładne ( na pewno coś się znajdzie... może kolor oczu np.) , a co brzydkie ukryć. Nie mówię, że od razu będziesz seks bombą. Ale najdrobniejsza zmiana to już wielki sukces. Najważniejsze aby wyglądać schludnie i być zadbanym smile

FACEPALM

26

Odp: Wygląd - brzydota

Wiesz co ... ja do ludzi generalnie podchodzę neutralnie. Ba - jestem nawet w stanie zrozumieć i to dość mocno tych na różnych życiowych zakrętach. Ćpunów, alkoholików, ludzi którzy mają kosmiczne problemy z nauką, są cholernie nieśmiali, wplątywali się w różne dziwne relacje związkowo-seksualne, ludzi po najróżniejszych wybojach i doświadczeniach życiowych. I naprawdę chciałoby się takim ludziom pomóc ale wiem z doświadczenia jak i autopsji, że to jest zwyczajnie niemożliwe w jednym przypadku. A ten przypadek nazywa się całkowitym i absolutnym negowaniem wszystkiego i brakiem podstawowej rzeczy jakim jest szacunek do siebie. I do tego nie trzeba mieć ani długich nóg ani zgrabnego biustu ani idealnej cery.

Już Ci raz pisałem - jeśli nie szanujesz siebie, swojego ciała, życia to jak my - inni ludzie mamy NIE mieć pod górkę chcąc żyć obok Ciebie, chcąc Ci pomóc, doradzić skoro nazywasz siebie ścierwem, piszesz niewybrednym językiem i w ogóle na wszystko jesteś zapatrzona negatywnie. I nie uwierzę że NIE MA w Tobie ani jednej - jakiejkolwiek rzeczy, która mogłaby pomóc Ci wyjść na powierzchnię z tego bagna pesymizmu. To se ne da panie Havranek.

Domyślam się że nie jest Ci lekko w tej sytuacji ale do jasnej cholery ... Jakiekolwiek zmiany MUSZĄ mieć podstawy. Jakiekolwiek podstawy.

*** Ojciec jest dla ciebie uosobieniem Boga. A jeśli nie znasz swojego ojca, jeśli twój ojciec dał nogę albo nigdy nie ma go w domu, to jakie jest twoje wyobrażenie o Bogu? *** You never know how strong you are until being strong is the only choice You have. ***

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-17 22:01:12)

Odp: Wygląd - brzydota

bjo, wierzę Ci, ale pojęcie sporej diastemy wiele mi nie mówi, bo ja za sporą uważam taką jak ja mam - 5 mm, a ktoś może uważać np, że 2 mm to spora diastema. Dlatego pytałam, z ciekawości.

W sumie raz w życiu tylko spotkałam kobietę ze zbliżoną diastemą do mojej,zęby krzywe, ale nie tak jak moje, ona widziałam była sprzątaczką i zaczepiła mnie, powiedziała, że nie chce mnie urazić, ale obie mamy mocno krzywe zęby i diastemę i że może mi kogoś polecić. To podziękowałam i powiedziałam, że jak najbardziej skorzystam jak uzbieram pieniądze.

Wiesz, każdy ma w sobie raczej coś fajnego, ja teraz nie mogę uznać moich zębów za takie, to uznaję np włosy. Ty już masz zrobione zęby, więc chociażby je dodaj do listy. Ja staram się nawet największe mankamenty zasłaniać czymś innym, no i wierzyć w siebie staram się. Ktoś dał link do rozmów w toku, faktycznie dobry odcinek, można być szczęśliwą niezależnie od wyglądu.

Ok, masz krótkie nogi, ale czy jakieś zdeformowane oprócz tego? Same krótkie nogi to wiesz jak wiele kobiet ma? Sama widzisz po moim przykładzie, można mieć nawet bardzo niefajne zęby i czuć się dobrze, to wszystko siedzi w głowie, a nie w tym co na zewnątrz. Nie zamartwiam się na zapas już, a jak już będzie mnie stać, to założę aparat.

A i czemu zakładasz, że jak ktoś będzie chciał z Tobą być to fetyszysta? Idąc Twoim tokiem myślenia to mój facet powinien być uznany za fetyszystę. No bo patrząc na mnie, zwłaszcza jak coś mówię, widać zęby, to nie jestem żadną obiektywnie atrakcyjną dziewczyną, przez te zęby nawet przeciętną nie i owszem, wiem, że wiele osób by to odstraszyło, wiele osób nie myślałoby ze mną o niczym więcej.. ale ja nie uważam go za fetyszystę, dostrzegł we mnie coś więcej. W Tobie też ktoś może. Przecież są kobiety po wypadkach, zmasakrowane, które może na pierwszy rzut oka odstraszają, ale często mają swoich partnerów. No i mogą być szczęśliwe smile

Piszesz, że tyjesz, chudniesz. Masz może jakieś problemy właśnie z racji nieakceptacji swojego ciała np najpierw za dużo jesz, potem głodzisz się, jest tak? Ja myślę, że właśnie psycholog mógłby tu pomóc, piszesz też, że często nie śpisz po 30 godzin, serio? Dziewczyno, niszczysz siebie sad

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

28

Odp: Wygląd - brzydota

Trusk, od 17 roku życia choruje na bulimie, więc może i mam proste zęby, ale za to zniszczone. Diastema nie miała aż 5 mm, nie mniej jednak o wiele cięższa do ogarnięcia jest progenia. A jest to wykonalne aparatem - przy rosnących w tym samym czasie 8, długim języku i wąskiej górnej szczęce (która musiała być rozszerzana - jak pisałam).

29 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-17 22:07:49)

Odp: Wygląd - brzydota

Rozumiem. Progerii nie mam, z tego co wiem oprcz dużych przerw między jedynkami (5mm), sporych przerw między innymi zębami, ogólnie mocno powykrzywianych zębów mam tyłozgryz. Tak dla pośmiania się: jak miałam mieć rtg zębów to pani denerwowała się, bo nie mogłam ustawić odpowiednio zębów do badania, oczywiście pewnie przez tyłozgryz, ale wkurzała się tongue

Wtedy nosiłam aparat ruchomy na noc, ale on nic mi nie pomógł, tylko delikatnie pomógł w tyłozgryzie podobno, co nie jest niczym dziwnym przy moich zębach, bo od początku było wiadomo, że wchodzi w grę tylko stały aparat. No, ale że rodziców nie stać, co rozumiem, to sama zapracuję na niego.

Ja byłam długo niepewna siebie, bo moje zęby sprawiały po prostu, że odstawiałam znacznie od innych, nikt nie miał takich zębów jak ja, więc dla innych byłam początkowo wynaturzeniem, a np w podstawówce dzieci potrafią być okrutne, dokuczano mi. Dlatego przejmowałam się czy ktoś polubi mnie mimo takiego wyglądu, mimo takich zębów.

Teraz też nie mam wielu znajomych, ale mam przyjaciółkę, dla której właśnie czuję, że ten mój wygląd, moje zęby nie mają znaczenia, nawet jakbym była jakaś oszpecona po wypadkach i wyglądała jak Quasimodo to wiem, że przyjaźń by trwała, bo tutaj liczy się to co w środku, a nie moje okropnie wyglądające zęby.

A Ty masz kogoś bliskiego, komu możesz się wygadać?
Po prostu mimo że mam niefajne zęby to polubiłam siebie, za to co mam w środku.. i staram się dbać o siebie, mimo tych zębów, na nie nie zwracam uwagi, zwracam uwagę teraz, by włosy były zadbane itp, wiele mi to daje smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

30

Odp: Wygląd - brzydota

Prawda w oczy kole.

*** Ojciec jest dla ciebie uosobieniem Boga. A jeśli nie znasz swojego ojca, jeśli twój ojciec dał nogę albo nigdy nie ma go w domu, to jakie jest twoje wyobrażenie o Bogu? *** You never know how strong you are until being strong is the only choice You have. ***

31

Odp: Wygląd - brzydota
Metyl napisał/a:

Wiesz co ... ja do ludzi generalnie podchodzę neutralnie. Ba - jestem nawet w stanie zrozumieć i to dość mocno tych na różnych życiowych zakrętach. Ćpunów, alkoholików, ludzi którzy mają kosmiczne problemy z nauką, są cholernie nieśmiali, wplątywali się w różne dziwne relacje związkowo-seksualne, ludzi po najróżniejszych wybojach i doświadczeniach życiowych. I naprawdę chciałoby się takim ludziom pomóc ale wiem z doświadczenia jak i autopsji, że to jest zwyczajnie niemożliwe w jednym przypadku. A ten przypadek nazywa się całkowitym i absolutnym negowaniem wszystkiego i brakiem podstawowej rzeczy jakim jest szacunek do siebie. I do tego nie trzeba mieć ani długich nóg ani zgrabnego biustu ani idealnej cery.

Już Ci raz pisałem - jeśli nie szanujesz siebie, swojego ciała, życia to jak my - inni ludzie mamy NIE mieć pod górkę chcąc żyć obok Ciebie, chcąc Ci pomóc, doradzić skoro nazywasz siebie ścierwem, piszesz niewybrednym językiem i w ogóle na wszystko jesteś zapatrzona negatywnie. I nie uwierzę że NIE MA w Tobie ani jednej - jakiejkolwiek rzeczy, która mogłaby pomóc Ci wyjść na powierzchnię z tego bagna pesymizmu. To se ne da panie Havranek.

Domyślam się że nie jest Ci lekko w tej sytuacji ale do jasnej cholery ... Jakiekolwiek zmiany MUSZĄ mieć podstawy. Jakiekolwiek podstawy.

WKURZA mnie to, że wszystko neguje. Ale uwierz mi Alkil, wielu rzeczy już próbowałam. Ok, możesz zarzucić silnym argumentem "ale przecież gówniara jesteś". Moja cholerna wegetacja, to jakaś niezrozumiała próba naprawienia się, osiągnięcia jakiegoś levelu (samo)zadowolenia czy tam spełnienia czyichś aspiracji. Gdybym była sama na tej zaśmieconej błękitnej planecie (ze zwierzątkami, gdzieś w klimacie tropikalnym <3), to by mi wisiało jaki jest mój ryj i jakie są moje nogi.

Ostatnia opcja, ale odpadła w przedbiegach, bo ostatnie 2 lata to jakiś pikujący atak depresyjny, to skupić się na pracy i na studiach. Bo w sumie nic innego z życia nie mam i mieć nie będę. Jak będzie kasa, to będę mogła sobie jeździć. Niestety, nie mam siły (bo jestem leniwa wink ) ruszyć tej pieprzonej dupy i starać się walczyć o siebie. Argumentem jest: I TAK TO ZAJE...., ale przecież nie mam jaj big_smile.

Chciałabym nie negować, ale ja nie wiem co mam dalej robić, czego się łapać. Z polecenia psychiatry łaziłam na siłownie, ale szybko z niej zrezygnowałam i pokutowałam przez to od kwietnia do teraz, bo uświadomiłam sobie, że oni wszyscy na tej siłowni mają sens, a ja nie. Nawet jeżeli sporo tam osób o tuszy, to oni osiągnął cel predzej czy później (jeżeli tusza nie jest kwestią choroby), ja NIGDY nie osiągne celu. Przeciez silownia nie zmieni ryja i nie wydłuży nóg. To po co ja mam się katować na tej siłowni. Jak chce schudnąć to po prostu mniej jem i chudne. Dla mnie to nie problem. Ok, wyglądam jak flak i sie garbie, ale mi to wisi. Flaka i tak nikt nie widzi pod ciuchami, obwisła dupa to mniejsze zło niż krótkie nogi i obrzydliwa morda, a skolioza to schorzenie cywilizacyjne. Dodatkowo dołowaly mnie osoby piękne, proporcjonalne, trenerki, trenerzy i nagie laski w przebieralniach, te ładne. Potwornie się wstydziłam i wpadałam w panike. Powinnam zabić tę psychiatre za ten pomysł.... nieprofesjonalna idiotka.

32

Odp: Wygląd - brzydota

Siłownia nie zmieni wszystkiego jasne, ale sport jednak wyzwala endorfiny i jakbyś zaczęła regularnie ćwiczyć, to może czułabyś się lepiej, mimo krótkich nóg itp.
A jakieś jeszcze rady dostałaś od psychologa/psychiatry? Byłaś u jednego czy kilku? No bo wiesz, to że np trafi się raz na złego psychologa to nie oznacza, że wszyscy są tacy.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

33

Odp: Wygląd - brzydota
truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem. Progerii nie mam, z tego co wiem oprcz dużych przerw między jedynkami (5mm), sporych przerw między innymi zębami, ogólnie mocno powykrzywianych zębów mam tyłozgryz. Tak dla pośmiania się: jak miałam mieć rtg zębów to pani denerwowała się, bo nie mogłam ustawić odpowiednio zębów do badania, oczywiście pewnie przez tyłozgryz, ale wkurzała się tongue

Wtedy nosiłam aparat ruchomy na noc, ale on nic mi nie pomógł, tylko delikatnie pomógł w tyłozgryzie podobno, co nie jest niczym dziwnym przy moich zębach, bo od początku było wiadomo, że wchodzi w grę tylko stały aparat. No, ale że rodziców nie stać, co rozumiem, to sama zapracuję na niego.

Ja byłam długo niepewna siebie, bo moje zęby sprawiały po prostu, że odstawiałam znacznie od innych, nikt nie miał takich zębów jak ja, więc dla innych byłam początkowo wynaturzeniem, a np w podstawówce dzieci potrafią być okrutne, dokuczano mi. Dlatego przejmowałam się czy ktoś polubi mnie mimo takiego wyglądu, mimo takich zębów.

Teraz też nie mam wielu znajomych, ale mam przyjaciółkę, dla której właśnie czuję, że ten mój wygląd, moje zęby nie mają znaczenia, nawet jakbym była jakaś oszpecona po wypadkach i wyglądała jak Quasimodo to wiem, że przyjaźń by trwała, bo tutaj liczy się to co w środku, a nie moje okropnie wyglądające zęby.

A Ty masz kogoś bliskiego, komu możesz się wygadać?
Po prostu mimo że mam niefajne zęby to polubiłam siebie, za to co mam w środku.. i staram się dbać o siebie, mimo tych zębów, na nie nie zwracam uwagi, zwracam uwagę teraz, by włosy były zadbane itp, wiele mi to daje smile

A) Progenia nie progeria ;> PROGENIA

B) Jestem pewna siebie pomimo szpetoty. Pod koniec podstawówki, w gim. i na początku lo byłam gnojona, wtedy też byłam gównem. potem wpadłam w anoreksje, jakoś się złożyło, że ludzie przestali mnie gnoić (znudziło im się?). Wtedy zrozumiałam, że nie będę więcej popychadłem. Tyle, że zapewne dalej nim jestem wink. Psychy też nie udało się naprostować. Podobno nie patrze na siebie przez pryzmat teraźniejszości, tylko przez pryzmat przeszłości. MUEHEHEHEHE xD. KWAS, CO?

C) Mam wielu znajomych, ale głównie to faceci. Nie potrafię się zadawać z laskami, bo nie jestem kobieca. Nie maluje się, nie stroje się itp. (bo niby co swoją drogą mam przystrajać? xd). Nie mam z nimi wspólnych tematów. Faceci natomiast traktują mnie jak kumpla na piwo, fajkę, piwo z fajką, piwo w plenerze, piwo w pubie, piwo po pracy, piwo na okienku na studiach, na pogadanie, na poplotkowanie, na wylanie żali. I TYLE. Bez żadnej większej głębi. Jestem jakby facetem XD. I tak, mogę się wygadać. Feedbacku jednak nie muszę chyba opisywać. A też nie staram się nikogo zamęczać, bo wiem jakie to męczące. Sama się wkurzam jak mi ktoś zaczyna zbyt długo smęcić. Interesują mnie konkretne rozwiązania smile. Konkretnym rozwiązaniem jest operacja plastyczna. Dziękuję.

34

Odp: Wygląd - brzydota
truskaweczka19 napisał/a:

Siłownia nie zmieni wszystkiego jasne, ale sport jednak wyzwala endorfiny i jakbyś zaczęła regularnie ćwiczyć, to może czułabyś się lepiej, mimo krótkich nóg itp.
A jakieś jeszcze rady dostałaś od psychologa/psychiatry? Byłaś u jednego czy kilku? No bo wiesz, to że np trafi się raz na złego psychologa to nie oznacza, że wszyscy są tacy.

Pisałam wyżej, że moja przygoda z nimi trwa już z 8 lat. Nie dostałam żadnej konkretnej rady. Nigdy. Psychiatrzy szpikują mnie SSRI, a od niedawna biorę też topamax (na bulimie). Natomiast żaden psycholog nigdy mi nie pomógł. Dlatego potępiam i rzucam klątwy na tych naciągaczy XD. Oni potrafią pomóc tylko lekkim i typowym problemom. A wszystko i tak jest sprowadzane do problemów w rodzinie.


Truskawka, jak miałabym się czuć lepiej mimo krótkich nóg, skoro miałabym dalej krótkie nogi i nie byłabym w żaden sposób atrakcyjniejsza? XD
W siłkach są te cholerne lustra, są inni ludzie. I co, mialabym się czuć równie dobrze jak oni? Moje wątpliwej jakości endorfiny utrzymałyby się na stabilnym poziomie pomimo takich silnych bodźcow jak ich super-ciała (przynajmniej proporcjonalne)?

NIE, mam pogłębienie depresji przez cholerny PURE JATOMI.

35 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-18 00:05:44)

Odp: Wygląd - brzydota

Mogłabyś się czuć lepiej, bo można mieć wiele wad w wyglądzie, a czuć ze sobą dobrze.
Tylko to zależy od podejścia. Ty właśnie wolisz nienawidzić siebie, ja właśnie wolałam zaakceptować siebie mimo niefajnych zębów itp. A wcale nie wyolbrzymiam, że nikogo z takimi krzywymi nie widziałam. Nie ma sensu jednak, by to dominowało moje życie.

Wiesz, dużo też zależy od podejścia. Chodząc do psychologa trzeba samemu też wiele pracy włożyć. A Ty rezygnujesz już np po jednej wizycie w siłowni? Było tak? Wiadomo, na początku jest ciężko, ale czasem warto..

A ten lek na bulimię chociaż Ci pomaga?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

36

Odp: Wygląd - brzydota

bjo,
a co na to wszystko Twoi rodzice? czy nikt w świecie wokół nie widzi Twojego krzyku?

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

37 Ostatnio edytowany przez micro1234 (2013-09-18 17:17:31)

Odp: Wygląd - brzydota
bjo napisał/a:

Truskawa - Trafiłaś na jakąś wybitnie kiepską ortodontkę. Nosiłam aparat przez 5 lat (od 14 do 19 roku życia). Miałam POTĘŻNĄ wadę zgryzu i też poniekąd od ssania palca i całej łapy (sic!). Inną kwestią było to, że mam też wadę odziedziczoną w genach, teraz już znacznie mniej widoczną. Jednakże progenia bardzo mi uprzykrzyła życie. Również miałam diastemę, która po zdjęciu aparatu jeszcze 2 razy wracała, ale moja ortodontko-dentystka mi to "plastycznie" usunęła na amen :>. Cóż, w ciągu tych 5 lat wyrwano mi 4 zdrowe zęby (dwie 5 u góry i dwie 5 na dole), rozszerzano przez chyba 2 lata górną szczękę hyraxem (takim aparatem po którym mam zajebistą sznytę na języku, przez miesiąc nie mogłam gadać i musiałam robić okłady z siemienia lnianego), i zęby były chyba w każdej możliwej konfiguracji, włącznie z przerwami, jeden za drugim. Także... sugerowałabym konsultację z jakąś inną ortodontką. Skąd pochodzisz? Może mogłabym kogoś polecić?

Zazdroszczę Truskawko, że może Ci pomóc te kilka kafli na naprawę zgryzu. Naprawisz i będzie ok.
Co do rozstępów - również je mam. Całe cielsko. A to dlatego, bo regularnie tyje i chudnę od lat +10, -15 i tak dalej. Obwisłe cielsko całe w rozstępach. Czy anorektycznie chude, czy upasione. Bez różnicy - i tak tego nikt nie widzi, tak czy siak jest to przecież przypadłość globalna.

Mnie sprowadza do parteru fakt, że krótkie nogi i naprawdę brzydka twarz są odpychające. Najbliższa forma kontaktu, to kumpelstwo. A na brak kumpli nie narzekam.

Progenię/retrogenię czyli przerost żuchwy/niedorozwój żuchwy leczy się tylko operacyjnie.
Aparatem można jedynie zamaskować wadę, wychylić w odpowiedni sposób zęby tak, aby była mniej widoczna. Nie prowadzi to do rozwiązania problemu.
Operacja jest refundowana i polega na nacięciu żuchwy - usuwa się kawałek kości, wsuwa kość i spaja się tytanowymi płytkami, które potem się usuwa (gdy kości się zrosną).
Animacja tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=cBctkASc9-c
http://www.youtube.com/watch?v=uiXm8n9wQjA

Twarz po takim zabiegu ulega dużej zmianie.. na lepsze oczywiście, więc w przypadku posiadania wady, warto się zastanowić nad jej usunięciem. Zmienia się głównie profil, twarz ulega skróceniu. Uśmiech, zęby po takiej operacji wyglądają podręcznikowo, pięknie.
Przygotowanie ortodontyczne trwa rok-dwa lata. Chirurdzy nie operują wady bez wcześniej odpowiednio ustawionych zębów, gdyż niemożliwe jest odpowiednie ustawienie żuchwy/szczęki przy krzywych zębach... Ważne jest więc znalezienie dobrego ortodonty, który ma pojęcie o ustawianiu zgryzu bezpośrednio pod taką operację. Przygotowanie pod zabieg różni się znacząco od normalnego ustawienia.

38

Odp: Wygląd - brzydota
koteczek tongue napisał/a:

bjo,
a co na to wszystko Twoi rodzice? czy nikt w świecie wokół nie widzi Twojego krzyku?

Z matką kontakt jest beznadziejny, ma depe, nie pracuje od ćwierćwiecza i żyje w swoim świecie. Poza tym swą miłość matczyną skupia na siostrze. Ojciec się irytuje, że mam słabą psyche i że nawalam w życiu. Równia pochyła. Pasmo porażek.

Jak nie słyszy, to widzi, a jak nie widzi, to słyszy... ale co z tego? Przecież forsy mi na konto nikt nie przeleje na operacje, nie?

Czuje się niezrozumiana.

39

Odp: Wygląd - brzydota
micro1234 napisał/a:

Progenię/retrogenię czyli przerost żuchwy/niedorozwój żuchwy leczy się tylko operacyjnie.
Aparatem można jedynie zamaskować wadę, wychylić w odpowiedni sposób zęby tak, aby była mniej widoczna. Nie prowadzi to do rozwiązania problemu.
Operacja jest refundowana i polega na nacięciu żuchwy - usuwa się kawałek kości, wsuwa kość i spaja się tytanowymi płytkami, które potem się usuwa (gdy kości się zrosną).
Animacja tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=cBctkASc9-c

Twarz po takim zabiegu ulega dużej zmianie.. na lepsze oczywiście, więc w przypadku posiadania wady, warto się zastanowić nad jej usunięciem. Zmienia się głównie profil, twarz ulega skróceniu. Uśmiech, zęby po takiej operacji wyglądają podręcznikowo, pięknie.
Przygotowanie ortodontyczne trwa rok-dwa lata. Chirurdzy nie operują wady bez wcześniej odpowiednio ustawionych zębów, gdyż niemożliwe jest odpowiednie ustawienie żuchwy/szczęki przy krzywych zębach... Ważne jest więc znalezienie dobrego ortodonty, który ma pojęcie o ustawianiu zgryzu bezpośrednio pod taką operację. Przygotowanie pod zabieg różni się znacząco od normalnego ustawienia.

Micro, mam progenie lecz po wyrwaniu, cofnięciu i wyprostowaniu zębów stwierdzono, że nikt mi nie zrefunduje takiej małej progenii. Faktycznie, od 15 roku życia sporo się zmieniło w profilu ryja. Teraz progenia jest ledwo widoczna, głównie jak się śmieje. Poniekąd też dlatego, że mam duże usta. Ja sama wciąż się widzę przez pryzmat tej wywalonej dolnej szczeny z przed kilku lat.

40 Ostatnio edytowany przez Madleina24 (2013-09-18 18:42:56)

Odp: Wygląd - brzydota

A ja mam kilka pytań do Ciebie Bjo:

1) Czy mieszkasz sama czy z rodzicami?
2) Masz dobrego kolegę/koleżankę z którym/którą możesz wyjść do kiosku?
3) Czy Ty chcesz się zmienić (ulepszyć) czy tylko mówisz, że chcesz? smile

Jak odpowiesz na te pytania zaproponuję Ci swój pomysł.

41

Odp: Wygląd - brzydota
Madleina24 napisał/a:

A ja mam kilka pytań do Ciebie Bjo:

1) Czy mieszkasz sama czy z rodzicami?
2) Masz dobrego kolegę/koleżankę z którym/którą możesz wyjść do kiosku?
3) Czy Ty chcesz się zmienić (ulepszyć) czy tylko mówisz, że chcesz? smile

Jak odpowiesz na te pytania zaproponuję Ci swój pomysł.

Hej Mad,

ad 1. Z rodzicami. Chociaż różnie to w moim życiu bywało (sama mieszkałam i utrzymywałam się przez 2 lata) , bo mam nieco szaloną rodzinę i jedyne o czym myślę, to by mieć na tyle forsy, by się samemu utrzymać. Niestety wciąż nie jest to możliwe (z powodów finansowych - moich).

ad 2. Taaa... tylko nie kumam o co chodzi z tym kioskiem. KIOSK?

ad 3. Chcę zmienić, tylko nie wiem co. I jak.

42

Odp: Wygląd - brzydota

Wpadłam tu przypadkowo i muszę Ci coś napisać Nie wierzę że nie ma w Tobie nic PIĘKNEGO Każdy coś ma Ktoś strasznie Cię spaczył nie powiem abyś pozbyła się tej osoby która to zrobiła ale zamknij tą SZUFLATKĘ i nie wracaj do niej Powiem Ci trochę o Mnie Mam 182cm wzrostu (nienawidzę moich długich nóg) Wyglądam jak modelka a do 25 roku życia myślałam że jestem ścierwem Wiecznie przezywana żyrafą lub żabą (duże usta) Od rodziców także nic dobrego w dzieciństwie nie usłyszałam Zawsze czułam się gorsza od siostry Która ma 156cm zawsze chciałam tyle mieć (do dziś marzę o tym) Lecz życie dało mi takiego kopa że kompletnie przestałam o tym myśleć (upośledzone dziecko) I znalazłam kogoś na mojej drodze dzięki komu zaczęłam wierzyć że jest jednak we mnie COŚ (I nie był to nawet Mój mąż) Ta osoba bardzo pomogła mi w odbudowie Mojej samooceny ale wiele zależy od nas SAMYCH Nie powiem że jest rewelacja (Właśnie wychodzę z depresji Której się nie spodziewałam ale ONA tak lubi) Także Kochana głowa do góry WYGLĄD to nie jest najważniejsza rzecz w życiu (daj mi Twoje włosy jestem fryzjerem haha) Jak to zrozumiesz będzie Ci dużo łatwiej Pozdrawiam MOCNO

43

Odp: Wygląd - brzydota

I jeszcze jedno ODPOCZNIJ trochę bo po Twoich postach widzę że prawie nie śpisz

44

Odp: Wygląd - brzydota

Hej BJO odpoczywasz? (nie wierzę ) Jeszcze jedna sprawa jak byś mnie zobaczyła na TEJ Twojej siłowni to chciałabyś mnie opluć a tak naprawdę mogłybyśmy podać sobie rękę Może tam była właśnie TAKA dziewczyna... A Ty wszystkich szufladkujesz ze szkodą dla Ciebie

45

Odp: Wygląd - brzydota

Kaśka, współczuje Ci problemów w życiu i tak dalej, ale proszę Cię - NIE DOŁUJ MNIE.

Co prawda nie szufladkuje ludzi, ale dlaczego nie mogłabym tego robić, skoro całe stada ludzkiej masy robią to ze mna? BRZYDKA, FUUU, BLEEE.

A samoocena Ci się podreperowała, bo jak sama wspomniałaś, masz figurę modelki i inne. Ja mam figurę trolla XD. Wyczuwasz subtelną różnicę? NIKOGO TO NIE KRĘCI, NIKT TEGO NIE AKCEPTUJE, oraz w formie przyszłej: NIKT TEGO NIE ZAAKCEPTUJE.

46

Odp: Wygląd - brzydota

No po jakotakim zapoznaniu się z Twoim problemem (można tak nazwać przeczytanie paru postów) wydaje mi się, że Tobie potrzebna by była terapia szokowa. Jak ma Ci być lepiej to trzeba sobie zasadzić kopa w dupe. Zmienić miejsce zamieszkanie (jak nie masz teraz za to... chociaz mały pokój na stancji?) Jeśli studiujesz to może dałoby rade pogadać z tatą szczerze i by Ci pomógł? Albo zmień miasto, np. przenieś się do innego miasta na drugi stopień?
Zmiana otoczenia pozwoli inaczej spojrzeć Ci na wszystko, także na siebie.
Co dalej? Wyjdź z kimś na zakupy i na tych zakupach... zamilcz, nie dyskutuj, pozwól innym wybrać ciuch, który Tobie pasuje. Wiem, że to trudne, ale coś za coś. Skoro mówisz, że sama widzisz tylko w złych barwach to nie dyskutuj i postaraj się grzecznie zgodzić na wszystko. Choćby Ci się nie podobało, z czasem w domu, przed lustrem spojrzysz na siebie korzystniej i dostrzerzesz tą laskę?
Dlatego pytałam o znajomych.
Poszukaj dobrego (!) fryzjera - co to znaczy dobry fryzjer? To taki, który oprócz umiejętności sam doradzi co do Ciebie będzie pasowało. I też nie dyskutuj tylko pozwój innym zadecydować. Może tak na początek. Spróbuj się do tego przekonać, nie zaprzeczaj znów, błagam! smile

47

Odp: Wygląd - brzydota

Ty dalej nic nie rozumiesz Ciężki przypadek z Ciebie a zarazem  bardzo bystry ... Wszystko zawsze u Ciebie jest na bllee? Ile osób w Twoim życiu powiedziało Ci że jesteś (brzydka) Zaraz zacznę sądzić że jesteś egoistką Nikt dawno Ci kopa nie sprzedał?

48

Odp: Wygląd - brzydota
Madleina24 napisał/a:

No po jakotakim zapoznaniu się z Twoim problemem (można tak nazwać przeczytanie paru postów) wydaje mi się, że Tobie potrzebna by była terapia szokowa. Jak ma Ci być lepiej to trzeba sobie zasadzić kopa w dupe. Zmienić miejsce zamieszkanie (jak nie masz teraz za to... chociaz mały pokój na stancji?) Jeśli studiujesz to może dałoby rade pogadać z tatą szczerze i by Ci pomógł? Albo zmień miasto, np. przenieś się do innego miasta na drugi stopień?
Zmiana otoczenia pozwoli inaczej spojrzeć Ci na wszystko, także na siebie.
Co dalej? Wyjdź z kimś na zakupy i na tych zakupach... zamilcz, nie dyskutuj, pozwól innym wybrać ciuch, który Tobie pasuje. Wiem, że to trudne, ale coś za coś. Skoro mówisz, że sama widzisz tylko w złych barwach to nie dyskutuj i postaraj się grzecznie zgodzić na wszystko. Choćby Ci się nie podobało, z czasem w domu, przed lustrem spojrzysz na siebie korzystniej i dostrzerzesz tą laskę?
Dlatego pytałam o znajomych.
Poszukaj dobrego (!) fryzjera - co to znaczy dobry fryzjer? To taki, który oprócz umiejętności sam doradzi co do Ciebie będzie pasowało. I też nie dyskutuj tylko pozwój innym zadecydować. Może tak na początek. Spróbuj się do tego przekonać, nie zaprzeczaj znów, błagam! smile

To było super Czytasz w moich myślach A już mówiłam że jestem fryzjerem

49

Odp: Wygląd - brzydota

Tak myślisz? smile
Po prostu mi to pomogło wzmocnić własną samoocenę. Zwłaszcza przeprowadzka, życie na własną ręke i podejmowanie decyzji, małe sukcesy które pomogły mi uwierzyć w siebie. Ale... z tym w przypadku z upartą bjo trzeba poczekać i najpierw musi przestać zaprzeczać wszystkim. smile
Małe kroczki, malutkie... Bjo pamiętaj, od czegos trzeba zacząć!

50

Odp: Wygląd - brzydota

W pracy zajmuje się VM, znam się na wizerunku itp.

U mnie z wyprowadzką wygląda tak, że jak postanawiam się wynieść z domu, to Tato mowi - radź sobie. Wyprowadzasz się - jesteś dorosła. Co innego jakbym się wyniosła np. do innego miasta i mieszkała w akademiku. Na ten rok miałam taki plan, niestety nastąpiły pewne komplikacje/poślizg (przez zrąbaną psyche) i muszę poprawiać semestralnie seminarium (by się bronić w lutym). Fakt, najczęściej najlepszą terapią, jest właśnie terapia wstrząsowa. Tu nie da się zaprzeczyć.

Ceny wynajmu pokoi w moim mieście przekraczają moje możliwości - w sensie. Stawki typu: 7 stów za komunistyczną klitę na przedmieściach, albo co gorsza, a mieście obok. Imejzing. Trochę dużo. Do tego stałe opłaty + życie + zdrowie (na same leki wydaje miesięcznie 130 pln).
Jeżeli uda mi się coś wykombinować, to MOŻE uda mi sie wynieść. Na razie nie chcę autozapeszać, bo brakuje mi pewnego dokumentu. Nie mogę go znaleźć. Jeżeli gdzieś go wygrzebię, to mam +ładną sumkę na koncie co miesiąc i wyprowadzka będzie możliwa wink.

51

Odp: Wygląd - brzydota
kasiuniunia napisał/a:

Ty dalej nic nie rozumiesz Ciężki przypadek z Ciebie a zarazem  bardzo bystry ... Wszystko zawsze u Ciebie jest na bllee? Ile osób w Twoim życiu powiedziało Ci że jesteś (brzydka) Zaraz zacznę sądzić że jesteś egoistką Nikt dawno Ci kopa nie sprzedał?

Jestem egoistką. A co?
Kopów dostaje wiele. Nie wiem jednak, czy myślimy o kopach o podobnych GABARYTACH.

PS Dlaczego nie używasz kropek?

52

Odp: Wygląd - brzydota

Brawo! Bjo jestem z Ciebie dumna! smile Naprawde!
Nie mów, że boisz się sie zapeszać. Właśnie zacznij myśleć bardziej pozytywnie - masz taki plan, cel by zmienić miejsce zamieszkania to tak właśnie myśl, że choćby po trupach ale ma do tego dojść, rozumiesz?

Piszesz, że znasz się na wizerunku - w to nie wątpię. Ale znasz przysłowie, że szewc bez butów chodzi? U kogoś innego bardzo łatwo wskazać w czym dobrze wygląda, ale jak chodzi o samego siebie to czesto kończy się to tragedią. Dlatego nie kieruj się w swoim przypadku swoim zdaniem tylko daj się ponieść i niech ktoś zdecyduje za Ciebie. No raz się żyje? Co Ci szkodzi? smile Nie sądzę, że taki eksperyment miałby Ci zaszkodzić.

53

Odp: Wygląd - brzydota

A co ? ani kropek ani przecinków

54

Odp: Wygląd - brzydota

Tak jak Ty sobie TERAZ mówisz że Jesteś brzydka Tak ja sobie teraz mówię że Jestem piękna i kto mi zabroni? Wystarczająco długo  byłam BRZYDKA Nadal jestem TRUDNA dlatego brak kropek i przecinków

55

Odp: Wygląd - brzydota

Aha Kasiu, wiele osób mi mówiło, że jestem brzydka bądź nieatrakcyjna. Albo po prostu jestem traktowana jak powietrze przez płeć przeciwną. Różne bywa.

56

Odp: Wygląd - brzydota

Ok rozumiem Ale czy Ty rozumiesz że SAMA musisz nad sobą popracować Życie jest piękne naprawdę I dzięki że piszesz Kasia nienawidzę Kaśka

57

Odp: Wygląd - brzydota

I zostałyśmy SAME ale tak serio jutro tu wpadnę poczytać co u Ciebie  Mam nadzieje że czujesz iż Jesteśmy z Tobą Teraz lecę nie daję rady tak jak Ty całą dobę  Rozumiesz latka lecą haha Dobranoc

58 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-21 01:05:15)

Odp: Wygląd - brzydota

bjo, rozumiem. Na pewno sytuacja, która panuje u Ciebie w domu ma duży wpływ na Ciebie. Nawet jeśli jesteś tak nieładna jak mówisz, to gdybyś miała inne wzorce, to na pewno inaczej byś o sobie myślała. Pewnie dlatego, mimo wielu swoich niedoskonałości polubiłam sobie, bo tak, mam wsparcie w rodzinie. No, ale ok, o moich niedoskonałościach już pisałam w Twoim wątku, wiadomo, nie będę się powtarzać. A myślałaś może kiedyś, by pójść na jakiś dzienny oddział nerwic czy depresji? Mogłabyś popytać, bo słyszałam, że są takie na nfz, zawsze pobędziesz tam jakiś czas, poznasz ludzi z podobnymi problemami, a przy tym odpoczniesz psychicznie od rodziców.

A jeśli chodzi do psychologów, to chodziłaś na taką regularną terapię np poznawczo-behawioralną, co tydzień np? Słyszałam, że takie przynoszą dobre efekty, może warto spróbować, chociażby na nfz popytać, bo zrozumiem, jeśli przebywanie na oddziale to będzie dla Ciebie za wiele. Ja po prostu chcę pomóc.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

59

Odp: Wygląd - brzydota

bjo,
to przykre, ze rodzice nie rozumieja Twoich problemow i musisz z tym wszystkim walczyc sama. zastanawia mnie jedno dlaczego uwazasz ze operacja zmieni twoje zycie? otoz uwazam ze zmieni wyglad, naprawi kilka usterek np zgryzu i tyle.... w srodku nadal bedziesz ta smutna i zakompleksiona dziewczynka ktora nie widzi wlasnego odbicia w lustrze tylko "brzydote". po operacji znajdziesz kolejny powod do umartwiania sie...i tyle.
Powinnas popracowac nad psychika i to z pomoca specjalisty...ZAAKCEPTOWAC SIEBIE TAKA JAKA JESTES.....a potem myslec o zmianach w wygladzie. Moim zdaniem wiele "mankamentow" urody mozna skorygowac nie wydajac na nie kuuuupy kasy.

"Łatwiej poznać dziesięć krajów niż jedną kobietę." przysłowie hebrajskie

60

Odp: Wygląd - brzydota

Muszę Cię zmartwić, Bjo. Powodzenie u facetów zależy nie tylko od wyglądu. Nawet największe maszkary (do których z pewnością się zaliczasz) znajdują facetów. Facetów, nie misjonarzy, którzy są z nimi, żeby przed gorzką samotnością maszkary uchronić...
Uznałaś, że winny jest Twój wygląd. No cóż, w ten sposób faktycznie będziesz tylko chodzić na piwo i fajkę z facetami. Bo ten pogląd jest bardzo wygodną wymówką. Wymówką, żeby nie poszukać i nie zmienić tego co jest prawdziwą przyczyną. Do tego jest to bardzo skuteczna wymówka - może Ci niezmiennie skutecznie służyć do 70-tki.

W pierwszym poście zapytałaś "jak radzicie sobie z brzydotą?". Ja ze swoją rozprawiłam się już dawno. Żadnymi operacjami, nawet nie makijażem (którego do tej pory nie nauczyłam się robić). Skupiłam się na tym, żeby pokazywać jaka jestem fajna tongue

Posty [ 1 do 60 z 84 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021