zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 89 ]

39

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

ninjago - ten etap w którym utkwiłaś trwał u mnie bardzo długo. Piszesz, że mąż sie stara, ty nie mozesz zapomnieć. Myślę, że nigdy nie zapomnimy tego co sie stało, bo nie da się tego zapomnieć. Ale pomyśl, na co teraz czekasz, żyjesz w takim zawieszeniu. To jest strasznie męczące. Pomyśl, co musiałoby sie stać, żebyś ruszyła do przodu? Zastanów się, czy jest coś co twój mąż mógłby zrobić, żeby wynagrodzić, ci krzywdę? ( Ja uznałam, że nie ma takiej rzeczy, bo krzywda która wyrządził, jest i będzie krzywdą. nie da sie jej wymazać żadnym zadośćuczynieniem) Więc po co dalej pielęgnować żale, ból i poczucie krzywdy skoro nic nie zrekompensuje ci tego co przezyłaś?
Pomyśl, gdybyś teraz odeszła od męża, to czy z innym facetem umiałabyś żyć tak jak przed zdradą w pełnym zaufaniu i jedności?
Tkwiąc w takiej sytuacji jak teraz robisz najwięcej krzywdy sobie.
Ninjago - u mnie prawie trzy lata "po". Te złe uczucia jeszcze czasem wracają, ale staram się je okiełznać.
Trzymam za ciebie kciuki.

the hardest part of ending is starting again
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Przeczytałam cały wątek i czuję się identycznie jak ninjago. Mąż zdradził mnie emocjonalnie pierwszy raz 2 lata po ślubie. Potem kolejny i znowu. Jesteśmy 10 lat po ślubie. Wiedział że jak to się powtórzy to będzie koniec a jednak znowu to zrobił. Pozwoliłam zostać mu ze względu na dzieci, ale odnoszę wrażenie że lepiej byłoby mi bez niego. Nie mogę na niego patrzeć, myśleć o nim jak o kimś wartościowym, wypominam mu to, kłócę się bo nie mogę zapomnieć jak bardzo mnie skrzywdził. Najgorsze jest to że on wie że pisanie sms'ów erotycznych do koleżanek to był błąd (tylko szkoda że po pierwszym razie takich wniosków nie wyciągnął)ale gorsze jest dla niego to że jak mogłam sprawdzić mu telefon. Skoro pytałam co się z nim dzieje i nie dostałam odpowiedzi to zaczęłam szukać. I znalazłam. Dodatkowo mąż nie zajmuje się wcale sprawami w domu, wychowaniem dzieci i zawsze tak było. Moje tłumaczenia, żeby złapał jakiś kontakt z dziećmi, spędzał czas z rodziną zostają na niczym. Jego nic nie interesuje. Owszem pracuje, ale to ja w 3/4 utrzymuję dom(mam działalność). On się dokłada. Nie potrafię się z nim dogadać już chyba na żaden temat. Cały czas zastanawiam się nad rozwodem bo stwierdziłam że on nie jest mi do niczego potrzebny. Ze wszystkim i tak jestem sama. Nigdy nie czułam si? dla niego wyjątkowa, nigdy mi tego nie powiedział. Słowa kocham nigdy nie padły z jego ust pierwsze. Tym bardziej nie pokazał mi tego w czynach. Napiszcie co ja mam zrobić? Jak ja mam z nim żyć?

41

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Iwona1979 napisał/a:

Napiszcie co ja mam zrobić? Jak ja mam z nim żyć?

Iwonko,
Wygląda na to, że Ty doskonale wiesz, co powinnaś zrobić. Pewnie myślisz o tym już od dłuższego czasu wink
Jeśli chcesz potwierdzenia z forum, że najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie, to ode mnie je masz.
W takich sytuacjach, jak Twoja, dla mnie najbardziej bulwersujące jest to, że facet wykorzystuje społeczne i kulturalne uwarunkowania, aby w domku stworzyć sobie wygodne gniazdko a emocjonalnie jest hen hen daleko, czyli sam nie kocha, ale odbiera możliwość bycia kochaną.
EWAKUACJA.

42

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Ninjago. Czy poradziłaś sobie z emocjami? Pytam bo sama przeżyłam to co Ty,  po 22 latach małżeństwa, 3 miesiące temu dowiedziałam się że mój mąż od 1.5 roku rozmawia codziennie z pracy z kobietą poznaną przez internet. Ona ma męża i 10-cio letniego syna. Jest z odległego miasta. Podobno nawet nie wiedzą jak wyglądają . To były rozmowy, które bardzo im pomagały ponieważ czuli się nieszczęśliwi w małżeństwach- tak twierdzi mój mąż. Mąż chciał po pewnym czasie zakończyć tą znajomość sle ona go prosiła aby nie kończył gdyż te rozmowy są jej bardzo potrzebne on nie umiał odmówić- wyczytałam to z sms-ów, którymi zrywał z nią znajomość po moim wykryciu ich rozmów- nie umiał jej powiedzieć przez telefon że to koniec, zerwał przez sms-y. Teraz już się nie kontaktują, mąż zmienił numer telefonu. A mną targają takie same uczucia jakie opisujesz. Stąd moje pytanie czy z tym można sobie poradzić, czy można wybaczyć i żyć dalej z człowiekiem do którego nie ma się zaufania?  Proszę napisz, jeśli możesz, jak teraz po tak długim czasie wygląda to u Ciebie?

43

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

W takich sytuacjach zapominamy o tym, że naprawa małżeństwa nie polega na "milczącym przebaczeniu" i zyciu dalej po staremu. Czynniki, ktore doprowadzily do tego nadal przeciez sa te same. A wiec sa to niespedzanie razem czasu, nie rozmawianie ze soba, nie okazywanie sobie uczuc i zainteresowania, ograniczenie kontaktu w czasie bycia poza domem i w domu, itp. Bo widzimy skutek a nie leczymy przyczyny. Terapia moze pomoc to uswiadomic. Takie sytuacje sa bowiem wynikiem rozpadu wiezi a nawiazanie wiezi ponownie czy jej odbudowanie wymaga ogromnego wrecz starania sie z obu stron. Wiezi bowiem nie buduje wspolny dom, kasa i dziecko ale dzialania obojga ludzi na siebie do siebie nawzajem (w sensie na druga osobe). Jesli tego nie ma, nawet jesli jedna osoba dopuscila sie zdrady to za rozpad wiezi odpowiadaja oboje (ponosza wine) conajmniej po rowno.

Veritas in omnem partem sui eadem est

44

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Niby wszystko to wiem. Wiem że też nie jestem bez winy, jeśli chodzi o rozpad więzi ale tak bardzo boli kiedy sobie przypomnę jak próbowałam uświadomić mężowi że jest coraz gorzej, że nie rozmawiamy. Zbywał mnie zawsze mówiąc że nie będzie rozmawiał o bzdurach. Jednocześnie twierdził że wszystko jest w porządku. A kiedy jego rozmowy wyszły na jaw stwierdził że nigdy nie rozmawialiśmy, że mu tego brakowało.  Wiem też że nie powinnam rozpamiętywać ale to tak boli. I ten lęk " jeżeli mógł zrobić to raz to jaką mam gwarancję że tego nie powtórzy "?

45

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Już 8 miesięcy od czasu gdy wiem. Jest coraz gorzej. Nie mogę zapomnieć a.nawet wybaczyć.  Właściwie nie wiem dlaczego tutaj piszę.  Chyba ku przestrodze dla innych. Jeśli jest Ci źle w związku to powiedz o tym drugiej stronie. Daj jej szansę.  Daj szansę waszemu małżeństwu. Poszukanie sobie kogoś na boku to koniec związku. Na co liczysz ? Przecież prędzej czy później takie rzeczy wychodzą i co wtedy. Ta druga, zdradzona strona ma wybaczyć?  Ja nie potrafię.

46

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Zosia1975 napisał/a:

Już 8 miesięcy od czasu gdy wiem. Jest coraz gorzej. Nie mogę zapomnieć a.nawet wybaczyć.  Właściwie nie wiem dlaczego tutaj piszę.  Chyba ku przestrodze dla innych. Jeśli jest Ci źle w związku to powiedz o tym drugiej stronie. Daj jej szansę.  Daj szansę waszemu małżeństwu. Poszukanie sobie kogoś na boku to koniec związku. Na co liczysz ? Przecież prędzej czy później takie rzeczy wychodzą i co wtedy. Ta druga, zdradzona strona ma wybaczyć?  Ja nie potrafię.


Zosiu, piszesz bo potrzebujesz...mi się nie udało - jestem z mężem cały czas ale już nigdy nie poczułam do niego tego co kiedyś. Jestem z nim  bo jestem trzóchem - nie mam siły odejść i zrobić tego dzieciom i sobie. Straciłam poczucie wartosci i siłę i zobojetniałam na wszystko. Funkcjonuję z dnia na dzień. Trochę czekam aż on będzie miał dość i sam odejdzie. Pamiętam jednak wszystko i wypomniam mu to co było zbyt często. Nawet dzisiaj napisałam mu maila do pracy ,że nie moge tego zrozumieć  mimo upływu czasu jak mógł mi to zrobić:( U mnie to nie mija, nie wierzę mu, nie ufam chociaż nigdy nie dał mi przez te lata powodu do niepokoju. Żałuję ,że nie odeszłam wtedy kiedy targały mną większe emocje tylko zostałam i egzystuję od lat udająć ,że niby mi na nim zależy,że w sumie to dobry facet i dobrze jest etc. Tak naprawdę to nigdy mu tego nie wybaczyłam i zniszczyliśmy sobie życie zostając ze sobą.  Przykro mi to pisać ale mi nie wyszło.

47

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
ninjago napisał/a:

Zosiu, piszesz bo potrzebujesz...mi się nie udało - jestem z mężem cały czas ale już nigdy nie poczułam do niego tego co kiedyś. Jestem z nim  bo jestem trzóchem - nie mam siły odejść i zrobić tego dzieciom i sobie. Straciłam poczucie wartosci i siłę i zobojetniałam na wszystko. Funkcjonuję z dnia na dzień. Trochę czekam aż on będzie miał dość i sam odejdzie. Pamiętam jednak wszystko i wypomniam mu to co było zbyt często. Nawet dzisiaj napisałam mu maila do pracy ,że nie moge tego zrozumieć  mimo upływu czasu jak mógł mi to zrobić:( U mnie to nie mija, nie wierzę mu, nie ufam chociaż nigdy nie dał mi przez te lata powodu do niepokoju. Żałuję ,że nie odeszłam wtedy kiedy targały mną większe emocje tylko zostałam i egzystuję od lat udająć ,że niby mi na nim zależy,że w sumie to dobry facet i dobrze jest etc. Tak naprawdę to nigdy mu tego nie wybaczyłam i zniszczyliśmy sobie życie zostając ze sobą.  Przykro mi to pisać ale mi nie wyszło.

Nie rozumiem. Zalujesz ze nie odeszlas? Przeciez nadal mozesz to zrobic. Zrob to jak najszybciej. Nie mecz sie. Chcesz za rok, dwa znow pisac ze zalujesz? Jestes pania swojego losu. Twoje zycie sie nie skonczylo i pewnie jeszcze wiele lat przed toba. Chcesz zniszczyc sobie reszte zycia? Dzialaj dziewczyno.

48

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

ninjago jak dlugo jeszcze bedziesz karac swojego meza? dzis nie masz swiadomosci ale wasze role sie odwrocily, dzis jestes jego katem, jego gnebicielem....
zapominasz jednak, ze zycie to "powracajaca fala", kara musi byc stosowna do przewinienia- ty juz dawno przekroczylas granice rozsadku. twoj maz rzeczywiscie musi byc spolegliwym facetem bo inny rzucilby cie juz dawno w cholere, ale nawet twoj maz pewnego dnia sie obudzi i odda ci wszystkie emocje, ktorymi go dzis karmisz.

nie odchodzisz bo, w pewnym sensie, to "korzystna" dla ciebie sytuacja, masz wsparcie w zyciu, pomoc przy dzieciach, faceta, ktory jest ogarniety i masz.....worek treningowy, mozesz go niszczyc i niszczyc bo..."jestes w prawie".
twoja forumowa historia jest dla mnie przykladem dlaczego twoj maz "odwazyl sie" na zblizenie emocjonalne do innej kobiety- ty go traktujesz jak wlasciciel swoj "towar". alez to smutne.

49

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

słuszne uwagi, kejt. Ale dla wielu to pewnie ninjago wciąż jest ofiarą.

50

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Kejt, to byla naprawde dobra wypowiedz.
Ja dodam, ze w tej "wspanialej" atmosferze psychicznej przemocy ze strony ninjago - bo inaczej sie tego nazwac nie da - wzrastaja dzieci.
Patrza i ucza sie - matka je uczy - w jaki sposob najlepiej zmarnowac swoje zycie i zatruc zycie ludzi naokolo.
Koszmar!

51

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Właśnie dlatego zastanawiam się nad rozwodem. Mój mąż twierdzi że go straszę rozwodem. Ja go nie straszę ja po prostu mówię że chyba nie potrafię mu wybaczyć  i dlarego chyba lepiej abyśmy się rozstali. Na początku myślałam,  że powinniśmy zostać dla dobra dzieci, ale teraz kiedy widzę jak to wygląda coraz częściej myślę,  że dla ich dobra powinniśmy się rozstać. Cały czas czekam na to, że  mój mąż powie mi jak bardzo mu na mnie zależy,  ale myślę że on tkwi w tym związku z poczucia obowiązku. Bardzo się boję,  ale jeśli czegoś nie zrobię to stracę szacunek dla samej siebie. On mnie skrzywdził ale teraz to ja robię wszystko, żeby on podjął męską decyzję.

52 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-03-21 23:28:31)

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Zosiu, u Ciebie to jest 8 miesiecy. U autorki tematu niedlugo 3 lata. To jest spora roznica.
Po 3 latach zachowanie przybralo juz ukondycjonowane, zatrute formy i moze byc tylko gorzej, jesli tkwi sie nadal w tej samej sytuacji.
Ty bylas tez dluzej w zwiazku. 8 miesiecy nie jest przesadzonym czasem dla zebrania sie.

Ty zajmij sie przede wszystkim soba, zasiegnij jakiejs porady teraupeutycznej, bo wazne jest wiedziec, jak mozna sobie poradzic z emocjami, jak je przerobic.
Rozstanie jest jakims wyjsciem, jesli nie potrafi sie samemu z soba poradzic, ale to tylko polowiczne wyjscie.
Jesli nie przerobilo sie tematu emocji, ktore w takiej sytuacji zostaly rozbudzone, to istnieje spore prawdopodobienstwo powtarzania tych samych schematow zyciowych, natrafianie na podobne sytuacje, gdzie one wychodza na wierzch. Jesli emocje sa tak silne, a nie bylo nawet zdrady fizycznej, to zazwyczaj leza za tym jakies stare historie z dziecinstwa, tam trzeba szukac przyczyn takich silnych reakcji na utrate podstawy zaufania.
Partner jest tez tylko czlowiekiem i robi bledy. Jesli chce sie go widziec w permanentnej roli kogos, kto ma dawac zelazne gwarancje na wieczne niepodwazalne zaufanie, to jest to zwykle projekcja, stary balast, ktory wzmacnia dramatyke aktualnej sytuacji i czesto ja wyolbrzymia. Stare emocje mieszaja sie z nowymi i dlatego tak trudno jest sie z tym uporac. Dobrze jest miec wtedy pomoc z zewnatrz, kogos, kto pomoze to rozplatac.

Taki kryzys jest jednoczesnie szansa, ktora jesli sie dobrze wykorzysta, moze wiele zmienic we wlasnym widzeniu swiata, dac mozliwosc wyrzucenia tych starych rzeczy z siebie i przyczynic sie do lepszego zycia. Wykorzystaj to dla siebie.
Najgorsze co mozesz zrobic, to probowac wrocic do starej rutyny i tkwic w niej latami.

53

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Wybaczenie to podstawa, potem można spróbować coś naprawić. Do puki do tego nie dojdzie nie będzie możliwa poprawa. Jak sobie panie nie możecie poradzić z wybaczeniem i bólem to jest na to sposób w postaci terapii indywidualnej. Mi pomogła w 3 miesiące, nie jestem już katem i tego Wam życzę.

54

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Tulinka80 napisał/a:
ninjago napisał/a:

Zosiu, piszesz bo potrzebujesz...mi się nie udało - jestem z mężem cały czas ale już nigdy nie poczułam do niego tego co kiedyś. Jestem z nim  bo jestem trzóchem - nie mam siły odejść i zrobić tego dzieciom i sobie. Straciłam poczucie wartosci i siłę i zobojetniałam na wszystko. Funkcjonuję z dnia na dzień. Trochę czekam aż on będzie miał dość i sam odejdzie. Pamiętam jednak wszystko i wypomniam mu to co było zbyt często. Nawet dzisiaj napisałam mu maila do pracy ,że nie moge tego zrozumieć  mimo upływu czasu jak mógł mi to zrobić:( U mnie to nie mija, nie wierzę mu, nie ufam chociaż nigdy nie dał mi przez te lata powodu do niepokoju. Żałuję ,że nie odeszłam wtedy kiedy targały mną większe emocje tylko zostałam i egzystuję od lat udająć ,że niby mi na nim zależy,że w sumie to dobry facet i dobrze jest etc. Tak naprawdę to nigdy mu tego nie wybaczyłam i zniszczyliśmy sobie życie zostając ze sobą.  Przykro mi to pisać ale mi nie wyszło.

Nie rozumiem. Zalujesz ze nie odeszlas? Przeciez nadal mozesz to zrobic. Zrob to jak najszybciej. Nie mecz sie. Chcesz za rok, dwa znow pisac ze zalujesz? Jestes pania swojego losu. Twoje zycie sie nie skonczylo i pewnie jeszcze wiele lat przed toba. Chcesz zniszczyc sobie reszte zycia? Dzialaj dziewczyno.


To nie jest takie proste Zosiu:( Tak są dni ,że żałuję,ze nie odeszłam , nie zaczełam od nowa nie poukłądałam sie sama...ale są dni ,że jest ok normalnie a większosc demonów siedzi w mojej głowie ... na pozór nie jest tak źle tylko czasami dopadają mnie właśnie te mysli, o których napisałaś wyżej jednak nie mam na to siły jeszcze a dzien leci za dniem ...

55

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Marajka napisał/a:

Kejt, to byla naprawde dobra wypowiedz.
Ja dodam, ze w tej "wspanialej" atmosferze psychicznej przemocy ze strony ninjago - bo inaczej sie tego nazwac nie da - wzrastaja dzieci.
Patrza i ucza sie - matka je uczy - w jaki sposob najlepiej zmarnowac swoje zycie i zatruc zycie ludzi naokolo.
Koszmar!

Mmarajka ,przede wszystkim nie wiesz jak wygląda moje życie:)
Raczej koszmarem bym go nie nazwała ( no chyba ,że w mojej głowie )
Nie jestem potworem  chociaż może powinnam otruć męża i miałabym spokój smile
Mamy bardzo dobry kontakt z dziećmi i ostatecznie dobry też  ze sobą na codzień bo niewiele sie widujemy. Nasze dzieci nie wzrastają w atmosferze psychicznej przemocy. To co się dzieje między nami jest głebiej i poza zasięgeim percepcji dzieci...po prostu nie ma już między nami czułości, i tego czegoś a życie wyglada tak jak u każdej przeciętnej rodziny. Pracujemy - odprowadzamy dzieci na zajęcia - robimy im kolację - pogramy w coś wieczorem i idziemy spać ( do jednego łóżka smile To nie jest koszmar to jest proza życia z oszustwem i brakiem poczucia jakiejkolwiek wartości w tle, które się za mną ciągnie zbyt długo....

56

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Kochasz go?

57

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Zosia1975 napisał/a:

Właśnie dlatego zastanawiam się nad rozwodem. Mój mąż twierdzi że go straszę rozwodem. Ja go nie straszę ja po prostu mówię że chyba nie potrafię mu wybaczyć  i dlarego chyba lepiej abyśmy się rozstali. Na początku myślałam,  że powinniśmy zostać dla dobra dzieci, ale teraz kiedy widzę jak to wygląda coraz częściej myślę,  że dla ich dobra powinniśmy się rozstać. Cały czas czekam na to, że  mój mąż powie mi jak bardzo mu na mnie zależy,  ale myślę że on tkwi w tym związku z poczucia obowiązku. Bardzo się boję,  ale jeśli czegoś nie zrobię to stracę szacunek dla samej siebie. On mnie skrzywdził ale teraz to ja robię wszystko, żeby on podjął męską decyzję.

Zosiu, ja dokładnie coś takiego czułam i chyba czuję nadal ale nie wiem właściwie co powiedzieć ...ja też czekam aż mój mąż udowodni mi przez te lata ( chociaż niektórzy twierdzą tutaj ,ze już mi udowodnił zostająć ze mna i znosząc mnie ) jak bardzo mu na mnie zależy. Niestety też mam cały czas  wrażenie ,że został on ze mną z poczucia obowiązku bo to porządny facet jest:( i tak sobie mysle ,dlaczego znowu ja mam podejmować jakąś decyzję dlaczego to ode mnie dzieci mają usłyszeć ,ze się rozstajemy, czasami żałuję ,ze nie doprowadził on tej sprawy do końca i nie rozwiódł się ze mną tylko na mnie zrzucił ten balast, w którym tkwie od lat...tak mam wielki , chyba nieprzepracowany żal o to co się stało  ale myślę też czasami ,że kocham go  chyba bo gdyby tak nie było to już dawno nie bylibyśmy ze sobą...

58

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
cb napisał/a:

Kochasz go?

a co to znaczy kogoś kochać sad?
Nie wiem tak do końca. Myślę ,że tak.

59

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

nie wiem, co to znaczy, w mądrych książkach o tym piszą, ale to się czuje po prostu.

jeśli tak, to mu wybacz.

nie czytałam całego wątku, ale sam początek.

60 Ostatnio edytowany przez ninjago (2016-03-23 12:30:45)

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
kejt38 napisał/a:

ninjago jak dlugo jeszcze bedziesz karac swojego meza? dzis nie masz swiadomosci ale wasze role sie odwrocily, dzis jestes jego katem, jego gnebicielem....
zapominasz jednak, ze zycie to "powracajaca fala", kara musi byc stosowna do przewinienia- ty juz dawno przekroczylas granice rozsadku. twoj maz rzeczywiscie musi byc spolegliwym facetem bo inny rzucilby cie juz dawno w cholere, ale nawet twoj maz pewnego dnia sie obudzi i odda ci wszystkie emocje, ktorymi go dzis karmisz.

nie odchodzisz bo, w pewnym sensie, to "korzystna" dla ciebie sytuacja, masz wsparcie w zyciu, pomoc przy dzieciach, faceta, ktory jest ogarniety i masz.....worek treningowy, mozesz go niszczyc i niszczyc bo..."jestes w prawie".
twoja forumowa historia jest dla mnie przykladem dlaczego twoj maz "odwazyl sie" na zblizenie emocjonalne do innej kobiety- ty go traktujesz jak wlasciciel swoj "towar". alez to smutne.


Kejt, dzięki za opinię , w wielu rzeczach masz rację.Tak, role się odwróciły. Jestem jego katem i gnębicielem i liczę się z tym ,że kiedyś role mogą się odwrócic ( może właśnie moja podświadomość do tego daży... chce,żeby odszedł ,żeby miał dość? A może ciągle ( ze strachu) testuję go czy naprawdę mu zależy czy naprawdę mnie kocha...nie wiem bo nie jest mi łatwo to ogarnąć ale wiem  ,że przekroczyłam już granice rozsądku:(  Czy jest spolegliwy - też nie wiem bo  chyba go nie znam tak jak mi się kiedyś wydawało...Nie odchodzę bo  chyba na swój pokrętny sposób kocham go. Nie jest to starach czy wygoda. Jestem zupełnia niezależna i poradziłabym sobie sama bez problemu. To nie jest mój worek treningowy ...może trudno  w to uwierzyć ale nienawidzę siebie za to,że tak zatrułam nam życie i nie daję nam szansy na lepsze relacje. Staram się czasami a potem w jednej sekundzie wszystko szlag trafia...Z jednym Kejt38, tylko zgodzić się nie mogę. Nigdy nie traktowałam mojego męża jak właściel swój towar. On był dla mnie bardzo ważny a smutne jest to ,że szukał zbliżenia z inną - i nie jest to żaden przykład ani wytłumaczenie....
p.s.Kiedyś byłam zupełnie normalną, fajną żoną smile

61

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Jak mu wybaczysz to ruszysz dalej jak nie to wiecznie będziesz trwała w zawieszeniu i pustostanie i wtedy najlepszym rozwiązaniem jest rozwód już dla dobra męża współczuje mu pomału bo sobie wyobrażam jak go pomału niszczysz....
Ojj mi długo zeszło aż całkowicie przewinienie wybaczyłem ale jednak.
Ludzie popełniają błędy niestety tak Bóg nas stworzył...
Trzeba się na nich uczyć ...Bóg nauczył wybaczać...
Idz do kościoła nie wiem mi On pomógł w totalnym kryzysie i jakoś przetrwałem jeszcze nie jest tak jakbym chciał ,ale póki co wiara mi dodaje siły i czekam wiem że wiecznie czekać nie mogę ale trzeba cierpliwości i pewne sprawy zrozumieć.
Jeżeli moje uczucia do partnerki się nie ustabilizują to odejdę sam aby jej nie krzywdzić i aby mogła sobie na nowo życie układać.
Ale to dla jej dobra i szczęścia pomimo że uważa że ja nim jestem.

Każdy człowiek powinien dążyć do szczęścia...życie jest za krótkie aby się smucić .Żyj tak aby nie żałować pod koniec życia że czegoś nie zrobiłeś....

62

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Jedentaki napisał/a:

Jak mu wybaczysz to ruszysz dalej jak nie to wiecznie będziesz trwała w zawieszeniu i pustostanie i wtedy najlepszym rozwiązaniem jest rozwód już dla dobra męża współczuje mu pomału bo sobie wyobrażam jak go pomału niszczysz....
Ojj mi długo zeszło aż całkowicie przewinienie wybaczyłem ale jednak.
Ludzie popełniają błędy niestety tak Bóg nas stworzył...
Trzeba się na nich uczyć ...Bóg nauczył wybaczać...
Idz do kościoła nie wiem mi On pomógł w totalnym kryzysie i jakoś przetrwałem jeszcze nie jest tak jakbym chciał ,ale póki co wiara mi dodaje siły i czekam wiem że wiecznie czekać nie mogę ale trzeba cierpliwości i pewne sprawy zrozumieć.
Jeżeli moje uczucia do partnerki się nie ustabilizują to odejdę sam aby jej nie krzywdzić i aby mogła sobie na nowo życie układać.
Ale to dla jej dobra i szczęścia pomimo że uważa że ja nim jestem.

póki co chyba nie wiem jak się wybacza.  mówie sobie ,że wybaczyłam ale to nic nie znaczy...chyba zbyt duzo mam w sobie złości i nienawiści a z Bogiem nie wiem...nie próbowałam...i chyba nie będę próbować. Trzymam za to mocno kciuki za Twoje wybaczenie...komuś się w koncu udaje czasami:)

63

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Jesteś pewna, że ta złość i nienawiść jest tylko wobec męża? Może jemu się obrywa za jakieś dawniejsze sprawy.

Powiem Ci tak, wszystko kwestia priorytetów. Co jest dla Ciebie ważniejsze, on, Wasza rodzina czy...? No właśnie nie wiem, co smile Nie znam Cię.

Myślisz, że jak się z nim rozstaniesz, to przestaniesz czuć tę złość? Tak samo będziesz się musiała uporać z wybaczeniem. Tak mi się wydaje przynajmniej. Macie dzieci, więc się nie odetniesz, wskakując w nowy związek.
Co jest dla Ciebie ważniejsze, to że Ty go kochasz, czy to aby on kochał Ciebie?

64

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Czytałam tylko pierwszy i kilka ostatnich postów.

Po 3 latach on nadal powala żebyś go gnębiła i dokuczała mu, wypominała i niszczyła mu życie? Mimo ze nawet nie zdradził Cię fizycznie?
Nie pojmuję skąd on ma tyle cierpliwości.

65

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
cb napisał/a:

Jesteś pewna, że ta złość i nienawiść jest tylko wobec męża? Może jemu się obrywa za jakieś dawniejsze sprawy.

Powiem Ci tak, wszystko kwestia priorytetów. Co jest dla Ciebie ważniejsze, on, Wasza rodzina czy...? No właśnie nie wiem, co smile Nie znam Cię.

Myślisz, że jak się z nim rozstaniesz, to przestaniesz czuć tę złość? Tak samo będziesz się musiała uporać z wybaczeniem. Tak mi się wydaje przynajmniej. Macie dzieci, więc się nie odetniesz, wskakując w nowy związek.
Co jest dla Ciebie ważniejsze, to że Ty go kochasz, czy to aby on kochał Ciebie?

Raczej nie - dawne sprawy nigdy nie były ważne ...
On był kiedyś dla mnie ważny. A teraz najważniejsza jest rodzina.( czyt. dzieci)
Często zastanawiam się czy gdybym odeszła wszystko by się uspokoiło i wróciło do normy i nie znajaduję odpowiedzi . Myślę ,że dopóki tego nie zrobię nie będę wiedziała:( fajnie jakby była równowaga z ta miłością...ale chyba szczerze bardziej zależy mi żeby on mnie kochał...

66

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
madoja napisał/a:

Czytałam tylko pierwszy i kilka ostatnich postów.

Po 3 latach on nadal powala żebyś go gnębiła i dokuczała mu, wypominała i niszczyła mu życie? Mimo ze nawet nie zdradził Cię fizycznie?
Nie pojmuję skąd on ma tyle cierpliwości.


Tak.Nawet już dłużej niż 3 lata. Beznadzieja:(
Zdrada fizyczna czy emocjonalna nie ma dla mnie znaczenia.Pewnie prędzej czy później i do niej by doszło.

Piszesz,że nie pojmujesz skąd ma cierpliwość ...Przyznam Ci się ,że ja też czasami nie pojmuję ...
Podejrzewam ,że robi to przez wzgląd na dzieci (które kocha bardzo)  i reszte rodziny , która jest dość konserwatywna...Poza tym mam wrażenie ,że jak zaczynam rozkłada sobie parasol ochronny i totalnie sie od tego odcina ( co jest z jednej strony zrozumiałe ) a z drugiej doprowadza mnie do szału.
Tak myslę ...

67

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
ninjago napisał/a:

Mmarajka ,przede wszystkim nie wiesz jak wygląda moje życie:)
Raczej koszmarem bym go nie nazwała ( no chyba ,że w mojej głowie )
Nie jestem potworem  chociaż może powinnam otruć męża i miałabym spokój smile
Mamy bardzo dobry kontakt z dziećmi i ostatecznie dobry też  ze sobą na codzień bo niewiele sie widujemy. Nasze dzieci nie wzrastają w atmosferze psychicznej przemocy. To co się dzieje między nami jest głebiej i poza zasięgeim percepcji dzieci...po prostu nie ma już między nami czułości, i tego czegoś a życie wyglada tak jak u każdej przeciętnej rodziny. Pracujemy - odprowadzamy dzieci na zajęcia - robimy im kolację - pogramy w coś wieczorem i idziemy spać ( do jednego łóżka smile To nie jest koszmar to jest proza życia z oszustwem i brakiem poczucia jakiejkolwiek wartości w tle, które się za mną ciągnie zbyt długo....

Ninjago, to Twoja iluzja, ze to, co jest miedzy Toba i Twoim mezem, jest poza zasiegiem dzieci.
Ja twierdze, ze nie jest. Nie ma mozliwosci tego ukryc przed dziecmi, to jest energia, ktora one czuja, to co ich otacza. Ucza sie, jak maja wygladac stosunki emocjonalne w zwiazkach miedzy doroslymi ludzmi - a mianowicie tak jak miedzy tata i mama, bo przeciez oni twierdza, ze jest wszystko w porzadku. I to beda potem powielac w swoim zyciu i dziwic sie, ze im cos nie wychodzi. Przynajmniej jest to bardzo prawdopodobne. Taki im dajesz model na ich pozniejsze wlasne zycie i zwiazki.
Wyrastaja w atmosferze emocjonalnego zimna i podskornej agresji. Tego nie da sie przed nimi ukryc, one to wchlaniaja nieswiadomie jako emocjonalny wzorzec intymnych kontaktow.
To czasem moze miec gorsze skutki, niz widoczna wrogosc i agresja, bo to, co jest widoczne, jest swiadome i mozna sie z tym zmierzyc, mozna je dla siebie odrzucic.
Ty dzieciom tej szansy nie dajesz. Grasz/gracie przed nimi "normalny" swiatek, ktory jest wszystkim innym, niz normalny.
Na zewnatrz cacy a w srodku zgnile.

68

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Marajka napisał/a:
ninjago napisał/a:

Mmarajka ,przede wszystkim nie wiesz jak wygląda moje życie:)
Raczej koszmarem bym go nie nazwała ( no chyba ,że w mojej głowie )
Nie jestem potworem  chociaż może powinnam otruć męża i miałabym spokój smile
Mamy bardzo dobry kontakt z dziećmi i ostatecznie dobry też  ze sobą na codzień bo niewiele sie widujemy. Nasze dzieci nie wzrastają w atmosferze psychicznej przemocy. To co się dzieje między nami jest głebiej i poza zasięgeim percepcji dzieci...po prostu nie ma już między nami czułości, i tego czegoś a życie wyglada tak jak u każdej przeciętnej rodziny. Pracujemy - odprowadzamy dzieci na zajęcia - robimy im kolację - pogramy w coś wieczorem i idziemy spać ( do jednego łóżka smile To nie jest koszmar to jest proza życia z oszustwem i brakiem poczucia jakiejkolwiek wartości w tle, które się za mną ciągnie zbyt długo....

Ninjago, to Twoja iluzja, ze to, co jest miedzy Toba i Twoim mezem, jest poza zasiegiem dzieci.
Ja twierdze, ze nie jest. Nie ma mozliwosci tego ukryc przed dziecmi, to jest energia, ktora one czuja, to co ich otacza. Ucza sie, jak maja wygladac stosunki emocjonalne w zwiazkach miedzy doroslymi ludzmi - a mianowicie tak jak miedzy tata i mama, bo przeciez oni twierdza, ze jest wszystko w porzadku. I to beda potem powielac w swoim zyciu i dziwic sie, ze im cos nie wychodzi. Przynajmniej jest to bardzo prawdopodobne. Taki im dajesz model na ich pozniejsze wlasne zycie i zwiazki.
Wyrastaja w atmosferze emocjonalnego zimna i podskornej agresji. Tego nie da sie przed nimi ukryc, one to wchlaniaja nieswiadomie jako emocjonalny wzorzec intymnych kontaktow.
To czasem moze miec gorsze skutki, niz widoczna wrogosc i agresja, bo to, co jest widoczne, jest swiadome i mozna sie z tym zmierzyc, mozna je dla siebie odrzucic.
Ty dzieciom tej szansy nie dajesz. Grasz/gracie przed nimi "normalny" swiatek, ktory jest wszystkim innym, niz normalny.
Na zewnatrz cacy a w srodku zgnile.

Może masz rację, może to moja iluzja ... może ja taka zgniła jestem w środku...

Tak  naprawdę wielokrotnie powtarzałam mężowi ,że musimy coś zrobić, że nie do konca jest tak jak powinno,  że  musimy się rozstać ,że dzieci nas obserwują i na pewno czują ,że cos jest nie tak ... a on...on  twierdzi ,że
wszystko jest ok...że to ja mam problem, że wszystko się ułoży, że nie chce rozwodu, że przesadzam, że dzieci sa szczesliwe...i dopóki ja się nie spakuję i nie wyprowadzę i nie ogarnę wszystkiego on nic nie zrobi bo nie widzi problemu...
Na pewno jednak staramy się, żeby chronić ich od naszej złej energii i myślę ,ze poniekąd nam się to udaje.
Nie jest idealnie ale myślę ,że po rozwodzie chyba nie byłoby im lepiej i czuliby się gorzej ...

69

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Dlaczego zrzucasz odpowiedzialnosc za ta sytuacje i jej utrzymywanie na meza? Dlaczego to on ma byc tym, ktory ma zakonczyc ta farse?
Jesli juz siedzisz w tym zwiazku, to dlaczego nie robisz nic, zeby zmienic swoj stosunek do meza, tylko kisisz sie w tym brudzie wlasnych negatywnych emocji?
Dlaczego nie zaczynasz pracowac nad soba, nie idziesz na terapie, nie robisz czegokolwiek innego, zeby ta sytuacje zmienic?
Dlaczego NIE CHCESZ jej zmienic?

Jestesmy odpowiedzialni nie tylko za skutki tego, co robimy, ale takze za skutki powstajace w wyniku nie podejmowania dzialan w celu zmian sytuacji wtedy, gdy bylyby one wskazane. Tak wiec to Ty jestes odpowiedzialna za sytuacje, w ktorej tkwisz i Ty mozesz ja zmienic.

70

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Jest ciężko.  Mam wielką ochotę zakończyć to wszystko - coraz bardziej widzę, że to nie ma sensu , ale  zwyczajnie się boję. Mąż twierdzi, że się czepiam. Nadal nie potrafi ze mną szczerze porozmawiać,  gdy zaczynam trudny temat to albo wychodzi albo mnie wrzeszczy.  Mam dość.

71

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem
Zosia1975 napisał/a:

Jest ciężko.  Mam wielką ochotę zakończyć to wszystko - coraz bardziej widzę, że to nie ma sensu , ale  zwyczajnie się boję. Mąż twierdzi, że się czepiam. Nadal nie potrafi ze mną szczerze porozmawiać,  gdy zaczynam trudny temat to albo wychodzi albo mnie wrzeszczy.  Mam dość.

Czego się boisz Zosiu....

(...)Kobieta, która była zawsze nieszczęśliwa, usiadła pewnego ranka na łóżku i zaczęta się zastanawiać po raz pierwszy w życiu, dlaczego tak jest.
Dlaczego jest smutna, samotna, przestraszona, przygnębiona, zawstydzona, zmartwiona, sfrustrowana, zazdrosna, niepewna, zraniona, rozczarowana, podenerwowana, rozgniewana itp.?
Dlaczego czuje wszystkie te emocje, które oddzielają ją od ludzi i od samej siebie? Próba odpowiedzi na te pytania rozpoczęła jej drogę do wolności.
Większość ludzi przeżywa całe swe życie w nieszczęściu i nigdy nie pyta, dlaczego. Kobietę tę zastanowiły jej uczucia; pomyślała, że coś jest z nimi nie w porządku. Ale myliła się. Nie było nic złego ani w niej, ani w jej uczuciach. Niewłaściwe było tylko jej podejście. Emocje są naszymi przyjaciółmi – stanowią ważną i naturalną część nas. Są przyjacielskimi sygnałami, które informują nas, że osądziliśmy negatywnie jakąś część rzeczywistości. Jako takie są bezcennymi narzędziami samoświadomości. Ale wiele osób unika ich i je tłumi, uważając je za bolesne.
Problem polega na naszym automatycznym reagowaniu na pewne sytuacje w życiu. Wielki poeta niemiecki, Goethe, napisał kiedyś: „Człowiek szuka wewnętrznej spójności, ale jego prawdziwy rozwój zależy od tego, czy potrafi przestać zniekształcać rzeczywistość, tj. dopasowywać ją do swych pragnień”.
Gdy czujemy tzw. „negatywną emocję”, znaczy to, że odtwarzamy starą taśmę z naszym programowaniem, czyli reagujemy na sytuację tak, jak zawsze reagowaliśmy w podobnych okolicznościach, a nie na rzeczywistość danej chwili.
Pierwszym warunkiem porzucenia naszych przywiązań i uzależnień jest całkowite zaangażowanie się w ich uczciwą obserwację. Zauważcie, że używamy słowa „porzucenie”, a nie „eliminacja” czy „uwolnienie się” (to ostatnie implikowałoby konieczność wysiłku, a nie świadomość sprawiającą, iż z czasem uzależnienia same „odpadają” jak śmieci i następuje naturalna integracja energii, uprzednio przez nie odszczepionej przyp. tłum.). Obserwacja ta nie jest łatwa z dwóch powodów:
1. po pierwsze, nasze uwarunkowanie mówi nam, że musimy coś zrobić, aby odzyskać wolność, a nie tylko istnieć i po prostu obserwować;
2. po drugie, szybko popadamy w stan uśpienia, gdy tylko poznamy potrzeby kryjące się za uzależnieniem (zaspokojenie potrzeby usypia).
Dobrze jest więc obserwować swoje reakcje, gdy uzależnienie pozostaje nie zaspokojone lub coś zagraża jego realizacji. Musimy zatem zrozumieć, że nasze reakcje nie są wydarzeniami, które nam się przytrafiają pod wpływem danej chwili, lecz przywiązaniami uwarunkowanymi przez dawne błędne wnioski i głęboko zakorzenionymi w podświadomości.
ZAPROGRAMOWANA, UWARUNKOWANA REAKCJA
Z zaprogramowaną, uwarunkowaną reakcją mamy do czynienia wtedy, gdy uzależnienie lub obsesja domaga się zaspokojenia czy też ukojenia. Niezaspokojenie wywołuje negatywne emocje. Ktoś, na przykład, wpada we wściekłość, gdy jakieś jego przekonanie zostaje podważone. Inny złości się, gdy oczekuje czegoś i to się nie zdarza. Zauważyłem, że czuję się ofiarą zawsze wtedy, kiedy moje podświadome żądanie lub oczekiwanie, na które zostałem zaprogramowany, nie zostaje spełnione. Poczucie, że jesteśmy ofiarą, jest zwykle bardzo silne, lecz kryjący się pod nim lęk często pozostaje nieświadomy. Dlatego rządzi nami lęk. Skontaktowanie się ze swym lękiem jest niezwykle ważne, jeśli naprawdę chcemy być wolni.
Reakcja uwarunkowana jest nieświadomą odpowiedzią na myśl, uczucie lub zdarzenie. Może to być gniew, uraza, zazdrość, poczucie winy i każda inna silna emocja, której bezpośrednim powodem jest osądzanie, a u jej podstaw leży lęk. Jest to zawsze odpowiedź automatyczna – reagujemy jak maszyny, które wykonują jakąś czynność po naciśnięciu odpowiedniego guzika, bo tak zostały zaprogramowane. W reakcji uwarunkowanej nie ma żadnej świadomej myśli; po prostu został naciśnięty guzik i natychmiast ją uruchomił. Jak wszyscy dobrze wiemy, wszelkie żądania i oczekiwania powodują tylko chaos w naszym życiu.
Reakcje uwarunkowane występują wtedy, kiedy:
3. Gniewamy się, gdy nas nie słuchają.
4. Przykro nam, gdy ktoś nas zdradzi.
5. Nastawiamy się obronnie, gdy ktoś nas krytykuje.
6. Boimy się, gdy ktoś nam grozi.
7. Czujemy się gorsi, gdy inni nam dokuczają.
8. Złościmy się, gdy zepsuje nam się samochód lub pralka.
9. Czujemy urazę, bo nigdy nie dostajemy tego, czego chcemy.
10. Jesteśmy smutni i samotni, gdy odejdzie nasz ukochany.
11. Czujemy się winni, gdy nas o coś oskarżają.
12. Czujemy się wyalienowani i oddzieleni, gdy inni zachowują się wobec nas nie w porządku.
13. Uważamy za swych wrogów tych, którzy nie zgadzają się z naszymi poglądami.
Wszystkie te zachowania uruchamiają się pod wpływem wydarzeń w zewnętrznym świecie, gdy pozwalamy im, aby rządziły naszym światem wewnętrznym. Reakcja uwarunkowana jest uzależnieniem, obsesją, potrzebą, która musi być natychmiast spełniona. Niszczy wszelkie szczęście i przykuwa nas do przeszłości. Krishnamurti powiedział: „Są dwa rodzaje ludzi: aktywni i reaktywni”. Osoba aktywna panuje nad swym życiem, biorąc odpowiedzialność za swe uczucia, myśli i czyny. Ludźmi reaktywnymi rządzi świat zewnętrzny oraz wewnętrzny świat ich uwarunkowań.
Wszystkich nas dotyczy pytanie, jak przebudzić się z koszmaru swego życia. Nie wszyscy dostrzegają ten problem. Niektórzy są tak uśpieni, że nawet nie wiedzą, iż śpią, i nie widzą, jaką krzywdę sobie wyrządzają.
Przebudzenie polega na uświadomieniu sobie zachowań, które nie służą naszemu dobru. Dziecko uczy się, na przykład, że mama kupi mu lizaka, gdy ono dostanie ataku histerii. W wieku 30, 40 lat takie zachowanie raczej nie będzie skuteczne, aczkolwiek podświadomość może wciąż twierdzić, że jest. Ataki histerii u dorosłego przejawiają się w postaci zachowań autodestruktywnych i poczucia skrzywdzenia – niszczą związki z bliźnimi, powodują choroby i wypadki, przeszkadzają w karierze.
MECHANIZMY OBRONNE
Ludzie boją się odczuwać swój lęk, ponieważ myślą, że to ich zrani.
Oczywiście twierdzą, że potrafią czuć i akceptować swe reakcje, takie jak gniew: „Gniewam się na ciebie za to, że jesteś łajdakiem, ale akceptuję to”. Nie o to jednak chodzi. Akceptujemy fakt, że jesteśmy rozgniewani, ale nie akceptujemy samej emocji. Ta subtelna różnica jest niezwykle ważna. Jeśli zaakceptujemy swój gniew, pochodzący z przekonania, że ktoś źle postąpił, i eksplodujemy, uwolni to tylko zgromadzoną na powierzchni energię, ale możemy być pewni, że w przyszłości znowu zezłościmy się na to samo. Nie nastąpiło żadne realne uzdrowienie.
Gdy skupiamy się na sytuacji i na innych, traktując ich jako przyczynę naszych uczuć, ego odwodzi nas od prawdziwego uczucia, jakim jest lęk. Dlatego wszystkie reakcje są mechanizmami obronnymi. Po pierwsze, formujemy nawykową reakcję, by obronić się przed innymi ludźmi, stwierdziwszy uprzednio, że zagraża nam fizyczne lub emocjonalne niebezpieczeństwo. Po drugie, ego (czyli aktualnie rządzący minister) broni się przed wystawieniem na lęk. Gdyby się wystawiło, znalazłoby się tu i teraz i zostałoby unicestwione, gdyż w chwili obecnej nie ma nic – żadnego ministra ani lęku. Okazałoby się, że wszystko było iluzją.
Przyglądaliśmy się już sobie pod różnymi kątami. Teraz spójrzmy na swoją nieświadomość w nowy sposób, by odkryć bezcenny skarb. Tym skarbem jest wolność. Nikt nie może być wolny, żyjąc w lęku. Wolność zaczyna się wówczas, gdy skontaktujemy się ze swym lękiem i zdamy sobie sprawę ze swych uwarunkowanych reakcji (głównych narzędzi premiera służących mu do trzymania nas w uśpieniu). Za każdym razem, gdy pojawia się lęk, zostaje on natychmiast przetransformowany w reakcję uwarunkowaną i do krwi wydzielają się hormony, które mają utrzymywać nas w stanie nieświadomości i oddzielenia od lęku.
Dlaczego tak trudno przebudzić się z reakcji uwarunkowanych? Ponieważ jesteśmy przekonani, że są one prawdziwymi uczuciami. Ale tak nie jest – są one tylko osądami. Osąd zawsze każe skupiać uwagę na sytuacji lub wydarzeniu i przekonuje nas, że coś jest złe lub nie takie, jak „powinno” być. Istnieje wiele reakcji uwarunkowanych. Rozważmy kilka z nich.
REAKCJE UWARUNKOWANE:
gniew, nuda, depresja, rozczarowanie, brak zaufania, wstyd, smutek, poczucie winy, martwienie się, zazdrość, samotność, użalanie się nad sobą)ważniactwo.
Niektórzy twierdzą, że są to naturalne emocje, gdy coś w życiu źle się ułoży. Te reakcje nie są naturalne, choć występują powszechnie (w tym sensie są normalne). Zauważmy powyższe sformułowanie: „gdy coś w życiu źle się ułoży”. Jest to osąd (przywiązanie). Gdybyśmy umieli żyć bez przywiązań, reakcje uwarunkowane nie zdarzałyby się.
GNIEW (irytacja i uraza)
Gniewu doświadczamy wtedy, gdy nasze oczekiwania i żądania nie zostają spełnione. Gniew reprezentuje tę część naszego życia, której nie akceptujemy i dlatego reagujemy złością i urazą. Prawdopodobnie ani my, ani nikt wokół nas nie lubi tej naszej reakcji.
Jak wspomnieliśmy, żyjemy zgodnie z pewnym systemem zasad, myśli i przekonań. Gdy inni ludzie nie pasują do tego systemu, reagujemy irytacją i gniewem. Bierze się to z nierealistycznego oczekiwania i żądania, by świat był taki, jak powinien.
Gniew jest sprawą naszej decyzji, ale też i nawyku, i jest wyuczoną reakcją na frustrację. Objawia się on jako wrogość, wściekłość, atakowanie werbalne lub fizyczne, pełna napięcia cisza itd. Obejmuje różne odczucia, od irytacji i złości do intensywnego „gotowania się w środku”. Usprawiedliwiamy swoje wybuchy gniewu, ponieważ sądzimy, że lepiej go wyrazić, niż dostać wrzodów żołądka. Ale zamiast wylewać na każdego pomyje swej wrogości, możemy obserwować swój gniew. Pamiętajmy, że wyrażanie emocji niekoniecznie oznacza jej integrację. Biorąc odpowiedzialność za wszystko w swoim życiu, możemy zacząć eliminować swoje oczekiwania oraz żądania, aby inni byli tacy jak my.
Głównym lękiem kryjącym się za gniewem jest lęk przed zranieniem.
NUDA
Nuda jest pragnieniem bycia gdzie indziej i robienia czego innego. Nuda rodzi się z nie uświadomionego lęku przed niemożnością panowania nad sytuacją oraz z pragnienia ucieczki. Jest to bezpośredni sposób unikania istnienia w chwili obecnej i zajmowania się tym, co ta chwila przynosi. Przejawami nudy są: niepokój, brak zainteresowania, senność, uwagi w rodzaju: A cóż mnie to może obchodzić” lub: „To nie ma sensu”. Może doświadczyliście tego podczas lektury tej książki, a to oznacza, że jakiś „minister” wolał wtedy uciec. (Patrz : Artykuł powiązany tematycznie)
Głównym lękiem kryjącym się za nudąjest lęk przed wyeksponowaniem lub odkryciem się; lęk przed stawieniem czoła czemuś niewygodnemu i niepokojącemu; lęk przed byciem ze sobą.
DEPRESJA
Objawami depresji są: brak energii, letarg, zasypianie i wycofanie się z życia. Depresja była użyteczną umiejętnością przetrwania w epoce lodowców. Nasi ówcześni przodkowie nie mogli narzekać na nadmiar żywności, a więc zdobywali ją, kiedy było można. Gdy jej zabrakło, oszczędzali swoją energię przez popadanie w depresję, która opóźniała akcję serca i przemianę materii, co wprawiało ich w stan letargu i hibernacji. Wtedy to było skuteczne, ale dziś nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Głównym lękiem kryjącym się za depresją jest lęk przed życiem.
ROZCZAROWANIE
Rozczarowanie wynika z przekonania, że rzeczywistość powinna być inna, niż jest. Polega niekoniecznie na tym, że nasze oczekiwania są zbyt wysokie, lecz raczej na oczekiwaniach wobec innych. Wysokie oczekiwania są błogosławieństwem, ważną inspiracją do kreowania sobie wspaniałej rzeczywistości. Rozczarowanie pojawia się wtedy, gdy oczekujemy, aby to inni stworzyli nam tę cudowną rzeczywistość. Wynika to z przekonania, że nie jesteśmy dostatecznie silni, aby tworzyć własne życie, i inni muszą to zrobić za nas. Gdy uświadomimy sobie, że każda sytuacja jest lekcją i okazją do rozwoju, rozczarowanie zniknie.
Głównym lękiem kryjącym się za rozczarowaniem jest lęk przed słabością i zranieniem.
BRAK ZAUFANIA
Brak zaufania wynika z podświadomego przekonania, że świat jest niebezpieczny, że inni mogą zyskać nad nami władzę i ranić nas. Większość osób doświadczyła krzywd i zdrad, szczególnie od najbliższych. Nie dziwi więc powszechność braku zaufania. Generalizujemy go, tworząc wzorzec nieufności wobec nowych sytuacji i wszystkich napotkanych ludzi.
Brak zaufania pochodzi z zaprogramowania na nieufność wobec siebie. Nie ufamy sobie, ponieważ nauczeni jesteśmy ciągle polegać na innych i z nich czynić źródło miłości, aprobaty i sukcesu. Jeśli brakuje nam zaufania do siebie, jak możemy zaufać innym?
Głównym lękiem kryjącym się za brakiem zaufania jest lęk przed zdradą i zranieniem.
WSTYD (zawstydzenie, zakłopotanie)
Wstyd wynika z przekonania, że ludzie ciągle mnie obserwują i negatywnie osądzają. Warto zdać sobie sprawę z faktu, że ludzie są tak zajęci osądzaniem samych siebie, iż nie mają już czasu na osądzanie mnie. Nawet ci, którzy mnie osądzają, czynią to ze swego ograniczonego punktu widzenia, a więc jakże to może mnie ranić? Może tak być tylko wtedy, gdy sam siebie negatywnie osądzam. Zawstydzenie bowiem jest umniejszaniem własnej wartości.
Niektórym trudno przyjmować komplementy i czują się zakłopotani, gdy są publicznie chwaleni. Jedna część ich osobowości pragnie komplementów, błaga o nie, tęskniąc za jakąkolwiek formą miłości. Druga część nie wierzy w żadne dobre słowo, które otrzymuje. Minister rządzący niskim poczuciem własnej wartości mówi im, że nie są godni miłości. W konsekwencji odczuwają wstyd.
Głównym lękiem kiyjącym się za wstydem jest lęk przed wystawieniem na widok innych.
SMUTEK (żal, rozpacz)
Smutek wynika z przekonania, że to, co straciliśmy, było czymś najważniejszym, i utraciliśmy to na zawsze. Podstawą tego przekonania jest myśl, że przedmiot lub osoba, którą straciliśmy, był istotną częścią nas samych. Tak przywiązaliśmy się do niej, że stało się to głęboko zakorzenionym uzależnieniem. Zaprogramowanie społeczne nakazuje smutek, gdy umierają bliscy i ukochani. I naprawdę czujemy smutek z powodu ich straty. Ale niektórzy nieświadomie wybierają głęboki smutek, żal i rozpacz na całe lata. Są przekonani, że to strata powoduje ich smutek. Ale tak naprawdę, jego przyczyną nie jest sama sytuacja utraty, lecz myślenie o niej.
Powiedzmy, że spalił się twój dom, gdy byłeś na wakacjach.
Stało się to we wtorek, a ty otrzymałeś wiadomość w piątek. Słysząc ją, oczywiście, wpadłeś w rozpacz. Gdyby to sama sytuacja powodowała twoje uczucia, poczułbyś je we wtorek. Wywołała je twoja ocena sytuacji. Jest to dowodem na to, że żadne okoliczności zewnętrzne nie mają władzy nad naszymi uczuciami, szczególnie smutkiem. Ty sam ją masz (a raczej, jak w przypadku wszystkich reakcji uwarunkowanych, decyduje o rym twoje zaprogramowanie).
Głównym lękiem kryjącym się za smutkiem jest lęk przed separacją.
POCZUCIE WINY
Poczucie winy z powodu tego, co zdarzyło się w przeszłości, jest udziałem większości ludzi. Chcieliby oni poprawić sytuację, która już wystąpiła i nie istnieje w chwili obecnej.
Robert Jones Burdette napisał w Golden Day:
To nie doświadczenie dzisiejszego dnia przyprawia ludzi o szaleństwo, lecz wyrzuty sumienia z powodu tego, co zdarzyło się wczoraj, i przerażenie, że inni mogą to jutro odkryć.
Poczucie winy wynika z przekonania, że zrobiliśmy coś złego i jakimś cudem to naprawimy, gdy będziemy się źle z tym czuli. Zamiast być szczęśliwi, sabotujemy obecną chwilę szczęścia chęcią ukarania siebie, w nadziei, że uzyskamy przebaczenie. Poczucie winy jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi manipulacji i kontroli, wykorzystywanym przez niektóre kulty religijne i filozoficzne.
Emocja ta nie ma żadnej wartości. Czucie się winnym z powodu jakiegoś błędu z przeszłości wzmacnia tylko negatywne zachownia związane z tym uczuciem i, wbrew naszemu złudzeniu, nie uwalnia nas, lecz więzi jeszcze bardziej. Uwięzienie przestępcy w nadziei, że poczuje się wystarczająco winny, by się zmienić, wywołuje wręcz odwrotny skutek. Poczucie winy nigdy nikogo nie odmieniło, lecz wzmocniło sposób postępowania, który chcieliśmy zmienić. Więzienia nie są dobrym miejscem do nauczenia się nowych konstruktywnych zachowań. Wielu kryminalistów po wyjściu zza krat znowu zaczyna popełniać przestępstwa.
Sporo ludzi wykorzystuje poczucie winy jako formę manipulacji. Rodzice często mówią dzieciom: „Jak mogłeś tak postąpić? Nie wstyd ci?”. Dzieci czują się winne i, co gorsza, same uczą się sztuki manipulacji, by potem wypróbować ją na innych, także na własnych dzieciach. Jest to skuteczne, ale nieuczciwe. Nie mówimy wprost, jak się czujemy i czego chcemy (asertywność), lecz wygłaszamy zdania typu: „Nie zrobiłeś zakupów. Muszę zrobić je sama. Nie wiem, czy mój biedny, chory kręgosłup to zniesie”.
Nasze poczucie winy zwykle związane jest z oczekiwaniami i żądaniami innych. Pamiętajmy, że jesteśmy wolni i nie musimy dostosowywać się do cudzych wyobrażeń o tym, jacy powinniśmy być i co powinniśmy robić.
Głównym lękiem kryjącym się za poczuciem winy jest lęk przed odrzuceniem
MARTWIENIE SIĘ
Podczas gdy poczucie winy jest karaniem siebie za przeszłość, martwiąc się, karzemy siebie za to, co może zdarzyć się w przyszłości. Martwienie się jest wyrazem syndromu „co będzie, jeśli”. „Co będzie, jeśli nie zdążę, nie zrobię, oni nie zrobią itd.”. To tak, jakbyśmy próbowali przejść przez most, zanim do niego dojdziemy. Nie ma sensu psuć sobie chwili bieżącej takimi rozważaniami, bez względu na to, czy dotyczą one jutra czy tego, co się zdarzy za tysiąc lat. By uświadomić sobie bezowocność martwienia się, dobrze jest zapytać siebie: „Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie za sto lat?”. W 99 procentach uzyskamy odpowiedź przeczącą.
Nawyk martwienia się można przezwyciężyć, skupiając się na chwili obecnej i dążąc do uwolnienia się od bezużytecznych myśli o innym czasie, który nie ma nic wspólnego z byciem tu i teraz.
Głównym lękiem ukrytym za martwieniem się jest lęk przed zranieniem w przyszłości.
ZAZDROŚĆ
Zazdrość jest reakcją wynikającą z nadmiernego przywiązania do kogoś w niezdrowy sposób. Pojawia się, gdy żywimy jakieś oczekiwania w stosunku do tego, jak inni powinni się wobec nas zachowywać. Wymagamy, aby ktoś kochał nas w pewien sposób, a kiedy tego nie czyni, czujemy się urażeni i zranieni.
Źródłem zazdrości jest brak wiary w siebie i porównywanie się z innymi ludźmi. Doświadczamy zazdrości, gdy ktoś, kogo kochamy, okazuje miłość innej osobie. Czujemy się porównywani do tej osoby, odrzuceni i zignorowani. Lecz w rzeczywistości to my czujemy urazę, nie z powodu uczuć „tego drania” do nas, lecz dlatego, iż wyobrażamy sobie, że woli kogoś innego. Gdybyśmy naprawdę kochali siebie, nie widzielibyśmy nic złego w tym, że nasz partner okazuje sympatię innym, ponieważ nie kwestionowalibyśmy jego miłości do nas.
U podstaw zazdrości tkwi roszczenie sobie prawa do posiadania innych ludzi. Jest to dziecinne podejście: traktowanie swych bliskich jako własności ma tyle sensu, co chęć objęcia w posiadanie słońca. Mentalność zorientowana na posiadanie prowadzi do rywalizacji. W konsekwencji czujemy się zagrożeni, gdy ktoś „zabiera” nam „naszą” ukochaną osobę, i wtedy pojawia się zazdrość – „zielonooki potwór”.
Gdy zrozumiemy mechanizm zazdrości, stosunek naszego partnera do kogoś innego możemy postrzegać jako relację między dwojgiem ludzi, a nie spisek wymierzony przeciwko nam. Dostrzeżemy także, że nie ma to nic wspólnego z naszą wartością, która przecież nie zależy od innych.
Pewną formą zazdrości jest zawiść. Dotyczy rzeczy, nie ludzi. Jest urazą o to, że inni mają czegoś więcej i lepszej jakości. To także przejaw mentalności zorientowanej na posiadanie.
Wolność od przywiązania do rzeczy i ludzi, a jednocześnie głębokie zaangażowanie w związki z nimi, pozwala przezwyciężyć owe pożerające energię reakcje.
Głównym lękiem kryjącym się za zazdrością jest lęk przed odrzuceniem i byciem nie dość dobrym.
SAMOTNOŚĆ
Samotność jest wołaniem o miłość i troskę. Bierze się z PGłównym lękiem kryjącym się za samotnością jest lęk przed odrzuceniem,
UŻALANIE SIĘ NAD SOBĄ / WAŻNIACTWO
Użalanie się nad sobą jest klasycznym odgrywaniem roli ofiary, a także reakcją strachu, że ciągle ktoś o nas mówi. Użalające się nad sobą „biedactwo” znajduje się o krok pd podstawowego lęku. Zatem może przejawiać wszystkie wyżej wymienione reakcje. „Biedactwo” jest głównym graczem we wszystkich grach polegających na manipulacji i kontrolowaniu.
W 1995 roku było pełno żebraków na ulicach Moskwy, w której mieszkaliśmy. Byli to, w większości, smutni i żałosni ludzie, zupełnie nieświadomi, że mają w sobie moc przemienienia się w królewiczów. Ci bardziej świadomi odgrywali swą rolę niezwykle skutecznie. Będąc sam „biedactwem” prPodstawą ważniactwa jest poczucie własnej nieadekwatności i potrzeba udowodnienia innym, że jesteśmy wartościowi. Chcemy to udowadniać, ponieważ w głębi duszy w to nie wierzymy. Ważniactwo przejawia się jako zarozumiałość, arogancja i kontrolowanie innych po to, by dali nam to, czego najbardziej potrzebujemy – miłość. Oczywiście, taka postawa tylko ich zniechęca i odpycha. Dopóki nie skontaktujemy się z lękiem, który rządzi tym ograniczającym nas zachowaniem, nie zaznamy spokoju.
Głównym lękiem ukrytym za ważniactwem i użalaniem się nad sobą jest lęk przed odrzuceniem.
Uwolnienie się od tych autodestruktywnych zachowań i reakcji zmienia nasz świat Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Reakcje uwarunkowane są sposobem radzenia sobie z tym, co, w gruncie rzeczy, jest iluzją. Możemy ich nie lubić, tak jak nie lubimy innych negatywnych aspektów naszego życia, ale odrzucając je, wymieniamy tylko jedne autodestruktywne zachowania na inne. Natomiast gdy je zaakceptujemy, przestajemy tłumić swoje uczucia. Pozornie wygląda to na sprzeczność!
Proponujemy, aby ich nie odrzucać, gdy się dzieją, lecz przyglądać się im uważnie. W każdej reakcji kryje się wielka lekcja. Proponujemy także, aby nie akceptować tych reakcji, ponieważ to się rzadko udaje. Jak można zaakceptować reakcję, która sama w sobie stanowi akt osądzenia – po prostu jest osądem. Jak można akceptować i osądzać jednocześnie? Wszystkie reakcje biorą się z odrzucenia rzeczywistości jako złej lub nieodpowiedniej (osądzenie). To uwalnia hormony bezpośrednio kształtujące te reakcje. Ważne jest uświadomienie sobie, że nic na zewnątrz nas ich nie tworzy. Przyczyna tkwi w nas.
A więc co możemy z nimi zrobić? Po prostu obserwować je, oddychać w nie i pozwolić im istnieć. Potem skontaktować się z lękiem ukrytym za reakcją i obserwować lęk.
Przebudź się i poczuj swój lęk, ponieważ za lękiem już nic nie ma. „Poznaj prawdę, a prawda da ci wolność”.
Colin P. Sisson – Wewnetrzne Przebudzenie

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

72

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Wspaniała analiza . Teoretycznie wszystko to jest wiadome, człowiek jest świadomy swoich niedoskonałości i tego co powinien zrobić.  Gorzej w praktyce - trudno poradzić sobie ze złymi emocjami. Staram się, a wychodzi jak zawsze. Potrzeba dużo czasu i tej bliskiej osoby, która chce pomóc.

73 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2016-04-20 19:40:58)

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Zosiu odpowiedzialność za twoje emocje i to co z nimi robisz ponosisz wyłącznie ty, i tylko ty możesz z nimi się uporać, bo to twoje myśli, projekcje, przywoływanie przeszłości... Straszną krzywdę sobie tym robisz. Polecam tobie ciekawy film, w którym Eckhart Tolle przedstawia pułapki jakie ludzie sobie wymyślają na temat rzeczywistości.  Poza tym polecam książki tego autora oraz wielu innych z nurtu zen, po to żeby sobie pomóc.
   A. De Mello – „Przebudzenie”

* Thich Nhat Hanh „Cud uważności”

* Eckhart Tolle – „Cisza przemawia”

* Eckhart Tolle – „Potęga teraźniejszości”

* J.Woititz – „Lęk przed bliskością”

* James Redfield – „Niebiańskie Proroctwo”

* Louise L. Hay – „Możesz uzdrowić swoje życie”

* OSHO – „Budda drzemie w Zorbie”

* Asztawakra Gita – czyli Poznanie Absolutu

* Ruiz Don Miguel – „Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków ”

* Dethlefsen T. – „Poprzez chorobę do samopoznania”

* Richard Webster – „Odczytywanie aury”

* David Pond – „Czakry od podstaw”

Cherie Carter-Scott – Jeśli życie jest gra oto jej reguły
Wingo Otha – Podręcznik Huny
Jose Silva – Samokontrola umyslu metoda Silvy
Pia Mellody – “Toksyczna Miłość”
Wojciech Eichelberger – “Kobieta bez winy i wstydu”
N. Walsch – “Rozmowy z Bogiem”
Millman Dan – „Droga miłującego pokój wojownika”
Serge Kahili King – “Szaman miejski”
Colin Tipping – „Radykalne wybaczanie”
Colin P. Sisson – „Wewnętrzne Przebudzenie”
D. Pond – „Czakry od Podstaw”
Tepperwein Kurt- „Twórcza moc myślenia”

film: https://www.youtube.com/watch?v=bKjiki4u830/
https://www.youtube.com/watch?v=XgLXqoIdTLg

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

74

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Ninjago. Nie wiem co u Ciebie. Mam nadzieję, że poradziłaś sobie z emocjami jeżeli nie to polecam Ci temat na tym forum" Bolesna zdrada emocjonalna " a także posty Użytkownika "Przyszłość " . Mnie pomogły, myślę,  że Tobie też pomogą. Pozdrawiam Cie serdecznie.

75

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Może i ja wypowiem się bo niestety jestem w temacie.
Mąż zdradził mnie emocjonalnie, ale nie tylko. Z naszą wspólną znajomą, którą nota bene zna już z 12 lat. Zaczęło się od imprezy, na której zastałam ich całujących się razem- wcześniej pokłóciliśmy się strasznie, stanęła po jego stronie w tym konflikcie, alkohol, ogólne zrozumienie i pocieszenie. No i poszło. Wybaczyłam, biorąc pod uwagę okoliczności i mój w tym udział. Po trzech miesiącach zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. Zaczął intensywnie uprawiać sporty, dbać o siebie, błądzić myślami. No i standard : znikający telefon- zawsze w zasięgu ręki, wzroku, towarzysz w toalecie. Stałam się podejrzliwa, chociaż mąż to przeoczył. Zaczęłam przyglądać się aktywności męża na portalach społecznościach, sprawdziłam laptop i telefon. Szok jaki doznałam zwalił mnie z nóg. Jednym słowem- romans kwitł w najlepsze. Prosiłam, tłumaczyłam, że takim zachowaniem mnie rani. Zawsze wtedy słyszałam, że nie robi nic złego. Postawiłam ultimatum, które zdało się na nic. Mąż przysięgał, że kontakty utnie. Uwierzyłam. Ale nie dawało mi to ciągle spokoju. Tym bardziej, że znajoma uprawiała te same sporty, w tym samym czasie: a to basen, a to bieganie. Łatwo było sprawdzić-popularna aplikacja sportowa. A tam zachwyty mojego męża nad jej postępami, zresztą z wzajemnością. Mąż wytłumaczył to grzecznością. Pewnego dnia odnalazłam bilingi jego rozmów. Prawdopodobnie płacił rachunek telefoniczny i zapomniał usunąć. Ciągle powtarzał się ten sam telefon. Po kilka, kilkanaście sms dziennie o każdej porze dnia. Wpisałam do swojego telefonu, pojawił się kontakt naszej znajomej. Odkrycie było wstrętne- sms do mnie "kocham Cię" i sekundę później do niej. Najbardziej zabolało, kiedy wysłał jej życzenia walentynkowe ( kto wysyła życzenia walentynkowe znajomej?), pół godziny wcześniej nim zabrał mnie na uroczysty obiad. Postanowiłam sprawdzić, jak bardzo jest ze mną szczery.  Akurat był na basenie z naszym synem- zrobiłam więc niespodziankę. W trakcie przebierania się w szatni, zapytałam czy kontaktuje się ze znajomą. Oburzył się- przecież mi obiecał, znów szukam sensacji, zresztą pokaże telefon: ewidentnie żadnego kontaktu, sms, połączenia -czysto. Triumf w jego oczach zabił mnie. Zapytałam, co zrobi jeśli mu to udowodnię? Przez moment zobaczyłam popłoch, ale zaraz wyparty pewnością. Przyjechaliśmy do domu, syna wysłałam do jego pokoju. Poprosiłam żeby otworzył laptop ( na którym zostawiłam wyświetlone bilingi) i przeczytał mi najczęściej powtarzający się numer. W tym czasie wpisałam go jeszcze raz do swojego telefonu. Jego mina była bezcenna. Oczywiście uderzył w pokorę, przepraszanie, tłumaczenia. Postanowiłam kategorycznie odejść. Wtedy złapał kuchenny nóż i zagroził, że z sobą skończy. Następnie przegadaliśmy z sobą wiele godzin. Tłumaczył, przepraszał, zapewniał o miłości. Nie uwierzyłam, ale postanowiłam zostać, próbować ratować to co jeszcze zostało. Takich sytuacji było jeszcze wiele, chociaż ich intensywność faktycznie zmniejszała się. Niestety nie potrafiłam zapomnieć, nie widziałam szczerości w jego zapewnieniach. Zaufanie między nami przestało istnieć. Pozakładał hasła , chociaż wcześniej miałam wszędzie swobodny dostęp. Zaczęliśmy się kłócić coraz częściej, mówić rzeczy na które wcześniej żadne z nas nie miało by odwagi, przekraczać kolejne granice. Od tego momentu mija prawie rok. Ostatnio coś się zaczęło chociaż znów twierdzi, że to tylko moje wymysły, telefon przyszyty do kieszeni. Znów biegają dokładnie w tym samym czasie, znajoma publikuje zmyślone trasy, oczywiście inne niż mojego męża :-)
Mam 36 lat. Pięknością nie jestem, ale mam niegłupie ciało, panowie się za mną czasem oglądają:-) Pracuję, mam swoje zamiłowania, pasje, uprawiam sporty. Znajoma też niebrzydka, starsza ode mnie 8 lat. Dlaczego o tym piszę? Bo tu nie chodziło o to, że o siebie nie dbam, że się zapuściłam, siedzę w domu i zrzędzę, że szukał młodszej. Jak ktoś napisał- zdradził bo chciał zdradzić, ciągnął/ ciągnie znajomość bo to jest dla niego podniecające, przegląda się w oczach zachwyconej nim kobiety. Widzi same jej zalety, tudzież faktycznie się zakochał.  Widują się na co dzień- pracują razem. Mówi, że mnie kocha, że jestem dla niego najważniejsza, ale ja jestem :taka oczywista, codzienna, w pewien sposób nudna może.  Postrzega mnie jak kogoś, kto stoi na drodze do fajnej przygody.
Kocham go, ale nie mam już żadnych złudzeń. Nie odejdę z różnych przyczyn- chyba, że wcześniej zdecyduje za mnie. Piszę to dlatego, żeby dać sygnał, że nie jesteśmy odosobnione, że jest wiele właściwie takich samych historii, tyle że każdy na koniec dokonuje własnego wyboru. Mojego mimo wszystko nie polecam-kosztuje wiele wyrzeczeń, tych najbardziej bolesnych bo związanych z samym sobą. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji, jakkolwiek nie wybiorą. Pozdrawiam

76 Ostatnio edytowany przez aska.s (2016-06-28 12:02:32)

Odp: zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Historia ninjago, to jkaby moja historia, z tym, że ja podejrzewam, że oprócz rozmow, do któych mąż sie przyznał, była tez zdrada fizyczna.. sprawa wyszła na początku tego roku, po 7 latach naszego małżeństwa, rok po urodzeniu drugiego dziecka... obecnie wszystko jakby się zakończyło z jego strony... aczkolwiek tkwił w tym około 3 - 4 miesięcy... dopieor jak naswietliłam sprawe partnerowi, jego "przyjacióli" sprawa jakby zmienią tor... uspokoił się z wyjazadami z rozmowami.. obecnie maż się stara... mówi, ze nigdy mnei nei zdradził.... ze nie miał zamairu ode mnie odchodzic....  planujemy w koncu znow cos razem.... ale mną targają takie emocje jak ninjago... ciagle wracam i dogryzam mężowi... mysle o psychologu, ale czy to cos pomoże...

Posty [ 39 do 76 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada emocjonalna - im więcej czytam, tym mniej wiem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018