Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 419 do 456 z 456 ]

419

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Dostałem właśnie pozew. Żona wnosi o rozwód za porozumieniem stron. Z dwoma załącznikami jako oddzielne wnioski do przyklepania na rozprawie. Jeden o sprawowanie władzy rodzicielskiej (opieka przez oboje rodziców, koszty utrzymania wspólnie, miejsce zamieszkania dziecka przy ojcu, harmonogram spotkań mamy w tygodniu), drugi załącznik podział majątku (zostawia mi wszystko: mieszkanie, samochód, kasę na moich kontach). Uzasadnienie nieco naciągane - niezgodność charakterów i kilka bzdur o odmiennych oczekiwaniach i oddalaniu się od siebie przez ostatnie 3 lata. Niech jej będzie. Nie mam siły i ochoty wyciągać tych wszystkich brudów w sądzie. W końcu i tak oboje wiemy jaka jest prawda. Sprawa powinna pójść szybko i gładko za jednym posiedzeniem i do widzenia.

Zobacz podobne tematy :

420

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

No i moze lepiej..

421

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:
Niutek napisał/a:

Chemia opadnie i się okaże kto jest kto.

No i właśnie. Jak się okaże że jednak fagas ok - moja strata. Jak się okaże że nie i będzie chciała wrócić - mój dylemat.

Prawdziwy dylemat rufio. I wcale niekoniecznie dawanie drugiej szansy jest łatwe... Pamięta się o bólu stracie cierpieniu. Nie da się kochać tak jak przed zdrada...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

422 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-08-23 12:17:40)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Dostałem właśnie pozew. Żona wnosi o rozwód za porozumieniem stron. Z dwoma załącznikami jako oddzielne wnioski do przyklepania na rozprawie. Jeden o sprawowanie władzy rodzicielskiej (opieka przez oboje rodziców, koszty utrzymania wspólnie, miejsce zamieszkania dziecka przy ojcu, harmonogram spotkań mamy w tygodniu), drugi załącznik podział majątku (zostawia mi wszystko: mieszkanie, samochód, kasę na moich kontach). Uzasadnienie nieco naciągane - niezgodność charakterów i kilka bzdur o odmiennych oczekiwaniach i oddalaniu się od siebie przez ostatnie 3 lata. Niech jej będzie. Nie mam siły i ochoty wyciągać tych wszystkich brudów w sądzie. W końcu i tak oboje wiemy jaka jest prawda. Sprawa powinna pójść szybko i gładko za jednym posiedzeniem i do widzenia.

Ta kobieta nie widzi, że wszystko zostawia Tobie, cały majątek życia?
Cholernie twarde będzie miała lądowanie z tego bujania w obłokach, zaboli dupsko, oj zaboli lol

Ciesz, się przyklepuj rozwód jak najszybciej dopóki nie zmieniła zdania.
Pomyśl, przecież mogła zarządać abyś Ty się wyprowadził, mogła wyczyścić konta, mogła chcieć całości majątku, mogła chcieć walczyć, zrobic z Ciebie potwora, wymyśleć, że molestujesz dziecko czy inne cuda kwiatki... Ten fagas mógł spać w łóżku, które Ty kupiłeś, jeść z talerza, za który Ty zapłaciłeś...
Oddaje Ci wszystko czyli żyje dniem dzisiejszym, dla Ciebie  to najlepsza sytuacja w jej szaleństwie.

Wielu rozwodzących się napewno Ci zazdrości, unikasz szarpaniny o majątek, dziecko.
A alimentów na dziecko mi tak zrzec się nie możesz, prawo tego zabrania  lol
ale możecie o nich nie wspominać na postępowaniu rozwodowym.

Jeżeli chcesz odnieść sukces, musisz skupić się na tym, czego możesz dokonać, a nie na tym, czego nie możesz.

423

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
twardogłowa napisał/a:
Rufio napisał/a:

Dostałem właśnie pozew. Żona wnosi o rozwód za porozumieniem stron. Z dwoma załącznikami jako oddzielne wnioski do przyklepania na rozprawie. Jeden o sprawowanie władzy rodzicielskiej (opieka przez oboje rodziców, koszty utrzymania wspólnie, miejsce zamieszkania dziecka przy ojcu, harmonogram spotkań mamy w tygodniu), drugi załącznik podział majątku (zostawia mi wszystko: mieszkanie, samochód, kasę na moich kontach). Uzasadnienie nieco naciągane - niezgodność charakterów i kilka bzdur o odmiennych oczekiwaniach i oddalaniu się od siebie przez ostatnie 3 lata. Niech jej będzie. Nie mam siły i ochoty wyciągać tych wszystkich brudów w sądzie. W końcu i tak oboje wiemy jaka jest prawda. Sprawa powinna pójść szybko i gładko za jednym posiedzeniem i do widzenia.

Ta kobieta nie widzi, że wszystko zostawia Tobie, cały majątek życia?
Cholernie twarde będzie miała lądowanie z tego bujania w obłokach, zaboli dupsko, oj zaboli lol

Ciesz, się przyklepuj rozwód jak najszybciej dopóki nie zmieniła zdania.
Pomyśl, przecież mogła zarządać abyś Ty się wyprowadził, mogła wyczyścić konta, mogła chcieć całości majątku, mogła chcieć walczyć, zrobic z Ciebie potwora, wymyśleć, że molestujesz dziecko czy inne cuda kwiatki... Ten fagas mógł spać w łóżku, które Ty kupiłeś, jeść z talerza, za który Ty zapłaciłeś...
Oddaje Ci wszystko czyli żyje dniem dzisiejszym, dla Ciebie  to najlepsza sytuacja w jej szaleństwie.

Wielu rozwodzących się napewno Ci zazdrości, unikasz szarpaniny o majątek, dziecko.
A alimentów na dziecko mi tak zrzec się nie możesz, prawo tego zabrania  lol
ale możecie o nich nie wspominać na postępowaniu rozwodowym.

tez tak uważam smile zalatw to jaknajszybciej aby sie nie rozmyslila i nie chciala cie "oskubac"

424

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
ona1990ona napisał/a:
twardogłowa napisał/a:
Rufio napisał/a:

Dostałem właśnie pozew. Żona wnosi o rozwód za porozumieniem stron. Z dwoma załącznikami jako oddzielne wnioski do przyklepania na rozprawie. Jeden o sprawowanie władzy rodzicielskiej (opieka przez oboje rodziców, koszty utrzymania wspólnie, miejsce zamieszkania dziecka przy ojcu, harmonogram spotkań mamy w tygodniu), drugi załącznik podział majątku (zostawia mi wszystko: mieszkanie, samochód, kasę na moich kontach). Uzasadnienie nieco naciągane - niezgodność charakterów i kilka bzdur o odmiennych oczekiwaniach i oddalaniu się od siebie przez ostatnie 3 lata. Niech jej będzie. Nie mam siły i ochoty wyciągać tych wszystkich brudów w sądzie. W końcu i tak oboje wiemy jaka jest prawda. Sprawa powinna pójść szybko i gładko za jednym posiedzeniem i do widzenia.

Ta kobieta nie widzi, że wszystko zostawia Tobie, cały majątek życia?
Cholernie twarde będzie miała lądowanie z tego bujania w obłokach, zaboli dupsko, oj zaboli lol

Ciesz, się przyklepuj rozwód jak najszybciej dopóki nie zmieniła zdania.
Pomyśl, przecież mogła zarządać abyś Ty się wyprowadził, mogła wyczyścić konta, mogła chcieć całości majątku, mogła chcieć walczyć, zrobic z Ciebie potwora, wymyśleć, że molestujesz dziecko czy inne cuda kwiatki... Ten fagas mógł spać w łóżku, które Ty kupiłeś, jeść z talerza, za który Ty zapłaciłeś...
Oddaje Ci wszystko czyli żyje dniem dzisiejszym, dla Ciebie  to najlepsza sytuacja w jej szaleństwie.

Wielu rozwodzących się napewno Ci zazdrości, unikasz szarpaniny o majątek, dziecko.
A alimentów na dziecko mi tak zrzec się nie możesz, prawo tego zabrania  lol
ale możecie o nich nie wspominać na postępowaniu rozwodowym.

tez tak uważam smile zalatw to jaknajszybciej aby sie nie rozmyslila i nie chciala cie "oskubac"

Niby to prawda, wszystko uzgodnione, klepnięte, będzie tak a tak , a jednak mimo wszystko to boli. Bo to nie tak miało być, nie tak wyobrażaliśmy sobie nasze życie. Do końca człowiek się łudzi, że da się wszystko naprawić, a jak już jest pozew to dochodzi do człowieka, że to definitywny koniec:( Boję się też tego momentu.

Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. /James Dean/

425

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rufio. A ty co czujesz?? Oprócz bólu żalu??
A moze maju jest tak ze nieuniknione powoduje ze zaczynamy patrzeć do
Przodu a nie oglądać się wstecz??
Maju? Ile czasu ty tkwisz miedzy swiatami?

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

426

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
End_aluzja napisał/a:

Rufio. A ty co czujesz?? Oprócz bólu żalu??
A moze maju jest tak ze nieuniknione powoduje ze zaczynamy patrzeć do
Przodu a nie oglądać się wstecz??
Maju? Ile czasu ty tkwisz miedzy swiatami?

Oprócz bólu żalu??
Złość - jak mogła mnie tak zostawić myśląc tylko o sobie, jak mogła rozpiep..... rodzinę synowi
Tęsknotę - brakuje mi jej jak cholera
Bezsilność - nic już nie mogę zrobić
Resztki nadziei - może jeszcze coś się odwróci

Czy patrzę do przodu? Tak staram się ale na razie nic tam nie widzę

427

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rufio co nowego u Ciebie?

widzę światełko w tunelu... nareszcieeee

428

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
ma réalité napisał/a:

Rufio co nowego u Ciebie?

Przenioslem sie na watek - jest zle 36 lat i rozwod fluffiego. Tam sie pocieszamy wieczornymi rozmowami

429

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

jestem w identycznej sytuacji. 10 lat znajomości, wielka miłość, od 5 lat małżeństwo, 4 latka w domu, rutyna w związku, inny pan sie pojawił (jest po rozwodzie ).

430

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Podobna sytuacja byla i jest u mnie i tak naprawde potrzebowalem czasu na to zeby uswiadomic sobie kilka rzeczy. tak samo i bedzie z Toba i wszystkimi innymi w takich sytuacjach. to ze czasami nam facetom zdarzy sie ze zaniedbamy w jakis sposob kobiety nie znaczy ze tak naprawde nie potrafimy sie zmienic i zaczac starac sie o ten zwiazek znowu. a to ze niekiedy zdarza sie tak ze wola wybrac latwiejsze rozwiazanie i zanalezc sobie innego faceta i miec takie uczucia jak miala na poczatku z Toba. niestety nie wszyscy lodzie sa stabilni w uczuciach tak jak ty czy ja. najwazniejsze jest szczescie w zyciu a tak samo nie chcesz cale zycie myslec o tym kiedy znowu zdarzy sie taka sytuacja tylko chcesz stabilnosci i zaufania oraz tego ze jednak razem poradzicie sobie z wszystkimi problemami w zyciu. najgorszy jest pierwszy okres po rozstaniu ale potem pierwsze emocje opadaja i dostajesz rozumu i sam widzisz ze ta sytuacja powoduje u ciebie depresje. na sile nic nie zmienisz i nikogo nie zatrzymasz. czasami zdarza sie tak ze ludzie nie doceniaja tego co maja a po czasie widza ze tak naprawde mieli bardzo dobrze tylko brakowalo swiezosci w zwiazku. po tak dlugim zwiazku jest trudno jednak zaczac mieszkac z kims innym bo sie juz przyzwyczailo do tej innej osoby. no i ma sie rozowe okulary na ta nowa osobe bo jednak to jest cos nowego i nam w pewien sposob imponuje i daje to czego brakowalo nam ale jak zacznie sie codzienne zycie potem zauwazamy ze to jest podobna sytuacja.

431

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Moderacja kazała się tu przenieść, więc się przenoszę. smile .
Rufio, Twojej mamy nie zmienisz, nie akceptuje tego co zrobiłeś, trudno, ale powinna dać sobie na wstrzymanie.
Po pierwsze powiedz mamie, że nie życzysz sobie takich słów pod adresem Twojej żony.
Po drugie, jesteś dorosły i podjąłeś taką a nie inną decyzję, więc czy podoba jej się to czy nie, chcesz spróbować.
Po trzecie, powiedz, że jesteś wdzięczny za opiekę nad Twoim dzieckiem, jeżeli nie chce już tego robić to rozumiesz,ale to nie powinno być źródłem szantażu z jej strony.
Po czwarte, mama jeżeli nie chce to wybaczać Twojej żonie nie musi, ale Ty to zrobiłeś i wymagasz szacunku do swojej decyzji.
Po piąte, to, że nie może do Ciebie wpaść bo jest tam Twoja żona to niestety jej problem.
Po szóste, podziękuj jej za wsparcie, które pewnie Ci dała kiedy go potrzebowałeś.
Po siódme, niech pozwoli Ci podejmować decyzje, bez nacisku z jej strony, jesteś już duży chłopczyk. ona za Ciebie życia nie przeżyje.

Przemyśl sprawę, dodaj jeszcze kilka punktów, daj to mamie na piśmie. Powodzenia.

432

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Ja też wtrącę swoje trzy grosze... smile
Podpisuję się pod postem Anik.
Od siebie dodam, że to prawda, że najbliższa rodzina powinna być w takiej sytuacji wsparciem. Mam tu na myśli sytuację rozstania się z partnerem/ partnerką.
Ale... prawdą jest też, że zazwyczaj to wsparcie się dostaje, tyle że okupione późniejszym brakiem zaufania.

Kiedy mój mąż odszedł po raz pierwszy rozmawiałam o tej sytuacji z psychologiem, przyjaciółką i na forum. Nie z rodziną, bo nie chciałam niepotrzebnych uprzedzeń. Zresztą teraz też tak jest. Tak już jest, że to jest TWOJA matka i ona zawsze stanie po Twojej stronie. Jej obecne zachowanie wynika wyłącznie z troski o Ciebie - to jedno, a drugie - dzieląc się z nią tym, co przeżywałeś, zasiałeś ferment - Twoja matka w tej chwili uważa, że ta kobieta Cię unieszczęśliwi i robi wszystko, by ciebie od niej odepchnąć. Bo matki wiedzą przecież lepiej:)
Wniosek? Niepotrzebnie mówiłeś.

Tyle że to się już stało. I teraz to, co napisała Anik 38, jest dobrą receptą.

433

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Witam! nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale kiedyś pisaliśmy, jak jeszcze założyłeś ten wątek. Cały czas zastanawiałam się co u Ciebie.... pamiętam przez jaką huśtwakę przechodziłeś i jak Ci było ciężko.

Piszesz, że oboje z kimś mieszkaliście, czyli Ty również kogoś poznałeś? jakąś inna kobietę??

Pamiętam zachowanie Twojej żony i powiem Ci szczerze, że rozumiem Twoją mamę. Rozumiem też Twoich znajomych, ponieważ zareagowałabym tak samo. Jednak nie zmienia to faktu iż powinni oni zaakceptować Twoją decyzję i wspierać Cię, dodawać sił, bo przed Tobą ciężka lekcja - odbudowanie utraconego zaufania :-(

Twoja mam jest zła na nią, bo jak Ci już wszyscy pisali:
- skrzywdziła Ciebie, a Ty przecież jesteś dla mamy najważniejszy, tak jak dla Ciebie Twój syn
- skrzywdziłą wasze dziecko, zostawiając je, zawodząc. Wasz syn nigdy nie zapomni jak nocami płakał za nią przed snem, jak musiał poznawać nowego "wujka"
- jasno i definitywnie dała Ci do zrozumienia, że Cię nie chce, nie kocha, nie ma szacunku, a teraz gdy z "kochasiem" nie wyszło to wraca i zapewnia o uczuciu

Teraz postaw się w sytuacji Twojej mamy...gdyby ktoś potraktował tak Twoje dziecko, jak Twoja żona potraktowała Ciebie... Zachował byś się pewnie podobnie. Ale wiadomo, że jeśli jesteś pewien swego uczucia do żony jak i tego, że ona na prawdę Cie kocha, i nie jesteś tylko kołem ratunkowym, to rodzina powinna postarać się to zakceptować. Nie powinieneś się jednak od nich odwarać, ponieważ w cięzkich chwilach to właśnie oni okazali się dla Ciebie wsparciem i bez nich było by Ci ciężko. Moim zdaniem to Twoja żona powinna zabiegać o wybaczenie. Ty nie możesz teraz kłócić się z rodziną tylko przez to, że żonie nie wyszło w tanmtym związku i chce wrócić. Wiem, że Twoja mama nie chce jej widzieć, ale tak jak już to wiadomo....CZAS !!! on tu pomoże jak we wszystkich sytuacjach (prawie). Z biegiem czasu, jak mam się oswoi z tą myślą i zobaczy, że jesteś z żoną szczęśliwy, to zacznie wierzyć w jej zmianę i trzymać kciuki, aby to co się stało już nigdy się nie powtórzyło. Teraz wszystko zależy od was czyli od Ciebie i Twojej żony. Od tego jak będzie między Wami to i Twoja mama zacznie wierzyć, że znowu możesz być z tą kobietą szczęśliwy. Twoja żona też powinna iść na kompromis i jechać częściej do Twojej mamy w odwiedziny, albo zaprosić ją do Was. Wiem, że nie ma nic na siłe, ale ja będąc w takiej sytuacji, zrobiłabym wszystko, aby odzyskać zaufanie każdego z osobna.

Podziwiam Cię za siłę jaką w sobie masz, bo ja nie potrafiłabym na Twoim miejscu wybaczyć. Nie po tym co przeżyłeś. Jednak wiedż, że jestem z Tobą i trzymam kciuki, aby Ci się udało i był już do końa życia z nią szczęśliwy.

434

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

W pelni popieram to ,co napisala ona1990ona chcialam Ci napisac to samo,ale jeszcze z dopiskiem ,bo nie wierze w 'nawrocenie" twojej zony............to tylko do nastepnego razu.Powinnes  porozmawiac z zona  i kategorycznie powiedziec,ze to byl (jesli chcesz dac jej szanse) ostatni jej "wybryk"Uwazam,ze jak ktos zrobil to nie raz ,a 2 razy zrobi to powtornie,zostawi Ciebie i dziecko i wroci  do "innego " zycia!Nie dziwie sie Twojej mamie ,bo ona wie jak cierpiales Ty ze swoim synem,niew wiem  czy bylo by mnie stac na kolejne przebaczenie..........ona traktuje  Ciebie i waszego syna jak "marionetke",bo liczy sie tylko Twoja zona i jej "milosc" Jestem osoba tolerancyjna,ale ja tez zachowalbym sie jak Twoja matka,bo to nie bylo jeden ,jedyny raz i penie nie ostatni! sad Raz  mozna wybaczyc,ale nie notorycznie,bo stracilabym dla siebie szacunek!

435

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Yoghurt. Ja od początku jasno postawiłem warunek że syn zostaje ze mną. Chodzi mi o to, że żona nie zdaje sobie sprawy jaką krzywdę mu robi odchodząc patrzac tylko na siebie. Ona myśli, że dziecku da się wszystko wytłumaczyć i z zadowoleniem przyjmie info ze mamusia go bedzie codziennie odwiedzać. A jak będzie starszy to wszystko zrozumie (no ciekawe czy się nie bedzie za nią wstydził). Tylko gdzie te wspólne wieczory i poranki z obojgiem rodziców . Gdzie kochający się rodzice z których ma czerpać wzorce. Potem rośnie następne pokolenie skrzywionych ludzi dla których rodzina nie ma żadnych wartości.

Z drugiej stronuy jak ona ma udawać przed dzieckiem szczęśliwą mamę to nie wiem czy warto to ciągnąć bo ja tego nie wytrzymam. Ja chce mieć kochającą mnie żonę i matkę mojego syna, którą będę dalej kochał (i z którą się będę kochał a nie spał w dwóch krańcach łóżka). Tylko jak wstrząsnąć tą babą tak żeby obudziła się z tego amoku???

Jeśli rodzice nie żrą ze soba kotów i oboje mają partnerów i są szczęśliwi to dziecko właśnie z ich związków będzie czerpało wzorców. Uwierz mi, wiem co mówie. I to jest duzo lepsze niz kłócący się rodzice, bo własnie jak rodzice są z soba TYLKO dla dziecka to to też się na nim odbije bo ono wszystko widzi, a pozniej wlasnie tworzą się takie patologiczne rodziny bo dzieci nie widzialy jak wygląda milosc do drugiego człowieka....

Co do Twojej sytuacji, jak ktos napisal, skoro ona woli psa od dziecka to juz jest cos nie tak... Ile ma lat? Ile Ty? moze za mloda byla jak urodzila dziecko? Skoro ona tak wracala i odchodzila to znaczy że sama nie wie czego chce. Mysle że zostaje Ci tylko odpuscic. Nie zmusisz nikogo do milości, bo tak nie da się żyć. Oboje będziecie sie meczyc, i dziecko z czasem tez bo pewnie klotnie tez by sie zaczely. Teraz jest mu zle bo nie dosc ze takie male dziecko wolałoby żeby rodzice mimo wszystko byli razem. To z tego co mowisz nie kłóciliscie sie często, albo nawet w ogole? więc tym bardziej nie rozumie czemu tak jest, a nie inaczej. Skoro wszystko bylo idealnie, a nagle mama odchodzi. Może cos sie juz wypalilo? popatrz sam. Starales sie, byliscie na wakacjach niby bylo jak dawniej, ale jednak ona i tak po powrocie chciala odejsc. Moim zdaniem juz nie ma czego ratowac. A zostac tylko dla dziecka nie warto. Aczkolwiek ja bym dziecka nie zostawila. Ale mozesz byc pewny jednego, jej sie znudzi zycie bez dziecka, malo stabilne i wtedy bedzie chciala wrocic, ale ja bym jej na Twoim miejscu wtedy juz nie przyjela, ale to Twoja decyzja. Na razie jej pozwol odejsc. Czas pokaze

436

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Pozdrawia wszystkich kawaler z odzysku. Rozwód przebiegł szybko i sprawnie i nawet sąd zbyt dużych wątpiwości nie miał. Żona olała wszystkie dane jej szanse. Dokonała ostatecznego wyboru. Kochaś jest jednak ważniejszy niż rodzina. Długo próbowałem dla siebie i syna, ale to była "walka z wiatrakami" w dodatku jak się okazało jednostronna. Czuję się z tym "kawalerstwem" o dziwo bardzo dobrze pomimo wszechobecnych wspomnień, bo wreszcie żyję bez niepewności, podejrzeń i strachu, że w każdej chwili może się wszystko rypnąć, bo się panience życie małżeńskie znów odwidzi. Poza tym syn sądownie został przy mnie i nie muszę się martwić o kontakty z nim. Mamusia ma też nieograniczone więc chcąc nie chcąc się widujemy jak go do siebie zabiera ale nie częściej niż to konieczne i powoli przestaje to we mnie budzić jakiekolwiek emocje. Dołączam do grona twierdzących, że "odgrzewane kotlety" są ciężkostrawne i w większości niejadalne i będę się tego w przyszłości trzymał. Obiecałem sobie jedno, że nigdy więcej zdrady i ku....stwa nie wybaczę. Amen

437

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Pozdrawia wszystkich kawaler z odzysku. Rozwód przebiegł szybko i sprawnie i nawet sąd zbyt dużych wątpiwości nie miał. Żona olała wszystkie dane jej szanse. Dokonała ostatecznego wyboru. Kochaś jest jednak ważniejszy niż rodzina. Długo próbowałem dla siebie i syna, ale to była "walka z wiatrakami" w dodatku jak się okazało jednostronna. Czuję się z tym "kawalerstwem" o dziwo bardzo dobrze pomimo wszechobecnych wspomnień, bo wreszcie żyję bez niepewności, podejrzeń i strachu, że w każdej chwili może się wszystko rypnąć, bo się panience życie małżeńskie znów odwidzi. Poza tym syn sądownie został przy mnie i nie muszę się martwić o kontakty z nim. Mamusia ma też nieograniczone więc chcąc nie chcąc się widujemy jak go do siebie zabiera ale nie częściej niż to konieczne i powoli przestaje to we mnie budzić jakiekolwiek emocje. Dołączam do grona twierdzących, że "odgrzewane kotlety" są ciężkostrawne i w większości niejadalne i będę się tego w przyszłości trzymał. Obiecałem sobie jedno, że nigdy więcej zdrady i ku....stwa nie wybaczę. Amen

Witaj "kawalerze" :-)
Bardzo fajnie, ze rozwód był bezbolesny. Tak jak u mnie:-)

Uczuce ulgi bezcenne...
Pozdrawiam Cię serdecznie!

438

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

Alimenty odpadają bo podpisujemy ugodę - mieszkanie z wyposażeniem , samochód zostają przy mnie (notarialnie) w zamian za to że nie będę z niej ściągał alimentów. Ona się tego boi bo finansowo nie za dobrze stoi.

Alimenty są prawem niezbywalnym.
Żadna umowa, ugoda, notarialnie potrwierdzona czy nie, nie jest wiążąca.
Wynika to z KRiO.
Celem jest zabezpieczenie podstawowych środków dla rodziny, gdyby alimenty były przedmiotem "handlu" mogłoby dochodzić do wymuszenia zrzeczenia się praw do alimentów.
W kazdej chwili, kazdy sąd przyzna Ci alimenty na syna.
Niezaleznie od jakichkolwiek paierków, uzgodnień.
To prawo syna, którego nikt mu nie może zabrać.

439

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Drzazga napisał/a:
Rufio napisał/a:

Alimenty odpadają bo podpisujemy ugodę - mieszkanie z wyposażeniem , samochód zostają przy mnie (notarialnie) w zamian za to że nie będę z niej ściągał alimentów. Ona się tego boi bo finansowo nie za dobrze stoi.

Alimenty są prawem niezbywalnym.
Żadna umowa, ugoda, notarialnie potrwierdzona czy nie, nie jest wiążąca.
Wynika to z KRiO.
Celem jest zabezpieczenie podstawowych środków dla rodziny, gdyby alimenty były przedmiotem "handlu" mogłoby dochodzić do wymuszenia zrzeczenia się praw do alimentów.
W kazdej chwili, kazdy sąd przyzna Ci alimenty na syna.
Niezaleznie od jakichkolwiek paierków, uzgodnień.
To prawo syna, którego nikt mu nie może zabrać.

No i przyznał smile

440

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Rufio napisał/a:

No i przyznał smile

Gratulacje !
orzeczenie o jej winie też ?

441

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

To moze i ja cos opowiem. Jetem w zwiazku mamy dziecko..... czy jest rozowoo tego bym nie powiedzial.
Gonitwa za pieniadzem zaslania nam widok na pewne rzeczy.
Moja partnerka twierdzi ze zarabia  po to by zapewnic dobrobyt i wysoki standard... czasem wolalbym byc bez tego.
Poznalem kogos , kogos w podobnej sytuacji z kim dobrze mi sie rozmawia z kim czuje sie w koncu inaczej.
To nie jest tak ze maz sie tlumaczy ze charuje ze robi prezenty i przynosi walizke kasy.
Brakuje wlasnie tego magicznego pierwiastka porozumienia i uczucia. To wlasnie znalazlem w niej.
Obydwoje jestesmy w zwiazkach ale ..... wlasnie, rozsadek mowi ze nie powinnismy.
Zakochujemy sie w innych bo nam czegos brakuje za czyms tesknimy, czegos pragniemy. Zakochujemy sie bo chcemy czuc te motyle w brzuchu, byc radosni i budzic sie rano z usmiechem.
Nie bronie Twojej zony ale pomysl dlaczego tak sie stalo i dlaczego tego nie zauwazyles. to nie stalo sie nagle tylko roslo i rozwijalo sie powoli.
Ja nie wiem jak bedzie ze mna.... czy sie rozwiode czy nie.
nie ma na to wzoru ani wytlumaczenia.
obydwoje mamy dylematy czy zakonczyc i trwac w obecnym zyciu, czy wszystko zmienic.
pewnie czas pokaze
na razie ciesze sie ze moge dac chwile szczescia i nic sobie nie obiecujemy.

442

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

onk, kpisz ? czy o droge pytasz ?

443

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

nie kpie.
sam do tej pory bym potepil mozliwosc zaistnienia takiej sytuacji i  ja odrzucal.
nie mowie ze sam jest sobie winien , o nie nie nie nie. nic z tych rzeczy.
mysle tylko ze latwo sie osadza i wydaje wyroki na innych ludziach. mowi ze maja zrobic tak czy inaczej , ze to jest dobre a to zle. wszystko do momentu kiedy to my zaczynamy byc w centrum wydarzen. jeden powie ze sobie na to nie pozwoli ze to niemozliwe. moze tak, wytrzyma i odrzuci ale inna osoba moze sie  zlamac i  zrobi inaczej.
wiem ze to sa trudne decyzje ze gosci smutek i lzy. wiem ze robimy czasem wbrew zdrowemu rozsadkowi. nie patrzymy na przyjaciol tylko brniemy dalej i dalej . gdyby kazdy robil jak nakazuje nam zycie spoleczne byl przyklsdnym mezem i zona to nie mielibysmy rozwodow zdrad romansow flirtow i wielu inych rzeczy.
jesli spotka nas milosc , to czy myslimy logicznie? jestesmy szczesliwi, robimy rzeczy czasem irracjonalne.

444 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-06 10:39:45)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rzeczywistość.

Rufio napisał/a:

...ze od 2 lat nasze małżeństwo to katorga (pranie , sprzątanie, praca).

...rutyna i trochę za dużo obowiązków na jej barkach.

...w przeszłości miałem wiele szans żeby to małżeństwo trwało nadal...

...obwinianie tylko mnie to tylko przykrywka dla wątpliwie przyzwoitego zachowania mojej żony.

...nie chce być twoją sprzątaczką....

...obowiązki domowe to była jedyna rzecz o którą żeśmy się kłócili od jakiegoś czasu (nie zawsze tak było). Zlewałem to fakt.

...tylko mnie stać na spłatę kredytu.

...zanim się zebrałem do czegoś to zdążyła to sama zrobić.

...miałem dosyć jej narzekań

...wyszło że nie potrafię słuchać.

...zmusiłem ją do przeprowadzki z wawy na jakieś zadupie..

...czasami jej odpalę że nie mam ochoty z nią gadać..... I kto tu powinien się leczyć?

...Podobno ją z depresji wyciągnął której się prze ze mnie nabawiła.

Iluzje, interpretacje, oceny.

Rufio napisał/a:

Całe te 13 lat człowiek robił wszystko dla niej ...

Ja i tak wiem kto tu ponosi winę i za co i to mi chyba wystarczy...

Zwietrzył łatwy łup pan nieszczęśliwy też porzucony.

żona nie zdaje sobie sprawy jaką krzywdę mu robi odchodząc patrzac tylko na siebie.

jak mogła mnie tak zostawić myśląc tylko o sobie, jak mogła rozpiep..... rodzinę synowi

nigdy więcej zdrady i ku....stwa nie wybaczę.

...Trochę to dziecinadą pachnie.

Niektorzy mowia ze jestem za dobry za miekki. Zaczynam tez tak myslec.

...wszystko przychodzi jej bardzo łatwo. Jest zimna i wyrachowana.

W większości nie liczy się wogóle z moimi uczuciami. Myśli tylko i wyłącznie o sobie.

Więc klapki na oczy i jedziemy po trupach jeszcze niedawno najbliższych osób

Egocentryzm.

Rufio napisał/a:

Z drugiej stronuy jak ona ma udawać przed dzieckiem szczęśliwą mamę to nie wiem czy warto to ciągnąć bo ja tego nie wytrzymam. Ja chce mieć kochającą mnie żonę i matkę mojego syna, którą będę dalej kochał (i z którą się będę kochał a nie spał w dwóch krańcach łóżka).

Najważniejsze jest JA. JA nie wytrzymam. Ja chcę. JA i JA. JA wyłącznie sie liczę. Cała sytuacja w ciągu kilku miesięcy nie spowodowała żadnej refleksji, żadnych przemyśleń, żadnych wniosków. Udało Ci się jednak dostrzec pewną prawdę, ze nie warto nikogo zmuszać do działania wbrew sobie, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Ta prawda jest wystarczającą przesłanką do pozbycia się furii pretensji i roszczeń. Nie zrobiłeś tego.

Rufio napisał/a:

Tylko jak wstrząsnąć tą babą tak żeby obudziła się z tego amoku???

Otóż nie da się. Nie walczy sie z czymś, z czym walczyć nie sposób. Sądzę, że jeśli się kogoś kocha, konsekwencją tego jest zrozumienie, wybaczanie i uznanie prawa do niezależności i samostanowienia. Włączając prawo do podążania za własnymi uczuciami, nad którymi nikt świadomej kontroli sprawować nie może. Nic Ci nie daje prawa do dokonywania ocen jak ww. Ich obecność tutaj wiele mówi o Twoim charakterze i niestety przesuwa odpowiedzialność za bieg wydarzeń na Ciebie. Wyolbrzymiasz własne krzywdy, całkowicie ignorując jej uczucia. Nie masz umiejętności obiektywnej oceny. Nie ma w Tobie empatii - jest wyłącznie egoizm.

Ona postąpiła uczciwie - choć jasno widoczne są jej rozterki i czas niezdecydowania. Jestem przekonany, że w tym momencie mogłeś jeszcze odwrócić bieg wydarzeń - gdybyś potrafił się zmienić. To jest dla Ciebie jednak za trudne.

Można współczuć Twojej kolejnej partnerce, bo na Twoją osobowość nałożą się uprzedzenia z doświadczeń, zracjonalizowane na pozycji: "JA jestem zajebisty. MNIE szmata skrzywdziła." Niewykluczone nawet, że, na nie całkiem uświadomionej pozycji: "Wszystkie kobiety to szmaty".

W istocie zaś jesteś osobowością toksyczną i taki będzie Twój kolejny zwiazek.

To jest mój punkt widzenia, po przeczytaniu zaledwie kilku postów. Od Twojego punktu widzenia różni się głównie tym, że nie mam przekonania, co do jego absolutnej słuszności. Dlatego nie zamierzam go bronić, wikłając się w rozwlekłe dyskusje.

445

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

onk
jednak kpisz

"mysle tylko ze latwo sie osadza i wydaje wyroki na innych ludziach. mowi ze maja zrobic tak czy inaczej , ze to jest dobre a to zle."

co jest dobre a co zle wiedza juz male dzieci, tylko pozniej, jako dorosli ludzie juz czesto o tym zapominaja.
wystarczy ze w doopie zaswedzi i jak u zony autora watku nagle nie ma nic, zadnych wartosci wyznawanych wczesniej, sumienia, rozumu, godnosci ( wiele by wymieniac ) NIE MA NIC- motyle zezarly. Zalosne...

"wszystko do momentu kiedy to my zaczynamy byc w centrum wydarzen. jeden powie ze sobie na to nie pozwoli ze to niemozliwe. moze tak, wytrzyma i odrzuci ale inna osoba moze sie  zlamac i  zrobi inaczej."

I to wlasnie o tej osobie swiadczy.
I nie mow mi ze ja nie mam prawa do oceny moralnej takiego czlowieka.
Otoz zdziwisz sie ale mam.
Bo ten czlowiek zyje w spoleczenstwie na ktore ja sie skladam, moje dziecko i moja rodzina.
I ja moze sobie nie zycze bo ja czuje niesmak i dyskomfort
a moje dziecko widzi patologie i dostaje wzorce i przyzwolenie spoleczne na syf i goowno

"wiem ze to sa trudne decyzje ze gosci smutek i lzy."

goscic to moze ciasteczko na stole u cioci na imieninach. Ty niszczysz ludzi i tak to nazywaj. Zadajesz im bol na cale zycie.

"wiem ze robimy czasem wbrew zdrowemu rozsadkowi. nie patrzymy na przyjaciol tylko brniemy dalej i dalej . gdyby kazdy robil jak nakazuje nam zycie spoleczne byl przyklsdnym mezem i zona to nie mielibysmy rozwodow zdrad romansow flirtow i wielu inych rzeczy."

wbrew rozsadkowi ?
Robisz wbrew zasadom moralnym, wbrew dekalogowi ( nawet jesli nie wierzysz w Boga dekalog to podstawa kazdego uczciwego czlowieka ) ale ty to nazwiesz rozsadkiem bo kregoslupa moralnego to ty nie posiadasz.
I brniesz, dokladnie- brniesz. Ty nie idziesz przez zycie prosto z wypieta klata, dumnie, godnie.
Ty brniesz, jak ten szczur osranymi kanalami tlumaczac ze przeciez inni tez tak robia. I tu wracamy do mojego powyzeszego zdania na temat spoleczenstwa. Juz znalazles wytlumaczenie na swoje koorestwo, tylko zobacz czym ty to tlumaczysz- takim samym koorestwem.

"jesli spotka nas milosc , to czy myslimy logicznie? jestesmy szczesliwi, robimy rzeczy czasem irracjonalne."

Z tego co mowisz raz juz cie spotkala
I co ty z ta miloscia zrobiles ????
Nasrales na nia i wyrzuciles do smieci.
Taka ta twoja milosc i zdolnosc do niej.

Nie, nie myslisz logicznie bo gdybys myslal to bys zauwazyl ze wczesniej kochales i byles szczesliwy z ta sama kobieta ktora dzisiaj zdradzasz, oszukujesz, niszczysz...
I gdybys myslal logicznie doszedl bys do pytania- jak dlugo potrwa twoje nowe "szczescie"
Tyle samo co poprzednie ? a moze krocej ?
Sorry, do smierci zapewne smile

446

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

mówisz że jestem zły... masz prawo. Mówisz że nie chcesz pokazywac dzieciom patologii, syfu i gówna. zamknij je pod kloszem bo inaczej ich nie uchronisz.
wyłącz tv, radio, internet. to niestety nas otacza i nic na to nie poradzimy.
Mozemy nauczyc je patrzec na te sprawy pod innym katem. co jest dobre a co złe i spróbowac wytłumaczyc dlaczego tak sie dzieje. niestety nie zawsze znajdziemy wytłumaczenie. i nie zawsze wszystko sami zrozumiemy.
nigdy do konca nie wiemy jak jest naprawde i mozemy tylko wydawac wyroki na podstawie tego co tutaj przeczytalismy. na podstawie tego co sami opisalismy o swoim zyciu i jak ono wygląda z naszej strony.
czy zawsze wszystko opiszemy... moze tak ale ktos inny moze to widziec z boku zupelnie inaczej.
Dlatego nie chcę sądzić nikogo ani potępiać.
Próbuję tylko pewne rzeczy poznac i spróbowac zrozumieć. Uczymy sie do konca swojego zycia a i tak duzo nas omija.

447 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-07-08 23:14:27)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

onk, prezentujesz relatywizm moralny, który pozwala Ci się zachować tak jak doraźnie tego potrzebujesz. Wszystkie swoje oszustwa, perfidie potrafisz sobie wytłumaczyć rozmywając skutek z przyczyną.

Żal mi ludzi którzy Ci zaufają.
Udowodnisz im winę za to że ich oszukujesz.

Poczytaj co pisz N4VV.
Nie do końca się z nim zgadzam, ale podpisuję się pod fragmentami dotyczącymi egocentryzmu i faktu że nie można zmieniać innej osoby, mozna zmieniać siebie. Tylko siebie.
Ty zamiast zmieniać siebie, wolisz zmieniać partnerki...przy czym zapominasz powiedzieć poprzedniej że już nią nie jest.
Oczywiście to jej wina smile

Użalasz się nad sobą zamiast zachowac się jak facet.
Facet z jajami, który wie co to odpowiedzialność, lojalność, uczciwość.
I przestań pieprzyc trzy po trzy że "sa smutek, łzy , dzial się wbrew rozsadkowi" itd.
Albo jesteś ktoś komu mozna zaufać albo łodyżka na wietrze która nie ma swojego zdania i chwieje się tam gdzie dmuchnie wiatr.


I nie tłumacz mi to że przez"miłość"
Goofno a nie miłość.
Teraz to czujesz motylki w dolnej części brzucha, zauroczenie, amok żadna tak miłość.
Jeżeli będzie z tego miłość to dopiero za conajmniej kilkanaście miesięcy.
Teraz to jest chuć w harlequinach górnolotnie nazywana "miłością"
Życie to nie harlequin.


N4VV napisał/a:

Ona postąpiła uczciwie - choć jasno widoczne są jej rozterki i czas niezdecydowania. Jestem przekonany, że w tym momencie mogłeś jeszcze odwrócić bieg wydarzeń - gdybyś potrafił się zmienić. To jest dla Ciebie jednak za trudne.

Można współczuć Twojej kolejnej partnerce, bo na Twoją osobowość nałożą się uprzedzenia z doświadczeń, zracjonalizowane na pozycji: "JA jestem zajebisty. MNIE szmata skrzywdziła." Niewykluczone nawet, że, na nie całkiem uświadomionej pozycji: "Wszystkie kobiety to szmaty".

W istocie zaś jesteś osobowością toksyczną i taki będzie Twój kolejny zwiazek.

To jest mój punkt widzenia, po przeczytaniu zaledwie kilku postów. Od Twojego punktu widzenia różni się głównie tym, że nie mam przekonania, co do jego absolutnej słuszności. Dlatego nie zamierzam go bronić, wikłając się w rozwlekłe dyskusje.

N4VV, przegiąłeś.
Twierdzisz, że osoba która oszukała czyli zdradziła postąpiła uczciwie ???
Niby że ucieczka w długą zamiast próby naprawienia związku albo go zakończenia to uczciwość ??
Nie kpij.
Znudziło jej się w domu, znalazła pocieszyciela a kiedy pocieszyciel zdeklarował się to nagle oznajmiła że się wypaliła, że od 2 lat było źle i odchodzi.
Gdzie w tym był ta uczciwość o której piszesz ???

Twoje wynurzenia co do oceny Rufio... -daruj sobie.
Jakim prawem go oceniasz ?
Jakim prawem twierdzisz ze jest toksyczny ?
Nie masz prawa oceniać Rufio, a już tym bardziej na podstawie kilku wpisów na portalu.
NIe oceniaj żebyś nie był oceniany.
Można oceniać zachowanie, czyny ale nie osobę.

Jeżeli nie masz przekonania co do prawdziwości Twoich ocen jak piszesz to po co je piszesz ?
just for fun ?
Czy tylko po to żeby obrazić ?

A może masz potrzebę neurotyczną udowodnienia winy zdradzonemu, bo sam rozwaliłeś czyjąś rodzinę i teraz na siłę szukasz usprawiedliwienia dla siebie ?

448

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?
Drzazga napisał/a:

N4VV, przegiąłeś.
Twierdzisz, że osoba która oszukała czyli zdradziła postąpiła uczciwie ???
Niby że ucieczka w długą zamiast próby naprawienia związku albo go zakończenia to uczciwość ??
Nie kpij.
Znudziło jej się w domu, znalazła pocieszyciela a kiedy pocieszyciel zdeklarował się to nagle oznajmiła że się wypaliła, że od 2 lat było źle i odchodzi.
Gdzie w tym był ta uczciwość o której piszesz ???

Twoje wynurzenia co do oceny Rufio... -daruj sobie.
Jakim prawem go oceniasz ?
Jakim prawem twierdzisz ze jest toksyczny ?
Nie masz prawa oceniać Rufio, a już tym bardziej na podstawie kilku wpisów na portalu.
NIe oceniaj żebyś nie był oceniany.
Można oceniać zachowanie, czyny ale nie osobę.

I o to chodzi. Zero uczciwości, zero chęci naprawy, kłamstwa do końca i potajemne kontakty z przyjacielem nawet w momencie kiedy twierdzi że kocha i wraca do rodziny kolega N4VV nazywa rozterkami - śmiech na sali. Dla mnie to zwykłe k..restwo. Potem dorabia się do niego ideologię o złym mężu itp chociaż wcześniej nie miało się większych zastrzeżeń. No i wychodzi 2 lata wypalenia chociaż to tylko ostatnie 4 miesiące z nich akurat po poznaniu kochasia można było cokolwiek odczuć bo pani zaczęła się nagle drastycznie oddalać i nagle wypaliła że odchodzi do przyjaciela. Potem trzeba było wyolbrzymić winy drugiej strony żeby to własne k...estwo usprawiedliwić. Prawie udało jej się wmówić mi że wina leży wyłącznie po mojej stronie a ona taka biedna niczemu nie winna...tylko potem po pijaku wychodzą jej szczere gadki że jestem dobrym człowiekiem ale ona nie moze ze mną żyć po tym jakie świństwo wykręciła...

Kochałem ją bardzo i dlatego rozwodząc się jak to napisał N4VV "dałem jej prawo do podążania za swoimi uczuciami". Niech idzie tam gdzie ją rozwiązłe dupsko poniesie. Teraz może robić to legalnie z papierkiem z sądu, bez ukrywania się i robienia w balona najbliższych.

449

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Rufio śledziłem Twój wątek i powiem Ci, że wielki szacun dla Ciebie za to jak się zachowałeś http://emotikona.pl/emotikony/pic/0recourse.gif

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

450

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

A na dzisiejszy dzień jak wgląda Twoja sytuacja?
Jest kontakt?

451

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Witam
Mam praktycznie taki sam problem jak Ty miałeś parę lat temu.
Szukałem na forach podobnych problemów i trafiłem na Ciebie.
Proszę o pomoc w zrozumieniu sytuacji , rozwiązania , czy warto.
Jak możesz to napisz co się z Wami stało.
Pozdrawiam

452

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Streszczę w miarę swoją sytuację czyli rok walki o małżeństwo i rodzinę, cud, udało się.

WSTĘP
Młodo urodziła nam się córka, kochaliśmy się,mieszkaliśmy razem, wszystko robiliśmy wspólnie, rozumieliśmy się, rodzice wymyślili, że należy wziąć ślub bo dziecko, ja w sumie tez uznałem, że chciałbym, moja zaś nie była przekonana ale za bardzo mi o tym nie mowila. Pracowalem dorywczo ona koczyla studia, zylismy biednie ale bylo nam dobrze, poswiecalismy malej duzo czasu bylismy szczesliwi. Potem zaczelismy pracowac oboje zarabialismy coraz wiecej, wiecej bylo wycieczek ale mniej czasu dla siebie na codzien,wiecej kłótni poznalismy proze zycia.Kupilismy mieszkanie po 4latach i postanowilismy ze czas na rodzenstwo. Gdy urodzil sie syn żona chyba pod wplywem hormonow odsunela sie ode mnie,nie chciala zebym ja przytulal cala milosc przelalana niego. Hajsu bylo coraz wiecej ale i wydatkow, roznilo nas to ze ja chcialem cos odkladac,ona wolala wyczyscic kontodo cna co miesiac. Zaniedbywalem sie troche, nie kupowalem sobie nowych ubran itd,cieszylem sie ze ona moze kupowac roznosci sobie i dzieciom, czulem jednak ze jestesmy juz starym malzenstwem, ze kwiatuszki minely i trzeba teraz powaznie patrzec na zycie, ale ufalem jej w 100% kochalem choc nie mowilem tego, na codzien jednak denerwowala mnie jej lekkomyslnosc to ze nie chce byc porzadna gospodynia ze jest syf a żarcie robi tylko dzieciom a mi ie poda, a ją moje sapanie się o zbedne wg mnie wydatki i zamulenie. Gdy w nerwach powiedziala mi kiedys ze mnie nie kocha zaczalem lapac doły, zamykalem się w sobie i w komputerze, nie mialem sily wyjsc do ludzi, mało pomagałem przy dzieciach, robilem mniej domowych obowiakow tylko odkurzanie i pilnowalem rachukow, dobijalo mnie ze minelo juz 6-7 lat a nie widzialem perspektywy ze zaczne odkladac na wymarzony dom z ogródkiem i inne marzenia mimo iz zarabialismy coraz coraz wiecej. Jedynie na wycieczkach czułem spokoj i bylo fajnie ale to co pare miesiecy. Zaczela mowic o separacji uwazalem ze to glupie, ze musimy sie dogadac, ze niedlugo posplacamy kredyty i bedziemy mieliwiecej nowych mozliwosc, zniknie ta proza, czasem bylo lepiej ale potem znowu nas dławiła codziennosc.

AKCJA
W 2017 moja żona zaczęła zyć coraz aktywniej, zaczela cwiczyc szpagaty, jogę jakies tam fitnesy,oboje bardzo lubimy snowboard zima, chozilismy czasem tez razem na trampoliny, miala jakies wyjazdy z ludzmi z pracy na rowery w gory, zaczela uczyc się kite'a itd, cieszylem sie z tego ze spelnia marzenia, mi wystarczylo moje niewiele co mialem, ale zawsze bylem dumny ze mamy wspaniala rodzine, czasem jednak bylem zazdrosny, ze ciagle gzies wychodzi na piwo itd ze ma duzo znajomych bo czesto zmieniala prace a ja stabilnie trzymalem sie jednej. Pracowala czasem w weekendy i malo sie widzielismy tak naprawde przez to wszystko. Posplacalismy troche kredytów mi ulżyło, dostalem wieksze podwyżki, tez wyjechalem w gory z kumplem pare razy czułem ze wychodzimy prostą.
Żona zaczeła mowic mi o jakims przyjacielu, ze duzo sobie mowia, wysylali sobie zdjecia z wycieczek ale generalnie ufałem jej ze jest wierna, miala kilka sytuacji w zyciu o ktorych mi mowila, i mimo iz nie bylo miedzy nami wspaniale to nie zdradzala. Ja wspominalem ze troche nie wierze w taka damsko meska przyjaźń ale ona mowila ze to mozliwe, ona jest raczej poza konwensami i ufałem jej, sama mi o tym mowila wiec nie czulem wiekszych powodow do zazdrosci. Wyjscia z ludzmi z pracy bywaly czeste, ja wtedy opiekowalem sie dzieciakami i sory ale jak zostawiala burdel w chacie to ja tego nie ogarnialem, zeby dac jej do zrozumienia ze za duzo tego i nie bede kura domowa gdy ona baluje, no na zlosc. Nie mamy na miejcu rozicow, zadko wychodzilismy razem, zazwyczaj sie wymienilismy opieka nad dziecmi lub robilismy cala rodzina. Po wigilii w 2017 nie wrocilana noc do domu, zgubila telefon potem zalazla mowila ze nocowala u kolezanki, mialem lekkie obawy ale nie robilem  jazd, odprowadzilem dzieciaki zamknalem dom i tyle. Poszla kiedys na lyzwy z ludzmi z pracy okazalo sie ze byla tylko z "Olkiem" cos tam uknul,bo ona tez myslalaze bedzieekipa, typek mlodszy ode mnie od niej 5 lat. Potem oznajmila kiedys ze jedzie do domu do tego "Olka" cos tam klikacjakies ankiety i wtedy juz sie wqrwilem nie podobalo mi sie to, ale co tam ubrala sie i zostawila mnie z młodymi bez wzgledu na moje zdanie. Potem mielismy rodzinny wyjazd na snowboard udany,niedlugo potem szykowal jej się tani wyjazd tez na deske gdzies do Czech, jak sie potem okazalo wyjazd za 500zl ktory mial byc dofinansowany wyszedl normalnie z 2000 wtedy juz zaczela krecic. Byl luty Ja dwa dni przed pijany skrecilem noge ze nie moglem chodzic ale powiedzialem jej niech jedzie, odwiazlem ją o świcie, wiedzialem jak kocha deske, ja zas kulawy przez tyzien zaprowadzaelem i odwozilem dzieciaki, nie mialem wytchnienia ani odpoczyku a zeby wstac zrobic im budyń to byla meka. Gdy dzwoniła bylo cos z nia nie tak, najarana, dziwna, potem sie okazalo ze pierwszego dnia zeżarła jakies pixy, ciezko bylo z nia sie porozumiec i wkurzylem sie z kota ziknelo tez 1tyszl a karety mialy byc w cenie. Mija tydzien i ta dzowni ze złamała reke zebym po nia wyjechał, przyjechalem i widac bylo ze cos jest nie tak, w domu zaczalem cisnąć drzeć się, że mnie zdradziła a ta milczała nie zaprzeczala. Nastepnego dnia zaczelimy o tym mowic, powiedziala mi ze POCAŁOWAŁA się z tym Olkiem na stoku i tyle. Powiedzialem ze jej to wybacze nie bede cisnal afery o taka glupote, ze mamy rodzine i nie bedziemy tego psuć. Chcialem jednak zeby odeszla z pracy bo uwazalem ze to zacznie sie ciagnac, ona odejsc nie chciala z innych powodów niby. Niestety minal tydzien czy dwa i zobaczylem smsy ich ze do siebie pisza skarbie i takie tam. Chcialem pojscmu zayebac ale mowila ze sie obrazi na mnie na amen. Powiedziala ze odejdzie w kwietniu za pare tygodni a nie tak z dnia na dzien niewiadomo czemu. Obiecala ze zerwie z nim kontakt. Próbowała, ale on ciagle do niej pisał, w pracy pewnie tez przychodzil. Żona wpadla w depresje, probowalem jej pomóc mówiąc: "przeciez to nie była wielka zdrada", zaciskalem zeby na to co czytalem w ich smsach zeby jej tylko pomoc. Jak sie okazalo znacznie pozniej te słowa ja dobijały bo spała już z nim wtedy kilka razy, ale siostry jej radziły nie przyznawać się.. Mowila ze nie odejdzie z pracy bo ma takiego doła ze nie znajdzie innej pracy, mimo iz mowilem ze kij z hajsem i ze za moje 4-5k przezyjemy ze sa wazniejsze rzeczy. Zaprowadzilem ja do psychologa, ale sam tez kiepsko sobie radzilem bo co jakis czas gdy dawalem znow jej szanse, chcialem zaufac na nowo, znowu odkrywałem jakies milosne smsy z obu stron:/ Gdzies w czerwcu wyszla z tego złego stanu potem mowila ze Olek jej pomogl, psycholog ktorego potem ona znalazla innego tez pewnie,chodzila tam potem nadal. Po raz chyba trzeci obiecala ze przestanie z nim pisac, ze odejdzie w sierpniu, i bylo tak ze na kilka tygodni nie pisali ale potem znowu sie zaczynalo bo godzili się w pracy. Ja juz jej nie ufałem, ciagle sprawdzalem telefon, czasem jak rozmawialismy to wydawalo sie ze mamy normalny kontakt ale potem wracala od niego i byla zupelnie inna. Jezdzila czasem do niego wieczorem bo byl smutny pisal jej rozpaczliwe smsy, ja nie moglem jej wiezic, strasznie cierpialem ale przetrzymywalem to, zostawalem z dzieciakami. Zylem w swiadomosci ze tylko rozmawiaja, przytulaja sie, nie wiedzialem o seksie bo pytalem wprost - zaprzeczyla a ja wierzylem. Nie rozpowiadalem tez tego dramatu znajmomym bo wierzylem ze to sie skonczy i nie chcialem potem odbudowy jej wizerunku. Ona mowila to ciagle nowym kolezankom bo widzialy ze cos sie u niej dzieje. Gdybysmy nie mieli dzieci na pewno uznalbym ze nie ma o co walczyc, ale widzialem po niej ze jest zaslepiona, ten typ ja czarował i okłamywałem, nie chcialem zostawic im dzieci bo uwazalem ze i tak sie pewnie kiedys to rozpadnie jak wejdzie codziennosc a dzieci juz beda mialy rozpiepshone życie. Olek złamał rękę i probowala o im zapomniec ale ciagle jej sie snil, myslala o nim ale probowala nie pisac przez kilka tygdoni, ale oklamala mnie ze jedzie do szpitala ze swoja reka, ze nie spotkaja sie a byla u niego. Potem sie okazalo ze zamiast smsow znalezli tajemna sciezke przez instagrama. Żona w koncu była niechętna do sexu ze mna, czulem ze oddalamy sie coraz bardziej. Zaczela poznawac go naszym dzieciom, zaczela byc coraz bardziej "beszczelna" czy tam smiala w koncu przyprowadzila go na rozmowe ze chca zebysmy sie dogadali co do dzieci i zebym sie wyprowadzil. Najlepsze jest to ze nie chciala rozwodu, chciala zebym dalej sie nimi zajmowal zeby tego nie odczuly, zebym odbieral ich ze szkoły a oni beda w tym czasie gruchac?! Rozmowa im nie poszła byłem w emocjach i nie mialem zamiaru nic negocjować. Koleś mnie wkurzał o ciagle powtarzał "zabieram Ole" to taki typ manipulatora jest. Generalnie mam dla nich jest dobra i kocha ich nad życie tylko żoną średnia. Olek proponowal jej zeby sie wyprowadzila z dziecmi ode mnie ale nie chciala zmieniac im otoczenia dla wlasnego zakochania. Koles byl uparty ale nie byli w stanie tego zorganizowac, był pat, ostry stres dlakazdego, totalne zawiezenie a żona powiedziała że nie podejmie żadnych decezji ze bedzie stac w miejscu. Praca juz ja meczyla i miala odejsc we wrześniu Zaczelo sie niby robic lepiej pomiedzy nami bo nie bylo smsów, ja zaczalem byc spokojniejszy i ona tego chciala zebysmy nie klocili sie przy dzieciach, staralilismy sie tego im oszczedzac ale bywalo to nieuknione. Niestety oszukiwala mnie bo pisała z nim na ista, przy mnie grała a w głowie utwierdzala sie i planowała jak zrobic by z nim byc. W koncu odkryłem ten instagram, jej nawijke o sexie i obudziłem ją z lekkiego liścia ale tak zeby klasnęło, przyznala sie ze to robili na wigili nie, wtedy co byla u niego klikac po raz pierwszy potem na tym wyjezdzie kilkukrotnie i jak jezdzila do niego co jakis czas. Potem dowiadywalem sie wiecej konkretow bo gubila sie w klamstwach. Spytala czy to robimy mi roznice, powiedzialem ze nie robi ze chce ratowac rodzine i tyle, ale zmienilo to moj obraz na ostatnie pół roku. Zaczalem sie jej troche brzydzić, ciężko bylo mi to z poczatku wybaczyc, sam nie wiedzialem czego chce, ale z drugiej strony miala odejsc z pracy i to o co walczylem tyle czasu moglo byc realne, tylko zastanawialem sie czy mimo dzieci nadal chce z nia spedzac zycie. W koncu juz zaczalem stawiac ultimatum ze nie wytrzymam ze albo rozwód albo niech to skonczy wreszcie. Plakałem gdy patrzymałem na dzieci, nie chcialem ich oddac! Ale on tez nie a  w sadzie nie chcielismy walczyc by ktos za nas decydowal. Olek jej wmawial ciagle ze gram dziecmi, zeby ja zatrzymac  na siłe, tylko po co?! Kochałem ja nadal ale mialem tyle żalu, że miałem dosyć, ciagle motywowalem sie zeby sie nie zdowołać i nie stoczyć,ze jak przezyjemy taki hardcore to nic nas nie złamie. Odeszła z pracy ale wszystko bylo w zawwieszeniu, ciagle do niego pisala,nie chciala pojsc ani w jeda ani w druga. W kocu cos pękło powiedzialem zeby na spokojnie przemyslala wszystko zeby wylaczyla telefon ze ja wyjde na caly dzien zeby miala spokoj i czysty umysł bo sie wszyscy zrujnujemy. Niestety wrocilem o 3 w nocy i pijany, wzialem telefon ze stołu i zobaczyłem, ze sie nagaduja jakie podjac kroki zeby yli razem, z inicjatywy mojej zony, nie wytrzymalem i wyrzucilem ja z domu, ktos wezwal policje bo krzyczala, pojechala do niego ja poszlem spac, nie obczailem ze to policja sie tłucze myslalem ze sasiedzi,wyzywale ja myslalem ze tokoniec, wylalem caly swoj zal. Obudzili mnie rano skacowanego, gach pod moimi drzwiami po raz pierwszy, wsykoczylem i walnalem go ,padł, kopnąłem, żona weszła do domu ja zamknalem drzwi a on sobie poszedł. Zaczelismy rozmawiac i zdziwilem sie ze to nie koniec, ona myslala ze na serio ja wyrzucilem ale ja żałowałem tego co zrobilem, ona nie chciala sie wynosic,dowiedzieli sie rodzice, tesciowa przyjechala. Żona dozla  wkoncu do wniosku ze nie bedzie walczyc z calym swiatem, powiedziala ze po raz ostatni z nim porozmawia. To byl ciezki miesiac, ja nie moglem jej zaufac, mialem duzo żalu, bylismy odsiebie oddaleni, nie chciala zebym ja dotykał, za to ze ja wyrzucilem z domu, ciagle miala w glowie tamtego ale nie odzywali sie. W koncu zadzowonila do niego nie wytrzymala i powiedziala mi o tym , poczulem ze mam powody jej ufac bo juz jje telefonu ie sprawdzalem. Ucieszylem sie, bylem spokojniejszy,dzien pozniej jedak znow rozmowa na balkonie i powiedziala mi ze spotkalasie z nim podpraca, ze sie pogodzili i ze ona musi sprobowac byc z nim. Ja juz wtedy powiedzialem ze nie mam sily walczyc ze jezeli jeszcze raz sie z nim skontaktuje to robimy rozwód. Zwaliło mie z nóg i nie moglem byc gołosłowny, poszukalem mieszkania, tego samego dnia wieczorem wplacilem kaucje i umowilem sie na przeprowadzke za 3 dni. I te 3 ostatnie dni byly najlepsze miedzy nami od lat! Zrobilismy nawet sex, wynioslem sie. Los tak chcial ze typek akurat mial wycieczke do Turcji i byli na telefonach. Nie dogadywali sie,żona tesknila troche za tym do czego sie przyzwyczaila,obczailem ile jednak w domu robilem, gdy musiala wszystko robic sama. Dzieciom powiedzielismy ze ide do hotelu, ustalilismy ze w sadzie zrobimy szybko ze na sciemniamy ze nie ma od dawna sexu itd. Za tydzie przyjechali tesciowie, tez wpadlem, żona miala ze mna rozmowe ze tamtemu nie ufa itd. czułem że jednak mozemy byc razem, choc juz zaczalem planowac nowe PROSTE zycie. tesciowie wyjechali i ona nagle zaczela miec do mnie pretesje ze spie znowu w domu, z tamtym poklocili sie na maxa, krzyczeli na siebie w sklepie i takie tam. Powiedziala ze bedzie ze mna na siłe, że nie bedzie robic sexu, bunt. Sam nie wiedzialem co o tym myslec, ale juz tak zostało, lizalem juz życia singla ale uznalem ze wole sie meczyc dla dzieci żeby miały spokój.

ZAKOŃCZENIE
Z tamtym przestala na amen bo i on wreszcie sie odczepił. Minęły 3 miesiące paździerik, listpad, grudzień, ostatnie poltora moja walka z psychika i z szepczacym złem przypominajacym o bólu. Żona sobie poradziła, zaczynamy działać powoli wspólnie, troche nadal nam to towarzyszy ale jest coraz lepiej, chcemy zeby zmierzalo to w dobrym kierunku. Mysle ze mam do iej wieksze uczucia, ze nia ma rownowagi i wczesiej gdy ciagle poswiecalem swoja godnosc, wybaczalem jej, rzeczywiscie byla królową sytuacji i musialem sie  dusic w sobie zeby rozmawiac z nia na równi, zeby za bardzo sie nie zmiekczac, zeby traktowala mnie powaznie, ale z drugiej strony moze nie tylko z mojej winy, ale nie staralem sie o zwiazek, nie wiedzialem ze trzeba:/ to odpokutowałem

PODSUMOWANIE
Nie ignoruj jak żona mówi, że jej źle o separacji, bo to do czego się przyzwyczaiłeś może sie zmienić
O związek trzeba ciągle dbać, nie popadać w ilzuję,że minęły motylki nigdy nie bedzie tak fajnie
Jak żona zaczyna żyć na 200% bez Ciebie u boku to prędzej czy później znajdzie "bratnią duszę"
Dla dzieci, można poświęcić drugą miłość, można poświęcić godność, jeżeli łączyło was coś więcej kiedykolwiek, MOŻNA BYĆ ZE SOBĄ PO ZDRADZIE SZCZĘŚLIWYM,
MOŻNA ZAKOCHAĆ SIĘ PONOWNIE W TEJ SAMEJ OSOBIE - ale trzeba sie na chwile rozstac

453

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Jeżeli nie jesteś trollem mam jedno pytanie: czy całe życie byłeś pomiatany i stąd siebie nie szanujesz, czy to przez brak szacunku żony zacząłeś wierzyć, że na szacunek nie zasługujesz?

454

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

fateofangel

niezła historia

Am I bluffing? try me

455

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Mam dziwne wrażenie że twoja żona jest chora psychicznie.
Być może ta cała sytuacja to właśnie efekt choroby psychicznej.
Wcześniej jak stwierdziłeś zachowywała się normalnie. Jeśli w ciągu ostatnich kilku lat faktycznie zaburzenia psychiczne były coraz trudniejsze to tak to się mogło na chwilę obecną zakończyć. Czyli tym że sama nie wie czego chce. A ten facet z nią długo nie wytrzyma. Gdyby mieli być razem to już byliby.

456 Ostatnio edytowany przez fateofangel (2019-01-07 23:16:17)

Odp: Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Wzl to i to, dzieciństwo trudne, biedne, potem stanąłem na nogi, wybiłem się z "osiedla" z miasteczka byłem pewny siebie ale pozostał w środku pod przykrywką ten skrzywdzony dzieciak, finanse, monotonia codziennej pracy i brak wsparcia "na dobre i na złe" no i nie poradziłem sobie, wszystko wypłynęło

themusik Mój brat też tak twierdzi, jest nietypowa i to w sumie kręci:) też jak zaczęło się zyć lepiej, lepsze ciuchy jakies zajęcia midfullnesy jogi to trochęjąodrealniło. Przez pare miesiecy na poczatku bylo z nia naprawde źle, miała wrażenie że po tych tabletkach lub wypadku na desce co złamała rękę, rozne rzeczy było kombinowane neurolog, TRE, hipnoza psycholog ale niszczyło ją to rozdarcie bo nie mogła poprostu odejsc, nie chcialatego zrobic dla mnie albo nie zrobila tez na przekór mnie. Chłopak strasznie długo męczył, koleś co "nigdy nie przegrywa" wszystko mu sie należy nie odpuszczał, pozatym to typ maipulatora i mysle ze widzial jak ja omotać, zdziwiłby się jakie jest życie na codzień, ze z dziecmi nie zyjesz juz tylko wlasnym zyciem, ale nie chciałem im pozwolić na taka próbna lekcje, po co dzieciom tak mieszać w bani, zreszta nie wiem czy bym wrócił po tym:/

Posty [ 419 do 456 z 456 ]

Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochała się w innym - czy można ją w tym szaleństwie zatrzymać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018