Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci". - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 65 ]

Temat: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witam. Chciałabym  podjąć dyskusję na temat :  jakie problemy, małe i duże, sprawiają nam dorosłe pociechy. Jestem matką właśnie takiego "osobnika", z którym kłopoty były od zawsze. Nie mówię o zdrowotnych, bo to już "siła wyższa", ale pozostałych. Czy rodzice mają obowiązek pomagać takim "dzieciom" jeżeli nie dostają nic w zamian? Ewentualnie "warczenie", podniesiony głos..  Bo pomimo ogromnej miłości i miękkiego serca, jest chyba granica takiej pomocy /np. finansowej/. Bardzo proszę o opinię.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Beata, to bardzo, bardzo interesujący temat.
Napisałaś mało o swojej sytuacji i trudno się do niej odnieść. Jedno mogę powiedzieć. Tak, jest granica, a szczególnie wtedy, gdy dorosłe dziecko pozwala sobie na to co robi Twoje, warczenie i podniesiony głos.

Część młodych dorosłych jest bardzo roszczeniowa i egoistyczna. Rodzice dla nich to dojne krowy. Uważają, że (autentyczne) skoro rodzicom "zachciało się" mieć dzieci, to mają zas.... obowiązek wobec nich do końca swojego życia. Tak zostali wychowani. Od maleńkości wpajano im, że są królem lub królową i że to świat powinien się do nich dostosować, nie oni do świata. To KRÓL ustala zasady. I widac to na każdym kroku, choćby w autobusie, gdzie nawet obecność stojącego jednonogiego starca o kulach, nie skłoni młodego bufona do ustąpienia mu miejsca. Wstaje z siedzenia starsza kobieta, a bufon ani drgnie. I nikt nie ośmieli się zwrócić mu uwagi, bo boi się chamstwa.
Albo tak: kobieta mieszka ze swoim trzydziestoletnim synem w małym mieszkanku. On przyprowadza sobie dziewczynę, a ona do północy siedzi na schodach, aż panienka sobie pójdzie. Synowi nawet do głowy nie przyjdzie szukac sobie mieszkania. Po co, jeśli w mieszkaniu matki robi co chce, zupełnie się z nią nie licząc.
I jeszcze - do 18-letniej córki przychodzi na noc jej chłopak, a rodzice nawet nie śmią zapukać w drzwi, chociaż im się to nie podoba. Panna przecież dorosła, jak twierdzi, chociaż jedynym atrybutem jej dorosłości jest dowód osobisty, bo nie pracuje, nie zarabia i bez rodziców zginęłaby jak Mańka w Czechach. Ale uszanować zasady rodziców? Też mi coś!

Ja się ciągle zastanawiam, co kieruje rodzicami, że zgadzają się na takie rzeczy. Czy naprawdę uwierzyli w to, że młodzi wiedzą wszystko lepiej i ich sposób na życie jest słuszniejszy, tylko dlatego że lepiej się znają na komputerach niż ich rodzice?

Bardzo chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, dlaczego zgadza się na to, by w jego domu zamieszkała dziewczyna syna, lub chłopak córki. Nie żona syna i nie mąż córki, tylko....no kto?
Bardzo poważnie pytam. Rozumiem młodych, że chcą być razem, sypiać ze sobą w komfortowych warunkach, ale nie rozumiem starych. Czy naprawdę potrafili przyjąć za swoje dzisiejsze obyczaje, chociaż sami wyrośli w innych? A może boją się swoich dzieci? Albo są w nie tak zapatrzeni, że cokolwiek by robiły, to jest to jedyne słuszne i właściwe?

3

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witajcie,  Mareno w zupełności się z Tobą zgadzam .Swiat według mnie oszalał, a niektórzy rodziciele przede wszystkim.Chyba to bezstresowe wychowanie tak modne w latach 90-tych zbiera swoje żniwo, a poza tym wygodnictwo,brak czasu /co żadnego rodzica nie zwalnia z obowiązku wprowadzenia i egzekwowania pewnych norm i zasad/ a przede jakas indolecja w przekazywaniu dzieciom podstawowych wartości nie wspomnę już o tradycjach.

Beato, niewiele na razie mogę  radzić nie znając bliżej tematu,ale ja uważam,że dorosłemu dziecku daje się do ręki przysłowiową wędkę,a nie gotową rybkę-na pewno bardziej doceni.
pozdrawiam

4

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

kobietki, ale przecież "warczenie" i podniesiony głos musiał się kiedyś zdarzyć pierwszy raz...
właśnie wtedy był czas, żeby jasno i dobitnie powiedzieć: hola, młody człowieku, nie życzę sobie i nie pozwalam, abyś się do mnie odnosił w ten sposób...

macie rację, dziś dzieci rządzą w domach...

nie rozumiem tego...

beata napisał/a:

Bo pomimo ogromnej miłości i miękkiego serca....

Beata, nie od dziś wiadomo, że nadmiar miłości szkodzi...
kochać, to nie znaczy pozwalać na wszystko, wyręczać...

marena napisał/a:

A może boją się swoich dzieci?

ale czego tu się bać?

5

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Dziękuję za odpowiedzi!  Bardzo mi się podobają. Mareno, przytoczyłaś skrajne sytuacje, ale tak też się zdarza że rodzice zamieniają się w podwładnych, służących i pozwalają sobą pomiatać. Jeśli chodzi o ustępowanie miejsca starszym, to nie ma co się dziwić że dziś szczeniak siedzi, a staremu nogi wchodzą w d.... A kto ich tak nauczył!  Mieszkam w dużym mieście i od dawna widzę w autobusie, tramwaju, bardzo często taki obrazek :  mamusia lub babcia sadza pociechę a sama, niejednokrotnie z ciężkimi siatkami, stoi  i nieraz widać że ledwo stoi... To co, po latach taki synek czy córka na widok starszego podniesie d... ?  W dzisiejszych czasach jest jakiś taki właśnie głupi zwyczaj. Zamiast wziąć dzieciaka na kolana, to samemu się stoi. No i mamy to co mamy. A wracając do głównego tematu, to chcę dodać, że ponad 30-letnie "dziecko" mieszkające z rodzicami na "jakiś czas", mieszka już ponad 2 lata. Długi  niewiele mu zmalały, choć mieszkanie i wyżywienie ma gratis, całymi dniami pracuje i nie ma czasu  ani na pomoc rodzicom w czymkolwiek, ani nawet na zachowanie podstawowych zasad higieny { ! }, ani na sprzątnięcie własnego pokoju. Mógł mieć nawet WŁASNY dom { ! }, który został po zmarłym członku rodziny, ale... go nie chciał,  bo tam trzeba o wszystko samemu zadbać!!!  Skosić trawę wokół domu, co też jest wysiłkiem!  I co, uwierzycie że to prawda?!  Bo mnie i mężowi wierzyć się nie chce!  I co dalej? Wyrzucić "delikwenta" na bruk, wiedząc że nie starczy mu kasy na życie?  Czy męczyć się dalej?

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

6

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Beato,
w życiu już tak jest ,że serce matkę zawsze boli widząc np syna ,który sobie nie radzi/bądż udaje,bo mu tak wygodnie/ zazwyczaj siebie oto obwinia,że żle wychowała itp.rzeczy w konsekwencji zaczyna mu pomagać,a tak w ogóle to mu szkodzi i powstaje błędne koło. Ludzi dorosłych nie jesteśmy w stanie zmienić,zatem zmiany muszą się dokonać w nas samych.Jak już wyrobimy w sobie pewne cechy jak konsekwencja ,opór /w pozytywnym tego słowa znaczeniu/ i dystans to mamy szansę coś wskórać,a przynajmniej polepszyć swoje samopoczucie ,że coś w tym tamacie robimy.Co do tego chłopaka , o którym pisałaś to ja np.spróbowałabym nie żywić go/w końcu zarabia pieniądze/nie sprzątać i nie prac mu-to byłby mój protest przeciwko jego ignorancji-może poszedłby po rozum do głowy,że żarty się skończyły.Ale do tego potrzebna jest konsekwencja  o której pisałam

7

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Bono. Tak, rzeczywiście matkę serce boli, nawet jak dziecko jest bardzo dorosłe...  A na usprawiedliwienie tego matczynego miękkiego serca dodam, że pierwsze dziecko żyło 1 dzień, a to obecne, dorosłe cudem przeżyło, po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu. Potem zresztą było leczenie uzupełniające, które trwało kilka lat. I dlatego zawsze był jak "cieplarniany kwiatek". Dbało się o niego i otaczało miłością. I tak to wygląda.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

8

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

wiesz,ja mam znajomą,która urodziła dwie córki .Pierwsza zdrowa,prymuska w szkole, ukończyła super uczelnie,do tego grzeczna ułożona-zero problemów.Druga młodsza z wadą serca i z zagrożeniem życia,chuchana i dmuchana przez wszystkich i co?Wyrosło z niej  rozpieszczone ,nieporadne bez ambicji dziewcze-zupełna odwrotność tej pierwszej-tylko włosy z głowy rwać.Ale na horyzoncie pojawił się bardzo przyzwoity chłopak,któremu na niej widac bardzo zależy i postanowił  wbrew wszelkim przeciwnościom z nią być.Wszystko na razie rozwija się pomyślnie i jest nadzieja ,że coś z tego związku będzie.Jak widzisz różnie jest w życiu i NIGDY nie można tracić wiary .pozdrawiam

9

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Najlepiej zachować złoty środek. Nie chuchać, ale też nie traktować zbyt ostro. Tylko w praktyce to nie zawsze się udaje. I nasuwa się powiedzenie : "urodzić to nic, ale wychować..." Dziękuję za odpowiedzi Bono. Również pozdrawiam!

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

10

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Niestety bardzo trudno jest właściwie wychować dzieci wiem coś na ten temat,a szczególnie/jak to miało miejsce w moim przypadku/ gdy samemu nie otrzymuje się wzorców od rodziców ,ale widać można.Wiesz jak się daje dużo miłości dziecku,to nawet jak ono ciągle burczy,to wie że jest kochane i na pewno potrafi też kochać,choć z różnych względów może tego nie okazuje-a to już jest b.dużo, powinno sie to moim zdaniem wykorzystać  do nawiązania  głębszych relacji.Wierzę,że każda kochająca matka ma swoje sposoby ,aby dotrzeć do dziecka i wydobyć z niego powód/y  zaistniałej sytuacji,nic w końcu nie dzieje się bez przyczyny.Istnieje szansa,że otworzy się i powie co mu leży na sercu-a na pewno leży i to nie jedno.Zapewne jest to b.trudne ,ale trzeba probować i nie zrażać się niepowodzeniami-nikt nie jest z kamienia.Chłopcy niestety nie chcą lub nie potrafią szukać pomocy,trzeba im dyplomatyczne pomóc.Może być i tak ,że on wypiera swoje problemy i nie dopuszcza ich do siebie,robiąc to nieświadomie,dlatego ważna jest z nim rozmowa/może nawet z psychologiem/,aby mu to uzmysłowić.

11

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Bono. Podobają mi się twoje wypowiedzi. Zawierają dużo mądrych i ciekawych spostrzeżeń. Pozdrawiam cię ciepło.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

12

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj,
oby te moje wypowiedzi nie zraziły innych do dyskusji,bo widze,że pozostałśmy same na placu boju-a temat jest bardzo rozległy i ciekawy.

13

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Co to znaczy dobrze wychowac dziecko?
Co to znaczy pomagac dorosłemu dziecku?

Dobrze wychowane, to znaczy jakie? Według mnie znaczy to niezależne, samodzielne, dostosowane do życiowych realiów, odpowiedzialne...

A jak pomagać, żeby nie było to przejęciem odpowiedzialności za dorosłe dziecko i skutki jego złych decyzji? Gdzie tu jest granica? Zbyt często widzę jak bezwarunkowa pomoc psuje ludzi, rozleniwia ich. Serce matki jest bardzo pojemne, ale często tą bezgraniczną i bezwarunkową miłością czyni ona wiecej szkód niz pożytku.
Co to znaczy kochać mądrze?

14

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".
marena7 napisał/a:

Co to znaczy dobrze wychowac dziecko?
Co to znaczy pomagac dorosłemu dziecku?

Dobrze wychowane, to znaczy jakie? Według mnie znaczy to niezależne, samodzielne, dostosowane do życiowych realiów, odpowiedzialne...

A jak pomagać, żeby nie było to przejęciem odpowiedzialności za dorosłe dziecko i skutki jego złych decyzji? Gdzie tu jest granica? Zbyt często widzę jak bezwarunkowa pomoc psuje ludzi, rozleniwia ich. Serce matki jest bardzo pojemne, ale często tą bezgraniczną i bezwarunkową miłością czyni ona wiecej szkód niz pożytku.
Co to znaczy kochać mądrze?

W moim pojęciu pomagać tzn.przede wszystkim utrzymywać dobre relacje z dzieckiem aby w ważnych momentach życia chciało do nas przyjść po poradę lub po prostu wyrzucic z siebie to co je boli;pomagać to dawać wsparcie psychiczne,aby czuło się bezpiecznie i kochane/ale to nie oznzcza,że musimy wszystko akceptować lub na wszystko się zgadzać/
Nie wiem do końca co to znaczy dobrze wychować i mądrze kochać dziecko- to są chyba pojęcia względne i tyle ile jest rodzin tyle odmian miłości i wychowania.Rezultat końcowy,czyli gdy dziecko osiągnie dorołość i pójdzie na swoje,może nam dać jakiś pogląd na sprawę i ocenę.Jedno wiem na pewno,że wychować i mądrze kochać jest cholernie trudne i nie ma na to żadnej gotowej recepty.

15

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witam Panie ponownie,
wiecie co mi od dłuższego czasu chodzi po głowie?Tyle jest szkół,kursów szkoleń np.rodzenia,a nie ma żadnej edukacji nt. wychowywania dzieci.Uczymy się/tyko ci co chcą/z książek ,słuchamy porad,chodzimy do psychologów /za ciężkie pieniądze/-a przecież możnaby,wedle uznania,pójść do  takiej szkoły,choćby po jakieś ogólne wytyczne lub dla zrozumienia pewnych mechanizmów zachowań młodych gniewnych.TYle jest patologii rodzinnych i dużo się o nich teraz mówi ,ale  njc o tym w jaki sposób mają one nie powielać błedów rodziców, jeżeli nie tworzy im się rzetelnej edukacji do wprowadzenia zmian.Trzeba mieć naprawdę dużo samoświadomości i  być mocno zdeterminowanym ,aby samemu unieść ten krzyż jakie niosą zmiany.Zatem może należałoby  wyjśc z postulatem do ministra edukacji narodowej o swtorzeniu takich form edukacji.Co WY na to?

16

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

no tak.. bycia rodzicem nie uczą w szkołach, a jednak jest wielu mądrych i fajnych rodziców, bo jest wielu mądrych i fajnych ludzi smile
ja tak sobie myślę, że jak ludzie są szczęśliwi, pogodzeni ze sobą, trafią na fajnych partnerów to mają duże szanse stworzyć mądrą, kochającą rodzinę i dobrze wychować dzieci...

marena napisał/a:

Co to znaczy dobrze wychowac dziecko?

wydaje mi się, że wyposażyć go w życiową mądrość....nauczyć podejmowania decyzji, pokazać jak kochać, jak troszczyć się o innych, nauczyć tolerancji....
trudne to pytanie...

Co znaczy mądrze kochać?
wsłuchiwać się w potrzeby, akceptować...
przede wszystkim dawać dobry przykład i być konsekwentnym i sprawiedliwym
wymagać nie tylko od dziecka ale też od siebie

ale trudne tematy wink
aż mi mózg paruje big_smile
jedno jest pewne... jak już dzieci wyfruną z gniazda to i tak nie wiemy co im los szykuje wink

17

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witam ponownie. Dobrze że temat został podtrzymany, bo rzeczywiście jest ciekawy. Mogę przynajmniej z kimś o tym podyskutować. Dziękuję wam kobietki za odpowiedzi. Trudny to temat, a jak pisałam wcześniej  -  urodzić to nic, ale wychować!  I to właściwie wychować. Przyznam szczerze że dziś chowałabym napewno inaczej. Okazałam za dużo serca, miłości. Kiedyś jak się miało dwadzieścia z haczykiem lat, nie było prawie żadnych publikacji na  temat wychowywania dzieci. Moja mama trochę mi wtedy pomagała, na ile mogła, bo chorowała na serce. Teściowa też była "chora", ale z nazwy, bo prowadziła wtedy aktywne życie...  Obie nie już żyją. A teraz po latach czasem się wspomina te czasy. Choć nieraz słyszę od małżonka "bo go TAK wychowałaś". Znane powiedzenie, prawda?

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

18

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Niestety smutna prawda.A gdzie był małżonek gdy żona wychowywała dziecko/ci?,oczywiście w pracy!-zarabiał na chleb.Teraz po latach najepiej znależć kozła ofiarnego i zwalić na niego winę/a na  kogo? nie muszę nawet pisać/,często taki scenariusz ma miejsce w wielu rodzinach.Ja się nie dałam,gdyż widząc co się święci, w porę zareagowałam,mówiąc mężowi ,że jako kobieta nie jestem w stanie wychować syna na 100% faceta,bo nim nie jestem i jak się za niego nie weżmie to ja umywam ręce od odpowiedzialności/w  końcu nie mogłam dać chłopcu tego co może i powinien ojciec/.No i chciał nie chciał MUSIAł,a teraz zbiera tego owoce-jest z niego dumny.
Wkurza mnie bardzo ten pokutujący jeszcze niepisany podział ról w rodzinie,mąz do tego,a żona do tamtego.Owszem jak sami sobie ten podział stworzą to owszem,ale jeśli nie.....to tylko współczuć .Na szczęcie dużo już młodych małżeństw zaczyna od  właściwego modelu.

19

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Bona. Mnie też denerwuje ten podział ról na kobiece i męskie. Nie jestem zagorzałą feministką, ale nie lubię takiego bezwzględnego podziału. To że facet ma inaczej zbudowany mózg, nie znaczy że nie może np. przewinąć niemowlaka. Widzę że trafiłaś na mój nowy wątek. To miło. Zapraszam do rozmowy.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

20

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Chyba się nie zdarzyło, o ile pamiętam, żeby mój mąż zmienił kiedykolwiek pieluchę swoim dzieciom, czy przygotował dla nich kaszkę. Za to gdy podrosły, to on zabierał je na spacery, do kina w niedzielę, na ryby, na grzyby. Dużo z nimi rozmawiał, tłumaczył świat. Był autorytetem. I jest nadal. Ja byłam od codziennych spraw, tłumaczenia dlaczego trzeba myć rączki, sprzątać swoj pokój, mówić sąsiadom dzień dobry, nie ciągnąć kota za ogon, zrobić laurkę na dzień babci itp, itd. Ojciec tlumaczył dlaczego słońce wschodzi i zachodzi, a ja, matka, dlaczego nie wolno popychać kolegi na podwórku.
Tak to jakoś było, że ja byłam od tłumaczenia świata uczuć, zasad współistnienia z innymi ludźmi, tradycji i norm społecznych, a mąż robił z dziećmi modele układu słonecznego, doświadczenia chemiczne, razem obserwowali zjawiska przyrody, jednym słowem, budził głód wiedzy.
Czy to podział na męskie i żeńskie? Trochę tak.

Dzisiaj nasze dzieci są po trzydziestce i końcowy efekt wychowania widać w pełnej krasie. Wyrośli na przyzwoitych ludzi, jesteśmy z nich dumni. Nigdy nie mieliśmy z nimi kłopotów wychowawczych, potrafiły odróżnić dobro od zła. Nie było alkoholu ani narkotyków, a to akurat moja zawodowa specjalność, więc wiedzę na ten temat dostały profesjonalną.
Co do wykształcenia, to synowi trzeba było trochę przykręcić śrubkę, gdy był nastolatkiem, bo nie chciało mu się uczyć historii i czytać lektur. Skończył geografię i widać tu ścisły związek z tym co go pasjonowało w dzieciństwie i czym zajmowali się razem z ojcem. Córka jest lekarzem psychiatrą. Tak sobie postanowiła, gdy była gdzieś w szóstej klasie i konsekwentnie dążyła do celu.

Jakimi byliśmy rodzicami? Zawsze prezentowaliśmy dzieciom wspolne stanowisko. Nigdy nie podważałam decyzji ojca, a on mojej.
I jeszcze szacunek do zasad i norm prawnych. Np. nie będziesz prowadził samochodu po leśnej drodze, chociaz można tam spotkać najwyżej zająca, bo choć już za chwilę skończysz kurs, to NIE MASZ JESZCZE PRAWA JAZDY. To wydaje mi się szczegolnie ważne, bo gdy raz rodzice pokażą, że nie szanują zasad, to już prosta droga do ich naginiania raz po raz. Najpierw w małych sprawach, a potem coraz większych. Tu dzieci bardzo przyglądają się rodzicom i biorą przykład.

Co znaczy dobrze wychować? Moim zdaniem to wyposażyć w umiejętności potrzebne do godnego życia. Poczucie własnej wartości, empatię, asertywność, zrozumienie dla inności, szacunek dla zasad, ludzi i ogólnie świata, umiejętność uczenia się, pasje, to wszystko co sprawia, że człowiekowi jest dobrze z sobą samym, a co za tym idzie, innym też jest dobrze.

Mądrze kochać dziecko oznacza też pamietanie o potrzebie granic. Trzeba dziecku pokazać te granice, choć nie zawsze jest to dla niego przyjemne. Trzeba dziecku pozwolić ponosić konsekwencje niewłaściwych wyborów, dla jego własnego dobra. Ono właśnie wtedy się uczy, że naruszanie granic jest nieprzyjemne. I jeśli nie obejrzy dobranocki za karę, bo brzydko się odezwało do koleżanki, to być może oszczędzi sobie w przyszłości gorszych konsekwencji niewłaściwego postępowania.
A tu widzę mnóstwo błędów popełnianych przez dorosłych. Wychowują dzieci w poczuciu omnipotencji. Wszystko się kręci wokół dziecka, dziecko ustala zasady, dorośli są jak służba na dworze jaśnie pana. Dziecku wszystko wolno, bo jest dzieckiem. Rodzice w tych samych kurtach siódmy rok, ale dziecko dostaje najnowszy model sportowych butów za kilkaset złotych, na 18-te urodziny wielką fetę w wynajętym na ten cel lokalu i auto, którym będzie młodzian gnał setką przez wieś z włączonymi na full głośnikami. Jaką informację od dorosłych dostaje takie dziecko? Świat jest po to, by spełniać twoje oczekiwania, tak jak my po to jesteśmy. A jakkolwiek dziecko jest cudem dla swoich rodziców, to niekoniecznie już dla innych ludzi. I gdy młody zderzy się z tym, że nie jest najważniejszy i czerwony dywan na niego nie czeka, to frustracja nie ma końca. Trzeba nauczyć dziecko właściwej miary, skromności i umiejetności radzenia sobie z porażkami. Ale żeby umiało sobie z nimi radzić, to musi mieć okazję ich doświadczyć. Rodzice nie mogą wiecznie stać między dzieckiem i światem z miękką poduszką w dłoniach, gotową do podłożenia pod tyłek.

Mój syn ma już swojego syna. Zmienia pieluchy, gotuje mleko, kąpie małego itd. Ojcowie są dzisiaj inni niż kiedyś. Ten udział syna w opiece nad dzieckiem od samego urodzenia mnie cieszy. Mam też nadzieję, że będzie dla swojego dziecka kimś takim, kim był jego ojciec dla niego, kimś kto tłumaczy świat. Autorytetem.

To taka moja garść refleksji na temat wychowania.

21

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Marena, nawet nie wiesz z jaka przyjemnością cię czytam smile:)
te poglądy tak zbliżone do moich
twoje spostrzeżenia jakże trafne

nam też się chyba udało wychować dzieci na fajnych ludzi smile:)
są dorośli, mają swoje pasje, mają przyjaciół
wyrośli wśród czytelnych zasad, gdzie nie oznaczało nie
jednym frontem.... i konsekwentnie,  to bardzo ważne

marena napisał/a:

gdy raz rodzice pokażą, że nie szanują zasad, to już prosta droga do ich naginiania raz po raz. Najpierw w małych sprawach, a potem coraz większych. Tu dzieci bardzo przyglądają się rodzicom i biorą przykład.

i w tym tkwi sedno smile:)

22

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witajcie Mareno i Katbe. Mareny post zasługuje na wyróżnienie! Że ja nie wiedziałam tego ponad 30 lat temu!  Ale wtedy nikt chyba nie przetłumaczył by mi moich błędów i nadmiernej miłości  do dziecka.. Na usprawiedliwienie dodam tylko, że pierwsze dzieciątko zmarło po urodzeniu, a obecne, również po urodzeniu walczyło o życie przez parę miesięcy. Więc całą miłość przelałam na nie. Miało  i ma to oczywiście swoje konsekwencje. Problemów wychowawczych nie sposób opisać. Było ciężko. I w szkole i nie tylko. Poza tym dalsze kłopoty zdrowotne. Leki które miały wpływ na naukę.. A dziś też są problemy, tylko inne.. Więc się trochę martwimy.. Ale los nie jest tak zły do końca. Inne sprawy są rekompensatą za to co przeszliśmy. Po stronie "plus" jest dużo pozycji. Tak w skrócie mogę wam przedstawić sytuację. Pozdrawiam ciepło!

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

23

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Do Beaty,
też nie jestem zagorzałą feministką,ale staram się jak potrafię być sprawiedliwa w ocenie,czy to w sprawach dot. podziału obowiązków,wychowania dzieci ....tak w ogóle.Nie obstaje jak osioł przy swoim,bo nie jestem alfą i omegą i też popełniam błędy,ale nie skrywam wszystkiego pod fartuszkiem jak moja śp.teściowa/która mawiała ,że po to kobieta ma fartuszek ,aby nim wszystko przykryć/.Piszę o tym dlatego,że większość kobiet ma tendencje do samooskarżania się i brania winny na siebie i jeszcze raz powtarzam tak nie można/też tak robiłam  i dużo wody upłynęło zanim to zrozumiałam/.Zyjemy w stadle i wszyscy są współodpowiedzialni za życie rodzinne i każdy ma prawo popełniać błędy-my też.
Marena,
miło się robi na duszy czytając Twoją wypowiedż.Ja co prawda też mogę powiedzieć,że odniosłam sukces w wychowaniu dzieci,ale okupiłam go wielką pracą nad sobą i stresem,który przypłaciłam zdrowiem.Dlaczego? otóż musiałam wychować nie tylko dzieci ,ale przede wszystkim siebie/cholernie trudne.
Dziewczyny,
wszystkim  bez wyjątku gratuluję sukcesu/nie ważne jak go zwał mnieszy czy większy/ w tak trudnym temacie jakim jest wychowywanie dzieci/ka,bo uważam ,że na niego zasłużyłyście.
pozdrawiam

24

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Bono. Dziękuję za miłe słowa. Ty też widzę sporo przeszłaś, więc życzę ci zdrowia, bo to najważniejsze.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

25 Ostatnio edytowany przez nvrgtgnjdgd (2012-06-16 04:09:38)

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

ale trudne tematy wink
aż mi mózg paruje big_smile

jedno jest pewne... jak już dzieci wyfruną z gniazda to i tak nie wiemy co im los szykuje wink
Wstawianie linków jest sprzeczne z regulaminem forum!
moderatorka apoteoza

26

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Że tematy trudne to fakt. A sądząc po stylu pisania i twoim młodym wieku, to nie możesz dużo na ten temat wiedzieć...   Natomiast z tym "parowaniem mózgu" u ciebie to raczej prawda!  I have big smile tooday.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

27

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Coś dawno nie było żadnych postów, a dyskusja tak ciekawie sie rozwijała.
Wszystko co przedmówczynie powiedziały to prawda. Tylko... życie czasem się komplikuje mimo naszych starań. Nie jestem chyba nadopiekuńczą matką ( a jak mi się zdarza to mnie mąż "prostuje"). Dzieci w dzieciństwie świetne, wychowywalismy je tak samo, a mimo to z jednym są kłopoty z porozumieniem. Już w gimnazjum zaczęły się problemy, a w liceum to już było coraz gorzej. Teraz jest na studiach, mieszka z nami, ale jakby obok. Mimo moich prób porozmawiania, ciągle mnie zbywa, a pamiętam jeszcze nie tak dawno umawiałyśmy się na wieczorne pogaduchy bez naszych panów. Czasem "warczy". Jasne, że na to nie pozwalam. To wtedy słyszę, że jestem obrażalska. Staram się być cierpliwa bo pamiętam, że sama byłam paskudną nastolatką, ale czasem brak mi już cierpliwości.

28

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Ja tam się nie umawiałam na nic ale się chętnie umówię bo jakoś mnie syndrom "opuszczonego gniazda" dopada. Chociaż nie do końca jestem pewna czy jako mama dorosłych dzieci powinnam występować czy jako nadużywana babunia całkiem nieletnich dzieci , ale może to nie mqa takiego znaczenia, bardziej chyba liczy się ze mój wieczór zaczyna się po 20-tej smile

Dokąd pędzisz człowieku przez labirynt istnienia,
gdzie jest meta wyścigu i czy wyścig coś zmienia?

29

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Jmka. A czemu dajesz się wykorzystywać jako babunia? Dzieciom można pomóc ale są granice.. Otworzyłam tą kafejkę dla mam dorosłych dzieci, bo tyle ile ja przeszłam { i jeszcze przechodzę }, to chcę ostrzec inne mamy i babcie co może się stać, gdy okazujemy zbyt dużo miłości i serca. I od tego zaczęłam ten dział. Pozdrawiam!

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

30

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

akurat to jest bardziej skomplikowane, własne dzieci są dorosłe i już się nauczyłam bronić swoich praw, z wnukami jest inaczej. Pracuje z maluchami, uwielbiam dzieciaki i do tego mieszkam z wnukami...są jak plasterki na duszy, tylko czasem wiek daje się we znaki i chciałabym tylko, na chwile odlepić się od rodziny.

Dokąd pędzisz człowieku przez labirynt istnienia,
gdzie jest meta wyścigu i czy wyścig coś zmienia?

31

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Mam jednego wnuka i kocham go nad życie. Ale nie chciałam mieszkać z dorosłymi dziećmi.
Wnuka mam w każdą sobotę, cały dzień. I po takim radosnym dniu z 2,5-latkiem nadaję się tylko na OIOM, kroplówka i tlen.

32

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witajcie Jmka i Marena. Ja też nie chciałam mieszkać z dorosłym dzieckiem. Ale to cała dłuuuga historia.. Wcześniej częściowo ją opisałam. Też mamy wnuczki. Ale wiele kilometrów od nas i widzimy je niestety tylko raz na 2 lub 3 miesiące. To kochane dzieciaczki.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

33 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2012-07-31 20:46:39)

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Zainteresował mnie ten wątek, jestem mamą 19 latka, niby już dorosły a jeszcze w glowie " kiełbie we łbie". Wydaje mu się, że już dorosły, a tu jeszcze wiele przed nim, żeby nabrał dojrzałości życiowej. Chcialabym, żeby podejmował mądre decyzje.Jednak zdaję sobie sprawę, że nie raz popełni błędy.
Bałam, że będą z nim problemy, mieliśmy trudny okres ( rozwód  z mężem) i całą frustrację zrzucał na mnie. Byłam pod ręką, więc agresje wywalał na mnie, było ostro. Teraz zaczynamy się porozumiewać, syn zaczyna wiele dostrzegać i nie traktuje mnie już jak wroga, chociaż ma swoje humory.

34

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj Iwkaaa. Z twojego postu, choć nie długi, wywnioskowałam,  że dobrego masz syna. I po przejściowych kłopotach, nie będziesz z nim miała większych problemów. Ja popełniłam trochę błędów wychowawczych /zbyt miękkie serce, za mało stanowczości/ i teraz mam za swoje.. Choć ta może nadmierna do niego miłość, to być może  /nie broniąc siebie/, efekt wcześniejszej tragedii. Mam na myśli śmierć pierwszego dziecka. Uważam też, że cecha charakteru, z którą się rodzimy, też ma duży wpływ na dalsze życie. Jeden się zmienia, inny nie.  Małe dzieci - mały kłopot, a duże - duży!

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

35

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj iwkaaa. Trochę z poślizgiem odpisuję.. Myślę że twój syn, przechodził taki młodzieńczy bunt chwilowo. I z twego postu można wywnioskować że to dobry chłopak.  Ja ze swoim nie mogę  szczerze pogadać. Jest tajemniczy, niedostępny. Rozmawiamy na różne tematy, ale na takie jak o pogodzie, w sumie bez znaczenia. Widzę ile syn popełnia błędów. Ma dosyć ciężki charakter. I jest /poza fizycznym/, to zupełnym przeciwieństwem własnego ojca... I tu tkwi właściwie główny problem. Mąż chciałby aby syn robił według jego uznania. Natomiast syn, nie ma najmniejszego zamiaru brać przykładu z ojca. Mąż - facet odpowiedzialny, zaradny, zadbany, może tylko główną jego wadą jest krytyka. I syna i mnie. I błędne koło dalej się kręci.. Tylko że ja chcę  je już zatrzymać!  Mam dość.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

36

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Współczuje Ci Beato. Taki krytykant w domu to masakra. Mam przyjaciółkę, ktorej mąż taki jest. Cokolwiek by powiedziała, pomyślała czy zrobiła, zawsze jest skrytykowane. Ona i dorastające dzieci unikają go, schodzą mu z drogi, żeby tylko nie słuchać gadania. Ja uważam, że to jego strategia, żeby uniknąć zaangażowania w jakiekolwiek sprawy domowe i rodzinne. Nikt go nie tyka, więc może sobie siedzieć przed tv z gazetą w ręce. Sprawy się toczą gdzieś poza nim. On ustawił się tylko w roli recenzenta cudzych poczynań. I nigdy oczywiście nie pochwali nikogo. On jeden, Ferdynand Wspaniały wie wszystko najlepiej, choć nigdy palcem nie kiwnął w żadnej sprawie dotyczącej domu i dzieci.

37

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witaj marena7. Nie raz już się nad tym wszystkim zastanawiałam i dochodzę do wniosku, że mój małżonek był i jest zazdrosny o syna. Od początku można było odnieść takie wrażenie. Jak syn był maleńki, mąż nie brał udziału w zajmowaniu się nim. Pracował, zarabiał  i to było najważniejsze. Nie miał czasu ani razu go odwiedzić nawet wtedy, jak syn był poważnie chory i leżał kilka miesięcy w szpitalu... I zawsze tak było, że gdy chcę z synem porozmawiać, a mąż jest w pobliżu, on musi się wtrącić i dodać swoje trzy grosze. Więc najlepiej mi się z synem rozmawia w cztery oczy. Przynajmniej nie ma uwag.  Ale cóż,  czas chyba podjąć jakieś konkretne decyzje. Bo w tym "błędnym kole" nie można wiecznie tkwić. Życie daje wiele możliwości i trzeba  to wykorzystać. Nawet jeśli czasem się ryzykuje..

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

38 Ostatnio edytowany przez asymptota (2012-08-12 02:24:37)

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

beata
przejrzałam twoje inne wątki i cóż- moim zdaniem( pewnie spaczonym przez własne doświadczenia) twój syn potrzebuje fachowej pomocy, bo widocznie nie radzi sobie z życiem jakie mu zafundowałaś( toksyczny agresywny ojciec). Teraz ma żal zarówno do ciebie jak i Twojego męża i pewnie uważa ,że wszystko mu się od was należy jako rekompensata za skopaną psychikę( chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego Ciebie też obwinia?).
Uciekajcie od Pana Męża, bo to nie życie.

Posty [ 1 do 38 z 65 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018