samotność w małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w małżeństwie

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 103 z 103 ]

77

Odp: samotność w małżeństwie

hej.widzę że nie jestem odosobniona w tym temacie tyle że chyba bogatsza w doświadczenia,teraz jak tak patrzę z perspektywy czasu aż trudno uwierzyć że tyle potrafiłam znieść to co chcę napisać to apel do młodych kobiet uciekajcie jak najszybciej z tych toksycznych związków bo jak tak czytam to niektóre już są skazane na porażkę a będzie gorzej,wierzciemi wiem coś o tym mam 47 lat a czuję się tak jakbym była 100letnią babką aż dziw że nie zwariowałam.pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

78 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-01-09 14:17:31)

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie,
Ja mam 33 lata dwoje dzieci. Czuję się jak na pustyni, wokoło sam piasek. Mąż- spokojny, opanowany, nieczuły, cichy, zamknięty w sobie, wspaniały ojciec, beznadziejny mąż. Ja- rozgoryczona, wybuchowa, nerwowa, tęsknąca za czasami przed ślubem. Jestem tak bardzo rozczarowana malżeństwem, że nie potrafię cieszyć się macierzyństwem, choć wiem, że mam szczęście mając 2 dzieci i tylko dla nich wstaję rano do pracy. Nie mogę pojąć dlaczego nagle od razu po ślubie mój mąż zrobił się zimny i obcy. Oddala się ode mnie coraz bardziej, w tej chwili łączą nas tylko dzieci. Nie bardzo mogę sobie z tym poradzić. Rozmowy z Nim, prośby, placz, nic nie dają. W życiu nie myślałam, że można być tak samotną żyjąc obok męża i dzieci.
Bardzo chciałabym poznać jakąś dziewczynę, kobitkęz Lublina z takimi samymi problemami, aby , na przekór mężom i światu wspierać się, wyjść gdzieś czasem pogadać z kimś, kto mnie rozumie.
Pozdrawiam. Trzymajmy się jakoś ciepło.



Witajcie,

jakoś wraz z Nowym Rokiem dopadają mnie wspomnienia i gorycz. Wiecie dziewczyny co jest dla mnie najtrudniejsze?? Najtrudniej jest mi znosić rozdzierającą serce tęsknotę za kimś kto jest tuż obok. Mąż jest obok, zdawałoby się- na wyciągnięcie ręki, ale jak ją wyciągam On oddala się bardziej i bardziej. Przykro mi się robi jak pomyślę, że przez następnych kilkadziesiąt lat będę to czuć. Nie cofnę czasu, a bardzo bym chciała, nie wierzę że coś się zmieni w moim malżeństwie na lepsze, nie rozwiodę się, bo dzieci potrzebują ojca, a mąż jest dobrym ojcem. Czuję się jak w pułapce.
Przykro mi, że jest nas - samotnych w małżeństwie- tak wiele. Mi brakuje przyjaciela, którym miał być mój mąż, brakuje mi też przyjaciółki, z którą mogłabym pogadać.
Pozdrawiam

79

Odp: samotność w małżeństwie

Mam 38 lat .Jestem mężatką oficjalnie z niedługim stażem bo cztery lata z tym że mieszkamy ze sobą już lat 15 a jesteśmy ze sobą w ogóle 18 lat .Mamy 10-cio letniego syna.Mąż jest piętnaście lat starszy.Bardzo go kocham.Mąż 4 lata temu miał zawał.Nie wiem czy choroba w chwili obecnej wyniki ma książkowe,czy ogólnie wiek i przemęczenie pracą spowodowały że strasznie się ode mnie odsuną.Jestem na 100% pewna że nie ma żadnej kobiety.Nie może zrozumieć że ja jestem w wieku gdzie potrzebuję trochę czułości ,przytulenia a co najważniejsze sexu. Jest luty  a my ostatni raz kochaliśmy się w lipcu ubiegłego roku.Próbuje z nim rozmawiać ale to na nic.Nie pamięta jak on był w moim wieku to potrafił kochać się ze mną po kilka razy na dzień a moje potrzeby są nie ważne.Nie mam żadnej przyjaciółki z którą mogłabym o tym porozmawiać dlatego też po długim namyśle postanowiłam spróbować znaleźć jakąś pomoc tutaj.
Proszę o jakąś poradę.

80

Odp: samotność w małżeństwie

Hej,nigdy nie pisałam na takich forach ale dzisiaj muszę z kimś pogadać.Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata,znamy się 5 lat.Nie mamy jakiś wielkich problemów (mąż w domu dużo pomaga -zakupymsprzątanie itp,aż czasem nie ma chwili wolnego na własne przyjemności...dom wymaga nie raz dużo czasu do ogarnięcia,a kiedy obydwoje pracujemy i  wracamy to z czasem jest bardzo ciężko).Rzeczy które mnie leżą na sercu to:
- irytuje mnie jego ciągłe zapominanie - jeśli o coś poproszę muszę 5 razy powtarzać a potem ma mi za złe że ja się denerwuję, czasem jego skleroza sięga granic, a ja mam zwyczajnie dość
- nie ma doświadczenia w wielu pracach męskich domowych(pochodzi z bloków) a potem ma pretensje że wiele rzeczy pomaga nam zrobić mój tata,czekałam 3 tygodnie aż pomaluje mały kantorek 2m na 1,5m i w końcu musiałam go sama pomalować
- nasze życie erotyczne zanika - jeszcze przed ślubem było lepiej, miałam więcej cierpliwości i wyrozumiałości - mąż bardzo szybko "kończy" od 30 sekund do kilku minut najwyżej,po 5 latach życia z tą "przypadłością" i udawania że kiedyś będzie lepiej - zniechęciłam się i zraziłam
- teraz jestem w 9 miesiącu ciąży - od 6 miesiąca już nie mogę współżyć bo mam ciążę zagrożoną, siedzę w domu co jest straszne bo byłam bardzo aktywna zawodowo, nic nie mogę robić tylko leżeć i nie długo oszaleję,
czuję się bardzo samotna: mąż nie przytula mnie za bardzo - boi się żeby mi nie zrobić krzywdy - paranoja,nie zasypiamy przytuleni bo mówi że ciągle narzekam jak się zbliży na moją poduszkę że jest mi niewygodnie, brakuje mi jego czułości - już przed ciążą tak się czułam.
Ostatnio mąż musial kupić mi biustonosz do karmienia ja nie moge wychodzić, kupił zwykły biały, brzydkim babciny taki tylko był - nie miałam o to żalu - ale z radością powiedziałam mu że na necie są droższe ale za to seksowne i ten możemy zamienić na ubranka - a on na to : ...jak chcesz:(   czyli nie ważne dla niego jaką bieliznę noszę.
Czuję się gruba i samotna

81

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie
Wiem co czujecie mam podobnie jak Wy. Też czuję się samotna i coraz mniej doceniana za to co robię.
Moje Małżeństwo trwa prawie 4 lata niektóre z Was powiedzą pewnie to niedługo i już problemy. A i owszem problemy były już od początku nawet w narzeczeństwie zastanawiałam się czy dobrze robię. Główna przyczyną zastanowień była moja teściowa ciągle jej się rozchodziło i rozchodzi o pieniądze ile musiała wydać że wszystko za drogie. Niestety w mieście jest wszystko o wiele droższe niż na wsi i praktycznie nie można mieć swoich produktów tylko trzeba wszystko zamawiać.
Ale to już inny wątek.
Chodzi o to że jakoś w narzeczeństwie Mój Mąż się starał wychodziliśmy to tu czy tam lubiliśmy spędzać ze sobą czas.
Po ślubie dość szybko zaszłam w ciąże bo już po 6 miesiącach nie żałuje mam teraz prawie 3 letnią Kochaną Córcie. Jestem w niej szaleńczo zakochana i chyba to nie jest dziwne każda matka tak ma że chce dla dziecka wszystko co najlepsze. Ale niestety bardzo często jest tak że nie mogę Córce kupić tego co chce. Teraz jak chce wyjść to nigdy nie ma pieniędzy na nic. Mówi że jak zacznę pracować może będzie lepiej.
Nie rozumiem U Was tez jest tak że Mąż płaci rachunki a Wam wydziela pieniądze?
Tak dobrze przeczytałyście ja dostaje co miesiąc 400zł i ma mi to wystarczyć na moje potrzeby i dziecka i również jego bo czesto jest tak że pod koniec miesiaca odemnie woła te pieniadze bo niby na bułki nie ma. Nie umiem tego zrozumieć niby małżeństwo a czuje się jakbym była obca właśnie przez to. Zajmuje się domem córka nie pracuje ale to chyba nie znaczy by mnie tak traktować bym nic nie wiedziała, nie jestem przecież sierotą wiem ze trzeba zapłacić rachunki po podliczeniu wszystkiego wychodzi mi jakieś 1500zł a gdzie jest reszta raz w miesiącu lub dwa większe zakupy. Ja przyznam szczerze nic praktycznie nie wiem nawet nie wiem czym się tak naprawdę zajmuje w pracy co robi, gdzie ma konto nic.
Wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać. Rozmowa kończy się tym że sie czepiam i mam pretensje że niby ja nie chce wiedzieć niczego, albo że On by się cieszył jakby nie musiał sie o nic martwić o rachunki i pierdoły i jak chce coś wiedzieć to wszystkie papiery są w szafie i jak mówie że nic nie wiem jakby nie daj boże mu sie coś stało to nie wiem nic a ten mi mówi że pewnie chce zeby umarł bym miała spokój. Nie jest to miłe. A ja chce wiedzieć chyba na tym polega małżeństwo.
Ciagle mówi że ja jestem oschła zimna i egoistyczna bo myśle tylko o sobie , Uważam że to nie prawda poprostu po tych wszystkich przejsciach nie mam ochoty na zblizenia przytulanki. On tego nie rozumie ciagle mi wmawia że go nie kocham że go nienawidze. Co jest nieprawdą bo gdybym nie kochała to bym odeszła.
Tak naprawdę się nad tym zastanawiam ale nie mam za co odejść i dokąd. Moi rodzice zmieniają mieszkanie z większego na mniejsze wiec praktycznie nie ma dla Nas miejsca a nie chce obarczać Rodziców swoimi problemami bo i tak ostatnio dużo wycierpieli.
Głownie z mojego powodu bo byłam jedna nogą w grobie wykryto u mnie guza mózgu wielkości jajka kurzego potrzebna była natychmiastowa operacja i była 27 grudnia. I właśnie już niby doszłam do siebie ale nie jest zbyt dobrze zamiast mnie mój Mąż wspierać jeszcze bo wspierał w szpitalu i po za aż byłam zaskoczona szkoda że już to minęło a może to było na pokaz. ie wiem teraz sprzątam gotuje i bardzo często muszę zrobić awanturę by się za coś wziął posprzątał czy ja muszę ciągle mówić. Nawet nie rozmawia ze mną. Jak pytam jak  pracy to mówi ze ma problemy albo ma trudny okres w pracy lub ze mam nie pytać, lub udaje zaskoczonego co mi się stało. Już nie mam sił nie wiem jak rozmawiać czuć się docenianą. Nie wiem kiedy ostatnio mi powiedział że mnie kocha albo że jestem ładna. To dla mnie dużo znaczy. Też mu nie mówię a jak powiem albo chociaż się na chwile chce przytulić to się pyta co mi się stało czy mam dzień dobroci. To mi się już odechciewa a on się dziwi że jestem smutna i zraniona bo przecież nic nie zrobił. Wiecznie tylko czepiam się i mam jakaś obsesje i paranoje.
Nawet nie mam z kim porozmawiać. Już nie mam sił

82

Odp: samotność w małżeństwie

Hej, trudno jest mi oceniać życie innych ale z obserwacji wielu znajomych i sąsiadów wiem że mężczyźni mają większy szacunek do kobiet które pracują, zarabiają, jednym słowem podzielają ich los a i kobiety czują się bardziej wartościowe, mają swoją gotówkę i są po po prostu niezależne. To w małżeństwie może wydawać się dziwne ale właśnie tak jest i wiele problemów zaczyna się od pieniędzy.
Ja zawsze dążyłam do niezależności i dzięki Bogu dzisiaj nie mam tego problemu, co jak widać nie wyklucza innych smile
Na Pani miejscu poszukałabym pracy, dziecko do przedszkola. Dziwne jest też to a nawet bardzo że nie wie Pani czym zajmuje się mąż i gdzie lub jakie ma konto - pewnego dnia może Pani nie dać grosza na życie a Pani nawet nie wie gdzie się udać do banku...nie macie chociaż wspólnej karty??
W takim wypadku powinniście mieć konto wspólne - dla pani zabezpieczenia.
Na pewno bywają chwile zwątpienia ale może warto jakoś przypomnieć sobie czasy z przed ślubu, przecież ślub był jednak z miłości...trzeba dużo rozmawiać, ciężko jest wtedy gdy jedna ze stron nie chce...ja wczoraj dużo mężowi powiedziałam co mi leży na sercu, poczułam się lepiej a i on widzę że jest czulszy,,,zobaczymy jak długo. Niestety nad związkiem trzeba pracować, organizować samej czas wolny z rodziną bo mąż tego nie wymyśli....taka jest prawda.

83

Odp: samotność w małżeństwie

do WWW
ja do pracy nie mogę iść zwłaszcza teraz nie wiem czy nie doczytałaś jestem krótko po operacji wiec praca nie jest wskazana tym bardziej jeśli chodzi fizyczna prace. o koncie to już nawet nie wspominam. A czasy przez ślubem już nie wrócą. Napisałam do Męża list może jak przeczyta parę razy to zrozumie. Chociaż jż w to nie wierzę

84

Odp: samotność w małżeństwie

Dziewczyny wpadłam ta to forum przypadkiem.Mysłałam ze tylko ja mam taki probelm z meżem, ale widze ze jest nas tu więcej.Czy zmieniło się coś u waszych męzów przez ten czas??

85

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie,mam 49 lat,od 26 lat jestem po ślubie i też jestem samotna w małżeństwie.Mąż pracuje na 2 etaty (podobno do końca roku),więc do 21.30 jestem codzień sama.Nie mam znajomych w moim mieście,tylko pozostają znajomi "na telefon" i 3 znajome z internetu.Kiedy mąż jest w domu to albo śpi,albo czyta,albo siedzi w necie.Nic nie robimy razem,no od  niedawna czasem w karty zagramy.Wydaje mi się,że się kochamy i szanujemy,a jednak...co nas tak naprawdę łączy??
To że mąż zasypia po pracy to ja rozumiem,bo jest padnięty,ale przychodzi niedziela,on jest wyspany i dystansuje się ode mnie.Jeśli chcę by mnie przytulił,muszę sama to zainicjować.Nie wychodzę nigdzie bez męża z powodu choroby serca (zdarzało mi się mdleć na ulicy) i przewlekłej ciężkiej agorafobii.Chętnie popiszę z jakąś  miłą  koleżanką od 30 r.ż do 55 r.ż.Jak dostaję więcej maili to nie jest mi tak smutno.Nie wspomnialam jeszcze że od 2009 roku leczę się na depresję lękową,bardzo mi ona utrudnia życie.

86

Odp: samotność w małżeństwie

witaj truskaweczka67. 
wiem co przeżywasz i co czujesz . przez wiele lat miałam podobnie musiałam radzić sobie sama . wiem co to jest samotność w małżeństwie .
jeśli miałabyś ochotę to napisz do mnie na E-mail z przyjemnością z tobą popiszę.

87

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Alis401.Pisałaś do mnie w tym wątku...Dziś to odkryłam i napisalam Ci  maila.Mam nadzieję,że odpiszesz.Pozdrawiam
Ciebie i wszystkich w tym wątku.

88

Odp: samotność w małżeństwie

Widzę, że nie tylko ja jestem samotna i nieszczęśliwa w małżeństwie i nie mam z kim o tym porozmawiać.
Jestem mężatką od 5 lat, z mężem znamy się od 10. Lata przed ślubem to była bajka, on starał się, zabiegał o mnie, kwiaty były niemal na porządku dziennym, mówił że kocha... Ogólnie czułam, że zależy mu bardzo mocno. Wszystko się zaczęło się psuć, gdy 3,5 roku temu urodziłam synka. Wkradła się rutyna, która mam wrażenie, że nieodwracalnie niszczy nasz związek. On w ogóle mnie nie dostrzega, czuję się jak powietrze. Nie mam do niego pretensji, że absolutnie nic nie pomaga w domowych obowiązkach. Dużo pracuje, jestem w stanie to zrozumieć. Nie rozumiem natomiast tego, że nie może mnie po prostu przytulić, powiedzieć coś miłego, pocałować jak kiedyś, albo chociaż pochwalić za dobry obiad. Dbam o siebie, bo chcę mu się podobać, chce żeby widział we mnie atrakcyjną kobietę, ale widzę, że to bez sensu. Coraz częściej myślę, że byłabym w stanie go nawet zdradzić, gdyby tylko ktoś dał mi trochę czułości, poświęcił trochę uwagi, sprawił bym znów poczuła się kobietą...

89

Odp: samotność w małżeństwie

witajcie ....
jesli ktos ma ochote i meilowac to mozemy popisac .
prosze napisac

90

Odp: samotność w małżeństwie
korcia11 napisał/a:

hej.widzę że nie jestem odosobniona w tym temacie tyle że chyba bogatsza w doświadczenia,teraz jak tak patrzę z perspektywy czasu aż trudno uwierzyć że tyle potrafiłam znieść to co chcę napisać to apel do młodych kobiet uciekajcie jak najszybciej z tych toksycznych związków bo jak tak czytam to niektóre już są skazane na porażkę a będzie gorzej,wierzciemi wiem coś o tym mam 47 lat a czuję się tak jakbym była 100letnią babką aż dziw że nie zwariowałam.pozdrawiam

Hej,witaj korcia11,zaciekawił mnie Twój post,jestem w podobnym wieku.Jutro postaram się do Ciebie napisać.
Uśmiechnij się - jutro też jest dzień.Pozdrawiam cieplutko.:-)

91

Odp: samotność w małżeństwie

witam, mój partner tez ma tendencje do służenia rada i pomoca innym paniom tzw biedulkom zyciowym co to ich mąz nie rozumie i sa nieszczęśliwe, ja natomiast mam znaleźć sobie rozwiązanie problemu w internecie, pomy sleć, być konsekwentna w działąniu, n ie moge być biedna i nieszczęśliwa bidulka bo to sie wtedy nazywa gderaniem, narzekaniem, wymyślaniem problemu, zostało ustalone magicznym " o tym nie chce rozmawiać" na które tematy mam nie rozpoczynać rozmowy, a jest ich coraz więcej, czasem nie nadążam w przewidywaniu powodów do wybuchów i jest awantura, on jest nieszczęsliwy w związku, męczy sie dusi, jest ograniczany, ja chce utrzymać związel. kocham go, to dobry ciepły człowiek jak ma dobry humor. Jak ma zły nastrój to katastrofa, nafochana panienka w domu.

92

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj . Miałam podobną sytuację ale chodzi mi o mojego partnera . Też oddalił się , przestałam go interesować . I po pewnym czasie wyszły jego romanse właśnie na portalu nasza klasa . Oczywiście jego wyjaśnienie było że to było tylko pisanie musiał odreagować zdenerwowanie które wynikało z naszych kłotni ale po przeczytaniu tych wiadomości jasno wynika że były również spotkania - ten portal to zło ! Siedzą tam samotne babki którym brakuje faceta , a ten się niestety skusił . Ja w mojej sytuacji zastanawiam się nad zakończeniem naszego związku , tylko że serce mi pęka bo mamy małą córeczkę która dopiero poznaje świat i boli mnie to że będzie musiała żyć z przekonaniem że mamusia nie jest z tatusiem a ona będzie weekendowo spotykać się z tata . Ale niestety ja jako kobieta potrzebuje bliskośći czułośći od faceta , nie potrafię żyć w związku gdzie czuje się nie kochana . Nie oczekuje kwiatów codziennie czy prezentów . Odrobina bliskości wystarczyła by mi w zupełnośći ale niestety nie mogę na to liczyć od mojego partnera i dlatego w moim życiu zaczynają się schody po których coraz ciężej mi się wchodzi . Pozdrawiam

93

Odp: samotność w małżeństwie

Mi

skorpionka67 napisał/a:

Jestem po 40. wiem o czym mówisz. To strasznie przygnębiające. Kobieta ma tą okropną skłonność, że szuka winy w sobie. Żyłam przez wiele lat z tak okropnym przekonaniem o sobie, że tylko kobieta potrafi to zrozumieć. Bo skoro przez kilka lat jest dobrze (może bez szaleństwa ale poprawnie), skoro mamy dzieci o które nawet on dba. Skoro jestesmy zdrowe i nie gderamy. Dbamy o siebie. To o co chodzi....Dlaczego on mnie zbywa, dlaczego pomija, dlaczego w końcy mówi "zaraz", "później" nie chce mi się" albo słynne i prześmiewane "ale mnie coś boli" "boli mnie głowa"
I tak sobie myślę jak większość kobiet...po co to wszysko, tylko dla potomstwa? ....
Nie jesteś sama. Chętnie podzielę się z Tobą mymi refleksjami.

94

Odp: samotność w małżeństwie

To jest bardzo smutne i bardzo prawdziwe. Często tak nas dopada rutyna i codzienność, że zapominamy w tym zgiełku o sobie. Po chwili jesteśmy dwójką całkiem obcych sobie ludzi, bez wspólnych pasji i marzeń. Zbyt zagubionych, aby pójść w swoją stronę i zbyt wygodnych. Wszystko da się zmienić i nie musi tak być, pozostać. Pretensje o nic, to często wieloletni żal i rozgoryczenie. Często u siebie to widzę, nie rozmawiam z mężem o swoich uczuciach, a one się we mnie gromadzą, a później przy byle pierdole urastają do rangi armagedonu i wtedy on jeszcze bardziej nic nie rozumie. Kluczem jest komunikacja.

95

Odp: samotność w małżeństwie

witam wszystkich...
może to zabrzmi jakbym kopiowała inne wpisy, ale nie sądziłam że "tak szczęśliwych" jak ja jest aż tyle kobiet bez względu na wiek i staż małżeński... mam 47 lat i 27 lat stażu i dwóch dorosłych synów a od co najmniej 8 lat duszę się jak ryba bez wody. 8 lat temu jak zaczęłam się dusić znalazłam "butlę z tlenem" krótką chwilę znowu czułam się kobietą. wtedy popełniłam błąd którego żałuję do dziś błagałam o wybaczenie. teraz znowu się duszę chcę wolności ale on nie chce mi jej dać teraz on chce szansy ale ja wiem, że nie potrafię już z nim być. nie wiem co robić. może któraś z was była w takiej sytuacji i udało jej się wyzwolić.

Odp: samotność w małżeństwie
Berenike11 napisał/a:

Ja mam troche inny problem dotyczacy samotnosci w malzenstwie.Po slubie jestem prawie 9 lat, znamy sie 12 lat ale do dzis nie przyzwyczailam sie do tego, ze moj maz obraza sie za byle co.Dzis obrazil sie bo zapytalam ,widzac ze szykuje sobie gofry oblozone grubo dzemem,czy to jest jego sniadanie.Martwie sie o jego zdrowie gdyz utyl okropnie i nic z tym nie robi tylko dogadza sobie i to juz przeradza sie w obzarstwo bo potrafi za jednym zasiadem pochlonac pol kilo ciasta.To tylko jeden przyklad bo obraza sie o wszystko, najlepiej jakbym o nic nie pytala.Jak jestesmy razem w domu w weekend to jestem cala spieta bo boje sie ze jakies moje pytanie go wyprowadzi z rownowagi.potrafi wtedy nawet cos zniszczyc w domu.On sie nawet potrafi zdenerwowac bez mojego w tym udzialu, np gdy sie o cos uderzy albo gdy cos robi i mu nie wychodzi.Potrafi wtedy rzucic przedmiotem ktory akurat ma w reku i cos zniszczyc.Nigdy mnie nie uderzyl ale ta jego agresja w stosunku do przedmiotow zle na mnie dziala.Zaraz sie denerwuje, spinam i dzien mam zmarnowany.Poza tym maz nie lubi rozmow a zwlaszcza denerwuja go pytania o jego zamiary,plany bo raczej zyje chwila.Nie mamy dzieci.Kiedys na poczatku to on nie chcial a teraz nawet gdyby chcial to ja juz nie chce bo nie czuje sie bezpiecznie i komfortowo i chyba bym nie donosila ciazy w atmosferze ciaglego oczekiwania na jego wybuch zlosci.Nie wiem juz jak mam z nim rozmawiac bo on wszystko odbiera jako atak na niego.Najlepiej czuje sie kiedy nie zahaczam o tematy wazne.Dodam ze on nigdy nie jest w pelni zadowolony z tego co ma.Wyjechalismy z Polski bo uwazal ze tu nam bedzie lepiej.Ja bylam zadowolona z mojego zycia w ojczyznie,byla rodzina obok znajomi.No ale zgodzilam sie i wyjechalismy.Tu nic sie nie zmienilo,maz z kazdej pracy byl po jakims czasie niezadowolony i przy podejmowaniu kazdej nastepnej mialo juz byc lepiej.Lepiej nie jest.W aktualnym miejscu pracuje poltora roku i znow mowi o odejsciu.Ostatnio nawet napomyka o przeniesieniu do innego kraju.Ja juz mam dosc bo wiem, ze scenariusz sie powtorzy i tam i ze cale zycie bedziemy na walizkach.Dodam ze ciagle zmieniamy domy wynajmowane.Ostatni on sam wybieral zeby nie bylo ze ja znalazlam g....Ja jestem typem domatora i zle mi z tym ze nie moge miec nic na stale.Moja rodzina nie wie tak naprawde jak wyglada moje malzenstwo i ze jestem samotna jak diabli.Nie chce ich martwic bo maja swoje problemy.Kiedys wiecej ze soba rozmawialismy i byl bardziej otwarty a teraz probe rozmowy traktuje jak atak na niego i najlepiej jakbym umiala czytac w myslach.Zastanawiam sie jaki blad popelnilam ze miedzy nami robi sie coraz gorzej?
Moze nie powinnam byla opuszczac Polski i miec nadziei ze tu on znajdzie swoje miejsce i bedzie Ok? Moze on nalezy do ludzi,ktorych nikt nie jest w stanie zadowolic i tylko marnuje swoj czas przy nim?

Nie chcialabym tu diagnoziwać osobiście ale... Obrażanie się i ciche dni to też forma przemocy emocjonalnej. Po drugie wahania nastrojów, oxzekiwanie na kolejny wybuch i niestabilnosc oraz ciagla zmiana miejsc i pracy.... Tak mi zaswiecilo w glowie coś. Na chce prorokować wiec nie powiem co. Berenike jakie Twoj mąż ma kontakty z rodziną?

97 Ostatnio edytowany przez Ferreus somnus (2018-10-26 12:26:20)

Odp: samotność w małżeństwie
katka7110 napisał/a:

witam wszystkich...
może to zabrzmi jakbym kopiowała inne wpisy, ale nie sądziłam że "tak szczęśliwych" jak ja jest aż tyle kobiet bez względu na wiek i staż małżeński... mam 47 lat i 27 lat stażu i dwóch dorosłych synów a od co najmniej 8 lat duszę się jak ryba bez wody. 8 lat temu jak zaczęłam się dusić znalazłam "butlę z tlenem" krótką chwilę znowu czułam się kobietą. wtedy popełniłam błąd którego żałuję do dziś błagałam o wybaczenie. teraz znowu się duszę chcę wolności ale on nie chce mi jej dać teraz on chce szansy ale ja wiem, że nie potrafię już z nim być. nie wiem co robić. może któraś z was była w takiej sytuacji i udało jej się wyzwolić.

Piękna nazwa zdrady. Błagałaś o wybaczenie a teraz znowu ciągnie Wola do lasu. Natury nie zmienisz...

98

Odp: samotność w małżeństwie
smutny_miś napisał/a:

Dziewczyny, przestańmy mysleć, że na zainteresowanie musimy sobie zasłużyć.  Dobrym pomysłem, jest wyjście gdzieś, zajęcie sobie czasu a nie siedzenie i czekanie, az mąż łaskawie znajdzie checi czy czas dla nas. Wyjdzicie na basen z dziećmi, na saunę, do kina, galerii czy na sanki. Niech mąż siedzi i czeka na Was a wy bawcie się dobrze i pomyślcie chwilę o własnych przyjemnościach. Ja tak robię, lepsze to niż siedzenie w domu i użalanie się nad sobą. Czasami mam doła i ochotę nie wychodzić z domu i użalać się, ale z doświadczenia wiem, że to nie pomaga, tylko jeszcze bardziej dołuje.

To nic nie da. Skończy się na tym, że wszędzie będziesz chodzić sama i jeszcze bardziej będziesz odczuwać swoją samotność.

Ale tu na tym forum, w którymś wątku opisana była podobna sytuacja. Tam przeczytałam o książce pt. Koniec współuzależnienia - autorka Melody Beattie. Ściągnęłam tą książkę z internetu i Tobie polecam ją przeczytać. Ta książka da Ci odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania, zrozumiesz w jakim miejscu jesteś i niepotrzebne będzie Ci forum. To co Twój mąż robi jest bardzo okrutne. Nie wierzę, że nie zdaje sobie z tego sprawy. nie licz na to, że on się zmieni, ulituje nad Tobą, ruszy go sumienie. To Ty musisz coś zrobić, żeby przerwać to upokarzanie Ciebie, traktowanie jak niepotrzebną, nic nie znaczącą rzecz, jak śmiecia a nie jak żonę. Ta książka jest właśnie o tym, jak uwolnić się z takiej sytuacji. poczytaj, może Ci się przyda.

99

Odp: samotność w małżeństwie

Chciałabym tylko z kimś pogadać bo spędzenie wolnego czasu w sobotę wieczorem polega na patrzeniu w ścianę lub telewizor a to dlatego że mąż spi obok i mnie nawet nie zauważa mogę pogadać tylko do córki ale ona jest malutka i nie zabardzo mi odpowie może znajdzie się ktoś kto dotrzymie mi towarzystwa w te smutne dniw których czuje się okropnie samotna

100

Odp: samotność w małżeństwie

Witam wszystkie ..przeczytałam wszystkie posty..wiele goryczy i rozczarowań . Niestety rutyna i codzienność " zabijaja" entuzjazm , a codzienne zajęcia :gotowanie ,sprzątanie, szkoła ecc.ecc. sprawiają że wszystko jest jakby ..szarzyzna. By nie mówić o nich- facetach - olewają sobie , bo co tam: my jesteśmy do wszystkiego typu "konie pociągowe" zwalają na nas wszystkie obowiązki w sposób obrzydliwie egoistyczny.Niestety same uczucia mają w sobie to do tego, że nie sa w stanie przetrwać próby czasu.  Ja osobiscie jestem w podobnej sytuacji.. ale zaczelam ...olewac go!! --- zaczęłam myśleć o MOICH  przyjemnosciach , o MOIM życiu..KONIEC  z tym wiecznym podobaniem sie facetom!  Na siedzeniu w domu , bo jak wyjdziemy/wyjedziemy same to sie obrazą, bo jak nie ugotujemy, to fochy stroją, bo jak nie posprzątamy, to poleca do tesciowej by obgadać. Ja powiedziałam STOP-jego nie wyeliminuje , bo dziecko potrzebuje ojca ,ale staram się "omijac" problem : chcę udać się w podróż ? To robię. Wyjść z przyjaciółką na kolację? Wychodzę. Wymyśla jakieś pokopane miejsca na wakacje? Olewam to- wybieram to CO JA CHCĘ..to co mi sprawia frajdę i jade z przyjaciolmi i dzieciakami i...ciesze sie tym, a on niech robi to co chce.Dość kompromisów...podobania się..nadskakiwania ..a oni co? Przed komputerem. WIEM WIEM , kazda by z nas chciaļ tego fantastycznego zrozumienia, milosci i czulosci niezmiennej w czasie - ale w zyciu tak ie jest....niestety , wiec jezeli nie mozecie opuscic wspolnego domu z wielu powodow, to przynajmnie ZAFUNDUJCIE SOBIE MILE MOMENTY: shopping z kezanka, jednodniowy wyjazd za miasto, wyjscie na koncert, na spacer , do palestry ! Nie gnijmy w domu !  Cieszmy sie chociaz troszczkę życiem..bo ucieka!

101

Odp: samotność w małżeństwie

Mój post jest ...setnym postem :-) to chyba jakiś znak :-)) . 100...jak 100 lat szczęścia i pomyślności ! Dla WAS ! Bierzcie się za wasze życie , krok po kroku - faceci nie są władcami niczego ..dopóki beda egoistami z ich średniowiecznymi poglądami, że kobieta to tylko gary/pranie .ecc. i że " praca w domu to żadna praca" -to nie zasługują na to byśmy dedykowały im tyle naszego czasu . Czas byśmy pokochały same siebie ..chociaż troszeczkę..krok po kroku.                                           Ok Ewka ? :-) :-)  mowie też do ciebie , bo jesteś ostanią którą napisała

102

Odp: samotność w małżeństwie
maresole napisał/a:

Mój post jest ...setnym postem :-) to chyba jakiś znak :-)) . 100...jak 100 lat szczęścia i pomyślności ! Dla WAS ! Bierzcie się za wasze życie , krok po kroku - faceci nie są władcami niczego ..dopóki beda egoistami z ich średniowiecznymi poglądami, że kobieta to tylko gary/pranie .ecc. i że " praca w domu to żadna praca" -to nie zasługują na to byśmy dedykowały im tyle naszego czasu . Czas byśmy pokochały same siebie ..chociaż troszeczkę..krok po kroku.                                           Ok Ewka ? :-) :-)  mowie też do ciebie , bo jesteś ostanią którą napisała

A masz napisane, że postów:11 ?...

103

Odp: samotność w małżeństwie
maresole napisał/a:

Witam wszystkie ..przeczytałam wszystkie posty..wiele goryczy i rozczarowań . Niestety rutyna i codzienność " zabijaja" entuzjazm , a codzienne zajęcia :gotowanie ,sprzątanie, szkoła ecc.ecc. sprawiają że wszystko jest jakby ..szarzyzna. By nie mówić o nich- facetach - olewają sobie , bo co tam: my jesteśmy do wszystkiego typu "konie pociągowe" zwalają na nas wszystkie obowiązki w sposób obrzydliwie egoistyczny.Niestety same uczucia mają w sobie to do tego, że nie sa w stanie przetrwać próby czasu.  Ja osobiscie jestem w podobnej sytuacji.. ale zaczelam ...olewac go!! --- zaczęłam myśleć o MOICH  przyjemnosciach , o MOIM życiu..KONIEC  z tym wiecznym podobaniem sie facetom!  Na siedzeniu w domu , bo jak wyjdziemy/wyjedziemy same to sie obrazą, bo jak nie ugotujemy, to fochy stroją, bo jak nie posprzątamy, to poleca do tesciowej by obgadać. Ja powiedziałam STOP-jego nie wyeliminuje , bo dziecko potrzebuje ojca ,ale staram się "omijac" problem : chcę udać się w podróż ? To robię. Wyjść z przyjaciółką na kolację? Wychodzę. Wymyśla jakieś pokopane miejsca na wakacje? Olewam to- wybieram to CO JA CHCĘ..to co mi sprawia frajdę i jade z przyjaciolmi i dzieciakami i...ciesze sie tym, a on niech robi to co chce.Dość kompromisów...podobania się..nadskakiwania ..a oni co? Przed komputerem. WIEM WIEM , kazda by z nas chciaļ tego fantastycznego zrozumienia, milosci i czulosci niezmiennej w czasie - ale w zyciu tak ie jest....niestety , wiec jezeli nie mozecie opuscic wspolnego domu z wielu powodow, to przynajmnie ZAFUNDUJCIE SOBIE MILE MOMENTY: shopping z kezanka, jednodniowy wyjazd za miasto, wyjscie na koncert, na spacer , do palestry ! Nie gnijmy w domu !  Cieszmy sie chociaz troszczkę życiem..bo ucieka!

Ja już nie jestem na zawołanie, Obiad - kiedy chce zrobić, sprzątanie podobnie ... Kiedy chcę, wychodzę. Niestety - żadnej reakcji, czy wyjdę, czy nie - on ma to gdzieś.
A najsmutniejsze, że jak razem wychodzimy, to ja czuję się i tak jakbym była sama - nie czuję wsparcia, zainteresowania itp.
Czy ma ktoś podobne problemy?

Posty [ 77 do 103 z 103 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018