samotność w małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w małżeństwie

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 103 ]

Temat: samotność w małżeństwie

jestem osobą po trzydziestce mam męża i dwójkę dzieciaków,od pewnego czasu mój mąż ma mnie gdzieś, stał się zimny,ciągle ma pretensje a najważniejsze jest to że istnieje dla niego tylko nasza klasa i piwo.Jak się go spytałam dlaczego siedzi ciągle na  nk to odpowiedział,że pomaga koleżance,która jest nieszczęśliwa w małżeństwie.Potrafi tak siedzieć do godzin rannych i pisać ,nic go nie obchodzi,że ja cierpię .Kiedyś był innym człowiekiem,przytulał mnie ,całował,a teraz czuję jak bym dla niego nie istniała.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: samotność w małżeństwie

Jestem po 40. wiem o czym mówisz. To strasznie przygnębiające. Kobieta ma tą okropną skłonność, że szuka winy w sobie. Żyłam przez wiele lat z tak okropnym przekonaniem o sobie, że tylko kobieta potrafi to zrozumieć. Bo skoro przez kilka lat jest dobrze (może bez szaleństwa ale poprawnie), skoro mamy dzieci o które nawet on dba. Skoro jestesmy zdrowe i nie gderamy. Dbamy o siebie. To o co chodzi....Dlaczego on mnie zbywa, dlaczego pomija, dlaczego w końcy mówi "zaraz", "później" nie chce mi się" albo słynne i prześmiewane "ale mnie coś boli" "boli mnie głowa"
I tak sobie myślę jak większość kobiet...po co to wszysko, tylko dla potomstwa? ....
Nie jesteś sama. Chętnie podzielę się z Tobą mymi refleksjami.

Odp: samotność w małżeństwie

nie wiem czy potrafię tak dalej ,przez 1.5 miesiąca schudłam 10 kilogramów,ciągle płaczę nic mnie nie cieszy,najchętniej leżałabym cały dzień w łóżku i płakała.Te ciągłe wymówki,że to moja wina,że to ja byłam cały czas zimna więc on się do tego przyzwyczaił i skoro teraz mi się odmieniło to ja muszę poczekać może mu się też odmieni,on nie rozumie,że to mnie zabijają,a próba rozmowy nic nie daje.Przykro mi tylko że dzieci tego słuchają.Pojechałam dzisiaj po córkę do szkoły,a ona wchodząc do samochodu pyta mi się''czy tata mnie znowu wyzywał

4 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2012-02-01 14:12:16)

Odp: samotność w małżeństwie

Dziewczyny, przestańmy mysleć, że na zainteresowanie musimy sobie zasłużyć.  Dobrym pomysłem, jest wyjście gdzieś, zajęcie sobie czasu a nie siedzenie i czekanie, az mąż łaskawie znajdzie checi czy czas dla nas. Wyjdzicie na basen z dziećmi, na saunę, do kina, galerii czy na sanki. Niech mąż siedzi i czeka na Was a wy bawcie się dobrze i pomyślcie chwilę o własnych przyjemnościach. Ja tak robię, lepsze to niż siedzenie w domu i użalanie się nad sobą. Czasami mam doła i ochotę nie wychodzić z domu i użalać się, ale z doświadczenia wiem, że to nie pomaga, tylko jeszcze bardziej dołuje.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

5

Odp: samotność w małżeństwie

Jaki dobry ten Twoj maz. Pomaga kolezance, ktora jest nieszczesliwa w malzenstwie:) IRONIA.

Przestan na niego patrzec. Smutny mis dobrze doradzila-wychodz, odzyj w koncu.
Skoro on siedzi do rana przed komputerem to nie znaczy, ze Ty masz tylko siedziec i czekac, az hrabia w koncu z niego zejdzie. Tylko po co? Aby wyskoczyc z szanowna buzka.

Zadbaj o siebie (potym co piszesz wydaje mi sie, ze jestes bez zycia i energii), nie pozwol zeby on zdominowal Twoje mysli.
W ogole ignoruj tego czlowieka skoro on i tak zajmuje sie tylko soba.
Moze w koncu sie obudzi.

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...
Odp: samotność w małżeństwie

Jestem już "kobietą dojrzałą", sporo w życiu przeszłam. W przeszłości miewałam podobne problemy. I z doświadczenia wiem, że mężczyźni w tym wieku jeszcze często bywają niedojrzali. A również nieodpowiedzialni. Ciągłe siedzenie przed komputerem i "pomaganie" koleżance tego dowodzi. Bo czy koleżanka jest ważniejsza od żony? Sorry, a może to więcej niż koleżanka.......skoro tyle poświęca się jej czasu? Dziewczyno obudź się z letargu! Tak jak pisały internautki, rusz się z domu, wyjdź do ludzi. Może jak mąż zobaczy że w domu musi wszystko zrobić sam, to zastanowi się nad swoim postępowaniem. A jeżeli nie, to już tylko od Twojej decyzji zależy co będzie dalej.  Życzę aby  Ci się udało!

Odp: samotność w małżeństwie

Może pora zrobić sobie przerwę - spakować się i wyjechać na kilka dni. Zostawić męża z całym domem i dziećmi na głowie i odpocząć trochę od niego. Jeśli po powrocie nie okaże ci więcej zainteresowania, to jednak masz trochę większy problem. Może warto podejrzeć, o czym takim pisze do swojej koleżanki.

Samotna w wielkim mieście
Blog o samotnych i nieśmiałych:
www.antoninakostrzewa.blogspot.com

8 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-02-05 09:57:08)

Odp: samotność w małżeństwie

Ja przez wiele lat wychowywałam trójkę dzieci,zajmowałam się domem ......obiadki,ciasta i takie tam bzdety.Starałam sie jak tylko mogłam najlepiej,żeby wszyscy w domu byli zadowoleni.I co?......mój mąż zawsze znajdował powód,żeby mnie poniżyć a w końcu nasze rozmowy sprowadziły sie tylko do obowiązków codziennych (zakupy,sprawy dzieci...).
To mnie dobiło...wpadłam w depresję,z której na szczęście wyciągnęłam się dość szybko.
Zaczęłam myśleć o sobie.....zadbałam o siebie,poszłam do pracy i otworzyłam sie na ludzi.Wniosłam pozew o rozwód...i co najważniejsze takim zachowaniem wkurzyłam swojego męża,który cały czas był przekonany,że bez niego nie dam sobie rady w życiu i pewnie dlatego pozwalał sobie na takie zachowanie wobec mnie.
Teraz żyję już swoim życiem i jest mi z tym bardzo dobrze.:)

Nig­dy nie za­pomi­naj naj­piękniej­szych dni twe­go życia! Wra­caj do nich, ilek­roć w twoim życiu wszys­tko zaczy­na się walić.

9

Odp: samotność w małżeństwie
dor57 napisał/a:

Ja przez wiele lat wychowywałam trójkę dzieci,zajmowałam się domem ......obiadki,ciasta i takie tam bzdety.Starałam sie jak tylko mogłam najlepiej,żeby wszyscy w domu byli zadowoleni.I co?......mój mąż zawsze znajdował powód,żeby mnie poniżyć a w końcu nasze rozmowy sprowadziły sie tylko do obowiązków codziennych (zakupy,sprawy dzieci...).

wszyscy byli zadowolenia, bo mieli wszystko zrobione i podane, a co Ty z tego miałaś? Nikt nie doceniał i miałaś wrażenie, że nic nie masz z życia.

dor57 napisał/a:

To mnie dobiło...wpadłam w depresję,z której na szczęście wyciągnęłam się dość szybko.
Zaczęłam myśleć o sobie.....zadbałam o siebie,poszłam do pracy i otworzyłam sie na ludzi.Wniosłam pozew o rozwód...i co najważniejsze takim zachowaniem wkurzyłam swojego męża,który cały czas był przekonany,że bez niego nie dam sobie rady w życiu i pewnie dlatego pozwalał sobie na takie zachowanie wobec mnie.
Teraz żyję już swoim życiem i jest mi z tym bardzo dobrze.:)

Cieszę, że znalazłas w sobie siłę, aby w końcu być szczęśliwą. Silne z Nas kobiety, tylko czasami inni wmawiają nam, że nie damy sobie rady. A to przeciez nieprawda.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

10

Odp: samotność w małżeństwie

POWIEDZ MĘŻOWI ŻE TY TEŻ CZUJESZ SIĘ SAMOTNA ŻE JESTEŚ JEGO ŻONĄ I TEŻ ZASŁUGUJESZ NA UWAGĘ

11

Odp: samotność w małżeństwie
smutny_miś napisał/a:
dor57 napisał/a:

Ja przez wiele lat wychowywałam trójkę dzieci,zajmowałam się domem ......obiadki,ciasta i takie tam bzdety.Starałam sie jak tylko mogłam najlepiej,żeby wszyscy w domu byli zadowoleni.I co?......mój mąż zawsze znajdował powód,żeby mnie poniżyć a w końcu nasze rozmowy sprowadziły sie tylko do obowiązków codziennych (zakupy,sprawy dzieci...).

wszyscy byli zadowolenia, bo mieli wszystko zrobione i podane, a co Ty z tego miałaś? Nikt nie doceniał i miałaś wrażenie, że nic nie masz z życia.

dor57 napisał/a:

To mnie dobiło...wpadłam w depresję,z której na szczęście wyciągnęłam się dość szybko.
Zaczęłam myśleć o sobie.....zadbałam o siebie,poszłam do pracy i otworzyłam sie na ludzi.Wniosłam pozew o rozwód...i co najważniejsze takim zachowaniem wkurzyłam swojego męża,który cały czas był przekonany,że bez niego nie dam sobie rady w życiu i pewnie dlatego pozwalał sobie na takie zachowanie wobec mnie.
Teraz żyję już swoim życiem i jest mi z tym bardzo dobrze.:)

Cieszę, że znalazłas w sobie siłę, aby w końcu być szczęśliwą. Silne z Nas kobiety, tylko czasami inni wmawiają nam, że nie damy sobie rady. A to przeciez nieprawda.

.

Właśnie ciągle mnie to dręczyło..."co ja z tego mam".....najpierw byłam zadowolona,że potrafię swoją pracą wywołać uśmiech i zadowolenie dzieci i męża...a potem?.....potem zorientowałam się,że nie mam już z tego żadnej radości a życie ,które biegnie przecież szybciej niż byśmy chcieli, omija mnie wraz ze swoimi urokami.

Nig­dy nie za­pomi­naj naj­piękniej­szych dni twe­go życia! Wra­caj do nich, ilek­roć w twoim życiu wszys­tko zaczy­na się walić.

12

Odp: samotność w małżeństwie

Witam ja też  jestem w związku i czuje się strasznie samotna,mam męża i 2letnią córeczkę i mieszkam bardzo daleko od rodziny siostry znajomych ,od 5 lat żyje tak naprawde sama w obcym mieście ,jest mi zle bo nieznam tu nikogo i  z kim mogłabym pogadac.weszłam na to forum i widze ze nietylko ja jestem samotną 30stką której jest zle..Mój mąż wyjeżdza za jakiś czas na misje więc zostane zupełnie sama,to jego decyzja ale chyba chce odpocząc odemnie ,niestety kłócimy sie strasznie ,mam tego dosyc..ale co mam zrobic ide płacze chce wyjśc z domu ale dokąd......niemam nikogo komu mogłabym sie wygadac.jak ktos ma ochote pogadac piszce z miła chęcią pogadam..[pozdrawiam wszystkie które są samotne w związku..

13

Odp: samotność w małżeństwie

Witam Cię Samotnawmałżeństwie,
Znam osobiście problemy związane z NK. Mój mężczyzna odświeżył znajomości, a zwłaszczaa te, które nagle dodały mu skrzydeł, przysporzyły miłych wspomnień, kazały zająć się problemami innych osób, a w końcu tymi osobami, lub konkretnie jedną osobą. O mnie i o dziecku zapomniał kompletnie, o niej pamiętał i wielbił ją na NK, na spotkaniach, wspólnych wyjazdach. Nie zauważył, ze stopniowo oddalał się ode mnie, uznając że spędzanie prawie 100% czasu z tą osobą, bycie na każde jej zawołanie i sms-owanie co kilka minut do niej nie jest niczym złym, a ja mam paranoję jakąś. Tęskniłam za nim bardzo. Wyszły na jaw sytuacje świadczące, że te spotkania i sms-y nie były wcale takie niewinne jak twierdził. Przepraszał, obiecywał, ale kontakt utrzymywał z nią nadal. Męczyło mnie to bardzo, dwa lata podejmowałam próby rozmowy i z moim mężczyzną i z tamtą kobietą, dałam mu do zrozumienia, że nadal go kocham. Dopiero teraz chyba znowu jest tylko ze mną, ale nie mam takiej pewności do końa. Jest dobrze, ale bez fajerwerków. Uczymy się żyć ze sobą uważąjąc bardziej niż kiedyś na nasze wzajemne potrzeby. Próbujemy być razem jakby od nowa, jest to czasami trudne, ale chcę i wierzę, że wszystko się ułoży. Najważniejsze, że on zrozumiał i też tego chce.
Radzę Ci rozmawiaj z mężem, przekonuj, że Ci zależy, bo tylko wtedy on zrozumie że też masz potrzeby, ze porafisz być czuła, że Ci na nim zależy. Mężczyźni muszą być informowani, bardzo często nie domyślają się że nadal ich potrzebujemy, że są dla nas ważni i wtedy szukają kogoś na boku. Wiem sama, że jak pojawiło się dziecko, które ma teraz kilkanaście lat, poświęciłam się jemu, odsuwając się od męża. Pózniej były codzienne obowiązki i znowu codzienne oddalanie sie od siebie. W tym naszym zabieganiu zapominamy często o sobie nawzajem.
Też czułam się wiele razy samotna, ale zawalczyłam, czego i Tobie życzę.
Zaczęłąm bardziej dbać o siebie, co mąż też zauważył. Wyjście z domu na fitness czy jogging jak najbardziej polecam.
Odezwij się do mnie na maila, chętnie pogadam.

14

Odp: samotność w małżeństwie

Witam! Nie dawno wyszłam za mąż dokładnie w listopadzie 2011 r. powinnam byc  szczesliwa ale wcale tak nie jest nie wiem co się miedzy nami dzieje:( ciagle sie klocimy nie mozemy sie z mezem porozumiec... Przez co czuje sie bardzo samotna :( przed slubem mąz sie starał i byl calkiem inny... A teraz wszystko się zmieniło... Mimo tego ze sie staram maz i tak tego nie docenia. Nie mam z kim o tym porozmawiac wiec napisałam tutaj jesli któras z was bedzie chciala pogadac to piszcie pozdrawiam.

15

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Dianka.  Coś tu nie jest tak. Niedawno wyszłaś za mąż i już coś się między wami psuje....Co innego po kilku latach. Wtedy bywa różnie, jakiś mały kryzys może się zdarzyć. Uważam że musicie porozmawiać,wyjaśnić dlaczego doszło do takiej sytuacji w waszym niedawno zawartym małżeństwie. Rozmowa powinna wyjaśnić przyczynę takiej sytuacji. Ja jestem wiele już lat po ślubie i przeszłam trochę kryzysów. Kiedyś gdy nie było komputera, to były inne metody lekceważenia żony i dziecka. Wyrwanie się z domu, pójście z kolegami na wódkę i kompletny brak zainteresowania domem. Ale i chłop z czasem dojrzewa i dochodzi do wniosku że jednak czas zająć się rodziną którą założył. Tylko że są i wyjątki. Są też wieczni chłopcy, którzy mając siwe włosy udają młodzieniaszków i "latanie" mają we krwi. Po tym co piszę chyba widać ile w życiu widziałam? Życzę tobie pomyślnego rozwiązania problemu.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

16

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Dianka.  Coś tu nie jest tak. Niedawno wyszłaś za mąż i już coś się między wami psuje....Co innego po kilku latach. Wtedy bywa różnie, jakiś mały kryzys może się zdarzyć. Uważam że musicie porozmawiać,wyjaśnić dlaczego doszło do takiej sytuacji w waszym niedawno zawartym małżeństwie. Rozmowa powinna wyjaśnić przyczynę takiej sytuacji. Ja jestem wiele już lat po ślubie i przeszłam trochę kryzysów. Kiedyś gdy nie było komputera, to były inne metody lekceważenia żony i dziecka. Wyrwanie się z domu, pójście z kolegami na wódkę i kompletny brak zainteresowania domem. Ale i chłop z czasem dojrzewa i dochodzi do wniosku że jednak czas zająć się rodziną którą założył. Tylko że są i wyjątki. Są też wieczni chłopcy, którzy mając siwe włosy udają młodzieniaszków i "latanie" mają we krwi. Po tym co piszę chyba widać ile w życiu widziałam? Życzę tobie pomyślnego rozwiązania problemu.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

17

Odp: samotność w małżeństwie

Ja mam troche inny problem dotyczacy samotnosci w malzenstwie.Po slubie jestem prawie 9 lat, znamy sie 12 lat ale do dzis nie przyzwyczailam sie do tego, ze moj maz obraza sie za byle co.Dzis obrazil sie bo zapytalam ,widzac ze szykuje sobie gofry oblozone grubo dzemem,czy to jest jego sniadanie.Martwie sie o jego zdrowie gdyz utyl okropnie i nic z tym nie robi tylko dogadza sobie i to juz przeradza sie w obzarstwo bo potrafi za jednym zasiadem pochlonac pol kilo ciasta.To tylko jeden przyklad bo obraza sie o wszystko, najlepiej jakbym o nic nie pytala.Jak jestesmy razem w domu w weekend to jestem cala spieta bo boje sie ze jakies moje pytanie go wyprowadzi z rownowagi.potrafi wtedy nawet cos zniszczyc w domu.On sie nawet potrafi zdenerwowac bez mojego w tym udzialu, np gdy sie o cos uderzy albo gdy cos robi i mu nie wychodzi.Potrafi wtedy rzucic przedmiotem ktory akurat ma w reku i cos zniszczyc.Nigdy mnie nie uderzyl ale ta jego agresja w stosunku do przedmiotow zle na mnie dziala.Zaraz sie denerwuje, spinam i dzien mam zmarnowany.Poza tym maz nie lubi rozmow a zwlaszcza denerwuja go pytania o jego zamiary,plany bo raczej zyje chwila.Nie mamy dzieci.Kiedys na poczatku to on nie chcial a teraz nawet gdyby chcial to ja juz nie chce bo nie czuje sie bezpiecznie i komfortowo i chyba bym nie donosila ciazy w atmosferze ciaglego oczekiwania na jego wybuch zlosci.Nie wiem juz jak mam z nim rozmawiac bo on wszystko odbiera jako atak na niego.Najlepiej czuje sie kiedy nie zahaczam o tematy wazne.Dodam ze on nigdy nie jest w pelni zadowolony z tego co ma.Wyjechalismy z Polski bo uwazal ze tu nam bedzie lepiej.Ja bylam zadowolona z mojego zycia w ojczyznie,byla rodzina obok znajomi.No ale zgodzilam sie i wyjechalismy.Tu nic sie nie zmienilo,maz z kazdej pracy byl po jakims czasie niezadowolony i przy podejmowaniu kazdej nastepnej mialo juz byc lepiej.Lepiej nie jest.W aktualnym miejscu pracuje poltora roku i znow mowi o odejsciu.Ostatnio nawet napomyka o przeniesieniu do innego kraju.Ja juz mam dosc bo wiem, ze scenariusz sie powtorzy i tam i ze cale zycie bedziemy na walizkach.Dodam ze ciagle zmieniamy domy wynajmowane.Ostatni on sam wybieral zeby nie bylo ze ja znalazlam g....Ja jestem typem domatora i zle mi z tym ze nie moge miec nic na stale.Moja rodzina nie wie tak naprawde jak wyglada moje malzenstwo i ze jestem samotna jak diabli.Nie chce ich martwic bo maja swoje problemy.Kiedys wiecej ze soba rozmawialismy i byl bardziej otwarty a teraz probe rozmowy traktuje jak atak na niego i najlepiej jakbym umiala czytac w myslach.Zastanawiam sie jaki blad popelnilam ze miedzy nami robi sie coraz gorzej?
Moze nie powinnam byla opuszczac Polski i miec nadziei ze tu on znajdzie swoje miejsce i bedzie Ok? Moze on nalezy do ludzi,ktorych nikt nie jest w stanie zadowolic i tylko marnuje swoj czas przy nim?

18

Odp: samotność w małżeństwie

Może powinnas porozmawiac ze swoim mężem o tym co sie w waszym związku dzieje, nie możesz ciągle patrzyc tylko na niego, robić wszystko pod jego kątem bo przeciez stajesz sie coraz bardziej nie szczęśliwa, samotna i wpadasz w większego dołka... życzę Ci aby wszystko wam się ułożyło abyś w końcu poczuła się bardziej szczęśliwa:) i doceniona za to co robisz dla swojego partnera... I przede wszystkim nie bała się mówić tego co myślisz i czujesz.

Odp: samotność w małżeństwie

Już tyle razy rozmawiałam przynajmniej starałam się rozmawiać z nim,tłumaczyć jaka jestem nieszczęśliwa ale On chyba ,a nawet na pewno ma to gdzieś.W tej chwili zachowuje się tak jak bym dla niego nie istniała ,nic go nie obchodzę .Unika mnie jak tylko może .Od początku roku wszystko mi się wali całe moje życie się spaprało .Jeśli najbliższa osoba powie ci ,że mu przeszkadzasz ,że mogę go spakować ale ja sobie nie dam rady.W tej chwili żałuje że go poznałam,że stanął na mojej drodze ,teraz coraz częściej czuję się taka samotna ,nic tylko praca,dom-dom,praca,dzieci,czuję się jakby mnie już nic w życiu nie czekało.Mam 40 lat i żadnej chęci do życia .Patrzę na szczęśliwe pary i zazdroszczę im,tak bardzo im zazdroszczę .

20

Odp: samotność w małżeństwie

Hej dziewczyny,
jak tak czytam Wasze posty to prawie jak o sobie :) Maz ma gdzies mnie i naszego 2 letniego prawie synka. Nie robi w domu nic poza siedzeniem na kompie i ogladaniu TV,ostatnio wychodzi sobie kiedy chce i wraca o ktorej chce nie mowiac nic. A ja mam na glowie dom,prace i synka i juz nie mam sily. Wypady pomagaly mi do czasu,kiedy przyjaciel ktory sprawial,ze mialam ochote wogole wstac z lozka stal se kims wiecej. Teraz jestem strasznie nerwowa,znow nic ino placze. Chce odejsc ale nie wiem jak to rozwiazac po ludzku.
Prosze o rade. I dziekuje z gory :)

Odp: samotność w małżeństwie

Hej osoby z Ostrowa Wlkp lub okolic,które chciałyby zawrzeć nowe znajomości piszcie.

22

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie kobietki.Smutne jest to,ze najbliższa zdawałoby sie osoba-pan mąż ,staje się dla nas "obca"osobą,nie traktuje naszych potrzeb poważnie,nie dostrzega nas.Kipi obojetnością:(
Czy tak miało być? potem dziwi się taki mężulek,że żona ogląda się za innym lub szuka znajomości,potwierdzenia swojej kobiecości w ramionach drugiego mężczyzny.
Ja także zaliczam się do grona "samotna w małżenstwie" moje relacje w małżeństwie są na zasadzie "razem ale osobno".Mąż ciagle jest poza domem,ma nienormowany czas pracy,wyjezdza i wraca kiedy chce,w większości jest tak,ze nie ma go całymi dniami.Na moje barki spadło wychowanie dzieci,zajęcie sie domem.Z czasem mąż zauroczony wiejska sielanką postanowił przeprowadzic się na wieś.Gdy przejżałam na oczy,okazało się,ze nie ma moich znajomych,przyjaciół,brak towarzyskiego zycia.Stałam się smutną,zaleknioną kobietką,tak bardzo zależna od męża.Mąż nie dostrzega tego,ze czuje się samotna,nie mam koleżanek,a gdy pojawią się, to sa na zasadzie "interesownej"dzwonią gdy ja jestem im potrzebna.Buntuje się wszystko we mnie, bo nie tak wyobrazałam sobie moje zycie.Bardzo chciałabym poznać kogoś  z kim mozna pogadac,odstresowac się,zapomniec o szarej codzienności.Wyjść do kina,na zakupy.Czy to dobre miejsce na szukanie znajomych,koleżanek> pewnie odpowiedz znajdę z czasem :)
pozdrawiam i zyczę miłego wieczoru :)

23

Odp: samotność w małżeństwie

Hej. Pogadaj z mężem o terapii dla par. Pewnie się nie zgodzi....tak od razu. Alkoholik też nie przyzna, że ma problem z piciem. Jeżeli jednak będzie bardzo oporny, poszukaj sama jakiegoś psychologa od tych spraw. Najgorsza jest samotna walka, wsparcie zawsze się przyda.

Hmm...........

24

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Soniella. Co nieco jestem od ciebie starsza, ale choć mąż jest na conajmniej 4+, to również czuję się samotna,  gdyż dziecko odchowane, a koleżanek znajomych brak. Przez lata pozmieniało się, koleżanki porozjeżdżały się po świecie i teraz zostały tylko znajome z pracy. A w pracy, wiadomo, za dużo się nie mówi... Więc jeśli masz życzenie, to ja, kobieta z życiowym doświadczeniem, chętnie z tobą podyskutuję. Pozdrawiam.

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

25

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Klaudyna81 opcja terapii z męzem nawet nie wchodzi,próbowałam kilka razy delikatnie podac temat,ze potrzbuje porady psychologa,to wpadał w złość,mówiąc,ze do psychologa chodzą osoby nienormalne:(chore psychicznie.Biore leki od rodzinnego na wyciszenie,nerwicę po cichu przed nim.I tak samo muszę załatwić wizytę u psychologa.
pozdrawiam:)

26

Odp: samotność w małżeństwie

Witaj Beata 19959:) bardzo dziękuję,przyznam się szczerze,ze bardzo lubię słuchac osób,które mają doswiadczenie w danym temacie,przeżyły na własnej skórze "utrapienia"Zawsze chciałam mieć koleżankę-przyjaciółkę starszą, nawet udało się poznać i cieszyc się znajomością przez jakiś czas,miałam ją obok siebie -moja sąsiadka-lecz ciężka i nieuleczalna choroba zabrała mi ją:(
Po niej przyszła kolejna ale poza plotkami niczym innym się nie zajmuje,podobnie jak większość w tej miescinie,jest jakas niezdrowa atmosfera:( a ja ponad wszystko cenię szczerość,lojalność a brzydze sie plotkami i zawiścią,dlatego odstawili mnie na bocznicę,bo nie stałam pod płotem i nie obgadywałam,nie dorzucałam oliwy do ognia,dla mnie tacy ludzie nie mają wartości:(
Bardzo wcześnie musiałam podjąc samodzielne życie,z mamą miałam specyficzne kontakty,i do dzis tak jest, byc może dlatego szukam oparcia w osobie starszej od siebie.
Moje koleżanki,znajome są z dala ode mnie,mieszkam kilkanascie kilometrów od nich,nie zawsze mam srodki i czas by spotkac się z nimi.a i one tez licza kazdy grosz,a przy dzisiejszych cenach paliwa tym bardziej.Z czasem kontakty oziębiły się.Tu gdzie mieszkam,patrzą na mnie przez pryzmat jak wyglądam,co posiadam a nie co w mej duszy gra,do tego mąż wiejący chłodem.To jest najgorsze....
Pozdrawiam serdecznie.

27

Odp: samotność w małżeństwie

Ja też jestem samotna w małżeństwie. Jest tak od niedawna (jakieś 2 miesiące), ale dlatego bardzo boli, bo wiem jak było i co straciłam.
Na pozór jesteśmy udanym i zgodnym małżeństwem. Gdyby ktoś popatrzył z boku, to powiedziałby, że przesadzam: mąż zaradny, dzieci fajne (choć jedno z dużym problemem zdrowotnym), jakoś dajemy radę finansowo, choć kokosów nie ma, mamy co jeść, mamy gdzie spać.

Tylko dlaczego jestem taka samotna? Choć w zasadzie to wiem. Do niedawna mąż pracował w systemie zmianowym 24/48h, dużo czasu poświęcał rodzinie i choremu dziecku, pomagał, wyręczał, miał czas na rozmowę, na wspólne poleniuchowanie.
Niedawno zmienił pracę, zarabia trochę lepiej, robi teraz to o czym marzył przez całe życie, więc się realizuje, ale poświęca się tej robocie bez reszty (twierdzi, że inaczej się nie da).

A ja nie umiem się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Wszystkie obowiązki spadły na mnie, ale to nie jest nawet najgorsze, bo jakoś sobie radzę. Najgorsze jest to, że nie ma już rozmów na ważne i błahe tematy, nie ma bliskości, której bardzo potrzebuję.
Każdego poniedziałku szukam sobie nowych zajęć i zaczynam budować wokół siebie mur, którym próbuję ratować się przed atakiem samotności. A w piątek po południu, kiedy mąż cieszy się na  nadchodzą weekend i odpoczynek, ja jestem szczelnie obudowana dookoła, potwornie samotna, nieszczęśliwa i zmęczona. Ten mur jest już taki szczelny, że nie pozwala mi na pokazanie jakichkolwiek uczuć, na bliskość (aby znowu nie czuć odrzucenia). Prawie nie rozmawiam z mężem bo nie wiem co chciałabym mu powiedzieć, co jest z tych wszystkich rzeczy najważniejsze, a co błahe i nie warte zachodu i "zawracania gitary".
On patrzy na mnie zmartwiony i nic nie rozumie, widzi, że nie jestem szczęśliwa, ale nie wie co ma zrobić, aby było inaczej, tak jak dawniej.
Próbowałam kilka razy wyjaśnić mu o co chodzi, czego mi brakuje i wydawało mi się, że rozumie. Ale od poniedziałku znowu jest to samo.
Niby wiem co powinnam zrobić: zająć się trochę sobą, mieć jakieś hobby, koleżanki, babskie sprawy, ale ja nie umiem tego robić, nie wiem jak i kiedy, nie mam odwagi.
Nie mogę z dnia na dzień wymyślić czegoś, co by mnie też pochłonęło, gdy męża nie ma w domu, podniosło poczucie własnej wartości. Nie mam bliskich koleżanek. Nie stać mnie na wizyty u kosmetyczki, a poza tym nie mam z kim zostawić dzieci. Fitness też z tego powodu odpada, choć wiem, że dobrze wpływa na moją psychikę.
Jedynie co sprawia mi przyjemność to czytanie książek, ale trudno to robić, gdy co chwilę słyszy się "mamo, a ona...", "mamo pomóż mi...", "mamo!!!!". Książki pozwalają mi przenieść się w inny świat, zapomnieć o samotności i trochę zrelaksować. Nawet wymyśliłam nowe powiedzenie: gdy czytam książkę a mąż akurat zadzwoni z pracy i zapyta mnie co robię to mu odpowiadam, że jestem w SPA :)

28

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie - Soniella i Małamegi!  Soniellę bardzo przepraszam, że się dotąd nie odezwałam, ale miałam trochę "zawirowań życiowych", potem wyjazd i zupełnie zapomniałam odpisać. Ale podtrzymuję temat i bardzo chętnie podyskutuję!  I Małamegi, jak masz życzenie, również możemy podyskutować. Czuję się bardzo samotna, mimo bycia w wieloletnim związku. Może dlatego, że nie mam już nikogo z mojej rodziny i znajomych, których kiedyś było wiele. A jestem młoda duchem i czuję się na o wiele mniej lat niż mam. Tylko dużo doświadczeń życiowych... Pozdrawiam!

Mów o dobrych rzeczach wieczorem, jutro, codziennie. Wówczas złe uciekną.

29 Ostatnio edytowany przez dalia123 (2012-08-26 00:14:20)

Odp: samotność w małżeństwie

Beata199
Moze podpowiesz co robic? Mamy z mężem po 30kilka lat, razem jesteśmy już 10. Mamy 5cio moesięczną córeczkę. Jednak od ok. 7 mego miesiąca ciąży mam poczucie całkowitego osamotnienia. Na początku, ok hOrmony mi szaleją i przesadzam. Później stres związany z maleństwem. Zaczęły się kłótnie jakich wcześniej mie było  Próby poruszenie tematu z mężem, że coś jest nie tak, że jest mi źle, że brakuje mi wspólnego życia kwiotwał, że to dlatego że stresujemy się dzieckiem. Tylko uwazam że to wymówka, z dzieckiem radzimy juz sobie dobrze, a rozmowy nasze ograniczają sie do spraw organizacyjnych, list zakupów czy jaki film obejżeć (o przytulaniu przed telewizorem nie ma mowy, tzn moge się przytulić tylko cxuję że jest to jednostronne i tylko z mojej inicjatywy). Dodam że Od roku mieszkam za granicą i nie mam też tu z kim bezpośrednio porozmawiać
Moze ktoś coś podpowie

30

Odp: samotność w małżeństwie

Witam,
Ja też podobnie jak wy czuję się samotna w małżeństwie. A najbardziej boli, gdy widzę szczęśliwe małżeństwa, np. sąsiadów, czy nawet nieznajomych na ulicy, na wakacjach - to się widzi. Natomiast od nas bije chłodem. Nawet już młodsza córcia to zauważyła. Czy tak już będzie zawsze?

31

Odp: samotność w małżeństwie

Witam,
mam 44 lata,jestem od 20 lat mężatką i mam troje dzieci.
Moje małżeństwo od dawna uważam za nieudane.W ostatnim jednak czasie jest wręcz nie do zniesienia.Mąż-gość hotelowy.O 7.30 wychodzi,wraca-godz 19.Trzy piwka,kolacja i telewizja.
Ja w tym czasie mam być zawsze uśmiechnięta i z poządaniem wskakiwac mu do łóżka.
Przez te wszytkie lata,lata udawania zaczęłam się dusic.Mam silną nerwicę,nabawiłam się bielactwa i niedługo muszę zoperowac guza na tarczycy.
Nie mogę wręcz patrzeć na faceta! Porozmawiać z nim się nie da,bo zaraz twierdzi,ze się czepiam.
W kłótni nie przebiera w słowach i wyzywa mnie od najgorszych głupków.
Sama się sobie dziwię,że to znoszę.Odeszłabym,ale wiem,że sama nie utrzymam dzieciaków.
Mam taką depresję,że zyć się odechciewa!

32

Odp: samotność w małżeństwie
Ulencja napisał/a:

Witam,
mam 44 lata,jestem od 20 lat mężatką i mam troje dzieci.
Moje małżeństwo od dawna uważam za nieudane.W ostatnim jednak czasie jest wręcz nie do zniesienia.Mąż-gość hotelowy.O 7.30 wychodzi,wraca-godz 19.Trzy piwka,kolacja i telewizja.
Ja w tym czasie mam być zawsze uśmiechnięta i z poządaniem wskakiwac mu do łóżka.
Przez te wszytkie lata,lata udawania zaczęłam się dusic.Mam silną nerwicę,nabawiłam się bielactwa i niedługo muszę zoperowac guza na tarczycy.
Nie mogę wręcz patrzeć na faceta! Porozmawiać z nim się nie da,bo zaraz twierdzi,ze się czepiam.
W kłótni nie przebiera w słowach i wyzywa mnie od najgorszych głupków.
Sama się sobie dziwię,że to znoszę.Odeszłabym,ale wiem,że sama nie utrzymam dzieciaków.
Mam taką depresję,że zyć się odechciewa!

Witaj. A może tak przestań być dla "pana" służącą? Przy trojgu dzieciach i tak dostatecznie masz dużo pracy. A jak pan mąż weźmie się trochę za robotę zamiast za piwo i telewizyjnego pilota, to może zacznie myśleć!  Niech sobie sam pierze, prasuje, coś ugotuje na obiad..  A w jakim wieku masz dzieci?  Czy masz swoją rodzinę, kogoś kto  może ci pomóc?

Można być wolnym nosząc kajdany.

33

Odp: samotność w małżeństwie

HEJ jestem tu pierwszy raz ale widzę że nie jestem osamotniona w swoich odczuciach . Mam 33 lata i wrażenie że całe życie za mną że wszystko co najlepsze się skończyło . ..śmieje się rozmawiam ale w środku czuję pustkę . Mój mężczyzna stał się oziębły , jesteśmy razem sześć lat w niedzielę mija rocznica ale nie spodziewam się niczego bo na takie pierdoły nie ma nigdy pieniędzy ..tak twierdzi ...cóż przyzwyczaiłam się że siedzę w domu sama nie mam ochoty już walczyć o jego uwagę on zresztą jak wraca z pijalni albo z podwórka bo ciągle coś robi przy samochodzie to idzie spać ..pozdrawiam może jutro będzie lepiej

34

Odp: samotność w małżeństwie

mam tą samą przypadłość ...wyłapuję szczęśliwe pary.

Lou71 napisał/a:

Witam,
Ja też podobnie jak wy czuję się samotna w małżeństwie. A najbardziej boli, gdy widzę szczęśliwe małżeństwa, np. sąsiadów, czy nawet nieznajomych na ulicy, na wakacjach - to się widzi. Natomiast od nas bije chłodem. Nawet już młodsza córcia to zauważyła. Czy tak już będzie zawsze?

35

Odp: samotność w małżeństwie

Rany dziewczyny mam to samo. Muszę wam powiedziec, że trochę mi ulżyło bo myslałam, że tylko u mnie w małżeństwie wieje chłodem, a okazuje się że nie jestem sama z tym problemem. Wiem że to dziwne!!!!

36

Odp: samotność w małżeństwie
floss napisał/a:

Rany dziewczyny mam to samo. Muszę wam powiedziec, że trochę mi ulżyło bo myslałam, że tylko u mnie w małżeństwie wieje chłodem, a okazuje się że nie jestem sama z tym problemem. Wiem że to dziwne!!!!

U mnie jest tak samo,do tego pretensje o wszystko i o nic,a jak ja się denerwuję o coś to raczej nie mam na to prawa,bo przecież pan jest idealny!!!!

37

Odp: samotność w małżeństwie

Witam cieplutko , tyle Was Neteczki mówi o pustce w związku ,młode jeszcze jesteście i stażem mał. i wiekiem a ja głuptas myślałam że to tylko u mnie jest taka pustka w małżeństwie . A ja już jestem 23 lata po ślubie i się martwiłam pustką która mnie otacza......ech życie , życie.

                                                                      http://i50.tinypic.com/2dr51dv.gif

Strach zapukał do drzwi
odwaga poszła otworzyć
nie było tam nikogo .

38 Ostatnio edytowany przez ewa72 (2012-10-02 22:06:58)

Odp: samotność w małżeństwie

Witajcie, też niestety należę do tej grupy samotnych w małżeństwie. Gdy poznałam męża była to iskra, było cudownie. Mamy dwójkę prawie już dorosłych dzieciaków ( jesteśmy 16 lat po ślubie) , ale wymagających jeszcze mimo wszystko naszej uwagi, mój mąż po pracy ( pracujemy razem) jest zmęczony, a ja nie :) wszystkim muszę zająć się sama. Jeszcze żeby choć troszkę umiał być czuły, żeby chciał się przytulić , pokochać,  może bym to jakoś zniosła, ale on ciągle się odsuwa i jest coraz dalej. Zaczynam myśleć , że też popadam w depresję, stałam się jeszcze bardziej nerwowa, płaczliwa, nie umiem sobie sama z tym wszystkim poradzić.

porażka 007   u mnie też jest to "pretensje o wszystko i o nic,a jak ja się denerwuję o coś to raczej nie mam na to prawa,bo przecież pan jest idealny!!!!"

Posty [ 1 do 38 z 103 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018