Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 50 z 50 ]

39

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

A830, a co stoi na przeszkodzie, żebyś przez ten wolny rok posprzątała, czy poukładała towar? Im bardziej będziesz tej pracy nie lubić, tym większe są szanse, że wymyślisz, co byś tak naprawdę chciała robić. No i wtedy z radością pójdziesz za rok  na studia, żeby nie pozostawać w okropnej pracy smile

Kolejna sprawa - nie możesz negować wszystkiego przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Jakoś nigdy nie rzuciło mi się w oczy ogłoszenie, gdzie na kelnerkę szukali osoby w wyższym wykształceniem. Jeśli Ty takie ogłoszenie widziałaś to znaczy tylko tyle, że podświadomie wyłapujesz wszystko, co by potwierdzało twoją teorię "nie mogę", "nie da się".

Ja mam zupełnie inne spostrzeżenia niż Ty. Widziałam mnóstwo sytuacji, gdzie pracodawca rozpaczliwie poszukiwał pracownika "od zaraz". I każdy miał z tym problem. Czasem pomagałam zwerbować którąś z moich koleżanek szukających pracy. W wielu zawodach wcale nie liczy się wykształcenie - aby zacząć wystarczy chęć do pracy i podstawowe umiejętności. I wcale nie mówię o pracy przy rozkładaniu towaru, ale znacznie "ambitniejszych" posadach. Wielu moich znajomych informowało mnie, że w ich miejscach pracy szukają kogoś. Z propozycji nie korzystałam, bo miałam stałą pracę, ale ofert było sporo. Czy Ty w ogóle próbowałaś popytać wśród znajomych?

Mam koleżankę trochę podobną do Ciebie. Taką zabłąkaną i nie wiedzącą, czego chce od życia. Poszła na studia "bo mamusia kazała". Rzuciła po pierwszym semestrze, bo kierunek jej nie inetersował, a egzaminy na politechnice przerosły. Dziewczyna już 3 rok siedzi w swoim pokoju (na jej szczęście mieszka z siostrą, nie matką, bo by jej chyba uszy zwiędły od kazań), próbowała iść na inną uczelnię i inny kierunek - rzuciła, studium policealne - rzuciła, propozycję pracy w biurze, gdzie pracowałam - odrzuciła 3 razy (dziewczyna inteligentna i sprytna, więc ją bardzo chcieliśmy).Jej jedynym problemem jest brak wiary we własne możliwości. Uważa, że jest głupia i do niczego się nie nadaje. Więc nawet nie próbuje. Ty wprawdzie nie uważasz, że jesteś głupia, ale z góry zakładasz, że Cię nigdzie nie zechcą. A to nieprawda. Ale nie będziesz wiedziała, dopóki nie sprawdzisz.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Witam.Piszę tutaj bo nigdzie nie mogę znaleźć jakiejkolwiek pomocy i zrozumienia  a czuję że przestałam radzić sobie z życiem.Skończyłam technikum,dostałam się na wymarzone studia,które rzuciłam po niecałym tygodniu,gdyż poczułam że to jednak nie jest to.Nie wiem,może to była zła decyzja,ale wtedy poszłam,odebrałam papiery i koniec...przyszedł kolejny rok,obiecałam sobie że teraz pójdę na studia i co?I znów nie poszłam...jestem załamana że nic mi się nie udało,ciągle płaczę,mam jakieś głupie myśli,czuję się nikomu niepotrzebna.A ja chcę studiować,tylko najgorsze jest to,że ja tak sobie zakodowałam w głowie,że jeżeli teraz nie poszłam na studia,to za rok już będzie dla mnie za późno i za rok nie pójdę.Nie wiem co mam robić,z jednej strony chcę studiów a z drugiej twierdzę że za rok już za późno będzie,bo za rok to ja już powinnam być na 3 roku studiów...już nie wiem gdzie szukać pomocy,załamało mnie to że tak mi się wszystko pochrzaniło...

41

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Patrycja21 napisał/a:

Witam.Piszę tutaj bo nigdzie nie mogę znaleźć jakiejkolwiek pomocy i zrozumienia  a czuję że przestałam radzić sobie z życiem.Skończyłam technikum,dostałam się na wymarzone studia,które rzuciłam po niecałym tygodniu,gdyż poczułam że to jednak nie jest to.Nie wiem,może to była zła decyzja,ale wtedy poszłam,odebrałam papiery i koniec...przyszedł kolejny rok,obiecałam sobie że teraz pójdę na studia i co?I znów nie poszłam...jestem załamana że nic mi się nie udało,ciągle płaczę,mam jakieś głupie myśli,czuję się nikomu niepotrzebna.A ja chcę studiować,tylko najgorsze jest to,że ja tak sobie zakodowałam w głowie,że jeżeli teraz nie poszłam na studia,to za rok już będzie dla mnie za późno i za rok nie pójdę.Nie wiem co mam robić,z jednej strony chcę studiów a z drugiej twierdzę że za rok już za późno będzie,bo za rok to ja już powinnam być na 3 roku studiów...już nie wiem gdzie szukać pomocy,załamało mnie to że tak mi się wszystko pochrzaniło...

A dlaczego rzuciłaś od razu po tygodniu? Jaki to był kierunek? Jeżeli to były Twoje wymarzone studia, to zupełnie nie rozumiem dlaczego. Mogłaś pochodzić dłużej a nie poddawać się od razu, początki podobno ZAWSZE są takie, co najmniej połowa przez pierwsze tygodnie zastanawia się "co ja tutaj robię?".
Moja sytuacja była trochę inna, bo nie były to moje wymarzone studia, tylko jedyne, na jakie miałam szansę w tym roku.
Nie wiem też, dlaczego w tym roku nie złożyłaś papierów skoro miałaś okazję... Ja teraz też jestem podłamana, bo dopadają mnie różne dziwne myśli, tak naprawdę nie wiem, czy za rok nie stanie się coś, co sprawi, że nie będę mogła podjąć studiów (nie wiem co to mogłoby być, ale różne rzeczy się zdarzają).
Wracając do Ciebie... jeżeli chcesz zacząć studia to jak najszybciej to zrób bo widzę, że masz dziwne nastawienie... Nie wiem co siedzi w Twojej głowie, ale nie rozumiem dlaczego już trzeci rok odkładasz mimo że miałaś okazję i to niejedną do zmiany/podjęcia studiów.
Sama mam z tym problem i może nie będę ekspertem ani mentorem w tej sprawie wink Na Twoim miejscu sprawdziłabym, czy w Twoim mieście są prowadzone jeszcze jakieś rekrutacje na studia zaoczne przynajmniej bo na dzienne nie ma już co liczyć na początku listopada. Ewentualnie zacząć od jakiegoś semestru zimowego, na niektórych uczelniach i kierunkach jest taka możliwość.

Tyle ode mnie, naprawdę dziwne jest to dla mnie, może inni niech się wypowiedzą...

Reklama

42

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
vinnga napisał/a:

A830, a co stoi na przeszkodzie, żebyś przez ten wolny rok posprzątała, czy poukładała towar? Im bardziej będziesz tej pracy nie lubić, tym większe są szanse, że wymyślisz, co byś tak naprawdę chciała robić. No i wtedy z radością pójdziesz za rok  na studia, żeby nie pozostawać w okropnej pracy smile

Kolejna sprawa - nie możesz negować wszystkiego przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Jakoś nigdy nie rzuciło mi się w oczy ogłoszenie, gdzie na kelnerkę szukali osoby w wyższym wykształceniem. Jeśli Ty takie ogłoszenie widziałaś to znaczy tylko tyle, że podświadomie wyłapujesz wszystko, co by potwierdzało twoją teorię "nie mogę", "nie da się".

Ja mam zupełnie inne spostrzeżenia niż Ty. Widziałam mnóstwo sytuacji, gdzie pracodawca rozpaczliwie poszukiwał pracownika "od zaraz". I każdy miał z tym problem. Czasem pomagałam zwerbować którąś z moich koleżanek szukających pracy. W wielu zawodach wcale nie liczy się wykształcenie - aby zacząć wystarczy chęć do pracy i podstawowe umiejętności. I wcale nie mówię o pracy przy rozkładaniu towaru, ale znacznie "ambitniejszych" posadach. Wielu moich znajomych informowało mnie, że w ich miejscach pracy szukają kogoś. Z propozycji nie korzystałam, bo miałam stałą pracę, ale ofert było sporo. Czy Ty w ogóle próbowałaś popytać wśród znajomych?

Mam koleżankę trochę podobną do Ciebie. Taką zabłąkaną i nie wiedzącą, czego chce od życia. Poszła na studia "bo mamusia kazała". Rzuciła po pierwszym semestrze, bo kierunek jej nie inetersował, a egzaminy na politechnice przerosły. Dziewczyna już 3 rok siedzi w swoim pokoju (na jej szczęście mieszka z siostrą, nie matką, bo by jej chyba uszy zwiędły od kazań), próbowała iść na inną uczelnię i inny kierunek - rzuciła, studium policealne - rzuciła, propozycję pracy w biurze, gdzie pracowałam - odrzuciła 3 razy (dziewczyna inteligentna i sprytna, więc ją bardzo chcieliśmy).Jej jedynym problemem jest brak wiary we własne możliwości. Uważa, że jest głupia i do niczego się nie nadaje. Więc nawet nie próbuje. Ty wprawdzie nie uważasz, że jesteś głupia, ale z góry zakładasz, że Cię nigdzie nie zechcą. A to nieprawda. Ale nie będziesz wiedziała, dopóki nie sprawdzisz.

Sprytna i inteligentna powiadasz a jednocześnie z zaniżonym poczuciem własnej wartości? Wg mnie to sobie zaprzecza ale ok ;]
Też jestem jeszcze zabłąkana i nie wiem tak naprawdę czego chcę co mnie naprawdę martwi, bo większość osób w moim wieku ma już pomysł na siebie.

43

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

Reklama

44

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

No tak, ale nie chcę do końca życia pracować w sklepie z ciuchami.

45

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

tzn wtedy wydawało mi się że jest to ten wymarzony kierunek,jednak gdy się tam znalazłam to rzeczywiście moje pierwsze pytanie było "co ja tutaj robię?".ten kierunek to turystyka i rekreacja.no zrezygnowałam,teraz czasu nie cofnę,wtedy nie żałowałam że rezygnuję,wyrzuty sumienia przyszły jakoś kilka miesięcy temu...
w tym roku nie złożyłam nigdzie papierów,gdyż nie chcę studiować w moim małym mieście,gdzie jest tylko jedna mała uczelnia z kilkoma kierunkami,prawda jest taka że chcę się stąd wyrwać,a nie miałam kasy na to.szukałam pracy od października zeszłego roku i dopiero teraz udało mi się załapać gdzieś,dlatego w tym roku nigdzie nie poszłam,no i drugi rok mi przeleciał...może gdybym miała większe wsparcie i ktoś popchnąłby mnie trochę w tym kierunku to udałoby się coś zrobić w tym roku,ja jednak wiedziałam że bez większej kasy nie wyjadę stąd i dlatego tak zrobiłam...a teraz mam jakiegoś mega doła,jakieś cholerne załamanie,bo wydaje mi się że już mnie ominęła szansa na studia,za rok będę miała już 22 lata i jak dla mnie to wtedy już powinnam być na półmetku studiów a nie je dopiero zaczynać...wiecie,no chodzi mi o to że mam wrażenie że wtedy to już za późno będzie...

46

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

Jeszcze coś dopiszę... jak byś się czuła, jakbyś żyła w otoczeniu, gdzie każdy z Twoich rówieśników poszedł na studia, a Twoją jedyną ambicją byłoby dostanie pracy w sklepie? Jak mniemam za kilka lat i do pracy w sklepie będą potrzebne studia, patrząc na to wszystko co się teraz dzieje, mam wrażenie, że wszystko zmierza ku temu.

47

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
Patrycja21 napisał/a:

tzn wtedy wydawało mi się że jest to ten wymarzony kierunek,jednak gdy się tam znalazłam to rzeczywiście moje pierwsze pytanie było "co ja tutaj robię?".ten kierunek to turystyka i rekreacja.no zrezygnowałam,teraz czasu nie cofnę,wtedy nie żałowałam że rezygnuję,wyrzuty sumienia przyszły jakoś kilka miesięcy temu...
w tym roku nie złożyłam nigdzie papierów,gdyż nie chcę studiować w moim małym mieście,gdzie jest tylko jedna mała uczelnia z kilkoma kierunkami,prawda jest taka że chcę się stąd wyrwać,a nie miałam kasy na to.szukałam pracy od października zeszłego roku i dopiero teraz udało mi się załapać gdzieś,dlatego w tym roku nigdzie nie poszłam,no i drugi rok mi przeleciał...może gdybym miała większe wsparcie i ktoś popchnąłby mnie trochę w tym kierunku to udałoby się coś zrobić w tym roku,ja jednak wiedziałam że bez większej kasy nie wyjadę stąd i dlatego tak zrobiłam...a teraz mam jakiegoś mega doła,jakieś cholerne załamanie,bo wydaje mi się że już mnie ominęła szansa na studia,za rok będę miała już 22 lata i jak dla mnie to wtedy już powinnam być na półmetku studiów a nie je dopiero zaczynać...wiecie,no chodzi mi o to że mam wrażenie że wtedy to już za późno będzie...

To mogłaś przeczekać, miesiąc, dwa pochodzić i ewentualnie potem zrezygnować gdyby rzeczywiście okazało się, że to nie to.
Ale masz rację, nie cofniesz czasu, ja też nie. Trzeba coś wymyślić, trzeba żyć dalej. wink
Też chciałabym się wyrwać, ale wiem, że wyjazd na studia nie wchodzi w grę. Mam chociaż to szczęście, że u mnie w mieście dużo uczelni i kierunków, można wybierać, ale też nie cierpię miejsca, w którym przyszło mi żyć.
Widzisz.. z pracą jest ciężko, ale i tak każdy wmówi Ci, że czekają na Ciebie z otwartymi rękami.  Co do studiów, to może zacznij za rok jak będzie możliwość i jeżeli tak Ci na tych studiach zależy to zrób tylko licencjat albo idź na zaoczne i do pracy jeśli coś Ci się uda znaleźć.
Dziwię się Tobie, mogłaś zacząć od razu, zrobić licencjat (3 lata wbrew pozorom szybko zlatują) i na mgr wyjechać, poszukać pracy i studiować zaocznie. ja bym tak chciała zrobić, jak się uda.

48 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-03 02:41:52)

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

No jakieś tam plany chodzą mi po głowię, ale nie jest to nic konkretnego, ale jeszcze trochę czasu mam smile Zobaczymy jak to się wszystko poukłada. Wiesz ja też miałam/ mam takie obawy wiadomo praca = niezależność, własne pieniądze, ale studia mimo wszystko są dla mnie ważne dlatego sądzę,że nie zrezygnuje z nich. To jest kwestia tego co jest dla Ciebie priorytetem.
Nie masz się czym przejmować,że nie wiesz co chcesz robić ja uważam, że zdecydowanie za szybko jesteśmy postawieniu przed decyzją jak ma wyglądać nasze życie. Uważam też, że proces kształcenia w naszym kraju jest za długi (pomijam tu podstawówkę, bezsensowne gimnazjum i szkołę średnią). Moim zdaniem dużo lepsze były by 3 intensywne lata i mniej teorii a duuużo więcej praktyki niż 5 lat. Nie chcę tu rzecz jasna uogólniać bo niektóre kierunki faktycznie muszą potrwać np medycyna. Więc spokojnie nie martw się nie długo wpadniesz na to co chcesz robić. I muszę Ci powiedzieć, że naprawdę nie jesteś sama takich osób jest dużo więcej tylko oni zamiast zastanowić się nad tym co chcą robić z braku pomysłów wybierają byle jakie kierunki żeby tylko coś studiować. W gruncie rzeczy bardzo niewielka grupa ludzie wie co chce robić. Dlatego uważam Twoją decyzję za bardzo dojrzałą bo ktoś inny męczył by się na tym macedońskim a potem płakał za zmarnowanymi latami.
Nie patrz też na znajomych to żaden wstyd pracować w sklepie ba takie osoby są niezbędne są też takie osoby, które uwielbiają tą pracę i świadomie nie poszły na studia. Więc jeśli nie masz innej opcji idź rozkładać towar do sklepu czy sprzedawać to nie jest praca do końca życia a też na pewno jakieś cenne doświadczenie.

Odnoszę też trochę takie wrażenie, że uważasz siebie bez wykształcenia wyższego jak gorszą (podejrzewam, że tutaj swoje zrobiła presja i żale mamy ) możesz pracować jako kelnerka byle mieć ten  chociaż licencjat znam naprawdę kilka osób z magistrem ( swoja drogę nie wiem jakim cudem)  a jak otworzą usta to aż wstyd przykład luźna rozmowa przyszedł temat historii i zapytaliśmy kolegę o datę pierwszej wojny św. drugiej a ja tak kretyńsko zapytałam a datę trzeciej znasz? I on próbowałam sobie przypomnieć i z pewnością by mi ją podał  neutral gdyby koleżanka nie skwitowała tego zdaniem : idioto 3 wojny nie było.  Był bardzo zdziwiony. I osoby bez mgr. a są oczytani i wszechstronni w wielu dziedzinach i swoją znajomością np. historia czy literatury zadziwili by nie jednego profesora. Dlatego naprawdę tytuł mgr nie czyni nas lepszym czy ważniejszym. ;-)

49

Odp: Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.
a830 napisał/a:
kaisa_malene napisał/a:

a830: zgadzam się z vinngą, że faktycznie wszystko negujesz zanim spróbujesz. Nie zgadzam się jednak z Tobą, że do pracy lepszej niż sprzątanie, czy układanie towaru potrzeba studiów. Zaraz po maturze miałam możliwość zatrudnienia się w sklepie z ciuchami, byli mną zainteresowani. Jednak dostałam lepiej płatną ofertę w Niemczech. Co prawda harówka w kuchni, ale 1000 euro na miesiąc (a to był ten szczęśliwy okres, że jak wróciłam to euro podskoczyło do 5zł big_smile). Plus chciałam podszkolić niemiecki. A z kolei podczas studiów już ofertę w sklepie z ciuchami przyjęłam i pracowałam tam prawie rok, aż nie wyjechałam zagranicę. Można? Można. Trzeba jedynie spróbować.

No tak, ale nie chcę do końca życia pracować w sklepie z ciuchami.

Ale ja tu mówię o Twojej obecnej sytuacji: masz rok w plecy, więc idź sobie pracę znaleźć i złóż na studia za rok. Poza tym sama pisałaś, że nie wiesz co jest Twoją pasją, a praca w sklepie wcale nie jest zła. Jaką zatem pracę byś chciała, skoro nie wiesz nawet co Cię interesuje? A odnośnie bycia odludkiem na tle znajomych: a jak ja mam się czuć jako jedna z bardzo niewielu wśród moich znajomych bez skończonego licencjatu po 3 latach studiów?

Posty [ 39 do 50 z 50 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problem - studia, nie studia? Nie wiem co dalej.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018