"Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Strony Poprzednia 1 14 15 16 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 826 do 880 z 904 ]

826 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-09-04 12:29:35)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Piegowata'76 napisał/a:

Chyba niezbyt precyzyjnie wyraziłam swoje myśli i odczucia. Sorry smile
Może nie tyle katolicyzm hołduje kultowi ciała, co wielu katolików interpretuje religijne wytyczne niesłychanie dosłownie i wąsko. Czasami to aż o prymitywizm się ociera, jak w przypadku tego roztrząsania, czy o dziewictwie decyduje posiadanie wiadomego szczegółu anatomicznego, czy też coś więcej.
Nie sądzę, by kościół czy Biblia mówiac o tym, na myśli miał czystą fizjologię.
Co do wspomnianego kultu ciała i materii, razi mnie też przywiązywanie wagi do relikwii typu szczątki jakiegoś świętego albo fragment szaty itp., ale to już inne zagadnienie.

To chyba z katolicyzmem nie ma wiele wspólnego, raczej ludzie tak interpretują. Nie słyszałem by Kościół stawiał dziewictwo jako warunek małżeństwa. Owszem promuje czystość przedmałżeńską, ale jej brak jest tylko grzechem i to wcale nie ciężkim.
A w wielu innych kulturach tak! Tam brak dziewictwa jest hańbą, i to się fizycznie sprawdza!
Dochodzi do tego, że kobiety chirurgicznie odtwarzają błonę dziewiczą smile

Co relikwi, to Kościół nie czci ich jako materii, a raczej w sensie pamiątek po wielkim zmarłym.
Zresztą tak ludzie czynią z wieloma sławnymi postaciami - to czysto ludzkie. Zbieranie autografów, aukcje ciuchów gwiazd,  pukiel włosów aktorów, piosenkarzy. Ba, muzea są wypełnione takimi artefaktami. Że o kilometrowych kolejkach do mauzoleum mumii Lenina nie wspomnę big_smile

Zobacz podobne tematy :

827

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
zwyczajny gość napisał/a:

A w wielu innych kulturach tak! Tam brak dziewictwa jest hańbą, i to się fizycznie sprawdza!

Przecież w naszym kręgu kulturowym też się to sprawdzało/zawiadamiało świat wink np.: poprzez wywieszanie zakrwawionego prześcieradła po nocy poślubnej... i to nie w takim średniowieczu, bo jeszcze nawet w XX wieku lol
Mówimy tutaj o Polsce wink

828 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-04 22:43:46)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Gdzieś czytałam, że w Polsce, wbrew częstemu przekonaniu, tych prześcieradeł nie praktykowano. Ale nie będę się zarzekać. Tak czy owak robi się szum wokół dziewictwa, które w sensie fizycznym jest dla mnie taką cechą jak kolor włosów czy fakt, że ktoś np. do czterdziestego roku życia nie był w Zakopanem.
Natomiast w sensie duchowym, mentalnym, moralnym nie ma prawa oceniać nikt, kto nie zna całości zagadnienia. Można uprawiać najgrubszego kalibru "wygibasy", dbając jedynie o zachowanie fizycznych oznak dziewictwa, można też niefortunnym zbiegiem okoliczności stracić je wcześnie i mimo to być w gruncie rzeczy bardzo skromną i powściągliwą osobą. Może trafić się źle ulokowane uczucie, może być gwałt na przyklad, moze być choćby i głupota, za którą też nie należy skreślać człowieka.
Nie, dziewictwo samo w sobie nie jest dla mnie wyznacznikiem wartości partnerki/partnera.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

829

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
CichyJarek napisał/a:

Tylko mam nadzieje że jak poznasz np mężczyzne który nie mieszka sam(czyt z rodziną), to go za to nie skreślisz, bo jednak sama też nie mieszkasz. smile

Nie skreśle wink Aczkolwiek imponuje mi, gdy mężczyzna jest samodzielny i wolałabym, żeby mieszkał poza domem rodzinnym. Co do mnie, to nie mieszkam sama, bo mieszkam ze wspollokatorami w wynajmowanym mieszkaniu. Docelowo chciałabym jednak mieć własne mieszkanie.

"Nikt nie powiedział, że dobre decyzje nie będą Cię ranić" /Włóczykij/

830 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-05 15:48:45)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Nie pojmę nigdy w życiu, co ma wspólnego mieszkanie z rodzicami z samodzielnością. Owszem, może mieć, ale wcale nie musi. Nie myślmy tak strasznie szablonowo.
Miałam znajomego, który pomimo iż miał własne mieszkanie, stołował się u rodziców i zawoził swoje brudne rzeczy do prania do mamusi. Gdzie tu samodzielność?
Mam też koleżankę, która z rodzicami mieszka w dużym domu, gdzie swobodnie wszyscy się pomieszczą i jeszcze wynajmują pokoje studentom. Koleżanki rodzice mają swoje lata, matka ciężko choruje. Dom jest praktycznie na głowie tej mojej znajomej. Niesamodzielna??? Niezaradna?
To, że mój potencjalny partner mieszka z rodzicami, nie oznacza, że nie może się od nich wyprowadzić.
Z moją mamą nie chciałabym mieszkać, bo mamy zbyt konfliktowe charaktery, ale gdyby nie to - dlaczego nie? Taniej, praktyczniej i często przyjemniej niż samotnie, choć ja akurat nie z tych, których samotność przeraża.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

831

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Piegowata'76 napisał/a:

Nie pojmę nigdy w życiu, co ma wspólnego mieszkanie z rodzicami z samodzielnością. Owszem, może mieć, ale wcale nie musi. Nie myślmy tak strasznie szablonowo.
Miałam znajomego, który pomimo iż miał własne mieszkanie, stołował się u rodziców i zawoził swoje brudne rzeczy do prania do mamusi. Gdzie tu samodzielność?
Mam też koleżankę, która z rodzicami mieszka w dużym domu, gdzie swobodnie wszyscy się pomieszczą i jeszcze wynajmują pokoje studentom. Koleżanki rodzice mają swoje lata, matka ciężko choruje. Dom jest praktycznie na głowie tej mojej znajomej. Niesamodzielna??? Niezaradna?
To, że mój potencjalny partner mieszka z rodzicami, nie oznacza, że nie może się od nich wyprowadzić.
Z moją mamą nie chciałabym mieszkać, bo mamy zbyt konfliktowe charaktery, ale gdyby nie to - dlaczego nie? Taniej, praktyczniej i często przyjemniej niż samotnie, choć ja akurat nie z tych, których samotność przeraża.

Dlatego nie skreslilabym kogoś, kto mieszka z rodzicami. I napisałam, że imponuje mi samodzielność, a nie mieszkanie samemu. Wiem, że może być różnie i sam fakt mieszkania z kimś lub samemu jeszcze o niczym nie świadczy...

"Nikt nie powiedział, że dobre decyzje nie będą Cię ranić" /Włóczykij/

832

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Nie no wiadomo lepiej samemu z kredytem na 30 lat w klicie z betonowej płyty niż z rodzicami w domu z ogródkiem.
Bo to się nazywa samodzielność i dojrzałość
a deweloperzy i banksterzy tylko klepią po plecach i przytakują wink

833

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie no wiadomo lepiej samemu z kredytem na 30 lat w klicie z betonowej płyty niż z rodzicami w domu z ogródkiem.
Bo to się nazywa samodzielność i dojrzałość
a deweloperzy i banksterzy tylko klepią po plecach i przytakują wink

No nie wiem jak Ty, ale ja mam tak jak przeciętny człowiek i w pewnym wieku już mam ochotę na to, żeby rodzice nie kontrolowali tego co jem, tego co robię, kiedy wracam itd. Co innego jak można np. dać dziecku całe piętro i dziecko sobie tam żyje samo, a co innego jak ma się dla siebie tylko swój pokój i jak się kogoś do siebie przyprowadza, to wszyscy o tym wiedzą big_smile albo jak się chce coś wspólnie ugotować to trzeba się ustawiać w kolejce do kuchni, bo wcześniej inne osoby też chcą. Nie wspominając o kolejce do łazienki. Plus zero intymności.

Ogólnie mieszkanie samemu i mieszkanie z rodzicami ma plusy i minusy, ale niezależność i brak kontroli nie dadzą się pobić nawet temu, że można żyć bez kredytu i mieć ogródek.

Ostatnio po roku mieszkania w klicie z betonowej płyty wróciłam na 3 dni do rodziców i domu z ogródkiem i po 3 dniach miałam ochotę uciekać big_smile gdyby nie to, że w mojej betonowej klicie nie było prądu, zwiałabym wcześniej. Pytanie 27letniej kobiety o to, czy zrobiła sobie śniadanie do pracy jest troszeczkę śmieszne wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

834

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Pytanie 27letniej kobiety o to, czy zrobiła sobie śniadanie do pracy jest troszeczkę śmieszne wink

Lady Loka, troska rodzicielska nie umiera nigdy wink Dzieckiem swoich rodziców stajesz się raz na zawsze.
To tak w temacie offtopu wink

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

835

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pytanie 27letniej kobiety o to, czy zrobiła sobie śniadanie do pracy jest troszeczkę śmieszne wink

Lady Loka, troska rodzicielska nie umiera nigdy wink Dzieckiem swoich rodziców stajesz się raz na zawsze.
To tak w temacie offtopu wink

Ale ja to wiem. Tylko właśnie to nie kojarzy się z zaradnością. Bo co, przyjdę do takiego pana do domu, na głowie mam od razu jego rodziców, ja osobiście nie umiem się wtedy na tyle rozluźnić, żeby się bardziej przytulać albo jakoś bardziej całować. Rodzice za ścianą to świetny środek antykoncepcyjny. Już nie mówiąc o tym, że ciężko pogadać na bardziej intymne tematy, ciężko nawet wypić samotnie herbatę w kuchni albo coś dla siebie ugotować, jakąś kolację wspólną zjeść czy coś. Zawsze są gdzieś obok rodzice.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

836

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Rodzice za ścianą to świetny środek antykoncepcyjny.

Moją przeważnie pobudzało wink

Lady Loka napisał/a:

Już nie mówiąc o tym, że ciężko pogadać na bardziej intymne tematy, ciężko nawet wypić samotnie herbatę w kuchni albo coś dla siebie ugotować, jakąś kolację wspólną zjeść czy coś. Zawsze są gdzieś obok rodzice.

Ja nie mógłbym mieszkać z teściami. Głównie ze względu na psychikę małżonki, która nie mogła znieść, że jej rodzice nieba by mi przychylili lol Ponadto 10 lat wcześniej złapałbym nadwagę, bo ciągle mnie przekarmiali. Nie mniej uważam, że nie powinno się mieszkać z rodzicami/teściami. Minimum to mieszkanie w jednym domu ale na całkowicie niezależnych kondygnacjach. U moich rodziców się sprawdzało, bo dziadkowie mieszkając na innym piętrze w ogóle się nie wtrącali. Owszem, babcia wpadała wieczorem na kawkę czy kielicha ale w dupie miała czy u nas jest posprzątane, co jest ugotowane albo czy wnuczkowie są ciepło ubrani. Nie znała się na tym kompletnie, bo jej dzieci wychowywała mamka, która też ogarniała dom dziadków, więc niby jak babcia miałaby się mądrzyć w tej materii? tongue Natomiast dziadkowie pod ręką byli fajni, bo teoretycznie można było zostawić nas, dzieci pod ich okiem. To znaczy można było ale żeby zaraz babcia kontrolowała co my robimy, to spory eufemizm. No ale to były inne czasy.
Moją mamę kocham ale nigdy nie planowałem, że się do niej sprowadzę. Owszem zakładam, że za jakiś czas ściągnę ją do siebie i moja żona musi nauczyć się z tym żyć. Dla równowagi może trafić do nas teść. Starymi rodzicami trzeba się opiekować. Nie oddałbym matki do domu opieki. Myłem i przebierałem babcię kiedy miałem 15 lat więc czemu miałbym w przypadku własnej matki zrobić wyjątek? Pewne sprawy powinny zostawać tylko między matką i dzieckiem.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

837 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-05 22:21:45)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Też pomimo i za wszystko kocham moją mamę, ale nasza relacja nigdy łatwa nie była. I ona, i ja zdajemy sobie sprawę, że pod jednym dachem byłoby mocno niekomfortowo, ale gdybym stanęła przed koniecznością zaopiekowania się nią - jest to oczywiste.
Potrzebę intymności rozumiem doskonale, mnie też bardzo krępowałoby, że rodzice czy teściowie są mimowolnymi świadkami bardziej i mniej intymnych chwil mojego małżeństwa. Teściowie proponowali nam zamieszkanie z nimi w w bloku, ale nie wyobrażałam sobie tego, wynajęliśmy z mężem osobne lokum.
Przy okazji "wypłynęła" tu kwestia intymności w innych sytuacjach...
Byłam kiedyś bardzo ciężko chora. Przez większość tego czasu byłam nieprzytomna, ale gdy stałam się świadoma, że myją mnie i przebierają - osiemnastoletnią wtedy - rodzice, było to niesamowicie krępujące. Wiem, co nimi kierowało, ale wolałabym, żeby robiły to obce dla mnie pielęgniarki.
No, ale to już tak na marginesie...

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

838 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-09-06 08:38:41)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

hahaha Snake fajny post:D ten fragment z nadwagą to się uśmiechnąłem

lepiej jest trzymać się rodziny, prace domowe jakie się wykonuje mają większą wartość gdy więcej osób może z tego skorzystać, niż gdy mieszka się samemu. Nie każdy układ mieszkania jest dobry dla dużej wielopokoleniowej rodziny (np. brak oddzielenia pomiędzy pomieszczeniami utrudnia prywatność), w niektórych rodzinach mogą być skomplikowane relacje, a dla osoby przychodzącej z zewnątrz zbyt długi czas spędzany razem może być niepożądany. Jednakże nie będąc w związku to jest odległa przyszłość i jak dla mnie nie byłoby sensu generować dodatkowych kosztów i utrudniać relacji tylko po to żeby nazywało się że mieszkam samemu.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

839

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

30 letni prawiczek to nie dla mnie. Facet mieszkajacy z rodzicami tez totalnie nie dla mnie.

Ale nic w tym zlego ogolnie nie ma.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

840 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-09-06 18:20:40)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

No nie wiem jak Ty, ale ja mam tak jak przeciętny człowiek i w pewnym wieku już mam ochotę na to, żeby rodzice nie kontrolowali tego co jem, tego co robię, kiedy wracam itd.

Ależ ja się z tym zgadzam, sam uważam, że wieczne mieszkanie z rodzicami nie wpływa dobrze na psychikę człowieka jak i jego rodziców.
Mi chodziło o to, że bekę mam z ludzi, którzy cisną na wynajem albo biorą kredyty w klitach z betonowej płyty na 10-20 lat tylko po to aby pokazywać całemu światu jakimi to oni są osobami wolnymi i zaradnymi życiowo oraz samodzielnymi, a prawda jest taka, ze są udupieni w kredytach po pachy.

Winter.Kween napisał/a:

30 letni prawiczek to nie dla mnie. Facet mieszkajacy z rodzicami tez totalnie nie dla mnie.

Mi kiedyś wmówiono, że liczy się podobno miłość w kontaktach z płcią przeciwną.
Widać, że jesteś bardzo postępowa i nowoczesna smile a co za tym się kryję to już zachowam dla siebie

Btw. z obserwacji otoczenia widzę, że większość kobiet, która mieszka ,,bez rodziców" tak naprawdę samemu tego nie osiągnęła i swoje ,,osiągnięcia" zawdzięczają tylko to, że np. ich chłopak ma swoje mieszkanie, samochód itp. smile



Zazwyczaj to wygląda w taki sposób:
Ja: mieszkasz sama czy z rodzicami?
Ona: nie no mieszkam bez rodziców, jestem na swoim, gdzie z rodzicami w moim wieku? haha
Ja: to fajnie, nie smutno Ci tak żyć z drugiej strony w pojedynkę?
Ona: ale jak to w pojedynkę? mieszkam z narzeczonym
Ja: o super, wprowadził się do twojego mieszkania, tak?
Ona: niee, To jest jego mieszkanie, własnościowe, ja z nim po prostu mieszkam smile



I tak jest w 99% przypadkach
Te panie, które tak się śmieją z mieszkania z rodzicami i uważają się za mega dorosłe bo są ,,na swoim" w rzeczywistości gdyby nie ich chłopak/mąż/narzeczony to by już tak kolorowo nie było smile


P.S Pokażcie mi kobietę, która sama postawiła dom albo kupiła mieszkanie za gotówkę, bez kredytów - ja nigdy nie mogłem takiej znaleźć smile a połowa moich kolegów właśnie tak się urządziła, ja też za kilka lat planuje kupić swoje lokum bez żadnych kredytów i wtedy sam będę się śmiał z tych ,,super samodzielnych" mieszkających ,,na swoim" (czyt: z chłopakiem) albo na wynajmach/kredytach całą wieczność.

841

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Zazwyczaj to wygląda w taki sposób:
Ja: mieszkasz sama czy z rodzicami?
Ona: nie no mieszkam bez rodziców, jestem na swoim, gdzie z rodzicami w moim wieku? haha
Ja: to fajnie, nie smutno Ci tak żyć z drugiej strony w pojedynkę?
Ona: ale jak to w pojedynkę? mieszkam z narzeczonym
Ja: o super, wprowadził się do twojego mieszkania, tak?
Ona: niee, To jest jego mieszkanie, własnościowe, ja z nim po prostu mieszkam smile

Okrutny jesteś tongue

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

P.S Pokażcie mi kobietę, która sama postawiła dom albo kupiła mieszkanie za gotówkę, bez kredytów - ja nigdy nie mogłem takiej znaleźć smile a połowa moich kolegów właśnie tak się urządziła, ja też za kilka lat planuje kupić swoje lokum bez żadnych kredytów i wtedy sam będę się śmiał z tych ,,super samodzielnych" mieszkających ,,na swoim" (czyt: z chłopakiem) albo na wynajmach/kredytach całą wieczność.

Odkładanie na "swoje" co by bez kredytu ma sens tylko przy mieszkaniu z rodzicami. Odkładanie mieszkając w wynajętym nie ma sensu, bo wynajem zżera gros środków, które można by odłożyć. Natomiast już różnica czy pomieszkać 10 lat z rodzicami i w ten sposób odłożyć na mieszkanie czy kupić na kredyt od razu i 10 lat spłacać jest czysto akademicka. Odpowiedź zależy od indywidualnej filozofii życia. Ja nigdy nie zakładałem mieszkania z rodzicami/teściami, bo to oznaczałoby powrót do mieściny bez żadnych perspektyw dla mnie. Ewentualnie mogłem wrócić i korzystając z rodzinnych koneksji zostać nauczycielem, dorabiać na boku, pomału się rozpijać i roztapiać w nudzie.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

842

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Snake napisał/a:

Odpowiedź zależy od indywidualnej filozofii życia.

No dokładnie - każdy do tego podchodzi indywidualnie, nie ma co gadać, że coś jest na 100% lepsze od drugiego. Są wady i zalety obu stron

Właśnie naszła mnie taka myśl, wiesz jak to wygląda? smile

  1. Mieszkasz z rodzicami (odkładasz kasę na własne lokum) - osoby na wynajmach/kredytach śmieją się z Ciebie, że mieszkasz ,,u mamusi"

  2. Przychodzi czas kiedy za odłożone pieniądze jesteś w stanie kupić swoje własne mieszkanie - robisz to.

  3. Masz swoje własnościowe lokum, bez wynajmowania, bez kredytów, bez rat itp. - jesteś teraz w lepszej sytuacji finansowej (pod względem mieszkaniowych) niż wynajmujący/na kredytach

  4. Oni się z Ciebie śmiali, że mieszkałeś z rodzicami ale Ty już teraz nie możesz się z ich śmiać, że są na wynajmach/kredytach bo to nie jest społecznie akceptowalne (takie wyśmiewanie się)

Takie mamy społeczeństwo wink

843

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Snake napisał/a:

Odpowiedź zależy od indywidualnej filozofii życia.

No dokładnie - każdy do tego podchodzi indywidualnie, nie ma co gadać, że coś jest na 100% lepsze od drugiego. Są wady i zalety obu stron

Właśnie naszła mnie taka myśl, wiesz jak to wygląda? smile

  1. Mieszkasz z rodzicami (odkładasz kasę na własne lokum) - osoby na wynajmach/kredytach śmieją się z Ciebie, że mieszkasz ,,u mamusi"

  2. Przychodzi czas kiedy za odłożone pieniądze jesteś w stanie kupić swoje własne mieszkanie - robisz to.

  3. Masz swoje własnościowe lokum, bez wynajmowania, bez kredytów, bez rat itp. - jesteś teraz w lepszej sytuacji finansowej (pod względem mieszkaniowych) niż wynajmujący/na kredytach

  4. Oni się z Ciebie śmiali, że mieszkałeś z rodzicami ale Ty już teraz nie możesz się z ich śmiać, że są na wynajmach/kredytach bo to nie jest społecznie akceptowalne (takie wyśmiewanie się)

Takie mamy społeczeństwo wink

Trochę bzdura znowu. Za bardzo generalizujesz.
Ja nigdy z nikogo się nie śmiałam, że mieszka u rodziców, ale widzę masę minusów takiego rozwiązania. W sumie nie znam nikogo, kto miałby 25+ lat i ciągle mieszkałby z rodzicami. A mieszkam w Krakowie. Tutaj jest może trochę inna mentalność, bo jest masa przyjezdnych z wiosek dookoła, więc naturalną siłą rzeczy jak zaczynają pracować, to sobie wynajmują pokój albo mieszkanie, ale nawet ci, którzy mają w Krakowie rodziców, prędzej czy później się wyprowadzają. W Krakowie nie ma warunków do tego, żeby mieszkać wielopokoleniowo. Jak ktoś ma mieszkanie z 4 pokojami, co już jest tutaj dosyć dużym luksusem, to i tak nie ma prywatności i intymności. W domach ludzie czasami budują sobie piętro nad rodzicami, ale to było rozwiązanie moich rodziców. Ja już nie jestem w stanie dobudować nad nimi kolejnego piętra, więc znowu jestem uziemiona. Z drugiej strony odkładanie kasy na mieszkanie 25metrów z 2 malutkimi pokojami całkowicie mija mi się z celem, bo jak mam kupować już jakieś swoje mieszkanie to po co mi coś, co za 5 lat będzie dla mnie o wiele za małe? Kupienie na teraz i sprzedanie za 5 lat też jest średnią opcją, bo rynek mieszkań wtórnych jest potwornie przesycony, a do tego ciągle powstają nowe osiedla, w sumie nie wiem po co, bo rynek jest już dosyć wysycony i ludzie nie rzucają się drzwiami i oknami, zeby takie mieszkania na nowych osiedlach kupować.
Więc przy zakupie decydowałabym się na coś, co będzie mi słuzyło min. 25-30 lat. Czyli jak dla mnie 3-4 pokojowe mieszkanie albo jakiś domek jednorodzinny. Patrząc na ceny w Krakowie, musiałabym przez jakieś 15 lat po studiach mieszkać z rodzicami, żeby na coś takiego odłożyć, odkładając przez te 15 lat co miesiąc 80% mojej pensji. Czyli przez 15 lat zero wakacji, zero nowych ciuchów, zero restauracji, kina itd, bo reszta kasy pewnie byłaby na jedzenie i dorzucenie się rodzicom do rachunków.
Sorry, ja mam w perspektywie 2 lat obecnie ślub, to przez kolejne 12 lat po nim mam mieszkać z mężem, rodzicami i potencjalnymi dziećmi po to, żeby mając 42 lata kupić sobie mieszkanie/dom? big_smile śmiech na sali.

Tak, wynajmuję mieszkanie. Tak, płacę za ten wynajem komuś do kieszeni. Ale jestem samodzielna, nikt mi z butami w życie nie wchodzi, nie przejmuję się usterkami w mieszkaniu, bo ogarnia je właściciel. Mam kasę na wakacje, mogę iść z moim facetem do kina i nie przeliczam każdej wydanej złotówki. Jasne, że chcę mieć w przyszłości coś własnego, ale są miejsca, gdzie bez kredytu się po prostu nie da. No chyba, że nagle dostaje się spadek albo mieszkanie po części fundują rodzice (co często się wśród moich znajomych zdarza). Jak się chce na takie mieszkanie odłożyć samemu to można albo odkładać 15 lat i wprowadzić się do tego mieszkania mając 35-40 lat i duże dzieci albo można kupić na kredyt i zamieszkać w nim teraz i spokojnie spłacać raty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

844 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-06 21:52:04)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Całe swoje dorosłe życie, aż do niedawna wynajmowałam mieszkania. Miałam już serdecznie dość nie z powodów finansowych, bo skromne i oszczędne życie mnie nie przeraża, ale przez tę permanentną tymczasowość i prowizorkę. W Polsce ewenementem jest wynajem długoterminowy, a ciągłymi przeprowadzkami już, za przeproszeniem, rzygałam.
Zgadzam się z Rumuńskim, że mało kto może dziś się pochwalić samodzielnym kupnem mieszkania. Przeważnie zawdzięcza się je pomocy bliskich, najczęsciej rodziców. Ja sama bez pomocy Mamy do końca życia wędrowałabym z jednej stancji do drugiej, bo żaden bank nie chciał mi przyznać kredytu - a bez niego ani rusz.
Nie widzę absolutnie nic złego ani w mieszkaniu u rodziców, ani w innych rozwiązaniach sytuacji mieszkaniowej. To sprawa osobistych wyborów i preferencji. Osobiście wolę oddzielnie, bo znam charakter mój i mojej rodzicielki ; dwie mocne osobowości na wspólnej przestrzeni to naprawdę niełatwe. Choć przyznam, że teraz, gdy przyjechała z zagranicy, mogłabym siedzieć u niej i siedzieć smile Tęsknię za dawnym domowym ciepłem, tym z dziecięcych i młodzieńczych lat.

P.S. Loka, ja wynajmowałam dość tanio, ale liczyłam się z każdą złotówką. To już wolę kredyt spłacać, nawet gdyby koszty dorównywały wynajmowi, czy lekko go przewyższały. Byle tylko realnie dać radę. Po spłaceniu rat (przyznano mi pewną sumę pożyczki na mniej niz 10 lat, resztę dołożyła Mama ze swoich zagranicznych oszczędności) będę mieszkać znacznie taniej niż na stancji.
Mieszkanko mam malutkie, nieco poniżej 31 m. kwadratowych, jestem z synem (ma swój pokój), ale wcale mi to nie przeszkadza, a poczucie czegoś stałego w życiu - bezcenne!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

845

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Znacznie bardziej krytycznie ocenia się mężczyznę mieszkającego przy rodzicach czy tam z rodzicami niż kobietę. Dlaczego?
Pomijam już niewnikanie w powody takiego stanu rzeczy, lecz kobieta mieszkająca z rodzicami jeszcze jakoś ujdzie, lecz mężczyzna ma już w ocenie w oczach innych "przechlapane".

I dla kontrastu. Mam znajomego rozwodnika po 40, który po rozwodzie wprowadził się do mamy, mimo że ma dwa własnościowe mieszkania. Normalny facet. Spotykający się z normalną, fajną babką w stosownym wieku.

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

846

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:

Znacznie bardziej krytycznie ocenia się mężczyznę mieszkającego przy rodzicach czy tam z rodzicami niż kobietę. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że mimo powszechnego pierniczenia o równouprawnieniu, równorzędnych rolach w życiu kobiety i mężczyzny kiedy przychodzi co do czego kobieta oczekuje, że facet jest samodzielny, samowystarczalny, zaradny i w żadnym wypadku nie będzie dla niej obciążeniem, a wręcz przeciwnie, to ona w razie czego będzie miała w nim oparcie. Odwieczne poszukiwanie w mężczyźnie zabezpieczenia swoich potrzeb i ogólnego bezpieczeństwa.

Po drugie i najważniejsze. Facet mieszkający z rodzicami, to przede wszystkim facet mieszkający z matką. Ojca możemy pominąć. Niewiele kobiet jest w stanie znieść kontynuację bliskiej relacji swojego faceta z matką. To jest pierwsza i najważniejsza konkurentka do serca i umysłu swojego faceta, którą trzeba co najmniej odciąć do niego, a najlepiej zupełnie spacyfikować każdy możliwy układ, w którym następuje wymiana poglądów między synem i matką. Oczywiście ma to całkiem racjonalne przesłanki, bo z drugiej strony matki tj. też kobiety często realizują dokładnie ten sam plan tylko w drugą stronę. Tak więc decyzja o mieszkaniu z rodzicami lub nie ma głównie swoje znaczenie w materii wzajemnej rywalizacji dwóch kobiet o jednego faceta.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

847 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-06 23:25:55)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:

Znacznie bardziej krytycznie ocenia się mężczyznę mieszkającego przy rodzicach czy tam z rodzicami niż kobietę. Dlaczego?
Pomijam już niewnikanie w powody takiego stanu rzeczy, lecz kobieta mieszkająca z rodzicami jeszcze jakoś ujdzie, lecz mężczyzna ma już w ocenie w oczach innych "przechlapane".

I dla kontrastu. Mam znajomego rozwodnika po 40, który po rozwodzie wprowadził się do mamy, mimo że ma dwa własnościowe mieszkania. Normalny facet. Spotykający się z normalną, fajną babką w stosownym wieku.

Moim zdaniem wciąż pokutuje relikt pewnej epoki, kiedy kobiety nie pracowały i nie były w stanie samodzielnie się utrzymać. Również pewien atawizm, bo kobieta najzwyczajniej jest słabsza fizycznie, łatwiej ją skrzywdzić, więc bezpieczniej dla niej nie być samą. Zwłaszcza - wciąż pozostaję przy tych atawizmach - w ciąży i w czasie wychowywania dzieci.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

848 Ostatnio edytowany przez umajona (2019-09-06 23:18:05)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Snake, ja równouprawnienie rozumiem jako prawo kobiet do edukacji, do głosowania itd., a nie jako stawanie się mężczyzną. Jestem kobietą i kobietą chcę się czuć przy mężczyźnie. Ale to mówię za siebie, nie wiem, jak inne panie się na to zapatruja wink

Rumuński Żołnierzu, nie dlatego się wyprowadzilam od rodziców, żeby coś komuś udowadniać, tylko dlatego, że chciałam. A złożyły się na to różne czynniki.
Co do samodzielności, to nadal podtrzymuję, że mi ta cecha imponuje, przy czym mieszkanie samemu jeszcze o owej samodzielności świadczyć nie musi, bo jest to bardziej złożona kwestia.
Nie skreslilabym kogoś, kto mieszka z rodzicami, bo patrzylabym bardziej całościowo na faceta i na jego cechy. Niemniej jednak bardzo nie chcę, żeby facet szukał we mnie drugiej mamy, która wszystko za niego w domu ogarnie i to właśnie z takim kimś nie chciałabym być, a nie z kimś, kto po prostu mieszka z rodzicami. Mam nadzieję, że już się jaśniej wyraziłam wink

"Nikt nie powiedział, że dobre decyzje nie będą Cię ranić" /Włóczykij/

849 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-09-07 07:39:15)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No nie wiem jak Ty, ale ja mam tak jak przeciętny człowiek i w pewnym wieku już mam ochotę na to, żeby rodzice nie kontrolowali tego co jem, tego co robię, kiedy wracam itd.

Ależ ja się z tym zgadzam, sam uważam, że wieczne mieszkanie z rodzicami nie wpływa dobrze na psychikę człowieka jak i jego rodziców.
Mi chodziło o to, że bekę mam z ludzi, którzy cisną na wynajem albo biorą kredyty w klitach z betonowej płyty na 10-20 lat tylko po to aby pokazywać całemu światu jakimi to oni są osobami wolnymi i zaradnymi życiowo oraz samodzielnymi, a prawda jest taka, ze są udupieni w kredytach po pachy.

Winter.Kween napisał/a:

30 letni prawiczek to nie dla mnie. Facet mieszkajacy z rodzicami tez totalnie nie dla mnie.

Mi kiedyś wmówiono, że liczy się podobno miłość w kontaktach z płcią przeciwną.
Widać, że jesteś bardzo postępowa i nowoczesna smile a co za tym się kryję to już zachowam dla siebie

Btw. z obserwacji otoczenia widzę, że większość kobiet, która mieszka ,,bez rodziców" tak naprawdę samemu tego nie osiągnęła i swoje ,,osiągnięcia" zawdzięczają tylko to, że np. ich chłopak ma swoje mieszkanie, samochód itp. smile



Zazwyczaj to wygląda w taki sposób:
Ja: mieszkasz sama czy z rodzicami?
Ona: nie no mieszkam bez rodziców, jestem na swoim, gdzie z rodzicami w moim wieku? haha
Ja: to fajnie, nie smutno Ci tak żyć z drugiej strony w pojedynkę?
Ona: ale jak to w pojedynkę? mieszkam z narzeczonym
Ja: o super, wprowadził się do twojego mieszkania, tak?
Ona: niee, To jest jego mieszkanie, własnościowe, ja z nim po prostu mieszkam smile



I tak jest w 99% przypadkach
Te panie, które tak się śmieją z mieszkania z rodzicami i uważają się za mega dorosłe bo są ,,na swoim" w rzeczywistości gdyby nie ich chłopak/mąż/narzeczony to by już tak kolorowo nie było smile


P.S Pokażcie mi kobietę, która sama postawiła dom albo kupiła mieszkanie za gotówkę, bez kredytów - ja nigdy nie mogłem takiej znaleźć smile a połowa moich kolegów właśnie tak się urządziła, ja też za kilka lat planuje kupić swoje lokum bez żadnych kredytów i wtedy sam będę się śmiał z tych ,,super samodzielnych" mieszkających ,,na swoim" (czyt: z chłopakiem) albo na wynajmach/kredytach całą wieczność.

Oczywiscie, ze milosc liczy sie w kontaktach romantycznych, jednak nie tylko milosc.
Nie wiem czy jest to postepowosc czy zwykla logika.

Wyprowadzilam sie z domu rodzinnego i z miasta rodzinnego w wieku 18 lat. Nie mialam juz wtedy chlopaka bo z moim pierwszym i jedynym chlopakiem rozstalam sie zanim skonczylam 17 lat. Ze soba mialam jedna walizke i male pieniadze czesciowo odlozone przy pomocy pracy w supermarkecie, a czesciowo od mojego ojca.
Pozniej nastapil bardzo trudny okres w ktorym musialam sama ogarnac nowe zycie w innym kraju.
Bylo ciezko, bylam w bardzo duzej biedzie ekonomicznej. Pozniej dostalam bardzo dobrze platna prace, juz umialam jezyk, znalazlam przyjaciol.
Mialam dwa romanse, jedna wielka milosc i swietne przyjaznie.  Mialam trzy prace na raz, chodzilam do szkoly.
Stracilam moja wielka milosc z powodu smierci.
Pozniej zamieszkalalismy z moim najlepszym przyjacielem w Squacie. Squat znalazlam nam ja i zalatwilam takze dwa kolejne. Podrozowalismy po Europie, pozniej dalej squattowalismy. Pomagalismy bezdomnym.  Tam poznalam tez mojego meza bo byl z innej ekipy squatterow. Nie mam kredytow, zawsze place czynsz (no chyba, ze squattowalam). Co kilka lat mieszkam w innym kraju wiec nie zamierzam niczego kupowac, a juz tym bardziej nie na kredyt.
Kiedy poznalam meza zadne z nas nie wynajmowalo i nasze pierwsze lokum wynajelam ja i ja za nie zaplacilam.

Teraz widzisz dlaczego dla mnie 30 letni prawiczek mieszkajacy z rodzicami nie jest kandydatem? Bo ja wiem jak to jest uprawiac seks, wiem jak to jest kochac i wiem jak to jest stracic. Wiem jak to jest jak samemu nie ma sie co do gara wsadzic.
Ktos kto odklada na wlasne mieszkanie zyjac z rodzicami lub ktos kto po prostu mieszka z rodzicami bo tak jest wygodnie ... nie jest raczej osoba, ktora lubi przygody i latwo znosi brak wygody. To jest ktos kto szuka stabilizacji w zyciu i bezpieczenstwa.
Ktos kto nie uprawial seksu ani nie byl w powaznym zwiazku nigdy nie zrozumie jakie to uczucie miec bagaz.
Ja szukam kompana w partnerze. Nie szukam przewodnika i nie chce byc przewodnikiem.

Moze i jestem nowoczesna. Jestem po prostu czlowiekiem i robie to co ludzie robili od lat. Ciekawi swiata ludzie studiowali ten swiat i ludzi w nim. Ludzie podrozowali i skupiali sie na sobie zawsze. Roznica jest tylko taka, ze ja jestem kobieta i bylo to nie czesto spotykane by kobieta tak zyla. Nadal potrafie wykonywac wszystkie 'kobiece' czynnosci poniewaz sa to czynnosci podstawowe, ktore czlowiek kazdy powinien potrafic. Jak szycie, gotowanie i sprzatanie.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

850

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

osoby na wynajmach/kredytach śmieją się z Ciebie

fajnie, można poczuć się jak gwiazda;)

Snake napisał/a:

kiedy przychodzi co do czego kobieta oczekuje, że facet jest samodzielny, samowystarczalny, zaradny i w żadnym wypadku nie będzie dla niej obciążeniem, a wręcz przeciwnie, to ona w razie czego będzie miała w nim oparcie. Odwieczne poszukiwanie w mężczyźnie zabezpieczenia swoich potrzeb i ogólnego bezpieczeństwa.

haha całkiem możliwe że coś w tym jest:D no trudno, nie spełniam tego:D

Snake napisał/a:

Po drugie i najważniejsze. Facet mieszkający z rodzicami, to przede wszystkim facet mieszkający z matką. Ojca możemy pominąć. Niewiele kobiet jest w stanie znieść kontynuację bliskiej relacji swojego faceta z matką. To jest pierwsza i najważniejsza konkurentka do serca i umysłu swojego faceta, którą trzeba co najmniej odciąć do niego, a najlepiej zupełnie spacyfikować każdy możliwy układ, w którym następuje wymiana poglądów między synem i matką

no bo ma być poważnym ojcem i głową rodziny, a jakakolwiek relacja z własną matką to ryzyko zajmowania się czymś czym nie powinien:P priorytet to praca i zajmowanie się dziećmi, ewentualnie jakieś studia/nauka, ale na pewno nie żadne marnowanie czasu:D co najwyżej 2x w roku kilka godzin u rodziców (wielkanoc i wigilia), a poza tym może jakis uroczysty obiad (tylko wspólnie) lub ewentualnie jakaś kawa po południu, byle nie za długo bo ma szybko wracać do domu i być do dyspozycji:D a że rodzice też potrzebują pomocy bo np. tak jak moja mama wraca późno z wydziału i nie zawsze ma siłę robić wszystko sama, no to trudno, jak wtedy ktoś może powiedzieć? "to jest jej problem a nie twój" big_smile z góry przepraszam jeśli ten ton wypowiedzi jest niestosowny, ale podsumuję w taki sposób, dobrze jest być wolnym:D a jeśli znalazłby się ktoś kochający tak samo bezwarunkowo jak matka swoje dziecko, wtedy można to do siebie porównywać;)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

851

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Nudny.trudny, ale taka jest kolej rzeczy, że dziecko robi się samodzielne. Co innego kiedy jest rodzic, który faktycznie potrzebuje pomocy, bo jest chory albo nie chodzi albo już serio nie daje rady. A co innego rodzic, który nie ma siły, bo wraca póżno z pracy. W pierwszym przypadku spoko tutaj trzeba i powinno się pomóc. W drugim to rodzic powinien tak sobie dzień ustawić, żeby być w stanie samodzielnie dookoła siebie wszystko zrobić i nie wykorzystywać do tego swoich dzieci. Bo w tym wypadku to już jest wykorzystywanie. Dzieci zakładają swoje rodziny, pracują na swoja utrzymanie.

Ba czasami trzeba aktywizować starszą osobę bo jak się przyzwyczai do ciągłej pomocy to klapa. Potem nie zrobi koło siebie nic pomimo tego, że może i jest w stanie. Nie demonizuj tak samodzielności. To nie iznacza od razu że rodziców widzisz 2x w roku.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

852

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Mnie najbardziej zastanawia co status dziewictwa ma wspólnego z dorosłością i samodzielnością?
Przecież można być samodzielnym i zaradnym, a jednocześnie na polu relacji nie mieć szczęścia... ba, nawet może być ta kwestia, że osoba była zmuszona pochłonąć się pracą, więc i na jakieś romanse nie było okazji.
I nie przyjmuję argumentu, że skoro kobieta może, to facet też... dobrze wiecie, że akurat na tym polu kobieta ma przede wszystkim łatwiej.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

853

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:

Mnie najbardziej zastanawia co status dziewictwa ma wspólnego z dorosłością i samodzielnością?
Przecież można być samodzielnym i zaradnym, a jednocześnie na polu relacji nie mieć szczęścia... ba, nawet może być ta kwestia, że osoba była zmuszona pochłonąć się pracą, więc i na jakieś romanse nie było okazji.
I nie przyjmuję argumentu, że skoro kobieta może, to facet też... dobrze wiecie, że akurat na tym polu kobieta ma przede wszystkim łatwiej.

Z dorosloscia ma cos wspolnego jezeli czlowiek szuka seksu. Jezeli jest aseksualny i nie szuka to jest to inny typ osoby.
Jesli chodzi o zaradnosc czy samodzielnosc to nic nie ma z tym wspolnego.


I co do tego, ze kobieta ma latwiej to jest to prawda. Ale facet, ktory aktywnie poszukuje i chce partnerki seksualnej czy do relacji i nie moze jej znalezc do 35 czy 40 roku zycia... no jest to cos innego. Zawsze to swiadczy o czyms. Nie mowie, ze zaraz o czyms zlym, ale o czyms na 100%

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

854

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Rozwiń myśl. Powiedzenie, że "o czymś świadczy" jest bardzo ogólnikowe. Wskaż to "czymś".

We all make choices. But in the end, our choices make us.

855

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:

Rozwiń myśl. Powiedzenie, że "o czymś świadczy" jest bardzo ogólnikowe. Wskaż to "czymś".

Lucek, ale ja w każdym temacie o wieloletnich prawiczkach mówię dokładnie to samo.
Jeżeli ktoś szuka osoby do związku i przez 30-40 lat takiej osoby nie znajduje to pokazuje, że albo ma jakieś problemy z nawiązywaniem relacji, albo nie potrafi rozmawiać z innymi ludźmi, albo nie potrafi zbudować z drugą osobą bliskości, albo ma jakieś wady, nad którymi mógłby popracować, ale tego nie robi, a one odstraszają, albo jest fleją i chodzi w brudnych i dziurawych ciuchach itd itp. Ciężko wyrokować jak się nie ma konkretnego przykładu, natomiast to nie jest tak, że z danym osobnikiem wszystko jest ok, a on jednak mimo to nie może sobie znaleźć dziewczyny. Nierealne.
W każdym temacie wieloletnich prawiczków w końcu wychodzi, że jest nieśmiały, nie umie zagadać albo osacza drugą osobę, chce całe swoje życie zbudować na tej drugiej osobie, nie ma żadnych zainteresowań, nie wychodzi z domu itd itp.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

856

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Frau Loka - przeczytaj w temacie Nudnego.trudnego moje ostatnie doświadczenia.
Na podstawie tamtych powiedz mi co jest ze mną nie tak... serio tongue

Po prostu niektórzy pokonując swoje trudności mają ten aspekt ostatecznie w mniej szlachetnych części pleców, jeżeli mają robić za portfel albo pocieszacza, a nagroda w postaci cipki nie jest tego warta. Szczerze to sam nie mam ochoty nawet szukać specjalnie, bo po co? Tracić czas, pieniądze i energię po coś co nic nie daję. Dużo więcej sam zbudowałem. Seks, jak będę chciał to sobie po prostu... kupię.
Z resztą forum najlepiej pokazuje, że od strony budowania relacji jako społeczeństwo upadamy coraz niżej.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

857

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Ale ja mówię o seksie jako części składowej relacji, bo dla mnie logiczne jest to, że jak ktoś szuka samego seksu to robi co innego niż ten, kto szuka związku tongue

Ale widzisz chodzi o to, że te problemy mają i faceci i kobiety wink żeby tak naprawdę związek zagrał to obie strony muszą próbować z tych swoich problemów wyjść. Będąc w związku też człowiek ciągle się uczy. Człowieka poznaje się najlepiej w trudnych momentach. Ja po 2 latach zobaczyłam, jak bardzo mój partner potrafi mnie wspierać i jak wielkim jest dla mnie oparciem i to było dla mnie naprawdę odkrycie na miarę Nobla, bo zwykle te role mieliśmy odwrócone.
No i pisząc w tym temacie zakładam jednak taki normalny przeciętny związek, w którym zamiast zdrady jest szczerość, więc też nikt nikomu za portfel nie służy.

Przeczytam smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

858

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Ale ja mówię o seksie jako części składowej relacji, bo dla mnie logiczne jest to, że jak ktoś szuka samego seksu to robi co innego niż ten, kto szuka związku tongue

Ale widzisz chodzi o to, że te problemy mają i faceci i kobiety wink żeby tak naprawdę związek zagrał to obie strony muszą próbować z tych swoich problemów wyjść. Będąc w związku też człowiek ciągle się uczy. Człowieka poznaje się najlepiej w trudnych momentach. Ja po 2 latach zobaczyłam, jak bardzo mój partner potrafi mnie wspierać i jak wielkim jest dla mnie oparciem i to było dla mnie naprawdę odkrycie na miarę Nobla, bo zwykle te role mieliśmy odwrócone.
No i pisząc w tym temacie zakładam jednak taki normalny przeciętny związek, w którym zamiast zdrady jest szczerość, więc też nikt nikomu za portfel nie służy.

Przeczytam smile

Ale zauważ, że w przypadku zjawiska "dziewictwa" jakiekolwiek blokady bądź frustracje odnoszą się głównie strefy intymnej.

Tak mają problemy, bo wielu woli lecieć w kulki, bądź przymykać oko zamiast dążyć do tego czego chcą. Obecny świat relacji jest szybki, co widać po tym, że mamy grupy coraz rosnące podziały w podejściu. Presję na związki, seks, "a bo wypada", "bo koleżanki/koledzy", zamiast pozwolić wszystko się tyczyło swoim indywidualnym torem torem.

"No i pisząc w tym temacie zakładam jednak taki normalny przeciętny związek, w którym zamiast zdrady jest szczerość, więc też nikt nikomu za portfel nie służy." - raczej przeciętny związek dzisiaj jest budowany na kłamstwie... tylko, że większości wydaje się, że to właśnie przez kłamstwo się zakończył. Właśnie tego typu wątki są najlepszym przykładem "Nie mów tego, że ... <wstaw wygodną opcję, od braku doświadczeń, bo inne kwestie>"

We all make choices. But in the end, our choices make us.

859 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-07 11:20:38)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

[...] ale ja w każdym temacie o wieloletnich prawiczkach mówię dokładnie to samo.
Jeżeli ktoś szuka osoby do związku i przez 30-40 lat takiej osoby nie znajduje to pokazuje, że albo ma jakieś problemy z nawiązywaniem relacji, albo nie potrafi rozmawiać z innymi ludźmi, albo nie potrafi zbudować z drugą osobą bliskości, albo ma jakieś wady, nad którymi mógłby popracować, ale tego nie robi, a one odstraszają, albo jest fleją i chodzi w brudnych i dziurawych ciuchach itd itp. Ciężko wyrokować jak się nie ma konkretnego przykładu, natomiast to nie jest tak, że z danym osobnikiem wszystko jest ok, a on jednak mimo to nie może sobie znaleźć dziewczyny. Nierealne.

Właśnie o to chodzi. O to, że osoba, która przez tyle lat nie mogła sobie nikogo znaleźć, nie budzi zaufania, bo prawie na pewno ma jakiś problem tego rzędu, że utrudnia jej wchodzenie w relacje, może w ogóle nie jest w stanie ich budować. Seks i brak doświadczenia łóżkowego są na dalszym planie dla tej oceny.

Do tego dochodzi często albo desperacja i przedmiotowe postrzeganie kobiet (bo to częstsze u mężczyzn), albo roszczenia, pokrzywione wyobrażenia z którymi nie ma dyskusji, nieraz podszyte wrogością, pogardą, postawa "udowodnij mi, że ty taka nie jesteś".

Winter Kween zauważyła inną istotną rzecz, ktoś bez żadnego doświadczenia w związkach nie ma pojęcia, jak to jest mieć bagaż, nie ma świadomości, jakie ślady zostawiają nieudane i rozsypane relacje, rozczarowania, straty. Nie ma więc poczucia, jakie znaczenie dla partnera ma to, co robi.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

860

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Ale dziewictwo i prawictwo to w tych przypadkach skutek a nie przyczyna. To tak jakbyś brał tabletkę przy bólu zęba zamiast iść do dentysty. Skończy się jak Brzydasrk zauroczony w prostytutce big_smile
A żeby stworzyć relację trzeba popracować nad przyczyną, skutek się rozwiąże sam.

Ja nie wiem gdzie ta presja. Albo ja nie doświadczyłam, jak ktoś ma więcej niż 20 lat i chce coś robić bo presja to doradziłabym dorosnąć.

Cały świat jest szybki więc relacje też buduje się inaczej niż 20 lat temu. Ale nawet rok w związku uczy. I nawet rok w związku jest fajny.

Z tymi kłamstwami to nie wiem. Ja bym takich ludzi odsiewała. Ba, odsiałabym też znajomych i przyjaciół, których związki bazowałyby na ich kłamstwie. Mam raczej szczęśliwe pary dookoła siebie tongue ewentualnie takie, które same walczą z przeciwnościami smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

861 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-09-07 11:40:06)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Ale dziewictwo i prawictwo to w tych przypadkach skutek a nie przyczyna. To tak jakbyś brał tabletkę przy bólu zęba zamiast iść do dentysty. Skończy się jak Brzydasrk zauroczony w prostytutce big_smile
A żeby stworzyć relację trzeba popracować nad przyczyną, skutek się rozwiąże sam.

Ja nie wiem gdzie ta presja. Albo ja nie doświadczyłam, jak ktoś ma więcej niż 20 lat i chce coś robić bo presja to doradziłabym dorosnąć.

Cały świat jest szybki więc relacje też buduje się inaczej niż 20 lat temu. Ale nawet rok w związku uczy. I nawet rok w związku jest fajny.

Z tymi kłamstwami to nie wiem. Ja bym takich ludzi odsiewała. Ba, odsiałabym też znajomych i przyjaciół, których związki bazowałyby na ich kłamstwie. Mam raczej szczęśliwe pary dookoła siebie tongue ewentualnie takie, które same walczą z przeciwnościami smile

Kto nie był zauroczony w pani z rozkładówki niech pierwszy rzuci kamieniem wink
W takim razie jakie są przyczyny? Bo pewien zbiór pewnych cech można zdefiniować pewnie.

Owszem. Jednak masa ludzi ulega nurtowi ściekowemu.
Nie wiem. Nie szukam.

Czy jesteś tego pewna, że zbudowali owe szczęście na szczerości?
Z odsiewaniem zgoda. Ludzi fałszywych warto na bok odstawiać.

niepodobna napisał/a:

Do tego dochodzi często albo desperacja i przedmiotowe postrzeganie kobiet (bo to częstsze u mężczyzn), albo roszczenia, pokrzywione wyobrażenia z którymi nie ma dyskusji, nieraz podszyte wrogością, pogardą, postawa "udowodnij mi, że ty taka nie jesteś".

Och, normalnie, bo przecież kobiety to święte istoty smile
Proszę was. Same zdrowo sobie pogrywacie, jak trzeba.
Po prostu to są problemy dotyczące obydwu płci, a oparte są one na kłamstwie społecznym.

niepodobna napisał/a:

Winter Kween zauważyła inną istotną rzecz, ktoś bez żadnego doświadczenia w związkach nie ma pojęcia, jak to jest mieć bagaż, nie ma świadomości, jakie ślady zostawiają nieudane i rozsypane relacje, rozczarowania, straty. Nie ma więc poczucia, jakie znaczenie dla partnera ma to, co robi.

Jedni mają jeden bagaż życiowy, a inni drugi. Wygląda mi to na przekrzykiwanie się o to, czyj bagaż jest cięższy, zamiast rozmowy o tym, jak łatwiej go nieść.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

862 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-07 12:01:04)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Do tego dochodzi często albo desperacja i przedmiotowe postrzeganie kobiet (bo to częstsze u mężczyzn), albo roszczenia, pokrzywione wyobrażenia z którymi nie ma dyskusji, nieraz podszyte wrogością, pogardą, postawa "udowodnij mi, że ty taka nie jesteś".

Och, normalnie, bo przecież kobiety to święte istoty smile
Proszę was. Same zdrowo sobie pogrywacie, jak trzeba.

Lucek, jeśli do mnie kierujesz jakiś zarzut ("pogrywaCIE"  - czyli jestem w to włączona) to upraszałabym o sprecyzowanie go, zamiast insynuacji w przestrzeń smile Bo to nic nie wnosi do rozmowy, naprawdę.

Nie napisałam ani, że kobiety są "święte", ani, że wszyscy mężczyźni są "źli" - co ma świętość do tematu? kolejna rzecz bez związku.

Chodziło mi o to, że w przypadku osób, które są całe życie same (częściej facetów) NIE z własnego wyboru, widać taki mechanizm, który z jednej strony polega na deprecjonowaniu tego, czego nie można mieć, syndrom kwaśnych winogron, jakkolwiek to nazwiemy; wrogość i pogarda wobec kobiet, ponieważ są poza zasięgiem, z drugiej - przyjmowaniu za pewnik wszelkich stereotypowych sądów na temat czegoś, czego się nie zna - a nie znają ani kobiet, ani związków, będąc całe życie od nich odcięci. Potem człowiek, który nie ma własnego doświadczenia, czerpie "wiedzę" np. z wynurzeń forumowych frustratów, którzy wprawdzie też są sami i nic im się nie udaje, ale uważają się za ekspertów od kobiecej natury i relacji. I pogłębia swoje wykrzywione już przekonania, szukając problemu wyłącznie na zewnątrz, po drugiej stronie, jednocześnie uciekając od myśli, że to z nim może być coś nie tak - a na ogół jest, gdy ktoś np. 35 lat spędził sam z konieczności - nie oszukujmy się.

I teraz możemy się zastanawiać, jak ktoś taki będzie odbierany i czy będzie pożądanym partnerem.

Ja tłumaczę, dlaczego nie - i że to de facto niewiele ma wspólnego z seksem (bo temat jest o starych dziewicach i prawiczkach).

Ty nie odpowiadasz na moje argumenty, tylko na coś, co sobie do nich dopowiedziałeś.


niepodobna napisał/a:

Winter Kween zauważyła inną istotną rzecz, ktoś bez żadnego doświadczenia w związkach nie ma pojęcia, jak to jest mieć bagaż, nie ma świadomości, jakie ślady zostawiają nieudane i rozsypane relacje, rozczarowania, straty. Nie ma więc poczucia, jakie znaczenie dla partnera ma to, co robi.

Jedni mają jeden bagaż życiowy, a inni drugi. Wygląda mi to na przekrzykiwanie się o to, czyj bagaż jest cięższy, zamiast rozmowy o tym, jak łatwiej go nieść.

NIE, tu chodzi o to, że nie rozumiejąc jak się niesie ten konkretny bagaż, łatwo przychodzi dorzucenie komuś do niego następnych kamieni - brak przełożenia na własne doświadczenie.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

863

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Owszem, ale zauważ, że ten sam argument pada już często wobec osób w wieku 25 lat... to kiedy oni w końcu mają cokolwiek zdobywać. Jakie ząbki są przyjęte? Bo mnie nie dziwi, że owe negatywne efekty rosną wraz z wiekiem. Ba frustracje pojawiają się u osób młodszych wiekiem od wskazanego, a to o czymś świadczy.

PS. Dodałem wcześniej dopisek do wcześniejszego posta, który nie jest w Twoim cytacie.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

864

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:

Owszem, ale zauważ, że ten sam argument pada już często wobec osób w wieku 25 lat... to kiedy oni w końcu mają cokolwiek zdobywać. Jakie ząbki są przyjęte? Bo mnie nie dziwi, że owe negatywne efekty rosną wraz z wiekiem. Ba frustracje pojawiają się u osób młodszych wiekiem od wskazanego, a to o czymś świadczy.

Widzisz, osoba w wieku 25 lat też może już być mentalnie skrzywiona w sposób, który zobrazowałam - czasami to widać, nawet na tym forum.
Ale ryzyko tego jest większe w starszym wieku, tak, jak piszesz.
Konkretne "widełki" to rzecz śliska - nie odpowiem Ci jednoznacznie, jak bym je ustawiła. Ja się staram patrzeć na zachowanie i sposób myślenia i tak jak zdarza się, że 25-latek może być już skrzywiony w efekcie hm... deprywacji?, albo jego problemy ze znalezieniem sobie kogoś już pierwotnie mogą wynikać z zaburzeń (osobowości... czy z braku szacunku do kobiet)  - tak też samotny przez większość życia 40-latek może być człowiekiem normalnym, zrównoważonym, bez większych skutków tej samotności. Myśląc o wieku jednak mamy na uwadze prawdopodobieństwo.

PS. Dodałem wcześniej dopisek do wcześniejszego posta, który nie jest w Twoim cytacie.

OK.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

865 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-09-07 12:28:38)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Przede wszystkim pierwsze skrzywdzenie pojawia się na skutek presji społecznej, że trzeba wcześniej, szybko i byle jak, itd. Wiadomo o co chodzi.
Niedopasowanie się pod trend powoduje kompleksy, co skutkuje na samoocenę ("Czy na pewno pasuję do nich?"). To proste zjawisko społeczne. Potem to efekt kuli śnieżnej. Po prostu w tym prawdopodobieństwie facet najczęściej kończy sam, a kobieta wpada w złe relacje - ostatecznie obydwoje mają krzywe spojrzenie. Może jestem dziwny, ale nie widzę różnicy pomiędzy skrzywieniem przez samotność, a skrzywieniem przez wpadanie w koło nieudanych relacji.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

866

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:

Przede wszystkim pierwsze skrzywdzenie pojawia się na skutek presji społecznej, że trzeba wcześniej, szybko i byle jak, itd. Wiadomo o co chodzi.
Niedopasowanie się pod trend powoduje kompleksy, co skutkuje na samoocenę ("Czy na pewno pasuję do nich?"). To proste zjawisko społeczne. Potem to efekt kuli śnieżnej. Po prostu w tym prawdopodobieństwie facet najczęściej kończy sam, a kobieta wpada w złe relacje - ostatecznie obydwoje mają krzywe spojrzenie. Może jestem dziwny, ale nie widzę różnicy pomiędzy skrzywieniem przez samotność, a skrzywieniem przez wpadanie w koło nieudanych relacji.

No oczywiście, że skrzywienie to skrzywienie i nie tylko zbyt długo samotni mogą być zmanierowani.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

867

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

A odwrotne pytanie, jak ktoś traci dziewictwo w wieku 13 lat, to wszystko z nim, nią  normalnie?
I jaka jest granica, po przekroczeniu której bycie dziewicą  jest już dziwne i nienormalne?  24 lata, czy 31, może 37, albo 42 .....?

868

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lucyfer666 napisał/a:

Przede wszystkim pierwsze skrzywdzenie pojawia się na skutek presji społecznej, że trzeba wcześniej, szybko i byle jak, itd. Wiadomo o co chodzi.
Niedopasowanie się pod trend powoduje kompleksy, co skutkuje na samoocenę ("Czy na pewno pasuję do nich?"). To proste zjawisko społeczne. Potem to efekt kuli śnieżnej. Po prostu w tym prawdopodobieństwie facet najczęściej kończy sam, a kobieta wpada w złe relacje - ostatecznie obydwoje mają krzywe spojrzenie. Może jestem dziwny, ale nie widzę różnicy pomiędzy skrzywieniem przez samotność, a skrzywieniem przez wpadanie w koło nieudanych relacji.

Pytanie o jaką presję społeczną Ci teraz chodzi. O to, że bycie dziewicą w liceum jest be? Bo ja tylko taką presję znam, potem na studiach już ludzie mają na to wyrąbane, bo są świadomi tego, że nie o to w życiu chodzi. A jak ktoś ma 30 lat i nie był nigdy w żadnej relacji, przychodzi na forum narzekać, to może po prostu właśnie w tym momencie taką potrzebę wejścia w relację poczuł? Albo wie, że chciałby być w relacji, ale przez ostatnie 10 lat mu nie wyszło i dlatego przyszedł zapytać, co jest nie tak? W obu przypadkach jeżeli chęci wynikają z niego to to nie jest presja.

A może presja rodziny na to, żeby mieć ślub i dzieci? To jest chyba najbardziej nie do przeskoczenia smile ale trzeba rozmawiać i już.

Moja siostra ma 22 lata i nigdy nie była w związku i nigdy na to nie narzekała, dobrze jej samej, nikt na niej żadnej presji nie kładzie:D moi kuzyni są w liceum i żaden z nich nie jest zainteresowany kontaktami z dziewczynami. Też nikt im nic na ten temat nie mówi.

Najwięcej presji to akurat my sami na siebie nakładamy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

869 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-09-07 17:24:48)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Trochę bzdura znowu. Za bardzo generalizujesz.
Ja nigdy z nikogo się nie śmiałam, że mieszka u rodziców, ale widzę masę minusów takiego rozwiązania. W sumie nie znam nikogo, kto miałby 25+ lat i ciągle mieszkałby z rodzicami. A mieszkam w Krakowie.

Wiesz, okej może bzdury piszę i generalizuje smile
Ale wiesz co jest w tym wszystkim najpiękniejsze?
Że te ,,przegrywy" mieszkające z rodzicami w końcu kupują swoje lokum/dom za gotówkę bez kredytów i tylko się uśmiechają do tych, którzy wcześniej nimi gardzili smile
Nie muszą się tułać po wynajmach i pytać właściciela o to czy mogą wymienić lodówkę w kuchni big_smile na własnościowym mieszkaniu mogę zrobić wszystko, wymienić drzwi, pomalować ściany, położyć kafelki, kupić nową kuchenkę itp. na wynajmie grzecznie trzeba wszystko uzgadniać z właścicielem mieszkania - miałbym dosyć takiego życia.
Nie wiem skąd bierzesz te 12 czy 15 lat, zależy ile się odkłada. gdybym przez 15 lat odkładał pieniądze mieszkając z rodzicami to kupiłbym może z 3 mieszkania to by wychodziło, że wystarczy ok 5 lat odkładania by kupić swoje pierwsze za gotówkę, ja niestety późno zacząłem pracę w swoim życiu dlatego mi się to trochę przesunie ale nie będzie źle.

Winter.Kween napisał/a:

Pozniej zamieszkalalismy z moim najlepszym przyjacielem w Squacie. Squat znalazlam nam ja i zalatwilam takze dwa kolejne. Podrozowalismy po Europie, pozniej dalej squattowalismy. Pomagalismy bezdomnym.  Tam poznalam tez mojego meza bo byl z innej ekipy squatterow.

Takie ,,squattowanie" jest dobre gdy ma się te kilkanaście lat czy tam 20+ ludzie trochę starsi szukają jednak czegoś innego w życiu, jakiegoś dobrego i komfortowego lokum, dobrego samochodu czy normalnej wycieczki zagranicą w hotelu aniżeli kiblowanie po nocach w jakichś rozwalonych ruderach razem z bezdomnymi.

Winter.Kween napisał/a:

Mialam dwa romanse, jedna wielka milosc i swietne przyjaznie.  Mialam trzy prace na raz, chodzilam do szkoly.
Teraz widzisz dlaczego dla mnie 30 letni prawiczek mieszkajacy z rodzicami nie jest kandydatem? Bo ja wiem jak to jest uprawiac seks, wiem jak to jest kochac i wiem jak to jest stracic.

Wiesz takie pisanie z iloma to chłopami byłaś i co z nimi robiłaś jest takie trochę... no nie ważne dobra, koniec tematu wink

Winter.Kween napisał/a:

Ktos kto odklada na wlasne mieszkanie zyjac z rodzicami lub ktos kto po prostu mieszka z rodzicami bo tak jest wygodnie ... nie jest raczej osoba, ktora lubi przygody i latwo znosi brak wygody. To jest ktos kto szuka stabilizacji w zyciu i bezpieczenstwa.

Ktoś kto mieszka z rodzicami i odkłada pieniądze przez ileś tam lat ma papier,
Taki gościu ma pieniądze, kwit.
Po sobie i znajomych widzę ile można odłożyć pieniędzy, są to naprawdę bardzo duże sumy.
Wiesz co jest najlepsze? że piszesz o takich osobach jako jakieś zahukane i bojące się życia a prawda jest taka, że ich stać na te wszystkie ,,przygody", które opisałaś i nie mieliby z tym problemu smile Tylko, że zamiast spania w opuszczonej ruderze mogą sobie pozwolić na Malediwy.

870

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie wiem skąd bierzesz te 12 czy 15 lat, zależy ile się odkłada. gdybym przez 15 lat odkładał pieniądze mieszkając z rodzicami to kupiłbym może z 3 mieszkania to by wychodziło, że wystarczy ok 5 lat odkładania by kupić swoje pierwsze za gotówkę, ja niestety późno zacząłem pracę w swoim życiu dlatego mi się to trochę przesunie ale nie będzie źle.

Nie wiem, gdzie mieszkasz.
Ja mieszkam w dużym mieście, gdzie mieszkanie, które potencjalnie mogłabym mieć kosztuje 400-500tys.
Nie mam pojęcia jak odłożyć 100k w rok, sorry.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

871

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie wiem skąd bierzesz te 12 czy 15 lat, zależy ile się odkłada. gdybym przez 15 lat odkładał pieniądze mieszkając z rodzicami to kupiłbym może z 3 mieszkania to by wychodziło, że wystarczy ok 5 lat odkładania by kupić swoje pierwsze za gotówkę, ja niestety późno zacząłem pracę w swoim życiu dlatego mi się to trochę przesunie ale nie będzie źle.

Nie wiem, gdzie mieszkasz.
Ja mieszkam w dużym mieście, gdzie mieszkanie, które potencjalnie mogłabym mieć kosztuje 400-500tys.

Przesadziłaś wink W tym mieście w którym mieszkasz tzw. kawalerkę kupisz już za 200 tys. i to w stanie surowym, czy to na rynku wtórnym. Inna sprawa czy ktoś chce mieszkać na ok. 30m2, aczkolwiek dla jednej osoby, to chyba wystarczająco.

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

872

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie wiem skąd bierzesz te 12 czy 15 lat, zależy ile się odkłada. gdybym przez 15 lat odkładał pieniądze mieszkając z rodzicami to kupiłbym może z 3 mieszkania to by wychodziło, że wystarczy ok 5 lat odkładania by kupić swoje pierwsze za gotówkę, ja niestety późno zacząłem pracę w swoim życiu dlatego mi się to trochę przesunie ale nie będzie źle.

Nie wiem, gdzie mieszkasz.
Ja mieszkam w dużym mieście, gdzie mieszkanie, które potencjalnie mogłabym mieć kosztuje 400-500tys.

Przesadziłaś wink W tym mieście w którym mieszkasz tzw. kawalerkę kupisz już za 200 tys. i to w stanie surowym, czy to na rynku wtórnym. Inna sprawa czy ktoś chce mieszkać na ok. 30m2, aczkolwiek dla jednej osoby, to chyba wystarczająco.

Ale ja nie mieszkam sama tongue i regularnie sprawdzam ceny mieszkań. Teraz mieszkam w 38m2 i mam ochotę rzucać wszystkim, co mam pod ręką, bo mam za mało miejsca. Mieszkanie w dobrej okolicy, większe, nowe, 400k to minimum.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

873 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-07 17:39:15)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

przy pensji 7000 netto i niewydawaniu ani grosza.. Mieszkasz gdzieś, gdzie cena za metr nie przekracza 3000?
Nigdy się nie śmiałam z takich, co mieszkali latami u rodziców- uważałam ich za cwanych w sumie - znam takich gdzie byli 10 lat na całkowitym utrzymaniu starszych Państwa- by zbudować swój dom. nawet wacików nie kupowali..
Gorsze, ze takie wiszenie na rodzicach pozostało i po wyprowadzce, bo ciężko z takich wygód zrezygnować.
Oprotestowałam, gdy rodzice nie mieli na lekarstwa, bo wspomogli młodszych Państwa w wycieczce.:)
Z moich obserwacji- tam gdzie jest więcej rodzeństwa, zawsze ktoś gra rolę "sierotki" niekoniecznie ten, co mu najciężej..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

874 Ostatnio edytowany przez JMY7 (2019-09-07 17:40:00)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:
JMY7 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie wiem, gdzie mieszkasz.
Ja mieszkam w dużym mieście, gdzie mieszkanie, które potencjalnie mogłabym mieć kosztuje 400-500tys.

Przesadziłaś wink W tym mieście w którym mieszkasz tzw. kawalerkę kupisz już za 200 tys. i to w stanie surowym, czy to na rynku wtórnym. Inna sprawa czy ktoś chce mieszkać na ok. 30m2, aczkolwiek dla jednej osoby, to chyba wystarczająco.

Ale ja nie mieszkam sama tongue i regularnie sprawdzam ceny mieszkań. Teraz mieszkam w 38m2 i mam ochotę rzucać wszystkim, co mam pod ręką, bo mam za mało miejsca. Mieszkanie w dobrej okolicy, większe, nowe, 400k to minimum.

Ja mieszkam w dwie osoby w ok. 50 m2 i nie narzekam. Natomiast gdybym miała wydać ok. 400 - 500 tys. to na pewno nie na mieszkanie, w jakimkolwiek mieście. Tylko dom. Nie wliczam  w to ceny ziemi.

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

875 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-07 17:40:44)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
JMY7 napisał/a:

Przesadziłaś wink W tym mieście w którym mieszkasz tzw. kawalerkę kupisz już za 200 tys. i to w stanie surowym, czy to na rynku wtórnym. Inna sprawa czy ktoś chce mieszkać na ok. 30m2, aczkolwiek dla jednej osoby, to chyba wystarczająco.

Ale ja nie mieszkam sama tongue i regularnie sprawdzam ceny mieszkań. Teraz mieszkam w 38m2 i mam ochotę rzucać wszystkim, co mam pod ręką, bo mam za mało miejsca. Mieszkanie w dobrej okolicy, większe, nowe, 400k to minimum.

Ja mieszkam w dwie osoby w ok. 50 m2 i nie narzekam. Natomiast gdybym miała wydać ok. 400 - 500 tys. to na pewno nie na mieszkanie, w jakimkolwiek mieście. Tylko dom.

Domy w tej cenie to pod miastem..w mieście działki za to nie kupisz- chyba że małe miasto.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

876 Ostatnio edytowany przez JMY7 (2019-09-07 17:43:00)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Ela210 napisał/a:
JMY7 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale ja nie mieszkam sama tongue i regularnie sprawdzam ceny mieszkań. Teraz mieszkam w 38m2 i mam ochotę rzucać wszystkim, co mam pod ręką, bo mam za mało miejsca. Mieszkanie w dobrej okolicy, większe, nowe, 400k to minimum.

Ja mieszkam w dwie osoby w ok. 50 m2 i nie narzekam. Natomiast gdybym miała wydać ok. 400 - 500 tys. to na pewno nie na mieszkanie, w jakimkolwiek mieście. Tylko dom.

Domy w tej cenie to pod miastem..

Idealnie.
Jak dla mnie wink
Zero upierdliwych sąsiadów, w tym także tych z bloku oko w oko obok, własny ogród, nawet za tą ceną mogłabym się poświęcić i segregować śmieci na nowych zasadach wink

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

877

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
JMY7 napisał/a:
Ela210 napisał/a:
JMY7 napisał/a:

Ja mieszkam w dwie osoby w ok. 50 m2 i nie narzekam. Natomiast gdybym miała wydać ok. 400 - 500 tys. to na pewno nie na mieszkanie, w jakimkolwiek mieście. Tylko dom.

Domy w tej cenie to pod miastem..

Idealnie.
Jak dla mnie wink

Ja jeszcze nie wiem. Obecnie mam jakiś gigant kryzys związany z tym, że moje wynajmowane mieszkanie jest beznadziejne, do tego wróciłam na 2 tygodnie do rodziców zajmować się domem, więc już czuję, że powrót na swoje będzie potwornie trudny. Nawet nie myślę o kupowaniu mieszkania, boję się, że nigdzie już nie będę się czuła jak u siebie. Moja samodzielność upada, najchętniej cofnęłabym się o 1.5 roku i w życiu się nie wyprowadzała big_smile

ale z drugiej strony u siebie mam prywatność, intymność, samodzielność, nikt nie ocenia o której idę spać, nikomu nie przeszkadzam muzyką czy filmem i mam bliżej do pracy big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

878 Ostatnio edytowany przez JMY7 (2019-09-07 17:52:11)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Lady Loka napisał/a:

Ja jeszcze nie wiem. Obecnie mam jakiś gigant kryzys związany z tym, że moje wynajmowane mieszkanie jest beznadziejne, do tego wróciłam na 2 tygodnie do rodziców zajmować się domem, więc już czuję, że powrót na swoje będzie potwornie trudny. Nawet nie myślę o kupowaniu mieszkania, boję się, że nigdzie już nie będę się czuła jak u siebie. Moja samodzielność upada, najchętniej cofnęłabym się o 1.5 roku i w życiu się nie wyprowadzała big_smile

ale z drugiej strony u siebie mam prywatność, intymność, samodzielność, nikt nie ocenia o której idę spać, nikomu nie przeszkadzam muzyką czy filmem i mam bliżej do pracy big_smile

Wszystko zależy od tego na jakim etapie życia ktoś jest i co chciałaby osiągnąć. Jeśli mieszkanie z rodzicami miałoby w czymś pomóc, to jestem zwolennikiem teorii, że nie należy oglądać się na opinie innych, i robić tak aby te cele życiowe realizować, nawet gdyby to miało wymagać mieszkania z rodzicami.

To może być cokolwiek - do czasu znalezienia lepszej pracy, skończenia studiów, czy zrobienia innych kwalifikacji zawodowych, odłożenia pieniędzy itp. Dlatego ja z góry przez pryzmat mieszkania z rodzicami nikogo nigdy nie oceniam. Sama z tego korzystałam.

Bo to akurat żadna sztuka wyprowadzić się, wydać 3/4 pensji na najem mieszkania a potem żyć od pierwszego do pierwszego, lecz być mega samodzielnym, nie mieć żadnych oszczędności i generalnie ciułać.

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

879 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-09-07 17:50:52)

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Gorzej jak coś w wynajmowanym lokum coś się popsuje i trzeba wtedy się tłumaczyć właścicielowi smile

880

Odp: "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Gorzej jak coś w wynajmowanym lokum coś się popsuje i trzeba wtedy się tłumaczyć właścicielowi smile

To albo się naprawia w ramach własnych albo wzywa właściciela do naprawy, bo na co komu lokum nieprzydatne do użytku, wszytko zależy od  umowy i tego co się popsuło. Zakładam że ściany mieszkania stoją jak stały, reszta to nie problem tongue

Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do łóżka, portfela i sumienia.

Posty [ 826 do 880 z 904 ]

Strony Poprzednia 1 14 15 16 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » "Przeterminowane", czyli dziewice po trzydziestce

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018