Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 121 do 146 z 146 ]

121 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 11:39:14)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Yazoo napisał/a:

W takim razie szkoda, bo gdyby mężczyźni szukający wyłącznie romansu stawiali sprawę od razu jasno i uczciwie, nie mieliby szans na ten romans, ponieważ  - jak na ironię - bardziej akceptowalne i pełne większego zrozumienia jest oszukiwanie zarówno kogoś jak i samego siebie wink
Czyli zakłamana moralność - tak. Uczciwie postawienie sprawy - nie.

Myślę, że tylko ktoś szalenie pewny siebie i/lub ze sporym doświadczeniem w tej kwestii, stawia sprawę jasno na samym początku (musi wiedzieć, że nie musi wymyślać, by chętną/chętnego znaleźć). Inni próbują zachować pozory normalności czy moralności tłumacząc swoje postępowanie złą żoną, strzałą amora, dziećmi, kredytami i nie wiem czym jeszcze.

To zachowanie pozorów jest przecież przejawem ewidentnego zakłamania.


Dayzee napisał/a:

Ja wiem czy emocjonalne? Moim zdaniem takie relacje są nienormalne, niosą w dalszej perspektywie głównie ból, no chyba że jest się psychopatą, traktującym ludzi instrumentalnie. To wtedy nie. Wtedy można się chełpić swoją "uczciwością" i "uczciwym " postawieniem sprawy  big_smile
A tak naprawdę jest się po prostu tragicznym czlowiekiem.
Zas kochankę traktuje się jak bezpłatne pogotowie seksualne. Co kto lubi.

Takie relacje sa na dziennym porządku i wynikają z różnych pobudek, śmiem twierdzić, że nie są wynikiem zaburzeń osobowościowych a raczej wpisanymi w naturę człowieka zachowaniami. Człowiek ponoć z natury nie jest monogamiczny. To wymysł bardziej świadomości i czynników społecznych, niż naturalnych uwarunkowań.


Nie twierdzę oczywiście, że to usprawiedliwia w sensie wartości które akceptujemy, ale może tłumaczy w jakiś sposób zachowanie będące zdradą.


I istotnie, żonaty mężczyzna, który buduje romans na wizerunku swojej żony, mówi o niej celowo i z premedytacją źle, niekiedy wręcz niewybrednie, brzydzi mnie podwójnie, niż ten, który stawia sprawę w sposób "uczciwy" mówiąc wprost, że niewiele może dać, a w zasadzie nic, że nie może niczego zaoferować prócz kilku miłych chwil razem. Dziwię się też kobietom łakomym tych informacji o żonie, czy wręcz wspierających swoich kochanków wobec ich rzekomo wiedźmowatych żon.

Dayzee napisał/a:

I raczej żaden fajny, normalny facet, tylko jednostka silnie zaburzona.

A może to po prostu samcza natura(?)

Zobacz podobne tematy :

122

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

normalność.... chyba nie rozumiem tego pojęcia..
zdarzają się "normalni" faceci, ktorzy nie oczerniają malzonki, dbaja w ich mniemaniu o rodzinę a jednak .. szukają wrazen na boku , nie tabunami, tylko równolegle i długodystansowo bo czegoś brak..  na dodatek na tyle .. "wyrafinowani" w swym postępowaniu ze nie ukrywają tego (o tak, ich - "uczciwośc" powala)..
fajnie gdzieś to Ela210 ujęła, że nie ma kochanki tam gdzie nie ma miejsca na kochankę czy jakos tak.. no ale w .. części malzenstw jest jak jest..
i tak się dzieje i po stronie kobiet i mężczyzn, chyba po stronie ..samców jest to może czesciej spotykane ... co wynika chyba z biologii jak już odnosimy się do natury..

123 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 11:53:20)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Przewija się tutaj pojęcie normalności.

Czy zatem zdrada jest czym normalnym, lecz niemoralnym? Dlaczego jednak bardziej akceptowalny jest świat tych całych kłamst, oszczerstw o osobach zdradzanych o niby prawdziwych pobudkach będących przyczyną romansu a "uczciwe" postawienie sprawy, że pobudki są czysto egoistyczne totalnie zaburza poczucie moralności?

Myślę, że to jest kłamstwo w kłamstwie, sposób w jaki postrzegamy i usprawiedliwiamy zdradę. Bo chcemy wierzyć w to że nie jesteśmy aż tak zakłamani jak jesteśmy naprawdę. Bo prawda w oczy kole i niewiele osób (mężczyzn) ma odwagę cywilną przyznać, że jest tak naprawdę stuprocentowym s****m.

124 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-16 12:12:15)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

... śmiem twierdzić, że nie są wynikiem zaburzeń osobowościowych a raczej wpisanymi w naturę człowieka

Pewnie tak. Słyszałem, że nie wypada ulegać tej naturze, aby nie być zwierzęciem smile smile


Yazoo napisał/a:

Czy zatem zdrada jest czym normalnym, lecz niemoralnym?

Jak się ślubowało wierność, to trzeba być wiernym, inaczej jest złamanie przysięgi.
Złamanie obietnicy jest czymś co w każdej moralności jest złem.

Pociąg mężczyzn do kobiet jest normalny, a celem tego pociągu jest seks, czyli coś normalnego.

Jedno z drugim jest sprzeczne.



Dlaczego jednak bardziej akceptowalny jest świat tych całych kłamst, oszczerstw o osobach zdradzanych o niby prawdziwych pobudkach będących przyczyną romansu

Chyba nie jest akceptowalny... bardziej czy mniej... ale nie jest.
Pewnie łatwiej jest zdradzić, gdy w małżeństwie jest źle.
I zawsze można znaleźć wady w drugiej osobie, na które można narzekać.


... a "uczciwe" postawienie sprawy, że pobudki są czysto egoistyczne totalnie zaburza poczucie moralności?

Egoistycnze pobudki w stylu "chcę seksu z tą panią"?
Zaburza poczucie moralności, bo się innej pani obiecało, że tylko z nią się będzie miało seks.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

125 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 12:19:42)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:

Jak się ślubowało wierność, to trzeba być wiernym, inaczej jest złamanie przysięgi.
Złamanie obietnicy jest czymś co w każdej moralności jest złem.


Mówisz tutaj o wierności własnym zasadom. O czymś subiektywnym.

126 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-09-16 12:16:42)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Przewija się tutaj pojęcie normalności.

Czy zatem zdrada jest czym normalnym, lecz niemoralnym? Dlaczego jednak bardziej akceptowalny jest świat tych całych kłamst, oszczerstw o osobach zdradzanych o niby prawdziwych pobudkach będących przyczyną romansu a "uczciwe" postawienie sprawy, że pobudki są czysto egoistyczne totalnie zaburza poczucie moralności?

Myślę, że to jest kłamstwo w kłamstwie, sposób w jaki postrzegamy i usprawiedliwiamy zdradę. Bo chcemy wierzyć w to że nie jesteśmy aż tak zakłamani jak jesteśmy naprawdę. Bo prawda w oczy kole i niewiele osób (mężczyzn) ma odwagę cywilną przyznać, że jest tak naprawdę stuprocentowym s****m.

Myślę, że ogólnie chcemy myśleć o sobie dobrze, a zdrada sama w sobie jest czymś złym. Podejrzewam, że gdyby było moralne przyzwolenie na otwartość w seksie, to wiele osób by się zdziwiło, co drugiej tak naprawdę w głowie siedzi. Kiedyś padła tu propozycja by o swoich preferencjach czy potrzebach mówić otwarcie na początku znajomości/związku, wtedy nie byłoby takich nieporozumień. Tyle, że zwykle ludzie szukają do związku/małżeństwa "porządną" osobę dlatego czasem wolą zachowywać pozory by jej nie zrazić.
Kiedyś jeden facet zapytał mnie, czy to nie jest przypadkiem tak, że każda kobieta marzy o seksie z innym czy wręcz grupowym, tylko rzadko która się do tego przyzna. Nie był w stanie uwierzyć, że nie. Bardzo chciał ze swoją kobietą poruszyć ten temat ale bał się jej reakcji, że coś o nim pomyśli albo straci szacunek.
Kiedyś tu (na forum), ktoś powiedział bardzo mądre słowa: "jeśli nie jesteś gotowy na usłyszenie prawdziwej odpowiedzi, nie pytaj". Myślę, że fantazje/preferencje seksualne do takich trudnych pytań należą. Tak naprawdę każdy z nas ma gdzie indziej postawioną granicę i bardzo często coś co poza nią wykracza określamy mianem "nienormalne" czy "niemoralne".
Dlatego tak wiele osób kłamie bo chce zachować choćby pozory "normalności" czy "moralności", zarówno wobec siebie jak i innych. Pewnie dla każdego i tak co innego to oznacza, dla np. Garego to postawienie sprawy jasno, seks na boku bez emocjonalnego zaangażowania itd. I w jego odczuciu (jak pewnie też wielu innych) jest to postępowanie, które nie zagraża związkowi/rodzinie.

127

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:
Gary napisał/a:

Jak się ślubowało wierność, to trzeba być wiernym, inaczej jest złamanie przysięgi.
Złamanie obietnicy jest czymś co w każdej moralności jest złem.

Mówisz tutaj o wierności własnym zasadom. O czymś subiektywnym.

Mąż obiecał/ślubował żonie że będzie wierny aż po śmierć.
A potem nie jest wierny.
Złamał obietnicę.

To jest obiektywne.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

128 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-16 12:18:55)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

"Człowiek z natury nie jest monogamiczny"
"Taka jest biologia"

Czy bycie uczciwym wobec partnera/partnerki jest aż tak wielkim wysiłkiem?
Kocham - nie zdradzam. Nie kocham - odchodzę. Jak już wyżej pisałam. To naprawdę wyżyny bohaterstwa nie do przekroczenia?

A jak dla kogoś biologia jest ważniejsza od przyzwoitości,  to zaprawdę ślubu nikt mu brać nie każe - może sobie rozwijać karierę wiejskiego ruchacza, bądź miejskiej dziewoi lekkich obyczajów. Wtedy to dopiero będzie uczciwość i życie w zgodzie z własną biologią. W przeciwnym razie jest to oszukiwanie co najmniej 1 nieświadomej osoby - partnerki/partnera.

"Zrozumiałam, że jestem sama odpowiedzialna za swoje życie i swoje emocje. I one maja mi coś do powiedzenia, trzeba ich tylko posłuchać" Marajka

129 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 12:22:32)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Egoistycnze pobudki w stylu "chcę seksu z tą panią"?
Zaburza poczucie moralności, bo się innej pani obiecało, że tylko z nią się będzie miało seks.

Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"? Niskie poczucie wartości? Poczucie "wow, może jestem lepsza od innej kobiety, ładniejsza, mądrzejsza, warta uwagi i zainteresowania".

Intrygują mnie pobudki które powoduję że kobiety to "kupują".

130

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"? Niskie poczucie wartości? Poczucie "wow, może jestem lepsza od innej kobiety, ładniejsza, mądrzejsza, warta uwagi i zainteresowania".

Intrygują mnie pobudki które powoduję że kobiety to "kupują".

Myślę, że w ten sposób dają sobie na to przyzwolenie i odsuwają myśli, że robią coś złego, że tym czynem krzywdzą innych, a sami są zwykłymi ***. Zwykła chęć/próba usprawiedliwienia czy racjonalizacji czynu.

131 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-16 12:30:33)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Egoistycnze pobudki w stylu "chcę seksu z tą panią"?
Zaburza poczucie moralności, bo się innej pani obiecało, że tylko z nią się będzie miało seks.

Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"? Niskie poczucie wartości? Poczucie "wow, może jestem lepsza od innej kobiety, ładniejsza, mądrzejsza, warta uwagi i zainteresowania".

Intrygują mnie pobudki które powoduję że kobiety to "kupują".

Dlatego właśnie, że "kupują" moim zdaniem coś z nimi nie tak. Każdy w tym trójkącie ma jakiś deficyt mniejszy lub większy.

Może chcą miłości? Może liczą na związek? Może w ogóle nie myślą o dłuższej perspektywie, tylko cieszą się tą chwilową , reglamentowaną niby mięso w stanie wojennym, uwagą?

Tak naprawdę kochanki mają z tej relacji byle co. Trochę seksu z facetem, ktore ma je w dupie. Żadna atrakcja, chyba że na chwilę.

"Zrozumiałam, że jestem sama odpowiedzialna za swoje życie i swoje emocje. I one maja mi coś do powiedzenia, trzeba ich tylko posłuchać" Marajka

132

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Garego to postawienie sprawy jasno, seks na boku bez emocjonalnego zaangażowania

Chyba nie mówiłem, że celem jest "bez emocjonalnego zaangażowania".
Właśnie chodzi o emocje, aby coś przeżyć, ekstra, super.



Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"?

Wydaje mi się, że mężczyźni nigdy nie myślą jak w tym pierwszym pytaniu.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

133 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 12:32:59)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"? Niskie poczucie wartości? Poczucie "wow, może jestem lepsza od innej kobiety, ładniejsza, mądrzejsza, warta uwagi i zainteresowania".

Intrygują mnie pobudki które powoduję że kobiety to "kupują".

Myślę, że w ten sposób dają sobie na to przyzwolenie i odsuwają myśli, że robią coś złego, że tym czynem krzywdzą innych, a sami są zwykłymi ***. Zwykła chęć/próba usprawiedliwienia czy racjonalizacji czynu.

Racjonalizacja zachowania, jego usprawiedliwianie zakłada świadomość tego się robi, niekoniecznie ujmowanego jako wartość negatywna. Trudno tutaj także mówić o czynie. Bardziej o pragnieniach, mniej lub bardziej egoistycznych i o ich realizacji, także prawa do ich realizacja.

Relacje kobiet - kochanek wskazują, że nie widzą swojego romansu z perspektywy zła, a z perspektywy realizacji własnych pragnień. To otoczenie stygmatyzuje zdradę jako czyn nagannie społeczny. Dodatkowo kochanka nie zdradza



Gary napisał/a:

Jaka jest różnica pomiędzy kłamstwem:" Chcę seksu z inna kobietą, ponieważ moja żona jest gruba, brzydka i stara" a pomiędzy prawdą: "Chcę seksu z inną kobietą, ponieważ tego po prostu chcę, ponieważ mam na to ochotę". ? Dlaczego kobiety "kupują" kłamstwo a gardzą "szczerością"?

Wydaje mi się, że mężczyźni nigdy nie myślą jak w tym pierwszym pytaniu.


Ala tak mówią.

134

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:

Garego to postawienie sprawy jasno, seks na boku bez emocjonalnego zaangażowania

Chyba nie mówiłem, że celem jest "bez emocjonalnego zaangażowania".
Właśnie chodzi o emocje, aby coś przeżyć, ekstra, super.

Ok, miałam na myśli bez zakochania.

135 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 12:38:36)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co obelżywymi i obraźliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.

136

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Przewija się tutaj pojęcie normalności.

Czy zatem zdrada jest czym normalnym, lecz niemoralnym? Dlaczego jednak bardziej akceptowalny jest świat tych całych kłamst, oszczerstw o osobach zdradzanych o niby prawdziwych pobudkach będących przyczyną romansu a "uczciwe" postawienie sprawy, że pobudki są czysto egoistyczne totalnie zaburza poczucie moralności?

Myślę, że to jest kłamstwo w kłamstwie, sposób w jaki postrzegamy i usprawiedliwiamy zdradę. Bo chcemy wierzyć w to że nie jesteśmy aż tak zakłamani jak jesteśmy naprawdę. Bo prawda w oczy kole i niewiele osób (mężczyzn) ma odwagę cywilną przyznać, że jest tak naprawdę stuprocentowym s****m.

BINGO to ostatnie stwierdzenie

137

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Gary napisał/a:

Garego to postawienie sprawy jasno, seks na boku bez emocjonalnego zaangażowania

Chyba nie mówiłem, że celem jest "bez emocjonalnego zaangażowania".
Właśnie chodzi o emocje, aby coś przeżyć, ekstra, super.

Ok, miałam na myśli bez zakochania.

OK smile smile Racja. Bez zakochania.
Motto:   "Lepiej zaprzyjaźnić się z kochanką, niż nie mieć seksu z przyjaciółką".


@Yazoo... gdy się chce zdradzić, to w głowie dzwoni, że to jest złe, bo się obiecało. Wyrzut sumienia. Wtedy można znajdować w głowie "racjonalizację", czyli wyszukiwać wad w swoim życiu, w żonie, ... Może dlatego tak mówią.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

138 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-09-16 12:50:23)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co kłamliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.

To zwykły egoista i tchórz. Pewnie wiele osób by chciało tak na legalu ale zdają sobie sprawę, że ich partnerzy nigdy zdrad nie zaakceptują. Dlatego mając do wyboru ukrywanie się z tym w nadziei, że nie wyda (i mieć spokój) lub przyznanie się i rozwalenie związku/rodziny, wiadomo co wybiorą. W końcu czego oczy nie widzą...
Poza tym większość osób zdradzających, to osoby z zaburzeniami, mające ograniczone możliwości odczuwania empatii, dlatego nie są w stanie zrozumieć, że tym, że mają seks z kimś innym, ranią partnera/partnerkę. Przecież seks to coś co sprawia im przyjemność, może nawet jedną z największych, dlaczego więc mają z tego zrezygnować? W ich pokrętnym rozumowaniu, nie można człowiekowi tego zabraniać bo to nie ma nic wspólnego z miłością.

Gary napisał/a:

@Yazoo... gdy się chce zdradzić, to w głowie dzwoni, że to jest złe, bo się obiecało. Wyrzut sumienia. Wtedy można znajdować w głowie "racjonalizację", czyli wyszukiwać wad w swoim życiu, w żonie, ... Może dlatego tak mówią.

Też tak uważam, również zrzucanie "winy" na siłę wyższą (zakochanie), to też poniekąd zagłuszanie wyrzutów sumienia i wmawianie sobie, że się przecież i tak nie miało na to wpływu. Czyli innymi słowy winni wszyscy, tylko nie ten co zdradza.

139

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co obelżywymi i obraźliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.


Ale jako  żona nigdy nie będziesz wiedziała czy mąż coś na Ciebie mówił złego, czy nie. Chyba,ze byłby na tyle durny, by o tym pisać, a kochanka pokazalaby Ci te wiadomości.
Ja (od biedy) wybaczyłaabym jednorazowy skok po pijaku przy szczerej skrusze zdrajcy. Tylko tyle.

"Zrozumiałam, że jestem sama odpowiedzialna za swoje życie i swoje emocje. I one maja mi coś do powiedzenia, trzeba ich tylko posłuchać" Marajka

140 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-09-16 12:59:22)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co kłamliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.

To zwykły egoista i tchórz. Pewnie wiele osób by chciało tak na legalu ale zdają sobie sprawę, że ich partnerzy nigdy zdrad nie zaakceptują. Dlatego mając do wyboru ukrywanie się z tym w nadziei, że nie wyda (i mieć spokój) lub przyznanie się i rozwalenie związku/rodziny, wiadomo co wybiorą. W końcu czego oczy nie widzą...
Poza tym większość osób zdradzających, to osoby z zaburzeniami, mające ograniczone możliwości odczuwania empatii, dlatego nie są w stanie zrozumieć, że tym, że mają seks z kimś innym, ranią partnera/partnerkę. Przecież seks to coś co sprawia im przyjemność, może nawet jedną z największych, dlaczego więc mają z tego zrezygnować? W ich pokrętnym rozumowaniu, nie można człowiekowi tego zabraniać bo to nie ma nic wspólnego z miłością.

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.


Dayzee napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co obelżywymi i obraźliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.


Ale jako  żona nigdy nie będziesz wiedziała czy mąż coś na Ciebie mówił złego, czy nie. Chyba,ze byłby na tyle durny, by o tym pisać, a kochanka pokazalaby Ci te wiadomości.
Ja (od biedy) wybaczyłaabym jednorazowy skok po pijaku przy szczerej skrusze zdrajcy. Tylko tyle.


Zdziwiłabyś się zatem, ile można wyczytać np. z sms'ów małżonka do kochanki wink Zdziwiłabyś się jak chętnie te panie pokazują taką korespondencję kiedy już nie mogę doczekac się Twojego z mężem rozwodu. Zemsta potrafi wiele wyjaśnić w relacjach międzyludzkich big_smile  I zdziwiłabyś się, ile można usłyszeć na koniec od samego męża, z jego własnych ust.

141

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.

Nie zapominajmy o tym, że wiele z takich opowieści jest prawdziwych i (przynajmniej początkowo) nie ma na celu zdrady/romansu. Weźmy chociaż pierwszy lepszy przykład z tego forum, w którym facet przychodzi się "pożalić" na kobietę/żonę. Tu robi to anonimowo na forum, jednak w realnym świecie taką osobą od zwierzeń jest najpewniej koleżanka z pracy, potem przyjaciółka.
Jeżeli facet trafi na podatny grunt, wolną lub w podobnej sytuacji, to o romans naprawdę łatwo. Podobnie w odwrotną stronę ileż to facetów chce być tym rycerzem na białym koniu, który wyrwie królewnę ze szponów złego męża. Ci co tu pisali, byli pewni, że te kobiety przechodzą w domu piekło. Czy tak w istocie było, raczej tylko zainteresowani wiedzą, a może też nie do końca.

142

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.

Nie zapominajmy o tym, że wiele z takich opowieści jest prawdziwych i (przynajmniej początkowo) nie ma na celu zdrady/romansu. Weźmy chociaż pierwszy lepszy przykład z tego forum, w którym facet przychodzi się "pożalić" na kobietę/żonę. Tu robi to anonimowo na forum, jednak w realnym świecie taką osobą od zwierzeń jest najpewniej koleżanka z pracy, potem przyjaciółka.
Jeżeli facet trafi na podatny grunt, wolną lub w podobnej sytuacji, to o romans naprawdę łatwo. Podobnie w odwrotną stronę ileż to facetów chce być tym rycerzem na białym koniu, który wyrwie królewnę ze szponów złego męża. Ci co tu pisali, byli pewni, że te kobiety przechodzą w domu piekło. Czy tak w istocie było, raczej tylko zainteresowani wiedzą, a może też nie do końca.

Trafia na podatny grunt, czy szuka podatnego gruntu?

Koleżeńskie zwierzenia w pracy dotyczące pożycia małżeńskiego, jakby na to nie patrzeć wymagają już istniejącej zażyłości, nie oszukujmy się, nie opowiada się w pracy na prawo i lewo, jaką to ma się złą żonę, niedobrą żonę, tudzież brzydką i zaniedbaną - z prostej przyczyny - takie niuanse życia małżeńskiego trzyma się w dyskrecji wink W szczególności w pracy.

143

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:

Trafia na podatny grunt, czy szuka podatnego gruntu?

Albo jedno i drugie.

Yazoo napisał/a:

Koleżeńskie zwierzenia w pracy dotyczące pożycia małżeńskiego, jakby na to nie patrzeć wymagają już istniejącej zażyłości, nie oszukujmy się, nie opowiada się w pracy na prawo i lewo, jaką to ma się złą żonę, niedobrą żonę, tudzież brzydką i zaniedbaną - z prostej przyczyny - takie niuanse życia małżeńskiego trzyma się w dyskrecji wink W szczególności w pracy.

Wydaje mi się, że kiedy ludzie spędzają ze sobą dużo czasu, to siłą rzeczy pewne rzeczy na temat prywatnego życia się wie. To, kiedy ktoś jest w gorszym nastroju też się zauważa. Nie twierdzę, że ludzie w pracy zwierzają się każdemu ale wszędzie jakieś "grupki" się tworzą i widać kto z kim się lepiej dogaduje czy nawet przyjaźni.
Ja np. mam 1 przyjaciela w pracy do którego mam całkowite zaufanie (wypracowane i sprawdzone przez lata, z wzajemnością) i nie mamy żadnego problemu by się sobie zwierzać nawet z życia prywatnego.

144 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-16 13:31:38)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:
Roxann napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co kłamliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.

To zwykły egoista i tchórz. Pewnie wiele osób by chciało tak na legalu ale zdają sobie sprawę, że ich partnerzy nigdy zdrad nie zaakceptują. Dlatego mając do wyboru ukrywanie się z tym w nadziei, że nie wyda (i mieć spokój) lub przyznanie się i rozwalenie związku/rodziny, wiadomo co wybiorą. W końcu czego oczy nie widzą...
Poza tym większość osób zdradzających, to osoby z zaburzeniami, mające ograniczone możliwości odczuwania empatii, dlatego nie są w stanie zrozumieć, że tym, że mają seks z kimś innym, ranią partnera/partnerkę. Przecież seks to coś co sprawia im przyjemność, może nawet jedną z największych, dlaczego więc mają z tego zrezygnować? W ich pokrętnym rozumowaniu, nie można człowiekowi tego zabraniać bo to nie ma nic wspólnego z miłością.

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.


Dayzee napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Patrząc z perspektywy żony, byłabym w stanie wybaczyć zdradę będącą zwykłym, klasycznym skokiem w bok, nawet takim czystym, tym "uczciwym", niż czymś, co obelżywymi i obraźliwymi słowami zrujnowało wszystko. Czy można kochać człowieka, który własną żonę traktuje jak szmatę - za przeproszeniem - wyciera sobie nią gębę do innej kobiety? To ja się pytam, co to jest za sort mężczyzny.


Ale jako  żona nigdy nie będziesz wiedziała czy mąż coś na Ciebie mówił złego, czy nie. Chyba,ze byłby na tyle durny, by o tym pisać, a kochanka pokazalaby Ci te wiadomości.
Ja (od biedy) wybaczyłaabym jednorazowy skok po pijaku przy szczerej skrusze zdrajcy. Tylko tyle.


Zdziwiłabyś się zatem, ile można wyczytać np. z sms'ów małżonka do kochanki wink Zdziwiłabyś się jak chętnie te panie pokazują taką korespondencję kiedy już nie mogę doczekac się Twojego z mężem rozwodu. Zemsta potrafi wiele wyjaśnić w relacjach międzyludzkich big_smile  I zdziwiłabyś się, ile można usłyszeć na koniec od samego męża, z jego własnych ust.


Toż napisałam,że jak "nie był durny i nie napisał o tym w smsach", ktore mogą być dowodem dla żony. Jeśli napisał to najpewniej jest zdradzaczem pierwszakiem, albo IQ ma niziutkie. Jeśli nie napisał,a tylko gadał ( o czym się nie dowiesz na 100%, albo kochanka Ci uprzejmie doniesie co mąż gadał (a powiedzieć można wszystko)) to najpewniej stary wyjadacz,zdradzacz - generał, król biurowego podboju.

"Zrozumiałam, że jestem sama odpowiedzialna za swoje życie i swoje emocje. I one maja mi coś do powiedzenia, trzeba ich tylko posłuchać" Marajka

145

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:
Yazoo napisał/a:
Roxann napisał/a:

To zwykły egoista i tchórz. Pewnie wiele osób by chciało tak na legalu ale zdają sobie sprawę, że ich partnerzy nigdy zdrad nie zaakceptują. Dlatego mając do wyboru ukrywanie się z tym w nadziei, że nie wyda (i mieć spokój) lub przyznanie się i rozwalenie związku/rodziny, wiadomo co wybiorą. W końcu czego oczy nie widzą...
Poza tym większość osób zdradzających, to osoby z zaburzeniami, mające ograniczone możliwości odczuwania empatii, dlatego nie są w stanie zrozumieć, że tym, że mają seks z kimś innym, ranią partnera/partnerkę. Przecież seks to coś co sprawia im przyjemność, może nawet jedną z największych, dlaczego więc mają z tego zrezygnować? W ich pokrętnym rozumowaniu, nie można człowiekowi tego zabraniać bo to nie ma nic wspólnego z miłością.

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.


Dayzee napisał/a:

Ale jako  żona nigdy nie będziesz wiedziała czy mąż coś na Ciebie mówił złego, czy nie. Chyba,ze byłby na tyle durny, by o tym pisać, a kochanka pokazalaby Ci te wiadomości.
Ja (od biedy) wybaczyłaabym jednorazowy skok po pijaku przy szczerej skrusze zdrajcy. Tylko tyle.


Zdziwiłabyś się zatem, ile można wyczytać np. z sms'ów małżonka do kochanki wink Zdziwiłabyś się jak chętnie te panie pokazują taką korespondencję kiedy już nie mogę doczekac się Twojego z mężem rozwodu. Zemsta potrafi wiele wyjaśnić w relacjach międzyludzkich big_smile  I zdziwiłabyś się, ile można usłyszeć na koniec od samego męża, z jego własnych ust.


Toż napisałam,że jak "nie był durny i nie napisał o tym w smsach", ktore mogą być dowodem dla żony. Jeśli napisał to najpewniej jest zdradzaczem pierwszakiem, albo IQ ma niziutkie. Jeśli nie napisał,a tylko gadał ( o czym się nie dowiesz na 100%, albo kochanka Ci uprzejmie doniesie co mąż gadał (a powiedzieć można wszystko)) to najpewniej stary wyjadacz,zdradzacz - generał, król biurowego podboju.

Moja Droga, takie rzeczy i nie tylko pisze się w smsach leżąc obok żony w łóżku i wciskając jej jednocześnie kit, że to Janek z roboty coś chciał na jutro rano big_smile Każde działanie zostawia ślad.

146

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Yazoo napisał/a:
Dayzee napisał/a:
Yazoo napisał/a:

Nie. To nie egoista i tchórz. To zwykła kanalia. Dziwię się tym wszystkim kochankom, które słuchają tego z zapartym tchem upatrując w tym swojego szczęścia i szansy dla siebie.





Zdziwiłabyś się zatem, ile można wyczytać np. z sms'ów małżonka do kochanki wink Zdziwiłabyś się jak chętnie te panie pokazują taką korespondencję kiedy już nie mogę doczekac się Twojego z mężem rozwodu. Zemsta potrafi wiele wyjaśnić w relacjach międzyludzkich big_smile  I zdziwiłabyś się, ile można usłyszeć na koniec od samego męża, z jego własnych ust.


Toż napisałam,że jak "nie był durny i nie napisał o tym w smsach", ktore mogą być dowodem dla żony. Jeśli napisał to najpewniej jest zdradzaczem pierwszakiem, albo IQ ma niziutkie. Jeśli nie napisał,a tylko gadał ( o czym się nie dowiesz na 100%, albo kochanka Ci uprzejmie doniesie co mąż gadał (a powiedzieć można wszystko)) to najpewniej stary wyjadacz,zdradzacz - generał, król biurowego podboju.

Moja Droga, takie rzeczy i nie tylko pisze się w smsach leżąc obok żony w łóżku i wciskając jej jednocześnie kit, że to Janek z roboty coś chciał na jutro rano big_smile Każde działanie zostawia ślad.

No cóż  - do dupy taki mąż. Kopnąć w 4 litery - jedyne rozsądne podejście. Najzdrowsze.

"Zrozumiałam, że jestem sama odpowiedzialna za swoje życie i swoje emocje. I one maja mi coś do powiedzenia, trzeba ich tylko posłuchać" Marajka

Posty [ 121 do 146 z 146 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021